Dodaj do ulubionych

Chinski dolar wraca do USA

23.01.13, 17:44


Rozgladam sie za drugim mieszkaniem i jest to prawdziwa zenada. Mimo kryzysu, w Nowym Jorku mamy typowy „rynek sprzedajacego”. Nie tylko jest malo i byle co, ale wedlug slow posrednika, „dzis to trzeba miec 30-50% gotowki, zeby powaznie myslec o zakupie czegos ciekawego”. Pytam go czy oszalal, a on mowi, ze Chinczycy kupuja calosc za gotowke, wiec jak on ma klienta, ktory ma 50% gotowki i Chinczyka, ktory daje 100% gotwka, to wybiera....no kogo?
Chyba jasne. A dodatkowo, zolci podobno sie w ogole nie targuja, biora jak leci. Opowiadal, jak jeden chapnal 5 coopow na Queenie w zeszlym miesiacu. Jak tu konkurowac z takim czyms ?
Obserwuj wątek
    • bagracz Amerykański dolar wraca do USA 24.01.13, 00:03
      Dobrze by było wiedzieć jakie będą reakcje i konsekwencje, gdy ten proces nabierze tempa.
      • byly-kadi Prawdopodobnie 24.01.13, 02:37
        zalezy to od skali zjawiska. Mam tu na mysli tylko real estate w tym momencie a nie jakis szerszy aspekt.

        Przykladowo- ja "uciekam" z Nowego Jorku, zdecydowalem sie zrezygnowac z kupna w miescie czegokolwiek. To co mam- wynajme, moze znajde nie-Chinczyka.
        Dla mnie 35- metrowa kawalerka na Williamsburgu nie jest warta pol miliona dolarow to raz, dwa to nie chce mieszkac w bydynku z 90% glupkowato usmiechajacych sie i nie mowiacych slowa po angielsku skosnookich.
        Trzy- jak zaleja co lepsze czesci miasta, to ceny przeciez zwala sie w dol, bo kto bedzie tam chcial cos kupic i zamieszkac ? Chyba ze beda to sobie odsprzedawac nawzajem i podkrecac ceny, ale wtedy co ja mam do tego smile ?
        To moj wybor, nie mam pojecia jak do sprawy podejda potencjalni amerykanscy nabywcy nieruchomosci gdzies na Manhattanie czy gdziekolwiek w NY. Moze sa ludzie, ktorym akurat bedzie to kapitalnie pasowac ?
        • bagracz Re: Prawdopodobnie 24.01.13, 07:45
          To nie chodzi tylko o rynek mieszkaniowy w NY.
          Co się stanie gdy zaufanie do dolara spadnie do takiego poziomu, że zacznie rosnąć rzeka dolarów wracających do USA. Bo USA będzie jednym z niewielu miejsc, które jeszcze będą go akceptować.
          Nie chcę być nudny ale ceny w USA zaczną rosnąć. Tak jak to zauważyłeś w segmencie mieszkań w NY. Cały rynek nieruchomości w USA czeka ożywienie. W granicy gorączkowe. Bo co może obcokrajowiec kupić w USA za dolary by nie stracić? Oczywiście jeszcze kupić. Potem może być za późno bo ceny oszaleją.
          Piszesz, nie targują się? Chinczycy? Ciekawe.

          • byly-kadi Re: Prawdopodobnie 24.01.13, 14:44
            To kompletnie nie ma sensu. Ty polecialbys do USA wydawac walute, ktora ma za chwile pasc, na dobra ktorych nie mozesz nigdzie przeniesc ? Jak dom czy mieszkanie ? Niby w jakim celu? Przeciez jak kraj padnie, to te dobra nie beda juz nic warte dla nikogo.
            Osobiscie zamienilbym dolara na inna walute, kupil zloto, diamenty, nieruchomosc w kraju ktoremu nie grozi „upadek” ,cokolwiek, co bede mogl uplynnic. Nigdy nic w kraju, ktory ma sie niby rozleciec.
            BTW: Mieszkania wcale nie potanialy, genralnie w ogolnej skali mamy ciagle znaczny spadek. Wzrost cen dotyczy tylko malych enklaw. Najwyrazniej sa nadal ludzie z pieniedzmi, ktorzy za najlepsze miejsce do wydania ich uwazaja USA a nie na przyklad Azje czy Europe. Malo tego, tu jest o tym, jak to Niemcy i brytyjczycy kupuja u nas nieruchomosci
            manhattan.ny1.com/content/ny1_living/112188/foreign-interest-returns-to-city-real-estate
            • bagracz Re: Prawdopodobnie 24.01.13, 18:39
              byly-kadi napisał:

              > To kompletnie nie ma sensu. Ty polecialbys do USA wydawac walute, ktora ma za
              > chwile pasc, na dobra ktorych nie mozesz nigdzie przeniesc ? Jak dom czy miesz
              > kanie ? Niby w jakim celu? Przeciez jak kraj padnie, to te dobra nie beda juz n
              > ic warte dla nikogo.

              Muszę Cię zmartwić Kadi. Ponoć w Berlinie, anglosasi kupili mnóstwo nieruchomości w czasie najgorszego upadku niemieckiej waluty. Jakoś widzieli w tym sens a nawet okazje.
              Swiat się nie skończy Kadi wraz z upadkiem dolara. Będzie nowa waluta i mam nadzieje troche zdrowszy system. Przynajmniej na poczatku. Dobra w rodzaju mieszkania, pod warunkiem, że z miastem nie zrobi się to co z Detroit, nie stracą całkowicie swojej wartości.
              To tylko ich ceny, wyrażone w walutach coś wartych, mogą być przez krótki okres śmiesznie małe.
              • przycinek.usa Re: Prawdopodobnie 25.01.13, 02:37
                "anglosasi kupili mnóstwo nieruchomości w czasie najgorszego upadku niemieckiej waluty."

                nie widzisz tutaj pewnej logicznej sprzecznosci?
                Kupili w szczycie zalamania waluty, a nie przed.

                Czytaj: nieruchomosci REALNIE spadna!!
                A spadek przed nami a ci co kupuja teraz STRACA.
                • bagracz Re: Prawdopodobnie 25.01.13, 04:56
                  Oczywiście masz rację. Ci co kupią teraz stracą.
                  Ale nie widzę logicznej sprzeczności. Ja pisałem o przewidywanej przyszłości, gdy dolar będzie wracał do USA z powodu utraty zaufania czyli hiperinflacji. Nie twierdzę, że początek tego procesu to obserwowane przez Kadiego zjawisko. Tak może być, bo w końcu każdy proces ma swój początek. W końcu ci co kupią przed absolutnym dołkiem cenowym, też stracą. Bo mogli kupić jeszcze taniej.
                  Jak się ma nadmiar dolarów i nie ma do nich zaufania, to trzeba je jak najszybciej wydać.
                  Wybory mogą być bardzo różne bo jeszcze można wybierać. Nie wszyscy kupują złoto, albo nie całą kasę w nie ładują.
                  • przycinek.usa Re: Prawdopodobnie 24.02.13, 19:00
                    zakup nieruchomosci ma sens tylko wtedy, kiedy wierzy sie w deflacje. Malo kto to rozumie - ale wkrotce zrozumieja. Ceny nieruchomosci sa atrakcyjne jedynie w sytuacji zachowania status quo, czyli niska inflacja, niska stopa procentowa - oraz najwazniejsze - stabilnosc cen zywnosci. Jest calkowicie oczywiste, ze ceny nie sa stabilne, stopa procentowa juz idzie w gore, ceny zywnosci wariuja i status quo jest niepewne.


                    To jak ceny dzialaja na rynek widac po ostatnich danych ekonomicznych - ten rynek jest slaby jak rekonwalescent po gruzlicy. Minimalnie zabrali ludziom forsy (te ulgi, co wygasly) i sprzedaz w wallmarcie sie zalamala. To jest nie do wiary. Ten rynek jest strasznie kruchy. Dalszy wzrost cen zywnosci zabierze forse z innych dziedzin - kumulucja tego zjawiska zdusi popyt na rynku domow. Przeciez to jest tak oczywiste - ze nie rozumiem jak mozna tego nie dostrzegac. To jest faktycznie logiczny i klarowny lancuch przyczynowo skutkowy - choc proces jest szalenie powolny, ale trwa caly czas.


                    Poniewaz zas rynek jest bardzo zrownowazony - zatem analitycy mowia o deflacji.
                    Ale to juz nie jest srodowisko deflacyjne. Rodza sie presje cenowe!


                    Przeciez jak w Polsce rynek sie rozpadal w polowie lat 80tych i nastepowalo przyspieszenie inflacji - to tez byly obecne presje deflacyjne. Nikt nie chcial kupowac octu. Zawsze sa jakies segmenty rynku, w ktorych takie dziwactwa zachodza. To jest tylko kwestia proporcji.


                    Od dawna mowie, ze nieruchomosci sa najgorsza klasa inwestycyjna w okresie transformacji cyklu, kiedy wzrastaja presje cenowe, wzrastaja koszty i buduje sie baza pod przyszly impuls inflacyjny. W momencie, kiedy wreszcie do tego wydarzenia dochodzi - realna wartosc nieruchomosci spada znaczaco i dopiero wtedy warto kupowac domy. Czyli dom nalezy kupowac dopiero wtedy, kiedy ten kryzys sie rozwinie a ceny wszystkiego zwariuja.

                    I na ten moment trzeba czekac z gotowka, bo banki nie dadza nikomu kredytu w takim niepewnym okresie. I to jest jeden z czynnikow wplywajacych na ceny.
                    • przycinek.usa Re: Prawdopodobnie 24.02.13, 19:03
                      > I na ten moment trzeba czekac z gotowka,

                      oczywiscie mam na mysli zloto, srebro albo pochodne zlota i srebra - kopalnie.
                      • byly-kadi Jaja sie dopiero zaczynaja 25.02.13, 17:05
                        Idzie sequestorek ; ) Ciecia w budzecie nie do wyobrazenia, co mnie najbardziek wk...ia i zadziwia, to to ze cigle za wszystko wini sie...rebublikanow. Bo nie chca sie zgodzic na dalsze rozdawanie kasy i tego typu szalenstwa.
                        I to wszystko w sytuacji, gdzie gros glosujacych poszlo glowsowanc na tego pozal sie Boze prezydenta tylko dlatego, zeby im nie odebral kuponow na zarcie czy innej darmochy. Zenada.
                        Kto sie nie przygladal tym cieciom, ktore moga nasapic to niech spojrzy na to co ma sie dziac. Skala jest przerazajaca. W dupsko oczywiscie znow dostanie pracujacy frajer, no bo jak odebrac „nedzne goesze” tym najbiedniejszym? Idioci, co glosowali za ta Ameryka rozdawactwa, biedna, nieudolna, zahukana i nie gadajaca po angielsku ocaleja, bo to ich triumf przeceiez,, to zdziadowienie USA.

                        Wracajac do nieruchomosci, to ja widze kompletny chaos tutaj. Wczoraj lazilem po greenpoincie, Polakow stamtad juz wyduszono jak wagry, ceny to nawet malo istotne- po prostu NIE MA nic na rynku. Posrednicy maja kupcow bez liku ale nie maja co sprzedawac.....mlyn normalnie. Oczywiscie to tylko w NY i tylko w niektorych miejscach. Wyglada na to, ze dzis kupuje sie jak rosyjscy nowobogaccy- po co kupowac krawac za 300 jak obok w sklepei ten sam jest za 500?
                        • przycinek.usa Re: Jaja sie dopiero zaczynaja 26.02.13, 03:17
                          "po prostu NIE MA nic na rynku"

                          nie znam dokladnie sytuacji greenpointu, ale z mojego podworka sytuacja nie jest wcale taka rozowa jak opisujesz. Rynek jest bowiem okresleniem relatywnym - tutaj rynkiem okresla sie to co jest na MLS. A na nim jest gowno. Mowiac oglednie. Banki trzymaja lape na inventory i nie masz szans wiedziec, ktore domy sa puste i ile tego jest. Oprocz tego wiekszosc transakcji jest wystawiana do aprobaty - i nie przechodzi - co powoduje sytuacje, ze sa ludzie skladajacy oferty na 10 domow i wszystko jest natychmiast zdjete z MLS i widzisz tylko hold, albo pending. Po czym wraca na "rynek" jak bank oferte odrzuci co jest nagminne. Domy sie nie sprzedaja. Tylko wchodza "na rynek" i schodza z tego rynku.
                          • kierny Re: Jaja sie dopiero zaczynaja 26.02.13, 04:36
                            E tam, nie ma nic na rynku?
                            Prosze bardzo, sprzedam od zaraz,
                            1 sypialniowy aptmnt + 2 lazienki + olbrzymi taras,
                            centrum Manhattanu, 43 Street x 2 Aleja
                            1.25 M
                            • byly-kadi Spoko, Manhattan, spoko. 26.02.13, 14:09

                              Znajdziesz jakas 80- letnia emerytke , moze kupi od Ciebie.
                              Hipsterzy dzis juz nie chca na Manhattanie, zapominij, a juz przyznac sie do mieszkania na East Side to zwyczajny wstyd na kolkach i zenada. Tak wiec jesli myslisz powaznie o sprzedazy to od razu zrewiduj oczekiwania odnosnie ceny.
                              Hipsterka dzis chce na Williamsburgu, Greenpoincie, Flatbush a jak juz w najgorszym razie Manhattan, to Meat Packing , ewentualnie Nolita i przyleglosci. Gdzies moze na Soho tez jest OK, ale to juz nie powod do jakiejs dumy i przechwalek : ) , lepeij sie z tym nie wyrywac w towarzystwie.
                              Ostatnio odnotowuje zainteresowanie Chinatown- pewnie zadziala ten sam mechanizm ktory zadzialal na Williamsburgu. 20 lat temu strach tam bylo przejezdzac nawet samochodem, ale pionierzy sie znalezli i dzis prosze co mamy. Mala kawalerka w przemalowanej po lebkach ruderze za 4000 / miesiac.
                      • bagracz Re: Prawdopodobnie 25.02.13, 23:00
                        To wyjaśnienie było faktycznie koniecznym uzupełnieniem tego ostrego jak brzytwa wywodu smile Dokładnie określiłeś czas i sposób finansowania inwestycji w nieruchomości w takich warunkach. Jedyna niepewność jaka została, to miejsce. Ale w końcu jakaś niewiadoma musi zostać.
            • przycinek.usa Re: Prawdopodobnie 25.01.13, 02:33
              > To kompletnie nie ma sensu. Ty polecialbys do USA wydawac walute, ktora ma za
              > chwile pasc, na dobra ktorych nie mozesz nigdzie przeniesc ? Jak dom czy miesz
              > kanie ? Niby w jakim celu?

              jasne
        • przycinek.usa Re: Prawdopodobnie 25.01.13, 02:32
          "Trzy- jak zaleja"

          to sie nazywa zoltaczka -)
      • bradlejkuper Re: Amerykański dolar wraca do USA 24.02.13, 18:18
        Może stąd informacje o dobrych danych makro z USA.
    • llukiz Re: Chinski dolar wraca do USA 24.01.13, 15:08
      > l, a on mowi, ze Chinczycy kupuja calosc za gotowke, wiec jak on ma klienta, kt
      > ory ma 50% gotowki i Chinczyka, ktory daje 100% gotwka, to wybiera....no kogo?

      Nie jestem zbyt obeznany z tym światem, stąd moje pytanie. Jak różnica dla sprzedającego czy dostaje gotówkę, czy też przelew?
      • bagracz Re: Chinski dolar wraca do USA 24.01.13, 18:46
        Ja tez sie nie znam, ale może chodzi o anonimowość? Jakas musi być, jesli dla rządów zwykle jest. To musi działać w obie strony. Oczywiście nie przy każdej transakcji i sprzedającym
      • szczurek.polny Re: Chinski dolar wraca do USA 24.01.13, 19:21
        Ja też nie jestem zbyt obeznany z Ameryką, ale myślę, że różnica polega na tym, że w pierwszym wariancie sprzedający i pośrednik dostają całą swoją kasę już dziś, ewentualnie jutro o 11:30 u notariusza, a w drugim wariancie muszą poczekać, aż kupujący wykona rytualną rundę po bankach, zbierze i złoży wszystkie potrzebne dokumenty, jego wniosek kredytowy zostanie pozytywnie rozpatrzony i wreszcie kredyt na te 50% uruchomiony przez bank.
        W tym czasie mieszkanie jest jakby sprzedane, ale tak nie do końca, a w kraju bezrobotnych prawników wiele się jeszcze może wydarzyć.
      • byly-kadi Gotowka 24.01.13, 19:22
        Gotowka to tak naprawde przelew, to tylko kwestia techniczna formy platnosci . Oczywiscie nie chodzi o papierowa kase w sensie doslownym., dawna metoda rosyjska przenoszona w wielkim czemadanie.
        W odroznieniu od formy "gotowkowej" ( transferu gotowki, czeku bankowego etc.) inna droga zaplaty za nieruchomosc jest oczywiscie kredyt. Roznica tutaj to okolo 2-3 miesiace wink
        Wiekszosc mieszkan w Nowym Jorku to coop ( kooperatywa?) gdzie dezycje, czy kupca zaaprobowac czy nie podejmuje rada mieszkancow ( board). Board chetniej widzi oczywiscie kandydatow z wieksza przedplata, ew. caloscia w gotowce. Kiedys kupujac dom mozna bylo wziac nawet 103 % kredytu ( calosc plus bonus do kieszeni...) dzis trzeba miec bezwzglednie co najmniej 10% by w ogole rozmawiac z bankiem. Przy coop to 20% minimum.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka