Od zawsze obserwowałam twarze.. Wielu to czyni.., wiem

Ludzkie oblicza
zmagające się z rzeczywistością.I tak twarzyczki zlęknione, zamyślone, pełne
irytacji, radości bądź smutku. Mam taką ulubioną, bogatą mimicznie buzię,
którą podziwiam za pewność w rysach..., właściwie teraz dwie buziuńki.
Niekiedy świetnie zachowuję w pamięci obraz ludzkich twarzy, nie mogę jednak
przypomnieć sobie jednej, choć bardzo mi na tym zależy..., moze dlatego. Widzę
jednak przed oczyma gębę, która łypie na mnie z obrazu, bedącego w posiadaniu
mojej zrzędliwej ciotki.., dodam, ze jej osoba nie miała wpływu na
interpretację obrazu

W rzeczywistości ujednolicania, nie pozostaje nam nic innego jak pielęgnacja w
nas samych tego co najcenniejsze, może nietypowe ale nasze, moze wysmiewane,
lecz przez tych często, którzy nie widzą "więcej" Bo nie ma innej drogi jak
konfrontacja z własnymi lękami. Warto rozejrzeć sie czasem i dostrzec,
zmagania innych i ich tryumfy, male badz wieksze rysujące sie na twarzach.
Truizm... tak możliwe. I po co piszę i zajmuję czas czytajacym..., czemu
nie.., prawda..? Tym bardziej, ze mam przyjemność obserwowania buziek
zadziwionych otaczajaca nas rzeczywistością i przypominam sobie, ze na
początku swojej dróżki, też wiele rzeczy mnie fascynowało.. Potem dopiero
odkrylam ironiczny usmiech... Początki były raczej pełne ufności u każdego..
prawda

Pozdrawiam!