Dodaj do ulubionych

Jak pięknie zerwać? Chociaż boli

17.06.09, 07:22
Kochani,
Rozpisywałem się na forum o moim związku. O tym, że rozstała się dla
mnie z mężem, że ja rozstałem się z żoną, że jesteśmy jak dwie
połówki pomarańczy... Że dotknął nas jakiś kryzys że ONA potrzebuje
czasu, że zdystansowana do mnie itd, ale jak zwykle prawda okazała
się banalna. INNY FACET. Tak wygląda prawda. Moja ukochana wypiera
się i mówi, że to absolutnie nie prawda, że problem jest miedzy
nami, a w zasadzie we mnie, bo się czepiam, że ONA mówi zawsze
prawdę itd... No ale, jak zwykle prawda sama się ujawniła... Była z
koleżanką w Tatrach, ale okazało się, że w Bieszczadach i nie z
koleżanką, ale FACETEM. Spędziła z nim cały długi weekend. Zupełnie
nie rozumiem tego zagmatwania. Po co? Dlaczego? Nie wiem. Nie
potrafię zaakceptować kłamstwa i zdrady. Nie na etapie związku,
który się kształtuje... Nie widzę szansy na prostującą rozmowę...
Powiedzcie jak zerwać? Jak zrobić, żeby nie miotać się, bez awantur,
bez zbędnych emocji (których jest mnóstwo). A może powinienem po
prostu znikąć bez słowa? Albo funkcjonować jak zwyczajny kolega, bez
komentowania (trudne). A może powiedzieć wszystko z mostu? Albo dać
szansę (na co?). Poradźcie ZDRADZONEMU i OSZUKANEMU facetowi :)
Obserwuj wątek
    • wacikowa Re: Jak pięknie zerwać? Chociaż boli 17.06.09, 07:46
      Kto jak kto ale Ty już wiesz jak się zrywa związek z drugą połówką.
      Nie rób z siebie sieroty. Nie ta połówka to inna. Ona też weteranka i przyjmie
      na klatę:)
      Ech dzieciaki!
    • chrupeks Re: Jak pięknie zerwać? Chociaż boli 17.06.09, 08:23
      Może nie będę pomocny, ale zawsze to jakiś komentarz co, jak gdzie.

      Kłamstwa bolą, zdrada jeszcze bardziej, a najbardziej boli zdrada połączona z
      kłamstwem. Ach te kobiety, potrafią w facetach wzbudzić poczucie winy, przy czym
      się czujemy jakby to była TYLKO i wyłącznie nasza wina, a tak nie jest. Nie znam
      sytuacji z "opisu" Twojego związku, ale skoro zdrada przeplatana kłamstwem to
      nie widzę nic innego jak wyrzucić bilet i wysiąść z tego pociągu. Jak?
      Normalnie, prosto w twarz, nie da się tak bez emocji. One zawsze będą czy
      będziesz pijany, zaćpany, w desperacji czy w żałobie. Zawsze będzie się przez
      głowę przewijała ta myśl "Dlaczego? Było tak dobrze. Czym zawiniłem?". Tego nie
      unikniesz, nie zdusisz tego w sobie (owszem da się tak, sam znam osobę która
      smutek zasłania kotarą radości, przyjemnego nastroju i dobrego humoru, ale w
      końcu przychodzi czas, że te schowane smutki, żale nie mieszczą się za parawanem
      i wtedy masz przeje... tzn masz gorszego doła niż gdybyś to brzemię od razu z
      siebie wyrzucił). Stań przed nią i powiedz prosto w oczy "To koniec", kocha? To
      będzie się starać o Ciebie, nie kocha? To znaczy, że sama ten etap już
      zakończyła bez Twojej wiedzy. Nie potrafisz tak w oczy? To napisz jej to, w
      końcu XXI wiek, technika czyni cuda. Zniknąć bez słowa, żeby potem się dręczyć
      poczuciem winy, że się tego nie powiedziało i mieć sprzeczne myśli? O nieee, jak
      już ma być koniec to przynajmniej wyrzuć to z siebie. Hmm, tak o tym marzy każdy
      facet by zostać zdradzonym i dzięki temu móc być kolegą, tak się nie da i to w
      dodatku bez komentowania. Duszenie w sobie takich rzeczy nie jest dobre. I co Ci
      po tej szansie? Skoro ona teraz jest wpatrzona w innego, będziesz się zwodzić,
      że lada dzień się opamięta, ale czy jej wtedy zaufasz? Może z czasem tak, ale
      nie od razu. Wal w otwarte karty, nie ma co się łudzić, tu już nawet nie ma "wóz
      albo przewóz", sprawa przegrana, że nawet najlepszy obrońca by się nie podjął.
      Jak już wyżej napisałem, prosto w oczy (będzie boleć, ale nie oszukujmy się to
      już jest praktycznie kaput), nie mówię, że jest totalnie, jest światełko
      nadziei, że kocha, zatęskni, odczuje Ciebie brak, doceni co straciła i zacznie
      prosić o wybaczenie (tak wiem, to zawsze facet prosi, ale jest równouprawnienie,
      co nie? Feministki dobrnęły swego).
      • chlodne_dlonie Pierwsza refleksja..? 17.06.09, 08:49

        ..że nie ma j e d n o o s o b o w e j odpowiedzialności za rozpad związku/układu/małżeństwa.
        Zawsze (MZ) są winne obie strony - mniej, bardziej - mniejsza o rozkład procentowy ;), ale OBIE!
        No, może wyłączywszy schemat pt 'on pije i bije' ;(

        Druga ..?
        Dobrego związku nic nie rozwali!
        Mogą być kryzysy, burze, ba, nawałnice nawet, ale jeśli jest między nimi to COŚ, to się NIE rozwali, a już na pewno nie rozejdzie po kościach ;)

        I jeszcze:

        chrupeks napisał:
        > ja
        > k
        > już ma być koniec to przynajmniej wyrzuć to z siebie.


        Oooo, tak!
        Z tym się zdecydowanie zgadzam!
        Nie ma, MZ znów, NIC gorszego jak niedomówienia ciągnące się latami - czy to wynikające z braku odwagi, delikatności (pozornej!!) czy poczucia bezradności.
        Zdecydowanie - wyjaśnić sprawy, do końca! Poboli zapewne, ale będziesz wiedział na czym stoisz!

        Powodzenia!

        ..i.. 'better luck next time'
        ;)
    • haalszka Re: Jak pięknie zerwać? Chociaż boli 17.06.09, 09:53
      powiedz prawde ze wiesz co sie dzieje i odchodzisz.
      Badz stanowczy, urwij kontakt.

      Nie wiem jak ty ale ja nie potrafilam sie kolegowac z bylym, choc on probowal.
      Zbyt duzo emocji, uczuc.

      Najlepiej uciac raz a dobrze.... jesli tego faktycznie pragniesz.
    • just-for-fun Re: Jak pięknie zerwać? Chociaż boli 17.06.09, 10:08
      Jesli nie widzisz szans, nie chcesz to powiedz jasno - "przepraszam,
      odchodzę, bo to mie nie odpowieda. Wiem jak wygląda sytuacja i nie
      jest ona dla mnie idealna".
      Zapewne pełna emocji rozmowa, ale staraj sie panować nad sobą.
    • lima Re: Jak pięknie zerwać? Chociaż boli 17.06.09, 12:57
      Z tego co pamiętam, zdradę i oszustwo masz przerobioną od swojej strony bardzo
      wnikliwie :) (kochanka nie mogła się długo doprosić byś się rozwiódł z żoną)

      Z Twojej historii wniosek tylko taki, że jak się zdradza to i zostanie się
      zdradzonym, wcześniej czy później.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka