przycinek.usa
13.01.07, 19:15
ponizej przedstawiony zarzut jest trudny do zweryfikowania.
Jezeli jednak uwierzymy na slowo Marcinkiewiczowi, to Balcerowicz okazuje sie
byc zwyklym lawirantem i manipulatorem politycznym. Taka postawa jest
calkowicie sprzeczna z zajmowanym stanowiskiem szefa NBP.
To jest calkowita kompromitacja szefa NBP:
"Leszek Balcerowicz mimo prezesury w NBP uczestniczył w podejmowaniu
politycznych decyzji PO - twierdzi Kazimierz Marcinkiewicz. I obarcza byłego
szefa banku centralnego winą za zerwanie rozmów o koalicji PO-PiS -
pisze "Życie Warszawy".
Kazimierz Marcinkiewicz na swoim internetowym blogu opisuje kulisy zabiegów o
utworzenie rządu i koalicji PO-PiS, które podjął po nominacji na stanowisko
premiera. Wtedy miał zwrócić się z prośbą o mediację do ludzi o uznanym w
kraju autorytecie. Jednym z nich miał być prezes NBP.
Profesor Balcerowicz odmówił pomocy i to nie dlatego, że jest niezależnym
szefem banku centralnego, ale dlatego, że uważał, iż taka koalicja byłaby dla
Polski bardzo zła. Mówił, że PiS jest populistyczne. Lepiej doprowadzić do
kompromitacji PiS i przejąć władzę samodzielnie - wspomina Marcinkiewicz.
Zdziwienie byłego premiera wzbudziło jednak co innego. - Otóż pan prezes
przekazał mi w argumentacji dokładne sprawozdanie z prowadzonych rozmów. Nie
mógł ich przeczytać w gazetach. Słyszałem zdania, które słyszałem wcześniej i
później z ust Donalda Tuska. Tak jakby Leszek Balcerowicz uczestniczył w
podejmowaniu decyzji przez PO - zarzuca były premier.
Politycy Platformy nie kryją oburzenia oskarżeniami Marcinkiewicza. Uważają,
że to, co napisał na swoim blogu, to kompletna bzdura. - Nikt z zewnątrz,
żaden ekspert, nie miał wpływu na rozmowy o koalicji PO-PiS. Decydował o tym
wyłącznie zarząd krajowy partii - przekonuje poseł Mirosław Drzewiecki.
Źródło informacji: PAP
Sobota, 13 stycznia (07:41)