pump_it_up
03.07.05, 01:43
Koncert, wydarzenie roku, ba, nawet dziesiecioleci, dobiegl koncowi.
Pomijajac fantastyczne wystepy musze stwierdzic, ze Piotr Stelmach jest
bardzo przystojnym mezczyzna. Ma w sobie cos takiego, dzieki czemu robi sie
czlowiekowi cieplej na sercu. Aha.. tylko niepotrzebne byly te komentarze w
trakcie trwania utworow. Odbiegajac od watkowego tematu musze z przykroscia
stwierdzic, ze przezylam swego rodzaju rozczarowaniem. Brak retransmisji
koncertu The Cure i Placebo, na ktory czekalam te 10 godzin, byl dla mnie nie
lada zaskoczeniem. Nie wiem co spowodowalo takie niedopatrzenie(?), jezeli w
ogole mozna mowic o tym w takim kontekscie. Wydaje mi sie, iz te dwa zespoly
sa warte tego, aby je obejrzec. Nie ujmujac innym muzykom, Placebo i The Cure
sa dluzej na scenie od Travisa czy innego, nie majacego na swym koncie tylu
plyt i sukcesow, zespolu. A co rowna sie wiekszej ilosci osob, zwlaszcza
fanow w Polsce, ktorzy bardzo pragneli, by moc uslyszec i zobaczyc swoje
ukochane zespoly. Czasu nie da sie cofnac, mozna jedynie czekac na jakies
wydawnictwo badz sciagnac z internetu, to co nie z
naszej winy przegapilismy. Mimo wszystko ciesze sie, ze Brian zgodzil sie
porozmawiac z Panem Piotrem, co podobnie jak koncert Floydow wynagrodzilo mi
brak calkowitego, muzycznego zaspokojenia. Pozdrawiam.