stonka_polska
02.07.09, 18:33
Mamy po 21 lat, znamy się prawie 2, razem od ponad pół roku.
On pojechał na wakacje beze mnie. Był u mnie, gdy zadzwoniła do niego mama z
pytaniem, czy jedzie za 2dni ze swoją kuzynką, jej mężem i małą córeczką oraz
znajomymi do Grecji na wakacje (2 tygodnie + dojazd). Powiedział, że nie, bo
nie pojedzie beze mnie [oboje na wakacje wtedy pieniędzy nie mieliśmy, ja
dodatkowo otworzyłam właśnie firmę i nie mogę jej "zostawić"].
Za kilka minut drugi telefon - że wskoczyłby za darmo za koleżankę kuzynki,
której ojciec trafił do szpitala; wszystko opłacone, a kobieta ta nie
odzyskałaby pieniędzy, bo termin zarezerwowany itd.
Mówię - ok, jedź, ja pewnie też z takiej sytuacji bym skorzystała [pytali raz
jeszcze, czy nie mogę jechać]. Naszły mnie jednak pewne myśli w przeddzień
wyjazdu - ja zimą zrezygnowałam z obozu narciarskiego [jeżdżę sezonowo z
dziećmi i młodzieżą jako wychowawca, co b.lubię], bo WSTĘPNIE umówiłam się z
nim na wspólny wyjazd w moje urodziny. Rozmawialiśmy o tym, przykra sprawa,
obojgu nam zrobiło się nieswojo.
Pojechał. Nie wiem jak mogłam to przeoczyć, ale równowartość wczasów, rzekome
550euro, to nie tylko rezerwacja hotelu, ale też 'zrzutka' za transport
[jechali swoim samochodem] i kieszonkowe. Prostym rachunkiem, kobieta, która
nie pojechała straciłaby na pewno ponad 250 euro [rezerwacja, drugie tyle
mogłaby zaoszczędzić.
Powiedzcie mi Drodzy Forumowicze, czy osobie, która ma 2etaty po to, by
spłacić mieszkanie, "lepiej" stracić 250 czy 550 euro [by mój chłopak za nią
jechał, dała mu nawet kieszonkowe, zapłaciła za transport - słowem, dała mu
całą kwotę, którą sama by na wakacje przeznaczyła]?
Czy może chodzi o to, że on bdb zajmuje się dziećmi i kuzynka z mężem
potrzebowali "opiekunki"? Czy może bardziej liczy się dla niego rodzina [nie
zrozumcie mnie źle]? Czy może po prostu pieniądze, zresztą nie jego, a średnio
dobrze znanej koleżanki kuzynki [jeśli to ma znaczenie, "ekipa wyjazdowa" jest
po trzydziestce]?
:(