Dodaj do ulubionych

Wprost znów o TrUjce

07.10.02, 13:41
Tak jak wiele osób przypuszczało, tygodnik Wprost znów zainteresował się
problematyką PR3. Nie jest to pean (widać trafiło na dość rzetelnego
dziennikarza), raczej retrospekcja. Nie będę tu przepisywać tekstu (długi, a
zresztą jutro ukaże się w internecie), ale może parę cytatów.

1. Data - podana prawdziwa - 1 kwietnia 1962
2. Początek: "To nie twórcy Radia Zet, RMF, Wawy czy Radia Kolor wymyślili
nowoczesne radio. Większość stosowanych dzisiaj rozwiązań znacznie wcześniej
pojawiło się w Trójce."
3. "Niewiele jest stacji na świecie, które stały się centrum okołoradiowego
ruchu obywatelskiego, podtrzymywanemu dzięki osobistym kontaktom z
publicznością (spotkania, koncerty w gmachu na Myśliwieckiej). Emblematy
Trójki są do dziś znakiem tego ruchu (...), a cztery pokolenia słuchaczy
traktują je niemal jak symbole szlachectwa."
4. "- To był rodzaj radia absorbującego, a nie "do bzyczenia" - mówi Marek
Niedźwiecki, jeden z filarów Trójki."
5. "Witold Laskowski, obecny dyrektor Trójki uważa, że ma ona szansę dorastać
z kolejną generacją, nie rezygnując ze swych najlepszych tradycji. Bo Trójka
to uznana marka."
6. "Trójka to prawdziwa wylęgarnia charyzmatycznych prezenterów muzycznych."
7. "Trójka nie bała się jazzu ("Trzy kwadranse jazzu" Jana Ptaszyna
Wróblewskiego) i klasyki.
8."-Kiedy pojawiły się nowoczesne stacje komercyjne, trochę zaspaliśmy,
zlekceważyliśmy je - przyznaje Marek Niedźwiecki. Sen nie trwał jednak długo,
bo przerwał go sam rynek. Trójka postanowiła się zmienić, ale tak, jak
zmienia się coca-cola - żeby zawsze była rozpoznawalna."

No i tytuł artykułu - TRÓJKA JAK COCA-COLA
Obserwuj wątek
    • gert Re: Wprost znów o TrUjce 07.10.02, 15:19
      1. A nie mówiliśmy? "Wprost" zawsze chętne, żeby Laskowskiemu wystawić laurkę.
      Tak samo chwalili, kiedy przychodziła Wrona. Ale żeby skwitować odejście - "ni
      ma bola"

      2. trUjka zmienia się jak Coca Cola?
      Bez jaj, proszę gości.
      Gdyby Coca Cola zmieniała się tak jak trUjka za $molara (czyli Olszańskiego,
      Laskowskiego, Banacha i Fijałkowskiego), to butelka zamieniałaby się w puszkę
      (z której to puszcza się muzykę i telefony), a w środku byłby zwykły jabol.
      No, może bezalkoholowy. Ale za to "siary" czyli "kwachu" byłoby w nim więcej.

      Skoro "Wprost" takie chętne, żeby wypełniać zamówienia, to może mnie też by
      zareklamowali? Finansowo się dogadamy - problemu nie widzę. W końcu jestem
      targetem Laskowskiego. I wiek, i wykształcenie, i zarobki.
      Tylko jakoś we mnie Laskowski nie trafił. Wręcz przeciwnie - odstraszył.

      • Gość: Ency Re: Wprost znów o TrUjce IP: *.man.poznan.pl / *.zeto.com.pl 08.10.02, 08:36
        gert napisał:

        > 2. trUjka zmienia się jak Coca Cola?
        > Bez jaj, proszę gości.
        > Gdyby Coca Cola zmieniała się tak jak trUjka za $molara (czyli Olszańskiego,
        > Laskowskiego, Banacha i Fijałkowskiego), to butelka zamieniałaby się w puszkę
        > (z której to puszcza się muzykę i telefony), a w środku byłby zwykły jabol.

        Tak a'propos, to CC przeżyła coś podobnego - w pewnym momencie zarząd uległ
        nawiedzonym i postanowił odnowić brand (wg smolasowej nowomowy), czyli zmienić
        kształt butelki szklanej 0,33, a także zmienić recepturę jako już zramolalą.
        Skutek był jeden - masowe protesty konsumentów, które mogły przełożyc się na
        konkrety finansowe, nie podlegające dotacjom z budżetu państwowego, więc
        szybciutko nawiedzionych ostudzono, butelka i receptura ostały się, oczywiscie
        razem z nowościami, które jednak tego co było nie psuły.

        Ency
        • Gość: xz Re: Wprost znów o TrUjce IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 08.10.02, 09:07
          Jest jednak istotna różnica: CC jest normalną firmą rynkową, gdzie rządzi zysk,
          a żaden urzędnik nikogo nie zmusza do kupna. Głupi pomysł marketingowy może
          wywrócić firmę. Ten automat w normalnych firmach bardzo szybko eliminuje
          idiotyczne pomysły razem z ich twórcami najczęściej. Zadziałania tego
          mechanizmu życzę Trójce serdecznie z okazji 40-to i trochę lecia. Obawiam się
          jednak że trujkowym władcom z CC kojarzy się głównie "ask for more", a raczej
          pewna artystka...
    • tuhanka Re: Wprost znów o TrUjce 08.10.02, 13:07
      Wspomniany tekst jest już dostępny w sieci:
      tygodnik.wprost.pl/index.php3?numer=1037&art=13764&dzial=8
      • Gość: obi Re: Wprost znów o TrUjce IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 08.10.02, 22:58
        Przyznam szczerze, że czytałem tę notkę jak nekrolog.
        Trójka była, była, była...
        I wszystkim miło się wspomina stare dobre czasy, a już najlepiej się wspomina
        Markowi Niedźwieckiemu: że to było radio absorbujące, ze specyficznym
        dowcipem, atmosferą prywatności, niecenzurowanymi (sic!) rozmowami na żywo ze
        słuchaczami. Potem wymienia całą listę "charyzmatycznych prezenterów
        muzycznych" i całą gamę różnorodnych gatunków muzycznych prezentowanych na
        antenie.
        I co z tego pozostało? Z tej dobrej tradycji, o której tak chętnie i z
        rozrzewnieniem wyraża się Niedźwiedź? Pomogę w odpowiedzi - NIC NIE ZOSTAŁO.

        Popatrzmy:
        (było - jest)
        absorbujące - teraz bzyczy (zwłaszcza między 9 - 16 i 4-6);

        dowcip - brak; mistrzów słowa wywalono lub zmarginalizowano, PzR - w nocy;

        atmosfera prywatności - brak; Trójkę pod Księżycem zlikwidowano;

        niecenzurowane rozmowy na żywo - brak, są za to cenzurowane z taśmy;
        Szczytem hipokryzji jest wspominanie tych rozmów na żywo - Misiu, a co
        mieliśmy w ostatnią "urodzinową" niedzielę? Audycję wspominkową prowadzi Marek
        Niedźwiecki, słuchacze gadają tylko z taśmy (po selekcji jak sądzę).

        prezenterzy - z wymienionych ostał się Kaczkowski, Ptaszyn i Mann są w nocy,
        brak następców, a jeśli już to w nocy; zresztą o czym tu mówimy - w dzień mamy
        plejlistę, czegoś ambitniejszego możemy posłuchać tylko późną nocą;

        nie było Modern Talking i innej sieczki - teraz mamy clubbingową chałę;

        Więc czym się Niedźwiedź zachwyca?
        Powiem tak - on sam przyłożył rękę do tego, że Trójka stała się trUjką.
        Zniszczył całą muzykę w tym radiu, pozostawiając ochłapy - aby zamknąć gęby
        malkontentom. Wszystko na polecenie władzy i w trosce o własne siedzenie.
        A to, co mówi w tym artykule, to typowa dla niego propaganda - było fajnie,
        ale musimy się zmieniać i już; ja jestem pieszczoszkiem derekcji...

        Tytuł: "Trójka jak coca-cola" - nie rozumiem, co ma piernik do wiatraka?

        A coca-cola - no cóż, to napój dla mas, słodka woda kolorowa.
        A ja bym chciał zamiast coca-coli sok z wyciskanych pomarańczy.
        Czym się teraz różni trUjka od Zetki czy eReMeFu? Tym, czym coca-cola od pepsi-
        coli. Czyli wybór żaden.

        A swoją drogą nie wiem, czemu ma służyć ten artykuł we "Wyproście". Kolejne
        zamówienie? Dobre słowo dla słuchacza? Kolejny chaotyczny ruch derekcji?
        Machanie rękami na oślep?

        Dla mnie to minuta ciszy.

        PS.
        Ideałem by był powrót do starej, dobrej i sprawdzonej ramówki muzyczno -
        Trójkowopodksiężycowej przed rokiem 2000, ale skoro "nie można" to mam
        propozycję dla Misia (realną): przenieść (lepiej by było w ogóle wywalić)
        clubbing na noc sob/niedz 2-6, przed clubbingiem dać np.
        Wasowskiego/Chojnackiego albo Noc Muzycznych Pejzaży (22-2). Albo dać NMP w
        piątek 0-6, a duet W-Ch w sobotę 22-2, lub do rana. Czy jest to żądanie zbyt
        wygórowane?
        • Gość: astat Re: Wprost znów o TrUjce IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 09.10.02, 00:10
          Obi, podobnie do Ciebie ubolewam, że Trójki słuchać mogę już tylko nocami.
          Ale nie popadajmy w skrajności, z tym 'nekrologiem' to przesadziłeś.
          Artykuł faktycznie średni, niby wspomnieniowy, ale nie wiadomo co teraz, było
          nie było, znowu było, zero wniosków. I ta coca-cola, ni przypiął, ni przyłatał.
          Natomiast chyba coś drgnęło ogólnie. Może ktoś gdzieś zrozumiał, że nie ma
          sensu zaprzepaszczanie wszystkiego. Więc i my nie negujmy wszystkiego, na tym
          chyba powinien polegać kompromis. Wcale mi się kompromisy nie podobają, ale
          mamy inny wybór? Ja naprawdę jestem uzależniona od Trójki, lubię ludzi (z
          dawnej ekipy, tęsknię też za tymi co odeszli i szukam ich nerwowo w innych
          stacjach) i nie potrafię przestawić się wyłącznie na płyty. Na Marka
          Niedźwieckiego uwziąłęś się okrutnie. A ja, dla kontrastu (może jednak nie jak
          Lumbulak) nadal chcę wierzyć, że on próbuje ocalić cokolwiek. I nawet to
          cokolwiek jest dla mnie ważne, choć to dużo za mało...

          O, zaczął się właśnie Manniak, warto czekać... Dla Manna na pewno. Ania

          • Gość: jarek o Misiu IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 09.10.02, 07:04
            Gość portalu: astat napisał(a):

            > Na Marka
            > Niedźwieckiego uwziąłęś się okrutnie. A ja, dla kontrastu (może jednak nie
            jak
            > Lumbulak) nadal chcę wierzyć, że on próbuje ocalić cokolwiek.

            ...a zwłaszcza własny "stołek".

            Lubiłem Niedźwiedzia, gdy robił audycje z myślą o słuchaczach - teraz
            Niedźwiecki koncentruje się na utrzymaniu swojej persony i ulubionej przez
            niego muzyki (którą i ja lubię) na antenie, ale robi to w sposób, który mnie do
            jego osoby zniechęcił (choćby zabranie Kaczorowi sobotniego popołudnia).
            Jego niezdecydowane wypowiedzi (w stylu "a dla kogo ten wywiad":-)), to
            koniunkturalizm (wątpliwy...) albo oznaka braku zdecydowania. Od osoby, która
            cieszyła się takim duzym autorytetem u słuchaczy (również "targetowych" - Lista
            Przebojów) i posiada też mocną pozycję w radiu, oczekiwałem większego
            zdecydowania i stałości poglądów. Chyba nikt Misia nie zmusza do głoszenia
            propagandy dla zmian robionych przez Tłustowłosego? Został wszak jego
            pupilkiem, a teraz się rewanżuje. Gdyby miał inne poglądy na zmiany w PR3 nie
            brałby w nich tak aktywnego udziału. Jeśli zaś myśli on inaczej, to niech to
            powie to w sposób zdecydowany, jeśli zaś nie może - niech nic nie mówi. Ja to
            zrozumiem i docenię:-)) Oby nie było za późno!!!

            pozdrawiam, jarek

            PS

            coby nie było za bardzo OT - takie "artykuły" jak ten kolejny we "Wprost"
            tylko utwierdzają mnie w przekonaniu o "sprzedajności" dziennikarzy (aczkolwiek
            są wyjątki, nieliczne niestety...).
            A nie było tam nagłówka "tekst sponsorowany"? :-)))
            • Gość: xz Re: o Misiu IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 09.10.02, 09:27
              Jeśli chodzi o Niedźwiedzkiego, to przypomnę fragment innego wywiadu (z
              czerwca), który dużo tłumaczy:
              <<
              Dlaczego Pan został w PR3?
              Bo jestem fafuła. A tak naprawdę... Trudno się zmienia życie w moim wieku.
              Decyzja o odejściu z Trójki albo przejściu do innej stacji byłaby zmianą życia –
              poza zmianą pracy. Przyznam się, że byłem blisko przejścia tylko raz – do
              Zetki, razem z Moniką Olejnik. To było przed 1000-ym wydaniem Listy Przebojów i
              chyba wtedy się przestraszyłem odpowiedzialności za audycję, za słuchaczy...
              Może to jest irracjonalne, ale wydawało mi się, że ludzie wtedy by powiedzieli,
              że ich zdradziłem, że nagle przed ważnym momentem w dziejach tej audycji
              rezygnuję tylko dlatego żeby zarabiać więcej. Po tych doświadczeniach
              pomyślałem sobie, że nie odejdę z Trójki tak długo jak długo Trójka będzie
              chciała żebym był w tej stacji. Kiedyś pewnie odejdę, bo ludzie nie żyją
              wiecznie – Niedźwiedzie też – ale póki to, co robię bawi słuchaczy, póty tu
              jestem. Nie chcę spekulować: może teraz przeniosę się do Zetki a później do RMF-
              u, potem może jeszcze wrócę do Trójki, bo to jest balansowanie na linie i mogę
              w pewnym momencie z niej spaść. Bałem się tego i boję się nadal, ponieważ
              propozycje nadal przychodzą. Poza tym ja w Trójce robię właściwie wszystko, co
              chcę. Nie odczuwam pragnienia robienia czegoś więcej, bo robię dużo a
              jednocześnie spełniam się w swoich zachciankach robienia radia właściwie w 100
              procentach. Prowadzę bardzo popularną Listę, mam swoją audycję autorską, w
              której gram co chcę. Pojawiam się w różnych innych pasmach jako latający
              reporter. A pieniądze? Zarabiam tyle, że wystarcza mi na moje potrzeby, które
              nie są specjalnie wygórowane. Raz na 2-3 lata wyjeżdżam bardzo daleko na dłużej
              i to nie jest żaden problem. Najbardziej się boję chyba sytuacji, że w stacji
              komercyjnej – bo do takiej mógłbym przejść – powiedzmy po roku, kiedy słupki by
              wykazywały, że może słuchacze nie zaakceptowali mnie, prezes by
              powiedział “Panie Marku, bardzo Pana lubię i cenię, ale niestety... sam Pan
              widzi, słupki wykazały, że słuchacze Pana nie zaakceptowali. Dziękujemy,
              zrywamy kontrakt.” I wtedy co ja mogę zrobić? Nie miałbym wtedy już dokąd
              odejść. Mógłbym wtedy założyć Smutne Radio “Miś”, np. w Szklarskiej Porębie i
              nadawać... A może to dobry pomysł?<<

              Jak widać stary misiu jest fafuła, zmęczony i śpiący. I tyle.

              Coś jednak jest w powolnej zmianie tonacji różnych komentarzy. Już jakoś nie
              słychać buńczucznych zapowiedzi typu: "Trójka odradza się po 12 latach błędów i
              zaniechań" - (Laskowski, maj2002), już nie zarzuca się nieumiejętności
              robienia "nowoczesnego radia". Nawet w niedzielnej audycji sam pan derektor L.
              mówi o "złagodzeniu oprawy, bo słuchacze nie zaakceptowali".
              Nawiasem mówiąc po wypowiedzi pana L. i przerywniku muzycznym ktoś puscił
              Fedorowicza, który opowiadał o tym, jak nagrywał "60-minut na godzinę". Pan
              Jacek przedstawiał występujące tam postacie, m. in. kolegę kierownika,
              przygłupa po trzymiesiecznym kursie... Przypadek, czy to Misiu tak to zestawił?
          • Gość: Lesiek Re: Wprost znów o TrUjce IP: 195.205.139.* 09.10.02, 07:06
            Powiem tak:
            Ten artykuł jest naprawde niesamowity. Zwróccie uwage na
            naglówki poszczególnych akapitów:

            Trójka stala sie centrum okoloradiowego ruchu obywatelskiego
            Radio nie do bzyczenia
            Legendy trójki

            Hmm... czy to nie wyglada jak relacja z protestu?

            Dalej pisze sie, ze "Trójka nie bala sie jazzu ("Trzy
            kwadranse jazzu" Jana Ptaszyna Wróblewskiego) i klasyki".
            Hmm... nie bala sie, a teraz sie boi.

            W sumie - jesli Wprost chcialo poprzec TrUjke, to zrobilo to
            bardzo przewrotnie.






            • tuhanka Re: Wprost znów o TrUjce 09.10.02, 09:49
              Cóż, pewnie dziennikarz jako człowiek inteligentny pewnie wolał dawną Trójkę i
              podświadomie to z niego wyszło...
          • Gość: obi Re: Wprost znów o TrUjce IP: *.waw.cdp.pl 09.10.02, 13:08
            Gość portalu: astat napisał(a):

            > Na Marka
            > Niedźwieckiego uwziąłęś się okrutnie. A ja, dla kontrastu (może jednak nie
            jak
            > Lumbulak) nadal chcę wierzyć, że on próbuje ocalić cokolwiek. I nawet to
            > cokolwiek jest dla mnie ważne, choć to dużo za mało...

            Witam,
            Jakiś czas temu na innych wątkach pisałem, że jeszcze wierzę w Marka
            Niedźwieckiego i że był on dla mnie niejako ostatnią deską ratunku. Kto jak
            kto, ale Niedźwiedź mógł wykorzystać swój wówczas niekwestionowany autorytet i
            niesłychanej wartości markę medialną. Nie zrobił nic, nawet nie próbował -
            przynajmniej ja nie dopatrzyłem się efektów.
            Za to do biadolenia i narzekania był pierwszy: w kilku wywiadach z
            Niedźwiedziem przewijały się zdania krytykujące oprawę dźwiękową (czyli
            dżingle), że niektóre decyzje są chybione lub przynajmniej budzące wątpliwości
            itd. A ile razy Niedźwiedź wspominał o opuszczeniu Trójki? Ja mu wierzę, że
            nie chciał odejść przed 1000 wydaniem LPPT, bo słuchacze uznają to za "zdradę" -
            ja bym tak powiedział. Ale teraz - za dużo gorsze uważam pozostawanie
            Niedźwiedzia i oszukiwanie słuchaczy. Niestety.
            Roztrwonił swój kapitał medialny, sprzedał wszystko trUjkowej dyrekcji i
            firmuje swoim nazwiskiem jej działania. Dyrekcja nadal wierzy, że ma skarb i
            dopieszcza Misia... pozwalając mu nawet na krótkie "wycieczki" w postaci
            drobnych niegroźnych krytyk obecnej trUjki.
            Ja mogę to uważać za co najmniej rozdwojenie jaźni.
            Powiem tak, mam pewną słabość do Marka. I jestem w stanie mu w każdej chwili
            wszystko wybaczyć i puścic w niepamięć wszystkie jego mniejsze i większe
            kłamstwa i kłamstewka (a zwłaszcza to z "urodzinowej" niedzieli, kiedy dał
            obrzydliwy popis i wykonał najgorszą audycję swojego życia), jak zdecyduje się
            odważnie odejść albo przynajmniej głośno powiedzieć, że więcej już nie będzie
            firmował ohydnej względem słuchaczy (słuchaczy - nie targetu) polityki radia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka