Dodaj do ulubionych

nienawidzę takich ludzi

14.12.03, 11:40
Obserwuj wątek
    • chlebia Re: nienawidzę takich ludzi 14.12.03, 11:44
      za szybko mi się wysłało :)
      Nienawidzę ludzi, którzy uważają, że ich model: życia, małżeństwa, miłości,
      bliskości, wychowywania dzieci itp. jest jedyny, niepodważalny, właściwy a inni
      się mylą. Mam do czynienia z taką osobą dość często i już ręce mi opadają. Nie
      wiem jak reagować na teksty w stylu "dziwię się tobie, dlaczego tak robisz,
      przecież to..." i tu następuje odniesienie do stylu życia i postępowania tej
      osoby. Zaznaczam, że nie jest to babcia, ciocia, mama tylko koleżanka, która
      niesamowicie mnie wkurza. Nie ma za grosz taktu i wyczucia, ja bym jej nigdy
      nie zwróciła uwagi, że robi coś niezrozumiałego moim zdaniem. Jak reagujecie na
      takie osoby? Bo ja już mam wysypkę ;)
      • macguyver Re: nienawidzę takich ludzi 14.12.03, 11:48
        Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego?


        ... albo coś w tym rodzaju! TM
      • lola211 Re: Staram sie unikac nt 14.12.03, 12:02
        • chlebia unikac? - to nie takie proste 14.12.03, 12:04
          Ja ją widuję z racji miejsca pracy - w tym samym pokoju, biurka obok. Wrrr
          • Gość: Klara Re: unikac? - to nie takie proste IP: *.pl 14.12.03, 12:12
            anei można po prostu olać??? Udawać, że się słucha, albo pokazać znudzenie, albo powiedzieć, że każdy zyje tak jak chce.
            Najważniejszy spokój i opanowanie.
          • lola211 Re: unikac? - to nie takie proste 14.12.03, 12:18
            Wiec zabij ta samą bronia.Nie moge nadziwic sie jak ty mozesz tak.....
            • chlebia Re: unikac? - to nie takie proste 14.12.03, 12:21
              Jak mogę: to wytrzymać? Tak to znosić? Hm, kiedyś bardzo się przyjaźniłyśmy
              (takie psiapsióły, ploteczki, wizyty, rewizyty, wspólne wyjścia), ale
              dziewczyna zmieniła się, kiedy mi zaczęło lepiej się powodzić. Ograniczyłam z
              nią kontakty, ale pracy nie zmienię. Staram sie olewać, zważywszy na dawną
              zażylość, ale tym bardziej mi przykro. No i nie chcę eksplodować, to nie w moim
              stylu opierniczać kogoś. A moze powinnam SIĘ zmienić?
              • lola211 Re: unikac? - to nie takie proste 14.12.03, 12:29
                Napisałam niezrozumiale, to "nie moge sie nadziwic" powinno byc w cudzysłowie-
                chodziło mi o to, bys takze ty wobec niej stosowała takie zwroty.Ze dziwisz
                sie, jak ona mogła sie np. tak zachowac, bo ja zrobiłabym tak i tak.Jej
                sposób.Nie trzeba od razu skakac do gardła.Wedlug mnie musisz własnie zmienic
                podejscie do niej, bo jak widac twoje taktowne zachowanie nie jest najlepszym
                rozwiazaniem.
                • Gość: wera Re: unikac? - to nie takie proste IP: *.acn.pl 15.12.03, 18:36
                  Ja też znam taką nieznośną osobę. Tylko, że jest bardziej wredna od twojej
                  koleżanki. Potrafi w rozmowie ze mną nic nie mówić, być b. milutka, a w
                  większym towarzystwie skomentować coś, co zrobiłam lub jak żyję i próbować
                  wykpić mnie. Nie daję się i zbijam jej argumenty, ale bez chamstwa, nie zniżam
                  isę do jej poziomu. Kiedyś była moją przyjaciółką. Ograniczyłam z nią
                  kontakty, ale ona dzwoni, podpytuje, niby interesuje się mną, a tak naprawdę
                  chce się tylko pochwalić swoimi osiągnięciami. A mi kiedyś dowalić. Czekam na
                  następny raz ;)
                  • Gość: siejmy ferment Nikt was nie chce jesteście stare, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.03, 19:40
                    nie będziecie mieć dzieci i żaden facet się z wami nie ożeni, a jak się
                    zrobicie jeszcze starsze to umrzecie w samotności, bez przyjaciół, męża i
                    dzieci.

                    A takim gadaniem odbijacie sobie zmarnowane życie. o.
                  • Gość: Lucy Re: unikac? - to nie takie proste IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 16.12.03, 08:45
                    Ja też mam wredną koleżankę. Jeśli jej coś wyjdzie, odniesie jakiś sukces,
                    opowiada mi godzinami. Muszę wysłuchiwać i przytakiwać. A jeśli mi sie coś uda
                    i chcę jej o tym opowiedzieć od razu sprawę deprecjonuje, wyszukuje minusów
                    albo ucina że nie ma czasu.
                    • Gość: baba Do Lucy IP: *.acn.waw.pl 16.12.03, 09:03

                      Czy ona jest Twoja zwierzchniczka ?
                      Bo jesli tak, to sprawa jest trudna, zaiste.
                      Jesli nie, to dlaczego MUSISZ jej wysluchiwac ?!
                      Walcz jej wlasna bronia- sprawe deprecjonuj, wyszukuj minusow, mow, ze
                      niestety masz coss pilnego...
                      Nigdzie nie jest napisane, ze musimy byc uprzejmi dla wszystkich w kazdych
                      okolicznosciach.
                      Mysle, ze w Twoim odczuciu takie zachowanie jest niekulturalne i deprecjonuje
                      Cie, tymczase, to Ty jestes wykorzystywana jako audytorium (psychologom sie za
                      taka uskuge placi niewaska kase). O przyjazni i prawdziwym kolezenstwie mowy
                      byc nie moze, bo to ex definitione zaklada wzajemnosc.
                      Jesli to nie jest Twoja zwierzchniczka, problem widze tylko w w Twoim braku
                      dosc jednoznacznej reakcji.
                      PZDR
      • moboj Re: nienawidzę takich ludzi 16.12.03, 10:58
        chlebia napisała:

        > Nienawidzę ludzi, którzy uważają, że ich model: życia, małżeństwa, miłości,
        > bliskości, wychowywania dzieci itp. jest jedyny, niepodważalny, właściwy a
        inni się mylą.Jak reagujecie na takie osoby? Bo ja już mam wysypkę ;)

        unikam takich osób i tyle. w moim przypadku akurat rodzicom mojego partnera
        wydaje się, że mają jedyny prawidłowy patent na sielskie i anielskie życie i
        nie dopuszczają do siebie, że można żyć inaczej. widuję ich tylko wtedy, kiedy
        to konieczne: w Wielkanoc i święta Bożego Narodzenia, a uwagi na temat mojego
        życia zbywam milczeniem bądź zwróceniem uwagi, że nie potrzebuję porad jak żyć.
    • Gość: artur ty, wera IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.12.03, 21:09
      jak ona nic nie mówi tylko cię słucha to jakim cudem chwali się swoimi
      osiągnięciami? może po prostu ona naprawdę jest ciekawa co u ciebie? Coś mi się
      zdaje, że ona ma coś, czego nie masz ty a bardzo chciałabyś mieć. Nie żebym był
      ciekaw. Wystarczy, że sobie odpowiesz na to pytanie. Jak znam kobiety to chodzi
      o faceta. Ona ma a ty nie. Zgadłem?
      • Gość: wera ty, artur IP: *.acn.pl 15.12.03, 22:22
        Kiepski z ciebie Sherlock Holmes: ona ma męża i ja mam męża. Pisząc, że nic
        nie mówi, miałam na myśli, że nie mówi MI, że coś jej się nie podoba albo ją
        dziwi, tylko wyciąga to w większym gronie znajmych, tak jaby chciała mi
        dopiec.
        • olciak A po co fałszywym ludziom opowiadacie o sobie? 16.12.03, 11:21
          Jeśli przekonasz sie raz i drugi, z e ktos nie jest wobec Ciebie szczery lub
          dizała Ci na nerwy z jakichkolwiek powodów, to dlaczego się tkaiej osobie
          zwierzasz? Bez wiedzy o Twoim życiu nie będzie Cię mogła pouczać, ośmieszać ani
          wkurzać. Pod rozwagę.:-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka