Dodaj do ulubionych

problem z gotowaniem - problem w związku?

04.06.09, 18:11
Jak wytłumaczyć mojemu facetowi, ze nie umiem gotować i nie chcę się
uczyć? Mam ciągle poczucie winy, że przychodzi głodny i zmęczony, a
ja mogę mu zrobić tylko kanapki. Ale ja nienawidzę gotować. Jestem
niejadkiem i kuchnia mogłaby dla mnie nie istnieć. Nie przystosuje
się nigdy do gotowania. Dlaczego nie można zjeść dobrych i tanich
obiadów poza domem? Restauracji przez 7 dni w tygodniu nasz budżet
nie wytrzyma. Jak to wszystko zoraganizować?
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: problem z gotowaniem - problem w związku? 04.06.09, 18:26
      Są jeszcze (np. w moim mieście to powszechna usługa) tzw. obiady abonamentowe w
      rożnych pubach, restauracjach, stołówkach pracowniczych- niedrogie,a smaczne.
      Może niech facet poszuka czegoś takiego w pobliżu miejsca pracy? Ja umiem i
      lubię gotować, ale w tygodniu zwyczajnie nie mam na to czasu, więc od zawsze my
      z mężem i dziećmi w tygodniu jadamy w stołówkach zakładowych, a dzieci-
      szkolnych. Gotuję tylko w weekendy.
        • julyana Re: problem z gotowaniem - problem w związku? 05.06.09, 09:59
          > Pracuję, nawet dużo czasami, ale nie mam stałych godzin pracy -
          > dlatego z czasem bywa różnie, raz mam czas, a raz nie. Ja naprawdę
          > nienawidzę gotować. Wpadam od tego w szał i nie radze sobie z
          > nerwami. I nic mi się nie udaje.

          LOL, no to o co chodzi? Niech on gotuje. A jeśli też nie lubi, to
          gotujcie razem/na zmianę/jedzcie na miescie. Ale skoro masz wyrzuty
          sumienia, to problem chyba jest takze w Twoje głowie.
      • skarpetka_szara Re: problem z gotowaniem - problem w związku? 04.06.09, 18:32
        ludzie ktorzy zywia sie czesto w restauracjiach (nawet dosyc
        dobrych) maja gorsza diete od ludzi ktorzy gotuja wlasne
        jedzienie. Do jedzenia w restauracjiach dosypywane sa skladniki
        ktore robia jedzenie dobre (zbyt duzo soli to tylko jeden przyklad)
        a nie jest zbyt dobre dla ciala. Po latach to wszystko sie odklada
        i wystepuja problemy jak cholesterol, wysokie cisnienie, nadwaga,
        itd...
    • zwierzakowa1 Re: problem z gotowaniem - problem w związku? 04.06.09, 18:31
      Jeżeli tworzycie (lub chcecie tworzyć) związek partnerski to nauczcie się razem
      przyrządzania kilku prostych potraw i gotujcie na zmianę raz ty raz on (czy jak
      tam ustalicie), skoro na żywienie na mieście was nie stać.

      Jest jeszcze "niestety" kwestia przyszłości. Jak planujecie mieć dzieci to
      niestety od garów nie uciekniecie.

    • listekklonu Re: problem z gotowaniem - problem w związku? 04.06.09, 18:51
      Moim zdaniem nie ma sensu się zmuszać. Namów faceta na posiłki w barze
      czy stołówce zakładowej. W weekendy spróbujcie coś zrobić razem. Ja
      nie lubiłam gotować i początkowo tylko mój facet gotował. Potem
      stopniowo zaczęłam się przekonywać, że to nie takie straszne i teraz
      jeśli trzeba, mogę zrobić jedno z kilku dań, które mi dobrze wychodzą.
      Ale nic na siłę.
    • beata-12345 Re: problem z gotowaniem - problem w związku? 04.06.09, 19:10
      Namów go, żeby jadł w mieście. Do wieczora nic nie je? Dziwne. A w
      weekendy róbcie razem obiad. Dlaczego tylko Ty masz robić? Mój facet
      gotuje lepiej ode mnie, a w weekend zawsze robimy obiad razem. Nie
      do pomyślenia, żebym ja zasuwała w kuchni, a on odpoczywał. I
      zacznijcie od prostych dań z mrozonek - warzywa na patelnię, leczo
      itp. Kup książkę kucharska pt. proste dania i uczcie się. To
      naprawdę żaden problem.
    • kobieta_na_pasach Re: problem z gotowaniem - problem w związku? 04.06.09, 19:13
      rozumiem cie, ja mam dosc gotowania przez 20 lat.z roznym skutkiem. kazdemu nie
      dogodzisz. mysle,ze dobrym rozwiazaniem jest stlowania sie piec dni na miescie,
      a weekendy gotowac w domu.ja mam niedaleko domu fajny garmaz i czesto kupuje
      pieczone lub gotowane mieso na wynos. w domu tylko gotuje ziemniaki, ryz albo
      jakies kluski. nawet surowki kupuje gotowe.
    • w_miare_normalna Re: problem z gotowaniem - problem w związku? 04.06.09, 19:26
      ja też nie umiem gotować i kompletnie mnie do tego nie ciągnie.
      ratuje się tym co mogę czyli robie ziemniaki z jajkiem,kotlety lub
      klopsy,albo np. pulpety ze słoika z pyrami,albo gołąbki,albo kupuje
      spaghetti w picolo,alo kiełbasa smażona z cebulką z
      ziemniakami.Zawsze da się coś wykombinować.
      Zal by mi było Mojego K. jeśli po 12 godzinnej robocie musiałby zjeść
      chleb i tak codziennie :))
      • jan_hus_na_stosie Re: problem z gotowaniem - problem w związku? 04.06.09, 19:29
        w_miare_normalna napisała:

        > ja też nie umiem gotować

        > czyli robie ziemniaki z jajkiem,kotlety lub
        > klopsy,albo np. pulpety ze słoika z pyrami,albo gołąbki,albo kupuje
        > spaghetti w picolo,alo kiełbasa smażona z cebulką z
        > ziemniakami.Zawsze da się coś wykombinować.

        Czyli nie jest u Ciebie tak źle i jednak coś tam umiesz ;)
      • varna771 Re: problem z gotowaniem - problem w związku? 04.06.09, 20:45
        w_miare_normalna napisała:

        > ja też nie umiem gotować i kompletnie mnie do tego nie ciągnie.
        > ratuje się tym co mogę czyli robie ziemniaki z jajkiem,kotlety lub
        > klopsy,albo np. pulpety ze słoika z pyrami,albo gołąbki,albo
        kupuje
        > spaghetti w picolo,alo kiełbasa smażona z cebulką z
        > ziemniakami.Zawsze da się coś wykombinować.
        > Zal by mi było Mojego K. jeśli po 12 godzinnej robocie musiałby
        zjeść
        > chleb i tak codziennie :))
        Jak zwykle dalas czadu:) widac, że Poznań wita! zwlaszcza klopsy i
        pyry nieźle brzmią :)))
    • grzeczna_dziewczynka15 Re: problem z gotowaniem - problem w związku? 04.06.09, 21:07
      Chyba zwiazek opiera sie na glebszych podstawach niz tylko na jedzeniu. Znaczy,
      wiadomo, jedzenie rzecz konieczna, ale kto powiedzial, ze Ty masz gotowac dla
      swojego faceta?

      A w ogole to mam podobnie troche do Ciebie. Znaczy, ja co prawda lubilam kiedys
      gotowac i nawet mi to wychodzilo (mi smakowalo;>) ale ja jestem wege a moj facet
      nie za bardzo lubi warzywa, wiec tez nie mozemy razem gotowac. Wiec gotujemy
      zazwyczaj kazdy sobie, albo zamawiamy pizze/chinszczyzne, albo jemy w stolowce
      studenckiej ((ale takiej full-wypas) a od czasu restauracja. Czasem tez gotujemy
      wspolnie jakies makarony, w sensie on sobie ja sobie sos.

      Mysle, ze nie powinnas sie czuc winna, tylko okazwyac facetowi w inny sposob, ze
      ci na nim zalezy, niz przez zoladek.
    • michunia Re: problem z gotowaniem - problem w związku? 04.06.09, 21:21
      a sama co jesz? naprawde tylko kanapki? wyobrazam sobie taka faze w
      zyciu,czy kanapkowe dni, ale nie cale zycie na kanapkach, pomijajac
      kwestie zdrowotne, nie masz ochoty na cos dobrego gotowanego?
      mnie wlasnie glod zapedzil do garnkow, a gotowanie moze nie jest
      jakas wielka przyjemnoscia, ale to zyciowa koniecznosc,
      no i wspolne gotowanie i posilki zblizaja, maja aspekt towarzyski,
      mozna zaprosic przyjaciol, bez normalnych posilkow zycia sobie nie
      wyobrazam
    • stara-a-naiwna Re: problem z gotowaniem - problem w związku? 04.06.09, 22:49

      Nie masz obowiazku gotowac ani zajmowac się domem SAMA.

      Trochę nie fajnie jesli siedzisz cały dzień w domu a mąż (chłopak)
      pracuje (bo to może być trochę mało fajne)
      Jeśli pracujecie oboje możesz mu zaproponować podział obowiązków
      domowych (on gotuje, ty pierzesz i sprzatasz, albo on gotuje ty
      robisz zakupy i zmywasz)

      NIkt mu nie broni gotować i nigdzie nie jest powiedziane, ze tylko
      czy głownie kobieta musi gotować.


      jeśli tylko on pracuje a ty siedzisz w domu moze warto się przełamać
      jednak i raz na jakiś czas zorbić coś łatwego i szybkiego do
      jedzenia? Na 2-3 dni mogło by to coś być i miałą byś z głowy.
        • kalam07 Re: Koleżanka z pracy będzie gotowała ... 05.06.09, 01:25
          luksusowa.narzeczona napisała:

          > a to i lepiej, pozbedzie sie dziewczyna klopotu, gotowania, prania gaci, itp.
          > bedzie mogla wreszcie poszukac takiego co potrafi sam sobie swoje gacie wyprac
          > i
          > jeszcze obiad jakis przygotowac zamiast czekac az zrobi sie sam :)


          dupa tam ;], wtedy ona będzie już po 30tce i założy 2 temat na forum, w którym
          desperacko będzie się żalić, ze na rynku został sam towar wybrakowany, pijacy,
          dupki i nieudacznicy i ze głupia była ze jej się nie chciało nauczyć mielonych
          robić ;]

          btw. jak ma dziewczyna głowę na karku, to dla swojego kochanego misia nauczy się
          'gotować';]. choćby miało to polegać na preparowaniu mrożonek , zup z papiura ;]
          i 'pomysłów na'. roboty przy tym nie ma żadnej i gotowania żadnego, a fajnie
          jest przecież sprawiać przyjemność kochanej osobie.
          • luksusowa.narzeczona Re: Koleżanka z pracy będzie gotowała ... 05.06.09, 12:56
            co ty opowiadasz, po 30-tce to juz tylko towar wybrakowany zostaje? ja obserwuje
            co innego... chyba, ze to literowka i mialas na mysli 60-tke, a nie 30-tke ;)

            co do gotowania to sa rozne przypadki. ja tam rozumiem autorke. jeden dostaje
            szalu jak ma sie cos ugotowac, inny jak musi isc do centum handlowego bo
            potrzebuje porzadna kiecke na jutro... dla kochanego misia ja nie zaczelam nawet
            prasowac, bo nienawidze tego. jesli misiu kocha swoja pania misowa to z milosci
            sam nauczy sie gotowac dla siebie.

            a sprawiac przyjemnosc kochanej osobie mozna w inny sposob. gotowanie nie jest
            niezbedne w tym celu ;)
            ps. mielonych to dzis nie robie, ninawidze babrac sie. wole cos szybkiego i
            smaczenego, sa takie rzeczy.
          • beata-12345 Re: Koleżanka z pracy będzie gotowała ... 05.06.09, 13:17
            Na szczęście są faceci, co potrafią obiad ugotować i sami sobie
            gacie piorą i prasują. Naprawdę. I to wcale nie taki rzadki gatunek.
            Myśle, że jest odwrotnie - do lamusa odchodzą panowie, którzy mają
            dwie lewe ręce. Czasy się zmieniły, panowie. Trzeba się brać do
            roboty
            • kalam07 Re: Koleżanka z pracy będzie gotowała ... 05.06.09, 14:00
              ja sam nie mam z tym problemu i mogę powiedzieć że gotuje lepiej niż nie jedna
              kobieta ;] lubię to ;]

              tylko zwracam uwagę, że dla niektórych taka niegotująca partnerka, co tylko
              kanapki potrafi 'ugotować' , na dłuższą metę odpada, dla mnie gotowanie, czy to
              dla siebie czy nie, świadczy po prostu o życiowej zaradności,

              podział obowiązków
              pewnie że role powinny się wyrównywać, ale bez przesady, nie przeginajmy w druga
              stronę, facet ma wracać po pracy do domu, gotować obiad żonie, prać jej gacie ;d
              , bo jej się nie chce ;] i ma tzw. ''awersje'' ;] ... a ona cały dzień leży i
              pachnie ;], co to za podział i gdzie współuczestnictwo (o którym drogie panie
              mówicie) w sytuacji gdy kobieta ma do wszelkich prac domowych ''awersje'' ;],
              dla mnie to zwykłe lenistwo i nieudacznictwo życiowe.

              sam obserwowałem moje koleżanki ze studiów, które wychowywane przez matki w
              klimacie ''dziecko ty się jeszcze w życiu napierzesz, nagotujesz'' są kompletnie
              niezaradne życiowo ... powszechne zdziwienie wywoływało to że sam sobie prasuje
              koszule, miałem tez przyjemność udzielać wskazówek na temat robienia prania,
              gotowania jajka na twardo czy ziemniaków ;]

              więc miłe panie nie przeginajmy w 2 stronę ;], nie trzeba mieć nie wiem jakich
              umiejętności żeby wrzucić pierogi na gotującą wodę ;]
              • jj1978 Re: Koleżanka z pracy będzie gotowała ... 05.06.09, 16:03
                facet ma wracać po pracy do domu, gotować obiad żonie, prać jej gacie ;
                > d
                > , bo jej się nie chce ;] i ma tzw. ''awersje'' ;] ... a ona cały dzień leży i
                > pachnie ;], co to za podział i gdzie współuczestnictwo (o którym drogie panie
                > mówicie) w sytuacji gdy kobieta ma do wszelkich prac domowych ''awersje'' ;],
                > dla mnie to zwykłe lenistwo i nieudacznictwo życiowe.

                jezeli jedna osoba w zwiazku ma kompletna awersje do prac domowych sa dwa wyjscia:
                1. zarabiac odpowiednio duzo zeby partner mogl siedziec w domu i wykonywac prace
                domowe za dwoje
                2. zarabiac odpowiednio duzo zeby nikt nie musial sie zajmowac domem i wynajac
                gosposie (to akurat sie tyczy obojga bo oboje wtedy korzystaja z dobrodziejstwa
                gosposi:)
                dla przykladu, ani ja ani chlop nie lubimy sprzatac, prasowac itd wiec mamy
                sprzataczke, gotowanie nie jest problemem bo jak sie nikomu nie chce to jemy
                take away albo platki sniadaniowe na obiad, haha.
              • luksusowa.narzeczona Re: Koleżanka z pracy będzie gotowała ... 05.06.09, 23:37
                kalam07 napisał:

                > ja sam nie mam z tym problemu i mogę powiedzieć że gotuje lepiej niż nie jedna
                > kobieta ;] lubię to ;]


                to zdanie jest bez sensu, piszesz jakby geny gotowania byly sprzezone z plcia
                zenska. rownie dobrze moglbys powiedziec: sikam lepiej niz nie jedna kobieta ;)


                facet ma wracać po pracy do domu, gotować obiad żonie, prać jej gacie ;
                > d
                > , bo jej się nie chce ;] i ma tzw. ''awersje'' ;] ... a ona cały dzień leży i
                > pachnie ;],


                ty lepiej przeczytaj ten watek od poczatku, autorka pisala ze pracuje zawodowo,
                ale w innych godzinach niz jej facet. nic nie bylo o 'lezeniu i pachnieniu' ;)


                > sam obserwowałem moje koleżanki ze studiów, które wychowywane przez matki w
                > klimacie ''dziecko ty się jeszcze w życiu napierzesz, nagotujesz'' są kompletni
                > e
                > niezaradne życiowo ... powszechne zdziwienie wywoływało to że sam sobie prasuje
                > koszule, miałem tez przyjemność udzielać wskazówek na temat robienia prania,
                > gotowania jajka na twardo czy ziemniaków ;]


                widac dziewczyny wyniosly z domu nauke, ze jeszcze sie napiora i naprasuja
                koszul facetowi.

                a co do kalek zyciowych, ktore nie wiedza jak zagotowac wode na herbate to
                zdarzaja sie one wrod osobnikow plci obojga. co nie oznacza, ze jesli ktos
                nienawidzi gotowania to od razu jest taka kaleka czy smierdzacym leniem i
                egoista. na przyklad ja jestem bardzo pracowita, ale prasowania nie robie, bo
                nie lubie :-D
                • kalam07 Re: Koleżanka z pracy będzie gotowała ... 05.06.09, 23:55
                  luksusowa.narzeczona napisała:

                  > kalam07 napisał:
                  >
                  > > ja sam nie mam z tym problemu i mogę powiedzieć że gotuje lepiej niż nie
                  > jedna
                  > > kobieta ;] lubię to ;]
                  >
                  >
                  > to zdanie jest bez sensu, piszesz jakby geny gotowania byly sprzezone z plcia
                  > zenska. rownie dobrze moglbys powiedziec: sikam lepiej niz nie jedna kobieta ;)

                  ale to prawda ! ;] i nie muszę siadać ;D

                  > facet ma wracać po pracy do domu, gotować obiad żonie, prać jej gacie ;
                  > > d
                  > > , bo jej się nie chce ;] i ma tzw. ''awersje'' ;] ... a ona cały dzień le
                  > ży i
                  > > pachnie ;],
                  >
                  >
                  > ty lepiej przeczytaj ten watek od poczatku, autorka pisala ze pracuje zawodowo,
                  > ale w innych godzinach niz jej facet. nic nie bylo o 'lezeniu i pachnieniu' ;)

                  ale wrzuciłem to do jednego wora, sytuacja jest podobna, zresztą autorka sama ma
                  wyrzuty sumienia że "leży i pachnie" i misiowi tylko kanapki może zaoferować ;]


                  > > sam obserwowałem moje koleżanki ze studiów, które wychowywane przez matki
                  > w
                  > > klimacie ''dziecko ty się jeszcze w życiu napierzesz, nagotujesz'' są kom
                  > pletni
                  > > e
                  > > niezaradne życiowo ... powszechne zdziwienie wywoływało to że sam sobie p
                  > rasuje
                  > > koszule, miałem tez przyjemność udzielać wskazówek na temat robienia pran
                  > ia,
                  > > gotowania jajka na twardo czy ziemniaków ;]
                  >
                  >
                  > widac dziewczyny wyniosly z domu nauke, ze jeszcze sie napiora i naprasuja
                  > koszul facetowi.

                  szczerze wątpię, jeśli pewnych skilli się za młodych lat nie nabędzie i nie
                  wyćwiczy (dla własnego dobra) to potem będzie z tym ciężko, zresztą one koło
                  siebie nie potrafiły robić (akcje w stylu wywóz prania do zielonej góry), a co
                  dopiero jakiemuś tam facetowi gacie prać ;]

                  > a co do kalek zyciowych, ktore nie wiedza jak zagotowac wode na herbate to
                  > zdarzaja sie one wrod osobnikow plci obojga. co nie oznacza, ze jesli ktos
                  > nienawidzi gotowania to od razu jest taka kaleka czy smierdzacym leniem i
                  > egoista.

                  ale autorka na moje oko, nie chce bo nie, nie chce jej się po prostu nauczyć,
                  zresztą pisze o tym wprost,
                  dla niej jedzenie powinno pojawiać się w lodówce, już spreparowane do
                  wchłonięcia ;], przecież w domu tak było ;] , otwierało się lodówkę i wszystko
                  było już w środku ;]

                  na przyklad ja jestem bardzo pracowita, ale prasowania nie robie, bo
                  > nie lubie :-D

                  ja też nie lubię , ale robię, jak się dobrze wypierze i rozwiesi to to żadna
                  robota ;]
    • zosia_sa_mosia Re: problem z gotowaniem - problem w związku? 05.06.09, 09:44
      Ja również na początku nie lubiłam gotować - babrać się w garach, kroić,
      mieszać, itp...Jako że nie ufam daniom gotowym i lubię wiedzieć, co mam na
      talerzu, zaczęłam od najprostszych rzeczy i jakoś poszło.
      Teraz z obiadem uwinę się w godzinkę, a w międzyczasie coś posprzątam, wrzucę
      pranie do pralki, zerknę na TV. Szybka akcja, danie gotowe, a przy okazji coś
      jest posprzątane.
      Gotowanie może być przyjemnością - wynajdywanie nowych smaków, przypraw.. Moja
      połowa ma weekendowe dyżury w kuchni i podczas gdy ja w tygodniu obiad odwalam,
      on spędza kilka godzin w kuchni, by później mnie kulinarnie pogrążyć
      wyrafinowanym daniem.
      Ustalcie, w zależności od tego, kto ile ma wolnego czasu, kiedy Ty gotujesz,
      kiedy on, albo gotujcie wspólnie. Jeść trzeba, ale nie musi być to męczarnią.
    • ravny Re: problem z gotowaniem - problem w związku? 05.06.09, 10:12
      a czy Ty jadasz ciepłe posiłki? jeśli tak, jadasz to co przyrządzi partner choć
      sama nic nie przyrządzasz, to musisz znaleźć jaką inną czynność-obowiązek której
      partner nie lubi a Ty ją będziesz wykonywać. Równowaga musi być.

      możesz od czasu do czasu poświęcić sie i zrobić proste dania choćby ryż + sos ze
      słoika + filet z kurczaka podsmażony na oleju. To 15 min pracy a ciepłe danie
      gotowe. albo ugotowac ziemniaki, usmażyć jajko sadzone, i surówkę z pokrojonych
      pomidorów albo ze słoika jakąś marynowaną. Tu prawie się nie czuje "gotowania"
      bo trwa chwilę więc nie musisz "umieć" gotować az to musi Ci się chcieć ruszyć
      4literki :).

      a jesli partner chce mieć porządny obiad typu duszone mięsa po powrocie z pracy
      to może sobie ugotować coś wieczorem dzień wcześniej w większej ilości i odgrzać.
      wszystko kwestia zorganizowania się.
    • california-only Niewiarygodne...!:-( 05.06.09, 11:30
      Nienawidzisz gotowac - co jest OK, nie kazy musi lubic.
      Przerazaja mnie rady i odpowiedzi forumowiczow - "jedzcie na
      miescie", "polprodukty" "szkoda mi twojego faceta" " naucz sie i
      polub dla niego"....
      A DLACZEGO TWOJ CHLOPAK NIE GOTUJE?????? Tez nienawidzi? Czy moze
      uwaza (jak i prawie wszyscy tutaj),ze to Twoj obowiazek??? Obydwoje
      pracujecie wiec czy jest jakikolwiek powod dla ktorego tylko Ty
      mialabys byc odpowiedzialna za kuchnie?? Naprawde Polska jest nadal
      az taka zacofana mentalnie???Nie do wiary
      • a.bc co za bzdury 05.06.09, 11:39
        Dziewczyno rusz tyłek i zacznij cos robić, księzniczki wyginęły
        setki lat temu.
        W twoim wypadku to nie niechec ale zwyczajne wygodnictwo, na miejscu
        twojego faceta zostawiłabym takiego lenia dla kogos wartościowego....
        A jak bedziesz miała małe dziecko, to tez mu powiesz idz do baru
        mlecznego :)
        • jj1978 Re: co za bzdury 05.06.09, 11:49
          > A jak bedziesz miała małe dziecko, to tez mu powiesz idz do baru
          > mlecznego :)

          ludzie co wy z tymi obiadami? zycie nie kreci sie w kolo codziennego gotowania
          obiadu! jesli ktos tak lubi to prosze bardzo ale bez przesady. Rozumiem ze facet
          ktory nie gotuje to nie len w twojej bajce:)
          • pan_i_wladca_mx Re: co za bzdury 05.06.09, 12:59
            tu nie chodiz tylko o obiad, wiekszosc ludzi takowy zjada wylacznie w weekendy,
            ale jezlei jedyne co moze zaoferowac to kanapka z serem to sorry, glupie grzanki
            wloskie robi sie 10 minut dluzej niz kanapke, glupi makaron z sosem robi sie 20
            minut, tu chodzi o to ze ona oprocz kanapek nawet nie probuje sie i jego
            nakarmic czyms innym, niekoniecznie schabem ze sliwka. nie wiem jak mozna jechac
            na kanapkach cale zycie, bez cholernej jajecznicy chociazby
            • jj1978 Re: co za bzdury 05.06.09, 13:03
              nie wiem jak mozna jecha
              > c
              > na kanapkach cale zycie, bez cholernej jajecznicy chociazby

              ja tez tego nie rozumiem ale jesli dla autorki i jej chlopaka zrobienie
              jajecznicy to za duzy kuchenny wysilek to chyba musza sobie poszukac lepiej
              platnych prac i zywic w restauracjach:)
              BTW: jestem leniwa i nie przeczytalam wszystkich postow myslalam ze chodzi o
              codzienne lub prawie codzienne gotowanie obiadow.
              • pan_i_wladca_mx Re: co za bzdury 05.06.09, 13:19
                amen.
                nie chodzi o codzienne obiady ale o to, ze jedyne co pani moze zaoferowac to
                kanapki. mowie, nie kazdy ma czas codziennie gotowac obiad ale kurde kanapki
                12/7 w tygodniu to ostra perwercha
                  • pan_i_wladca_mx Re: co za bzdury 05.06.09, 15:59
                    dobre pytanie, moze jestem jakas cholernie staroswiecka ale uwazam, ze jak sie
                    jest z kims to nalezy umiec dochodzic do konsensusu. i chyba takowy para z watku
                    musi wyrobic, nie mozemy w zyciu, tymbardziej w zwiazku kierowac sie wylacznie
                    tym co nam pasuje/nie pasuje/chcemy/pragniemy, zeby bylo jasne, nie mowie o
                    jakims gornolotnym poswieceniu! :)

                    niech sie dogadaja, moze niech rozpisza zmiany? niech zaczna od czasu do czasu
                    przygotowywac cos cieplego, niekoniecznie skomplikowanego (ile zachodu kosztuja
                    nalesniki, placki ziemniaczane, zupa z mrozonki, warzywa z ryzem, makaron z sosem?)

                    po prostu po przeczytaniu watku nie moglam w to uwierzyc, zeby po pierwsze
                    karmic sie wylacznie kanapkami (cieple posilki chyba jednak sa dla zoladka
                    bardziej interesujace), a po drugie ze nie potrafia tego problemu jakos rozwiazac.

                    rozumiem, ze autorka na tych kanapkach moglaby jechac i do smierci ale kurde to
                    jest jej facet, nie zalezy jej zeby od czasu do czasu (nikt nie kaze jej
                    codziennie) cos przyrzadzic w miare sil i checi (?)

                    zwiazki powinny polegac na banalnej zasadzie, ze jak ty robisz pranie to partner
                    je rozwiesza. na tym polega partnerstwo i nie trzeba robic kursow z feminizmu,
                    zeby o tym wiedziec
    • jj1978 Re: problem z gotowaniem - problem w związku? 05.06.09, 11:45
      ty rob zakupy a on niech gotuje, doskonaly podzial obowiazkow:)

      nie trzeba spedzac godzin przy garach zeby zrobic sensowny obiad i nie trzeba
      jesc obiadu codziennie. od czasu do czasu mozna spedzic troche czasu w kuchni i
      dobrze sie przy tym bawic, pod warunkiem ze gotowanie obiadu nie jest traktowane
      jak obowiazek i panszczyzna a w wielu wypadkach tak chyba jest.

      BTW, nie rozumiem dlaczego czujesz sie winna ze chlop jest glodny, chyba nie
      spotykasz sie z dzieckiem?
      • luksusowa.narzeczona Re: problem z gotowaniem - problem w związku? 05.06.09, 13:00
        > BTW, nie rozumiem dlaczego czujesz sie winna ze chlop jest glodny, chyba nie
        > spotykasz sie z dzieckiem?


        no wlasnie, ja tez tego nie rozumiem. chyba, ze chlop jest niepelnosprawny, albo
        ma 7 lat. wtedy faktycznie lepiej nie dopuszczac go do urzadzen typu kuchenka
        gazowa, goracy piekarnik, ostry noz do krojenia, itp.
    • michunia Re: problem z gotowaniem - problem w związku? 05.06.09, 13:47
      masakra, dla wiekszosci pan z tego forum to ostoja feminizmu i
      niezaleznosci jest zachowanie nieumiejetnosci gotowania
      gotowanie jest potrzebna umiejetnoscia zyciowa
      a jezeli jedno siedzi akurat w domu, a drugie przychodzi z pracy
      glodne zmeczone i wyziebione, to milosc i partnerstwo na tym polega,
      zeby zrobic cos dla niego, wielkie wyrzeczenie zrobic komus ciepla
      kolacje, skad te leki
        • zawszezabulinka Re: problem z gotowaniem - problem w związku? 05.06.09, 14:25
          niestety taki stereotyp panuje ze kobieta musi bo sie nie nadaje na zone. ja sie
          nauczylam w miare gotowac. i w sumie lubie gotowac jesli mam ochote. pieczenie
          ciast sprawia mi przyjemnosc; jesli nikt mi sie nie wpieprza do kuchni patrzac
          sie i mowiac ze nie potrzebnie przyprawiam jedzenie.
          moj facet umie gotowac.

          ale nie bedzie w moim przyszlym malzenstwie podzialu ze bede sluzaca i bede
          wszystko robila lacznie z nianczeniem ew dziecka i zmiana pieluszki a facet
          bedzie przynosic tylko kase.
          dobrze ze moj facet uwaza ze kobieta tez powinna zarabiac. tak to dopilnuje ze
          bedzie podzial - ja zmywam, ty odkurzasz w miedzy czasie a jak nie to ja za
          ciebie nic nie bede robic:)
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: problem z gotowaniem - problem w związku? 05.06.09, 14:28
        Gdzies Ty tu cos o feminizmie wyczytala.

        A poza tym, mozna w inny sposob dbac o patenra, jak przychodzi z pracy zmeczony,
        np. zrobic mu masaz, odprezajacy.

        Kazdy zwiazek wyglada inaczej i choc moze Tobie nie mieszcza sie pewne rzeczy w
        glowie, nie onzacza to, ze taki zwiazek jest gorszy niz twoj.

        Ja tez nie gotuje dla mojego partenra, oprocz czasem nalesnikow jak zasluzy, i
        on nie gotuje dla mnie, orpocz czasem makaronu i nie wymagamy tego od siebie. Za
        to np. masujemy sobie nawzajem stopy, czytamy sobie na glos i robimy inne
        przyjemne rzeczy, kotre oznaczaja, ze dbamy o siebie nazwajem.
        • michunia Re: problem z gotowaniem - problem w związku? 05.06.09, 15:48
          miedzy wierszami wyczytalam: bo chlop to nie dziecko, a dlaczego
          masz mu gotowac, a niech sobie po 10 godzinach w pracy sam gotuje itd
          tyle, ze jego dziewczyna jest w domu i moglaby cos zrobic dla niego,

          zwiazkow niczyich nie oceniam,
          i nie twierdze, ze jedynie na gotowaniu ma sie zwiazek trzymac,
          tylko takie podejscie, jak powyzej to dla mnie brak myslenia i
          dbania o bliska osobe
          • wrr2 Re: problem z gotowaniem - problem w związku? 05.06.09, 16:04
            Akurat dziewczyna też pracuje zawodowo, a nie siedzi cały czas w domu.

            Ciekawe, że jak był tu wątek, w którym to kobieta dużo więcej pracowała (i
            zarabiała) to jakoś mało kto pisał, że facet powinien może przejąć część
            obowiązków domowych, które w zdecydowanej większość były na głowie kobiety. O
            szykowaniu jej obiadu nie wspominając.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka