Gość: or
IP: 83.19.248.*
24.05.06, 10:07
Policyjny negocjator nakłonił do zejścia z dachu niedoszłego samobójcę. 37-
letni przemyślanin trafił w ręce psychiatrów.
Po dachu dwupiętrowej kamienicy przy ul. Ratuszowej chodzi pijany mężczyzna.
Obserwuje go tłum gapiów, policja, straż pożarna, pogotowie, dziennikarze i
fotoreporterzy. Mężczyzna grozi, że się zabije. Ale jest też wyraźnie
podniecony zamieszaniem, jakie wywołał - ściąga i zakłada koszulę, układa się
wystawiając ciało do słońca, przechadza chwiejnym krokiem po dachu, zmuszając
strażaków do ciągłego przenoszenia skokochronu. Czasem uśmiecha się i pozuje
do zdjęć.
Takie sceny oglądało wczoraj ok. 15.00 kilkuset mieszkańców Przemyśla.
W czasie gdy służby ratownicze i porządkowe dwoiły się i troiły, by odgrodzić
teren taśmami i zabezpieczyć go na wypadek skoku desperata, na miejsce
jechali już policyjni negocjatorzy. To oni weszli na dach kamienicy i
rozpoczęli rozmowę z desperatem. Pełna napięcia wymiana zdań skończyła się
sukcesem: 37-letni przemyślanin zszedł z dachu. Zajęli się nim lekarze. Do
szpitala trafił jednak w asyście policjantów, bo na ziemi bawił się już
gorzej i zaczął przejawiać agresję.