gyubal_wahazar
27.10.18, 19:04
Jak znam życie, zaraz mi się oberwie, że to nie żadna tęsknota, jeno fantazja i to niewybredna, ale ponieważ bardzo uczuciowy jestem, zamierzam się uporczywie trzymać bardziej nostalgicznej wersji.
Nie taję przy tym, inspirację pełnymi garściami czerpałem z niedawno opisywanego dorobku Koleżanek z ich aspirantami. Osobliwie Buntosi, jako że najbardziej spektakularne (z typem od obróżki z ćwiekami i neurotycznym narwańcem).
Scena I:
Wracam Ci ja nocą przez jakąś pustą, zapyziałą parafię. Naraz, kątem oka zauważam dwie, szamoczące się w bramie sylwetki. W pewnej chwili słyszę:
- Ratuuunkuuuu, zboczenieeec !
i widzę dobierającego się do bezbronnej, wiotkiej i pełnej powabów panny, oprycha. Rzucam się na ratunek i perswaduję panu manualnie, że ponieważ haniebnie pominął obowiązkowy etap gry wstępnej, niniejszy związek raczej nie rokuje. A po chwili jak rasowy zorro, eskortuję damę do jej przytulnej hacjendy.
Scena II:
Parę godzin później. Otomana w alkowie tej samej hacjendy, przyćmione oświetlenie. Ta sama dama tonem, w którym pobrzękuje skrajne wyczerpanie, wraz z pełnym rezygnacji wetchnieniem:
- Ehhhh, z deszczu pod rynnę ...
Kurtyna
PS Jeśli w ramach rewanżu, zechciałybyście się podzielić swoimi, (o ile to możliwe) wychodzącymi poza schemat robiącego sernik, czy odkurzającego duży pokój, zucha, byłby niezmiernie ukontentowany