Witajcie
Przejdę od razu do rzeczy. Być może nie tylko ja na tym skorzystam, ale i osoby, które mają podobny problem do mojego.
Otóż mam trzydzieści-parę lat, jestem średnio przystojny (chyba taki, którego kobiety mijają na ulicy bez fantazjowania pod powieką), z pasjami, raczej zamknięty w sobie gdy kogoś nie znam, a jak już poznam to chyba sprawiam wrażenie pozytywnego
pseudo-intelektualisty/flirciarza.
Otóż kompletnie brak mi powodzenia wśród kobiet młodszych i w moim wieku.
Cały okres szkoły i studiów (z paroma wyjątkami) to pasmo niepowodzeń u równieśniczek,
przy jednoczesnych sukcesach ze starszym targetem. Sytuacja jest o tyle dziwna, że mniej więcej przez ten sam okres, a nawet teraz, zdaża mi się mieć propozycje randek od kobiet starszych, zamężnych bądź nie, często bardzo atrakcyjnych. Idące ulicą dziewczyny pchające
wózeki patrzą mi głęboko w oczy. W pracy mężatki w moim wieku chcą ze mną flirtować.
Jeśli natomiast staram się poznać jakieś młodsze o parę lat, wolne dziewczyny to te
nie wykazuja za bardzo chęci. Czasem poflirtują, ale i to żadko. Tak jakby się czegoś bały.
A może jeszcze czekają na mężczyznę swoich marzeń i takich jak ja, przeciętnych zostawiają sobie na czarną godzinę?
Dodam, iż nie staram się być natrętny i nie popełniam błędów desperata. Jeśli widzę, że
kobieta w rozmowie nie okazuje znaków zainteresowania to daję sobie spokój.
Problem w tym, że mam dosyć już tego spokoju

. No ile można!
Będę dozgonnie wdzięczny, za każda sugestię.