szprota 13.03.04, 23:38 Z 18 na...bodajże 19 (:P) marca odbędzie się. Od 20.00 trwać będzie. Koszt 20 zł. Idziemy...? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
keridwen Re: NOCKA Z "WŁADCĄ PIERŚCIENI" W CYTRYNIE 13.03.04, 23:52 zajecia mam w likendy od 9 :( Odpowiedz Link
Gość: b00g13 Re: NOCKA Z "WŁADCĄ PIERŚCIENI" W CYTRYNIE IP: *.net / *.pl 14.03.04, 00:07 ekstra... pięć minet temu skończyłem oglądać Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu No i jak tu kina maja nie upadać! 14.03.04, 01:12 Jak ludzie sobie wszystko w domach oglądają! A wydać czasem zamiast na browar, przejść się nie łaska? Odpowiedz Link
Gość: b00g13 Re: No i jak tu kina maja nie upadać! IP: *.net / *.pl 14.03.04, 01:14 ale ile można?! Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu Do bólu, kochany, do bólu! 14.03.04, 01:18 Polak jesteś, to cierp! Przecie cierpenie uszlachetnia. Odpowiedz Link
Gość: b00g13 Re: Do bólu, kochany, do bólu! IP: *.net / *.pl 14.03.04, 01:21 kiedy ja nie cierpię Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu Re: Do bólu, kochany, do bólu! 14.03.04, 01:23 Zawsze możesz zacząć. Do usług. Odpowiedz Link
Gość: b00g13 Re: Do bólu, kochany, do bólu! IP: *.net / *.pl 14.03.04, 01:25 "Do usług." to a propos cierpienia? Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu Re: Do bólu, kochany, do bólu! 14.03.04, 01:29 Raczej delikatnej perswazji. Tudzież odprężającej terapii z seksownym czepkiem i chłodną dłonią na czole w roli głównej. Odpowiedz Link
Gość: b00g13 Re: Do bólu, kochany, do bólu! IP: *.net / *.pl 14.03.04, 01:32 czepek mnie intryguje. chłodna dłoń daje możliwości. delikatna perswazja brzmi perwersyjnie. widzisz do czego cierpienie prowadzi?! a teraz cierp poeto za miliony! Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu Re: Do bólu, kochany, do bólu! 14.03.04, 01:39 Ja mimo wszystko sobie wyproszę te miliony, Na kasę nie lecę. Jeżeli do potencjalnie intrygująco-perwersyjnego zestawu dodam słowa: "wszystko będzie dobrze", to coś zepsuję? Odpowiedz Link
Gość: b00g13 Re: Do bólu, kochany, do bólu! IP: *.net / *.pl 14.03.04, 01:41 > Jeżeli do potencjalnie intrygująco-perwersyjnego zestawu dodam słowa: "wszystko > będzie dobrze", to coś zepsuję? jeżeli czepek jest biały to "wszystko będzie dobrze" mieści się w konwencji Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu Re: Do bólu, kochany, do bólu! 14.03.04, 01:45 Widzisz, kłopot polega na tym, że niestety biel w Japonii kojarzy się z żałobą. Sam przyznasz, że to wprowadza konsternujący dysonans. Pozostańmy przy bardziej twarzowym błękicie: będzie konweniował z tą chłodną dłonią. Okład? Odpowiedz Link
Gość: b00g13 Re: Do bólu, kochany, do bólu! IP: *.net / *.pl 14.03.04, 01:49 błękit jest kolorem strasznie dożylnym, jak stół operacyjny i narkozam jak skalpel i autopsja. przypomina delikatnie podcięte nadgarstki, albo leciutką pajęczynę pomarszczonego policzka. wybór konesera Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu Re: Do bólu, kochany, do bólu! 14.03.04, 01:59 W błękicie jest sporo siły. Sterylność implikuje rekonwalescencję. Bez niej nie ma szans na wydrowienie, jednak masz rację: nosi w sobie skazę chłodu i przemijania. Poza tym delikatna muzyka ostrożnie podciętych nadgarstków ma w sobie coś z dzwonków feng shui. Odpowiedz Link
Gość: b00g13 Re: Do bólu, kochany, do bólu! IP: *.net / *.pl 14.03.04, 02:09 błękit ma siłę, ale jej nie niesie. jest sterylny i samowystarczalny. utrzymuje się na samej granicy między ciemnym i jasnym. melodia pękającej żyły jest jak trzask lodu na rzece, niesie śmierć i odrodzenie, jest pierwszym tchnieniem życia, niewiadomą między ogrodem a powodzią. rekonwalescencja implikuje ból, jest jak rdza na ostrzu żyletki. Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu Re: Do bólu, kochany, do bólu! 14.03.04, 02:18 I właśnie o to chodzi. By krew nie krzepła obmierzłą rdzą na jej ostrzu. Po siłę błękitu trzeba samemu sięgnąć, prawda: przez to jest taka cenna. Łączy w sobie gładkość jedwabiu i szorstkość powietrza. Melodią skrzypu łyżew w ciemności. I prawdą jest też to, że nie ma wtedy nadziei na wiklinowy koszyk z błogosławiącym pieczywem. Żyła pęka niesłyszalnie. Musiałeś pomylić to z tęsknotą. Ale jest w tym pierwszeństwo i ostateczność. Bez lęku przed bólem. Odpowiedz Link
Gość: b00g13 Re: Do bólu, kochany, do bólu! IP: *.net / *.pl 14.03.04, 02:40 Trwa symfonia rzeki wiosennej zebranej, pękających nadgarstków - śpiewu krwi na błękitnym stole, wśród skalpeli, sterylnej śmierci, krzyku żyletki i jęków rdzawego nalotu. Lęk przed bólem rodzi się z błogości, z codziennego nieznanego błogosławieństwa - poznać błogosławieństwo znaczy uwolnić się od lęku, odrzucić je znaczy nad nim zapanować. Wtedy nie ma tęsknoty i nie ma żalu, nie ma melodii, jedwabiu i powiterza. Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu Re: Do bólu, kochany, do bólu! 14.03.04, 02:55 Niepotrzebna jest ta gwałtowność. To jak z konaniem dziecka: ono ma tylko wyraz zdziwnienia w wyłupionych oczach; poza tym cisza. Dojmująca. Jak w dormitorium. W podobny sposób plącze się w bezkres samotności. Co najwyżej dłoń na policzku, ale i to jest jałmużną. W lęku jest też pamięć naszej zwierzęcości, w zapamiętaniu w dotyku. Czyli: albo wyabstrahować się odeń, albo nauczyć dobywac się siły z tego lęku. Ale masz rację: jest w tym i codzienność konania i płodzenia. Ale nie masz racji: tęsknota będzie zawsze. W jedwabiu. Odpowiedz Link
Gość: b00g13 Re: Do bólu, kochany, do bólu! IP: *.net / *.pl 16.03.04, 23:39 Oderwać, zapomnieć, zostawić - tylko tyle by zostać bez lęku. Stanąć przed sobą, zajrzeć do siebie i zapomnieć o samotności. Każdy dzwięk to jedno tchnienie a każdy kolor rodzi się ze spojrzenia. Dotyk jest zamknięty w dłoni, więc zamykam w niej tęsknotę. Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu Re: Do bólu, kochany, do bólu! 17.03.04, 00:20 Uważaj: ja piszę do ciebie wiatrem z południa trąc pergaminem po nagim dziąśle. Przyszłam do ciebie nad ranem w zarzyganej namiętności, nieprzystającej jak do mnie frottowy szlafrok (aż tak kojący dotyk rozleniwia: pozwala wierzyć w szczęście wyabstrahowane od własnej atrakcyjności) lub biegunowo odmienna jedyna przyjaciółka do bliźniaczek w premierowej lepkolesbijskiej fascynacji. Zanadto wylękniona, by w ogóle spytać o reguły uczyłam się budować nad rwącą rzeką most z pękających nadgarstków, by wreszcie zdjąć szczudła toksycznych ciepełek. Uważaj: potrzebowałeś stać się mały, przeżyć lęk i fascynację czując mnie obok. Uważaj: kto ci powie nie bój się chodź ze mną pokażę ci Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu Jeszcze dodam, póki wieje z południa 21.03.04, 23:58 czułość zgarniam z grzbietu czarnego kota byłoby lżej gdyby szkło pękało pod moim spojrzeniem gdybym podniosła głos po to by go odebrać gdy lekkim muśnięciem warg potrafiłabym sprawić że lęk przestanie istnieć jestem pewna że kiedyś mój krzyk wywoła huragan i dopiero gdy przejdzie powoli postawię stopy na tym szkle wystawię nagość na metalowe krawędzie a wszelka namiętność stanie się zużytym łachem a potem wszystko przestaje mieć znaczenie bo wchodzę do wanny i śpiewam a potem moje włosy pachną gładką mądrością (niepotrzebnie ją trwonię na splatanie paska pożądania) a potem wychodzę nałykać się wiatru Odpowiedz Link
b00g13 Czy mam iść z wiatrem, czy opierać się? 22.03.04, 02:31 Wciąż przychodzę, zawsze jestem, nigdy mnie nie ma. Gdy mijam się z godziną, ta uśmiecha się badawczo i sprawdza czy wiem co mnie minęło. Chcę zostać bez zapachu i kształtu, pozostawić gładkość jedynie spojrzeniu - oddałem godzinie, ona twierdzi, że nie czas na to by mnie tego pozbawiać. Zostań mostem; ja zawsze jestem rzeką. Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu Wyłącznie iść pod wiatr. 22.03.04, 17:43 Tylko wtedy popiół w klepsydrze sączy się w odpowiednim tempie, choć prawdziwiej odmierza czas kropla wody, w której się odbija miniona gładkość. Nigdy nie przejdziesz bez śladu: pozostaniesz zapachem w moich kącikach oczu. Właśnie przy wietrze zostajesz najbardziej. Czekałam. Odpowiedz Link
b00g13 czekając na wiatr 24.03.04, 01:05 Im prędzej się biegnie tym więcej włosów się splata. Wiatr przychodzi i odchodzi, nawiewa zawsze coś innego. Smaga po twarzy do krwi i strąca owoce z drzew. Gdy przychodzę z wiatrem, chcę by ślady stóp zostały wzniesione w powietrze,chcę przez to stać się światem, całym światem omiecionym jednym podmuchem. Gdy idę w ciszy robię to ze strachu, żeby nikt nie dowiedział się jak mocno odciskam ślady, jak wilgotna jest ziemia po której stąpam. przychodzę. Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu Oddając krew 24.03.04, 22:57 Znaczenie, prócz wycia w moich żyłach, ma wszystko to, czego nie ma, a co uważam za widzialne. Dlatego zamiast spać siedzę w pustej kawiarni, a zamiast się bratać błądzę po pustych korytarzach, zbyt osaczona, by nie bać się myśli o rozsunięciu nóg, wymykam się w czułość wobec chłodnych rudych włosów. Błagać nie będę o żadne dotknięcia: rzygam życiem na zapas i ciułaniem dreszczy. Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu PS Ponadto: 24.03.04, 23:00 Ślady stóp zostaną wchłonięte przez ulice, gdy odłamki szkła rozetrę na twarzy. Przyszedłeś: czy jesteś gościem? Odpowiedz Link
b00g13 ps 24.03.04, 23:25 Gościem. Z ciastem zjadam zaufanie gdy mogę przepić nadzieją. Nadziei zawsze trochę zostawiam. Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu Mam niedomyty kubek: 25.03.04, 19:14 Przyda się ogrzać nim ręce, nim zastaniesz ślady na kurzu na półkach lub przewróconą lampę po domowniku. Skoro gościem, nie nazbyt przyjacielsko pozbawię cię butów; uwielbiam upokorzenie własnego zapachu. Na nadzieję jest jeszcze za wczesnie. Odpowiedz Link
b00g13 nie tętnicza ani żylna 24.03.04, 23:20 Płynąca czystym, rwącym strumieniem. Wśród tam drążąca drogę i wymykająca się brzegom. Nie da się zamknąć jej w żyłach, nie da się ust otworzyć by nie przerwała zapory płuc. Bój się myśli samej, bój się, ona wypływa każdym porem skóry: niepowstrzymana i nieposkromiona. Czasem czarna jak Noc-Matka, czasem jasna jak pierwsza mgła - zawsze wypłynie. Życie ma to do siebie, że nie zostawi się na później, porzygać się od niego można i czasem jest go więcej niż można przełknąć gdy gardło opuchłe od krzyczenia. Wtedy krew rwie groble i przekracza granice, wtedy zostaje tylko zapamiętanie. Bez czułości i tanich zachwytów, to tylko płyn. Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu Re: nie tętnicza ani żylna 25.03.04, 19:19 Nieatrakcyjne menopauzujące matki zasypiają z policzkami mokrymi od łez: na to życie widoku krwi już dość, już nie przylgnie ufnie do palców i rozpieści bogactwem barwy dychawicznie bladą skórę. Skończył się przydział, można tylko zaciskac dłonie. Poza tym każdy dzień według planu: rano skręt żołądka nad muszlą, a krzyk już dawno rozsadził płuca. Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu Nie jestem pierwsza, prawda? 27.03.04, 20:56 a jeśli jest tak, że tańczę kankana na krawędzi skalnej śliskiej od krwi moich poprzedniczek… mnie się uda? tylko dlatego, że światła mi tańczą do snów wyzbytych strachu, że kiedyś nadejdzie świt? (ciemność nigdy nie była przyjazna: dławiła porozumiewawcze uśmiechy, szyfrowała westchnienia, rozmijała pieszczoty, krzyczała w ucho nerwicowym lękiem) (on wrzeszcząc do siebie spełnia swój kronikarski obowiązek, ona nie odkłada szydełka na widok kałuży, ono przygląda się czarnym literom - takie mam sny) dochodzę do przekonania, że największa jest zmysłowość wonnego źdżbła trawy muskającego obnażone ramię lub chłodu pozbawionych poręczy schodów (tam właśnie wiodących)… potem jednak słyszę śmiech dziecka w hospicjum. i nic już nie pojmuję, wiem tylko, że kiedyś ślubowałam wierność papierowi aż po zostawione na nim niteczki zaschniętej krwi. za dużo tej krwi: miesiąc jeszcze nie minął. Odpowiedz Link
Gość: b00g13 nie ma nic pierwszego, nic ostatniego. IP: *.net / *.pl 30.03.04, 23:21 chcialbym się przyjrzeć jak noc umiera i świt ale zasnąłem Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu Świt nie nadchodzi bezszelestnie 31.03.04, 01:00 Zbudziłby cię - jestem pewna - cały świat wtedy ogłasza swoje ponowne zmarwychwstanie, tak jakby było do czego prężyć ogon i prostować skrzydła. A przecież jest: wystarczy popatrzeć na niecuhronność zmarszczek na wodzie. Odpowiedz Link
Gość: b00g13 odbijają się w niej gwiazdy IP: *.net / *.pl 31.03.04, 01:16 a budzi ją zimą deszcz Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu I dokładnie widać kamieniste dno 31.03.04, 01:34 I brzytwę bez śladu rdzy. Odpowiedz Link
b00g13 Re: I dokładnie widać kamieniste dno 31.03.04, 01:42 od tafli wody odbija się światło dnia wraca do nieba Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu Takie niebo widuje się zimą 31.03.04, 01:53 Gdy wsysa w siebie wszelką organiczną purpurę. Odpowiedz Link
Gość: b00g13 takie niebo zasypia wiosną IP: *.net / *.pl 31.03.04, 01:58 a ja po raz pierwszy w tym roku zasypiałem przy śpiewie ptaków zza okna Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu jeszcze nie spłowiałe w upale blokowisk 02.04.04, 17:34 a ja po raz ostatni tamtej nocy mogłam spać bez nadziei niepokoju po przebudzeniu Odpowiedz Link
Gość: b00g13 a już się łuszczy IP: *.net / *.pl 04.04.04, 05:49 ja zasypiam później, później się budzę. czasem chciałbym zasnąć już na zawsze. Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu drobnymi płatkami magnolii 06.04.04, 00:36 nie da się na zawsze możesz co najwyżej obudzić się śniącym wielorybem Odpowiedz Link
Gość: b00g13 Re: drobnymi płatkami magnolii IP: *.net / *.pl 06.04.04, 04:01 w moim wypadku śniętym niestety. chyba wystarczy raz... ale nie wiem, spróbuję kiedyś, jak się zmuszę albo jak będę musiał. Malowany światłem księżyca Kwitnący krzak - sza, w sąsiednim pokoju Chrapią prostytutki. Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu czyli chciałbyś mieć przymus 08.04.04, 01:26 przymus mnie w niewolnictwo, niegodne splunięcia: pozycja na kolanach implikuje kopniaki w snach wszyscy są kulawi, dlatego nie lubię śnić w sąsiedztwie prostytutek milczy zniewieściały huragan Odpowiedz Link
b00g13 świadomie przymuszam 08.04.04, 01:34 wolę nie być przymuszanym, więc to chyba słuszny wybór. Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu Dopóki masz wybór 08.04.04, 01:47 pomiędzy jednym z palców, to tak mnie się wybory pochowały pod paznokcie. już nie mam. Odpowiedz Link
b00g13 Mimo że mam wybór 08.04.04, 01:57 Obgryzam paznokcie z nerwów i kopię się w kostki z pośpiechu. Między jednym palcem a drugim mieści się dwie i pół nadziei a każdy paznokieć trwa przez jedno złudzenie. Nadzieje z butów wytarłem więc kopię na próżno. Inaczej, może lepiej? jednak inaczej. Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu pozbawiasz się przemijalności 08.04.04, 02:27 swoim oskrobaniem z naskórka cierpliwości. sterylność jako taka nie podlega korozji. na butach zaś częściej zwątpienie niźli nadzieja. wybór konesera? nie inaczej Odpowiedz Link
b00g13 zbawiam się 08.04.04, 02:37 Już obcinam ręce, niszczę samodzielność kończyn. Będę deptał własne palce. Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu to ma sens w jedynym przypadku 08.04.04, 21:12 gdy pot na twoich palcach pachnie maciejką Odpowiedz Link
Gość: b00g13 codzień IP: *.net / *.pl 09.04.04, 03:45 co dzień rozgniatam nimi kwiaty i trzymam w pięści, aż kolor spłynie mi po palcach Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu conoc 11.04.04, 00:33 licytuję inną kartę na ręce, by umiejętnie rozegrać strach w snach jest go najintensywniej Odpowiedz Link
b00g13 . 11.04.04, 00:52 nastawiłem już kości wykręconej ręki, przygiąłem dumnie kark i patrzę tylko co dziś wymyślą palce. Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu 11.04.04, 22:24 to oczywiste: dziś są stworzone do gladzenia naprężonego karku nachylonego nad muszlą... Odpowiedz Link
Gość: b00g13 - IP: *.net / 217.153.198.* 15.04.04, 00:11 więc ją przełknij. ja nie potrzebuję już krwi tyle co mam na rękach, tyle co zostało mi w głowie, tyle by mi twarz jak wrzód pękła, tyle by został ślad na ścianie Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu * 16.04.04, 02:18 rozcieram ją językiem na podniebieniu, zbija się w słone grudki pieczętowanie związku świdrującą radością otwartych nadgarstków ściana zawsze będzie za wysoka Odpowiedz Link
Gość: b00g13 ' IP: *.net / *.pl 16.04.04, 02:30 już tylko kropla do szczęku kości, do wyciśnięcia mięsa z żył. obiorę dłonie ze skóry i tak podam zaciśnięte w pięści. dotknij ich. Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu ; 16.04.04, 17:55 mój dotyk rozkaże ci zapomnieć czasy, gdy nagość pod kocem była bezpieczna mój dotyk sprawi, że każde miejsce stanie się ciemnym pustym pokojem, na progu którego mnie odepchniesz jeśli tylko tęsknota otworzy gardło skowytem Odpowiedz Link
b00g13 " 18.04.04, 23:49 W każdym pokoju, w mieście pod. W każdym korytarzu gdzie szczury odtańcowują taniec śmierci. Tam gdzie dzieci rzeźnika skończyły wydłubywać oczy wróblom. Kiedy stanie się na progu i popatrzy w nagi sufit, przerazić się można ciężarem własnego spojrzenia. Kiedy już się przestąpi. Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu ^ 19.04.04, 00:46 To dopiero początek. Nie chodzi mi nawet o rozlazłe piękno mężczyzny szukającego plam swojej spermy na suficie. A przecież wystarczy podnieść oczy na jej sople. Raczej o rozsunięcie stopą kłebowiska pępowin, by upewnić się w zdrewnieniu brudu. Wywikłanie się z labiryntu odorów narodzin i chorób (sama śmierć jest wszak bezwonna), by palce z większą pewnością zacisnęły się na klamce w kształcie brzytwy. Odpowiedz Link
b00g13 to jest poezja jednorazowych chusteczek 19.04.04, 00:58 i ukradkowych spojrzeń przez ramię Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu Albo drżących dłoni pod kołdrą 19.04.04, 01:22 Lub lustra ustawionego pod odpowiednim kątem Odpowiedz Link
b00g13 pod kołdrą kładą się spokojnie 19.04.04, 01:29 by odpocząć po nocy, by grzać się od spoconych pleców Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu moje wybrały ten dygot 19.04.04, 01:34 uspokaja je ciepły uścisk ud lub szorstkość spranej bielizny Odpowiedz Link
b00g13 dygot 19.04.04, 01:40 więc nie pozwalasz im obrać własnej drogi? niech dygoczą niespokojne, niech szukają aż o nich zapomnisz przypomną o sobie gdy wrócą do twarzy, gdy wywarzą wargi by palcami dotknąć języka. -- Gott strafe RUmcajs Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu konajączka dygotu 19.04.04, 01:44 chciały donikąd, gdy miały wybór. karmiły toksyną i kradły dotyki nie pozwalały się zapomnieć ukradkowością wślizgnięć. nie pozwalam, zbyt daleko mnie wiodą. Odpowiedz Link
b00g13 nie będą dalej niż na sięgnięcie ręką 19.04.04, 01:51 a przecież gdy same zechcą i tak ich nie powstrzymasz. nawet własne palce potrafią się wyślizgnąć z dłoni. Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu niechętnie przyjmuję to do wiadomości 19.04.04, 01:56 już ja je nauczę respektu. przecież to ja decyduję, jak silne światło przez nie przecieka. to ja decyduję, w czyje wilgoci je zanurzam i jaką kanciastością traktuję. w najbardziej spoconej dłoni jeszcze daję radę utrzymać ostatnie sekundy twjego zapachu. Odpowiedz Link
b00g13 teraz 19.04.04, 02:03 więc oto znalazłem się pamiątką w zapachu na otwartej dłoni. Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu tak 19.04.04, 02:06 waham się, czy przyłożyć do niej usta. lubię bładzic językiem w poszukiwaniu rozpuszczonej słodyczy. Odpowiedz Link
b00g13 do kiedy 19.04.04, 02:15 dłoń pozostanie dłonią będzie zabierać ze sobą wspomnienia. słonym językiem. szukać na niej. suchych miejsc. Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu od kiedy 19.04.04, 02:20 wspomnienia się na niej rozpłyną. przedtem tylko zaciśnięcie zębów na paznokciu. Odpowiedz Link
b00g13 znak na paznokciu 19.04.04, 02:24 jest tak samo trwały jak zapach na dłoni. dotknąć, spróbować, zapomnieć Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu smak włosów w ustach 19.04.04, 02:33 ma trwałość podobną. rozetrzeć. poznać. zapamiętać. Odpowiedz Link
b00g13 dziś dzień 22.04.04, 02:43 jest porą żeby kończyć, mnie na to nie stać, więc obrzygałem sobie wszystko i leżę dumny w bajorze podejrzeń i zdań niedokończonych, Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu wczoraj noc 23.04.04, 18:28 była porą, by nawet nie starac się zacząć. tylko patrzeć zazdrośnie na roześmiany tłum i przjmować na pleca ciosy ścian ze słuchawką przy uchu. Odpowiedz Link
b00g13 za dzień 26.04.04, 02:07 za dwa, coś się stanie. albo nie. ja już jestem obok. siedzę przy kwietniku w pewnym dużym centrum handlowym i oglądam sobie zakupy obcych mi osób. Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu za nocne zakupy 28.04.04, 13:20 w moim koszyku przyrządy do wabienia: bielizna i kosmetyki niegasnąca nadzieja na uwodzenie mimo że młodzi są młodsi ode mnie Odpowiedz Link
b00g13 zza drzewa 30.04.04, 00:25 wyglądają pnie.. i tyle. Może czasem kawałek ziemi. Coraz częściej patrzę w ziemię, niebo przestało być interesujące. Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu zza cienia 02.05.04, 22:33 nie widać drżenia krawędzi płomienia po której tak chętnie dziś chodzę Odpowiedz Link
b00g13 zaklęty krąg 30.04.04, 00:23 to się tak nazywa? wolę dopić kawę i cieszyć się oglądaniem. Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu Za kręgi kląć 02.05.04, 22:27 To się tak używa? Wolę już nigdy nie widzieć smaku kawy. Odpowiedz Link
b00g13 konstruktywnie 04.05.04, 18:44 można odbudować. byle nie wyciekła chęc między palcami. Odpowiedz Link
szprota destruktywnie 04.05.04, 19:28 chęć wciska się zawsze pomiędzy a ja lubię odległość Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu destruktywnie 05.05.04, 04:20 (aczkolwiek w tej chwili jesteś raczej pomiędzy niż na odległość) w przeciwieństwie do mnie Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu w poronieniu oczekiwania 14.05.04, 00:26 z rosnącą nieadekwatnością nieobgryzionych paznokci Odpowiedz Link
b00g13 czasem czeka się długo 17.05.04, 02:10 by dowiedzieć się, że lepiej jest czekać niż znajdować rzecz oczekiwaną. Czasem mam wrażenie, że chcę rzeczy których najbardziej się boję, czasem... Kiedy indziej stoję sobie niczym kogut piejący wśród kupy gówna i z radości szczękam zębami. Znasz to uczucie kiedy się wstaje z mokrej trawy i można sobie język odgryźć od drgawek? Teraz tak stanąłem, jeszcze nie wiem czy poruszać rękoma (bo palce in odore sanctis). Uciekałem, chowałem się, aż jednak mnie dopadło - merytoryka. Teraz zostałem jak idiota, przekonany, że złapię fontannę do filiżanki. Nie wiem co mi gra, podzwonne czy requiem, ale jestem ogłuszony. ciężka noc dzisaj, parno. Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu mam czas i mnóstwo cierpliwości 19.05.04, 17:24 aczkolwiek znużona być może będę skrywaniem twarzy za wyświetlaczem, fasada kontrastów, pisana nam (?) czułość. zęby mi od niej cierpną, gdy miód gorzknieje od bezsilności (poznajesz, prawda? powinieneś wreszcie prawdę) i przestaje tobą smakować; znam to uczucie, gdy w mokrą trawę zalega się z powrotem, z przeświadczeniem, że wstawać nie warto, jeśli leżysz obok. i powtórzę raz jeszcze, już nie przez sen: oddechem opuszki palców, opuszkami powieki. spałeś do rana? Odpowiedz Link
b00g13 Re: mam czas i mnóstwo cierpliwości 19.05.04, 23:41 Mam takie w sobie coś co mi nie pozwala zasnąć... nazywam to świadomością posiadania wiedzy, której posiadać bym nie chciał. Jednak wolę czasem o wszystkim zapomnieć, ulec temu co niepisane i wyławiać uśmiech wśród pikseli. Odpowiedz Link
b00g13 czy taki ma być koniec 23.05.04, 03:29 pragmatyczny i bez wypowiedzenia? Czy uwierzysz mi, że chcę niczego więcej niż chciałem? Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu nie taki ma być koniec 27.05.04, 15:34 gardzę końcem wierzę ci że lubisz być smakiem dymu i że nadal chcesz ślepić świetliki w liściach nie wierzę sobie że jeszcze wzuję buty by wyjść naprzeciw mimo niegasnącego cynamonu we włosach Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu dopowiem co chciałam wtedy 03.06.04, 17:40 cynamon na opętanie, na gwarancję, że nigdy mnie nie zapomnisz śnić przychodzisz wychodzę w pół drogi oddzielając łaknącą twojego dotyku skórę od pośpiesznego ubrania warstwą błękitu wszak pora jest późna a ty zapraszasz w nocną przestrzeń (jak) do siebie (i: tutaj się nie śni i: nie ma sufitów by liczyć pęknięcia i: -raz jeszcze- ślepienie świetlików wśród liści) Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu czekam choć wiem że warto 10.06.04, 20:32 zmarnotrawię trochę czasu - to nic moja cierpliwość nie zna granic wyczesuję ze swoich włosów nieodparcie czarującą absurdalność naszych spotkań i koncentruję się na smaku w głębi gardła: coś jak dym coś jak noc coś jak namiętność a miał być cynamon i stal chirurgiczna gdy tymczasem blizny na podbrzuszu i kostce i najcudowniej spowszedniały świt Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu ognia pod szkłem nie utrzymasz 02.12.04, 21:49 może wiem więcej może miałam zbyt głuche uszy na to co było poza murem pieknie wyświetlonych literek może jestem bogatsza o znajomość szorstkich palców, zapach gipsu, tęsknotę pamiętam chęć ucieczki i gorycz jej skuteczności Odpowiedz Link
szprota Ja bym poszła, jakby ktoś jeszcze poszedł. 16.03.04, 22:04 Uery zamrumowane na przykład. Odpowiedz Link
uerbe Wrrrr.... 17.03.04, 14:26 Właśnie do mnie dotarło, że to czwartek (uery na bakier z kalendarzem)... No way, nie dam rady - zajęcia w piątek od 8... Odpowiedz Link
keridwen Re: Wrrrr.... 17.03.04, 23:51 aaaaaaaa. a to czwartek.... w piatek niby mam wolne... ale bez mrumrowanych nie ide :P :) Odpowiedz Link
uerbe <mrum mode> 18.03.04, 21:58 W ten poranek piękny czerwcowy, gdym bez wyraźnego celu Kulturę-w-Łodzi przemierzał, rzuciły mi się w oczy słowa pozostawione przez <keridwen>: > w piatek niby mam wolne... ale bez mrumrowanych nie ide :P W piątek ktoś podobno idzie do BlaBleŻyrafy... w dodatku Płonącej... albo to tylko plotka, nie wiem ;-) Odpowiedz Link
keridwen Re: <true type mode> 19.03.04, 10:15 Gość portalu: b00g13 napisał(a): > poeci i surrealiści nie klasyfikujac sie ani do jednych ani do drugich, pojde pewnikiem do kaliskiej, albo w domu posiedze. a moglabym.... e, po co :) Odpowiedz Link
keridwen Re: Anyway, z dziś na jutro też jest. 31.03.04, 00:32 a z piatku na sobote noc z animkami z emenemsa :) ale tez nie ide ;) dzierzborrrrrrrr rybka nemoooooo ;) Odpowiedz Link
aspazja.z.miletu SMS express 27.06.04, 16:22 piszac przez sen zapominam ze co prawda moja swieca pali sie z dwoch koncow, ale nie daje zadnego swiatla... dlaczego spalam zamiast isc? dlaczego pelzalam zamiast spac? ciagle: ja, ciagle miast wplatac we wlosy madrosc nizam na nie krople spermy w piesci maja sie hodowac paznokcie - nic nie ma znaczenia jesli nie odcisne ich sladow; a pornografia lepi mi sie kuchennym stolem do plecow. rzygam kieszonkowym king kongiem z niedomytym fallusem; a w zebach wole czuc smak chirurgicznej stali niz krwi Odpowiedz Link