Dodaj do ulubionych

Wsi sielska... anielska...

11.02.04, 23:50
www.ppr.pl/displayResource.do?_resourcePK=84167
Rolnictwo kulą u nogi

Statystycznie polski rolnik pracuje 3 godziny dziennie - szacuje Europejski
Bank Odbudowy i Rozwoju. To dlatego, że aż 22 proc. polskich gospodarstw nic
nie wytwarza.
Aż 22 proc. polskich gospodarstw nic nie wytwarza, 50 proc. wytwarza
wyłącznie na własne potrzeby. Tylko 28 proc. rolników zajmuje się produkcją
towarową. W ich gospodarstwach efektywność pracy porównywalna jest z unijną.
Prof. Andrzej Rosner z Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN wyjaśnia, że w
krajach wysoko rozwiniętych wystarczają 2-3 osoby na 100 hektarów, w Polsce
jest to ciągle około 20 osób na 100 ha.
Mamy 1,9 mln gospodarstw rolnych. Wystarczyłoby 600 tysięcy, by wyżywić
wszystkich Polaków. W całej Unii Europejskiej jest 6 mln gospodarstw.
Mieszkańcy wsi szukają pracy poza rolnictwem. Od 1996 roku liczba gospodarstw
zmniejszyła się o 4 proc., eksperci szacują, że do 2020 może spaść nawet o 60
proc. Wzrośnie natomiast jego średnia wielkość - z 6 do ponad 18 hektarów -
tyle, ile dziś wynosi średnia unijna.
W 2003 roku eksport polskiej żywności do Unii wzrósł o ponad 40 proc. do 178
mln dolarów, po raz pierwszy od kilkunastu lat sprzedaliśmy więcej niż
kupiliśmy. Niestety, to sukces tylko nieco ponad 1/4 rolników - tych, którzy
cokolwiek produkują.

KC, za TVP 11-02-2004
Obserwuj wątek
    • krzysztofsf I co to komu przeszkadza? 12.02.04, 09:17
      franzmaurer napisał:

      > www.ppr.pl/displayResource.do?_resourcePK=84167
      > Rolnictwo kulą u nogi
      >
      > Statystycznie polski rolnik pracuje 3 godziny dziennie - szacuje Europejski
      > Bank Odbudowy i Rozwoju. To dlatego, że aż 22 proc. polskich gospodarstw nic
      > nie wytwarza.
      > Aż 22 proc. polskich gospodarstw nic nie wytwarza, 50 proc. wytwarza
      > wyłącznie na własne potrzeby. Tylko 28 proc. rolników zajmuje się produkcją
      > towarową. W ich gospodarstwach efektywność pracy porównywalna jest z unijną.
      > Prof. Andrzej Rosner z Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN wyjaśnia, że w
      > krajach wysoko rozwiniętych wystarczają 2-3 osoby na 100 hektarów, w Polsce
      > jest to ciągle około 20 osób na 100 ha.
      > Mamy 1,9 mln gospodarstw rolnych. Wystarczyłoby 600 tysięcy, by wyżywić
      > wszystkich Polaków. W całej Unii Europejskiej jest 6 mln gospodarstw.
      > Mieszkańcy wsi szukają pracy poza rolnictwem. Od 1996 roku liczba gospodarstw
      > zmniejszyła się o 4 proc., eksperci szacują, że do 2020 może spaść nawet o 60
      > proc. Wzrośnie natomiast jego średnia wielkość - z 6 do ponad 18 hektarów -
      > tyle, ile dziś wynosi średnia unijna.
      > W 2003 roku eksport polskiej żywności do Unii wzrósł o ponad 40 proc. do 178
      > mln dolarów, po raz pierwszy od kilkunastu lat sprzedaliśmy więcej niż
      > kupiliśmy. Niestety, to sukces tylko nieco ponad 1/4 rolników - tych, którzy
      > cokolwiek produkują.

      Caly czas ta histerie zwiazana z restrukturyzacja rolnictwa uwazam za jedna
      wielka paranoje.
      jeszcze 10 lat temu byly alarmujace artykuly na temat wyludniania sie i
      starzenia wsi polskiej z ktorej mlodzierz odplywa do miast i nikt poza starcami
      nie zostaje na gospodarstwie. Teraz w zwiazku z gigantycznym bezrobociem mlodzi
      nie maja gdzie wyjezdzac i pozostaja na wsi, wegetujac przy rodzinach.
      Poprawi sie gospodarka, to relacje te sie wyprostuja samoistnie. Ludzie sami
      ida tam, gdzie wiecej pieniedzy i mniej ciezka praca za swoja robocizne.

      Mam wrazenie, ze przed malymi gospodarstwami produkujacymi na wlasne potrzeby i
      prowadzacymi wrecz gospodarke wymienna z sasiadami i krewnymi/znajomymi z
      miasta jest wrecz paranoiczna obawa w unii, jakby to, ze zyja one wlasciwie
      obok systemu fiskalno-nakazowego stanowilo zagrozenie dla wladzy. Nie ma
      mozliwosci ich kupic to sie ich represjonuje ekonomicznie i prowadzi medialny
      ostracyzm.

      Nie mowie, ze ludzie tam maja slodkie, sielskie zycie, maja raczej brod, smrod
      i ubostwo, ale dla mnie jako Polaka stanowia rezerwuar prokreacyjny naszego
      narodu. Nie maja nic do roboty to produkuja dzieci (obywateli Polski, ktorzy sa
      w coraz mniejszych ilosciach wytwarzani w miescie). Jak tylko jest mozliwosc na
      lepsze zycie, ludzie ci samoistnie migruja w korzystniejsze dla nich regiony.

      Jesli jakas sekta kupi gospodarstwo i wytwarza na wlasne potrzeby przez 3
      godziny dziennie a reszte czasu spedza na modlitwach i rozrywkach, to wszystko
      jest w porzadku, a nawet jest odbierane jako cos postepowego, stanowiacego inny
      model na zycie.

      Dlaczego male wiejskie wegetujace gospodarstwa sa zagrozeniem, a nie sa nim
      slamsy z bezrobotnymi, wegetujacymi rowniez bez jakiejkolwiek produkcji, nawet
      3 godziny dziennie?

      Wielu naszych "rolnikow" liczonych do tych statystyk, sa to byli pracownicy
      nierentownych i dotowanych przez panstwo (co nam to przypomina?) "gospodarstw
      farmerskich" czyli pgr - przynajmniej na "ziemiach odzyskanych" a ich
      skrupulatnie wyliczane gospodarstwa to dawne dzialki pracownicze

      Tak przy okazji, to wlasnie drobny rolnik byl zawsze w Polsce sila opierajaca
      sie naciskom ekonomicznym, nacjonalistycznym i politycznym kolejnych okupantow.
      Nie farmer, ktory z racji obawy przed bankructwem jest podatny na wszelkiego
      typu naciski, tylko rolnik, ktory i tak swinke wychoduje, krowe wydoi, jajek
      nazbiera i jakos wyzyje.

      Walka z drobnym rolnictwem ma dla mnie wymiar wylacznie polityczny a statystyki
      i powiazane z nimi presje ekonomiczne sa metodami nacisku. Wystarczyloby
      wszystkim w ue zniesc dotacje, a problem przestalby byc istotny i mozna by
      zostawic go naturalnemu biegowi rzeczy.


      > KC, za TVP 11-02-2004
      • emes-nju Re: I co to komu przeszkadza? 12.02.04, 10:14
        krzysztofsf napisał:

        > Caly czas ta histerie zwiazana z restrukturyzacja rolnictwa uwazam za jedna
        > wielka paranoje.
        > jeszcze 10 lat temu byly alarmujace artykuly na temat wyludniania sie i
        > starzenia wsi polskiej z ktorej mlodzierz odplywa do miast i nikt poza
        starcami
        >
        > nie zostaje na gospodarstwie. Teraz w zwiazku z gigantycznym bezrobociem
        mlodzi
        >
        > nie maja gdzie wyjezdzac i pozostaja na wsi, wegetujac przy rodzinach.
        > Poprawi sie gospodarka, to relacje te sie wyprostuja samoistnie. Ludzie sami
        > ida tam, gdzie wiecej pieniedzy i mniej ciezka praca za swoja robocizne.


        A gospodarka nie moze sie rozwijac bo jest przygnieciona podatkami m. in. na
        konserwowanie wiejskiego skansenu (to jest wskazane politycznie - przypodobanie
        sie chlopom do piekna winda wyborcza). Doplaty do KRUS to powazna pozycja w
        budzecie. A sprobuj odebrac...

        To jest zamkniete kolo!


        > Mam wrazenie, ze przed malymi gospodarstwami produkujacymi na wlasne potrzeby
        i
        >
        > prowadzacymi wrecz gospodarke wymienna z sasiadami i krewnymi/znajomymi z
        > miasta jest wrecz paranoiczna obawa w unii, jakby to, ze zyja one wlasciwie
        > obok systemu fiskalno-nakazowego stanowilo zagrozenie dla wladzy. Nie ma
        > mozliwosci ich kupic to sie ich represjonuje ekonomicznie i prowadzi medialny
        > ostracyzm.


        Za to ci, ktorzy pracuja wydajnie i solidnie sa karani poteznymi odciazeniami
        podatkowymi. A jezeli jeszcze taki jeden z drugim zalaza firme to jeszcze,
        oprocz podatkow, czepiaja sie ich (skutecznie i bolesnie) wszelkiej
        masci "organa" kontrolujac i karzac za najdrobniejsze uchybienia.

        W tym kraju prawie nikomu nie jest tak dobrze jak by chcial.


        > Nie mowie, ze ludzie tam maja slodkie, sielskie zycie, maja raczej brod,
        smrod
        > i ubostwo, ale dla mnie jako Polaka stanowia rezerwuar prokreacyjny naszego
        > narodu. Nie maja nic do roboty to produkuja dzieci (obywateli Polski, ktorzy
        sa
        >
        > w coraz mniejszych ilosciach wytwarzani w miescie).


        "Wytwarzanie obywateli" ma sens ekonomiczny tylko wtedy, gdy ci obywatele beda
        mogli wziac na siebie, jak dorosna, ciezar utrzymywania tego panstwa. Niestety
        w obecnym ukladzie beda raczej obciazeniem...


        > Jak tylko jest mozliwosc na
        >
        > lepsze zycie, ludzie ci samoistnie migruja w korzystniejsze dla nich regiony.


        Po co migrowac - polska wies to ugor uslugowy i produkcyjny. Przeciez na wsi
        tez mozna produkowac i sprzedawac - tylko, ze wymaga to podniesienia z blota
        sily nabywczej polskich rolnikow. A podniesc sie nie da bo w rolnictwie pracuje
        zbyt duzo ludzi.

        Znowu kolo sie zamyka.


        > Jesli jakas sekta kupi gospodarstwo i wytwarza na wlasne potrzeby przez 3
        > godziny dziennie a reszte czasu spedza na modlitwach i rozrywkach, to
        wszystko
        > jest w porzadku, a nawet jest odbierane jako cos postepowego, stanowiacego
        inny
        >
        > model na zycie.
        >
        > Dlaczego male wiejskie wegetujace gospodarstwa sa zagrozeniem, a nie sa nim
        > slamsy z bezrobotnymi, wegetujacymi rowniez bez jakiejkolwiek produkcji,
        nawet
        > 3 godziny dziennie?


        Wszyscy biedacy sa zagrozeniem!


        > Wielu naszych "rolnikow" liczonych do tych statystyk, sa to byli pracownicy
        > nierentownych i dotowanych przez panstwo (co nam to przypomina?) "gospodarstw
        > farmerskich" czyli pgr - przynajmniej na "ziemiach odzyskanych" a ich
        > skrupulatnie wyliczane gospodarstwa to dawne dzialki pracownicze


        Tak! Za czasow komuny wielkie PGR produkowaly tak "wydajnie", ze rolnicy ze
        swoich dzialek pracowniczych wyciskali wiecej!


        > Tak przy okazji, to wlasnie drobny rolnik byl zawsze w Polsce sila opierajaca
        > sie naciskom ekonomicznym, nacjonalistycznym i politycznym kolejnych
        okupantow.


        Tak wyliczac zaslugi mozna od Grunwaldu! Tylko czy ma to sens?


        > Nie farmer, ktory z racji obawy przed bankructwem jest podatny na wszelkiego
        > typu naciski, tylko rolnik, ktory i tak swinke wychoduje, krowe wydoi, jajek
        > nazbiera i jakos wyzyje.


        Dokladnie to samo co piszesz o farmerze mozna przypisac przedsiebiorcom. Czy
        wyjsciem jest powrot do wspolnoty pierwotnej? I gospodarki opartej na hodowli i
        zbieractwie?


        > Walka z drobnym rolnictwem ma dla mnie wymiar wylacznie polityczny a
        statystyki
        >
        > i powiazane z nimi presje ekonomiczne sa metodami nacisku. Wystarczyloby
        > wszystkim w ue zniesc dotacje, a problem przestalby byc istotny i mozna by
        > zostawic go naturalnemu biegowi rzeczy.


        Wystarczy w ogole pozwolic na zdecydowanie wieksza liberalizacje wszystkiegio.
        Tylko, ze jest to polityczne samobojstwo w kraju, w ktorym wszystko wszystkim
        (no, prawie wszystkim - ktos za to musi placic...) sie nalezy.


        > > KC, za TVP 11-02-2004


        Nie wykorzystoj TVP jako podpory. To jest tuba propagandowa waaadzy. Usluszysz
        tam tylko to, co waaaadza zechce rozpropagowac.
        • franzmaurer Re: I co to komu przeszkadza? 12.02.04, 11:57
          W związku ze związkiem czyli w nawiązaniu do wątku odsyłam jeszcze tu wink
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15778&w=10324729&a=10713784
        • krzysztofsf Re: I co to komu przeszkadza? 14.02.04, 00:20
          Pomijajac reszte wypowiedzi, konstruktywne wskazanie problemu widze tylko w
          krus.
          Przy wprowadzeniu dobrowolnych , niedotowanych przez panstwo ubezpieczen dla
          wszystkich, sprawa bylaby zalatwiona. Zwlaszcza, ze nie wiem, jakie pozniej
          kozysci ma taki rolnik z emerytury? Rolnik, wlasciciel gospodarstwa placi krus.
          A jego zona? A dorosle dzieci? szwagier z siostra mieszkajacy u niego? Wszyscy
          zameldowani czy sie typuje kto? Ile osob pracujacych w gospodarstwie jest
          platnikami krus i przyszlymi emerytami? Moze sami juz w duzej mierze uciekaja
          od placenia krus i tak bardzo by o jego brak sie nie klucili? (Jesli nie
          musieliby przymusowo przejsc na zus)

          Ciekawe jak to sie teraz odbedzie? Rolnicy tracacy gospodarstwa z przyczyn
          programowych, przestana placic krus bo nie beda rolnikami a nie wszyscy znajda
          prace ..czyli zostana bezrobotnymi (lub pracujacymi na czarno) nie placacymi
          zadnego ubezpieczenaia emerytalnego.

          Dodatkowo skomentuje jeszcze wytwarzanie obywateli....Produkt gotowy bedzie za
          kilkanascie, kilkadziesiat lat, czyli wtedy, gdy przebakuje sie, ze wskutek
          starzenia spoleczenstwa i migracji sily roboczej z Polski bedziemy starym
          spoleczenstwem zatrudniajacym gastarbeiterow ze wschodu.
          • emes-nju Re: I co to komu przeszkadza? 16.02.04, 10:34
            krzysztofsf napisał:

            > Pomijajac reszte wypowiedzi, konstruktywne wskazanie problemu widze tylko w
            > krus.
            > Przy wprowadzeniu dobrowolnych , niedotowanych przez panstwo ubezpieczen dla
            > wszystkich, sprawa bylaby zalatwiona. Zwlaszcza, ze nie wiem, jakie pozniej
            > kozysci ma taki rolnik z emerytury? Rolnik, wlasciciel gospodarstwa placi
            krus.
            >
            > A jego zona? A dorosle dzieci? szwagier z siostra mieszkajacy u niego?
            Wszyscy
            > zameldowani czy sie typuje kto? Ile osob pracujacych w gospodarstwie jest
            > platnikami krus i przyszlymi emerytami? Moze sami juz w duzej mierze uciekaja
            > od placenia krus i tak bardzo by o jego brak sie nie klucili? (Jesli nie
            > musieliby przymusowo przejsc na zus)


            Hm... Ciekawy problem. Ale zaloze sie, ze jezeli KRUS placi jeden rolnik to z
            ubezpiedzenia korzysta cala jego rodzina - tak samo jak rodzina jedynego
            zywiciela rodziny zatrudnionego na etacie. W koncu w naszym raju robotnikow i
            chlopow wysokosc placonej skladki NIGDY nie miala wplywu na wysokosc
            otrzymywanych swiadczen!


            > Ciekawe jak to sie teraz odbedzie? Rolnicy tracacy gospodarstwa z przyczyn
            > programowych, przestana placic krus bo nie beda rolnikami a nie wszyscy
            znajda
            > prace ..czyli zostana bezrobotnymi (lub pracujacymi na czarno) nie placacymi
            > zadnego ubezpieczenaia emerytalnego.


            Przeciez i tak teraz nie pracuja - ukryte bezrobocie na wsi osiagnelo juz
            granice abstrakcji!!! To jest koszmar (glownie dla tych ludzi), ktorego nikt
            nie potrafi okielznac. Wiec nie robi sie NIC.


            > Dodatkowo skomentuje jeszcze wytwarzanie obywateli....Produkt gotowy bedzie
            za
            > kilkanascie, kilkadziesiat lat, czyli wtedy, gdy przebakuje sie, ze wskutek
            > starzenia spoleczenstwa i migracji sily roboczej z Polski bedziemy starym
            > spoleczenstwem zatrudniajacym gastarbeiterow ze wschodu.


            Z tym komentarzem moze troche przesadzilem smile Aczkolwiek nie do konca minalem
            sie z prawda. Masz racje, ze naprodukowani teraz ludzie wejda w zycie za
            kilkanascie lat, ale konia z rzedem temu, kto potrafi przewidziec czy nie beda
            oni ciezarem dla spoleczenstwa. Nawet nie dlatego, ze nie bedzie pracy. Powodem
            moze byc to, ze ci mlodzi ludzie jedyne czego sie naucza od swoich malorolnych
            (w zasadzie bezrobotnych) rodzicow to umiejetnosc wyciagania reki po zasilek!
            Marazm na wsi jest porazajacy!!! Juz w tej chwili po polskich miastach walesaja
            sie chmary blokersow. I co, wkrotce dolacza do nich chmary miedzersow (od
            miedzy)?

            Kilka razy mialem do czynienia z blokersami "szukajacymi" pracy. Jedyne czego
            oni szukaja to pieczatki mojej firmy stwierdzajacej, ze oni u mnie byli
            i "aktywnie szukali pracy". Potem ida do pomocy spolecznej i dostaja zasilek.
            • krzysztofsf Re: I co to komu przeszkadza? 16.02.04, 11:07
              emes-nju napisał:


              > Marazm na wsi jest porazajacy!!! Juz w tej chwili po polskich miastach walesaja
              >
              > sie chmary blokersow. I co, wkrotce dolacza do nich chmary miedzersow (od
              > miedzy)?
              >
              Przy obecnej polityce napewno. Juz jest ich pelno we wsiach popegeerowskich.
              Natomiast, jesli nie dofinansowywano by przyszlych emerytow krusem oplacanym tak
              naprawde przez innych, ani doplatami unijnymi, to koszt funkcjonowania
              gospodarstwa rolnego bylby dla nas nieistotny.
              Decydowalby tylko rynek i potrzeby rolnika. Jesli komus wystarcza malo...jego
              wola. Jednostki nazdolniejsze i najambitniejsze i tak sie tyum nie zadowola, a
              uszczesliwianie na sile tych, ktorzy zgina w nowych ukladach sprowadza sie do
              produkowania klientow dobroczynnosci spolecznej. Zobacz co sie dzieje w nowej
              hucie i na slasku, gdzie sciagano tysiacami ludzi ze wsi.
              Migracja ze wsi do miast wychodzila spoleczenstwom jedynie wtedy na zdrowie, gdy
              wywolywalo ja ssanie wolnych miejsc pracy w miescie a nie ucieczka wywolana np
              glodem, kleskami zywiolowymi.




              • emes-nju Re: I co to komu przeszkadza? 16.02.04, 12:30
                Masz racje. Sytuacja jest tak zapetlona i zasr..., ze nie ma teraz rozwiazan,
                ktore by w kogos nie uderzyly. Walna w bezrobotnych czy rolnikow - bedzie
                rewolucja. Uderzy w przedsiebiorcow - zwiekszy sie bezrobocie i skutki jak
                wyzej.

                Teraz nie ma madrych - trzeba bylo myslec wczesniej. Teraz MUSI bolec! Szkoda
                tylko, ze najmniej zaboli tych, ktorzy nam ten los zgotowali.
      • exerik Re: I co to komu przeszkadza? 12.02.04, 16:32

        > Caly czas ta histerie zwiazana z restrukturyzacja rolnictwa uwazam za jedna
        > wielka paranoje.
        > jeszcze 10 lat temu byly alarmujace artykuly na temat wyludniania sie i
        > starzenia wsi polskiej z ktorej mlodzierz odplywa do miast i nikt poza
        starcami
        >
        > nie zostaje na gospodarstwie. Teraz w zwiazku z gigantycznym bezrobociem
        mlodzi
        >
        > nie maja gdzie wyjezdzac i pozostaja na wsi, wegetujac przy rodzinach.
        > Poprawi sie gospodarka, to relacje te sie wyprostuja samoistnie. Ludzie sami
        > ida tam, gdzie wiecej pieniedzy i mniej ciezka praca za swoja robocizne.
        >
        > Mam wrazenie, ze przed malymi gospodarstwami produkujacymi na wlasne potrzeby
        i
        >
        > prowadzacymi wrecz gospodarke wymienna z sasiadami i krewnymi/znajomymi z
        > miasta jest wrecz paranoiczna obawa w unii, jakby to, ze zyja one wlasciwie
        > obok systemu fiskalno-nakazowego stanowilo zagrozenie dla wladzy. Nie ma
        > mozliwosci ich kupic to sie ich represjonuje ekonomicznie i prowadzi medialny
        > ostracyzm.
        >
        > Nie mowie, ze ludzie tam maja slodkie, sielskie zycie, maja raczej brod,
        smrod
        > i ubostwo, ale dla mnie jako Polaka stanowia rezerwuar prokreacyjny naszego
        > narodu. Nie maja nic do roboty to produkuja dzieci (obywateli Polski, ktorzy
        sa
        >
        > w coraz mniejszych ilosciach wytwarzani w miescie). Jak tylko jest mozliwosc
        na
        >
        > lepsze zycie, ludzie ci samoistnie migruja w korzystniejsze dla nich regiony.
        >
        > Jesli jakas sekta kupi gospodarstwo i wytwarza na wlasne potrzeby przez 3
        > godziny dziennie a reszte czasu spedza na modlitwach i rozrywkach, to
        wszystko
        > jest w porzadku, a nawet jest odbierane jako cos postepowego, stanowiacego
        inny
        >
        > model na zycie.
        >
        > Dlaczego male wiejskie wegetujace gospodarstwa sa zagrozeniem, a nie sa nim
        > slamsy z bezrobotnymi, wegetujacymi rowniez bez jakiejkolwiek produkcji,
        nawet
        > 3 godziny dziennie?
        >
        > Wielu naszych "rolnikow" liczonych do tych statystyk, sa to byli pracownicy
        > nierentownych i dotowanych przez panstwo (co nam to przypomina?) "gospodarstw
        > farmerskich" czyli pgr - przynajmniej na "ziemiach odzyskanych" a ich
        > skrupulatnie wyliczane gospodarstwa to dawne dzialki pracownicze
        >
        > Tak przy okazji, to wlasnie drobny rolnik byl zawsze w Polsce sila opierajaca
        > sie naciskom ekonomicznym, nacjonalistycznym i politycznym kolejnych
        okupantow.
        > Nie farmer, ktory z racji obawy przed bankructwem jest podatny na wszelkiego
        > typu naciski, tylko rolnik, ktory i tak swinke wychoduje, krowe wydoi, jajek
        > nazbiera i jakos wyzyje.
        >
        > Walka z drobnym rolnictwem ma dla mnie wymiar wylacznie polityczny a
        statystyki
        >
        > i powiazane z nimi presje ekonomiczne sa metodami nacisku. Wystarczyloby
        > wszystkim w ue zniesc dotacje, a problem przestalby byc istotny i mozna by
        > zostawic go naturalnemu biegowi rzeczy.
        >
        >
        > > KC, za TVP 11-02-2004



        Tak tylko chciałbym pochwalić, bo to bardzo mądry tekst jest i nie mam zamiaru
        nic do niego dodawać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka