Dodaj do ulubionych

List do Taty

IP: *.ath.spark.net.gr 11.12.03, 20:47
Kiedys pozyczylam Twoj samochod i wtedy wlasnie stal sie ten wypadek.
Zniszczylam dorobek twojego zycia
myslalam ze mnie zabijesz
a ty powiedziales dobrze, ze nic ci sie nie stalo

Kiedys pojechalismy do lasu
zaczelo padac
myslalam ze powiesz "a nie mowilem?"
a ty tylko kazales mi nalozyc kaptur i zawiazac mocniej szalik

Kiedys poplamilam Twoja skorzana kanape lakierem do paznokci
Myslalam ze bedziesz krzyczal lub mnie uderzysz
a ty tylko powiedziales, ze trzeba bedzie tam klasc jakas poduszke

Gdt dostawalam zle oceny zawsze myslalam ze bedziesz mowil stac cie na wiecej
a ty mowiles ze moglo byc gorzej ze moze byc lepiej

Gdy na szkolnej akademii zapomnialam slow piosenki
Myslalam ze powiesz wstyd mi przynosisz
a ty powiedziales ze pieknie wygladalam na tle swych przyjaciol

Dlaczego tak mnie kochasz
bezwarunkowo







Obserwuj wątek
    • losiu4 Re: List do Taty 11.12.03, 20:53
      Gość portalu: renia napisał(a):
      > ...

      > Dlaczego tak mnie kochasz
      > bezwarunkowo

      gdyż jestem Twoim ojcem

      Pozdrawiam

      Losiu
      • Gość: renia Re: List do Taty IP: *.ath.spark.net.gr 11.12.03, 21:00
        to nie takie proste, Losiu. Moj Tata tez jest Ojcem mojego brata, a akurat za
        zniszczenie samochodu omal go naprawde nie zabil, kazal odpracowywac,
        wypominal latami. A przeciez nie moge powiedzec, ze nasz tata jest zly, czy ze
        nie jest naszym tata. CZy ze nas nie kocha. A jednak ani raz nie powiedzial
        mojemu bratu dobrze, ze nic ci sie nie stalo. Ani raz.
        • losiu4 Re: List do Taty 12.12.03, 09:53
          Gość portalu: renia napisał(a):

          > to nie takie proste, Losiu. Moj Tata tez jest Ojcem mojego brata, a akurat za
          > zniszczenie samochodu omal go naprawde nie zabil, kazal odpracowywac,
          > wypominal latami. A przeciez nie moge powiedzec, ze nasz tata jest zly, czy ze
          > nie jest naszym tata. CZy ze nas nie kocha. A jednak ani raz nie powiedzial
          > mojemu bratu dobrze, ze nic ci sie nie stalo. Ani raz.

          wiem, że to nie jest proste. Ojciec też człowiek i swoje wady ma. Jednak istnieje coś jakby paradygmat ojca. Surowy kiedy trzeba, lecz zawsze
          kochający i w potrzebie spieszący z pomocą.

          Pozdrawiam

          Losiu
        • kobbieta Re: List do Taty 16.12.03, 04:35
          Gość portalu: renia napisał(a):

          > to nie takie proste, Losiu. Moj Tata tez jest Ojcem mojego brata, a akurat za
          > zniszczenie samochodu omal go naprawde nie zabil, kazal odpracowywac,
          > wypominal latami. A przeciez nie moge powiedzec, ze nasz tata jest zly, czy
          ze
          > nie jest naszym tata. CZy ze nas nie kocha. A jednak ani raz nie powiedzial
          > mojemu bratu dobrze, ze nic ci sie nie stalo. Ani raz.

          Najpierw przeczytalam pierwszy Twoj post - no perfekt ojciec, a potem ten
          drugi post i
          zal mi Twojego brata. To Twoj ojciec jest draniem w jakis sposob
    • Gość: renia ten list znalazlam w ksiazce IP: *.ath.spark.net.gr 11.12.03, 20:57
      "Zyc, uczyc sie, kochac" Dochodze do wniosku, ze bardzo trudno jest kochac
      swoje dziecko BEZWARUNKOWO. Zawsze oczekuje od swojej corki lepszych ocen,
      wiekszej starannosci, wiekszego porzadku, wyzszych ambicji, ciagle tylko mowie
      jej co ma robic, ciagle chce zeby byla jeszcze lepsza. A dziecko trzeba
      kochac. Takie jakie jest. Psycholog powiedziala mi kiedys, ze ma dwoje dzieci -
      jej starsza corka zawsze byla jej duma i chluba, najlepsza uczennica w
      klasie, grono dobrych przyjaciol, uroda i talenty w jednym. JEj mlodsza corka
      jest brzydsza, gruba, niezaradna, slabo sie uczy i zawsze przez nia plakala,
      wlosy rwala z glowy, uwazala ze to wstyd, w takiej wyksztalconej rodzinie (od
      pokolen) taki cymbal, wiecznie ja poprawiala, zmuszala do nauki, rozpaczala
      nad jej beznadziejnoscia. I pewnego dnia dotarlo do niej, ze to dziecko jest
      jakie jest - po prostu. Jesli zostanie kucharka czy salowa to tez bedzie jej
      dzieckiem. I tez bedzie ja kochac. I w tym momencie zaakceptowala swoje
      dziecko takie jekim jest - tepe, niedoskonale, brzydkie, to bardzo trudne
      pogodzic sie z tym, ze nasze dziecko jest jakie jest, nie wymagac od niego
      ciagle czegos wiecej tylko po prsotu je AKCEPTOWAC, pozwolic mu byc SOBA, nie
      wtlaczac go ciagle do foremki, ktora nam sie najbardziej podoba. to jest
      naprawde bardzo trudne.
      • frisky2 Re: ten list znalazlam w ksiazce 16.12.03, 12:26
        Dla jednego to jest trudne, dla innego nie. Bo to jak odnosimy sie do swoich
        dzieci jest tylko efektem tego jak i czy ksztaltujemy nasza osobowosc.
    • audax to chyba patologia... 16.12.03, 01:18
      ...tam u Ciebie w rodzinie...
    • sklonowana40 Re: List do Taty 16.12.03, 08:54
      Mysle, ze jednak dzieci trzeba kochac bezwarunkowo, za sam fakt, ze sa:-)
      Przynajmniej ja tak kocham moje dzieci. Pewnie dlatego, ze ode mnie zawsze
      wymagano duzo. Doroslych (nabytych - czyli np. faceta, kobiete, przyjaciol)
      zdecydowanie kocha sie za to JACY sa, a wlasciwie, co soba prezentuja, czyli
      KIM sa. Nooo, wiem, odkrylam Ameryke, ale tak mysle. I staram sie tego trzymac
      w zyciu. Moze dlatego nie wymagam od moich dzieci "bogwieczego":-)
    • mojanoga Re: List do Taty 16.12.03, 09:01
      Mój Tato nigdy nie był wyrozumiały i cierpliwy,zawsze się go bałam.
      Zazdroszczę autorce listu...
      • gradaczka Re: List do Taty 16.12.03, 09:13
        jak kubek spadl to zawsze szukal winnego - kto postawil kubek na krawedzi
        zawsze mowi - a nie mowilem? daje "dobre rady" i mowi: dawac Tobie dobre rady,
        a ty nie sluchasz. Przez te jego dobre rady zrujnowal mi zycie, bo posluchalam
        ich. Ja do konca jakos nie wybacze mu wlasnie tego zrujnowanego zycia.
    • anieatak Re: List do Taty 16.12.03, 09:26
      `tato,tato, czy slyszysz nas!?
      tato odezwij sie choc raz!
      tato dlaczego nie chcesz nas znac!?
      jestes naszym ojcem - teraz za to plac!`
    • alagoro Re: List do Taty 16.12.03, 09:29
      sztuka jest ogromna kochac madrze
      i pokazac-okazac dzieciom dobra milosc
      gdy w domu byl system kar i nakazow
      a milosc? jaka milosc...mysl po latach.
      zamiast Wychowywania, "chowanie"
      a teraz
      dzieci umieraja na Nieumiejetnosc Kochania kogokolwiek
      a Bliskosc kojarzy sie wylewaniem zlych emocji

      wiec lepsza samotnosc bo bycie z Kims pokazuje
      jak bardzo jest sie przegranym na starcie
      nie do zniesienia

      • olciak Re: List do Taty, albo Mamy... 16.12.03, 10:33
        Aby kochać, mądrze, rozsądnie, za samo to, ze ktoś - wybrany, czy urodzony -
        jest obok nas, nie trzeba mieć kochających rodziców. Gdyby to tylko
        wystarczało, albo było niezbędne, sami nieszczęśliwi ludzie chadzaliby po
        ulicach. Moi rodzice dawali mi to, co mogli i w sposób, w jaki umieli, chociaż
        w ich domach odbywało się to zupełnie inaczej. Ja zostałam przez nich w pewien
        sposób ukształtowana i podstawową zasadą mojego dorosłego życia uczuciowego
        jest: nie dopuścić do sytuacji, do których dochodziło w moim domu. Zdaje to
        świetnie egzamin. Mam w sobie olbrzymą potrzebę obdarzania bezwarunkowym
        uczuciem, bo wiem, jak destrukcyjne jest uzależnianie ich od "efektów życia".
        Ja, mój Ukochany, nasz zwiazek, to kompletne zaprzeczenie atmosfery mojego
        domu. Trwa to już na tyle długo, że nie obawaim się, aby kiedykolwiek
        przerodizło się w toksyczne, warcząco-obrażalskie układy. Jak na wszytko w
        życiu, również na możliwosci i umiejętnosci w dziedzinie uczuć nie ma recepty.
        Pozdrawaim:-)
    • anulex Re: List do Taty 16.12.03, 12:21
      Na ogol mamy sa bardziej wyrozumiale, a tatusiowie wymagajacy. Czy to zle? Nie
      sadze. Wazne jest, zeby dziecko wiedzialo, ze rodzice je kochaja i akcpetuja.
      Reszta zalezy od dziecka. Dla niektorych dzieci nie mozna zawsze byc dobrym,
      lagodnym i starac sie wciaz tlumaczyc zamiast karac, bo wtedy wyrosna z nich
      potworki. Rodzice maja dawac milosc, ale jednoczesnie wychowywac. Trzeba umiec
      znalezc zloty srodek.
    • Gość: beaataa Re: List do Taty IP: *.gw.ip.pl 16.12.03, 13:06
      Zazdroszczę Wam fajnych kochanych ojców. Mój był małym, złym człowiekiem, który
      ( teraz tak myślę) na najbliższych odgrywał się za niepowodzenia swoje. Mówił
      do mnie imieniem córki tej drugiej kobiety, a gdy się w końcu wyprowadza zabrał
      ze sobą wszystko. nawet zardzewiałe karnisze z okien. niby nigdy nie brakowało
      mi ojca, ale dziś ze wzruszeniem obserwyję zabawy moich dzieci z mężem, zapasy
      na dywanie, pomoc w szkole, wspólne czytanie komiksów... ja nie mam takich
      wspomnień

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka