Gość: Kola
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
27.07.12, 23:04
Urodziłem się w latach pięćdziesiątych w PRL-u, w niebogatej rodzinie w Wałbrzychu. Matka nie pracowała, ojciec pracował "na powierzchni" w kopalni Thorez. Nie było lekko, ale dzięki poświeceniu rodziców, oboje z bratem, ukończyliśmy studia na Politechnice. Ale nie o to chodzi, to tak tytułem wstępu. Chodzi mi o to ze w tej "złej gnębiącej ludzi komunie" Polacy co jakiś czas pokazywali, że kark można zginać ale do pewnych granic. Nie pamiętam wydarzeń poznańskich w 1956 roku, pamiętam biedę za Gomółki i to, że w 1970 roku Polacy pokazali, że mają swoją godność i potrafią się upomnieć za swoje. Skończyło się to tragiczne, polała się krew stoczniowców. Przyszedł Gierek reformator z prośbą "pomożecie". W 1976 roku w Radomiu polscy robotnicy okrzyknięci przez aktyw PZPR jako "warchoły " znowu upomnieli się o swoje. Minęły 4 lata cały kraj ogarnęły sławetne strajki w 1980 roku i narodziła się Solidarność. Wiadomo jak to się skończyło, stan wojenny , izolacja, internowanie, emigracja. Minęło 9 lat i znów ludzie upomnieli się o swoje. I tak się skończyła ta zła okradająca, wyzyskująca ludzi komuna, podobno wtedy wzięliśmy sprawy w swoje ręce. Skoro od 23 lat nie było zrywu przeciw władzy, wychodzi na to, ze albo nam tak jest dobrze, tak jak ludziom w okrzepłej starej europie, albo ktoś Polakom odciął JAJA. Proszę o wyjaśnienie, czemu tak się dzieje, bo ja mam cały czas odczucie, że wroga ( komuny) już nie ma, żyje si e coraz gorzej a my dumny naród dajemy się dymać jak przedajna dziwka. Kto nam odciał Jaja ? .