Dodaj do ulubionych

Mój chłopak wycenił mnie na 550 euro

02.07.09, 18:33
Mamy po 21 lat, znamy się prawie 2, razem od ponad pół roku.

On pojechał na wakacje beze mnie. Był u mnie, gdy zadzwoniła do niego mama z
pytaniem, czy jedzie za 2dni ze swoją kuzynką, jej mężem i małą córeczką oraz
znajomymi do Grecji na wakacje (2 tygodnie + dojazd). Powiedział, że nie, bo
nie pojedzie beze mnie [oboje na wakacje wtedy pieniędzy nie mieliśmy, ja
dodatkowo otworzyłam właśnie firmę i nie mogę jej "zostawić"].

Za kilka minut drugi telefon - że wskoczyłby za darmo za koleżankę kuzynki,
której ojciec trafił do szpitala; wszystko opłacone, a kobieta ta nie
odzyskałaby pieniędzy, bo termin zarezerwowany itd.

Mówię - ok, jedź, ja pewnie też z takiej sytuacji bym skorzystała [pytali raz
jeszcze, czy nie mogę jechać]. Naszły mnie jednak pewne myśli w przeddzień
wyjazdu - ja zimą zrezygnowałam z obozu narciarskiego [jeżdżę sezonowo z
dziećmi i młodzieżą jako wychowawca, co b.lubię], bo WSTĘPNIE umówiłam się z
nim na wspólny wyjazd w moje urodziny. Rozmawialiśmy o tym, przykra sprawa,
obojgu nam zrobiło się nieswojo.

Pojechał. Nie wiem jak mogłam to przeoczyć, ale równowartość wczasów, rzekome
550euro, to nie tylko rezerwacja hotelu, ale też 'zrzutka' za transport
[jechali swoim samochodem] i kieszonkowe. Prostym rachunkiem, kobieta, która
nie pojechała straciłaby na pewno ponad 250 euro [rezerwacja, drugie tyle
mogłaby zaoszczędzić.

Powiedzcie mi Drodzy Forumowicze, czy osobie, która ma 2etaty po to, by
spłacić mieszkanie, "lepiej" stracić 250 czy 550 euro [by mój chłopak za nią
jechał, dała mu nawet kieszonkowe, zapłaciła za transport - słowem, dała mu
całą kwotę, którą sama by na wakacje przeznaczyła]?

Czy może chodzi o to, że on bdb zajmuje się dziećmi i kuzynka z mężem
potrzebowali "opiekunki"? Czy może bardziej liczy się dla niego rodzina [nie
zrozumcie mnie źle]? Czy może po prostu pieniądze, zresztą nie jego, a średnio
dobrze znanej koleżanki kuzynki [jeśli to ma znaczenie, "ekipa wyjazdowa" jest
po trzydziestce]?

:(
Obserwuj wątek
    • murzynier Re: Mój chłopak wycenił mnie na 550 euro 02.07.09, 18:42
      mimo dobrych chęci nie zrozumiałem o co ci chodzi, co jest problemem?

      skróć do trzech zdań, jakis konkret, pointa...
      • stonka_polska Re: Mój chłopak wycenił mnie na 550 euro 02.07.09, 18:47
        O to, że cudze 550 euro jest ważniejsze ode mnie.
        O to, że ja raz się "poświęciłam", a on nie.
        Aha, i jeszcze: potańczyć nigdy nie lubił, a w krótkim mailu stamtąd pisze, że
        idzie na wielkie beach party. Od kiedy je lubi, pytam. Brak odpowiedzi.

        Proszę, 3 zdania.
        • murzynier Re: Mój chłopak wycenił mnie na 550 euro 02.07.09, 18:51
          stonka_polska napisała:

          > O to, że ja raz się "poświęciłam", a on nie.

          nie masz czasu/pieniędzy żeby jechać więc o co chodzi? jak ma możliwość niech
          jedzie a tobie nic do tego

          a jak już pojechał ma siedzieć w pokoju i umierać z tęsknoty? wyluzuj się i też
          idź na imprezę
          • stonka_polska Re: Mój chłopak wycenił mnie na 550 euro 02.07.09, 18:54

            > a jak już pojechał ma siedzieć w pokoju i umierać z tęsknoty? wyluzuj się i też
            > idź na imprezę

            Chodzę. Byłam wczoraj, idę dzisiaj.

            To nie tak, tam robi rzeczy, na które tu kręci nosem.
            • murzynier Re: Mój chłopak wycenił mnie na 550 euro 02.07.09, 19:05
              stonka_polska napisała:

              > To nie tak, tam robi rzeczy, na które tu kręci nosem.

              ale skąd pewność że będzie tam tańczył, może po prostu chce się napić i coś
              wyrwać :)
    • abrakadabra-0 Re: Mój chłopak wycenił mnie na 550 euro 02.07.09, 18:45
      Ale o co chodzi?
      • julyana Re: Mój chłopak wycenił mnie na 550 euro 02.07.09, 21:19
        Przyłączam sie do pytania.
    • wstajesz_i_wiesz Re: Mój chłopak wycenił mnie na 550 euro 02.07.09, 18:47

      Myślę, że to było ukartowane, składał przez parę miesięcy te 550
      euro, koleżanka kuzynki była podstawiona. Za darmo to można bilet do
      kina odstąpić, a nie wycieczkę i to facetowi.
      Myślę, że twój facet chciał się zerwać ze smyczy chociaż na 2
      tygodnie, nie przejmuj się, w wieku 21 lat to normalne, a niektórzy
      mają tak całe życie... ;-)
      ---
      ***Jędzowaty Anioł Dobroci***
      • stonka_polska Re: Mój chłopak wycenił mnie na 550 euro 02.07.09, 18:50
        Ja go na żadnej smyczy nie trzymam, on mnie również. Nie wszędzie chodzimy
        razem, nikt nikomu nie robi scen zazdrości. Ale wakacje... mieliśmy jechać we
        wrześniu, razem. Coś mi się wydaje, że jednak osobno.
        • marzeka1 Re: Mój chłopak wycenił mnie na 550 euro 02.07.09, 19:01
          "Mówię - ok, jedź, ja pewnie też z takiej sytuacji bym skorzystała "-
          POWIEDZIAŁAŚ u tak, a teraz fochujesz????
          • seth.destructor Re: Mój chłopak wycenił mnie na 550 euro 02.07.09, 21:22
            Bez tego nie mogłaby pokazać, jak wielką męczennicą jest!
        • laracroft82 Re: Mój chłopak wycenił mnie na 550 euro 02.07.09, 19:03
          ale o co chodzi? przeciez sama zezwolilas mu na wyjazd, no to chłopina pojechał...
          • marzeka1 Re: Mój chłopak wycenił mnie na 550 euro 02.07.09, 19:05
            No ale miał się DOMYŚLEĆ, że wolałaby, żeby nie jechał. No wiesz, taka
            nastoletnia zabawa... "zgadnij moje pragnienia".
            • stonka_polska Re: Mój chłopak wycenił mnie na 550 euro 02.07.09, 19:10
              >ale o co chodzi? przeciez sama zezwolilas mu na wyjazd, no to >chłopina
              pojechał...

              Od zezwalania byli jego rodzice, gdy był dzieckiem.


              > No ale miał się DOMYŚLEĆ, że wolałaby, żeby nie jechał. No wiesz, taka
              > nastoletnia zabawa... "zgadnij moje pragnienia".

              Skończ ironizować, Pani Starsza.
              • marzeka1 Re: Mój chłopak wycenił mnie na 550 euro 02.07.09, 19:12
                Nie, to ty dorośnij. Fochujesz jak małolata i tyle. Tytuł dałaś taki, jakby cię
                własny chłop co najmniej Ruskim na bazarze miał opchnąć.
                • seth.destructor Re: Mój chłopak wycenił mnie na 550 euro 02.07.09, 21:26
                  Hehehe.
              • laracroft82 Re: Mój chłopak wycenił mnie na 550 euro 02.07.09, 19:13
                "Mówie ok - jedz" - no to powiedziałas ok, to chłopak pojechał, co z kogos
                wariata robisz?
                • stonka_polska Re: Mój chłopak wycenił mnie na 550 euro 02.07.09, 19:19
                  laracroft82 napisała:

                  > "Mówie ok - jedz" - no to powiedziałas ok, to chłopak pojechał, co z kogos
                  > wariata robisz?

                  Potrafisz pojąć, że czasem podejmuje się złe decyzje? Że po fakcie przychodzi
                  czas na refleksję?
                  Jeśli jednak jesteś nieomylna, chylę czoła.
                  • laracroft82 Re: Mój chłopak wycenił mnie na 550 euro 02.07.09, 19:28
                    stonka_polska napisała:

                    > laracroft82 napisała:
                    >
                    > > "Mówie ok - jedz" - no to powiedziałas ok, to chłopak pojechał, co z kogo
                    > s
                    > > wariata robisz?
                    >
                    > Potrafisz pojąć, że czasem podejmuje się złe decyzje? Że po fakcie przychodzi
                    > czas na refleksję?
                    > Jeśli jednak jesteś nieomylna, chylę czoła.

                    Nie jestem nieomylna, ale co mial zrezygnowac dzien przed wyjazdem bo tobie sie
                    odechcialo..ile masz lat 15? to ze ty nie moglas jechac bo masz swoje interesy
                    nie znaczy ze on tez musi siedziec w domu..mysle ze po prostu szlag cie trafia
                    ze on wygrzewa sie na ciepłej plazy i robisz z igły widły
                    • stonka_polska Re: Mój chłopak wycenił mnie na 550 euro 02.07.09, 19:32
                      laracroft82 napisała:


                      > Nie jestem nieomylna, ale co mial zrezygnowac dzien przed wyjazdem bo tobie sie
                      > odechcialo..ile masz lat 15? to ze ty nie moglas jechac bo masz swoje interesy
                      > nie znaczy ze on tez musi siedziec w domu..mysle ze po prostu szlag cie trafia
                      > ze on wygrzewa sie na ciepłej plazy i robisz z igły widły


                      Jakie "rezygnować"? On na liście wyjazdowej nie był ujęty, bo pracował
                      [przerwał, by jechać]. Jechać miała jego rodzina z ich znajomymi. Pojechał PRZEZ
                      PRZYPADEK.
                      I jakie "mi się odechciało"? Na żaden wyjazd się nie umawialiśmy [planowaliśmy
                      jechać we wrześniu], bo od zimy wiedziałam o firmie, a on o tej pracy.

                      I tak, szlag mnie trafia.
                      • mareczekk77 Re: Mój chłopak wycenił mnie na 550 euro 02.07.09, 19:39
                        Współczuję temu facetowi że ma taką dziewczynę :(
    • jack20 Re: Mój chłopak wycenił mnie na 550 euro 02.07.09, 19:07
      jesli pojechalby tam jako au pair dla dziecka winien jakas kase
      przywiezc a nie za wyjazd placic.
      Ale chyba jednak na balange pojechal i nie dziwie sie ze jestes
      urazona. Nieladnie, nieladnie zrobil.
    • kadfael Re: Mój chłopak wycenił mnie na 550 euro 02.07.09, 19:39
      Niniejszą dyskusję podsumować można-la donna e mobile. Tylko skąd
      biedny chłopina miał to wiedzieć.....
    • wstajesz_i_wiesz Re: Mój chłopak wycenił mnie na 550 euro 02.07.09, 19:47
      > Mówię - ok, jedź, ja pewnie też z takiej sytuacji bym
      skorzystała [pytali raz jeszcze, czy nie mogę jechać]. Naszły mnie
      jednak pewne myśli w przeddzień wyjazdu - ja zimą zrezygnowałam z
      obozu narciarskiego [jeżdżę sezonowo z dziećmi i młodzieżą jako
      wychowawca, co b.lubię], bo WSTĘPNIE umówiłam się z nim na wspólny
      wyjazd w moje urodziny. Rozmawialiśmy o tym, przykra sprawa,obojgu
      nam zrobiło się nieswojo


      Jak się zgodziłaś, to czemu masz teraz pretensje? Dlaczego sądzisz,
      że cię wycenił na 550 euro? A jak wyszło po tej ostatniej rozmowie,
      kiedy to się zrobiło nieswojo?

      Z jednej strony rozumiem twoje odczucia, z drugiej zaś zachowaj
      honor, a nie zachowuj się jak pies ogrodnika... Nie cieszy cię to,
      że przynajmniej on może odpocząć? Wykorzystasz go za to, jak wróci :P
      Jak jeszcze studiowałam, to moja koleżanka z mężem wygrali wycieczkę
      na Kubę. Wiadomo, jaka wartość, dla wielu ludzi to podróż życia.
      Parę dni przed wyjazdem ona musiała niestety zrezygnować, ale męża
      namówiła, żeby pojechał - przynajmniej on z tego coś będzie miał.
      Biuro, które organizowało wycieczkę załatwiło kwestię biletów i za
      dość solidną dopłatą poleciał z mężem najlepszy kumpel.
      My miałyśmy babski tydzień, oni męski ;-) Ale trzeba było widzieć
      jego szczęśliwą gębę, jak wrócił:-)))) To jest miłość - ona nie
      narzekała, że nie może jechać, przyjęła dar losu z godnością, a
      cieszyła się jego szczęściem - to jest miłość :-)
      ---
      ***Jędzowaty Anioł Dobroci***
      • sootball Re: Mój chłopak wycenił mnie na 550 euro 02.07.09, 20:00
        a tutaj możesz sprawdzić ile wielbłądów jesteś warta...

        camels.evilsun.org/index.php
        • stonka_polska Re: Mój chłopak wycenił mnie na 550 euro 02.07.09, 20:38
          sootball napisała:

          > a tutaj możesz sprawdzić ile wielbłądów jesteś warta...
          >
          > camels.evilsun.org/index.php

          Fajna zabawa. 33 wielbłądy, 2 kozy i 0 owiec.
          Gdy zmieniłam na kelnerkę, wyszło 39 wielbłądów.^^
        • vandikia Re: Mój chłopak wycenił mnie na 550 euro 02.07.09, 21:35
          ha ha ha dobra strona :)
      • stonka_polska Re: Mój chłopak wycenił mnie na 550 euro 02.07.09, 20:05
        wstajesz_i_wiesz napisała:

        > > Mówię - ok, jedź, ja pewnie też z takiej sytuacji bym
        > skorzystała [pytali raz jeszcze, czy nie mogę jechać]. Naszły mnie
        > jednak pewne myśli w przeddzień wyjazdu - ja zimą zrezygnowałam z
        > obozu narciarskiego [jeżdżę sezonowo z dziećmi i młodzieżą jako
        > wychowawca, co b.lubię], bo WSTĘPNIE umówiłam się z nim na wspólny
        > wyjazd w moje urodziny. Rozmawialiśmy o tym, przykra sprawa,obojgu
        > nam zrobiło się nieswojo

        >
        > Jak się zgodziłaś, to czemu masz teraz pretensje? Dlaczego sądzisz,
        > że cię wycenił na 550 euro? A jak wyszło po tej ostatniej rozmowie,
        > kiedy to się zrobiło nieswojo?


        Szczerze - rozpłakał się. Po czym powiedział, że mój nieprzyjęty zimowy wyjazd
        to co innego, bo wtedy nikt nie tracił pieniędzy, no a tu przepadłaby przecież
        suma niemała, całe 550 euro.

        > Z jednej strony rozumiem twoje odczucia,



        Dziękuję :)



        >z drugiej zaś zachowaj
        > honor, a nie zachowuj się jak pies ogrodnika... Nie cieszy cię to,
        > że przynajmniej on może odpocząć?



        Niech odpoczywa :) Tylko pisałam już, że z rodziną na wielką imprezę taneczną
        idzie chętnie, a ze mną NIE CHCE.

        >Wykorzystasz go za to, jak wróci :P


        Nie wykorzystam, ale to sprawa na osobny wątek, zresztą nie do rozpatrywania na
        forum.


        > Jak jeszcze studiowałam, to moja koleżanka z mężem wygrali wycieczkę
        > na Kubę. Wiadomo, jaka wartość, dla wielu ludzi to podróż życia.
        > Parę dni przed wyjazdem ona musiała niestety zrezygnować, ale męża
        > namówiła, żeby pojechał - przynajmniej on z tego coś będzie miał.
        > Biuro, które organizowało wycieczkę załatwiło kwestię biletów i za
        > dość solidną dopłatą poleciał z mężem najlepszy kumpel.
        > My miałyśmy babski tydzień, oni męski ;-) Ale trzeba było widzieć
        > jego szczęśliwą gębę, jak wrócił:-)))) To jest miłość - ona nie
        > narzekała, że nie może jechać, przyjęła dar losu z godnością, a
        > cieszyła się jego szczęściem - to jest miłość :-)


        W takiej sytuacji również kazałabym mu jechać. Tyle, że
        1) przerwał pracę, dzięki której miał zarobić na wakacje we wrześniu [każdy
        płaci za siebie]
        2)na marginesie: miał mi pomóc w pewnej sprawie w firmie - tu świat się nie
        zawali, poradzę sobie znakomicie.


        Może ze mną coś nie tak, może źle to ubrałam w słowa - pojechał, by nie
        zmarnowały się pieniądze koleżanki kuzynki, których ta [koleżanka, która
        zarezerwowała, ale nie mogła pojechać]tak bardzo zmarnować nie chciała. Po
        wyjeździe doszło do mnie
        , że kobieta straciła całą sumę, którą przeznaczyła
        na podróż [bo dała mojemu chłopakowi kieszonkowe], a gdyby on nie pojechał,
        straciłaby "tylko" połowę sumy [czyli tylko pieniądze za rezerwację hotelu; to,
        co dała na kieszonkowe, zostałoby w jej kieszeni].

        Dlatego poczułam się "wyceniona" na mniej niż 550euro.
    • vandikia Re: Mój chłopak wycenił mnie na 550 euro 02.07.09, 21:31
      stonka_polska napisała:

      > Mówię - ok, jedź, ja pewnie też z takiej sytuacji bym skorzystała


      to po co cały wątek, dobrze się czujesz?
      i ten dramatyczny tytuł?
      mówisz jedno, myślisz drugie, chłopak nie jest pewnie jasnowidzem i
      czytającym w myślach, polecasz mu coś, a później masz pretensje i
      rozpaczasz. kompletnie bez sensu.
      • stonka_polska Re: Mój chłopak wycenił mnie na 550 euro 02.07.09, 21:32
        Napisałam już, że:
        Może ze mną coś nie tak, może źle to ubrałam w słowa - pojechał, by nie
        zmarnowały się pieniądze koleżanki kuzynki, których ta [koleżanka, która
        zarezerwowała, ale nie mogła pojechać]tak bardzo zmarnować nie chciała. Po
        wyjeździe doszło do mnie, że kobieta straciła całą sumę, którą przeznaczyła
        na podróż [bo dała mojemu chłopakowi kieszonkowe], a gdyby on nie pojechał,
        straciłaby "tylko" połowę sumy [czyli tylko pieniądze za rezerwację hotelu; to,
        co dała na kieszonkowe, zostałoby w jej kieszeni].

        Dlatego poczułam się "wyceniona" na mniej niż 550euro.


        Z mojej strony koniec dyskusji.
        • vandikia Re: Mój chłopak wycenił mnie na 550 euro 02.07.09, 21:37
          to masz coś nie tak z samooceną i piszę serio
          może firma jak się rozkręci podniesie Twoją wartość w Twoich oczach
          i od czasu do czasu sama wykopiesz faceta na wczasy już bez
          rozważania później czy źle czy dobrze i po co i ile wielbłądów :)
    • obywatelka_dziopkowa Re: Mój chłopak wycenił mnie na 550 euro 02.07.09, 21:40
      nie chce mi się czytać całości. te 550 ojro to za noc czy za
      godzinę? z gumką czy bez?
    • kaatrin WTF??? 02.07.09, 23:06
      O co Ci chodzi??? Jak to Ciebie wycenil? Dlaczego mialby nie
      jechac? Sama piszesz, ze chetnie bys pojechala.

      Naszły mnie jednak pewne myśli w przeddzień
      > wyjazdu - ja zimą zrezygnowałam z obozu narciarskiego

      Co z tego? To byl Twoj wybor, moglas jechac. Jak Ty sobie noge
      zlamiesz, on ma sobie tez zlamac???

      Czy może bardziej liczy się dla niego rodzina [nie
      > zrozumcie mnie źle]?

      Chyba wlasnie Cie zle rozumiem. WTF??? Oczywiscie, ze rodzina
      bardziej sie liczy niz jakas fochowata dziewczyna z ktora sie
      spotyka on paru miesiecy.



      • paul55 Re: WTF??? 03.07.09, 00:08
        Najlepsze podsumowanie watku.
      • hotaru85 Re: WTF??? 03.07.09, 14:47
        kaatrin napisała:

        > O co Ci chodzi??? Jak to Ciebie wycenil? Dlaczego mialby nie
        > jechac
        ? Sama piszesz, ze chetnie bys pojechala.
        >
        >
        > Chyba wlasnie Cie zle rozumiem. WTF??? Oczywiscie, ze rodzina
        > bardziej sie liczy niz jakas fochowata dziewczyna z ktora sie
        > spotyka on paru miesiecy.


        Autorce wątku polecam wydrukować tę wypowiedź, powiesić na ścianie i czytać
        codziennie jak mantrę. Dziewczyno 21 lat a zachowujesz się jak ta młodzież,
        którą masz się opiekować.
    • nonoa Re: Mój chłopak wycenił mnie na 550 euro 03.07.09, 10:11
      Coś mi się wydaje że trochę przesadzasz z tym wycenianiem siebie. W sumie sama
      się na to zgodziłaś więc następnym razem przemyśl swoje decyzję a potem je
      podejmuj a nie teraz szukasz winnego w Tw chłopaku. On uszanował Ciebie, zapytał
      Cię a Ty nie miałaś nic przeciwko. Szukasz winnego- popatrz w lustro!

      PS jako nie wierzę, że ta znajoma nawet kieszonkowe mu dała!
      • stonka_polska Re: Mój chłopak wycenił mnie na 550 euro 03.07.09, 10:21
        nonoa napisała:

        > PS jako nie wierzę, że ta znajoma nawet kieszonkowe mu dała!

        I o tym ciągle piszę [CO DOTARŁO DO MNIE PO FAKCIE], a czytam o
        fochach i tupaniu nogą.
    • laluniaaa Re: Mój chłopak wycenił mnie na 550 euro 03.07.09, 10:24
      mysle, ze tak naprawde chodzi o to, ze poczułaś się nie tak ważna
      jakbyś chciała się czuć...
      też miałam w związku wiele takich sytuacji, kiedy zastanawiała się i
      myślałam hmm...chyba przesadzam
      ale na szczęście to już za mną
      na przyszlość radzę jak najmniej rezygnowania z siebie i więcej
      szczerości wobec samej siebie
      jeżeli teraz jest ci przykro i zastanawiasz się nad tą sytuacją i
      czujesz, że coś cię gniecie, ale nie wiesz dokładnie, to chyba coś
      jest nie w porządku
      ja dla mojego eks zrezygnowałam z póścia do fryzjera w sylwestrowy
      poranek, żeby pomóc mu kupić koszulę i buty.w momencie, gdy
      dokonaliśmy zakupów, on powiedział, że idzie...do fryzjera, a ja
      będę napewno podobać mu się w każdej sukience jaką kupię, i się
      oddalił
      • stonka_polska Re: Mój chłopak wycenił mnie na 550 euro 03.07.09, 10:39
        laluniaaa napisała:

        > mysle, ze tak naprawde chodzi o to, ze poczułaś się nie tak ważna
        > jakbyś chciała się czuć...
        > też miałam w związku wiele takich sytuacji, kiedy zastanawiała się i
        > myślałam hmm...chyba przesadzam
        > ale na szczęście to już za mną
        > na przyszlość radzę jak najmniej rezygnowania z siebie i więcej
        > szczerości wobec samej siebie
        > jeżeli teraz jest ci przykro i zastanawiasz się nad tą sytuacją i
        > czujesz, że coś cię gniecie, ale nie wiesz dokładnie, to chyba coś
        > jest nie w porządku
        > ja dla mojego eks zrezygnowałam z póścia do fryzjera w sylwestrowy
        > poranek, żeby pomóc mu kupić koszulę i buty.w momencie, gdy
        > dokonaliśmy zakupów, on powiedział, że idzie...do fryzjera, a ja
        > będę napewno podobać mu się w każdej sukience jaką kupię, i się
        > oddalił


        Otóż to, niby "pierdoła", głupi fryzjer i zakupy, a "daje do myślenia".
        • laluniaaa Re: Mój chłopak wycenił mnie na 550 euro 03.07.09, 10:43
          tylko, że z takich pierdół, mniejszych i większych, ważniejszych i
          mniej ważnych elementów ... składa się ŻYCIE
        • marguyu Re: Mój chłopak wycenił mnie na 550 euro 03.07.09, 10:46
          Ciekawa jestem co to bedzie jak dopadna was prawdziwe problemy?
          • stonka_polska Re: Mój chłopak wycenił mnie na 550 euro 03.07.09, 10:51
            Większe, "prawdziwe" problemy = jasna sytuacja. W tych mniejszych czai się
            niedopowiedzenie. One potrafią bardziej zniszczyć cokolwiek niż te duże.
            Codzienność [a w niej małe problemy] jest tłem dla większych, to od niej zależy,
            jak rozwiążemy te duże. Jeśli ona zawodzi... odpowiedź nasuwa się sama.
          • laluniaaa Re: Mój chłopak wycenił mnie na 550 euro 03.07.09, 10:56
            a co to ma do tematu xxxxxxxx

            prawdziwych problemów na szczęście się juz pozbyłam została mi
            tylko blizna po szyciu na łuku brwiowym
          • laluniaaa Re: Mój chłopak wycenił mnie na 550 euro 03.07.09, 10:59
            jeżeli to była jednorazowa sytuacja, to jeszcze nie jest problem,
            ale jeżeli ktoś ma osobowość typu kameleona, który dostosowuje swoje
            odczucia do tego, co zrobił partner, to może stanowić problem
            nawet nie wiesz, jak łatwo taką osobą manipulować i do czego to może
            w konsekwencji prowadzić
            • stonka_polska Re: Mój chłopak wycenił mnie na 550 euro 03.07.09, 11:12
              Mówisz i jego czy mojej osobowości?
              • laluniaaa Re: Mój chłopak wycenił mnie na 550 euro 03.07.09, 11:35
                czyjejkolwiek...chyba o swojej he he
                wydaje mi się, że się zgodziłaś, bo wyczułaś, że on chce, żebyś się
                zgodziła a tak naprawdę to po prostu chciałaś, żebyście razem
                pojechali na wakacje i tyle
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Mój chłopak wycenił mnie na 550 euro 03.07.09, 11:22
      Mówię - ok, jedź, ja pewnie też z takiej sytuacji bym skorzystała

      Zgodziłaś się, nastąpiło ustalenie pomiędzy wami.
      Jeżeli PÓŹNIEJ doszłaś do jakiś innych wniosków i zmieniłaś swoje zapatrywanie
      na ten wyjazd to pretensje możesz mieć tylko do siebie a nagłe
      wyskakiwanie z fochem w przeddzień wyjazdu to zwykła dziecinada. Po takim
      "występie" nie wiem czy planowałbym powrót...
    • just-for-fun Re: Mój chłopak wycenił mnie na 550 euro 03.07.09, 11:49
      1. Jeśli dałaś mu przyzwolenie - "Mówię - ok, jedź" to dlaczego
      teraz narzekasz? Powinnaś wcześniej przemyśleć takie zdanie i
      zastanowic się czy aby na pewno nie będzie Ci to przeszkadzało.

      2. Nie licz, że facet się domysli. Mów mu jasno, czego oczekujesz.

      3. Nie doszukuj się nic ukratowanego, bo zgłupiejesz i osiwiejesz,
      po co Ci to? Pojechał, wróci. Jak sobie ufacie, kochacie się i
      chcecie być razem będzie ok.

      4. To, że korzysta z rzeczy, których tutaj nie robił, nie lubił to
      może zwyykła ciekawość. Nie wytykaj mu tego. Każdy ma prawo zmienić
      zdanie. Zobacz jaki może byc plus - nie lubił tanczyć, teraz polubi
      i będzie chodzili gdzieś potańczyc razem:).
    • durneip Re: Mój chłopak wycenił mnie na 550 euro 03.07.09, 15:01
      smycz smyczą, ale o tym, że koleżanka/kuzynka zwróciła mu ekspensa (nie mówiąc o
      darowaniu ceny biletu) to się dowiedziałaś od faceta, czy potwierdziłaś u źródła?

      jesli tylko od faceta, to radzę zacząć szeroko otwierać dziób, bo łykasz
      badziewie jak młody pelikan i w końcu się udławisz.
    • 0riana Kur...! Co to za tytul? Za wielblada chcial Cie 03.07.09, 15:08
      opchnac w Turcji?

      Opamietaj sie, bo poprostu blaznujesz...
    • mrs.solis Re: Mój chłopak wycenił mnie na 550 euro 03.07.09, 15:10
      Nigdy wiecej dla zadnego faceta nie rezygnuj ze swoich przyjemnosci.
      Jak widzisz, oni tak robia i zle na tym nie wychodza.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka