Dodaj do ulubionych

tak się zastanawiam...co z tego będzie?

11.06.07, 20:34
no własnie, o ile w ogólesmile jest sobie ONA i ON. Znają się lekko, ale tylko
zawodowo; po roku dane im było spotkac się ponownie i całkiem sporo
porozmawiać - o tym, ze on nie chce żony, ale ojcem byłby super, że nie ma
czasu na spotkania się w normalnym układzie - bo naprawdę nie ma i to nie
jest ściema z jego strony - do tej pory te parę związków, które miał były
oparte na tych zasadach. Mocno ciekawy mojego życia; zawsze na dystans
typu "pozdrawiam serdecznie" w mailach; zero odzewu na JEJ zaczepki
flirciarskie, ale bardzo delikatne. Wiem, ze jego życie towarzyskie nie
istnieje, bo taką ma pracę, jak powiedział, nie bardoz rozumie, dlaczego
żonaci chodzą na dziwki, a on jako wolny tego nie robi (już bałam sie, zę
gejsmile, ale on chyba jest taki zasadniczy, akuratny.Nie reagował na jej
propozycje spotkania sie w mniej zobowiązujacych warunkach. Aż tu nagle w
mailu podpisuje "całuję" - co w jego wydaniu jest raczej niemożliwe i
znamienne, bo on jest bardzo zasadniczy i poukładany. Wiem, zę dużo zalezy od
nICH, ale okazje mogą być, bo pracowac bedziemy zawodowo...ostatnio na
spotkaniu zawodowym zasiedział się mocno, aż sam sie zdziwił, a rozmawialiśmy
o sprawach zawodowych...i właśnie; czy możliwe jest, ze jest to facet z
gatunku tych dinozaurów, takich szarmanckich - bo taki właśnie jest. Ciekawa
jestem jak potoczy się to dalej, wiem, ze scenariuszów jest wiele, ale moze
ktoś z /was był w podobnej sytuacji? Jak to sie skończyło. Jak postępować, by
go nie spłoszyć, bo raczej nie ejstem z gatunku niesmiałych i spokojnychsmile W
zasadzie taki układ od czasu do czasu, mnie jako singlowi odpowiada, bo nie
wyobrażam sobie kogoś u boku na stałę, ze szczoteczką do zębów w moim kubku,
a na serialach w TV lubię sama zasypiaćsmile)
Obserwuj wątek
    • rekin.ludojad chcę i nie chcę 11.06.07, 21:15
      Od razu załóżmy, że "całuję" napisał za niego
      program. Wymknęło mu się wink
      Postępować chyba należałoby ostrożnie...
      Życzę szczęścia, bo to miłe widzieć szczęśliwych.
          • fuga27 Re: życie to takie chodzenie po ruchomych piaskac 11.06.07, 21:36
            nie wszystko, ale czasem wydaje mi się, ze jak za bardzo chcę, to mi to bardzo
            ucieka, więc staram się być taka zdystansowana, a poza tym nie chcę go
            osaczyć...i kółko się zamyka...smile
            szkopuł w tym, zę chyba nie umiem byc jeżem, bo często emocje u mnie biorą
            góre...czyli ahoj przygodo i do przodu, a potem przychodzi chwila
            zastanowienia, ale wtedy zazwyczaj już po zawodachsmile
            ps.przelewik czy przekazik...?
            • rekin.ludojad :-)) 11.06.07, 21:45
              W ogóle. Piszę, bo lubię.

              Może on lubi właśnie "ahoj, przygodo"? Nie martw się za bardzo. Ja też mam
              podobnie i co? Chcę wierzyć, że to się może podobać.
              • anula36 Re: :-)) 12.06.07, 00:59
                jak chcesz byc samotna mamusia z super dochodzacycm tatusiem, ewentualnie partnera korespondecyjnego,to do dzielawink
                Sprobowac warto - nie bedziesz miec wurzutow ze odpuscilas za wczesnie.
                • fuga27 Re: :-)) 12.06.07, 05:56
                  smile partner korespondencyjny z niego raczej kiepski, a mamą nie planuje być,
                  chociaż nie mogę się zapierać, bo życie bywa przewrotnesmile
    • fuga27 z ostatniej chwili 14.06.07, 16:49
      z ostatniej chwili - ostatnio sporo mailowalismy i zaczął opowiadac o sobie i o
      tym, że kiedyś porozmawiamy o jego życiu; a na drugi dzień niespodzianka,
      dzwoni do mnie i pyta się czy mam czas, bo chętnie wpadłby do mnie, bo ma
      chwilę przerwy przed kolejnym spotkaniem. Więc się spotkaliśmy, bylo miło; pare
      razy zaczynalismy mówić o tym samym i on na to "widzisz, jak mamy dużo
      wspólnego"smile) fajnie moze byc, mam taką nadzieję, jak myślicie? Przyjechał,
      czego wczesniej nie praktykował, jest szansa na kolejne widzenie się, bo ne
      nazwe tego randką, bo bedzie to też trochę w biegu. Nie ukrywam, iż chcialabym
      spotkać sie bardziej na spokojnie z nimsmile
                • fuga27 Re: z ostatniej chwili 14.06.07, 19:43
                  wlaśnie przed chwilą zadzwonił; mieliśmy w sobotę spotkać się bardziej
                  prywatnie, ale spotkamy się mniej prywatniesmile a bardziej służbowo - dla niego,
                  nie dla mniesmile bo jak sam powiedział, po pracy ceni sobie te krótkie chwile, by
                  pomieszkać w domu - ma dosyć upierdliwą, wyjazdową pracę; też jest singlem,
                  więc go doskonale rozumiem i wcale nie poczułam się urażona, ze wybiera dom, a
                  nie mnie...nie wiem, czy to mój wiek tak mnie wydojrzalił, ze się nie urazam,
                  czy to ze to jeszcze nie ten etap..poza tym, przecież się spotka ze mną
                  wcześniej...kurde, jak nastolatka
                  • koss.ania Re: z ostatniej chwili 14.06.07, 19:49
                    hehe, nie no oczywiscie ze nie ma co sie obrazac, ze woli "pomieszkac" w domu,
                    zamiast sie z Toba spotkac mniej zawodowo, nie ma co sie unosic, ja tam tez bym
                    sie nie unosila..wink

                    A to ze czujesz sie jak nastolatka, to dobry objaw, tak myslewink
                      • fuga27 dalsze doniesienia 19.06.07, 12:34
                        widzieliśmy się w ostatni weekend...poopowiadał o sobie, zaczął tak: na
                        dokładne opowiadania przyjdzie czas, a tak w skrocie...i opowiedzial o
                        sobie...; bylo bardzo milo; jak się rozstawalismy, to oprocz klasycznego
                        buziaczka w policzek,po prostu przytulił się do mniesmile potem do mnie zadzwonił -
                        niby ze sprawą...teraz jestesmy non stop w kontakcie takim pół
                        slużbowym...obiecał, że jak przejdzie mu zawirowanie w robocie to się odezwie...
                        mam taką nadzieję, chociaż jest z gatunku trudnych...nie od razu wyrywa się do
                        spotkań wieczornych - wiem, nie ma czasu i to jest prawda...zobacze jak to się
                        potoczy, ale w takim tempie to na pierwszą prawdziwą randkę may szansę za 6
                        lat. Alez to męczace
                            • fuga27 Re: dalsze doniesienia 19.06.07, 13:53
                              no masz racjęsmile nie chodzi o nazywanie...tylko tka jak pisałam wczesniej - jako
                              czlek wydziczony, zapomniałam jak dlugoi to wszystko moze trwac i że wcale nie
                              natentychmiast jużsmile nie zamierzam na niego napierać, ani zmuszac do
                              jakichkolwiek deklaracji; staram się caly czas mieć zajęcie, nie myśleć, nie
                              analizowac, nie wkręcac sie,a le chyba kobieca psychika inaczej nie potrafismile
                              czas zawsze znajdę na te rzeczysmile
                                          • fuga27 Re: dalsze doniesienia cz.II 22.06.07, 10:54
                                            oby tego nie zaprzepaścić...smile)) wczoraj wieczorem wysłałam do niego sms'a, ale
                                            odpowiedzi nie dostałamsad - nie musiał odpowiadać, wiem, ze był w
                                            robocie...ale ...nie, nie będę wyciagac pochopnych wniosków i
                                            analizować...faceci zazwyczaj nie odpowiadają na smsy, bo nie czują takiej
                                            potrzeby
                                            • glos_z_offu Re: dalsze doniesienia cz.II 22.06.07, 13:40
                                              Hm...taki trynd teraz jest - nie odpowiadać na krótkie wiadomości głosowe?
                                              Panowie w takiem razie kręcą na siebie bacik. Przyjdzie wiekopomna chwila, gdy
                                              kobieta dostawszy smsa treści "Spotkamy się pojutrze?" przeczytawszy go mruknie
                                              do siebie "aha" i schowa komórkę do kieszeni.

                                              Nos do góry.
                                                  • fuga27 Re: dalsze doniesienia cz.II 23.06.07, 18:29
                                                    cisza...cisza...sad wonoszę, ze da znać dopiero w poniedziałek, bo tak obiecał,
                                                    jak do mnie dzwonił i mówił, że na 4 dni wyjeźdża...i żebym psychicznie się
                                                    nastawiła, że go nie bedziesmile nie, niestety nie chirurgsmile
                                                  • laptopek Re: dalsze doniesienia cz.II 24.06.07, 11:34
                                                    oj kobiety kobiety.....

                                                    bedzie mu zalezalo to odpisze po nocy na smsa, bedzie chcial sie spotkac to
                                                    znajdzie chwile i to nie w biegu miedzy jednym a drugim spotkaniem. a ty go
                                                    tlumaczysz, ze nie odpisuje, ze pracuje duzo itp, przeciez w pracy zapewne ma
                                                    kolegow ktorzy maja rodziny i jakos sobie radza. a on nie majac po co wracac do
                                                    pustego dom rzucil sie w wir pracy

                                                    skoro ma takie smieszne wytlumaczenia to mu nie zalezy. brutalne ale prawdziwe.

                                                  • raknor Re: dalsze doniesienia cz.II 24.06.07, 13:19
                                                    aż tak czarno nie jest, przesadzasz, może gość się waha lekko i tyle ale widać
                                                    że nie chce tego kreślić, przynajmniej da się wyczuć że jest zainteresowany.
                                                    Szkoda tylko ze tak się do tego zabiera.
                                                    Cierpliwości życzę - się przyda.
                                                  • fuga27 Re: dalsze doniesienia cz.II 24.06.07, 19:35
                                                    Dziękuję za ciepłe słowasmile faktycznie cierpliwość mi się przyda...laptopek
                                                    mówi, nże tłumaczę go - może i tak, ale wynika to z tego, że on własnie tak do
                                                    końca nie jest obojętny...czuję to, tylko właśnie...zabiera się do tego w tak
                                                    dziwny sposób...rzucił się w robotę, tak wybrał i dlatego zachowuje się tak a
                                                    nie inaczej...wydaje mi się, ze też jest wydziczony i dlatego zachowuje się jak
                                                    jeżsmile) postaram się być cierpliwa, ale oczywiście nie do bólu - tylko do
                                                    pewnego momentusmile potem odwrócę sie na pięciesmile
                                                  • raknor Re: dalsze doniesienia cz.II 25.06.07, 00:21
                                                    Masz racje, jak jesteś zainteresowana daj mu szansę nie każdy atakuje od razu i
                                                    bezpośrednio. Jak już zaczniesz wątpić że coś zacznie się dziać skróć mu
                                                    perspektywę czasową o ile to możliwe, wiesz że wyjazd masz czy coś podobnego,
                                                    lub pokaż że może stracić okazję - że są inne osoby które mogą być Ci bliskie,
                                                    tylko szczególnie z tym drugim delikatnie, żeby nie odniósł wrażenia że już coś
                                                    się dzieje i szansę ma zmarnowaną wink
                                                  • fuga27 Re: dalsze doniesienia cz.II 25.06.07, 05:52
                                                    obym tylko miała daną szansę, by zbliżyć sie do niego na tyle, że zacznie mu
                                                    być żal, że coś fajnego mu może umknąć...czuję podskórnie, ze on już to wie,
                                                    ale pewnie z racji zapędzenia się w robotę tylko i wyłącznie, boi się i
                                                    zapomniał, jak to jestsmile poza tym sprawia wrażenie osoby bardzo zasadniczej i
                                                    skrytej, więc to, ze podał mi w dużym skrócie garść informacji na swój teamt to
                                                    już barrrdzo duuużosmile w zeszłym roku nawet na to nie pozwolił, po prostu w
                                                    pewnym momencie zniknąłsad do niczego nie doszło, oprócz wymiany kilku maili i
                                                    jednego spotkania w biegu -trwało jakąś godzinę i w zasadzie wniosło nic,
                                                    oprócz tego, że stwierdziłam, iż jest sztywnysmile teraz jest zdecydowanie
                                                    inaczej, więc wierzę, że jest szansa na coś wiecej, ale nie mogę go spłoszyc -
                                                    co pewnie będzie trudne...
                                                  • fuga27 Re: dalsze doniesienia cz.II 25.06.07, 19:49
                                                    właśnie zadzwonił....że melduje się grzecznie, iż własnie wrócił...sms'a
                                                    czytał, ale czasem tak ma, że nie odpowiada i bardzo przeprasza, żebym sobie
                                                    nie pomyślała, że mnie olewa...powiedział, że bardzo powoli się otwiera i
                                                    sprawia wrażenie zdystansowanego, że to, co teraz jest to jest bardzo dużo, bo
                                                    wystarczy żebym sobie przypomniała naszą znajomość w zeszłym roku, poza tym mam
                                                    się czuć wybrana (o, łaskawy pansmile, bo on zazwyczaj do nikogo nie dzwoni ot
                                                    tak, by pogadać, ani tym bardziej nie koresponduje w ciagu dnia, bo na to nie
                                                    ma czasu...ale wszystko ode mnie czyta i jest mu miłosmile więc chyba jestem na
                                                    dobrej drodze - muszę tylko uzbroić się w cierpliwość...oby mi jej wystarczyło.
                                                  • kalina_k Re: dalsze doniesienia cz.II 25.06.07, 22:16
                                                    A swoją drogę, dlaczego zawsze pociagaja nas ci nieosiagalni. Gdy tam pewnie
                                                    obok jest jakis dyspozycjny, o bardziej tradycyjnym spojrzeniu na zwiazki
                                                    kolega.

                                                    Ale trzymam kciuki smile)))bardzo mocno, bo od czyjegos szczescia (nawet tego
                                                    trudnego) jest mi zawsze lepiej.
                                                  • azmb Re: dalsze doniesienia cz.II 26.06.07, 14:29
                                                    Fugo mądra, Fugo podekscytowana, Fugo czekającasmile)
                                                    jak juz Twoja cierpliwość "otworzy" yego gostak, to wcale się nie zdziwę, jak
                                                    się rozczarujesz...czuję przez skórę (a skóra ma już siąt lat), że to nudny,
                                                    zakochany w sobie type. Obym się myliła, ale proszę Cię z głębi swojego
                                                    doświadczenia- zachowaj dystans, nie angażuj się na maxa. No nie wiem czemu,
                                                    ale taki scenariusz się jawi...albo Twój temperment zweryfikuje cały układ,
                                                    albo dasz się mu zmienić na "ciągle czekającą"? Albo- on się Tobą bawi...Ech,
                                                    jednak wolałabym się mylić.
                                                    Serdeczności Kobieto Wspaniała
                                                    Hanuś
                                                  • fuga27 Re: dalsze doniesienia cz.II 26.06.07, 14:52
                                                    o matko, to żes dałasmile nie, no takie myśli rowniez mnie nachodzą, ale staram
                                                    się je odsuwać; nie wydaje mi się, aby byl nudny, bo naprawdę zaczyna zyskiwać
                                                    w moich oczach i wcale na razie nie jestem jeszcze zaangazowana na maxa, ani go
                                                    nie usprawiedliwiam, ale oczywiście to, o czym piszesz - może mieć
                                                    miejsce...pewnie jest zakochany w sobie, ale naprawdę nie oczekuję, ze bedzie
                                                    spał pod moimi drzwiami i wyznawał mi dozgonne uczucie - chociaż byloby to
                                                    miłesmile
                                                  • fuga27 Re: dalsze doniesienia cz.II 26.06.07, 15:02
                                                    no niby racja, ale z drugiej strony, potem jest tak samo - razem zasypia sie na
                                                    kanapie przy serialuwink rutyna, rutyna...tylko na początku jest fajnie, w fazie
                                                    poznawania się, a im bardziej utrudniony ten czas, tym bardziej nas ciągnie -
                                                    nie jest taksmile poza tym, jak ktos jest zakochany we mnie jak pies pluto,
                                                    przestaje byc dla mnie atrakcyjny - wiem, chore to, ale tak mamsmile)
                                                    ale w sumie ta wycieraczka...hmmm...mam z trawy, czy innego wlosia, wiec nie
                                                    jest mocno niewygodnasmile na razie, wczoraj zaproponował wyjazd w góry, w czasie,
                                                    gdy bedzie coś tam robił - abym po prostu do niego wpadła, wiec chyba tak do
                                                    konca nie jest takim wrednym dziadem?smile
                                                  • glos_z_offu Re: dalsze doniesienia cz.II 26.06.07, 15:16
                                                    Życie to różne działki, ale chciałoby się być oddzielną całkiem szufladką jeśli
                                                    już, wygodną i dość dużą. I żeby papierki z innej szufladki nie trafiały do
                                                    mojej. Ale może jestem wymagająca. Tobie w każdym razie powodzenia.
                                                  • fuga27 Re: dalsze doniesienia cz.II 26.06.07, 18:20
                                                    nie będę dziękować, by nie zapszyć - tak na wszelki wypadeksmile ale wiesz, że nie
                                                    jest możliwe, by życie było takie spokojne i poukładanie, nie da się - zawsze
                                                    coś zburzy porządek, ale starajmy się...
                                                  • koss.ania Re: dalsze doniesienia cz.II 26.06.07, 15:00
                                                    Tak sobie mysle, czy naprawde warto kierowac sie do bolu rozsadkiem i
                                                    racjonalizmem..Czy nawet jesli nic z tego powaznego nie bedzie, nie warto
                                                    delektowac sie takim stanem w jakim Ty Fuga, teraz jestes? Ja mysle ze warto, i
                                                    zakladajac nawet najgorszy wariant, takie chwile, pelne oczekiwania,
                                                    niewytlumaczalnego podekscytowania i nadzieji sa fajne i maja swoj
                                                    niepowtarzalny urok..Kurde, na dobra sprawe, tak malo takich chwil..
                                                    Trzymam kciuki..smile)
                                                  • fuga27 Re: dalsze doniesienia cz.II 26.06.07, 15:04
                                                    no własnie lubię taki stan, ale moze czasem czlowiek zaczyna tęsknic do czegoś
                                                    wiecej - nie wiem, ale tak jak napisałam - zakochany pies Pluto przestaje byc
                                                    dla mnie "cenny"smile) na razie zobaczę, jak to się rozwinie...rozważna i
                                                    romantyczna będe w wieku lat 50, a na razie szalejemy - piekla nie mawink
                                                  • fuga27 dalsze doniesienia cz.III 28.06.07, 17:37
                                                    kurcze, moja ciekawość i gadulstwo kiedyś mnie zgubi...i zabije...jak
                                                    wspomnialam on nie jest wylewny i trzeba ostrożnie, więc tak go delikatnie w
                                                    mailach podchodziłam, a on odpowiadał na moje pytania, ale chyba przegięlam, bo
                                                    zamilkł, ale na pytania odpowiedział (nie były to straszne pytania tylko o
                                                    film, o muzykę słuchaną w samochodzie)..chociaż nie zrobiłam nic
                                                    zdrożnego...zadal tylko pytanie, co ja dziś tak pytam, wiec mu odpowiedziałam,
                                                    ze moja ciekawość czasem ejst silniejsza ode mnie...a moze przesadzam...nie
                                                    wiem, ale kurcze musze się powstrzymywać...dziekuje, ze moglam sie
                                                    wygadać...dlaczego ze mnie tkai niecierpliwiec...musze byc sprytna jak
                                                    jeż...muszę...muszę...smile
                                                  • fuga27 Re: dalsze doniesienia cz.III 28.06.07, 19:00
                                                    Drogi Głosiesmile w sumie masz chyba rację...bo w zasadzie nic zdrożnego nie
                                                    robię, a skoro on ma z tym problem...to on go ma; cholera, trochę szkoda, bo
                                                    mimo wszystko niezły z niego koleś pod tą skorupą strachu, ale z drugiej
                                                    strony...nawet ze znajomymi rozmawia sie o różnych rzeczach...
                                                  • fuga27 Re: dalsze doniesienia cz.III 28.06.07, 19:27
                                                    wiesz, bo w sumie jak się widzieliśmy i jak rozmawiamy przez telefon, to
                                                    naprawdę fajnie nam się rozmawia; rozumiemy się wpół słowa...mamy podobne
                                                    poczucie humoru i naprawdę zaczyna się wyluzowywać, zaczyna, bo to jedyny jego
                                                    mankament - sprawia wrażenie sztywnego i akuratnego...może też potrzebuje
                                                    czasu, by go rozruszać?smile dlatego chyba...wiem, ze wcale nie musi być tak, ze
                                                    dla mnie własnie się wyluzuje, ale kurcze tak mam, ze chyba muszę spróbować, by
                                                    potem nie załowaćsmile
                                                  • fuga27 Re: finał??...moze... 05.07.07, 12:43
                                                    za szybko wcisnęlam enterwink
                                                    wczoraj rozmawialiśmy prze 50 minut przez telefon...opowiadal o swoim
                                                    dzieciństwie, o tym, ze w związkach na poczatku zawsze mówi jakie ma wady...i
                                                    na moje stwierdzenie, spotkajmy sie i porownajmy swoje dotychczasowe traumy,
                                                    powiedział" nie naciskaj" - nie może być tak, jak jest? - jestesmy niezbadanym
                                                    i nowym lądem dla siebie, a jak sie okaże, ze mną sie znudzisz, bo jestem
                                                    nudny...i że nie chce być 567 kontaktem w moim telefonie...powiedziałam ok -
                                                    nie naciskam, uczę się przy Tobie cierpliwosci...naprawdę mamy superowy
                                                    kontakt, ale on czegoś się boi...mowił, że ucieka w prace, że jest
                                                    pracoholikiem, bo inaczej nie potrafi...ciężka praca przede mną... pozdrawiam
                                                  • koss.ania Re: finał??...moze... 05.07.07, 13:24
                                                    Pewnie ma nieciekawe doswiadczenia z kobietami..Moze ktoras go upokorzyla,
                                                    zranila itp. Cierpliwosc to piekna cecha, i chyba duzo jej ilosci bedziesz
                                                    potrzebowac..Ale on powinien to docenic...predzej czy pozniej..
                                                  • fuga27 Re: finał??...moze... 05.07.07, 13:38
                                                    oby...a zakręty nie sa mi obce, a moze jednak przy tym jerzu naucze się być
                                                    cierpliwa, a nie wszystko szybko, na już, tu i teraz i w ogole...moze
                                                    faktycnzie tak trzeba, powoli z namaszczeniem i zastanowieniem, a nie na
                                                    wariata...okaże sięsmile
                                                  • fuga27 dalej, dalej...musze się podzielić... 16.07.07, 21:28
                                                    bo jako singiel nie mam z kim porozmawiać, a tu zawsze ktoś się znajdzie, kto
                                                    zmyje głowę lub podzieli moją radość...smile od odstatniego razu - cały czas mamy
                                                    kontakt mailowo-telefoniczny - gadamy po 40-60 minut, super nam się rozmawia i
                                                    jak on sam mówi, za każdym razem dobrze mu się ze mną rozmawia, bo doskonale
                                                    łapię jego poczucie humoru, które nie jest proste, a ja zawsze potrafię
                                                    doskonale pociągnąć jego żarty, a jak sam mowi, to rzadkie...wspomina o
                                                    spotkaniach, ale na razie nie ciągnę tematu, bo jak on sam powiedział "nie
                                                    necisjak" , więc nie naciskam...dużo opowiada o sobie, pyta o mnie...mówi, ze
                                                    powoli zdobywa się jego zaufanie, ale jak się zdobędzie to na całe
                                                    zycie...cieszę się, ze to się rozkreca, ale martwię sie, ze to idzie
                                                    powoli...ale idzie - wiemsmileteraz ma mieć trochę wiecej wolnego czasu, więc
                                                    moze jakoś wyjdzie to poza ramy telefonów...
                                                  • glos_z_offu Re: dalej, dalej...musze się podzielić... 17.07.07, 11:16
                                                    hello. tak mi się pomyślało, jak wiele jest zakazów (kto je tworzy?) - nie
                                                    telefonuj do niego (= narzucasz się), czekaj cierpliwie (nie chce mi się i nie
                                                    będę), bądź zachowawcza (a jeśli nie umiem?), bądź taktowna i wyrozumiała (z
                                                    tym ostatnim mam trudności), nie pokazuj, że go pragniesz, bo pomyśli, że
                                                    jesteś dziwką. TO KIEDY BYĆ CHOLERA SOBĄ?!
                                                  • fuga27 Re: dalej, dalej...musze się podzielić... 17.07.07, 11:25
                                                    chyba jak się spi...ale nie, wtedy też nie, bo trzeba spać na plecach, bo nie
                                                    na brzuchu jak ktoś lubi, bo rpzeca zmarszczki się robiąsmile...fakt, za dużo tych
                                                    zakazow, dlatego nie daję się im i wyczyniam czasem rzeczy, ktore wprawiają w
                                                    zdumienie...ale święte slowa mowisz: amen
                                                  • mumuja Re: dalej, dalej...musze się podzielić... 17.07.07, 12:39
                                                    glos_z_offu napisała:

                                                    > hello. tak mi się pomyślało, jak wiele jest zakazów (kto je tworzy?) - nie
                                                    > telefonuj do niego (= narzucasz się), czekaj cierpliwie (nie chce mi się i
                                                    nie
                                                    > będę), bądź zachowawcza (a jeśli nie umiem?), bądź taktowna i wyrozumiała (z
                                                    > tym ostatnim mam trudności), nie pokazuj, że go pragniesz, bo pomyśli, że
                                                    > jesteś dziwką. TO KIEDY BYĆ CHOLERA SOBĄ?!

                                                    zawsze. z odrobiną społecznej ostrożności, gdy kogoś nie znamy.
                                                    Gdyby obcy człowiek pokazał Ci, że Cię pragnie, jak byś zareagowała? smile
                                                  • glos_z_offu Re: dalej, dalej...musze się podzielić... 17.07.07, 12:50
                                                    Erekcją? Byłoby mi przyjemnie. I tyle.
                                                    Słowami? A to już zależy.

                                                    Mumuja, tu Fuga już zna człowieka i mimo to musi być ostrożna. Taka
                                                    zachowawczość zabija spontaniczność. Stąd metaforyczne stąpanie po polu
                                                    naszpikowanym minami. Bo może dotknąć, bo może urazić. Kaganiec trzeba by sobie
                                                    założyć. A na koniec się (samemu) udusić...
                                                    A może brak mi cierpliwości. Fudze nie...i dobrze.
                                                  • fuga27 ciąg dalszy... 04.09.07, 20:34
                                                    no i od tego czasu parę razy sam zainicjował spotkanie; mówi, że
                                                    mnie ubóstwia, że super nam się rozmawia...w ogole poznałam dużo
                                                    faktów z jego życia; fajnie nam się rozmawia - mamy takie samo
                                                    poczucie humoru, łapiemy te same klimaty i jak on sam mówi,
                                                    rozumiemy się jak nikt inny...bardzo powoli się to posuwa...przed
                                                    nami wyjazd wspolny zawodowy - ciekawe jak będzie; mowi mi wiele
                                                    rzeczy - opowiada o jakichś laskach, które coś tam mu mówią, ze jest
                                                    taki czy siaki - po co mi to mówi, by się zareklamować??? Ja nie
                                                    powiadam mu o facetach, których spotykam na swojej drodze, którzy mi
                                                    mówią, że jestem zarąbistasmile) trochę zachowuje się jakby sam chciał,
                                                    a potem nie...są dwuznaczne rozmowy...cały czas czekam na ten
                                                    wyjazd, by zobaczyć jak się to potoczy
                                                  • fuga27 Re: ciąg dalszy... 05.09.07, 10:28
                                                    zastanawiam się...jak się potoczy dalej, bo naprawde idzie to wolno,
                                                    ale z drugiej strony nie mamy lat nastu, by wpadać w jakies dziwne
                                                    stany euforyczne...strasznie fajne jest to, ze własnie się tak
                                                    rozumiemy bez słów...jak rozmawiamy przez telefon, to nie mozemy
                                                    skończyc rozmowysmile mowi, ze żadna normalna kobieta z nim nie
                                                    wytrzymała, ana moje stwierdzenie, ze ja normalna nie jestem,
                                                    stwierdza "no fakt"...głupi nie jest, więc pewnie widzi co się
                                                    święci, ale czasem wlasnie umyka - pewnie wynika to z tego, ze byl
                                                    sa i jest sam, więc pewnie trochę go to przeraża...ciekawe, ciekawe,
                                                    ale cholerka niecierpliwa jestem...smile)
                                                  • fuga27 z ostatniej chwili.... 01.10.07, 14:43
                                                    nie wiem, co o tym wszystkim sądzić - był z kimś, z kim się
                                                    rozstał,ale sam nie wie, czy już z robil z tym porządek...spotyka
                                                    sie z jakąś malolatą na seks tylko, a mnie oprocz tego, co laczy
                                                    nas tej chwili nic więcej na teraz dac nie może...mimo ze super się
                                                    rozumiemy, fajnie nam sie rozmawia i żartuje...ma nieuporzadkowane
                                                    sprawy z przeszlosci, wie że przegrał życie prywatne, a poza tym -
                                                    skoro łaczą nas sprawy zawodowe, nie powinniśmy się łączyć
                                                    prywatnie, bo on tak nie funkcjonuje. Ostatnio mnieliśmy służbowy
                                                    wyjazd, sporo rozmawialiśmy - w nocy do 2-3 godziny rpzy winie, ale
                                                    wszystko na grzecznie, bez dobierania się do siebie...mamy podobny
                                                    feeling i podobne style życia...Jak mu powiedziałam, że jest mi
                                                    bliski i zobaczmy jak się to potoczy, zaproponował dwa rozwiazania,
                                                    albo udajemy, ze tego wyznania nie bylo i dlaej wspołpracujemy,
                                                    albo zrywamy wszelkie kontakty....masakra, strasznie mnie to
                                                    dobiło...kurcze naprawdę do tej pory nie miałam czegoś takiego, ze
                                                    rozumiem się z kimś praktycnzie bez słów, kochamy te same filmy,
                                                    mamy takie samo podejście do życia, ale ze znamy się zawodowo, to
                                                    nic więcej nie moze nas łączyć...wiem, ze nieuporzadkowane życie ma
                                                    jeszcze, ale zastanawiam się, czy mam to faktycznie sobie
                                                    odpuścić...czy moze sprobowac zawalczyć...czuje się z tym dziwnie,
                                                    bo jego zachowanie i wyznania typu,z e uzaleznił się od kontaktów ze
                                                    mną i jak milczę, to jest mu smutno...wiem, wiem, czyny a nie slowa
                                                    są ważne, ale znam go na tyle, ze wiem, iż takie wyznania nie sa u
                                                    niego rzucane na wiatr...był ktos z was w podobnej sytuacji?
                                                  • tapatik Re: z ostatniej chwili.... 01.10.07, 15:23
                                                    fuga27 napisała:

                                                    > [...]spotyka
                                                    > sie z jakąś malolatą na seks tylko, a mnie oprocz tego, co laczy
                                                    > nas tej chwili nic więcej na teraz dac nie może... [...]

                                                    Że jak????? Śpi z kimś innym, a z Tobą się spotyka?
                                                    Przecież to masochizm.

                                                    > [...]Jak mu powiedziałam, że jest mi
                                                    > bliski i zobaczmy jak się to potoczy, zaproponował dwa rozwiazania,
                                                    > albo udajemy, ze tego wyznania nie bylo i dlaej wspołpracujemy,
                                                    > albo zrywamy wszelkie kontakty....masakra, strasznie mnie to
                                                    > dobiło...

                                                    Kopnij go w dupę i szukaj kogoś, kto nie kombinuje.
                                                    On Cię nie chce. Bawi się Tobą.
                                                  • fuga27 Re: z ostatniej chwili.... 01.10.07, 15:43
                                                    sypia z kimś...ze mną spotyka się zawodowo, ale fakt to masochizm
                                                    dla mnie, bo jak sma powiedział -zanim nie uporzadkuje swoich spraw,
                                                    nic więcej dac mi nie może...
                                                    kurcze, a co z zawodowywami sprawami - mam to tak urwac
                                                    zupełnie...zakonczyć te znajomosć? Może faktycznie, bo zapewne moje
                                                    oczekiwania są zupełnie inne niż jego - ja w cichości pewnie wierze,
                                                    ze może coś z tego bedzie z czasem... kurcze, weź i kopnij - latwo
                                                    powiedzieć, skoro przez tyle czasu odkrywałam,z e nadajemy na tych
                                                    samych falach...
                                                  • pomysl.po.wypiciu Re: z ostatniej chwili.... 01.10.07, 16:00
                                                    tapatik napisał:

                                                    > fuga27 napisała:
                                                    >
                                                    > > [...]spotyka
                                                    > > sie z jakąś malolatą na seks tylko, a mnie oprocz tego, co laczy
                                                    > > nas tej chwili nic więcej na teraz dac nie może... [...]
                                                    >
                                                    > Że jak????? Śpi z kimś innym, a z Tobą się spotyka?
                                                    > Przecież to masochizm.

                                                    yyy... ale dlaczego nie moze sie z nia spotykac?
                                                    >
                                                    > > [...]Jak mu powiedziałam, że jest mi
                                                    > > bliski i zobaczmy jak się to potoczy, zaproponował dwa rozwiazania,
                                                    > > albo udajemy, ze tego wyznania nie bylo i dlaej wspołpracujemy,
                                                    > > albo zrywamy wszelkie kontakty....masakra, strasznie mnie to
                                                    > > dobiło...
                                                    >
                                                    > Kopnij go w dupę i szukaj kogoś, kto nie kombinuje.
                                                    > On Cię nie chce. Bawi się Tobą.

                                                    szczerze powiedziawszy nie widze w tym, ani zabawy, ani kombinajcji
                                                    natomiast radze szukac kogo innego bo jak narazie to kumpla sobie znalazlas
                                                  • krynia26 Re: z ostatniej chwili.... 01.10.07, 15:49
                                                    wieszco faceci to chyba naprawde sa z marsa....sama mam okazje przezywac co
                                                    spodobnego i zachodze w glwoe o co chodzi....i nie wie wiem....
                                                    a jaka opcje wybralas?

                                                    Ja na jego propozycje odpowiedzialbym zeby spadal ilez mozna traktowac go po
                                                    mocoszemu!!!!w koncu kto tu kogo ma zdobywac....ilez mozna chodzic na paluszkach
                                                    zeby tylko czegos nie popsuc ja tak przestalam robic i jak zwykle bywa daje to
                                                    lepszy efekt niz taktyka "zeby tylko go nie spłoszyc" ale kazdy ma swoja recepte
                                                    na szczescie ....takze sugeruj sie tylko swoimi odczuciami pozdro Krynia
                                                  • fuga27 Re: z ostatniej chwili.... 01.10.07, 16:01
                                                    są z marsa, czasem mam wrażenie, ze potrafię się z nimi porozumieć -
                                                    tak jest w tym wypadku, ale okazalo się, ze jednak nie...pomimo
                                                    pełnego zrozumienia, fajnych rozmów i żartów oraz tego, ze bardzo
                                                    się lubimy, to jednak okazuje się, ze dalej nic być nie może...taki
                                                    sam feeling źle, przeciwieństwa też źle...o co chodzi? a moze to ja
                                                    tak źle trafiam? Co postanowilam w tej sprawie? Zawodowo mamy
                                                    kontakt, ale kwestia prywatnych elementów nie wchodzi w grę -
                                                    wpadnie w kategorię "brat", a u mnie z tej kategorii nie ma wyjścia
                                                    i w zasadzie poza przyjaźnią braterską nie istnoieje nic. Ale kiedy
                                                    wpadnie? Musze chyba swoje odchorowac, na razie zachowujemy sie
                                                    normalnie, jakby nic się nie stalo, żartujemy nadal...ale teraz ja
                                                    wchodze w skorupkę...a zaraz okaże się, ze on ujawni się w calości i
                                                    to on bedzie zabiegał...o losie...
                                                  • koss.ania Re: z ostatniej chwili.... 01.10.07, 16:02
                                                    Fuga, witaj, dawno Cie nie bylo, a zastanawiałam sie juz jak tam
                                                    Twoje sprawy..
                                                    Wkurzyłam sie jak przeczytalam najswiezsze doniesienia!!!

                                                    No wiesz co?Przeciez on niby taki bogobojny byl, nie w glowie mu
                                                    figle i harce, a teraz parzy sie z jakas malolatka, tak?
                                                    Jesli powiedzial Ci "udawajmy ze tej rozmowy nie bylo", to nie masz
                                                    wyjscia jak tylko to zrobic, ja poczułabym sie strasznie sama ze
                                                    soba, jesli bym cos takiego uslyszala, chyba miala bym kaca
                                                    moralnego nawet..Miej troche honoru i powiedz mu ze wino na Ciebie
                                                    dziwnie zadzialalo, unies glowe, olej go, nie rumien sie jak tylko
                                                    go zobaczysz, badz zimna suka, wierz mi ze to jedyne wyjscie w tej
                                                    chwili, tracisz czas na jakiegos palanta, rozejrzyj sie wokol, moze
                                                    jest ktos komu naprawde na Tobie zalezy a Ty tego nie dostrzegasz..

                                                    Jednym slowem, wydaje mi sie ze troszke sie zagalopowalas i
                                                    stworzyłas sobie swoj scenariusz, tylko ze w rzeczywistosci on nie
                                                    wypalil..odpusc, jesli choc minimalnie byl Toba zainteresowany,
                                                    pierwsza reakcja powinna wyplynac z jego strony..czesto bywa tak, ze
                                                    jak faceci sa olewani, to zaczynaja zabiegac, w koncu facet to
                                                    mysliwy..wink
                                                  • fuga27 Re: z ostatniej chwili.... 01.10.07, 16:10
                                                    cześć koss.aniu, tak naprawdę to powiedziałam mu to bez wina, na
                                                    trzeźwo zupełnie...zastanawiam się teraz skad u mnie taka odwaga?!
                                                    nie zrobilabym tego, gdybym nie miała przesłanek, ze on rowniez
                                                    traktuje mnie jak osobę bliską i zaufaną...czulam sie dziwnie, jak
                                                    to powiedział, ale teraz po prostu zachowuję się tak, jakby rozmowy
                                                    nie było...teraz w weekend nie odzywałam się, a dziś on dzwoni i
                                                    pyta sie dlaczego zero kontaktu, zadnego sms'a?? A ja na to, ze nie
                                                    mialam czasu, bo niby co miałam powiedzieć, ze po ostatniej rozmowie
                                                    nic we mnie nie pękło...zastanawiam sie czy dobrze robię, ze razem
                                                    zawodowo się łączymy, bo naprawdę pracuje nam sie bdb, ale nie
                                                    wiem,c zy nie szykuje sobie sama piekiełka, mając z nim non stop
                                                    kontakt...być moze on nie traktuje tego tak poważnie jak ja, tej
                                                    rozmowy, bo np. wziął pod uwage mój porywczy charakter i to wyznanie
                                                    zrzucił na jego karb...nie wiem....
                                                  • fuga27 Re: z ostatniej chwili.... 01.10.07, 16:14
                                                    też mam takie wrażenie...a moze jest tka,z ę musi uporzadkowac swój
                                                    poprzedni zwiazek - z laską chcial mieć dziecko, ale ona nie
                                                    akcpetowała tego,z ę tak pracuje non stop, a jego rpaca to własnie
                                                    on...wiec sie rozstał z nią,a el nie do konca, bo ona mieszka w jego
                                                    mieszkaniu od pół roku,a on sie wyprowadził i na boku ma te
                                                    malolaty - nie chce się wiązac na poważnie, bo sam nie wie, co bezie
                                                    dalej, dlatego tak mnie traktuje...wiem, wiem, utopia to, co
                                                    napisalamsmile muszę to odchorowac, bo mialam duża nadzieję,z e to się
                                                    fajnie rozwinie, bo naprawdę rzadko zdarza się takie porozumienie
                                                    dusz...trudno...widocznie tak mialo byc
                                                  • ta_ann Re: z ostatniej chwili.... 01.10.07, 16:23
                                                    Kobieto! Przestań się bawić w psychoterapeutkę
                                                    jakiegoś bałwana! Zacznij obchodzić SAMĄ SIEBIE.
                                                    Ty jesteś ważna, a nie jakiś palant, który czekając
                                                    na kogoś (niech sobie czeka do śmierci us....) bawi się.
                                                    On się Tobą bawi, zozumiano?

                                                    Piszę krzykiemsmile bo żal patrzeć, w co brniesz. Uciekaj.
                                                  • fuga27 Re: z ostatniej chwili.... 01.10.07, 16:26
                                                    ehhh...zrozumiano...prawie zrozumiano...daj mi chwilę droga ta_ann i
                                                    dotrze do samych pięt...ps nienawidzę swojego popapranego charakteru
                                                    psychoterapeutki ucieśnionych i poppaprańcow emocjonalnych, a
                                                    zazwyczaj na takich trafiam...
                                                  • koss.ania Re: z ostatniej chwili.... 01.10.07, 16:17
                                                    sadze ze sie pograzasz, jesli on "nic nie ma do Ciebie", a Ty nie
                                                    ukrywajmy, tak, to jest paranoja..jedyna pomoca dla Ciebie jest
                                                    zupelne oddzielenie zycia profesjonalnego i osobistego..daj mu to do
                                                    zrozumienia, moze to nie bedzie latwe, ale ja nie widze innego
                                                    wyjscia..a nie jakies tam smski, rozmowki, nie mowie ze masz na
                                                    niego w pracy warczec, ale zwyczajnie nie flirtowac, no!
                                                  • ta_ann tak mi jeszcze przyszło do głowy, 01.10.07, 16:19
                                                    że "kat. facet mną zainteresowany" to chce
                                                    dla mnie dobrze. Jest dla mnie dobry. Zapisz
                                                    to sobie.

                                                    I...może wykreśl ze swojego myślenia o nim
                                                    "dobrze się rozumiemy". Ty nie spotykasz się
                                                    z jakimś małolatem tylko na seks, nie masz nie-
                                                    uporządkowanej przeszłości, nie ściemniasz na
                                                    każdym kroku.

                                                    Dostałam dziś smsa "nie odzywasz się wcale..."
                                                    Na takie smsy reaguje się śmiechem. Pod spodem
                                                    było napisane: lubię, jak się odzywasz, odzywaj się,
                                                    a mnie będzie stać tylko na smsy "nie odzywasz się"smile)

                                                    Spuść go po schodach. Ostro, kopniakiem. Wcale się
                                                    nie rozumiecie. Będzie bolało. Wytrzymasz.
                                                  • ta_ann nic takiego nie zrobiłaś 01.10.07, 16:31
                                                    Zdarzyło się. Ludziom się zdarza źle ulokować uczucia.
                                                    Nie Twoja wina. Jeśli lubisz czytać, kup sobie "Biegnącą
                                                    z wilkami" C.P. Estes (gdzieś w sieci jest na e-booku, ale
                                                    szukam na razie bezskutecznie) i przeczytaj o dziewczynce
                                                    w czerwonych bucikach. Tańczyła w nich, nie mogąc się
                                                    zatrzymać. Aż litościwi odrąbali jej nogi. Bolało straszliwie,
                                                    ale odrosły nowe, zdrowe stopy. Tobie też odrosną.

                                                    Pamiętaj, szukaj ludzi, którzy mają dobre intencje, nie
                                                    mów zbyt szybko "jesteśmy tacy sami", o nie, Ty chcesz
                                                    kochać, chcesz dobrze. Koleś był z rodzaju - pracuję do oporu,
                                                    a potem bawię się ludźmi. Nie z ludźmi.

                                                    Nie jestem Tobą, ale najlepiej byłoby z nim zerwać wszelkie
                                                    kontakty. Także zmienić numer telefonu, a jeśli to niemożliwe -
                                                    nie odbierać. Zostawić go w jego nieuporządkowanym świecie
                                                    samego. Jego fun, nie Twój.

                                                  • fuga27 Re: nic takiego nie zrobiłaś 01.10.07, 16:37
                                                    ta_ann czytam tę książkę w momentach, gdy bywam zla na facetów i
                                                    tylko wtedy do mnie dociera jej przekaz...smile czas do niej wrocić...
                                                    widzisz, ze mną jest tak, ze nie ufam latwo ludziom, w jego wypadku
                                                    bylo tak, ze zaufalismy sobie (tak, zaufaliśmy, bo on również
                                                    opowiedział mi wiele ze swojego życia prywatnego jak i zawodowoego)
                                                    po jakimś czasie...po roku, bo wczesniej, jak sam powiedział liczyła
                                                    sie dla niego praca i związek, ktory był wtedy, a teraz jest otwarty
                                                    na nowe przyjaźnie...może go trochę rpzeraziłam tym, co powiedziałam
                                                    i musi to rpzemyśleć...ale jezeli tak, to i tak jedyne wyjscie dla
                                                    mnie - wystopować....jeżlei coś ma z teog być, to teraz jego
                                                    ruch...smutne to
                                                  • ta_ann Re: nic takiego nie zrobiłaś 01.10.07, 16:55
                                                    Ja też mam tę książkę pod ręką i ją uwielbiam.
                                                    A ja się boję ludzi "opowiadających mi całe swoje
                                                    życie", dwa zdania tak, ale całe? Oni wiedzą, co
                                                    robią. Dają Ci złudne poczucie "zaufałem Ci, ale tak
                                                    naprawdę to nie Ty masz mnie w swoich rękach, ale ja
                                                    Ciebie w swoich". Błagamsmile Nigdy nie bądź terapeutą
                                                    dla żadnego faceta! Nigdy. Czym innym jest przytulenie
                                                    zmartwionego kochanka, czym innym terapeutyzowanie męż-
                                                    czyzny. Please, nie rób tego, bo to bardzo krótkowzroczne.
                                                    Gdzie tu miejsce na Ciebie? Masz być tylko dużymi uszamismile

                                                    Wierzę, że chwilami mogłaś czuć z nim jedność, ale jeśli kie-
                                                    dykolwiek miałoby coś z tego być, ona musi się zająć sam sobą.
                                                    I już nigdy nie powiedzieć "spotykam się z kimś dla seksu".
                                                    Przemyśl to. OK, zmykam, Mała chce iść na plac zabaw.
                                                    Trzymaj się ciepłosmile

                                                  • fuga27 Re: a to dlaczego 01.10.07, 16:30
                                                    no może nie na cale życie...smile ale na fajnie spędzony razem
                                                    czas...moze naiwniara byłam, ale naprawdę nie spotkalam w moim życiu
                                                    do tej pory takiej relacji, rozumienia się bez słów, odbierania na
                                                    tych samych falach, itp., więc skoro tak się trafiło, to moze jest
                                                    to coś wyjątkowego??? może durna ja....
                                                  • ta_ann Re: a to dlaczego 01.10.07, 16:45
                                                    Fugasmile Masz nad umywalką kurek z zimną wodą? Odkręć i
                                                    włóż głowę. Jakie wspólne fale, skoro gołym okiem widać,
                                                    że nie? Poczytaj, co rozsądnie pisze Tapatik.

                                                    Pomyślu, doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że to bardzo
                                                    fajnie mieć wielbicielkę, zwodzić ją, gdy się nie odzywa,
                                                    pisać do niej smsy "czemu milczysz", ale może czas przejrzeć
                                                    grę i nazwać ją po imieniu GRĄ po prostu?

                                                    Nie rani Cię, gdy słyszysz "spotykam się z kimś tylko dla
                                                    seksu"? Zapytaj kolegów, czy to zdanie w ogóle jest prawdziwe.
                                                    Nie jestem facetem i wiem, że to kłamstwo. Wymyślone dla potrzeby
                                                    rozmowy z Tobą. Bo to nie jest "tylko"...


                                                    P.S. Fuga, jak bardzo się złoszczę, gdy kobieta mówi o sobie
                                                    "durna ja". Dajesz tym samym do zrozumienia, że inni są lepsi
                                                    od Ciebie. Jesteś tyle samo warta, co inni.
                                                  • fuga27 Re: a to dlaczego 01.10.07, 16:50
                                                    wiesz co, najbardziej dotarł do mnie fragment: "Bo to nie
                                                    jest "tylko"..." ....masz rację, ogromną rację...durna ja, dlatego,
                                                    ze dalam sie tak wmanewrować jak sześciolatka w takie maliny...
                                                  • ta_ann :-))) 01.10.07, 16:57
                                                    Dziwna sprawa, ostatnio zrywałam maliny i one
                                                    wcale nie mają kolców, inna zupełnie odmiana
                                                    niż zapamiętana z dzieciństwa.

                                                    P.S. Strasznie się cieszę, gdy ktoś mówi, że tę książkę
                                                    też często czyta. Trzymaj się [uciekłam z tego forum, ale
                                                    tu chciałam wejść. lecę]
                                                  • fuga27 Re: :-))) 01.10.07, 17:04
                                                    dzięki za słowa wsparcia...też się trzymaj...i moze kiedyś dane
                                                    bedzie nam pokorespondować w bardziej przyjaznym temacie...
                                                    postaram sie nie być kumpelką-terapeutką...postaram...a tego pana
                                                    odstawię i obiecuję zrobić to szybko, jak najszybciej mi się uda...
                                                  • ta_ann Bądź dzielna 01.10.07, 19:07
                                                    Warto wiedzieć, że nie zawsze ludzie mają
                                                    dobre intencje. Dzieci z placu zabaw przed
                                                    chwilą sprawdzały, czy będę "fajna" i kupię
                                                    każdemu po paczce chipsów. Tu się zgina dziób
                                                    pingwinasmile Kupiłam Małej i miała się także
                                                    z nimi podzielić. Bądź w jakiejkolwiek relacji
                                                    z ludźmi dotąd, dopóki się dobrze w niej czujesz.
                                                    Kiedy Twoje i czyjeś prawa nie są łamane. Jeśli
                                                    są - wiej.
                                                  • pomysl.po.wypiciu Re: a to dlaczego 01.10.07, 19:10
                                                    ta_ann napisała:

                                                    > Nie rani Cię, gdy słyszysz "spotykam się z kimś tylko dla
                                                    > seksu"? Zapytaj kolegów, czy to zdanie w ogóle jest prawdziwe.
                                                    > Nie jestem facetem i wiem, że to kłamstwo. Wymyślone dla potrzeby
                                                    > rozmowy z Tobą. Bo to nie jest "tylko"...

                                                    a dlaczego mialoby mnie to ranic? nie wiem czy czytalas ale tak ten
                                                    swiat jest dziwnie zbudowany ze niektorzy umawiaja sie tylko dla
                                                    seksu. niepojete, prawda??
                                                  • ta_ann Logika nie jest Twoją mocną stroną?;-) 01.10.07, 19:59
                                                    Kto, komu zależy na kobiecie opowiada jej
                                                    "spotykam się z dziewczęciem X, ale nie martw się,
                                                    Kaśka, my się tylko pieprzymy"?

                                                    Pomyśl, akcent jest na "tylko".

                                                    Temat na inną rozmowę, czy zdarzają się "układy",
                                                    w których obie strony wyłącznie uprawiają seks,
                                                    nie pada słowo "kocham", nikt i nigdy się nie zakochuje.
                                                  • fuga27 Re: Logika nie jest Twoją mocną stroną?;-) 01.10.07, 20:11
                                                    czasem tak jest, że ludzie umawiają się na seks "tylko", ale
                                                    zazwyczaj kobiety jako bardziej emocjonalne, wtapiaja w taki układ i
                                                    kończy się "tylko"...przykre jest to, gdy o takich układach słyszysz
                                                    od osoby, na której ci zależy. Faceci są mistrzami w oddzielaniu i
                                                    stawianiu granicy na "tylko"...smutne to jest, bardzo...
                                                  • pomysl.po.wypiciu a to ciekawe 01.10.07, 21:23
                                                    bo ja nic takiego nie widze
                                                    widze natomiast jak fuga powoli probuje zalozyc sidla na faceta i
                                                    zyje nadzieja ktora poniekad Ty podsycasz
                                                    na dodatek mam wrazenie ze sama tworczyni watku nie wie do konca
                                                    czego chce uncertain bo nie wyobraza sobie nikogo na stale...
                                                  • fuga27 Re: a to ciekawe 02.10.07, 09:18
                                                    ależ pomysle.po.wypiciu na nikogo nie zastawiam sideł...staram się
                                                    tylko spojrzeć na to z boku, a ponieważ jest mi trudno, rozmawiam o
                                                    tym z Wami...tak, nie wyobrazam sobie nikogo na stałe, ale to nie
                                                    oznacza, ze nikogo nie moze być przy moim boku - chocby na chwilę.
                                                    Nie żyję żadną nadzieją i nikt u mnie jej nie podsyca...w chwili
                                                    obecnej, mamy kontakt zawodowy i tak już zostanie. To, ze
                                                    powiedział, ze mnie ubóstwia w zasadzie może oznaczać nic, bo jakże
                                                    czesto mowi się, ze kogoś się uwielbia, ale bez jakichkolwiek
                                                    podtekstów...tak to widzę teraz, po rozmowie z wami.
                                                  • altu Re: a to dlaczego 01.10.07, 19:39
                                                    > jak sie z facetem duzo gada,
                                                    > podobnie sie mysli itd to od razu chlop na cale zycie?

                                                    a to tak nie jest???
                                                    jak to??
                                                    o cholera, o ja głupia i naiwna..
                                                    trudnowink
                                                  • fuga27 Re: a to dlaczego 01.10.07, 19:48
                                                    jak widać nie jest tak, skoro ktoś tak mnie naprostowałsmile
                                                    podobieństwa nie, przeciwieństwa nie, więc jak....?smile nie zmienia to
                                                    faktu, iż teraz będę bardziej oschła w moich relacjach z rzeczonym
                                                    panem - zobaczymy, jak on się zachowa...
    • tapatik Przeczytałem cały wątek 02.10.07, 10:55
      Chcesz z facetem stworzyć związek, natomiast On woli "związki" na jedną noc z
      małolatami. Słyszysz od Niego słowa, które dają Ci złudną nadzieję. Na tej
      płochej podstawie tworzysz zręby czegoś bardzo poważnego. Tymczasem te podstawy
      nie istnieją. Facet albo trzyma Ciebie na "lepsze czasy" albo sam nie wie czego
      chce.

      Jeśli aż tak bardzo się zabujałaś w Nim, to przemyśl zmianę pracy.
      Ewentualnie znalezienie nowego obiektu westchnień, z którym nie będziesz miała
      takich problemów.
      • fuga27 Re: Przeczytałem cały wątek 02.10.07, 11:35
        dzięki bardzo, ze rpzebrnąłes przez wszystko...pewnie coś jest, w
        tym, co napisałeś...ale na razie będzie tak, jak postanowilam -
        zawodowy kontakt tylko, potrafię to doskonale oddzielić...pewnie, ze
        nie od razu bedzie mi lekko, ale oczywiscie on tego nie zauważy -
        bede w stanie hibernacji, a pewnie wystarczy jego jeden znak i
        pewnie pękłabym, ale pewnie im dalej, tym prościej będzie dla mnie.
        nowego obiektu nie szukam, bo znowu bedą problemy, bo chyba mam tkai
        talent przyciagania problemow, a o zgrozo - one mnie znajdują, bo
        nie wysylam znakow, ze szukam...hm...a może tu tkwi moj bład?
      • ta_ann Re: Przeczytałem cały wątek 02.10.07, 11:52
        mamuniu, tapatik, jak ty się zmieniłeś...
        spotkamy się?

        żartowałam, z nikim się nie spotykamsmile

        poważnie: podpisuję się obiema stopami,
        jestem z tego AMUNu (artyści malujący uszami
        i nogami, podziwiam ich, ale należy się
        zdrowe lanie tym, co ich wykorzystują...)
        pod Twoimi słowami.

        Fugo, przepisz sobie słowa Tapatika.
        Ostatni rozsądny na glebie. Przepraszam,
        na globie.

          • ta_ann Fuga...:-) 02.10.07, 12:14
            Kochanie, musisz wypracować sobie własne stanowisko,
            bo inaczej będziesz jak chorągieka, co wiatr powieje...

            Słowa Tapatika są zdroworozsądkowe, pomyśl (czynność, nie
            nick) - czy normalny facet mówi kobiecie: z tamtą spotykam
            się tylko na seks? Toż to mydlenie Tobie oczu. Nawet
            jeśli się spotyka (a pewnie tak jest), to jeśli ma odrobinę
            przyzwoitości (a jest jej pozbawion) nie powinien puszczać
            pary z ust na ww. temat.

            Nie należy nigdy nikogo dokumentnie skreślać, ale jeśli
            miałoby coś z tego być, on musiałby się strasznie napracować.
            Tak, on musiałby zacząć przejawiać inicjatywę i to nie taką
            "nie odzywasz się", zaprosić Cię na film (byliście?), mniej
            pracować itd. I z nikim innym nie "umawiać się na seks".
            • fuga27 Re: Fuga...:-) 02.10.07, 12:21
              własnie ejstem w trakcie wypracowywania stanowsika, dlatego chcę
              poznać również opinię innych - slowa tapatika - jak najbardziej
              dotarły i sa w porzadku. co oznacza,z e pwenie oddają całą sytuację.
              W tej chwili, jest on skreslony wlasnie i tak, jak mówisz, bedzie
              musial się napracować... nie rpzeszkadza mi akurat to, ze pracuje,
              bo ja rownież nie należe do tych, co pracują od do...nie jestem z
              gatunku kobiet-bluszczy...mam swoje życie i zapewniam,z e nie są to
              zakupy i fryzjer...smile w kinie nie byliśmy, ale w knajpie jak
              najbardziej tak...ale to jakby już się nie liczysmile
              • czarny.onyks Re: Fuga...:-) 02.10.07, 13:52
                prawda jest taka, że faceci i kobiety bardzo różnią się między sobą...

                i tam gdzie kobieta widzi szanse na poważny zwiazek i planuje juz przyszłość na najblizszą dziesięciolatkę z Tym facetem...
                to facet widzi tylko fajną znajomość
                kumpele, któej moz epowiedziec wszystko...
                i czesto ani w głowie mu ślub i inne trele morele.......
                niestety;/

                bo jak może facet powiedzieć kobiecie na której mu zależy, że spotyka sie z inną na seks....
                to o Tobie powinien myśleć, z Tobą wpadać do łózka....
                a problemy? stara zagrywaka...
                my kobiety jestesmy bardzo wrazliwe
                i lubimy pomagać takim nieszczęśliwcom...
                a potem sobie wgłówkach snujemy teorie...

                takich facetów omijam z daleka...
                rozwiązywac problemy..ok
                ale zakochiwac się w takich...nieee
                • ta_ann Re: Fuga...:-) 02.10.07, 14:10
                  czarny.onyks napisała:


                  > i lubimy pomagać takim nieszczęśliwcom...

                  my, ta i ann, nie lubimy. jeśli ktoś (facet) nam obojętny
                  możemy mimochodem coś podpowiedzieć.

                  > a potem sobie wgłówkach snujemy teorie...

                  i szybko o tym zapominamy.

                  > takich facetów omijam z daleka...

                  tak

                  > rozwiązywac problemy..ok

                  nie

                  > ale zakochiwac się w takich...nieee

                  nie do sześcianusmile

                  zakochujemy się w takich bez problemów, za to z jakimś
                  ciekawym hobby, w przystojnych, którzy odpowiadają na smsy,
                  sami piszą, którzy lubią, gdy im czasem wysyłamy dzwoneczki
                  (sygnałki z komórki), bo to znaczy, że o nich myślimy,
                  ale sami do nas też wysyłająsmile) etc.

                  bawić się długo w podchody? nie. ja w zuchach nie byłam
                  • ta_ann P.S. 02.10.07, 14:13
                    dlaczego tak często miłość utożsamiana bywa z problemami,
                    skoro powinna być radością, szczęściem, czymś przyjemnym,
                    lekkim, z dużą ilością pocałunków i seksu na wszystkie
                    niemal możliwe sposoby?

                    - tak mi się pomyślało
                    • ta_ann wzajemna troska, 02.10.07, 14:23
                      kupię Ci szalik, bo marzniesz w szyję, a ja
                      Tobie ręwiczki z jednym palcem, łapki, aby
                      dłonie Ci się nie odmroziły, wiem, w jakim
                      kolorze Ci ładnie, poproszę mamę, udzierga
                      dla Ciebie piękny sweter, bo ja to nie umiem,
                      o, chciałaś książkę. Sándor Márai, Dziennik.
                      I jeszcze jedną, też jego, kosztuje 65 zeta,
                      a Ty teraz nie masz pieniędzy, kupię Ci. Ucie-
                      szysz się. Lubisz słodycze, kupię Ci czekoladę
                      z kratką. Nie lubisz orzechów? To oddamy wiewiórkom.
                      Na spacerze w parku. Oj, jakie masz ciepłe dłonie.
                      Ugotuję coś dla Ciebie, gdy wracasz zmęczona z pracy.
                      Lubię patrzeć, gdy jesz. Proszę, nowa płyta X.
                      Lubię z Tobą być. Lubię, gdy całujesz moje włosy.
                      Jeju, ale pachniesz. Cała mięknę, gdy jesteś obok.
                      O, tu tu, masz taki twarrdy zarost, uwielbiam tu dotykać.
                      Nie smuć się.



                      (za dużo chcę? nie wiem, ale nie wyobrażam sobie zamiast
                      prowadzić czyjąś bezpłatną terapię)



                      • ta_ann ale tak bywa! zdarza się 02.10.07, 14:31
                        doświadczyłam. króciutko. byłam zawrotnie się szczęśliwa.
                        coś zgasło...może było za mało odwagi, może nieuporządkowana
                        przeszłośćsmile) nie wiem.

                        ale wiem, do czego warto dążyć.
                        że pięknie jest, gdy się kocha ze wzajemnością
                        przepraszam, że wzajemnościomsmile
                          • ta_ann albo zaniechać 02.10.07, 14:41
                            wybrać się w podróż dookoła świata, rozpocząć
                            fafnaste studiasmile napisać książkę, przeczytać
                            trzydzieści dziewięć książek w pół roku, nauczyć
                            się szydełkowaćsmile

                            ale to sublimacja

                            a może nie?

                            ale chyba najważniejsze pozostanie dążenie do dającej
                            szczęście bliskości z kimś...już nie wiem
                              • ta_ann nie 02.10.07, 15:01
                                jeśli włączysz w to drugiego człowieka.
                                on czyta lewe szpalty w gazecie, Ty prawe.
                                studiujecie razem, Ty chodzisz na wykłady,
                                on na ćwiczenia wink

                                są...
                                rozwijające jednak bardzo
                                ja jeszcze mocno wierzę (albo: dziś wierzę), że ktoś
                                do mojej podróży życia będzie chciał dokoptować...

                                • fuga27 Re: nie 02.10.07, 15:04
                                  ja niestety chyba wyzbyłam się tej wiary, bo ostatnimi czasy nie
                                  trafiam jak trzeba, więc zaczynam się godzic z zaistniałym stanem
                                  rzeczy...
                                  • fuga27 hmm... 05.10.07, 09:18
                                    moi drodzy, no to odezwał się i powiedział, ze chce się spotkać (że
                                    odczuwa taką silną potrzebę) i że sam się temu dziwi, ale ze brakuje
                                    mu kontaktów ze mną...co ja na to...? że też o tym myślałam, ale
                                    szybko mi przeszło...czekam na jego ruch.
                                              • kalina_k Re: W nawiązaniu do tematu... 07.10.07, 21:15
                                                ale w innym aspekcie niż w poprzednim poście.
                                                ON wydaje się z gatunku tych co to zawsze muszą mieć ostatnie
                                                zdanie. Jak im się wymyka coś z ręki gonią to. Obym myliła się,ale
                                                tak wygląda że jak już spotkacie się i on poczuje się znów panem
                                                sytuacji wszystko wróci do stanu poprzedniego.
                                                Uciekałabym od niego jak najdalej. Nic dobrego, mimo że wierzę Ci,
                                                że jest bardzo pociągający. I chciałoby się takiego mieć dla siebie.
                                                  • fuga27 Re: W nawiązaniu do tematu... 08.10.07, 09:55
                                                    wymrozić do końca nie dam rady, bo razem wspólpracujemy czasem, więc
                                                    zawsze wkrada się czynnik "porażenia"wink. Staram się jednak,
                                                    mocno...zastanawiam się, jak się zachowam, gdy zaproponuje spotkanie
                                                  • raknor Re: W nawiązaniu do tematu... 08.10.07, 10:10
                                                    lekki uśmiech ale nie w tym terminie zaproponuj inny.

                                                    Niech on się dostosuje.

                                                    Buduj swoją wartość, pokaż że masz inne opcje i wbij sobie do głowy: "To ja
                                                    jestem nagrodą, ja"

                                                    Btw w gronie przyjaciół ląduje się budując to co nazywasz "nadawaniem na tych
                                                    samych falach" bez budowania napięcia seksualnego (podteksty itp.) będąc zbyt
                                                    miły i zawsze dostępnym.
                                                  • fuga27 Re: W nawiązaniu do tematu... 08.10.07, 10:26
                                                    widzisz...ztym niebudowaniem napiecia seksualnego...nie do konca
                                                    tego nie ma...pojawia się, ale bardzo niesmialo, ponieważ on nie
                                                    łaczy życia prywatnego z biznesem, a przynajmniej jak mowi nie tak
                                                    prędko...wiec to się pojawia...powoli, jakby tak krok po kroku
                                                    dopuszczane do glosu...
                                                  • raknor Re: W nawiązaniu do tematu... 08.10.07, 10:44
                                                    fuga27 napisała:

                                                    > ponieważ on nie
                                                    > łaczy życia prywatnego z biznesem, a przynajmniej jak mowi nie tak
                                                    > prędko...wiec to się pojawia...powoli, jakby tak krok po kroku
                                                    > dopuszczane do glosu...

                                                    Wiesz krok po kroku ... ale pobieżnie czytając trafiłem na to że utrzymuje
                                                    kontaktu seksualne jakąś młodsza kobietą (na marginesie nie pamiętam ile ona
                                                    ma, ale z 19/20 można sypiać, nie wiem skąd to potępienie gościa, trafiają się
                                                    takie z którymi większość chce a tylko część ma okazje, gość po prostu robi co
                                                    chce, jest wolny a nie ogranicza się do ram wbijanego "programu społecznego"
                                                    który wyznacza co wolno a co nie)
                                                    więc wcale tak powoli do sprawy nie podchodzi.
                                                    Wybacz ale to brzmi jak siedzenia na ławce rezerwowych. Wytłumaczenie ma piękne
                                                    - to jego zasady, nie łączy spraw zawodowych z prywatnymi (widzisz w ten
                                                    przewrotny sposób ma wymówkę a zarazem punktuje za charakter).
                                                    Poważnie jedyne rozwiązanie i najlepsze to zlewać, albo zobaczy że traci (i może
                                                    się postara) albo po czasie nie będziesz się nim przejmować. Tak czy tak
                                                    będziesz miała rozwiązany problem.