Dodaj do ulubionych

NOCKA Z "WŁADCĄ PIERŚCIENI" W CYTRYNIE

13.03.04, 23:38
Z 18 na...bodajże 19 (:P) marca odbędzie się. Od 20.00 trwać będzie. Koszt 20
zł. Idziemy...?
Obserwuj wątek
    • keridwen Re: NOCKA Z "WŁADCĄ PIERŚCIENI" W CYTRYNIE 13.03.04, 23:52
      zajecia mam w likendy od 9 :(
    • Gość: b00g13 Re: NOCKA Z "WŁADCĄ PIERŚCIENI" W CYTRYNIE IP: *.net / *.pl 14.03.04, 00:07
      ekstra... pięć minet temu skończyłem oglądać
      • aspazja.z.miletu No i jak tu kina maja nie upadać! 14.03.04, 01:12
        Jak ludzie sobie wszystko w domach oglądają!
        A wydać czasem zamiast na browar, przejść się nie łaska?
        • Gość: b00g13 Re: No i jak tu kina maja nie upadać! IP: *.net / *.pl 14.03.04, 01:14
          ale ile można?!
          • aspazja.z.miletu Do bólu, kochany, do bólu! 14.03.04, 01:18
            Polak jesteś, to cierp!
            Przecie cierpenie uszlachetnia.
            • Gość: b00g13 Re: Do bólu, kochany, do bólu! IP: *.net / *.pl 14.03.04, 01:21
              kiedy ja nie cierpię
              • aspazja.z.miletu Re: Do bólu, kochany, do bólu! 14.03.04, 01:23
                Zawsze możesz zacząć. Do usług.
                • Gość: b00g13 Re: Do bólu, kochany, do bólu! IP: *.net / *.pl 14.03.04, 01:25
                  "Do usług."

                  to a propos cierpienia?
                  • aspazja.z.miletu Re: Do bólu, kochany, do bólu! 14.03.04, 01:29
                    Raczej delikatnej perswazji. Tudzież odprężającej terapii z seksownym czepkiem i
                    chłodną dłonią na czole w roli głównej.
                    • Gość: b00g13 Re: Do bólu, kochany, do bólu! IP: *.net / *.pl 14.03.04, 01:32
                      czepek mnie intryguje. chłodna dłoń daje możliwości. delikatna perswazja brzmi
                      perwersyjnie.
                      widzisz do czego cierpienie prowadzi?! a teraz cierp poeto za miliony!
                      • aspazja.z.miletu Re: Do bólu, kochany, do bólu! 14.03.04, 01:39
                        Ja mimo wszystko sobie wyproszę te miliony, Na kasę nie lecę.
                        Jeżeli do potencjalnie intrygująco-perwersyjnego zestawu dodam słowa: "wszystko
                        będzie dobrze", to coś zepsuję?
                        • Gość: b00g13 Re: Do bólu, kochany, do bólu! IP: *.net / *.pl 14.03.04, 01:41
                          > Jeżeli do potencjalnie intrygująco-perwersyjnego zestawu dodam słowa: "wszystko
                          > będzie dobrze", to coś zepsuję?

                          jeżeli czepek jest biały to "wszystko będzie dobrze" mieści się w konwencji
                          • aspazja.z.miletu Re: Do bólu, kochany, do bólu! 14.03.04, 01:45
                            Widzisz, kłopot polega na tym, że niestety biel w Japonii kojarzy się z żałobą.
                            Sam przyznasz, że to wprowadza konsternujący dysonans. Pozostańmy przy bardziej
                            twarzowym błękicie: będzie konweniował z tą chłodną dłonią. Okład?
                            • Gość: b00g13 Re: Do bólu, kochany, do bólu! IP: *.net / *.pl 14.03.04, 01:49
                              błękit jest kolorem strasznie dożylnym, jak stół operacyjny i narkozam jak
                              skalpel i autopsja. przypomina delikatnie podcięte nadgarstki, albo leciutką
                              pajęczynę pomarszczonego policzka.
                              wybór konesera
                              • aspazja.z.miletu Re: Do bólu, kochany, do bólu! 14.03.04, 01:59
                                W błękicie jest sporo siły. Sterylność implikuje rekonwalescencję. Bez niej nie
                                ma szans na wydrowienie, jednak masz rację: nosi w sobie skazę chłodu i
                                przemijania. Poza tym delikatna muzyka ostrożnie podciętych nadgarstków ma w
                                sobie coś z dzwonków feng shui.
                                • Gość: b00g13 Re: Do bólu, kochany, do bólu! IP: *.net / *.pl 14.03.04, 02:09
                                  błękit ma siłę, ale jej nie niesie. jest sterylny i samowystarczalny. utrzymuje
                                  się na samej granicy między ciemnym i jasnym.
                                  melodia pękającej żyły jest jak trzask lodu na rzece, niesie śmierć i
                                  odrodzenie, jest pierwszym tchnieniem życia, niewiadomą między ogrodem a powodzią.
                                  rekonwalescencja implikuje ból, jest jak rdza na ostrzu żyletki.
                                  • aspazja.z.miletu Re: Do bólu, kochany, do bólu! 14.03.04, 02:18
                                    I właśnie o to chodzi. By krew nie krzepła obmierzłą rdzą na jej ostrzu.
                                    Po siłę błękitu trzeba samemu sięgnąć, prawda: przez to jest taka cenna. Łączy w
                                    sobie gładkość jedwabiu i szorstkość powietrza. Melodią skrzypu łyżew w
                                    ciemności. I prawdą jest też to, że nie ma wtedy nadziei na wiklinowy koszyk z
                                    błogosławiącym pieczywem.
                                    Żyła pęka niesłyszalnie. Musiałeś pomylić to z tęsknotą. Ale jest w tym
                                    pierwszeństwo i ostateczność. Bez lęku przed bólem.
                                    • Gość: b00g13 Re: Do bólu, kochany, do bólu! IP: *.net / *.pl 14.03.04, 02:40
                                      Trwa symfonia rzeki wiosennej zebranej, pękających nadgarstków - śpiewu krwi na
                                      błękitnym stole, wśród skalpeli, sterylnej śmierci, krzyku żyletki i jęków
                                      rdzawego nalotu.
                                      Lęk przed bólem rodzi się z błogości, z codziennego nieznanego błogosławieństwa
                                      - poznać błogosławieństwo znaczy uwolnić się od lęku, odrzucić je znaczy nad nim
                                      zapanować. Wtedy nie ma tęsknoty i nie ma żalu, nie ma melodii, jedwabiu i
                                      powiterza.
                                      • aspazja.z.miletu Re: Do bólu, kochany, do bólu! 14.03.04, 02:55
                                        Niepotrzebna jest ta gwałtowność. To jak z konaniem dziecka: ono ma tylko wyraz
                                        zdziwnienia w wyłupionych oczach; poza tym cisza. Dojmująca. Jak w dormitorium.
                                        W podobny sposób plącze się w bezkres samotności. Co najwyżej dłoń na policzku,
                                        ale i to jest jałmużną.
                                        W lęku jest też pamięć naszej zwierzęcości, w zapamiętaniu w dotyku. Czyli: albo
                                        wyabstrahować się odeń, albo nauczyć dobywac się siły z tego lęku.
                                        Ale masz rację: jest w tym i codzienność konania i płodzenia.
                                        Ale nie masz racji: tęsknota będzie zawsze. W jedwabiu.
                                        • Gość: b00g13 Re: Do bólu, kochany, do bólu! IP: *.net / *.pl 16.03.04, 23:39
                                          Oderwać, zapomnieć, zostawić - tylko tyle by zostać bez lęku. Stanąć przed
                                          sobą, zajrzeć do siebie i zapomnieć o samotności. Każdy dzwięk to jedno
                                          tchnienie a każdy kolor rodzi się ze spojrzenia. Dotyk jest zamknięty w dłoni,
                                          więc zamykam w niej tęsknotę.
                                          • aspazja.z.miletu Re: Do bólu, kochany, do bólu! 17.03.04, 00:20
                                            Uważaj: ja piszę do ciebie wiatrem z południa trąc pergaminem po nagim dziąśle.
                                            Przyszłam do ciebie nad ranem w zarzyganej namiętności, nieprzystającej jak do
                                            mnie frottowy szlafrok (aż tak kojący dotyk rozleniwia: pozwala wierzyć w
                                            szczęście wyabstrahowane od własnej atrakcyjności) lub biegunowo odmienna jedyna
                                            przyjaciółka do bliźniaczek w premierowej lepkolesbijskiej fascynacji. Zanadto
                                            wylękniona, by w ogóle spytać o reguły uczyłam się budować nad rwącą rzeką most
                                            z pękających nadgarstków, by wreszcie zdjąć szczudła toksycznych ciepełek.
                                            Uważaj: potrzebowałeś stać się mały, przeżyć lęk i fascynację czując mnie obok.
                                            Uważaj: kto ci powie
                                            nie bój się
                                            chodź ze mną
                                            pokażę ci
                                            • aspazja.z.miletu Jeszcze dodam, póki wieje z południa 21.03.04, 23:58
                                              czułość zgarniam z grzbietu czarnego kota
                                              byłoby lżej gdyby szkło pękało pod moim spojrzeniem gdybym podniosła głos po to
                                              by go odebrać gdy lekkim muśnięciem warg potrafiłabym sprawić że lęk przestanie
                                              istnieć
                                              jestem pewna że kiedyś mój krzyk wywoła huragan
                                              i dopiero gdy przejdzie powoli postawię stopy na tym szkle wystawię nagość na
                                              metalowe krawędzie a wszelka namiętność stanie się zużytym łachem
                                              a potem wszystko przestaje mieć znaczenie bo wchodzę do wanny i śpiewam
                                              a potem moje włosy pachną gładką mądrością (niepotrzebnie ją trwonię na
                                              splatanie paska pożądania)
                                              a potem wychodzę nałykać się wiatru
                                              • b00g13 Czy mam iść z wiatrem, czy opierać się? 22.03.04, 02:31
                                                Wciąż przychodzę, zawsze jestem, nigdy mnie nie ma. Gdy mijam się z godziną, ta
                                                uśmiecha się badawczo i sprawdza czy wiem co mnie minęło. Chcę zostać bez
                                                zapachu i kształtu, pozostawić gładkość jedynie spojrzeniu - oddałem godzinie,
                                                ona twierdzi, że nie czas na to by mnie tego pozbawiać.
                                                Zostań mostem; ja zawsze jestem rzeką.
                                                • aspazja.z.miletu Wyłącznie iść pod wiatr. 22.03.04, 17:43
                                                  Tylko wtedy popiół w klepsydrze sączy się w odpowiednim tempie, choć
                                                  prawdziwiej odmierza czas kropla wody, w której się odbija miniona gładkość.
                                                  Nigdy nie przejdziesz bez śladu: pozostaniesz zapachem w moich kącikach oczu.
                                                  Właśnie przy wietrze zostajesz najbardziej.
                                                  Czekałam.
                                                  • b00g13 czekając na wiatr 24.03.04, 01:05
                                                    Im prędzej się biegnie tym więcej włosów się splata. Wiatr przychodzi i
                                                    odchodzi, nawiewa zawsze coś innego. Smaga po twarzy do krwi i strąca owoce z drzew.
                                                    Gdy przychodzę z wiatrem, chcę by ślady stóp zostały wzniesione w powietrze,chcę
                                                    przez to stać się światem, całym światem omiecionym jednym podmuchem. Gdy idę w
                                                    ciszy robię to ze strachu, żeby nikt nie dowiedział się jak mocno odciskam
                                                    ślady, jak wilgotna jest ziemia po której stąpam.
                                                    przychodzę.
                                                  • aspazja.z.miletu Oddając krew 24.03.04, 22:57
                                                    Znaczenie, prócz wycia w moich żyłach, ma wszystko to, czego nie ma, a co uważam
                                                    za widzialne. Dlatego zamiast spać siedzę w pustej kawiarni, a zamiast się
                                                    bratać błądzę po pustych korytarzach, zbyt osaczona, by nie bać się myśli o
                                                    rozsunięciu nóg, wymykam się w czułość wobec chłodnych rudych włosów. Błagać nie
                                                    będę o żadne dotknięcia: rzygam życiem na zapas i ciułaniem dreszczy.
                                                  • aspazja.z.miletu PS Ponadto: 24.03.04, 23:00
                                                    Ślady stóp zostaną wchłonięte przez ulice, gdy odłamki szkła rozetrę na twarzy.
                                                    Przyszedłeś: czy jesteś gościem?
                                                  • b00g13 ps 24.03.04, 23:25
                                                    Gościem. Z ciastem zjadam zaufanie gdy mogę przepić nadzieją.
                                                    Nadziei zawsze trochę zostawiam.
                                                  • aspazja.z.miletu Mam niedomyty kubek: 25.03.04, 19:14
                                                    Przyda się ogrzać nim ręce, nim zastaniesz ślady na kurzu na półkach lub
                                                    przewróconą lampę po domowniku. Skoro gościem, nie nazbyt przyjacielsko
                                                    pozbawię cię butów; uwielbiam upokorzenie własnego zapachu.
                                                    Na nadzieję jest jeszcze za wczesnie.
                                                  • b00g13 nie tętnicza ani żylna 24.03.04, 23:20
                                                    Płynąca czystym, rwącym strumieniem. Wśród tam drążąca drogę i wymykająca się
                                                    brzegom. Nie da się zamknąć jej w żyłach, nie da się ust otworzyć by nie
                                                    przerwała zapory płuc. Bój się myśli samej, bój się, ona wypływa każdym porem
                                                    skóry: niepowstrzymana i nieposkromiona. Czasem czarna jak Noc-Matka, czasem
                                                    jasna jak pierwsza mgła - zawsze wypłynie.
                                                    Życie ma to do siebie, że nie zostawi się na później, porzygać się od niego
                                                    można i czasem jest go więcej niż można przełknąć gdy gardło opuchłe od
                                                    krzyczenia. Wtedy krew rwie groble i przekracza granice, wtedy zostaje tylko
                                                    zapamiętanie. Bez czułości i tanich zachwytów, to tylko płyn.
                                                  • aspazja.z.miletu Re: nie tętnicza ani żylna 25.03.04, 19:19
                                                    Nieatrakcyjne menopauzujące matki zasypiają z policzkami mokrymi od łez: na to
                                                    życie widoku krwi już dość, już nie przylgnie ufnie do palców i rozpieści
                                                    bogactwem barwy dychawicznie bladą skórę. Skończył się przydział, można tylko
                                                    zaciskac dłonie.
                                                    Poza tym każdy dzień według planu: rano skręt żołądka nad muszlą, a krzyk już
                                                    dawno rozsadził płuca.
                                                  • aspazja.z.miletu Nie jestem pierwsza, prawda? 27.03.04, 20:56
                                                    a jeśli jest tak, że tańczę kankana na krawędzi skalnej śliskiej od krwi moich
                                                    poprzedniczek… mnie się uda? tylko dlatego, że światła mi tańczą do snów
                                                    wyzbytych strachu, że kiedyś nadejdzie świt? (ciemność nigdy nie była
                                                    przyjazna: dławiła porozumiewawcze uśmiechy, szyfrowała westchnienia, rozmijała
                                                    pieszczoty, krzyczała w ucho nerwicowym lękiem)
                                                    (on wrzeszcząc do siebie spełnia swój kronikarski obowiązek, ona nie odkłada
                                                    szydełka na widok kałuży, ono przygląda się czarnym literom - takie mam sny)
                                                    dochodzę do przekonania, że największa jest zmysłowość wonnego źdżbła trawy
                                                    muskającego obnażone ramię lub chłodu pozbawionych poręczy schodów (tam właśnie
                                                    wiodących)…
                                                    potem jednak słyszę śmiech dziecka w hospicjum. i nic już nie pojmuję, wiem
                                                    tylko, że kiedyś ślubowałam wierność papierowi aż po zostawione na nim niteczki
                                                    zaschniętej krwi.
                                                    za dużo tej krwi: miesiąc jeszcze nie minął.
                                                  • Gość: b00g13 nie ma nic pierwszego, nic ostatniego. IP: *.net / *.pl 30.03.04, 23:21
                                                    chcialbym się przyjrzeć
                                                    jak noc umiera i świt
                                                    ale zasnąłem
                                                  • aspazja.z.miletu Świt nie nadchodzi bezszelestnie 31.03.04, 01:00
                                                    Zbudziłby cię - jestem pewna - cały świat wtedy ogłasza swoje ponowne
                                                    zmarwychwstanie, tak jakby było do czego prężyć ogon i prostować skrzydła. A
                                                    przecież jest: wystarczy popatrzeć na niecuhronność zmarszczek na wodzie.
                                                  • Gość: b00g13 odbijają się w niej gwiazdy IP: *.net / *.pl 31.03.04, 01:16
                                                    a budzi ją zimą deszcz
                                                  • aspazja.z.miletu I dokładnie widać kamieniste dno 31.03.04, 01:34
                                                    I brzytwę bez śladu rdzy.
                                                  • b00g13 Re: I dokładnie widać kamieniste dno 31.03.04, 01:42
                                                    od tafli wody
                                                    odbija się światło dnia
                                                    wraca do nieba
                                                  • aspazja.z.miletu Takie niebo widuje się zimą 31.03.04, 01:53
                                                    Gdy wsysa w siebie wszelką organiczną purpurę.
                                                  • Gość: b00g13 takie niebo zasypia wiosną IP: *.net / *.pl 31.03.04, 01:58
                                                    a ja po raz pierwszy w tym roku zasypiałem przy śpiewie ptaków zza okna
                                                  • aspazja.z.miletu jeszcze nie spłowiałe w upale blokowisk 02.04.04, 17:34
                                                    a ja po raz ostatni tamtej nocy mogłam spać bez nadziei niepokoju po
                                                    przebudzeniu
                                                  • Gość: b00g13 a już się łuszczy IP: *.net / *.pl 04.04.04, 05:49
                                                    ja zasypiam później, później się budzę.
                                                    czasem chciałbym zasnąć już na zawsze.
                                                  • aspazja.z.miletu drobnymi płatkami magnolii 06.04.04, 00:36
                                                    nie da się na zawsze
                                                    możesz co najwyżej obudzić się śniącym wielorybem
                                                  • Gość: b00g13 Re: drobnymi płatkami magnolii IP: *.net / *.pl 06.04.04, 04:01
                                                    w moim wypadku śniętym niestety.
                                                    chyba wystarczy raz... ale nie wiem, spróbuję kiedyś, jak się zmuszę albo jak
                                                    będę musiał.

                                                    Malowany światłem księżyca
                                                    Kwitnący krzak - sza, w sąsiednim pokoju
                                                    Chrapią prostytutki.

                                                  • aspazja.z.miletu czyli chciałbyś mieć przymus 08.04.04, 01:26
                                                    przymus mnie w niewolnictwo, niegodne splunięcia: pozycja na kolanach implikuje
                                                    kopniaki
                                                    w snach wszyscy są kulawi, dlatego nie lubię śnić
                                                    w sąsiedztwie prostytutek milczy zniewieściały huragan
                                                  • b00g13 świadomie przymuszam 08.04.04, 01:33

                                                  • b00g13 świadomie przymuszam 08.04.04, 01:34
                                                    wolę nie być przymuszanym, więc to chyba słuszny wybór.
                                                  • aspazja.z.miletu Dopóki masz wybór 08.04.04, 01:47
                                                    pomiędzy jednym z palców, to tak
                                                    mnie się wybory pochowały pod paznokcie. już nie mam.
                                                  • b00g13 Mimo że mam wybór 08.04.04, 01:57
                                                    Obgryzam paznokcie z nerwów i kopię się w kostki z pośpiechu. Między jednym
                                                    palcem a drugim mieści się dwie i pół nadziei a każdy paznokieć trwa przez jedno
                                                    złudzenie. Nadzieje z butów wytarłem więc kopię na próżno.
                                                    Inaczej, może lepiej?
                                                    jednak inaczej.
                                                  • aspazja.z.miletu pozbawiasz się przemijalności 08.04.04, 02:27
                                                    swoim oskrobaniem z naskórka cierpliwości. sterylność jako taka nie podlega korozji.
                                                    na butach zaś częściej zwątpienie niźli nadzieja. wybór konesera?
                                                    nie inaczej
                                                  • b00g13 zbawiam się 08.04.04, 02:37
                                                    Już obcinam ręce, niszczę samodzielność kończyn.
                                                    Będę deptał własne palce.
                                                  • aspazja.z.miletu to ma sens w jedynym przypadku 08.04.04, 21:12
                                                    gdy pot na twoich palcach pachnie maciejką
                                                  • Gość: b00g13 codzień IP: *.net / *.pl 09.04.04, 03:45
                                                    co dzień rozgniatam nimi kwiaty i trzymam w pięści, aż kolor spłynie mi po palcach
                                                  • aspazja.z.miletu conoc 11.04.04, 00:33
                                                    licytuję inną kartę na ręce, by umiejętnie rozegrać strach
                                                    w snach jest go najintensywniej
                                                  • b00g13 . 11.04.04, 00:52
                                                    nastawiłem już kości wykręconej ręki, przygiąłem dumnie kark i patrzę tylko co
                                                    dziś wymyślą palce.
                                                  • aspazja.z.miletu      11.04.04, 22:24
                                                    to oczywiste: dziś są stworzone do gladzenia naprężonego karku nachylonego nad
                                                    muszlą...
                                                  • b00g13 ~ 11.04.04, 22:52
                                                    więc trzymają za mocno, chciałbym już wstać i opłukać usta.
                                                  • aspazja.z.miletu | 14.04.04, 20:11
                                                    nie pomogę ci, sama mam usta pełne
                                                    twojej krwi
                                                  • Gość: b00g13 - IP: *.net / 217.153.198.* 15.04.04, 00:11
                                                    więc ją przełknij.
                                                    ja nie potrzebuję już krwi
                                                    tyle co mam na rękach, tyle co zostało mi w głowie, tyle by mi twarz jak wrzód
                                                    pękła, tyle by został ślad na ścianie
                                                  • aspazja.z.miletu * 16.04.04, 02:18
                                                    rozcieram ją językiem na podniebieniu, zbija się w słone grudki
                                                    pieczętowanie związku świdrującą radością otwartych nadgarstków
                                                    ściana zawsze będzie za wysoka
                                                  • Gość: b00g13 ' IP: *.net / *.pl 16.04.04, 02:30
                                                    już tylko kropla do szczęku kości, do wyciśnięcia mięsa z żył.
                                                    obiorę dłonie ze skóry i tak podam zaciśnięte w pięści.
                                                    dotknij ich.
                                                  • aspazja.z.miletu ; 16.04.04, 17:55
                                                    mój dotyk rozkaże ci zapomnieć czasy, gdy nagość pod kocem była bezpieczna
                                                    mój dotyk sprawi, że każde miejsce stanie się ciemnym pustym pokojem, na progu
                                                    którego mnie odepchniesz jeśli tylko tęsknota otworzy gardło skowytem
                                                  • b00g13 " 18.04.04, 23:49
                                                    W każdym pokoju, w mieście pod. W każdym korytarzu gdzie szczury odtańcowują
                                                    taniec śmierci. Tam gdzie dzieci rzeźnika skończyły wydłubywać oczy wróblom.
                                                    Kiedy stanie się na progu i popatrzy w nagi sufit, przerazić się można ciężarem
                                                    własnego spojrzenia.
                                                    Kiedy już się przestąpi.
                                                  • aspazja.z.miletu ^ 19.04.04, 00:46
                                                    To dopiero początek.
                                                    Nie chodzi mi nawet o rozlazłe piękno mężczyzny szukającego plam swojej spermy
                                                    na suficie. A przecież wystarczy podnieść oczy na jej sople.
                                                    Raczej o rozsunięcie stopą kłebowiska pępowin, by upewnić się w zdrewnieniu
                                                    brudu. Wywikłanie się z labiryntu odorów narodzin i chorób (sama śmierć jest
                                                    wszak bezwonna), by palce z większą pewnością zacisnęły się na klamce w
                                                    kształcie brzytwy.
                                                  • b00g13 to jest poezja jednorazowych chusteczek 19.04.04, 00:58
                                                    i ukradkowych spojrzeń przez ramię
                                                  • aspazja.z.miletu Albo drżących dłoni pod kołdrą 19.04.04, 01:22
                                                    Lub lustra ustawionego pod odpowiednim kątem
                                                  • b00g13 pod kołdrą kładą się spokojnie 19.04.04, 01:29
                                                    by odpocząć po nocy, by grzać się od spoconych pleców
                                                  • aspazja.z.miletu moje wybrały ten dygot 19.04.04, 01:34
                                                    uspokaja je ciepły uścisk ud lub szorstkość spranej bielizny
                                                  • b00g13 dygot 19.04.04, 01:40
                                                    więc nie pozwalasz im obrać własnej drogi?
                                                    niech dygoczą niespokojne, niech szukają aż o nich zapomnisz

                                                    przypomną o sobie gdy wrócą do twarzy, gdy wywarzą wargi by palcami dotknąć języka.
                                                    --
                                                    Gott strafe RUmcajs
                                                  • aspazja.z.miletu konajączka dygotu 19.04.04, 01:44
                                                    chciały donikąd, gdy miały wybór. karmiły toksyną i kradły dotyki
                                                    nie pozwalały się zapomnieć ukradkowością wślizgnięć.
                                                    nie pozwalam, zbyt daleko mnie wiodą.
                                                  • b00g13 nie będą dalej niż na sięgnięcie ręką 19.04.04, 01:51
                                                    a przecież gdy same zechcą i tak ich nie powstrzymasz. nawet własne palce
                                                    potrafią się wyślizgnąć z dłoni.
                                                  • aspazja.z.miletu niechętnie przyjmuję to do wiadomości 19.04.04, 01:56
                                                    już ja je nauczę respektu. przecież to ja decyduję, jak silne światło przez nie
                                                    przecieka. to ja decyduję, w czyje wilgoci je zanurzam i jaką kanciastością
                                                    traktuję. w najbardziej spoconej dłoni jeszcze daję radę utrzymać ostatnie
                                                    sekundy twjego zapachu.
                                                  • b00g13 teraz 19.04.04, 02:03
                                                    więc oto znalazłem się pamiątką w zapachu na otwartej dłoni.
                                                  • aspazja.z.miletu tak 19.04.04, 02:06
                                                    waham się, czy przyłożyć do niej usta. lubię bładzic językiem w poszukiwaniu
                                                    rozpuszczonej słodyczy.
                                                  • b00g13 do kiedy 19.04.04, 02:15
                                                    dłoń pozostanie dłonią będzie zabierać ze sobą wspomnienia.
                                                    słonym językiem. szukać na niej. suchych miejsc.
                                                  • aspazja.z.miletu od kiedy 19.04.04, 02:20
                                                    wspomnienia się na niej rozpłyną.
                                                    przedtem tylko zaciśnięcie zębów na paznokciu.
                                                  • b00g13 znak na paznokciu 19.04.04, 02:24
                                                    jest tak samo trwały jak zapach na dłoni.
                                                    dotknąć, spróbować, zapomnieć
                                                  • aspazja.z.miletu smak włosów w ustach 19.04.04, 02:33
                                                    ma trwałość podobną.
                                                    rozetrzeć. poznać. zapamiętać.
                                                  • b00g13 smak włosów w ustach 19.04.04, 02:36
                                                    ma tradycję inną
                                                    cicho. ciszej. sen.
                                                  • b00g13 dziś dzień 22.04.04, 02:43
                                                    jest porą żeby kończyć, mnie na to nie stać, więc obrzygałem sobie wszystko i
                                                    leżę dumny w bajorze podejrzeń i zdań niedokończonych,
                                                  • aspazja.z.miletu wczoraj noc 23.04.04, 18:28
                                                    była porą, by nawet nie starac się zacząć. tylko patrzeć zazdrośnie na
                                                    roześmiany tłum i przjmować na pleca ciosy ścian ze słuchawką przy uchu.
                                                  • b00g13 za dzień 26.04.04, 02:07
                                                    za dwa, coś się stanie. albo nie.
                                                    ja już jestem obok. siedzę przy kwietniku w pewnym dużym centrum handlowym i
                                                    oglądam sobie zakupy obcych mi osób.
                                                  • aspazja.z.miletu za nocne zakupy 28.04.04, 13:20
                                                    w moim koszyku przyrządy do wabienia: bielizna i kosmetyki
                                                    niegasnąca nadzieja na uwodzenie mimo że młodzi są młodsi ode mnie
                                                  • aspazja.z.miletu za nocne wycie 30.04.04, 00:20
                                                    gdy drzew nie ma by śpiewać
                                                  • b00g13 zza drzewa 30.04.04, 00:25
                                                    wyglądają pnie.. i tyle. Może czasem kawałek ziemi. Coraz częściej patrzę w
                                                    ziemię, niebo przestało być interesujące.
                                                  • aspazja.z.miletu zza cienia 02.05.04, 22:33
                                                    nie widać drżenia krawędzi płomienia po której tak chętnie dziś chodzę
                                                  • b00g13 zaklęty krąg 30.04.04, 00:23
                                                    to się tak nazywa? wolę dopić kawę i cieszyć się oglądaniem.
                                                  • aspazja.z.miletu Za kręgi kląć 02.05.04, 22:27
                                                    To się tak używa? Wolę już nigdy nie widzieć smaku kawy.
                                                  • b00g13 i tak 02.05.04, 22:49
                                                    zostanie kawa i używanie
                                                  • aspazja.z.miletu i nie 04.05.04, 18:32
                                                    zabraknie już żądzy zatracenia
                                                  • b00g13 konstruktywnie 04.05.04, 18:44
                                                    można odbudować. byle nie wyciekła chęc między palcami.
                                                  • szprota destruktywnie 04.05.04, 19:28
                                                    chęć wciska się zawsze pomiędzy a ja lubię odległość
                                                  • aspazja.z.miletu destruktywnie 05.05.04, 04:20
                                                    (aczkolwiek w tej chwili jesteś raczej pomiędzy niż na odległość)
                                                    w przeciwieństwie do mnie
                                                  • aspazja.z.miletu w poronieniu oczekiwania 14.05.04, 00:26
                                                    z rosnącą nieadekwatnością nieobgryzionych paznokci
                                                  • b00g13 czasem czeka się długo 17.05.04, 02:10
                                                    by dowiedzieć się, że lepiej jest czekać niż znajdować rzecz oczekiwaną. Czasem
                                                    mam wrażenie, że chcę rzeczy których najbardziej się boję, czasem...
                                                    Kiedy indziej stoję sobie niczym kogut piejący wśród kupy gówna i z radości
                                                    szczękam zębami. Znasz to uczucie kiedy się wstaje z mokrej trawy i można sobie
                                                    język odgryźć od drgawek? Teraz tak stanąłem, jeszcze nie wiem czy poruszać
                                                    rękoma (bo palce in odore sanctis). Uciekałem, chowałem się, aż jednak mnie
                                                    dopadło - merytoryka. Teraz zostałem jak idiota, przekonany, że złapię fontannę
                                                    do filiżanki. Nie wiem co mi gra, podzwonne czy requiem, ale jestem ogłuszony.
                                                    ciężka noc dzisaj, parno.
                                                  • aspazja.z.miletu mam czas i mnóstwo cierpliwości 19.05.04, 17:24
                                                    aczkolwiek znużona być może będę skrywaniem twarzy za wyświetlaczem, fasada
                                                    kontrastów, pisana nam (?) czułość. zęby mi od niej cierpną, gdy miód
                                                    gorzknieje od bezsilności (poznajesz, prawda? powinieneś wreszcie prawdę) i
                                                    przestaje tobą smakować; znam to uczucie, gdy w mokrą trawę zalega się z
                                                    powrotem, z przeświadczeniem, że wstawać nie warto, jeśli leżysz obok.
                                                    i powtórzę raz jeszcze, już nie przez sen: oddechem opuszki palców, opuszkami
                                                    powieki. spałeś do rana?
                                                  • b00g13 Re: mam czas i mnóstwo cierpliwości 19.05.04, 23:41
                                                    Mam takie w sobie coś co mi nie pozwala zasnąć... nazywam to świadomością
                                                    posiadania wiedzy, której posiadać bym nie chciał.
                                                    Jednak wolę czasem o wszystkim zapomnieć, ulec temu co niepisane i wyławiać
                                                    uśmiech wśród pikseli.
                                                  • b00g13 czy taki ma być koniec 23.05.04, 03:29
                                                    pragmatyczny i bez wypowiedzenia? Czy uwierzysz mi, że chcę niczego więcej niż
                                                    chciałem?
                                                  • aspazja.z.miletu nie taki ma być koniec 27.05.04, 15:34
                                                    gardzę końcem
                                                    wierzę ci że lubisz być smakiem dymu i że nadal chcesz ślepić świetliki w
                                                    liściach
                                                    nie wierzę sobie że jeszcze wzuję buty by wyjść naprzeciw mimo niegasnącego
                                                    cynamonu we włosach
                                                  • aspazja.z.miletu dopowiem co chciałam wtedy 03.06.04, 17:36

                                                  • aspazja.z.miletu dopowiem co chciałam wtedy 03.06.04, 17:40
                                                    cynamon na opętanie, na gwarancję, że nigdy mnie nie zapomnisz śnić
                                                    przychodzisz
                                                    wychodzę w pół drogi oddzielając łaknącą twojego dotyku skórę od pośpiesznego
                                                    ubrania warstwą błękitu
                                                    wszak pora jest późna
                                                    a ty zapraszasz w nocną przestrzeń (jak) do siebie
                                                    (i:
                                                    tutaj się nie śni
                                                    i:
                                                    nie ma sufitów by liczyć pęknięcia
                                                    i: -raz jeszcze-
                                                    ślepienie świetlików wśród liści)
                                                  • aspazja.z.miletu czekam choć wiem że warto 10.06.04, 20:32
                                                    zmarnotrawię trochę czasu - to nic
                                                    moja cierpliwość nie zna granic
                                                    wyczesuję ze swoich włosów nieodparcie czarującą absurdalność naszych spotkań
                                                    i koncentruję się na smaku w głębi gardła: coś jak dym coś jak noc coś jak
                                                    namiętność
                                                    a miał być cynamon i stal chirurgiczna gdy tymczasem blizny na podbrzuszu i kostce
                                                    i najcudowniej spowszedniały świt
                                                  • aspazja.z.miletu ognia pod szkłem nie utrzymasz 02.12.04, 21:49
                                                    może wiem więcej
                                                    może miałam zbyt głuche uszy na to co było poza murem pieknie wyświetlonych literek
                                                    może jestem bogatsza o znajomość szorstkich palców, zapach gipsu, tęsknotę
                                                    pamiętam chęć ucieczki i gorycz jej skuteczności
    • uerbe ... 15.03.04, 12:59
      szprota napisała:

      > Idziemy...?

      A kto idzie?
      • szprota Ja bym poszła, jakby ktoś jeszcze poszedł. 16.03.04, 22:04
        Uery zamrumowane na przykład.
        • uerbe Wrrrr.... 17.03.04, 14:26
          Właśnie do mnie dotarło, że to czwartek (uery na bakier z kalendarzem)... No
          way, nie dam rady - zajęcia w piątek od 8...
          • keridwen Re: Wrrrr.... 17.03.04, 23:51
            aaaaaaaa. a to czwartek.... w piatek niby mam wolne... ale bez mrumrowanych nie
            ide :P


            :)
            • uerbe <mrum mode> 18.03.04, 21:58
              W ten poranek piękny czerwcowy, gdym bez wyraźnego celu Kulturę-w-Łodzi
              przemierzał, rzuciły mi się w oczy słowa pozostawione przez <keridwen>:

              > w piatek niby mam wolne... ale bez mrumrowanych nie ide :P

              W piątek ktoś podobno idzie do BlaBleŻyrafy... w dodatku Płonącej... albo to
              tylko plotka, nie wiem ;-)
              • Gość: b00g13 <true type mode> IP: *.net / *.pl 18.03.04, 23:03
                poeci i surrealiści
                • keridwen Re: <true type mode> 19.03.04, 10:15
                  Gość portalu: b00g13 napisał(a):

                  > poeci i surrealiści



                  nie klasyfikujac sie ani do jednych ani do drugich, pojde pewnikiem do
                  kaliskiej, albo w domu posiedze.

                  a moglabym.... e, po co :)
    • szprota Anyway, z dziś na jutro też jest. 25.03.04, 19:22
      I też nie idę.
      • keridwen Re: Anyway, z dziś na jutro też jest. 31.03.04, 00:32
        a z piatku na sobote noc z animkami z emenemsa :)


        ale tez nie ide ;)

        dzierzborrrrrrrr rybka nemoooooo ;)
    • aspazja.z.miletu SMS express 27.06.04, 16:22
      piszac przez sen zapominam ze co prawda moja swieca pali sie z dwoch koncow,
      ale nie daje zadnego swiatla... dlaczego spalam zamiast isc? dlaczego pelzalam
      zamiast spac? ciagle: ja, ciagle miast wplatac we wlosy madrosc nizam na nie
      krople spermy
      w piesci maja sie hodowac paznokcie - nic nie ma znaczenia jesli nie odcisne
      ich sladow; a pornografia lepi mi sie kuchennym stolem do plecow. rzygam
      kieszonkowym king kongiem z niedomytym fallusem; a w zebach wole czuc smak
      chirurgicznej stali niz krwi

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka