norah5
09.06.09, 12:31
Muszę się wyżalić. Poznałam mężczyznę, zakochaliśmy się w sobie, tysiąc godzin
przegadane, wspaniale w łóżku...i wszystko się skończyło gdy okazało się, że
jego mama powiedziała, że nigdy mnie nie zaakceptuje. Jestem rozwódką z
dzieckiem, jeszcze inne czynniki wchodziły w grę, ona sobie wkręciła, że nasze
dzieci będą chore bo oboje mamy w dalszej rodzinie osoby chore
psychicznie...On ceniący sobie bardzo tradycje rodzinne, kontakt z rodzicami i
pomoc im, z szacunku, nie tyle z przywiązania.
Matka jest nieugięta. On powiedział, że z troski o mnie rezygnuje z miłości,
bo całe życie cierpiała bym przez jego matkę i jego dyskomfort z tym związany.
Chore!!!
Wiem, że powinnam rozsądkowo zrezygnować z niego sama, bo weszłabym po prostu
w chory układ, i to zrobię ale to jest tak bardzo niesprawiedliwe. "Wielka
miłość" kontra układ rodzinny...Boli mnie to, że w tak głupi sposób dwoje
świetnie rozumiejących się ludzi musi zrezygnować z uczucia...