przycinek.usa
09.07.06, 03:19
Prezydent Kaczyński ostro skrytykował publikacje w niemieckim brukowcu oraz
list byłych szefów dyplomacji.
- Ten artykuł przekracza wszelkie normy, przynajmniej w naszej polskiej
cywilizacji. Jest haniebny, łajdacki i... na tym skończę, by nie użyć
mocniejszych słów - tak prezydent Lech Kaczyński skomentował obraźliwy artykuł
na swój temat w niemieckim brukowcu "Die Tageszeitung".
(...)
Prezydent Kaczyński odniósł się też do opublikowanego w Brukseli listu byłych
ministrów spraw zagranicznych, którzy skrytykowali głowę państwa za odwołanie
spotkania Trójkąta Weimarskiego z powodu "choroby dyplomatycznej" spowodowanej
wspomnianym artykułem.
- Przede wszystkim w liście jest błąd co do faktów - stwierdził, dodając, że
miał miejsce raczej "fakt prasowy". - To nie my odwołaliśmy spotkanie. My
proponowaliśmy, że pojedzie premier - tłumaczył prezydent. Reakcję byłych
szefów dyplomacji skomentował krótko: - Ten list to wyraz braku elementarnej
solidarności narodowej, a także kulturowej i ludzkiej. To bardzo źle o panach
ministrach świadczy. Ten sposób uprawiania polityki zagranicznej stawia Polskę
w roli aspiranta - podkreślił. Zapytany, dlaczego odpowiedział listownie tylko
prof. Władysławowi Bartoszewskiemu, odparł, że "pozostali ministrowie to nie
są osoby, z którymi prezydent musiałby prowadzić dialog. Oprócz
Bartoszewskiego list podpisali: Bronisław Geremek, Dariusz Rosati, Adam
Rotfeld, Andrzej Olechowski, Włodzimierz Cimoszewicz, Stefan Meller i
Krzysztof Skubiszewski.
www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20060708&id=po02.txt