Dodaj do ulubionych

Małe tęsknoty

27.10.18, 19:04
Jak znam życie, zaraz mi się oberwie, że to nie żadna tęsknota, jeno fantazja i to niewybredna, ale ponieważ bardzo uczuciowy jestem, zamierzam się uporczywie trzymać bardziej nostalgicznej wersji.

Nie taję przy tym, inspirację pełnymi garściami czerpałem z niedawno opisywanego dorobku Koleżanek z ich aspirantami. Osobliwie Buntosi, jako że najbardziej spektakularne (z typem od obróżki z ćwiekami i neurotycznym narwańcem).

Scena I:

Wracam Ci ja nocą przez jakąś pustą, zapyziałą parafię. Naraz, kątem oka zauważam dwie, szamoczące się w bramie sylwetki. W pewnej chwili słyszę:

- Ratuuunkuuuu, zboczenieeec !

i widzę dobierającego się do bezbronnej, wiotkiej i pełnej powabów panny, oprycha. Rzucam się na ratunek i perswaduję panu manualnie, że ponieważ haniebnie pominął obowiązkowy etap gry wstępnej, niniejszy związek raczej nie rokuje. A po chwili jak rasowy zorro, eskortuję damę do jej przytulnej hacjendy.

Scena II:

Parę godzin później. Otomana w alkowie tej samej hacjendy, przyćmione oświetlenie. Ta sama dama tonem, w którym pobrzękuje skrajne wyczerpanie, wraz z pełnym rezygnacji wetchnieniem:

- Ehhhh, z deszczu pod rynnę ...

Kurtyna


PS Jeśli w ramach rewanżu, zechciałybyście się podzielić swoimi, (o ile to możliwe) wychodzącymi poza schemat robiącego sernik, czy odkurzającego duży pokój, zucha, byłby niezmiernie ukontentowany
Obserwuj wątek
      • autoteliczna Re: Małe tęsknoty 27.10.18, 19:27
        Gubiś chyba chce, żebyśmy pozdradzały jakieś sekrety alkowy bądź sporządziły kronikę wypadków miłosnych...

        Tak przynajmniej zrozumiałam z ostatniego pytania, w którym zabrakło chyba jednego wyrazu wink
        • gyubal_wahazar Re: Małe tęsknoty 27.10.18, 19:32
          Ooototo. Tylko gdybym ja tak to ujął oberwałbym fochem-gigantem i nici z sekretów, więc musiałem się fortela chwycić.
          To jak będzie ? Podzielisz się jakim sekretkiem ? Obiecuję czytać z rencami na klawiaturze wink
            • gyubal_wahazar Re: Małe tęsknoty 27.10.18, 19:52
              Chwila, dam się deprawować tylko przy przyćmionym oświetleniu. Jeszcze tylko zakręcę wajchą patefonu:

              www.youtube.com/watch?v=GlpDf6XX_j0

              No dawaj. Tylko powoooli to relacjonuj i niczego nie uroń, ładnie proszę wink
                        • gyubal_wahazar Re: Małe tęsknoty 27.10.18, 20:38
                          ==== UWAGA ! Za długie !! (orientacyjny czas czytania - do emerytury) ====================

                          W któreś wakacje w średniej, wspólnie z Okuniem i Pindorem, celem wystawienia na każdy możliwy szwank naszych młodych, złaknionych tanich wzruszeń organizmów, udaliśmy się na Mazury.

                          Fart zaczął nam dopisywać już na dobry tydzień przed wyjazdem, kiedy po ledwie 11 godzinach w zajętej o 4 rano kolejce, udało nam się zatankować gazem butle (przypis dla młodzieży klas I-IV : niniejsze country & eastern rozgrywa się w ol’ good commies times. Mama udzieli Wam bliższych, mrożących krew w żyłach, wyjaśnień).

                          Po takim dowodzie poparcia ze strony Szefa wszystkich szefów, wskoczenie w biegu z plecakiem do wjeżdżającego na Zachodni pociągu techniką ‘na Tarzana’, było budzącą najwyżej wzrusznie ramion formalnością.

                          Parę godzin później, objuczeni plecakami, butlami i namiotem, dotarliśmy na skąpane słońcem pole namiotowe nad jeziorem. Żar lał się niemiłosierny, więc po zruceniu rzeczy pod drzewem, kontemplowaliśmy w milczeniu okoliczną florę, wyostrzając przy tym wzrok palywem marki Król.

                          Zaznaczyć przy tym należy, że przy wszystkich swych zjawiskowych umiejętnościach, w obszarze szybkości wchłaniania Króla, Okuń musiał jednakowoż uznać wyższość Pindora. Ten albowiem, do perfekcji wyperswadował swej grdyce potrzebę ruchu, co owocowało wykonywaniem przez niego tylko jednego łyka na dowolne opakowanie szklane, czym zjednywał sobie niezmiennie natychmiastowy szacunek i uznanie obserwatorów.

                          Wracając do tematu, Pindor zwieńczył swe dzieło zwyczajowym, swojskim basowym hejnałem w którym pobrzmiewało pokrewieństwo duchowe ze stacjonującym w pobliskich ostępach żubrem płowym, po czym bez słowa wyruszył na rekonesans, uznając go za zbyt oczywisty, by informacją o jego celu nas przeciążać.

                          Plan cacy zakładał oczywiście napotkanie obozowiska liceum pielęgniarskiego (klasa o specjalizacji Sztuczne Oddychanie). Plan be – studentek Akademii Pięknych Sztuk (katedra grafiki kopulacyjnej). Niestety, godziny mijały, a Pindora nie było widać. W końcu, wychynął gdzieś spomiędzy falujących łanów gryki i jak śnieg białej dzięcieliny.

                          Rzucił ledwie ‘jest !’ i bez zbędnych wyjaśnień, szarpnął plecak i jedną z butli ruszając w kierunku z którego się objawił. Po parunastu minutach zauważyliśmy wianuszek namiotów opleciony wokół dużego kręgu ogniska.
                          Zmierzchało się już, gdy po rozbiciu namiotu dmuchaliśmy materace, bacząc równocześnie na rozsiadające się z wolna wokół ogniska koleżanki.

                          Okrutny los sprawił, że ustniki mojego materaca były kompletnie sparciałe, więc prawie cały mój chuch szedł (damy wybaczą) psu w dupe. W efekcie, dąć musiałem mocniej niż ten zuch z wieży mariackiej, a i tak jędrność gumianego wyrka daleko odbiegała od tej, do której od pewnej upojnej sierpniowej nocy przywykłem.

                          Kiedy się w końcu z nim uporałem, dołączając do mych druhów przy ognisku, okazało się, że w ofercie pozostały jedynie niewiasty o urodzie tyleż oryginalnej, co nienachalnej. Niezwłoczne przepłukanie dróg oddechowych obowiązkowym karniakiem i dwoma zaległymi kolejkami, obraz ten poprawiło niezbyt radykalnie, za to w pewnym momencie połapałem się, że dostałem się na celownik stworzenia o barach szerszych od moich, za to dość przestronnym uzębieniu.

                          Po chwili, kiedy czując jeszcze w płucach efekt dęcia zakrztusiłem się, Dama owa pośpieszyła niezwłocznie z odsieczą, sprzedając mi taką blachę w plery, po której szkieł kontaktowych musiałbym szukać po drugiej stronie jeziora, gdybym je nosił. Symptomy te, nawet dla tak niewygórowanego IQ jak moje, były aż nadto wystarczające, by pod płaszczykiem złożenia hołdu naturze, skłonić mnie do wycofania się na z góry upatrzoną pozycję.

                          Co też uczyniłem i po krótkiej chwili, sterany wydarzeniami dnia, zasnąłem. Właśnie co koń wyskoczy uciekałem przed 3-cią dywizją pancerną Wehrmachtu, gdy nagle jak przez mgłę uświadomiłem sobie, że oto galopujący ów patataj rozgrywa się w realu, tuż za moimi plecami, a zawdzięczam go Pindorowi i bliżej nieznanej miejscowej Julii.

                          Z pełnym zrozumieniem odniosłem się do trudności lokalowych z jakimi od zawsze borykali się młodzi i już zamierzałem kontynuować ostrzeliwanie się z nagana przeciw eskadrze messerschmittów, gdy oto w pewnej chwili dobiegł mnie następujący, dość oszczędny w formie acz intrygujący dialog :

                          - Ale ja Cię przecież w ogóle nie znam

                          - Bardzo mi miło, Lucjan Pindor

                          Nie musiałem nawet uchylać powiek, by oczyma wyobraźni dostrzec, jak słynący z galanterii Pindor, odruchowo strzela oficerkami, nie wiedzieć w sumie dlaczego sądząc, że przypadkowo je właśnie ma. Nie naciskał przy tym najwyraźniej na rewanż w zakresie danych osobowych koleżanki, tyleż ochoczo co energicznie powracając do zacieśniania wzajemnej relacji, w tempie na 2 pa.

                          Mimo umiarkowanej ilości krwi w alkoholu, surowe w swej lakoniczności piękno tego dialogu, wystawiło na próbę akcję mego kaloryfera. Sprostał jej całe kilkanaście sekund, do czasu gdy nie zaszła konieczność wzięcia oddechu.

                          Wtedy to, jego gwałtowna akcja wsparta niepohamowanym spazmatycznym rechotem, wprawiła zapewne oblubienicę w coś na kształt konsternacji, bo zacieśnianie relacji gwałtownie jakby wyhamowało. Celem wybrnięcia z klasą z zaistniałego faux pas, nie odwracając głowy by uniknąć dekonspiracji Damy, pozwolilem sobie przełożyć prawą dłoń nad szyją skandując końcówką spazmów

                          - Mnie ró-wnie ba-rdzo : Gyubal

                          Niestety, mój sympatyczny w końcu, prosty, ludzki gest, nie spotkał się ze zrozumieniem i miast aksamitnej dłoni Damy, poczułem siarczyste sieknięcie łapy Pindora, mające jak mniemałem ostudzić moje samowarowo-wiwrowe zapały.

                          No cóż, maniery nigdy nie były forte Pindora. Cofnąłem więc zranioną łapinę i by wzbudzić w nim wyrzuty sumienia począłem na nią ostentacyjnie dmuchać. Zamiast tego, Pindor wziął ze mnie przykład i po chwili dmuchaliśmy już obaj. Wkrótce, potrzeba snu wzięła górę i kołysany do snu rytmicznym bujaniem zza pleców, zasnąłem słodko jak niemowlę.

                          Dzień następny zaczął się dla mnie gdzieś w okolicach pory obiadowej, lecz dla Pindora miał się dopiero zacząć, gdy wsparłszy się na łokciach ujrzałem jak ciężko obok chrapie. Wydarzenia ostatniej nocy odżyły natychmiast, gdy tylko dojrzałem leżącą na zagłówku jego dłoń. Instynktownie zakodowane poczucie elementarnej sprawiedliwości zawyło jak ranny łoś i po zwyczajowym splunięciu w prawicę, sieknąłem Pindora w jego łapsko.

                          Pokrzepiony świadomością wyrównania rachunków, zbadałem przedpole namiotu na okoliczność czajenia się mojej krzepkiej fanki i zachowując należytą czujność, udałem na poszukiwanie Okunia.
                    • gyubal_wahazar Re: Małe tęsknoty 27.10.18, 20:27
                      Jak już wspominałem, moje randkowe panny były naprawdę na poziomie, więc nawet naginając nieco fakty, żadnej krotochwili bym z tego nie wykrzesał. A jak będę za bardzo bajał, to się połapią i będą się nabijać, żem papierowy tygrys (i co najgorsze dużo się nie pomylą wink)

                      Sam więc widzisz, jakie to pole minowe. A poza tym, podpuszczać łatwiej niż się samemu wychylić, więc daj próbkę swej własnej wirtuozerii i talentu wink

                      PS Chociaż czekaj, bo kiedyś opisałem jedną krotochwilę. Co prawda byłem tam mistrzem 2-go planu, ale rajcowna całkiem, to może się dziewczynom spodoba
              • autoteliczna Re: Małe tęsknoty 27.10.18, 19:59
                No dooooobra, skoro ładnie prosisz... wink

                Ale ponieważ dłuuugo bym mogła opowiadać, to pozwól, że zarzucę linkiem niczym jaką lekuchną koronką... wink

                pl.wikisource.org/wiki/Pan_Tadeusz_-_XIII_Ksi%C4%99ga

                może już czytaliście, może nie...
                zawsze można jeszcze raz... wink
      • autoteliczna Re: Małe tęsknoty 27.10.18, 20:25
        A myślisz, że na co innego on się szykuje?
        Doświadczeń chce nabrać w tym wątku wink
        Najpierw poczyta, potem wklepie do excela, która co pisała, a potem będzie się uczył tego na pamięć, żeby żadnej pannie nie zafundować powtórki z rozrywki wink

        Gubiś - żebyś haniebnej pomyłki nie popełnił, to jeszcze na tę intencję musisz 10 zdrowasiek zmówić wink Wtedy na pewno się uda!
            • obserwator-rzeczy-ulotnych Re: Małe tęsknoty 27.10.18, 21:13
              Dorzucę od siebie historię krótkiej bardzo miłości szkolno wakacyjnej, a co 😆😆
              Rzecz też się działa na Mazurach podczas oststnich mych wakacji spędzonych w ośrodku z familią, gdzie w gronie kilku takich nastoletnich szczawi płci obojga szybko znaleźliśmy nic porozumienia z obsługą kelnersko kuchenną (również płci obojga ).
              Któregoś wieczoru (no dobra późną nocą 😜) jak skończyłem opowiadać pewną długą historię - gadane miałem wtedy jak kolega Wazon pisanie obecnie 😈😈😆😆- nagle przyciągnęła mnie damska ręka tak gwałtownie, że prawie się przewrocilem na podłogę. Tyle calowania i tylko cakowania jednego wieczoru !!!! co podkresle !!! to zdarzyło mi się później dopiero gdzieś po 10 latach....
              Następnego dnia przy śniadaniu koleżanka tej mojej nocnej miłości powiedziała, że bardzo przeprasza ale ma chłopaka....
              Na szczęście moich rodziców już nie było przy stoliku 😰😰 a wybranki do końca turnusu nie ujrzałem już ani na sali, ani w wolnym czasie w ośrodku 😐😕
              • autoteliczna Re: Małe tęsknoty 27.10.18, 21:25
                Hahaha smile
                Jeden wieczór, a całowania starczyło Ci na 10 lat smile
                Ulotny - słuchaj! A to nie była ta sama dama, co ta od Gubisiowej ręki? Takiego chwytu to się chyba od chłopaków musiała uczyć, nie? wink
                • obserwator-rzeczy-ulotnych Re: Małe tęsknoty 27.10.18, 21:34
                  Kto powiedział że wystarczyło na 10 lat ??
                  Ja 😨😨😨😨?
                  Jeden wieczór pełen WYŁĄCZNIE calowania - doprecyzowanie wskazane jak widzę; -)
                  A rano zonk taki ze do dziś pamiętam...
                  Ps. Te 10 lat to bynajmniej nie spędziłem na rozpamietywaniu wakacji 😂😂😣😣- ale potęga słowa mówionego jest niepojeta....
                  • autoteliczna Re: Małe tęsknoty 27.10.18, 21:50
                    Ach, czyli źle oceniłam rozmiary tego nocnego szaleństwa? wink
                    W takim wypadku Twoje doprecyzowanie przyjmę z szacunkiem dla Twej rzeczowości w temacie smile
                    Potęga słowa zaiste niepojęta - zasiałeś we mnie ciekawość co do Twojego doświadczenia zbieranego przez te 10 lat wink
                    Ale że jestem bardzo ułożona, to pozostanę przy swoich niewypowiedzianych domysłach wink
              • gyubal_wahazar Re: Małe tęsknoty 27.10.18, 21:30
                Krzepkie te Mazurki są i konkretne. Żadnych tam treli-moreli, liczenia gwiazd, czy innych bzdetów, tylko za łeb i ogień wink
                Szkoda że znikła, bo jeszcze paru skilli mogłaby Cię pewnie nauczyć wink
        • gyubal_wahazar Re: Małe tęsknoty 27.10.18, 21:04
          Ty też duża rośnij Autoś, ale z kobitami to nie przelewki są. A jak się spudłuje koszmarnie, to potem trza lizać rany w samotności. No, ale no pain-no gain, więc sie zobaczy.

          PS A przytulicie do cyca, jakby co ? wink
            • gyubal_wahazar Re: Małe tęsknoty 27.10.18, 21:15
              Dzięki Tojka za tyle we mnie wiary, ale w realu tom ja szarak, a jak się jaka nimfa napatoczy, to albo się rozpaczliwie staram, że budzę w niej chyba bardziej uczucia macierzyńskie, albo sprząta mi ją sprzed nosa jakiś pozbawiony takich rozterek ułan
            • gyubal_wahazar Re: Małe tęsknoty 27.10.18, 21:19
              Daj chwilę na roszyfrowanie wszystkich 3-cich den Twego dzieła wink

              Z porażką zawsze trzeba się liczyć, ale nie żebym się jakoś specjalnie napinał. Będzie co ma być. Sie zobaczy wink

              > Asekurant!

              Takiś kozaczek ? Czekaj, przypomnę Ci kiedyś to chojrakowanie wink
              I nie asekurant, jeno realista wink
              • autoteliczna Re: Małe tęsknoty 27.10.18, 21:28
                Gubek, a Ty rodzajów nie pomyliłeś z tych wszystkich emocji cielesnością wywołanych...? wink

                Bo piszesz do mnie jak do mężczyzny....

                Zaraz, zaraz, coś mi tu pan Freud do ucha szepcze... wink
                • gyubal_wahazar Re: Małe tęsknoty 27.10.18, 21:34
                  'Kozaczkiem' zwał przecie Baśkę, Mały rycerz. Całowałaś sie po kątach z jakimś z fizyki teoretycznej, zamiast na wykładzie z literatury siedzieć ? wink

                  A Freud to zboczuch i kanciarz był i ta jego psychoanaliza kupy się nie trzyma wink Ale pomysł z kozetką - trza mu przyznać - pierwszorzędny wink
    • dolores2222 Re: Małe tęsknoty 28.10.18, 16:13
      Pewnie nie o to chodzi zupełnie, biorąc pod uwagę inklinacje autora wątku, ale...
      Mam taką małą tęsknotę.
      Siedzę sobie pod kocykiem, piję lampkę winka albo pyszną kawkę albo gorącą herbatkę, czytam jakąś mega wciągającą książkę, pies chrapie (jak zwykle) uroczo, ogrzewając mi stopy... Tak mam dokładnie teraz.
      I gdzie ta tęsknota?
      Że ktoś siedzi obok, robi to co lubi najbardziej i patrząc na mnie pyta: zrobić ci jeszcze herbatki, dolać winka, a może obejrzymy jakiś film, a może ciepła kąpiel?
      Bleeee, jakie beznadziejnie romantyczne i naiwne. Bleee, oczekiwano by ode mnie coś wyzywająco seksualnego... Ale takich tęsknot nie miewam. Seks jest dobry tylko po dobrej grze wstępnej. A ta zaczyna się czasem od wspólnie wypitej herbaty... smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka