szczesliwamezatka
03.08.09, 21:28
Kolega mojej mamy z pracy ma ok. 54 lat. Jego była żona mieszka za
granicą. Dzieci też już ułożyły sobie życie osobiste i nie mieszkają
z nim. Ten facet znalazł sobie kobietę. Mieszkają oddzielnie gdyż
tak im nakazuje małomiasteczkowa przyzwoitość (wcale niegłupia
zresztą) i strach przed opinią publiczną. Znają się już 7 lat.
Wyobraźcie sobie, że ta kobita (widziałam ją raz, nawet zadbana,
niebrzydka) chodzi do niego i gotuje mu obiady. On jej nie odwiedza.
Czasami tylko podwozi ją swoim samochodem do jej matki. Nie robi dla
niej nic poza tym!!! Bezgraniczna naiwność???? Bo chyba będzie to
najbardziej trafne określenie dla tej sytuacji?!?! Gdybym miała z
tej znajomości tylko podwożenie samochodem wzamian za kilkugodzinne
stanie w garach, to wolałabym pojechać autobusem lub rowerem. Jak
nazwać taką kobietę?
Pomóżcie mi zrozumieć układy między ludźmi oparte na jednostronnym
poświęceniu, bo mnie tacy ludzie śmieszą.
Aha, i nie piszcie, że On może odwzajemniać jej pomoc seksem, bo to
żałosne i obraźliwe.