szczesliwamezatka
05.08.09, 14:50
W różnych luźnych rozmowach przeważnie na grilu i innych imprezach u
szwagierki wychodziło od kobiet takie przekonanie, że swojego faceta
trzeba pilnować, kontrolować, delikatnie nim sterować, i nie dawać
mu okazji do poznawania innych kobiet. Chociaż chciałabym uwierzyć,
że tak trzeba postępować to nie mogę pogodzić się z trzymaniem
partnera "na krótkiej smyczy". Czy to ma sens? Jeżeli facet/mąż nie
chce kobety/żony to niech idzie w cho*erę. Łaskę będzie robił, że
zostanie? Po co się poniżać, zabiegać, obmyślać sposoby zatrzymania
go za wszelką cenę??? Czy honor już nic nie znaczy? Jest tylko
pustym pojęciem? Na siłę nie ma co GO uszczęśliwiać. I bez niego
świat jest piękny. Trzeba tylko w to uwierzyć.
A jak Wy myślicie?