31.10.21, 18:12
Cześć. Przyszłam aby się wyżalić i dostać jakieś wsparcie. Jestem samotna w tak fajnym wieku jak 19 lat. Nie mam żadnej koleżanki. Zerwałam 2 miesiące temu dość słaby związek który był niedojrzały z dwóch stron ( sami nawet mi tak pisaliście w tamtym temacie) i wiedziałam, że jak go będę dalej kontynuować to oboje będziemy się tylko męczyć, bo wiecznie były kłótnie. Miałam wtedy kontakt z chłopakiem z neta. Spotkaliśmy się i było fajnie, pojechaliśmy nawet razem nad morze na którymś tam spotkaniu, bo była okazja. No, ale nad morzem jednak poszłam do wniosku, że chyba to nie to i wybuchnęłam. Adriana mój wybuch bardzo zabolał i nie chce być w tak bliskiej relacji jak byliśmy, stwierdził, że jesteśmy teraz znajomymi i możemy się spotykać, ale raz na jakiś czas. Ja sama nie wiem czy czułam się przy nim jakoś bardzo dobrze czy spotykałam się bardziej na zasadzie, bo byłam samotna i lęk przed samotnością zdecydował, że brnęłam w relację w której jak on chciał bliskości to ja też, ale kompletnie nie umiem sobie odpowiedzieć na pytanie czy naprawdę coś czułam czy robiłam tak aby nie być sama. Nic to chyba nie zmienia, bo i tak doszło do wybuchu a dla niego to była przeginka i nie do przejścia i się do mnie zraził więc nawet nie mogę kontynuować tej relacji aby zobaczyć czy faktycznie dobrze się przy nim czuje czy to lęk przed samotnością mnie pchał w tą relację. Jednak mimo wszystko skoro wybuchłam to chyba nie było mi aż tak dobrze, ale też nie wiem czy nie jest to spowodowane niekontrolowaniem emocji, brak mówienia o potrzebach. Chce też często aby było po mojej myśli a jak nie jest to się denerwuję i przeżywam bardzo trudne emocje które eksplodują. Nie umiem chyba w normalny sposób komunikować swoich potrzeb tylko robię to po pierwsze za późno kiedy już negatywne emocje się we mnie nazbierają i kiedy już są za długo we mnie to jak zdecyduję się powiedzieć co bym chciała i jak druga osoba mnie nie rozumie to bardzo trudno jest się mi uspokoić i wtedy histeryzuje i płaczę mimo, że dla tej drugiej strony problemu nie ma i go nie widzi albo jest na tyle zrozumiały i błahy, że taka reakcje jest przesadzona i oczywiście jak mówię w emocjach coś przykrego to potem osoba nie jest w stanie zrozumieć, że byłam zła i pod wpływem emocji tak mówiłam i niekoniecznie tak myślę jak emocje miną. Umiem przemyśleć sobie potem całą sytuację i sama dostrzegam, że nie był to na tyle problem aby tak przeżywać. Chodzi głównie, że pojawiła się mi takie emocje dość trudne, bo partner nie chciał zrobić to co ja chciałam i czuje się wtedy olana, odrzucona, najgorsza więc chyba niska samoocena też tu odgrywa znaczącą role.

Nie wiem już sama mam taki mętlik w głowie. Może wy mi pomożecie bardziej to zrozumieć?. Widziałam, że na wielu wątkach potrafią niektóre osoby bardzo doradzić i mają fajną wiedzę życiową.

Żałuje, że wybuchnęłam wtedy, bo tak to odebrałam sobie fajną znajomość która mogła się dalej rozwijać tylko też jak faktycznie nie czułam się przy nim jakoś bardzo dobrze to też może dobrze, że to się skończyło, bo mogłabym go dalej ranić, moje ogólnie toksyczne zachowania.
Tylko mega też żałuje, bo był dla mnie kochany, chciał mnie wyciągać do swoich znajomych, na sylwestra też mieliśmy razem z jego znajomymi jechać. Bardzo mi się to podobało. Od zawsze marzyłam aby sylwestra spędzić na wyjeździe wśród znajomych i chłopaka. No ale cóż tak wyszło i znowu zostałam sama...

Poznawałam tych chłopaków w necie... w realu też nie mam gdzie poznawać chłopaków, bo koleżanek nie mam które mogłyby zapoznawać mnie z jakimiś kolegami, czy na domówki też nie mam gdzie chodzić, bo nie mam znajomych. Siedzę tylko w domu i się uczę, trenuje i dzięki treningom też chce mi się żyć, bo mam jakiś cel. No, ale mega brakuje mi spotkań towarzyskich tylko nie wiem jak poznawać nowe osoby. W klasie się nie udało, na zajecia dodatkowe nie chodziłam przez ostatnie lata. Klasa to nie koniec świata, nie trzeba mieć tam przyjaciół, ale w takim razie gdzie tych przyjaciół znaleźć?. Bo jak poznam kilka osób z które bede też chciały ze mna wychodzic to w taki sposob moge poszerzać kręg znajomych i w końcu bym trafiła na jakiegoś chłopaka który mi by się spodobał i ja jemu heh. Tylko problem jest taki, że nie mam w ogóle znaj i nie wiem gdzie i jak ich znaleźć.

Chodzę do psychologa i dał mi dwa zadania domowe. Jedno sam powiedział bardziej hardcorowe aby zapisać się na jakieś zajęcia które sa organizowane w moim mieście. Mogą być jakieś sportowe. Pomyślałam od razu o pole dance, ale brakuje mi odwagi. Powiedziałam psychologowi, że czuje się samotna to stwierdził, że nic tak nie łączy ludzi jak wspólna pasja więc mogę nawet zapisać się na kilka zajęć aby sprawdzić jakie mi najbardziej odpowiadają, że nauczę się chociaż obycia wśród ludzi i zobaczę coś nowego niż życie tylko w klasie.

Proszę napiszcie co możecie mi doradzić, jestem otwarta na każdą radę jak i też krytykę.

Mam lęki, że zostanę sama do końca życia, że już tak będzie zawsze, że nawet jak pójdę do pracy, na studia to nic się nie zmieni.
Jest jeszcze alternatywa w tym necie żeby kogoś poznać znowu, ale związki chce sobie na jakiś czas odpuścić aby sobie przepracować swoje błędy i odkryć bardziej siebie. Jakbym siebie nieco naprawiła to można spróbować znowu w internecie poszukać, ale szczerze wolałabym wychodzić ze swojej strefy komfortu w realu i w taki sposób poznać przyjaciół bądź chłopaka.
Obserwuj wątek
    • searam Re: sama 31.10.21, 23:02
      Jesteś sama i ze świata sama zejdziesz.Oswój się z tym. Ale : przyszłaś na świat, żeby być szczęśliwą, a nie cierpiąca. Wszystko co jest ci potrzebne jest w tobie.Jeśli to zrozumiesz i odkryjesz osiągniesz równowagę. Nikt nie będzie dla ciebie ważny o ile sama tego nie uznasz.Zajmij się sobą najpierw.
      Postrzegając świat jako przyjazny i niebezpieczny zarazem wyzbędziesz się złudzeń.
      A Świat wcale nie jest taki zły...smile
    • gwen75 Re: sama 03.11.21, 12:33
      Myślę, że masz dużą samoświadomość i idziesz w dobrym kierunku. Teraz potrzebny jest po prostu czas. Z tymi zajęciami to dobry pomysł. Być blisko ludzi, ale nie za blisko. Oswajać ich powoli.
      Myślę, że Twoje problemy wynikają z niefajnych przeżyć z przeszłości. Ktoś pogwałcił Twoją delikatność i w ten sposób nabawiłaś się różnych lęków. Warto sobie uświadomić, że ludzie generalnie (ci normalni) są delikatni i wchodzą w interakcje w spokojny, delikatny sposób. Warto obserwować takich ludzi i chłonąć tę delikatność.
      Odnośnie wybuchu, o którym wspomniałaś to warto potem przeprosić osobę, która była narażona na taki wybuch. Powiedzieć, że to było niemądre, pod wpływem emocji, i że rozumiesz swój błąd. Wtedy jest szansa, że taka osoba nie odsunie się i nie zwiększy dystansu. Odsunie się, jeśli będzie się obawiała, że takie wybuchy będą się powtarzać i że to będzie stały element relacji. Odsunie się, jeśli będzie widziała brak refleksji.
      Życzę Ci dużo wytrwałości i siły 😊

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka