Dodaj do ulubionych

Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność

08.07.09, 22:29
Witam,

moja najlepsza przyjaciółka, moja ukochana żona - zostawia mnie... Tzn. w tej chwili potrzebuje czasu żeby zobaczyć co czuje i czy chce ze mną próbować czy nie. Jednocześnie jest jeszcze ktoś trzeci, kim ona się zafascynowała i twierdzi że to nie miłość i nie jest to to, co było między nami, ale jest to na innej płaszczyźnie. Nie wie też, czy chce być z tym kimś.

Bardzo dużo rozmawiamy, różne emocja nami targają, ale poruszamy wszystkie, trudne tematy. Dzisiaj się w końcu dowiedziałem jak jest - bardzo mnie kocha jak przyjaciela, ale nie czuje już namiętności, nie traktuje mnie już jako partnera, nie kręcę jej już.

Dodam tylko, że to przeze mnie mnie zostawia. to ja nie potrafiłem jej pokazać mojej miłości i zrozumienia kiedy tego potrzebowała, pomimo, że zawsze ją kochałem i jest dla mnie najważniejsza na świecie. Byłem zagubiony i nie widziałem oczywistych sygnałów. Teraz oprzytomniałem, znalazłem siebie i swoje uczucia i wiem że tak bardzo ją kocham i tak bardzo chcę być z nią i nie ranić już, tylko dać jej to, na co zasługuje. Niestety ona nie może mi dać gwarancji, że będzie chciała spróbować, za bardzo jest zraniona.

Moje pytanie jest następujące - czy w takiej sytuacji można rozbudzić to uczucie, które przygasło, rozbudzić namiętność, której już nie czuje? Jeżeli tak, to jak to zrobić - poczekać, usunąć się i dać jej to przemyśleć, czy walczyć? Pomóżcie!
Obserwuj wątek
    • jan_hus_na_stosie Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 08.07.09, 22:44
      pan_rabi napisał:

      > Dzisiaj się w końcu dowiedziałem jak jest - bardzo mnie kocha jak p
      > rzyjaciela, ale nie czuje już namiętności, nie traktuje mnie już jako partnera,
      > nie kręcę jej już.

      Bzdury. Widocznie nigdy jej nie kręciłeś. Daj sobie spokój facet chyba, że
      chcesz się kompleksów nabawić i skoczyć z nieszczęśliwej miłości z mostu.

      > Dodam tylko, że to przeze mnie mnie zostawia. to ja nie potrafiłem jej pokazać
      > mojej miłości i zrozumienia kiedy tego potrzebowała, pomimo, że zawsze ją kocha
      > łem i jest dla mnie najważniejsza na świecie.

      Ale pier...lisz. Skoro jej nie kręcisz to co byś nie robił ona i tak byłaby
      nieusatysfakcjonowana. Uwierz mi, że jeśli znajdzie faceta, który będzie ją
      nieźle kręcił to nie będzie nawet wymagała od niego jakichkolwiek poświęceń.
      Wystarczy, że taki facet będzie istniał, nie będzie musiał NIC robić a ona
      poleci za nim bez zastanowienia i będzie na każde jego skinienie.


      > czy w takiej sytuacji można rozbudzić to uczuci
      > e, które przygasło, rozbudzić namiętność, której już nie czuje?

      Nie, ona nigdy Cię nie kochała i nie czuła do Ciebie namiętności. Pogódź się z
      tym i przestań się oszukiwać, że było inaczej.
      • skarpetka_szara Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 08.07.09, 22:54
        jestes nienormalny.
        • jan_hus_na_stosie Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 08.07.09, 22:59
          skarpetka_szara napisała:

          > jestes nienormalny.

          a ty jesteś najzwyklej w świecie głupia
          • Gość: hela Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność IP: *.218.151.59.static.telsat.wroc.pl 11.07.09, 22:38
            Raczje Ty jestes glupi i z pewnoscia jestes sam,jesli naprawde wierzysz w to,co
            piszesz. To bardzo powszechne,ze namietnosc w zwiazku wygasa po pewnym czasie. Z
            roznych przyczyn,ale to,o czym pisze autor watku moze byc jak najbardziej
            najprawdziwiej najprawdziwszym tego powodem. Wygasa namietnosc i wygasa milosc.
            Wiem cos o tym. ja rowniez bardzo kochalam mojego meza i bardzo mnie krecil i
            nawet dlugo to trwalo. Wiele dla niego poswiecilam,oddalam cala siebie. A potem
            w ktoryms momencie on zmienil sie o 180 stopni. I tak stajac sie chamem,
            burakiem, alkoholikiem i wiesniakiem przez blisko 3 lata pracowal na to, abym
            wreszcie mogla otwarcie przyznac sie przed soba sama i przed nim i przed
            wszystkimi innymi,ze juz go nie kocham i mnie nie kreci. Przez te trzy lata
            bardzo sie staralam, zeby do tego nie doszlo. Wiekle wybaczalam i dawalam szanse
            po to,by przez 3-4 dni bylo, jak dawniej. Potem a piać od nowa. Byc moze moj maz
            to wykorzystywal - ta moja slabosc. W jego mniemaniu slabosc, bo mi chodzilo o
            co innego- ot o by odzysakc to,co nas laczylo keidys, by odzyskac jego jakim byl
            dawniej. I tak wykorzystywal wykorzystywal..a moja milosc (i namietnosc)
            gasla...coraz mniej mi zalezalo,coraz mniej sie denerwowalam,az w koncu totalny
            olew. Dzis juz go nie kocham. Wciaz jestesmy malzenstwem ze wzgledu na dziecko.
            I nie chrzancie mi ,ze to glupie tlumaczenie,bo tak sie sklada,ze moj maz byl
            juz w jednym malzenstwie i mam do czynienia z jego dzieckiem z poprzedniego
            zwiazku i z sytuacja, w jakiej to dziecko sie znajduje - rozerwane miedzy dwoma
            domammi, meidzy matka i ojcem, ktorzy sie raczej nienawidza...patrze na to i jak
            pomysle,ze moj syn moglby tak samo,to...to jestem w stanie wiele zniesc.
            Olewajac rzecz jasna. Nie ywkluczam, ze gdy pojawi sie ktos wart grzechu, kto
            mnie rozpali,to nei bede sie zastanawiala nad tym,czy mam sobie sprawic
            radosc,czy tez moze byc wierna przysiedze. Nie obchodzi mnie tez, czy moj maz
            juz sobie kogos znalazl,czy dopiero zamierza. A kiedys bardzo mnie to
            obchodzilo. Uwierz, mozna sie bardzo kochac. Szalenie wrecz i takie cos moze sie
            skonczyc na amen.
        • sandino nienormalny, bo nie jest chłoptasiem? 09.07.09, 13:23
          spójrz w lustro kobieto - nie wszystko wbrew pozorom kręci się wokół was.

          skarpetka_szara napisała:

          > jestes nienormalny.
          • skarpetka_szara Re: nienormalny, bo nie jest chłoptasiem? 09.07.09, 17:01
            Spojrzalam - lubie to co widze :p

            sandino napisał:

            > spójrz w lustro kobieto
      • sundry Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 11:16
        Nie zgadzam się.Mógł ją kręcić,jak się poznali,jak była zakochana,
        miała klapki na oczach i świata za nim nie widziała.Ale się
        wypaliło.Zdarza się. "Ze wszystkich rzeczy wiecznych miłość jest
        tą,która trwa najkrócej".
        • jack20 Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 13:15
          Hus ma racje.
          Krecil ja na zasadzie takiej, ze wielu ja w podobny sposob krecic
          moglo ale specjalnego uczucia tam nigdy nie bylo. Zreszta jak sam
          delikwent przyznaje NIC nie robil w tym kierunku by zaczal ja krecic.
          Facet za pozno oprzytomnial i nie zaskakuje ze wszystko jest out.
          • sundry Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 16:58
            "specjalnego uczucia tam nigdy nie bylo"

            Uwielbiam diagnozy przez net i ocenianie uczuć na podstawie jednego
            posta.Jak by nie było uczucia,to raczej by za niego nie wyszła.A
            faceci mają to do siebie,że po paru latach już im się nie chce
            starać,a to dogodne warunki,żeby miłość wygasła.
            • jan_hus_na_stosie Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 17:05
              sundry napisała:

              > A
              > faceci mają to do siebie,że po paru latach już im się nie chce
              > starać,a to dogodne warunki,żeby miłość wygasła.

              jak kobieta fajna to zwykle i facet się stara bez względu na to ile lat od ślubu
              minęło
              • sundry Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 17:16
                Autor wątku chyba też miał fajną,skoro chce związek ratować,a jakoś
                przegapił moment,że ona przestała go kochać.A nikt nie przestaje
                kochać bez przyczyny.
                • jan_hus_na_stosie Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 17:25
                  sundry napisała:

                  > Autor wątku chyba też miał fajną,skoro chce związek ratować

                  Znam nie jedną kobietę, która chciała ratować związek z dupkiem i chamem. Myślę,
                  że tacy faceci też się zdarzają. Poza tym facet jest mocno zakochany a to
                  powoduje, że ma klapki na oczach i pewnie nie dostrzega wielu rzeczy u swojej
                  kobiety.

                  > nikt nie przestaje
                  > kochać bez przyczyny.

                  a może ona tak naprawdę nigdy go nie kochała? Może wyszła za niego tylko
                  dlatego, że widziała iż facet jest mocno w niej zakochany i zależy mu na niej.
                  Myślisz, że mało kobiet wychodzi za mąż z tego powodu? Może ona nawet go bardzo
                  lubiła, nie przeczę temu. Ale ona naprawdę mogła nigdy go nie kochać. Może
                  liczyła, że z czasem pokocha, ale widocznie tak się nie stało więc chce odejść.
                  Myślisz, że taki scenariusz jest mało prawdopodobny?
                  • sundry Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 17:28
                    Jest prawdopodobny,ale ja obstawiam,że jednak się wypaliło.Autor wie
                    najlepiej.Ale zgadzam się z tobą,że jeżeli ona chce odejść,to już
                    nic się nie da zrobić,niezależnie czy go kochała,czy nie.Teraz go
                    nie kocha i to się liczy.
                  • radzio66 Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 10.07.09, 08:29
                    Zaraz, zaraz, w pierwszym poście, w jednym zdaniu, obwieściłeś
                    kategorycznie, jaka jest prawda. Teraz zaś pojawia się słowo "może".
                    Trochę niekonsekwentny jesteś.
    • mareczekk77 Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 08.07.09, 22:45
      Te wszystkie teksty o sygnałąch ranieniu itd wsadź do kosza na śmieci. Po prostu
      już jej nie kręcisz, bo nie zachowujesz się jak facet z jajami, zostałęś
      zdominowany, słąby, zmanipulowany i nie jesteś już atrakcyjnym celem.

      I przestań szlochać jak baba że ją nie chcesz ranić, po Twojej kobiecie jeździ
      jakiś facet, masz rogi do nieba i piszesz że ją zraniłeś bo nie widziałeś jej
      sygnałów????? :) chłopie Ty w to wierzysz?

      Miej jaja, pogoń ją ze swego życia, masz kur.. spodnie czy nie? pokaż że trzeba
      się z Tobą liczyć, szanować Cię, wtedy jest szansa że wróci bo teraz jak łkasz i
      szlochasz szansy takiej nie ma. Baba jesteś, mięczak i tyle, i nie dziwne ze
      kobieta zwiewa. Rozmowy prowadzicie, ma innego fagasa i rozmowy o uczuciach,
      Jezu, facet złap ją za włosy i wykop z mieszkania a rzeczy osobiste za okno MIEJ
      JAJA !!! :)

      No aż się zakrztusiłęm czereśniami z oburzenia, nie mogę takich rzeczy czytać
      normalnie... :(
      • askastar Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 08.07.09, 22:58
        pozwole sobie sie nie zgodzic z panami-wiem meska solidarnosc,a
        jednak.
        Janie,zawsze z uwaga czytuje Twoje posty,ale teraz,moim
        zdaniem,powiedziales tak wierutna bzdure,ze az boli.Mianowicie
        napisales,ze skoro autor nie kreci malzonki,to nigdy tak nie bylo.
        Na podstawie doswiadczenia wiem,ze to nie tak.w moim bylym zwiazku
        namietnosc umarla, z wielu powodow-nie znaczy to jednak,ze jej nie
        bylo.
        i skad wiecie co autor mial na mysli piszac,ze zranil zone,ze nie
        zauwazyl symptomow?a moze wlasnie tak bylo, byla pochlaniety
        praca/hobby/innymi rzeczami, lub tez nie uwazal za stosowne wziasc
        pod uwage fakt,ze milosc NALEZY pielegnowac,dbac o nia.Kazdemu
        partnerow jest to potrzebne by czuc akceptacje.tak wiec,byc moze (bo
        nie znam sytuacji), jesli malzonka autora czula sie iles tam razy
        odstawiona na dalszy plan,mogla poczuc sie zbedna, jedynie dodatkiem
        pana.
        nie wiem tego,ale skoro autor napisal,ze nie zauwazal jej, moze cos
        jest na rzeczy.
        • jan_hus_na_stosie Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 08.07.09, 23:06
          askastar napisała:

          > Na podstawie doswiadczenia wiem,ze to nie tak.w moim bylym zwiazku
          > namietnosc umarla, z wielu powodow-nie znaczy to jednak,ze jej nie
          > bylo.

          Nie jestem zwolennikiem wskrzeszania trupów.
          • askastar Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 08.07.09, 23:16
            jan_hus_na_stosie napisał:
            > Nie jestem zwolennikiem wskrzeszania trupów.

            ja rowniez jestem jak najdalej od tego, ale...nie mow,ze skoro
            namietnosci nie ma, to znacz,ze jej nigdy nie bylo
            • jordanbull Trup... 09.07.09, 16:52
              Masz rację Dobra Kobieto... mogło być super odjazdowo w ich związku ale nic nie
              trwa wiecznie, często jest tak, że nawet trudno pokusić się o stwierdzenie czyja
              to wina, że się rozpada... N
              Nie wiem czy w ogóle ma sens takie podejście, szukanie winnego, to nic nie da!
              Musicie się rozejść.
              Husu ma rację, trupa się nie wskrzesi... a jeśli już to wychodzi z tego jakiś
              dziwoląg...
              Wiem z doświadczenia... własnego!
              Daj sobie chłopie luzu, świat jest pełen fajnych samotnych kobitek... jeśli
              tylko wierzysz, że masz jaja to sobie znajdziesz babę dla której ciągle będziesz
              nosił portki...
              Pozdro
    • skarpetka_szara Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 08.07.09, 22:52
      Wow, gratuluje jaj aby tu napisac. Jutro panie cie zjedza - tylko
      sie musza rozbudzic.

      Moim zdaniem napewno jest szansa na odbudowanie namietnosci.
      Musisz tylko przestac pokazywac sie w tym samym swietle. Zaskocz
      ja czyms, zrobcie cos nowego. Zreszta... nie od parady pary ktore
      maja kryzys wyjezdzaja na wakacjie razem.

      Jezeli chce spokoju - daj jej tego. Niech tez poczuje jak to jest
      bez ciebie. Z drugiej strony - napisz jej co czujesz, o czym
      ostatnio myslales i jak te Twoje przemyslenia ciebie zmienily. I
      nie siedz sztywno w domu - wyjdz, zrelaksuj sie. znajdz nowe
      hobby.

      Tym razem to w jej rece znajduje sie paleczka i to jest jej
      decyzjia. Cokolwiek zrobi - musisz to uszanowac.
      • mareczekk77 Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 08.07.09, 22:58
        Ale dlaczego facet którego zdradziła, ma jej z szacunkiem dawać czas, rozmawiać
        o uczuciach, pisać listy, przecież ona zrobiła coś bardzo, ale bardzo wrednego,
        zdradziła męża. Jaka rozmowa w tym momencie, może jeszcze kwiatki ma kupować,
        klękać? może jeszcze się upodlić bardziej?
        • askastar Re: Jak rozpalić..do jana i marka 08.07.09, 23:01
          pozwole sobie sie nie zgodzic z panami-wiem meska solidarnosc,a
          jednak.
          Janie,zawsze z uwaga czytuje Twoje posty,ale teraz,moim
          zdaniem,powiedziales tak wierutna bzdure,ze az boli.Mianowicie
          napisales,ze skoro autor nie kreci malzonki,to nigdy tak nie bylo.
          Na podstawie doswiadczenia wiem,ze to nie tak.w moim bylym zwiazku
          namietnosc umarla, z wielu powodow-nie znaczy to jednak,ze jej nie
          bylo.
          i skad wiecie co autor mial na mysli piszac,ze zranil zone,ze nie
          zauwazyl symptomow?a moze wlasnie tak bylo, byla pochlaniety
          praca/hobby/innymi rzeczami, lub tez nie uwazal za stosowne wziasc
          pod uwage fakt,ze milosc NALEZY pielegnowac,dbac o nia.Kazdemu
          partnerow jest to potrzebne by czuc akceptacje.tak wiec,byc moze (bo
          nie znam sytuacji), jesli malzonka autora czula sie iles tam razy
          odstawiona na dalszy plan,mogla poczuc sie zbedna, jedynie dodatkiem
          pana.
          nie wiem tego,ale skoro autor napisal,ze nie zauwazal jej, moze cos
          jest na rzeczy.
          • fisiel Re: Jak rozpalić..do jana i marka 08.07.09, 23:15
            ja osobiście nie zauważyłam aby gdzieś założyciel wątku powiedział że go JUŻ
            zdradziła. dlaczego zakładacie że od razu mu świństwo wywinęła takie,
            poinformowała go że ma zamiar odejść i nie kryje się z tym, że ma kogoś na oku,
            ale jak sama mówi - nie jest pewna co czuje.

            jest jeszcze szansa. nie wiem co masz konkretnie zrobić. Ty znasz swoją małżonkę
            najlepiej i chyba powinieneś jeszcze pamiętać co lubi, i co robiłeś kiedyś,
            zapewne jej tego brakuje. zwróć na nią uwagę tak jak robiłeś to na początku.
            teraz może być trudniej bo jest zafascynowana innym mężczyzną więc jest jakiś
            procent że może nie będzie nawet chciała dostrzec Twoich starań. Ty wiesz
            najlepiej co zrobić i się nie bój tego robić :)
        • skarpetka_szara Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 08.07.09, 23:11
          Ale pan nie napisal ze go ZDRADZILA. tylko ze jest ktos trzeci.

          Jezeli sa w separacji, a ona spotyka sie z kims, ale nie sypiaja -
          jaki problem?

          Jednak jezeli sypia z tym trzecim (tak jak zainterpretowales to) to
          zyczywiscie sytuacjia jest troszke inna. To by znaczylo ze jednak
          pani juz postawila krzyzyk na panu i nie widzi zbytnio szansy
          naprawy.

          Ale jest tez mozliwosc, ze kobieta probowala, probowala, i wkoncu
          sie poddala, powiedziala ze juz nie chce wiecej pana znac, ze sie
          rozwodza, ze w tym czasie poznala kogos innego itd ... I DOPIERO
          WTEDY pan sie ocknol i chce teraz pania z powrotem (pies
          ogrodnika). W tym przypadku nie moze jej winic (i jej nie wini w
          watku bo wie jak jest). I obiecuje pani poprawe, a pani pewnie
          takie skruchy juz nie raz slyszala i jest w trudnej sytuacji.

          Powiedzmy ze pan NAPRAWDE sie zmienil - w tej sytuacji musi ta
          zmiane jej jakos zakomunikowac. Najgorsze bedzie gdy pani wroci do
          pana, a pan wroci do swojego dawnego zachowania.
        • green_basik Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 23:34
          > zdradziła męża. Jaka rozmowa w tym momencie, może jeszcze kwiatki ma kupować,
          > klękać? może jeszcze się upodlić bardziej?


          Twoje lęki i fobie wyłażą w każdym poście Marusiu Orlikowski.

    • skarpetka_szara Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 08.07.09, 23:18
      Praw jej komplementy ale prawdziwe jak: brakuje mi naszej
      przyjazni, albo: ladne buty, pasuja do ladnych nog.

      przypomnij sobie jak bylo kiedys tam - jak byliscie szczesliwi -
      jaki ty wtedy byles. Co ci sie stalo ze tak wszystko poszlo w dol?
      gdzie/kiedy byl ten zakret?
      • siciurynka Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 09:50
        skarpetka_szara napisała:

        > Praw jej komplementy ale prawdziwe jak: brakuje mi naszej
        > przyjazni, albo: ladne buty, pasuja do ladnych nog.
        >

        serio uważasz, że na kogoś w takiej sytuacji mogą podziałać tanie,
        tandetne komplementy typu "ładne buty"?
      • hegemon72 kobieto przestań łgać w żywe oczy bo to kłamstwo 09.07.09, 13:48
        co piszesz

        albo jestes poprostu głupia i sama niewiesz co was tak naprawde kobiety podnieca
      • jordanbull Kwas! 09.07.09, 17:18
        Skarpetka! Kwasisz jak stara onuca noszona trzy tygodnie bez przerwy!
        Co to za idiotyczne harcerskie rady!!??
        Facet musi nabrać dystansu do siebie, po pierwsze, i do swojej kobiety i ich
        związku.
        Jeśli kiedyś było się atrakcyjnym, męskim dla swojej kobiety a potem porządanie
        jakoś zdechło to na puste komplementy jego baba dostanie co najwyżej przepukliny
        ze śmiechu!
        To co było kiedyś nie ma żadnego znaczenia dla nikogo czego najlepszym dowodem
        jest oglądanie się przez szanowną żonkę na boki!!
        Sprawa ma się tak: trywializując, wg Twojej baby nie masz człowieku jaj i
        zarazem nie czujesz sam, że masz jaja!
        Musisz je odzyskać, sposobów jest kilka ale żaden nie gwarantuje sukcesu.
        Zakładam, że zależy Ci na niej... ale może najpierw przemyśl to...
    • jan_hus_na_stosie nie słuchaj tych kobiet na forum 08.07.09, 23:22
      facet miej miej jaja i przestań zachowywać się jak baba. Jeśli Twoja żona chce
      odejść otwórz jej drzwi. Jeśli będzie chciała wrócić a Ty ją kochasz to ją
      przyjmiesz z powrotem. Tylko przestań się mazać...

      Jest taka fajna piosenka Kazika
      www.youtube.com/watch?v=uC0llaWI6zM
      • poznanawtancu miłość i przyjaźń 08.07.09, 23:41
        Ja myślę inaczej, piszesz, że się przyjaźnicie, że dobrze wam się rozmawia
        natomiast znikła namiętność.
        Nie da się na siłę rozpalić namiętności albo to jest albo nie ma.
        Przyjaźń to wspaniała sprawa, bardzo trudno znaleść kogoś z kim się na prawdę
        dobrze czuje, dobrze rozmawia, na którym można polegać.
        Czy to takie trudne zastąpić miłość przyjaźnią?
        Czy to tylko własna duma i egoizm przez ciebie nie przemawia?
        Nie niszcz przyjaźni, to równie piękne uczucie, a może nawet bardziej potrzebne
        w życiu.
        Chcesz namiętności? To poszukaj kogoś na czyj widok będziesz dostawał gęsiej
        skórki, kogoś o kim będziesz marzył z kim będziesz miał udany seks.
        Czy to takie polskie, mam, posiadam, nie oddam.
        Pomyśl, że może ona też chce jeszcze przeżyć jakąś namiętność.
        Szanujesz ją? Pozwólcie sobie wzajemnie na szczęście.
        Mówię to z własnego doświadczenia, to trudne, ale możliwe.
        Przemyśl całą sprawę, zaprzyjaźnij się ze swoją żoną i poszukaj namiętności
        gdzie indziej...Życie jest za krótkie, pamiętaj...
        • martica milosci nie zastapisz przyjaznia 09.07.09, 12:41
          @poznanawtancu - ale naiwna jestes...NIE DA SIE ZASTAPIC MILOSCI
          PRZYJAZNIA! Z bylego kochanka nigdy nie bedzie przyjaciela, co
          najwyzej daleki kolega lub wrog na cale zycie.

          Autorowi postu wspolczuje bo mnie tak zalatwil moj - nagle zapragnal
          zycia singla. Wiadomo po co. I wiecie - to boli bardziej, bo jakby
          odszedl do innej to przynajmniej moglabym to zaakceptowac ale on
          wybral pieniadze, wolnosc, egoizm i ucieczke od odpowiedzialnosci do
          jakiejs podlondynskiej dziury. Sprzedal mnie za 1000 GBP...
          • sneaky7 Re: milosci nie zastapisz przyjaznia 09.07.09, 12:43
            No chyba nie próbujesz powiedzieć, że żona autora (i jakakolwiek
            kobieta) odchodzi sobie od męża bo chce zakosztować życia singla i
            sobie poużywać... Prosze cie... Współczuję jako kobieta tej pani bo
            chyba jej się właśnie rozwaliły marzenia o szczęśliwym życiu
            • martica Re: milosci nie zastapisz przyjaznia 09.07.09, 14:29
              Tak, masz racje - w szczesliwe zycie nie uwierze juz nigdy.
              A co pouzywania zycia, to jest glowny powod zerwan - ona mowi, ze
              niby ktos jest - a wiesz to naprawde? Nie, kazdy ktory porzuca kogos
              kto go bardzo kocha robi to dla kaprysu i z czystego egoizmu. I chce
              widziec jak ta druga strona cierpi bo ma z tego przyjemnosc.

              sneaky7 napisała:

              > No chyba nie próbujesz powiedzieć, że żona autora (i jakakolwiek
              > kobieta) odchodzi sobie od męża bo chce zakosztować życia singla i
              > sobie poużywać... Prosze cie... Współczuję jako kobieta tej pani bo
              > chyba jej się właśnie rozwaliły marzenia o szczęśliwym życiu
        • jack20 Re: miłość i przyjaźń 09.07.09, 13:45
          Nie ma w milosci miejsca na przyjazn.
          To 2 calkiem rozne uczucia moga grac razem ale nigdy jedno drugimm
          zastepowac.
          Wynika, ze facet ta swoja kochal na swoj sposob, czuje sie bardzo
          zraniony...ale chce milosci a nie przyjazni.
          A sam nie kapuje, ze to jest niemozliwe juz.
      • jordanbull Piwko! 09.07.09, 17:27
        Husu! Daj mnie kontakt do siebie! Walniem browara chłopie, słusznie gadasz!
        Facet musi dać se luzu, smęci tylko babie a ona coraz bardziej uważa go za kalosza.
        Powiedziałbym Ci co masz zrobić ale potem admin by mnie zlinczował, a baby w
        necie spaliły na stosie... hehehehehehe!!!
      • mgrek Re: nie słuchaj tych kobiet na forum 09.07.09, 21:09
        ..przyjmie po uprzednim odkażeniu..
    • martola80 Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 09:19
      Nie wiem czemu piszesz tutaj z taka poważną sprawą? "Ciocia dobra rada" ci nie
      pomoże, ludzie sie tylko dowartościują dowalając ci.
      Radzę ci zasięgnąć porady kogos kto będzie wiedział więcej o waszych relacjach,
      np. dobrego terapeuty, kto będzie znał szczegoły i trafnie oceni sytuacje.
      Moim zdaniem, jeśli ona jest zraniona to naturalne że boi się już zbliżyć do
      ciebie, boi się kolejnego zranienia, jej granica została przekroczona. Teraz
      wszystko zależy od jej dobrej woli. Czy kocha cię aż tak bardzo żeby
      zaryzykować? Pewnie tez zadaje sobie to pytanie. I doszła do wniosku że juz cię
      tak bardzo nei kocha(stąd ten argument-że już cię nie pożąda). Myślę, że kwestią
      pożądania można się zająć dopiero wtedy kiedy ona już zdecyduje się być z tobą.
      Co możesz zrobić?
      Możesz spróbować jej pokazać, że jej nie zawiedziesz, okazać jej swoje uczucia,
      chociaż w takiej sytuacji to raczej mało możlwe.
      Może poproś aby dała ci miesiąc, 2 miesiące próby bycia razem jak dawniej.
      Żebyście odwołali na razie decyzje a ty sie postarasz pokazać jej że się
      zmieniłeś.Musisz mieć szanse w normalnych warunkach.
      • kartonowy_swiat Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 10:35
        Ja też jestem w podobnej sytuacji. Z tą różnicą, że niczym żona
        założyciela wątku, nie czuję już namiętności do mojego chłopaka
        (jesteśmy ze sobą ponad 3 lata), a dodatkowo pojawił się ktoś, kto
        mi się podoba, z kim chciałabym (spróbować) być. I nie wiem jak to
        zakomunikować mojemu partnerowi, nie chcę go zranić...
        • martola80 Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 10:49
          Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie co jest moim priorytetem? namiętność czy
          trwały związek? Jeśli namiętność to czeka cię skakanie z kwiatka na kwiatek,
          jeśli trwały związek to wiadomo co robić.Przecież w tym nowym związku jest duże
          prawdopodobieństwo że namiętność tez wygaśnie i wtedy co? Następny?
          • kkk Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 11:09
            Nie rozumiem dlaczego co niektórzy tak napadli na autora :/
            Jesli pisze tutaj, pisze o uczucou do żony, że chciałby wskrzesić to
            co kiedyś było (bo na pewno było a lata codzienności czasem robią
            swoje) to znaczy że ja kocha! NIe widze tu żadnego upadlania się,
            nie wiem dlaczego miałby ją wygonić ze swoego życia, kopnąć w d..pe
            jak radzą niektórzy ! :/
            Wiem, znam ta sytaucję od drugiej strony. Sam asię zastanawiałam co
            zrobić aby na nowo wskrzesić w sobie pożądaniem namiętnośc do męża,
            którego przecież kochałam. I byłam w nie mniejszej rozterce jak
            autor. Współczuje. Nam się chyba nioe uda... :( niestety, chociaż
            bardzo bym chciała pewnych rzeczy nie da się odtworzyć czy oszukać.
            Nie umiem poradzić, sama chyba nie dałam sobie rady z tym problemem
            pozdrawiam
            • mareczekk77 Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 11:21
              Ja na pewno na autora nie najechałem, a wiem doskonale co znaczy chcieć się
              zabić z rozpaczy miłosnej :) chodzi o to że facet myśli że jak płakał mamie jako
              dziecko to to tak samo zadziała w przypadku kobiety, a to nie tak :) i chcemy mu
              tu z Jankiem pomóc z sympatii, żeby facet odzyskał tą kobietę. Ale jak facet a
              nie jak petent.
            • jack20 Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 19:29
              Powodem napasci i ostrego traktowania goscia jest wydaje mi sie jego
              stosunek do calego wydarzenia - niepogodzenie sie z faktem, ze zona
              wybrala innego i posmakowala innego i mysli inna czescia juz niz
              glowa(choc truje, ze jeszcze nie, delikatna bardzo hahaha).
              Facet nie kojarzy tego, nie rozumie sytuacji, nie czuje bluesa a
              szuka mozliwosci wskrzeszenia milosci i pozadania w nim.
              I to jest zalosne i budzi zenade.
              Bo mozliwosci powrotu do sytuacji sprzed NIE MA. Ona juz WYBRALA.
              I jej z nim nie wiaze NIC, brak dzieci sprzyjal rozpadowi zwiazku.
      • mareczekk77 Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 10:57
        Martola - bez obrazy kotuś, ale może nie znasz tego w sobie jeszcze ale może
        poznasz - kobieta instynktownie lubi mocnych i silnych facetów, a te wszystkie
        szlochy faceta sprawiają tylko że kobieta choćby go lubiła, to nie traktuje już
        go jak samca. Prawdziwy samiec jest miły, życzliwy, ale też silny charakterem a
        to co robi kolega to ja doskonale rozumiem, cierpi i coś o tym wiem, ale jeśli
        chce odzyskać kobietę musi pokazać że ma jaja. Takie życie :)
        • martola80 Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 10:59
          spoko kotuś ;)
        • mareczekk77 Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 11:00
          To tak jak w bójce na pięści, boli, czujesz upokorzenie że przegrasz i
          najchętniej człowiek by się zwinął w kłębek i zasnął, ale nie ma tak, trzeba
          walczyć, zacisnąć zęby i zrobić to co trzeba jeśli się chce być facetem i mieć
          swój honor.

          Czułabyś Marto szacunek do faceta który w razie rozstania by się załamał,
          płakał, rozpaczał i szlochał? na pewno nie. A do faceta który z podniesioną
          głową otwiera Ci drzwi? na pewno tak. Przyjaciel może beczeć, facet jeśli ma
          podniecać kobietę musi jej imponować, męskością charakteru najlepiej. Wiec nie
          doradzajcie facetowi takich banialuk że uczucia, rozmowy i inne pierdoły, facet
          ma mieć jaja i wygonić laskę z domu a nie płakać.
          • mareczekk77 Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 11:02
            Mój znajomy klękał przed kobietą, przytulał do jej kolan i beczał jak bóbr, ta
            go przytulała i też płakała. Aż się rzyg.. chce na samo wspomnienie. Moje
            wszystkie byłe mnie szanują, nawet ostatnio moja ex pisała mi że potrafiłem
            sprawić by czułą się jak kobieta he he a przecież skąpy dla niej byłem i złośliwy :)
            • kag73 Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 17:21
              "skapy" i "zlosliwy", no to wybacz, dwie rzeczy, ktorych u mezczyzny
              komplenie nie trawie. Hmm, i nie widze w tym nic meskiego.
              Jak widac kobiety bywaja rozne.
          • martola80 Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 11:03
            no w sumie racja
            • kartonowy_swiat Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 11:17
              No, właśnie, a mój chłopak jest właśnie taką sierotą - często ryczy
              (co mnie nieziemsko drażni!), jest słaby psychicznie...

              Co do namiętności i stałości - uważam, że jestem jeszcze za młoda na
              wiązanie się na całe życie. Mam raptem 20 lat! Więc chciałabym
              spróbować czegoś nowego. I myślę, że stąd ta nowa fascynacja...
              • martola80 Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 11:23
                no to rozumiem:) powodzenia:)
    • jack20 Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 11:33
      Mozesz zapomniec o nowej rozpalce. jesli kobieta robi taka rzecz to
      robi to o wiele bardziej konsekwentnie niz mezczyzna.
      Wszystko co piszesz o niej w stylu "moja najlepsza przyjaciółka,
      moja ukochana żona" bylo tylko twoim wymyslem i w istocie mijalo sie
      z prawda i przyjmij to do wiadomosci jako rzecz NIEODWRACALNA.
    • sneaky7 Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 12:05
      > e. Jednocześnie jest jeszcze ktoś trzeci, kim ona się
      zafascynowała i twierdzi
      > że to nie miłość i nie jest to to, co było między nami, ale jest
      to na innej pł
      > aszczyźnie. Nie wie też, czy chce być z tym kimś.
      >

      No skoro to nie miłość i nie seks to o jakie zdradzie co poniektórzy
      tu piszą? I niby czemu autor ma żonę wywalać? Bo poznała na ulicy
      kogoś innego (może lepszego?) i szczerze mówi mężowi jak jest? A
      może to ostatni krzyk pt. "Stary obudź się wreszcie, bo jeszcze
      chwila i sam mnie włożysz innemu do łóżka" - każdy z nas jest tylko
      człowiekiem. Ilu z was będąc wiecznie głodnym z uporem odrzucałoby
      jedzenie?

      > nie kręcę jej już.
      A uważasz że inną byś kręcił? Co takiego robisz, że zdaniem Twojej
      żony powinieneś ją kręcić? Bo jesteś jej mężem? Bo ileś tam lat temu
      ją kręciłeś?

      > Dodam tylko, że to przeze mnie mnie zostawia. to ja nie potrafiłem
      jej pokazać
      > mojej miłości i zrozumienia kiedy tego potrzebowała

      No skoro tak jest to przed Tobą trudne zadanie. Zastanów się co
      takiego jej zrobiłeś i może dowiedz się jak to zmienić. Aczkolwiek
      gdy ktoś się raz zawiódł to odbudowa tego będzie trudna...

      > Teraz oprzytomniałem, znalazłem siebie i swoje uczucia i w
      > iem że tak bardzo ją kocham i tak bardzo chcę być z nią i nie
      ranić już, tylko
      > dać jej to, na co zasługuje.

      No brawo! Rzeczywiście pies ogrodnika z Ciebie. Przez ileś tam czasu
      jej nie okazywałeś uczuć, zawodziłeś a jak odchodzi to ty nagle w
      sobie miłość odkrywasz... Wiesz w ogóle na co ona zasługuje? Co
      powinnien dać jej partner żeby była szczęśliwa? Czy może tylko
      rozpalilo się w tobie uczucie bo Ci wygodne życie u boku żony
      odchodzi w siną dal?

      > dać jej to, na co zasługuje. Niestety ona nie może mi dać
      gwarancji, że będzie
      > chciała spróbować, za bardzo jest zraniona.

      No cały czas mnie zastanawia co takiego jej zrobiłeś hę?
    • substantial Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 12:29
      Odpuść sobie, poczekaj nie miotaj się tak. Nic na siłę.
    • sandino Wyciągnij wnioski ale już z inną kobietą. Odpuść 09.07.09, 12:46
      sobie - decyzja o rozstaniu powinna być wg mnie nieodwołalna. Człowiek to nie
      zabawka aby go odrzucić po to aby się namyślić. Skoro to już zabrnęło tak daleko
      to nie trać czasu na próby ratowania tego związku.
    • rarely dałes sobie wejsc na glowe 09.07.09, 12:47
      a wiec stales nie atrakcyjny jako mezczyzna
    • pan_rabi Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 12:58
      Witam,

      dziękuję za tyle odpowiedzi, chociaż niektóre są chore. Wiem że nikt z Was nie
      siedzi w mojej głowie i nigdy nie pozna tego co było, co jest i co może być.

      Przeplata się tu temat zdrady - nie mogę mieć pewności, czy jej nie było.
      Zapytałem i powiedziała, że nie. Że jest to jakieś uczucie które się rodzi,
      jakaś fascynacja, ale nie wiadomo w którą stronę to pójdzie. Tak czy inaczej,
      nawet jeżeli by była zdrada, to być może potrafił bym to wybaczyć. Nie wiem.
      Zarówno mną jak i nią targa miliard emocji i żadne z nas nie wie, co będzie...

      Pytacie, co jej takiego zrobiłem - przede wszystkim chodzi o grzech zaniedbania.
      Tak jak kiedyś poświęcałem jej tak dużo uwagi i okazywałem tak bardzo miłość, to
      przez wiele czynników skupiłem się na sobie, i nie dostrzegałem jej potrzeb.
      Byłem dla niej oparciem, ale właśnie chyba nie partnerem. A poza tym zdarzyła
      się sytuacja, która spowodowała, że zawiodłem jej zaufanie bo ją okłamałem. Nie,
      nie zdradziłem jej, ale nie powiedziałem jej o pewnych sprawach, które wcale nie
      były niczym złym (chociaż ona myśli że były, że szukałem kogoś innego). Nie
      powiedziałem, bo nie chciałem ranić, ale nie pomyślałem że ranię jeszcze
      bardziej nie mówiąc.

      Piszecie - pies ogrodnika, za późno się obudziłeś i takie tam. Zdaję sobie
      sprawę że jest bardzo późno, i uwierzcie mi, że chciałbym, żeby czas się cofnął.
      Ale wiem, że tak się nie stanie, można tylko próbować naprawić to, co się tak
      bardzo zepsuło. I żeby było jasne, nigdy nie przestałem jej kochać ani szanować
      - po prostu w jakimś maraźmie sądziłem, że bycie dobrym na codzień, pomaganie
      itp. wystarczy. Zapomniałem, że o miłość trzeba dbać.

      Chcę bardzo walczyć, ale wiem, że będąc natarczywym nic nie zyskam. Wiem, że
      muszę dać jej czas, żeby się zastanowiła, czego ona chce. Ja miałem swoją szansę
      i ją zmarnowałem. Smutne, ale prawdziwe.

      A do tych wszystkich facetów piszących, że trzeba mieć jaja, wyrzucić za drzwi,
      i takie tam - żal mi was. Szczerze.
      • rarely chlopie poloz sie do lózeczka nakryj kolderka 09.07.09, 13:05
        i popłacz

        jestes zalosny
      • kkk Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 13:13
        Pan rabi----. o co piszą' miej jaja, wyrzuć ją za drzwi...' to
        wiesz, spuść zasłonę miłosierdzi i tyle ;) hahah
        Oni nigdy nie kochali prawdziwie, nie oddali by za kogos
        wszystkiego ;0
        Jeśli jest dobrze to ok, jesli cos źle - to rzucająi już, bez
        sentymentu.
        • jan_hus_na_stosie Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 13:18
          kkk napisała:

          > Oni nigdy nie kochali prawdziwie, nie oddali by za kogos
          > wszystkiego ;0

          Jasne, bo Ty oczywiście znasz tych wszystkich "Oni", żal mi Ciebie i autora wątku.

          > Jeśli jest dobrze to ok, jesli cos źle - to rzucająi już, bez
          > sentymentu.

          Takie laski jak Ty to na pewno...
          • kkk Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 13:23
            hehe daj sobie spokój z tymi złośliwościami chłopcze ;)

            akurat 'tej laski' jeszcze nikt nie rzucił ;) więc bądź
            spokojny :D:D:D
            • jan_hus_na_stosie Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 13:29
              kkk napisała:

              > akurat 'tej laski' jeszcze nikt nie rzucił ;) więc bądź
              > spokojny :D:D:D

              akurat zwisa mi i powiewa czy Cię ktoś kiedyś rzucił czy nie i czy zrobi to w
              przyszłości
              • kkk Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 13:34
                To po co piszesz?? hahaha
                a to: Jeśli jest dobrze to ok, jesli cos źle - to rzucająi już, bez
                > sentymentu.

                Takie laski jak Ty to na pewno...
                hahahha
                BEZ ODBIORU
                • jan_hus_na_stosie Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 13:38
                  lepiej idź ratować więdnącą namiętność w swoim związku a nie w pyskówki na forum
                  się wdajesz :]
                  • kkk Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 13:40
                    Rozumiem że to było do autora wątku??
                    noo chyba że tobie coś więdnie...
                    współczuje!

                    • jan_hus_na_stosie to chyba Twój post :] 09.07.09, 13:43
                      kkk napisała:

                      > Rozumiem że to było do autora wątku??
                      > noo chyba że tobie coś więdnie...


                      forum.gazeta.pl/forum/w,16,97624448,97639060,Re_Jak_rozpalic_wygaszona_milosc_namietnosc.html
                  • skarpetka_szara Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 17:08
                    Teraz widzisz dlaczego napisalam ze jestes nienormalny. A wlasciwie
                    tylko to co napisales bylo nienormalne. I ow pan z watku sie ze
                    mna zgadza. :P
                    • jan_hus_na_stosie Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 17:11
                      skarpetka_szara napisała:

                      > Teraz widzisz dlaczego napisalam ze jestes nienormalny. A wlasciwie
                      > tylko to co napisales bylo nienormalne. I ow pan z watku sie ze
                      > mna zgadza. :P

                      Nienormalny to jest pan z wątku i wielu facetów już mu to napisało (także kilka
                      kobiet). Ale oczywiście Ty wiesz lepiej :]
                      • skarpetka_szara Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 17:26
                        Przeciez to oczywista oczywistosc :p

                        jan_hus_na_stosie napisał:

                        Ale oczywiście Ty wiesz lepiej :]
      • sandino Skończy się tak, że przyprawi ci rogi a ty 09.07.09, 13:19
        będziesz mieć jeszcze poczucie winy. I może nawet będziesz gotów ją za te rogi
        przeprosić (podczas gdy ona rozkosznie się przeciągnie na samo wspomnienie)

        O miłość trzeba dbać - to Twoje słowa. Odpowiedz sobie zatem tak szczerze, czy
        ona też dbała o tę miłość? Sytuacja jest chora gdy facet ma skakać wokół kobiety
        podczas gdy wg niej okazywanie miłości oznacza gotowość do otrzymywania
        kwiatków, komplementów itd.

        Pomyśl o tym. To działa w dwie strony. Albo lepiej żeby nie działało wcale.
      • askastar wlasnie.. 09.07.09, 13:23

        > Pytacie, co jej takiego zrobiłem - przede wszystkim chodzi o
        grzech zaniedbania

        ..to mialam na mysli piszac moja pierwsza wypowiedz...pan cos zawalil
        • sandino ona naturalnie jest niewinna. 09.07.09, 13:24
          askastar napisała:

          >
          > > Pytacie, co jej takiego zrobiłem - przede wszystkim chodzi o
          > grzech zaniedbania
          >
          > ..to mialam na mysli piszac moja pierwsza wypowiedz...pan cos zawalil
          • sneaky7 Re: ona naturalnie jest niewinna. 09.07.09, 13:33
            No widocznie przynajmniej autor wątku nie widzi winy w niej tylko w
            sobie. Sam tak pisze. I cały czas czuję że on ma niezłe akcje na
            sumieniu tylko do wszystkiego się nie przyznaje. A teraz jak kobieta
            w końcu powiedziała dość to kaja się i płacze i nie pozwala jej na
            szczęście. Ani ze sobą (bo niby jakim cudem miałaby być z nim
            szczęśliwa, co takiego on jej da?) ani z nikim innym... Żal mi tej
            kobiety naprawdę. Jej życie runęło, marzenia się rozpadły a szanse
            na szczęście póki co ma chyba marne
            • jan_hus_na_stosie Re: ona naturalnie jest niewinna. 09.07.09, 13:37
              sneaky7 napisała:

              Jej życie runęło, marzenia się rozpadły a szanse
              > na szczęście póki co ma chyba marne

              rzeczywiście, bidulka się nie pozbiera... a wszystko przez wstrętnego męża,
              który odebrał jej szczęście...
              • sneaky7 Re: ona naturalnie jest niewinna. 09.07.09, 13:44
                Wiesz dopóki autor uczciwie, punkt po punkcie nie powie co takiej
                jej zrobił (a nie jakieś tam że nie zdradziłem, ale ona mogła
                myśleć,itp pierniczenie, bo nie wierzę że przez takie coś
                postanowiła odejść) to nie dowiemy się czy była winna czy nie. Żeby
                coś uzdrowić to najpierw dokładnie trzeba poznać przyczynę. A póki
                co to autor rzuca tylko ogólnikami. AUTORZE czy żona powiedziała ci
                z jakich konkretnie powodów przestała cię darzyć uczuciem i
                postanowiła odejść/odseparować się od Ciebie?
      • katarzynako2 Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 13:48
        Niech Ci nie będzie żal jana_na_stosie i mareczka - oni zwyczajnie mają rację.
        Jesteś cipką, żadna kobieta nie chce być z cipką, sorry. Zmień to, albo płacz
        dalej i pożegnaj się z małżonką.
        • katarzynako2 Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 13:53
          a w ogóle, to jak można zacząć post o rozpalaniu namiętności w małżeństwie
          zdaniem "moja najlepsza przyjaciółka..." - jeśli tak mówisz o żonie, to nie
          ma/nie było żadnej namiętności!
          • kag73 Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 17:33
            "a w ogóle, to jak można zacząć post o rozpalaniu namiętności w
            małżeństwie
            > zdaniem "moja najlepsza przyjaciółka..." - jeśli tak mówisz o
            żonie, to nie
            > ma/nie było żadnej namiętności! "

            Ach, bzdura. Moj maz tez jest moim najlepszym przyjacielem, ale nie
            tylko. Jedno drugiego nie wyklucza. Oprocz milosci jest tez przyjazn
            i moge powiedziec, ze chetnie przyjaznilabym sie z nim nawet jezeli
            by nie byl moim mezem, bo jest super facetem, ktorego nie tylko
            kocham ale tez lubie.
            • mareczekk77 Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 17:38
              "A do tych wszystkich facetów piszących, że trzeba mieć jaja, wyrzucić za drzwi,
              i takie tam - żal mi was. Szczerze."

              Tobie jest nas zal, tylko widzisz, to Ty masz problem z którym sobie nie radzisz
              a my go nie mamy. Więc schowaj ten żal tylko zacznij być facetem przez duże F,
              gdyż to jest jedyny sposób by ta kobieta do Ciebie wróciła.

              Co Ty w ogóle jej zrobiłeś? coś piszesz niejasno że nie dałeś jej miłości, że to
              że tamto że ona myślała, Chryste co to za bełkot? :) po prostu babie się
              znudziłeś i koniec, a teraz ma przyjemność wymieszaną z pogardą dla Ciebie gdy
              patrzy jak się upokarzasz jak cipcia a nie facet, i Ty chcesz zeby ona znowu Cię
              pokochała?

              Ja wiem jedno, baba która zdradzi i zrobi świństwo natychmiast sobie wmawia ze
              to nie jej wina ale wina jej faceta który "za mało kochał". Teraz gdy się
              upadlasz dajesz jej alibi, a ona Tobą gardzi z całych sił. Zachowaj się jak
              facet, pokaż drzwi i powiedz papa.
              • kag73 Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 18:00
                "Ja wiem jedno, baba która zdradzi i zrobi świństwo natychmiast
                sobie wmawia ze
                to nie jej wina ale wina jej faceta który "za mało kochał". Teraz
                gdy się
                upadlasz dajesz jej alibi, a ona Tobą gardzi z całych sił. Zachowaj
                się jak
                facet, pokaż drzwi i powiedz papa."

                A facet co niby sobie wmawia jak zdradzi??? Dokladnie to samo!!! Za
                drzwi z nim i baba musi miec "jaja":))


                • mareczekk77 Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 18:33
                  Kag73 - no tak, faceci tak samo, taki mechanizm obronny że to nie ja źle
                  zrobiłem tylko to wina innych.
      • hanulka32 Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 14:25
        Nie wiem jaka kobieta jest Twoja zona (przez chwile myslalam, ze to post mojego meza, chociaz my najciezszy okres mamy juz chyba za soba) ale moge ci powiedziec, ze placze i blaganie rzeczywiscie nie bardzo tu pomoga. Jezeli tamten drugi ja kreci to raczej na pewno nie jest mieczakiem- tacy rzadko dzialaja na kobiety, chyba, ze one same sa totalnie bez temperamentu. Na pewno jest jej teraz ciezko, tobie swiat sie wali na glowe. Uwierz mi, jej tez. Przechodzilam przez to i wiem. Do dzis nie znalezlismy rozwiazania na wygasniecie namietnosci. O przyczynach rozwodzic sie nie ma tutaj sensu, trzeba podjac decyzje na tak- zostajemy razem, bo namietnosc i seks nie sa najwazniejsze, nie- rozstajemy sie, bo ten zwiazek was oboje na dluzsza mete kompletnie unieszczesliwi i zamknie nam szanse na przezycie czegos wyjatkowego.
        Jezeli zostaniecie razem przygotuj sie na wiele miesiecy (lat?) pracy nad waszym zwiazkiem i nad poprawa jakosci waszego zycia intymnego. To prawda, musisz ja czyms pozytywnie zaskoczyc, pokazac, ze jestes silny, zaimponowac jej czyms. Dawniej bym sie z tym nie zgodzila, ale teraz wiem, ze w wiekszosci wypadkow to prawdz i kobiety instynktownie wybieraja takich facetow i tacy ja kreca. Pociagaja nas czesto faceci "mescy" i mocni, ale tak naprawde, kobieta inteligentna, niezalezna, nowoczesna z typowym samcem nie da rady zyc. ja nie wiem jaka jest Twoja zona i nie wiem co zaszlo. Probuje tylko powiedziec, ze jest szansa, ale nie wiem czy sie uda. Moze ona zda sobie z pwenych rzeczy sprawe i zostanie z Toba, nalepiej byloby gdybyscie pobyli przez kilka dni osobno i kazde mialo czas na przemyslenie wszystkiego i przekonanie sie czy teskni, czy rzeczywiscie chce lub nie chce byc w tym zwiazku.
        Ja i moj maz tez potrafimy o wszystkim ze soba rozmawiac, milo spedzac czas, wiem, ze pod pewnymi wzgledami jest najcudowniejszym facetem jakiego mozna miec, rozumie mnie az za barzdo,ale niestety to nie jest podniecajace....
        Nie ma tez juz zadnej tajemnicy i dystansu. To nie jest podniecajace. Niestety.
        Jezeli sa miedzy wami ajkeis zaszlosci i urazy z przeszlosci to teraz zostana one jeszcze bardziej uwypuklone. Niestety, tak to juz jest.
        Trzeba zrobic bilans zyskow i strat i podjac decyzje.
        Zycze powodzenia. Absolutnie nie przejmuj sie natomiast komentarzami osob, ktore nigdy nie byly w podobnej sytuacji, badz potepiaja Ciebie lub Twoja zone. to w ogole nieistotne, wierz mi.
        • sneaky7 Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 14:30
          Problem, którego nikt chyba jeszcze nie zauważył polega na tym że
          autor postawił miłość na równi z namiętnością. czym innym jest
          wygasła namiętność a brak miłości to zupełnie coś innego. Czego on
          wydaje się nie rozumie. Można żyć bez namiętności (choć jak długo)
          ale bez miłości? Co z taką rodziną, co z dziećmi?
          • jan_hus_na_stosie Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 14:36
            sneaky7 napisała:

            > Problem, którego nikt chyba jeszcze nie zauważył polega na tym że
            > autor postawił miłość na równi z namiętnością.

            Dla wielu kobiet te dwa określenia są synonimami, tych głupszych oczywiście :]
      • chanaxy Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 17:04
        jestem pod wrażeniem tego postu.W sumie mam podobną sytuację tylko po
        drugiej stronie i zastanawiam się czy może być jeszcze dobrze skoro już
        jestem bardzo "zmęczony". I czy to ma sens,przecież życie leci dalej
        szybko i daje też czasami nowe szanse.
        • chanaxy Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 10.07.09, 09:34
          nie, nie ma sensu.Czasem lepiej zmienić układ bo dzięki temu wszyscy
          zyskują, paradoksalnie też dzieci - takie są moje przemyślenia.
      • cyklista777 Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 17:50
        to mi się nie podoba,ja bym raczej tego nie napisał i się nie zastanawiał nad Tym będąc na Twoim miejscu - podważasz zaufanie -po co?
        >>Przeplata się tu temat zdrady - nie mogę mieć pewności, czy jej >>nie było.
        >>Zapytałem i powiedziała, że nie.
    • silkworm_25 hmmm 09.07.09, 13:08
      nie ma to jak prawdziwy twardzie:)
    • 4v nie pytaj kobiet.... źle doradzą ;P 09.07.09, 13:17
      kobiety mają w sobie pewną bardzo wkurzającą cechę. otóż bardzo lubią na siłę
      ratować związek.

      cecha sama w sobie szlachetna, ale jak się z zewnątrz patrzy, do jakich
      sku...eli te dziewczyny lgną i dają im "drugą szansę", to nóż się w kieszeni
      otwiera, parę miesięcy później pozostaje tylko powiedzieć "a nie mówiłem", a
      najlepiej nic nie mówić, po co kopać leżącego, a raczej "leżącą"?

      wracając do meritum: żeby namiętność nie wygasła, trzeba się o nią starać przez
      cały czas. w przeciwnym razie to wszystko opada, gdy organizm przyzwyczaja się
      do feromonów i przestaje je zauważać.

      faceci to lenie. po co się starać, jak się kobietę "ma"? ano właśnie po to, by
      ją mieć cały czas. uzależnić od siebie jak od narkotyku. oczywiście, to musi być
      w dwie strony - facet tez się musi uzależnić. i rozwijać, wzbogacać taki związek
      cały czas. przekraczać kolejne granice. gdy jest wzajemne zaufanie, to może być
      jak bajka, uwierz. tylko, kurcze, mało kogo na to stać. mało komu się chce,
      najpierw się dobrze dobrać, a potem pracować nad tym związkiem.

      przecież tak łatwiej poddać się naturze, dać wodzić za nos, a gdy to wszystko
      naturalnie przeminie, iść do innej/innego, albo żyć w przyzwyczajeniu, jak szary
      motłoch...

      a wasz związek, o ile namiętność tak łatwo wygasła, musiał być takim właśnie
      związkiem bez fajerwerków, nie starałeś się, nie rozpaliłeś tej dziewczyny tak
      mocno by sobie wdrukowała po wsze czasy "daje mi rozkosz daje mi
      bezpieczeństwo". kobietom więcej nie trzeba, tylko tych dwóch rzeczy. tylko?
      k...., "aż". ze świecą szukać faceta, co umie dawać jedno i drugie na
      odpowiednio wysokim poziomie. co się potem dziwić, że kobiety szukają jakichś
      dóbr zastępczych, typu "
      facet z kasą"...





      • sneaky7 Re: nie pytaj kobiet.... źle doradzą ;P 09.07.09, 14:24
        Swoją drogą zastanawiające jak mało osób udzieliło tu konkretnej
        odpowiedzi w temacie wątku...
        • jack20 Re: nie pytaj kobiet.... źle doradzą ;P 09.07.09, 17:06
          Wniosek, ze dla wiekszosci sprawa sie jednoznacznie rypla i nie ma
          pozytywnej porady w temacie.
    • lavinka Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 15:36
      No to nie pozostaje Ci nic innego tylko pójść do klasztoru.
    • kinga435 Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 15:50
      Miałam podobny problem, wszystko da się naprawić, potrzeba tylko pracy nad sobą
      i trochę czasu.

      tiny.pl/hhxgc - jak sobie radzić z rutyną w związku
      pozdr.
    • skarpetka_szara Bardzo ciekawie sie zrobilo. 09.07.09, 17:24
      Bardzo ciekawie sie zrobilo.

      Pan Rabi umiescil watek na forum KOBIETA, czyli prawdopodobnie
      chcial poznac kobiece spojrzenie na ta cala sytuacjie.

      Nagle stado mezczyzn (chlpcow?) zaatakowalo Pana Rabi, jakby robil
      zla opinie dla calego gatunku meskiego. I to z taka agresjia,
      jakby sami sie czuli dotknieci ta sytuacjia.

      W dodatku chlopcy ci w dupie maja szczescie Pana Rabiego z jego
      zona-przyjaciolka a chca jedynie widzec niezaleznosc facetow od
      kobiet, calkowite rozseparowanie plci.

      Zdalam sobie sprawe ze faceci jednak maja wielkie kompleksy na
      temat: co to jest byc facetem.
      • sandino My motywujemy tego faceta, żeby zachował się jak 09.07.09, 18:21
        mężczyzna a nie jak współczesny unisex. Istotne jest, żeby zdał sobie sprawę że
        skoro baba umawia się z innym i od niego odchodzi to trzeba mieć minimum
        godności i nie chlipać i zastanawiać się gdzie poełnił bład. Bo na to jest za późno.

        Baba powinna była wykrzyczeć mu co ją trapi a nie wypinać się innemu. To nie ma
        nic wspólnego z kompleksami. Ty zaś jako typowa kobieta nie możesz znieść, że
        facet może za tobą nie płakać.

        Ten by pewnie płakał. Kapeć.
        • skarpetka_szara Re: My motywujemy tego faceta, żeby zachował się 09.07.09, 18:55
          Ale on wlasnie zachowuje sie jak mezczyzna. Bierze
          odpowiedzialnosc za kogos innego niz siebie. Dla mnie to
          mezczyzna.

          Ty, widocznie masz przekrecony przekaz na temat mezczyzn.
          Mezczyzna to nie to, co chodzi z wielkimi barami jak malpa, jest
          zadufany w sobie ala "co to nie on", kobietki leca na niego a on
          tylko na nie palcem kiwnie ktora akurat chce, a jak cos jej sie nie
          podoba w nim - to kopa. Dla mnie to jest gowniarz, nawet nie...
          burak. Ja, jako kobieta bym dwa razy na takiego nie spojrzala (a
          przeciez sa tacy). Ja wybieram mezczyzn: ludzi uczuciowych, bez
          kompleksow, gotowi na odpowiedzialnosc.
          • mareczekk77 Re: My motywujemy tego faceta, żeby zachował się 09.07.09, 19:09
            Ale czy uważasz ze facet bez kompleksów by się upadlał przed kobietą która go
            zrobiła w jajo, i delikatnie mu mówisz że to koniec?
            • skarpetka_szara Re: My motywujemy tego faceta, żeby zachował się 09.07.09, 19:14
              jezeli go zostawila, a facet nie ma o to pretensji, to widocznie
              miala sluszne powody. Myslisz ze malzenstwa nie maja kryzysow?
              Wazne jest aby osoba ktora zawinila (a pan przyznaje ze zawinil)
              wziol sie w garsc, i zrobil wszystko aby jego ZONA zaufala mu na
              nowo.

              ona byla jego najlepszym przyjacielem. to chyba o niej dobrze
              swiadczy, prawda? Nie wielu facetow moze tak powiedziec o swojej
              zonie.

              Mi sie wydaje Mareczku ze patrzysz na to przez pryzmat swoich
              doswiadczen. Tu nie chodzi jak ty sie czujesz, ale co jest miedzy
              nimi.
              • mareczekk77 Re: My motywujemy tego faceta, żeby zachował się 09.07.09, 19:17
                Ale nie wiemy czy facet zawinił, co on w sumie zawinił? nie podał żadnych konkretów.
                • kag73 Re: My motywujemy tego faceta, żeby zachował się 09.07.09, 19:22
                  No co, zwyczjnie zpomnial, ze zona nie jest gwarantowana i ze w
                  malzenstwie tez sie trzeba starac. Zdarza sie. Niektorzy potrafia
                  docenic to co maja dopiero jak to straca, bo wczesniej mysleli, ze
                  to oczywiste, mam zone to i juz na wieki tak zostanie.
                • skarpetka_szara Re: My motywujemy tego faceta, żeby zachował się 09.07.09, 19:42
                  Jezeli sam sie przyznaje ze zawinil - to ja mu wierze.

              • jack20 Re: My motywujemy tego faceta, żeby zachował się 09.07.09, 19:37
                "..ona byla jego najlepszym przyjacielem. to chyba o niej dobrze
                swiadczy, prawda?"
                Nieprawda, ONA tego nie powiedziala, powiedzial to On i to jemu sie
                tak tylko WYDAWALO. A to jest roznica.
                Facet caly czas placze i rozpacza fakt porzucenia a ty mowisz, ze on
                to akceptuje i nie ma pretensji?
                chyba rozny tekst czytamy.
                • skarpetka_szara Re: My motywujemy tego faceta, żeby zachował się 09.07.09, 19:44
                  No chyba wlasnie tak jest.

                  jack20 napisał:
                  > chyba rozny tekst czytamy.
    • knokkelmann1 Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 18:28
      Spróbujcie postawić sie w miejsce kolesia i poczekać tę parę dni. Człowiek
      zdrowy psychicznie albo by zwariował wyobrażając sobie co też ona robi albo pił
      na umór. Tyle że picie niczego nie rozwiązuje. Ja starałem się przez te dni ale
      to tylko pogorszyło sprawę. Hm?
      • mareczekk77 Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 18:35
        Ja się nie musze stawiać na jego miejsce, bo ja coś znacznie gorszego przeżyłem.
        Tu przynajmniej laska facetowi mówi, kłamie, oszukuje, ale plus minus mówi że to
        już koniec, a mi laska znikała na wiele dni, wyłączała telefon, raz była miła
        raz milczała, umawiała się i odwoływała i tak długi czas. A ja prawie siwy ze
        stresu. No i oczywiscie ex chłopak jeździł na niej równo w czasie jak ja
        szalałem. Tylko że ja miałem jaja i jak się okazało co zrobiła to pożegnałem
        się, bez jakiejkolwiek możliwości powrotu, a ten tu beczy i maże się jak baba.
        • kag73 Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 18:44
          Mareczkku, a ta "laska" to jak dlugo bykes i ile miales wtedy lat?
          Bo to tez pewna roznica.
        • skarpetka_szara Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 18:58
          Twoja sytuacjia i JEGO sytuacjia to DWIE kompletnie inne
          sytuacjie.

          Nawet nie ma co porownywac. Wiec nie przelewaj Twoich uczuc z
          tamtych lat na to co przezywa ten facet bo jest inaczej.
        • petrus00 Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 21:51
          Witam Was!

          Jakoś większość osób zapomina o tym, że żona autora posta ślubowała mu coś. I to
          pewnie przed Bogiem...

          Pozdrawiam,
          Piotr
    • aga999929 Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 18:29
      Wiesz czasami nie warto starać się za bardzo. Piszę z własnego
      doświadczenia. Do tego aby cokolwiek naprawić potrzeban jest wola
      obu stron. Sam nic nie zdziałasz. BYć morze dobrze będzie jeżeli
      żona będzie miała czas na zastanowienie i będzie wiedziała, że
      jesteś że na Ciebie może liczyć. Wtedy podejmie właściwą decyzję czy
      na prawdę chce ratować ten związek. Na prawdę zrobiłeś już wszystko
      co mogłeś stworzyłeś jej bardzo komfortową sytuację. Cokolwiek się
      stanie zrobiłeś wszysctko co mogłeś. Twojej żonie w tej trudnej
      sytuacji można zazdrościć.
    • stawonog kochasz - powalcz 09.07.09, 18:37
      nie kochasz? to po prostu zacznij nowe zycie
      • fok-ka Re: kochasz - powalcz 09.07.09, 18:47
        A co z walka? Godnosc to jedno, ale drugie, to walczyc o to, na czym
        zalezy. Kobiety czesto na to wlasnie czekaja. Zeby zobaczyc, ze
        facetowi zalezy, ze nie odpuszcza. Chyba to nie dyshonor polec w
        walce.
      • kag73 Re: kochasz - powalcz 09.07.09, 18:49
        Bardzo trudna decyzja.

        Nie o to chodzi przeciez, zeby zona zostala z nim z litosci.
        Moze powinien powiedziec "Jezeli mnie juz nie kochasz i nie chcesz
        ze mna byc, to nic nie moge zrobic, na sile Cie trzymal nie bede, bo
        to nie o to chodzi".
        Kto wie, moze przemysli, decyzja nalezy do niej.
    • malczik81 Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 18:44
      Nie chce mi się zbytnio roztrząsać Twojego problemu, ale jestem
      zdecydowanie po stronie tych co Ci radzą, żebyś się wziął w garść i
      przestał nad sobą użalać...a ten tekst z przyjacielem...to niestety
      norma - jeśli kobieta nie wie jak zerwać z facetem plus chce sobie
      oszczędzić wyrzutów sumienia, utwierdzając się później w
      przekonaniu, że przecież proponowała przyjaźń, której on nie
      przyjął...Niestety po normalnym związku rzadko jest miejsce na
      przyjaźń, chyba ze rozstanie było "za obopólną zgodą"...
      Poza tym polecam cytat z Woodiego Allena:

      "Mężczyznę można "wykastrować" jednym zdaniem: Wolę, abyś był moim
      przyjacielem niż kochankiem."

      Więc ogarnij się stary, zanim dokonasz samokastracji, przyjmując
      propozycję bycia przyjacielem byłej żony ;)
    • murzynier Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 19:39
      pan_rabi napisał:

      > Witam,
      >
      > moja najlepsza przyjaciółka, moja ukochana żona - zostawia mnie...

      pisanie posta dalej to była strata czasu, przyjmij to z godnością i poszukaj
      innej, która doceni cie takim, jakim jesteś
    • funstein Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 20:15
      za mało zarybiasz chłopie i tyle.

      namiętność u samicy to iloczyn kasy i genów.
      Możesz mieć słabe geny i mieć namiętną żonę - wystarczy
      dużo przynosić samicy z polowania.

      Możesz z polowania nic nie przynosić - jeśli masz boskie ciało.

      No i dochodzimy do sedna - boskie ciało to boskie prawo, czyli
      wołowina i sałata z dala od białek mleka i wypoczęty mózg, katowany
      seksem tylko od wielkiego dzwonu ;)

      jak chcesz dokładnych instrukcji jak zarządzać samicami - poczytaj
      biblię.

      No i przestań przeżywać, że jakaś panna cię już nie kocha, bo panny
      nigdy nie kochają facetów - kochają tylko siebie i pieniądze.
      Słodkie są tylko wtedy gdy chcą nasienia albo kasy. Zwykłe zwierzęta
      nieświadome zupełnie, że są tylko chciwymi inkubatorami.
      • mareczekk77 Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 20:26
        Hahahahahhahaa :)
      • 4v pieniądze to tylko wymówka 09.07.09, 21:06
        ...jak kobiety na swojej drodze spotykają samych żałosnych chłopczyków i żadnego
        faceta, to rzecz jasna wybiorą spośród nich najbogatszego. to chyba logiczne,
        prawda? właśnie stąd bierze się mit, że kobiety "lecą na kasę" :D

        poza tym facet, który jest bogaty, jest pozbawiony kompleksów tych, którzy są
        biedni. laska tak naprawdę nie leci na bogactwo, tylko na brak kompleksów. na
        pewność siebie.

        oczywiście pogląd "dla kobiet liczy się tylko kasa" będzie w społeczeństwie
        pokutował, gdyż jest dla niego pożyteczny. to dzięki niemu głównie, faceci
        pozwalają zrobić z siebie niewolników pracujących na dwa etaty, przecież jak już
        będą bogaci to każda będzie ich... żal :/
        • funstein Re: pieniądze to tylko wymówka 09.07.09, 21:58
          miłość do kasy to atawizm starszy od dinozaurów.
          samice wszystkich gatunków kochają zasoby, bo od
          zasobów zależy ich sukces prokreacyjny.

          dziś mamy blachary, kiedyś mieliśmy łosiówy i jeleniary ;)

          faceci z kasą mają taką samą ilość kompleksów jak ci bez kasy.
          jak poznasz jakiegoś z kasą to sama zobaczysz ;)
    • pasarela Re: Jak rozpalić wygaszoną miłość/namiętność 09.07.09, 20:36
      Zadaj lepiej pytanie czego jej brakuje w Tobie.Musiałeś nie
      zaspokajać jej potrzeb na jakimś poziomie.Może mało mówisz, może nie
      spedzaliście razem wakacji, czasu wolnego, bo wybrałes swoje hobby
      zamiast czegos co Was by zjednoczyło. Może zwyczajnie przestałes ją
      dostrzegać i traktowałeś jak kolejny mebel w domu.Kobieta potrzebuje
      potwierdzenia swojej kobiecości - słowa dużo mogą zdziałać.
      Wspólne spędzanie czasu i odkrywanie siebie od nowa.
      Rutyna zabija każdy związek.
      Moim zdaniem masz duże szanse ale musisz zobaczyć w sobie te Wady,
      które widzi w Tobie żona.Może to
      egoizm,lenistwo ,wygodnictwo,nudziarstwo,milczenie??

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka