Dodaj do ulubionych

"Romantycy są najgorsi".

02.07.09, 17:56
"Powinnam była to przewidzieć- oświadczyła. - Romantycy są zawsze
najgorsi. Ci spod znaku złamanego serca i kwiatków. Ci, którzy
obiecują nigdy nie spojrzeć na inną kobietę. Zawsze najgorsi. Bo
stale potrzebują nowego kopa. Regularnego zastrzyku miłości".

Oto fragment z książki Tony'ego Parsonsa pt: "Mężczyzna i chłopiec".
Lubię książki tego autora. Moim zdaniem jest on mistrzem stylu i
opisu. Może ktoś czytał np "Za moje dziecko"; "Mężczyzna i
żona", "Kroniki rodzinne"; "Miłość, to wszystko, czego
potrzebujesz"??? Polecam serdecznie, prawdziwa uczta duchowa.
Ale do rzeczy. Podobne jak autor, nie mam dobrego zdania o
romantykach. Pomijając damskich bokserów, pijaków, palaczy,
seksoholików i inny motłoch, romantycy są (paradoksalnie) najmniej
stali w uczuciach. Piszę to w oparciu o własne doświadczenia
życiowe. Jednego dnia kwiatki, miłosne sms-y, kawiarnia, długie
spacery, wiersze o miłości, wpadanie w zachwyt a za kilka dni już
cię nie pamięta... Bo stale potrzebuje nowego obiektu swoich
westchnień, coraz piękniejszego, coraz bardziej ponętnego. Miłość
romantyczna w obecnych czasach już się prawie nie zdarza. No chyba,
że kobieta ma pieniądze, a facecik widzi w tym własny interes, żeby
się przy niej "zakręcić" więc udaje zakochanego romantyka.
Bądźcie ostrożne w wyborze partnera. Należy zwracać uwagę na to JAK
FACET MYŚLI, jakie ma podejście do życia i jakie cele sobie stawia.
Czy dotyczą one tylko chwili, namiętnego seksu i do widzenia, czy
też potrafi planować przyszłość tak, żeby zapewnić swojej kobiecie i
sobie bezstresowe, spokojne życie. Najprzyjemniej jest z "twardo
stąpającym po ziemi". Nawet nie wiecie (a może wiecie) jakie to
wspaniałe uczucie być postrzeganym jako ktoś, kto przychodzi do
pracy żeby się nie nudzić w domu. Nie musisz się martwić za co
zapłacić rachunki i zastanawiać się kupić sobie w tym miesiącu tę
bluzkę czy nie? Ale wasze dobre samopoczucie zależy od tego z kim
się zwiążecie: Czy z romantykiem, poetą, przy którym będziecie
upadać na twarz i brać dodatkowe nadgodziny (dyżury) czy z
mężczyzną, który wam POKAŻE, aniżeli POWIE, że Was kocha i przy
którym będziecie żyć i zachowywać się w pracy zupełnie beztrosko???

Jaki typ mężczyzn zatem preferujecie?
Obserwuj wątek
    • murzynier a twój mąż pokazuje? 02.07.09, 17:59
      szczesliwamezatka napisała:

      > Czy z romantykiem, poetą, przy którym będziecie
      > upadać na twarz i brać dodatkowe nadgodziny (dyżury) czy z
      > mężczyzną, który wam POKAŻE, aniżeli POWIE, że Was kocha i przy
      > którym będziecie żyć i zachowywać się w pracy zupełnie beztrosko???

      jeśli cię to nurtuje po pewnie nie bardzo ;)
      • szczesliwamezatka Tak, kupuje mi drogie prezenty. 02.07.09, 18:10
        Mój mąż jest realistą. Wcześniej na zaręczyny kupił mi pierścionek z
        0,55 karatowym brylntem. Jako jego żona dostałam 3 inne pierścionki
        z brylantami, trochę mniejszymi, ale nie okruchami.Poza tym, 1 na
        rok zabiera mnie na zagraniczne 21-22 dniowe wakacje. Kupuje mi
        perfumy - ostatnio "Magnifique". Na imieniny dostałam brylantowe
        kolczyki ( w każdym brylant 0,25 karata). Często chodzimy do
        ekskluzywnych kawiarni. To tylko niektóre z przykładów.
        Moja koleżanka poznała (jej zdaniem) romantycznego ciemnoskórego
        faceta, który na znak miłości dał jej "pierścionek" zrobiony
        z ...uwaga... wikliny. Ja za taki romantyzm to dziękuję :)))))))
        • lilkas85 Re: Tak, kupuje mi drogie prezenty. 02.07.09, 18:15


          szczesliwamezatka napisała:

          > Mój mąż jest realistą. Wcześniej na zaręczyny kupił mi pierścionek z
          > 0,55 karatowym brylntem. Jako jego żona dostałam 3 inne pierścionki
          > z brylantami, trochę mniejszymi, ale nie okruchami.Poza tym, 1 na
          > rok zabiera mnie na zagraniczne 21-22 dniowe wakacje. Kupuje mi
          > perfumy - ostatnio "Magnifique". Na imieniny dostałam brylantowe
          > kolczyki ( w każdym brylant 0,25 karata). Często chodzimy do
          > ekskluzywnych kawiarni. To tylko niektóre z przykładów.
          > Moja koleżanka poznała (jej zdaniem) romantycznego ciemnoskórego
          > faceta, który na znak miłości dał jej "pierścionek" zrobiony
          > z ...uwaga... wikliny. Ja za taki romantyzm to dziękuję :)))))))


          Czyli im więcej wyda na ciebie kasy tym bardziej romantyczny?
        • murzynier Re: Tak, kupuje mi drogie prezenty. 02.07.09, 18:15
          szczesliwamezatka napisała:

          > Mój mąż jest realistą. Wcześniej na zaręczyny kupił mi pierścionek z
          > 0,55 karatowym brylntem. Jako jego żona dostałam 3 inne pierścionki
          > z brylantami, trochę mniejszymi, ale nie okruchami.Poza tym, 1 na
          > rok zabiera mnie na zagraniczne 21-22 dniowe wakacje. Kupuje mi
          > perfumy - ostatnio "Magnifique". Na imieniny dostałam brylantowe
          > kolczyki ( w każdym brylant 0,25 karata). Często chodzimy do
          > ekskluzywnych kawiarni. To tylko niektóre z przykładów.

          hehe jak cie znam to masz kapownik w którym notujesz co, gdzie i najważniejsze
          ZA ILE kupił ci mąż

          ciekawe czy ty obsypujesz go prezentami o podobnej wartości i z taka
          częstotliwością, jak z nam życie nie :)

          ale nie przejmuj się, nie wszystko jest za pieniądze, prawdziwego uczucia za
          kasę kupić się nie da, stawiam dolary przeciwko twoim orzechom, że gdyby twoje
          źródełko wyschło rzuciłabyś pacjenta szybciutko :)
        • kadfael Re: Tak, kupuje mi drogie prezenty. 02.07.09, 19:52
          no ja nie wiem, czy jest co się chwalić brylantem nieco powyżej 5 mm
          średnicy....
        • twojabogini Re: Tak, kupuje mi drogie prezenty. 03.07.09, 15:03
          szczesliwamezatka napisała:

          > Mój mąż jest realistą. Wcześniej na zaręczyny kupił mi pierścionek
          z 0,55 karatowym brylntem. Jako jego żona dostałam 3 inne
          pierścionki z brylantami, trochę mniejszymi, ale nie okruchami.

          No to po pierwsze wyjaśniło się z innego wątku, że to jednak
          brylanty, a nie diamenty. Dlaczego twoim zdaniem realizm polega na
          kupowaniu brylantów?

          >Poza tym, 1 na rok zabiera mnie na zagraniczne 21-22 dniowe
          >wakacje. Kupuje mi perfumy - ostatnio "Magnifique". Na imieniny
          >dostałam brylantowe kolczyki ( w każdym brylant 0,25 karata).

          Super. Sama mierzysz te karaty, czy czytasz uważnie certyfikaty i
          uczysz się na pamięć?

          >Często chodzimy do ekskluzywnych kawiarni. To tylko niektóre z
          >przykładów.

          Bardzo mi ciebie szkoda. Wszystko to jest z kategorii: dał,
          zapłacił. Przykre też, że w twoim mniemaniu wakcacje z last minute,
          biżuteria z Aparta, Yesa czy innego Kruka, kawa w "Cichym zakatku"
          czy u innej "Zdzichy" i rozleklamowane perfumy to już szczyt
          luksusu. Polecam poczytać biografię paru luksusowych kobiet, które
          same na te luksusy zarobiły - jak lubisz Parsonsa to spodoba ci się
          na pewno biografia Heleny Rubinstein - tej od kosmetyków "Hannah"
          Paul-Loup Sulitzera. Zbeletryzowana, ale dobrze się czyta. Tak z
          wypiekami.
          I jeszcze powieść - "Córka Mistrala", Krantz Judith. Też o luksusie
          i miłosci. Fatalne tłumaczenie, ale wciąga.

          > Moja koleżanka poznała (jej zdaniem) romantycznego ciemnoskórego
          > faceta, który na znak miłości dał jej "pierścionek" zrobiony
          > z ...uwaga... wikliny. Ja za taki romantyzm to dziękuję :)))))))

          Romantyzm i ogólniej miłość nie polegają na obdarowywaniu dobrami
          luksusowymi. Polegają na obdarowywaniu. Sobą, swoją uwagą, dbałością
          o drugą osobę. W tym również na zaspokajaniu tych przyziemnych
          potrzeb - materialnych.
          Nabijam się nabijam, ale problem romantyzm kontra stanie na ziemi
          istnieje - w zyciu i literaturze. Tylko ty go starsznie upraszczasz
          i spłycasz.
    • kora3 Lubię romantyków 02.07.09, 18:12
      twardo stapających po Ziemi, sama takim jestem :)
      a z całym szacunkiem SzM, ale Ty jak sama pisałas nie masz
      doswiadczenia, paru gosci z netu podczas polowania na meza to zadne
      "doswiadczenia" :)
      Jak bedziesz mieć takie prawdziwe , to moze pogadamy :)(
      PS. z poeta bym nie byla, nie mój klimat :)
      • szczesliwamezatka Jak lubisz, to twoja sprawa :-) 02.07.09, 18:16
        kora3 napisała:

        > twardo stapających po Ziemi, sama takim jestem :)
        > a z całym szacunkiem SzM, ale Ty jak sama pisałas nie masz
        > doswiadczenia, paru gosci z netu podczas polowania na meza to
        zadne
        > "doswiadczenia" :)
        > Jak bedziesz mieć takie prawdziwe , to moze pogadamy :)(
        > PS. z poeta bym nie byla, nie mój klimat :)
        • kora3 Pewnie, ze moja :) 02.07.09, 18:19
          inna sprawa, ze faceci, którzy mnie się podobaja nie chcieliby kogoś
          w rodzaju "pustostanu" dla którego studia sa nie wiem jakim
          wyczynem, a markowe perfumy nie wiadomo czym ...
          :) dla mnie facet musi soba cos reprezentować, ale To nie dla ciebie
          progi, tobie musi wystarczyc handlarz :) - takie życie :)
    • potworski A co się działo w tle: 02.07.09, 18:25
      osoby: mezatka, mąż

      <mezatka> kochanie?
      <mąż> czego tam?
      <mezatka> piszę właśnie posta na forum i chciałabym coś takiego napisać, żeby
      innym w buty poszło
      <mąż> znowu przed komputerem siedzisz? a kto za prąd zapłaci? kończ za 15 minut
      bo ci korki wykręcę
      <mezatka> ale ja o tobie bym chciała napisać
      <mąż> znowu? napisz, że masz ze mną sielskie życie
      <mezatka> a mam?
      <mąż> no ku#wa a nie? Przecież szesć lat temu zabrałem cię do Juraty i kupiłem
      watę cukrową
      <mezatka> rzeczywiście. A pamiętasz co mi dałeś jak mi się oświadczałeś? Bo to
      też chcę napisać
      <mąż> nic ci nie dawałem! Przecież ci się nawet nie oświadczyłem=napisałem ci
      tylko na czacie, że fajnie by było zamieszkać u ciebie bo w mojej kawalerce
      zalęgły się termity
      <mezatka> ale potem dałeś mi taką błyskotkę - pamiętasz?=Jak u mamy bylismy
      <mąż> to był otwieracz do konserw
      <mezatka> ale ładny - wyglądał jakby był z brylantem
      <mąż> kończ już, bo głodny jestem
      <mezatka> a kiedy byliśmy ostatnio na jakimś przyjęciu?
      <mąż> a co to jest przyjęcie?
      <mezatka> jak jest parę osób i się bawią
      <mąż> no to w marcu jak Robert i Adam wpadli z wódką bo została im z pępkowego
      <mezatka> no to się liczy. Ok - napiszę i zobaczymy co mi odpiszą.

      kurtyna
      • jane-bond007 Re: A co się działo w tle: 02.07.09, 18:38
        aaaahahahaha otwieracz do konserw THE BEST :D :D
      • skarpetka_szara Re: A co się działo w tle: 02.07.09, 18:46
        HAHAHAHAHAHAHA, a w to nawet uwierze.
      • lavinka A kompas? 03.07.09, 14:54
        A jak się dostanie kompas i kanapkę z dżemem? Bo muszę kogoś
        zakwalifikowac do romantyków albo nie-romantyków i nie wiem ;))))
        Inna sprawa,ze już ten kompas zdążyłam zgubić, a kanapkę zjadłam.
    • 2szarozielone a następnym razem... 02.07.09, 18:39
      to ja poproszę rozwinięcie wątku niestałych w uczuciach palaczy :) zaintrygowało
      mnie.
      • kora3 hehe 02.07.09, 18:55
        no to ciekawe fakt ...
        ale w ogóle to ja b. lubie czytac Szm takie ma prosciutkie wnioski:)
        wg niej romatynczny moze być tylko poeta bez grosza:) - fajne takie
        proste myslenie :)
        mój fact jest romantyczny:), ale poeta nie jest - nie załuje i
        dziekuje Bog, z enp. handlowcem nie jest bo tego rodzaju krawaciarzy
        nie znoszę brrr - poziom pantoofelka pierwotniaka na ogół :)
      • twojabogini Re: a następnym razem... 03.07.09, 15:14
        2szarozielone napisała:

        > to ja poproszę rozwinięcie wątku niestałych w uczuciach palaczy :)
        zaintrygowało mnie.

        I ja i ja!!! Mój wybranek serca pali i może popełnię straszliwy bład
        wiążąc się z nim na całe zycie?
        Czy usprawiedliwia go brylant w pierścionku zaręczynowym? Jak gdzieś
        razem wychodzimy zawsze płaci rachunek, podobnie jeśli razem
        wyjeżdżamy - za mojego syna też. Dba o mnie i jest blisko kiedy jest
        mi smutno. Potrafi mnie rozsmieszyć. Kocha mnie i czuję sie przy nim
        jak rozpieszczona księżniczka. Dobrze gotuje i bierze udział w
        pracach domowych. Czy palenie przekreśla go bezwzględnie? A jeśli
        ograniczy?
        • kora3 eeeee Bogini 03.07.09, 18:19
          a co powiesz na nasz patoliczny hihi zwuazek - w który ja czesciej
          pale niz mój facet?:)
    • pan_i_wladca_mx Re: "Romantycy są najgorsi". 02.07.09, 18:59
      parsons powinien byc jeden... talcott..
    • kora3 Dobra , okaże ci serce 02.07.09, 19:58
      i jako niedoswiadczonej (bo wszystko przed Toba)napisze czym sie
      rózni romantyczny facet od od nieromantycznego. Bybnajmniej ie
      stanem portfela :)
      romantyczny facet np. zaprasza Cie na romantyczma wycieczke i nie
      chce zebyś potem prała mu ubrania, gotowała i "odpłaciła sie" , nie
      pokazuje rachunków za preznbty i nie opowiada, ze jego była zona
      była nierobem, a ty robotna :) , nie wymaga, zebyc "odpracowała "
      prezenty, jak Tówj - ucz się kobitko ucz , sporo przed Toba ...
      :)
    • twojabogini znów się uśmiałam :) 03.07.09, 14:30
      szczesliwamezatka napisała:

      > Oto fragment z książki Tony'ego Parsonsa pt: "Mężczyzna i
      >chłopiec". Lubię książki tego autora. Moim zdaniem jest on
      >mistrzem stylu i opisu.

      W porównaniu z... Sagą o Ludziach Lodu? Z pewnością.

      >Może ktoś czytał np. "Za moje dziecko"; "Mężczyzna i
      > żona", "Kroniki rodzinne"; "Miłość, to wszystko, czego
      > potrzebujesz"???

      Czytałam, na zasadzie umysłowej gumy do żucia i jeszcze żeby mieć o
      czym rozmawiać ze szczęśliwymi mężatkami. Na takiej samej zasadzie
      czytam komiksy mojego syna, zjadam słodkie i kaloryczne ciastka albo
      się onanizuję - łatwa i bezproblemowa przyjemność, nie wymagająca
      myślenia.

      > Polecam serdecznie, prawdziwa uczta duchowa.

      :))))))))))I uwielbiasz jescze Paula Coehla? Za głebię przemyśleń?

      > Romantycy są (paradoksalnie) najmniej stali w uczuciach.

      To poczytaj jeszcze trochę literatury, którą tak się pasjonujesz. To
      właśnie literatura stworzyła model miłości romantycznej, pełnej
      przywiązania, trwającej pomimo wszelkich przeszkód - w tym praw
      moralnych, boskich (Tristan i Izolda, żeby daleko nie szukać,
      Ginewra i Lancelot). Czym innym jest uczucie romantyczne, a czym
      innym jego udawanie, aby kogoś przelecieć...

      >Jednego dnia kwiatki, miłosne sms-y, kawiarnia, długie
      > spacery, wiersze o miłości, wpadanie w zachwyt a za kilka dni już
      > cię nie pamięta... Bo stale potrzebuje nowego obiektu swoich
      > westchnień, coraz piękniejszego, coraz bardziej ponętnego.

      Albo po paru dniach przebywania z "obiektem miłości" pan dostaje
      zimny prysznic na głowę. Są takie kobiety-gaśnice. Subtelne, kobiece
      i romantyczne w podobnym stopniu jak radzieckie kombajny.

      >Miłość romantyczna w obecnych czasach już się prawie nie zdarza.
      >No chyba, że kobieta ma pieniądze, a facecik widzi w tym własny
      >interes, żeby się przy niej "zakręcić" więc udaje zakochanego
      >romantyka.

      To współczuję ci doświadczeń. Czy żaden mężczyzna nie starał się dla
      ciebie w sposób specjalny i romantyczny dłużej niż parę dni? Nie
      starał się ciebie zaskakiwać, sprawiać ci przyjemności, rozpieszczać?

      > Należy zwracać uwagę na to JAK FACET MYŚLI,

      A to jest do sprawdzenia? Wykrywaczem kłamstw może?

      >Najprzyjemniej jest z "twardo stąpającym po ziemi".

      Hm...szkoda, że nigdy nie spróbowałam. Teraz już jestem z
      przekonania i uczucia monogamiczna - za późno. A w jakiej pozycji?

      >Nawet nie wiecie (a może wiecie) jakie to wspaniałe uczucie być
      >postrzeganym jako ktoś, kto przychodzi do pracy żeby się nie
      >nudzić w domu.

      Świetne. Dodam, że takie osoby są zawsze na pierwszym miejscu do
      zwolnienia. Bo i tak im nie zależy.

      >Nie musisz się martwić za co zapłacić rachunki i zastanawiać się
      >kupić sobie w tym miesiącu tę bluzkę czy nie?

      No to już mnie nie dziwi twoja "głęboka duchowość", skoro masz takie
      problemy. A swoją drogą dopiero co pisałaś Murzynierowi, że nie
      ciągniesz od męża i sama dobrze zarabiasz, tak, żeby pokryć swoje
      wydatki. To jak to jest, bo się gubię w twoich wywodach...?

      > Czy z romantykiem, poetą, przy którym będziecie
      > upadać na twarz i brać dodatkowe nadgodziny (dyżury)

      To jak ktoś pisze wiersze, to mało zarabia? Mam kolegę, wziętego
      adwokata - pisze po trzy wiersze dziennie i stara się je ciągle
      gdzies wydać. Dla żony jest romantykiem do kwadratu, ma naprawdę
      odjechane pomysły, tarakuje ją jak księżniczkę, cenny skarb.

      >czy z mężczyzną(...) przy którym będziecie żyć i zachowywać się w
      >pracy zupełnie beztrosko???

      Beztroska w pracy nauczyciela? Współczuję twoim uczniom, nie dość ze
      robisz błedy językowe po angielsku, to jeszcze ich olewasz...

      > Jaki typ mężczyzn zatem preferujecie?

      Młody, sprawny fizycznie, męski, zakochany we mnie po uszy...
      • bakejfii Re: znów się uśmiałam :) 03.07.09, 14:47
        Ledwo przebrnelam przez tekst.Nie mozna krocej.
        • twojabogini Re: znów się uśmiałam :) 03.07.09, 15:18
          bakejfii napisała:

          > Ledwo przebrnelam przez tekst.Nie mozna krocej.

          Mozna. Tylko nie chce mi się pracować, a w klawiaturę muszę klikać,
          bo są pilne umowy do napisania. Piątek, mam nadzieję że zrozumiesz i
          wybaczysz :)


      • heureuse-beauty Re: znów się uśmiałam :) No ja też ;) 03.07.09, 16:28
        twojabogini napisała:

        > szczesliwamezatka napisała:
        >
        > > Oto fragment z książki Tony'ego Parsonsa pt: "Mężczyzna i
        > >chłopiec". Lubię książki tego autora. Moim zdaniem jest on
        > >mistrzem stylu i opisu.
        >
        > W porównaniu z... Sagą o Ludziach Lodu? Z pewnością.

        Szczęśliwa mężatka chciała zapewne napisać, że jest mistrzem
        prostoty i klarowności języka. To oczywiste, że jeśli ktoś napisze
        książkę, to chciałby, na niej zarobić. Co mu przyjdzie z tego, że
        wydanie będzie miało nakład np. 1000 egzemplarzy i uznanie wśród
        krytyków literackich? Ano poza satysfakcją, nic. A tu pisarz też za
        coś musi żyć a i być może sam wydać swoją następną książkę z tej
        wyższej półki.
        Nie przesadzaj, dziś rzadko kto czyta klasyków literatury pięknej i
        nie tylko, oprócz studentów i pracowników naukowych z Wydziałów
        filologicznych.


        >
        > >Może ktoś czytał np. "Za moje dziecko"; "Mężczyzna i
        > > żona", "Kroniki rodzinne"; "Miłość, to wszystko, czego
        > > potrzebujesz"???
        >
        > Czytałam, na zasadzie umysłowej gumy do żucia i jeszcze żeby mieć
        o
        > czym rozmawiać ze szczęśliwymi mężatkami. Na takiej samej zasadzie
        > czytam komiksy mojego syna, zjadam słodkie i kaloryczne ciastka
        albo
        > się onanizuję - łatwa i bezproblemowa przyjemność, nie wymagająca
        > myślenia.

        Okrutna z Ciebie recenzentka ;D

        > > Polecam serdecznie, prawdziwa uczta duchowa.
        >
        > :))))))))))I uwielbiasz jescze Paula Coehla? Za głebię przemyśleń?
        >
        > > Romantycy są (paradoksalnie) najmniej stali w uczuciach.
        >
        > To poczytaj jeszcze trochę literatury, którą tak się pasjonujesz.
        To
        > właśnie literatura stworzyła model miłości romantycznej, pełnej
        > przywiązania, trwającej pomimo wszelkich przeszkód - w tym praw
        > moralnych, boskich (Tristan i Izolda, żeby daleko nie szukać,
        > Ginewra i Lancelot). Czym innym jest uczucie romantyczne, a czym
        > innym jego udawanie, aby kogoś przelecieć...

        No tu się zgadzam w zupełności, pojęcie romantyzmu dla niektórych
        ogranicza się do kolacji przy świecach i wręczonym pierścionku z
        brylantem...:D
        Chociaż...taki wieczór może mieć w sobie pewne cechy romantyzmu -
        nastrój ;)
        >
        > >Jednego dnia kwiatki, miłosne sms-y, kawiarnia, długie
        > > spacery, wiersze o miłości, wpadanie w zachwyt a za kilka dni
        już
        > > cię nie pamięta... Bo stale potrzebuje nowego obiektu swoich
        > > westchnień, coraz piękniejszego, coraz bardziej ponętnego.
        >
        > Albo po paru dniach przebywania z "obiektem miłości" pan dostaje
        > zimny prysznic na głowę. Są takie kobiety-gaśnice. Subtelne,
        kobiece
        > i romantyczne w podobnym stopniu jak radzieckie kombajny.
        >
        > >Miłość romantyczna w obecnych czasach już się prawie nie zdarza.
        > >No chyba, że kobieta ma pieniądze, a facecik widzi w tym własny
        > >interes, żeby się przy niej "zakręcić" więc udaje zakochanego
        > >romantyka.
        >
        > To współczuję ci doświadczeń. Czy żaden mężczyzna nie starał się
        dla
        > ciebie w sposób specjalny i romantyczny dłużej niż parę dni? Nie
        > starał się ciebie zaskakiwać, sprawiać ci przyjemności,
        rozpieszczać?

        No wiesz? A ten "stąpający twardo po ziemii" to już nie umie
        rozpieszczać? ;)

        > > Należy zwracać uwagę na to JAK FACET MYŚLI,
        >
        > A to jest do sprawdzenia? Wykrywaczem kłamstw może?

        Bez wykrywacza, wystarczy odrobina spostrzegawczości ;)
        >
        > >Najprzyjemniej jest z "twardo stąpającym po ziemi".
        >
        > Hm...szkoda, że nigdy nie spróbowałam. Teraz już jestem z
        > przekonania i uczucia monogamiczna - za późno. A w jakiej pozycji?

        Jesteś złośliwa :] i przemądrzała ;)
        >
        > >Nawet nie wiecie (a może wiecie) jakie to wspaniałe uczucie być
        > >postrzeganym jako ktoś, kto przychodzi do pracy żeby się nie
        > >nudzić w domu.
        >
        > Świetne. Dodam, że takie osoby są zawsze na pierwszym miejscu do
        > zwolnienia. Bo i tak im nie zależy.
        >
        > >Nie musisz się martwić za co zapłacić rachunki i zastanawiać się
        > >kupić sobie w tym miesiącu tę bluzkę czy nie?
        >
        > No to już mnie nie dziwi twoja "głęboka duchowość", skoro masz
        takie
        > problemy. A swoją drogą dopiero co pisałaś Murzynierowi, że nie
        > ciągniesz od męża i sama dobrze zarabiasz, tak, żeby pokryć swoje
        > wydatki. To jak to jest, bo się gubię w twoich wywodach...?

        Po co je w takim razie czytasz? ;)
        Normalnie jak czytam to forum, to sami masochiści tu bywają ;D

        > > Czy z romantykiem, poetą, przy którym będziecie
        > > upadać na twarz i brać dodatkowe nadgodziny (dyżury)
        >
        > To jak ktoś pisze wiersze, to mało zarabia? Mam kolegę, wziętego
        > adwokata - pisze po trzy wiersze dziennie i stara się je ciągle
        > gdzies wydać. Dla żony jest romantykiem do kwadratu, ma naprawdę
        > odjechane pomysły, tarakuje ją jak księżniczkę, cenny skarb.

        I nazywa się Świetlicki? ( ten poeta i adwokat w jednym) ;DDD

        > >czy z mężczyzną(...) przy którym będziecie żyć i zachowywać się w
        > >pracy zupełnie beztrosko???
        >
        > Beztroska w pracy nauczyciela? Współczuję twoim uczniom, nie dość
        ze
        > robisz błedy językowe po angielsku, to jeszcze ich olewasz...
        >
        > > Jaki typ mężczyzn zatem preferujecie?
        >
        > Młody, sprawny fizycznie, męski, zakochany we mnie po uszy...

        Starszego, mniej sprawnego, lecz zakochanego to już nie? ;))))
        No chyba, że podarowałby Ci nie tylko brylanty, ale posiadłość za co
        najmniej kilka milionów dol. w Californi, na przykład :DDD
        Wtedy byłabyś całą gębą, boginią :DDD
        • twojabogini Re: znów się uśmiałam :) No ja też ;) 06.07.09, 13:34
          heureuse-beauty napisała:

          > Nie przesadzaj, dziś rzadko kto czyta klasyków literatury pięknej
          >i nie tylko, oprócz studentów i pracowników naukowych z Wydziałów
          > filologicznych.

          No nie wiem, sporo moich znajomych jednak czyta. Zresztą również w
          literaturze współczesnej są mistrzowie języka i niebanalnych
          narracji.

          > Okrutna z Ciebie recenzentka ;D

          Okrutna.

          > No wiesz? A ten "stąpający twardo po ziemii" to już nie umie
          > rozpieszczać? ;)

          Ten w posiadaniu którego jest sczesliwamezatka, to raczej potrafi
          tyko kupowac. Nigdy nie chwaliła się tym, że mąż jej po pracy masuje
          stopy i robi kolację.

          > Bez wykrywacza, wystarczy odrobina spostrzegawczości ;)

          Żeby myśli zobaczyć? Nie no zartuję. Ogólną postawę życiową da się
          wykryć w procesie stałej obserwacji.

          > Jesteś złośliwa :] i przemądrzała ;)

          Jestem.

          > Po co je w takim razie czytasz? ;)

          Czytam wywody szczesliwejmezatki, bo są doskonałą rozrywką w mojej
          pracy, w ktorej 1/2 czasu nie mam nic konstruktywnego do roboty. A
          że się zgubiłam - no jak pisze w jednym temacie, że od męża nie
          ciągnie i sama moze utrzymac się na poziomie, a w drugim, że mąż ja
          utrzymuje w luksusach, a ona tylko dla przyjemności pracuje...

          > Normalnie jak czytam to forum, to sami masochiści tu bywają ;D

          Ja jestem bardziej sado...

          > I nazywa się Świetlicki? ( ten poeta i adwokat w jednym) ;DDD

          :) no nie...

          > Starszego, mniej sprawnego, lecz zakochanego to już nie? ;))))

          Taki typ będzie mi się podobać jak mój przyszły ślubny się
          zestarzeje.

          > No chyba, że podarowałby Ci nie tylko brylanty, ale posiadłość za
          >co najmniej kilka milionów dol. w Californi, na przykład :DDD

          Raczej nie przekonałoby mnie to do podstarzałego tatusia. Mnie
          przekonuje absolutne i szczere zainteresowanie mną, moja wygodą i
          moim szczęściem. Oferuję wzajemność.

          > Wtedy byłabyś całą gębą, boginią :DDD

          Bo miałabym chatę w Kaliforni? Raczej byłabym puszczalską o
          przeciętnej fantazji. Jak już zdecydowałabym się na
          opcję "stabilnego partnera" (bez eufemizmu: "dawnia za luksusy"), to
          miałabym ciekawsze zachcianki ;)))
      • the_sole_survivor dobre 03.07.09, 21:25
        szacun :)
    • alpepe Re: "Romantycy są najgorsi". 03.07.09, 15:06
      Wiesz, w sumie to cię nawet lubię, ale zwrócę ci uwagę, że skoro jesteś tak
      szczęśliwa ze swoim mężem, to po kiego zajmujesz się nawracaniem innych kobiet?
      Musisz się dowartościować, czy to może nauczycielstwo ci pada na mózg?
      • tytoniowy_dym Re: "Romantycy są najgorsi". 03.07.09, 21:15
        Wszyscy się cieszymy, że założyłaś sobie kolejny wątek, aby pochwalić się czego
        to nie dostałaś od męża... Naprawdę wzruszające...
        • kora3 Re: "Romantycy są najgorsi". 03.07.09, 21:57
          obsatwiam ze nic nie dostała takiego - gdyby tak było, ze
          otrzymywałaby takie prezenty to byłoby normalnoscią, a ta nikt się
          nie chwali pprzecież. Raczej chciałaby takie prezenty dostawać, w
          głebi duszy uwaza, ze powinna.

          Ów maz to też przerysowana postac, zwróc uwagę, że jest w stanie
          wymyśic tylko to, co rzekomo dostaje (a wyobraxni nie ma, bo dziś
          drobiazgi z brylantami to nie takie niewiadomo co, jak kiedyś. Dzzis
          prawie nie ma zareczyn bez brylantów, no chyba że para jakas bardzo
          oryginalna np. ) Nigduy nie ma nic o tym czym sie ów malzonek
          interesi, czy co go bawi, poza tym, ze baba ma mu sprżatac i
          gotowac :)
          Z postó wynika, ze śzM to jakaś kobiecina z biedy ciezkiej, dla
          której dtobiazg z bryklantem to cos niesmowitego, podobnie
          jak "zagranica " w postaci Ukrainy :) - prosta dziewucha i tyle.
          • tytoniowy_dym Re: "Romantycy są najgorsi". 03.07.09, 22:47
            Chciałam napisać właśnie, że prosta i pusta baba z niej, ale nie chciałam być
            niemiła;) Zresztą bałam się przeczytać zaraz, że pewnie nawet nie wiem jak
            brylant wygląda, zamiast męża mam konkubenta, a na wakacje za granicą nawet na
            Ukrainie musiałabym 10 lat zbierać:P
            • kora3 Re: "Romantycy są najgorsi". 03.07.09, 23:15
              tytoniowy_dym napisała:

              > Chciałam napisać właśnie, że prosta i pusta baba z niej, ale nie
              chciałam być
              > niemiła;)

              Rozumiem, ale tejtrzeba mówić wprost - inaczej nie pojmuje :)

              Zresztą bałam się przeczytać zaraz, że pewnie nawet nie wiem jak
              > brylant wygląda, zamiast męża mam konkubenta, a na wakacje za
              granicą nawet na
              > Ukrainie musiałabym 10 lat zbierać:P

              hehe:)
              i przejelabyś się taką "wypowiedzią"?
              ja już jakis zczas czytam te osobę - dla rozrywki :) jeśli jest
              prawdziwa to pochodzi z jakiejs strasznej biedy i przepraszam, ale
              no nie wiem jak to nazwać po prostu dziadostwa intelektualnego ..
              dlatego celem było wyjscie za maz, a niesamowitosciami studia,
              wycieczka na Słowację :) i jakiś złoty drobiazg ....
              Myslę,ze o ile to prawdziwa postac, podkreslam, bo mam wątpliwoci,
              to zwrodowisla, gdzie baba nic nie znaczy, normalką jest, ze mą
              zpije i bije, a studia i wakacje to szczyty marzeń :)
      • kora3 :) 03.07.09, 21:49
        w sedno Alpepe :)
        osoba szczesliwa i dowartosciowana wcale nie potrzebuje ciągle sobie
        is wiatu udowadniać, ze taka jest - proste..
        A z jej postów przebija ciagle coś takiego: musxe udowodni, że ja
        zrobiłam dobrze bedąc z tym człowiekiem, bo...
        Stad szukanie argumentów (poziom argumentacji jest na poziomie
        argumenującej :))

        Jeli Szm istnieje naprawde to musi być bardzo przygnebiona swoim
        statusem, niezwykle niepewna i bardzi skrzywdzona się czuć - w
        sumie, przy całym jej komixmie - przykre
    • szczesliwamezatka Wszystko jasne... 06.07.09, 21:18
      Czasami dziwię się jak można zupełnie jednogłośnie (lecz na wiele
      sposobów) Stwierdzić, że autor wątku pisze źle, niesłusznie, głupio.
      Ale po krótszym namyśle nasuwa się taki wniosek: Jest tu klika ( nie
      kilka, klika) osób, które znają się i lubią nawzajem, które (chociaż
      nie wiem jak mądre rzeczy byś napisał) zawsze zgodnie cię potępią.
      Razem ze sobą trzymają zupełnie jak konformiści i nie ma jednej
      osoby, która by się wyłamała i napisała coś fajnego, oriinalnego,
      SWOJEGO... Zamiast tego zachowują się tak jakby własnego zdania nie
      mieli. Jedna schlebia drugiej, druga chwali trzecią, trzecia
      przytakuje czwartej i tak się koło kręci. Ale nie przeczytasz
      człowieku tu nic samodzielnego...
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: Wszystko jasne... 06.07.09, 21:31
        To chyba Jakis Kaczynski we wlasanej osobie tu pisze;) To ujawnienie spisku i te
        "oryginale, prawdziwe" mysli;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka