Dodaj do ulubionych

Problem deflacji ???

25.11.08, 22:52
Może potraficie wytłumaczyc jaki to problem jest aby wydrukować więcej
pieniedzy i miec z powrotem inflację ?

Mozna juz przeczytac sporo komentarzy o grożącej deflacji itd. ale ja nie
rozumiem dlaczego prostym srodkiem zapobiegawczym nie ma byc dodrukowanie kasy
przez mennicę ? Wtedy siłą rzeczy musi być inflacja nie ma bata, co ?

Czy ja moze czegos nie widzę ?
Obserwuj wątek
    • polarbeer Re: Problem deflacji ??? 25.11.08, 23:47
      Ten sam problem co z heroina... jenen wydruk nie wystarczy gdyz nie trafi we
      wlasciwe rece. Np, teraz w Stanach, "drukuja" i idzie ich druk do sejfow w
      bankach. Czyli trzeba ta operacje powtarzac kilka razy, a po zasmakowaniu
      "czegos za nic" ludzie natychmiast uzalezniaja sie od tego narkotyku.

      ...Tak jak narkomani nie luba pracowac, tak ekonomia uzalezniona od "dodruku"
      przestaje funkcjonowac bardzo szybko.
      • vice_versa Re: Problem deflacji ??? 26.11.08, 02:52
        polarbeer napisał:

        > Ten sam problem co z heroina... jenen wydruk nie wystarczy gdyz
        > nie trafi we wlasciwe rece.

        Ha,ha,ha... To prawda.

        > Np, teraz w Stanach, "drukuja" i idzie ich druk do sejfow w
        > bankach.

        Teraz jesteśmy w drugiej fazie: kasa trafia do tych co powinna.

        > Czyli trzeba ta operacje powtarzac kilka razy, a po
        > zasmakowaniu "czegos za nic" ludzie natychmiast uzalezniaja sie
        > od tego narkotyku

        Chińczycy na pewno się zdążyli uzależnić, powrót do chińskiej
        rewolucji kulturalnej może się skończyć bardzo niekulturalnie.

        > ...Tak jak narkomani nie luba pracowac, tak ekonomia uzalezniona
        > od "dodruku"przestaje funkcjonowac bardzo szybko.

        Ekonomia uzależniona od dodruku funkcjonuje świetnie, jak narkoman
        na koksie. Hossa w commodities to niby skąd się wzięła jak nie z
        drukowania? Ekonomia pozbawiona dodruku przestaje funkcjonować.

        Jak na mój gust znacznie wolniej niż się spodziewałem, od 2005r było
        przeczuwalne, a od połowy 2006 pewne, że to się skończy gwałtownym
        skurczem. W 2007r. w ogóle trudno było się zorientować co jest grane
        i czemu jesień 2007 nie była jesienią 2008. Trudno się dziwić
        każdego dnia przez 3,5 roku.
        • polarbeer nastepny problem 26.11.08, 03:26
          jedyne o czym zapomnialem, to to ze obecna deflacja to deflacja spowodowana
          zadluzeniem poza mozliwosci splaty tego zadluzenia, bankructwa i utrate
          wierzytelnosci. I tutaj dodruk nie dziala tak samo jak na innych etapach
          papierowej piramidy rzadowej. Obecna deflacja tak zminia psychologie, ze nawet
          ci kotrzy sa najbardziej sklonni do przepuszczenia tych dodrukowanych pieniedzy
          na duperele, moga zaczac spacac dlugi, albo ukladac je na kupke.

          Czyli niewiele beda sie roznili od bankow ktore siedza na pieniadzach... (W
          Japoni rzad kiedys wysylal pieniadze malolatom wiedzac ze wydadza na
          elektronike, ciuchy czy podroze).
          • polarbeer czyli 26.11.08, 03:31
            ...pierwszy dodruk nawet we "wlasciwych rekach" pojdzie do materaca. Czyli beda
            potrzebne nastepne dodruki... w ktoryms momencie zarowno dodruki jak i
            materacowe pieniadze wysypia sie w ceny produktow i bedziemy mieli mleko po $100
            za litr.

            Oczywiscie jesli wczesniej nie rozpadnie sie system w inny sposob!
            • vice_versa Re: czyli 26.11.08, 04:26
              A czemu akurat wysypią się na rynek produktów rolnych, hę?
              Jestem prawie pewien, że one się wysypują przez giełdę, bo tanio,
              ale tych płodów rolnych nie rozumiem. Przecież za te pieniądze można
              kupować bankrutujące na całym świecie przedsiębiorstwa którym coraz
              trudniej będzie utrzymać płynność. Po co akurat mleko?

              I jak Ci się zgadza to: inflacja monetarna=wzrost cen mleka,
              deflacja monetarna=wzrost cen cen mleka?

              W sumie wyjdzie na to samo, bo kiedy akcje Morgana Stanleya dziś
              warte jakieś 12USD będą po 100USD to z pewnością możesz to
              zawdzięczać dzisiejszej inflacji. Nie rozumiem tylko jednego, jak
              można pozbywać się akcji po 12USD kiedy rządowe programy gwarantują
              przyszłe darmowe dodruki...

              > Oczywiscie jesli wczesniej nie rozpadnie sie system w inny sposob!

              Na bunty w USA jesteście dobrze przygotowani, tysiące trumien FOMA
              na youtube robią wrażenie. Tego jakoś nikt nie skomentował, a
              dziwne, bo te trumny i puste obozy to jednak fakt, jakby się ktoś
              cholernie dobrze przygotował.
              • polarbeer Re: czyli 26.11.08, 13:26
                >>> I jak Ci się zgadza to: inflacja monetarna=wzrost cen mleka,
                deflacja monetarna=wzrost cen cen mleka? <<<

                Nie mam pojecia, nie sledze wszystkiego... ale zupelnie mozliwe ze pieniadze nie
                rozchodza sie rowno i ze sektory nie padaja wszystkie na raz... Z tego co wiem z
                wizyt w roznych drukarniach, to mleko jest raczej regionalne, produkowane i
                rozprowadzane na miejscu. Moze ma to cos wspolnego z tym zjawiskiem?

                >>>>> W sumie wyjdzie na to samo, bo kiedy akcje Morgana Stanleya dziś warte
                jakieś 12USD będą po 100USD to z pewnością możesz to zawdzięczać dzisiejszej
                inflacji. Nie rozumiem tylko jednego, jak można pozbywać się akcji po 12USD
                kiedy rządowe programy gwarantują przyszłe darmowe dodruki... <<<<

                Takie krotkoterminowe ruchy niczego nie wyjasniaja
    • damkon Re: Problem deflacji ??? 26.11.08, 00:39
      > Może potraficie wytłumaczyc jaki to problem jest aby wydrukować
      > więcej pieniedzy i miec z powrotem inflację ?
      >
      > Mozna juz przeczytac sporo komentarzy o grożącej deflacji itd. ale
      > ja nie rozumiem dlaczego prostym srodkiem zapobiegawczym nie ma
      > byc dodrukowanie kasy przez mennicę ? Wtedy siłą rzeczy musi być
      > inflacja nie ma bata, co ?
      >
      > Czy ja moze czegos nie widzę ?

      To proste, wystarczy tylko odroznic inflacje monetarna od rynkowych
      zmian cen. Dla przykladu mozna sobie przypomniec, co dzialo sie z
      placami w momencie transformacji systemowej w Polsce w 90 roku, tzn.
      place realne malaly, czyli zmniejszala sie ich sila nabywcza, choc
      nominalnie rosly. Wzrost ten byl spowodowany oczywiscie inflacja
      monetarna. Co do reszty bardzo trafnie odpowiedzial Tobie Polarbeer.
    • vice_versa Re: Problem deflacji ??? 26.11.08, 02:25
      > Może potraficie wytłumaczyc jaki to problem jest aby wydrukować
      > więcej pieniedzy i miec z powrotem inflację ?

      Masz rację, można dodrukować pieniądz i zrobić inflację. Wniosek
      jest taki: deflacja nie jest realnym problemem i nie bierze się z
      sufitu. Można powiedzieć, że deflacja jest problemem dla uczestników
      rynku, ale nie dla tych którzy ją robią. Oni mają inne cele.

      Dzisiejsza deflacja jest głównie rozgrywką globalną, w której
      chodzi o pozbawienie płynności giganta jakim są Chiny, podbicie i
      przejęcie tamtego rynku.
      Najpierw więc zrobiono deflację monetarną: ciągnąc stopy procentowe
      w górę odsysano pieniądz z silnie lewarowanego rynku. Rynek jakoś
      funkcjonował To spowodowało zapaść nieruchomości, a to doprowadziło
      do problemów bilansowych najbardziej lewarowane giganty
      amerykańskiej giełdy.Gdy rynek zaczął się sypać, przejęto TANIO
      upadłe przedsiębiorstwa, dano milionowe odprawy prezesom, obniżono
      stopy i dodrukowano pieniądz, który trafił do banków. I teraz USA
      wraz z największymi bankami nie wypuszczają pieniędzy na rynek,
      czyli tanio przejmują tych którzy również mocno lewarowali kredytem.

      Rozwój Chin był spowodowany ogromnym tempem przyrostu zachodniej
      konsupcji i ilości kredytu, czy to gotówkowego czy equity z
      wzrastających cen nieruchomości. Problem w tym, że pozbawienie Chin
      płynności, wymaga ograniczenia konsumcji wewnętrznej w USA, co z
      kolei wymaga przeceny wszystkich wartości: akcji, nieruchomości,
      złota etc. Gdyby na którymkolwiek z rynków zapanowała hossa, wszyscy
      rzuciliby się na ten rynek, odnotowywali zyski i konsumowali.
      I to co obserwujemy to jest deflacja cenowa (w USA).
      Deflacji monetarnej nie ma, zastąpiła ją monetarna "inflacja dla
      swoich". Pieniądza nie ma na rynku, tylko jest u tych u których
      chcemy żeby był.

      Z drugiej strony mamy pozostałe państwa: one też mogą wcisnąć
      drukarkę żeby podtrzymać konsumcję. I tak zrobią, więc w pozostałych
      walutach będzie inflacja monetarna i cenowa również, bo głównym
      priorytetem będzie podtrzymanie konsumpcji zagrożonej amerykańskim
      odchudzaniem rynków.
      • baldazar Re: Problem deflacji ??? 26.11.08, 02:46
        vice dobra teoria bardzo logiczna. Zakładasz rozumne dlugofalowe
        działanie FED. Cel: US przejmuje chińskie moce produkcyjne w Chinach
        jak rozumiem? Chińskie aktywa- Czy tak? Wskaż horyzont czasowy?
        • vice_versa Re: Problem deflacji ??? 26.11.08, 04:10
          >Zakładasz rozumne dlugofalowe działanie FED.

          Na tym forum tak mniej więcej od 2005 r. wink

          > Cel: US przejmuje chińskie moce produkcyjne w Chinach
          > jak rozumiem?

          Mniej więcej tak, nie trzeba jednak przejmować kontroli nad całą
          gospodarką, wystarczy przejąć punkty kluczowe: system finansowy.
          Tak na prawdę, chodzi nie tyle o moce produkcyjne, co o rynek
          finansowy i bankowy. Producent zawsze będzie uzależniony od kredytu
          bankowego. Przjemując więc system finansowy narzucasz producentowi
          warunki. W dodatku za pomocą kredytu możesz z Chińczyka zrobić
          konsumenta.

          Pytasz o horyzont czasowy?
          Nie ma co stawiać prognoz czasowych, nie mam danych. Chińczycy
          najpierw muszą wtopić te swoje rezerwy, które przetrwały kryzys w
          USA i zrobić dewaluację juana. A potem będą pod ścianą. Jest też
          kwestia jak z brakiem pieniądza poradzi sobie chiński rząd, zwyciężą
          ugodowcy/reformatorzy czy wyprowadzą czołgi.
          __
          "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership."
          Aristotle
          • baldazar Re: Problem deflacji ??? 26.11.08, 07:59
            W swoich kalkulacjach uwzględniasz :
            1. Przewagę US w zakresie kontroli nad walutą $, na którą Chińczycy
            są skazani w rozliczeniach międzynarodowych;
            2. Uzależnienie Chin od amerykańskiego importu;
            3. Pomijasz (ale trzeba uwzględnić wśród elit politycznych świata-
            szczególnie Rosji, Indii, Europy Zachodniej oraz Saudów panuje lęk
            przed ekspansją gospodarczą Chin). Póki co wszyscy narzekają na
            wujka Sama ale mają świadomość, że dalsz ekspansja polityczna Chin
            będzie stanowiła dla nich duży problem. Chiny mają nieuregulowane
            roszczenia wobec Rosji, Indii. To bardzo delikatna kwestia.

          • baldazar Re: Problem deflacji ??? 26.11.08, 08:22
            1. Na handlu z Chinami obok Chin przedewszystkim zarobiły mnóstwo
            pieniędzy amerykańskie i europejskie korporacje. Oni dużo zrobią,
            żeby dalej produkować w Chinach.
            2. W czasach skurczu ludzie tym bardziej (po miejscach pracy)
            potrzebują tanich, o zadawalającej jakości towarów. Ameryka i EU
            musi importować!!!!! co najwyżej odrobinę mniej!!!!
            3. EU i US mają starzejące się społeczeństwa co oznacza wzrost
            kosztów dla gospodarki!! Dalszą redukcję zdolności do kumulacji
            bogactwa. Sądzę, że obecna zapaść spowoduje znaczne zwiększenie
            kosztów i utratę resztek konkurencyjności. Emeryci jako większość
            będą dbali aby rządy wypłaciły im zasiłki w pierwszej kolejności.
            4. Chiny jako państwo są pozbawione zasadniczo obciążeń socjalnych,
            co daje im niesłychaną możliwość wyboru i przewagę na zachodem.
            5. Chińczycy w przeciwieństwie do demokracji zachodnich potrafią
            znosić niezwykłe ciężary życia.
            6. Do chwili obecnej rząd chiński działa dosyć sprawnie. Budują
            infrastrukturę, pozyskują rynki na całym świecie, dbają o dostęp
            do surowców. Wśród konkurencji na zachodzie budzi to przerażenie.
            7. Rząd chiński bardzo starannie kontroluje dostęp do swojego rynku.

            Biorąc to wszystko pod uwagę teza o przejęciu rynku chińskiego
            przez Amerykanów wydaje mi się odrobinę dyskusyjna. Pozdrawiam
            serdecznie
            • vice_versa Re: Problem deflacji ??? 26.11.08, 16:44
              > 1. Na handlu z Chinami obok Chin przedewszystkim zarobiły mnóstwo
              > pieniędzy amerykańskie i europejskie korporacje. Oni dużo zrobią,
              > żeby dalej produkować w Chinach.

              Potencjał chińskiego rynku jest olbrzymi. Wystarczy porównać Polskę
              sprzed 20lat z obecną, żeby zrozumieć skalę przemian która może
              dotyczyć Chin po urynkowieniu. I to będzie miało gigantyczne
              przełożenie na kondycję amerykańskiej "wirtualnej" gospodarki, bo
              rozwój chińskiego rynku będzie dyskontowany na amerykańskiej NYSE.

              > 2. W czasach skurczu ludzie tym bardziej (po miejscach pracy)
              > potrzebują tanich, o zadawalającej jakości towarów. Ameryka i EU
              > musi importować!!!!! co najwyżej odrobinę mniej!!!!

              Ale chińczycy MUSZĄ mieć pracę JUŻ i pensję TERAZ. Nie za rok, tylko
              JUŻ. Przetrwać rok czy dwa stagnacji w USA czy EU to żaden problem,
              dla Chińczyków to kwestia życia i śmierci.

              > 3. EU i US mają starzejące się społeczeństwa co oznacza wzrost
              > kosztów dla gospodarki!! Dalszą redukcję zdolności do kumulacji
              > bogactwa. Sądzę, że obecna zapaść spowoduje znaczne zwiększenie
              > kosztów i utratę resztek konkurencyjności. Emeryci jako większość
              > będą dbali aby rządy wypłaciły im zasiłki w pierwszej kolejności.

              Trzeba odróżnić dwie sprawy: to czy nam się taka struktura podoba
              czy nie, od kwestii monetarnych. Argentyna ze średnią wieku 25lat,
              czy Meksyk z 23latami i tak nie są monetarnymi i konsumpcyjnymi
              herosami. Stara struktura demograficzna przesądza o jednym:
              gwałtownej potrzebie importu siły roboczej.

              > 4. Chiny jako państwo są pozbawione zasadniczo obciążeń
              > socjalnych, co daje im niesłychaną możliwość wyboru i przewagę na
              >zachodem.

              Obiążenia socjalne z punktu widzenia przedsiębiorcy obniżają jego
              rentowność, to jasne. Z punktu widzenia systemu monetarnego to
              dodatkowy "pusty" obrót, pieniądz który jest liczony i dzięki
              któremu można kreować dodatkowy pieniądz. O ile z punktu widzenia
              przedsiębiorcy to jasne jest, że Chiny są w tym względzie
              konkurencyjne o tyle z punktu widzenia POPYTU i kreacji pieniądza-
              nie są. Dlatego można produkować tam korzystając z taniego systemu
              produkcji, ale zbyt musi być w USA czy EU.

              > 7. Rząd chiński bardzo starannie kontroluje dostęp do swojego
              > rynku.
              Rząd PRL też bardzo starannie kontrolował, a mimo to w obecnym
              systemie żyje się lepiej.
              Chińczycy nigdy z własnej woli nie pozbawią się 1,2mld niewolników,
              więc nie ma co marzyć o gwałtownej zmianie w kierunku rozwoju rynku
              wewnętrznego. Rynek wewnętrzny bez wolności gospodarczej i braku
              państwowej kontroli nie może istnieć.
              • baldazar Re: Problem deflacji ??? 26.11.08, 21:28
                ad.1. Zgadza się. Z tym, że Chińczycy są królami substytutów. Na
                miejscu Amerykanów nie liczyłbym na ochronę ze strony chińskich
                regulatorów. Ponadto jest coś takiego jak "learning curve" .
                Chińczycy nie stoją w miejscu! dużo i skutecznie kradną.
                ad.2. Tu pokazujesz nieznajomość Chin!!! Mają o wiele większe
                zdolności przystosowawcze do biedy niż ludzie Zachodu.
                Zupełnie inna mentalność. Nie rozumiemy ich!
                ad.3. Zgadza się. Import siły roboczej to jeden aspekt.
                Ludzie starzy o wiele mniej wydają! Starość w zagregowanej postaci
                oznacza mniejszą wydajność, mniejszą skłonność do konsumpcji i
                wytwarzania.
                ad.4. Zbyt będzie w EU i US ale bedzie się redukował. Chodzi o to,
                że emerytury i świadczenia socjalne to koszty stałe dla sysytemu i
                przyznasz są to pieniądze niezbyt efektywnie wydawane!
                ad.5. Czy ludzie jednak coś nie coś konsumują o czym najlepiej
                świadczy przyrost liczby samochodów. Swoją drogą ciekaw jestem
                ile rocznie kupują aut!

    • szutnik Deflacja jest Realnym problemem...już tłumaczę. 26.11.08, 07:04
      > Może potraficie wytłumaczyc jaki to problem jest aby wydrukować
      więcej
      > pieniedzy i miec z powrotem inflację

      Co tak naprawdę drukuje bank centralny? Pieniądz?
      Tak mówią ekonomiści i w zasadzie mają rację, bo to, co drukują BC w
      myśl teorii ekonomicznych jest pieniądzem. Tak, jak napisałeś,
      głoszą monetaryści (Milton Friedmann i koledzy)- każdą deflację
      można zadrukować.
      Tyle, że ta teoria jakoś nie chciala się potwierdzić w Japonii w
      czasie deflacji z lat 90-tych/2000-nych. Baza monetarna rosła jak na
      drożdżach, a deflacja nie znikała. Oczywiście monetaryści
      stwierdzili - Japończycy za mało drukowali. 40% rocznie przyrost
      bazy to za mało? To ile to powinno rosnąć? 100% rocznie?

      Dlaczego to się nie sprawdziło? Bo nie wzięto pod uwagę
      psychologicznego aspektu pieniądza.
      Tak naprawdę BC drukują DŁUG a nie papierek z umarłym królem czy
      prezydentem. I to jest cała różnica, niezauważona przez monetarystów.

      Każdy przyjmie od nieznajomego 100 zł za darmo. Nawet, jeśli za
      owe "100 zł" nie można nic kupić na rynku (casus PRL czy podobnych),
      zawsze można nim uregulować podatki wobec Państwa, bo to legalna
      waluta emitowana przez państwo i państwo musi je z powrotem odebrać.

      Ale już nie każdy przyjmie pożyczkę 100 zł, nawet na 0% w skali
      roku, bo po pierwsze, trzeba chcieć pożyczyć, po drugie i wielokoroć
      ważniejsze TRZEBA MIEĆ Z CZEGO ODDAĆ pożyczkę w przyszłości, nawet
      taką na 0% - co jeśli Twoje dochody spadają (typowy objaw deflacji
      dla zatrudnionych), a Ty jesteś zagrożony utratą pracy? Będziesz
      ochoczo pożyczać?

      Czy teraz już rozumiesz, dlaczego deflacja jest realnym problemem?
      • szutnik Errata do powyższego posta 26.11.08, 08:16
        > Tak naprawdę BC drukują DŁUG a nie papierek z umarłym królem czy
        > prezydentem. I to jest cała różnica, niezauważona przez
        monetarystów.

        Powinno być:"Tak naprawdę BC drukują KREDYT...itd." . To dość
        istotna różnica!
      • baldazar Re: Deflacja jest Realnym problemem...już tłumacz 26.11.08, 08:32
        Szutnik, drobny wtręt odnośnie deflacji w Japonii. Japończycy
        wzbogacili się na eksporcie. I gdzieś tak w latach 80 nastąpiło
        odprężenie Zachodu w relacjach z ChRL co spowodowało inwazję
        amerykańskich inwestycji w Chinach w zakłady wytwórcze. Po prostu
        Japonia okazała się odrobinę za droga i tak już zostało. Japońskie
        firmy przeniosły miejsca pracy do Chin bo przestaliby być
        konkurencyjni...... Co oznaczało: bezrobocie= spadek konsumcji w
        Japonii=deflacja.
        • szutnik Nie.Główną i pierwotną przyczyną deflacji w Japoni 26.11.08, 09:05
          było pęknięcie gigantycznej bańki nieruchomościowej (wszystkie
          nieruchomości w samym Tokio byly na szczycie droższe, niż wszystkie
          w USA). Bańki, nakręconej kredytem. W szczycie banki udzielały
          prawie każdemu kredytów na ponad 150%LTV, bo nieruchomości "mogą
          tylko drożeć", a "okresy spłat" kredytu sięgały nawet 80 lat (wnuki
          mialy spłacać?).
          Gdy bańka pękła, okazalo się, że banki mają mnóstwo zlych długów, a
          ludzie zostali z taniejącymi nieruchomościami i gigantycznymi
          kredytami do spłacenia. Dodatkowo, w szczycie hossy banko ostro
          spekulowały na wzrost japońskich akcji ("ceny mogą tylko rosnąć") i
          w bessę weszły z olbrzymimi portfelami gwałtownie przeceniających
          się akcji. Dalej już typowo - odpisy,plajty, pomoc państwa (nie od
          razu, dopiero gdy stało się jasne, że to olbrzymi problem)w postaci
          zastrzyków pieniężnych i wykupu części akcyjnych portfeli - czy
          czegoś nam to nie przypominasmile ?
          To o czym piszesz miało pewien wpływ, ale raczej drugorzędny.
          Dziś uważa się, że tym, co pomogło Japonii wyjść z deflacji w latach
          2004/05, moim zdaniem chwilowo, był rosnący eksport dóbr
          inwestycyjnych, głównie maszyn i high-tech środków produkcji do
          Chin, jako dodatkowy czynnik w stosunku do popytu z USA.

          Oczywiście to, o czym piszesz jest bardzo ważne dla Japonii - jak
          ważne, wystarczy się przekonać jak BoJ broni kursu jena przed
          umocnieniem....
          • vice_versa Gdzie skutek a gdzie przyczyna 26.11.08, 16:15
            Szutnik,
            Nie jest prawdą, że "główną i pierwotną przyczyną deflacji w Japonii
            było pęknięcie gigantycznej bańki nieruchomościowej". Takie bańki
            nie biorą się znikąd! Tak samo jak bańka nieruchomościowa w USA nie
            wzięła się z powietrza. Jak wiemy wzięła się z deflacyjnej dziury po
            krachu dotcomów i zasypywania tej deflacyjnej dziury podażą TBonds,
            rozdętymi deficytami i nadpłynnością. Więc bańka nieruchomościowa w
            Japonii też miała swój POWÓD.

            Problem był strukturalny: zacieśnienie polityki monetarnej w USA,
            twardy dolar i konkurencyjność produkcji chińskiej powodowała
            konieczność poluzowania polityki monetarnej przez Japonię, to
            napompowało balon nieruchomości.

            O ile prawdą jest że BC drukują dług, o tyle gdyby nie wyparcie
            Japonii przez rozwijające się Chiny ten % który trzeba byłoby oddać
            byłby niczym w porównaniu z potencjałem zysków. Tyle, że tej
            gwałtownej zmiany warunków zewnętrznych, przy ogromnej dysproporcji
            potencjału Chin i Japonii na niekorzyść tej ostatniej, nie dało się
            zasypać inflacyjną emisją. Gdyby w obliczu chińskiej ekspansji
            dewaluowano jena nie byłoby tak długotrwałego marazmu w Japonii,
            zdecydowano się jednak nie na ekspansywną politykę konkurencji tylko
            na zachowawczą politykę ochrony dochodów i rynku wewnętrznego.

            Otwarcie tak ogromnego chińskiego rynku diametralnie zmieniło
            warunki konkurencji i bilans gospodarczy, a bańka nieruchomościowa
            była skutkiem inflacyjnej działalności, a nie pierwotną przyczyną
            deflacji. Faktem jest że Japonia utraciła swoją przewagę
            konkurencyjną, i to jest główną przyczyną dla której nie chce się
            pożyczać pieniądza który trzeba oddać z %. Nie jest więc tak, że
            jakiś tajemniczy czynnik psychologiczny ucieleśniony przez dług
            powstrzymywał gospodarkę i firmy przed zaciąganiem kredytów.
            • lastboyscout Nadpodaz surowca (sily roboczej) JEST kleska ! 26.11.08, 17:10

              Witam.

              >Otwarcie tak ogromnego chińskiego rynku diametralnie zmieniło
              >warunki konkurencji

              Niezupelnie.
              "Otwarcie" tak ogromnego chinskiego "rynku", W TEN SPOSOB,
              diametralnie praktycznie ZNISZCZYLO warunki konkurencji (na bazie
              doslownego pojecia: konkurencja i rynek).

              Tak wiec posuniecia wszelkich rzadow musialy byc, musza i beda
              musialy byc bardziej polityczne niz ekonomiczne.

              Co was w ogole wzielo z tymi Chinami?!!!
              Bo niby jak zolte i duze to silne?

              CZYM silne ?!!!

              Pieniedzmi/pozyczkami, ktore nigdy nie odzyskaja ?!
              Sprzedawaniem wlasnych surowcow (glownie sily roboczej) ponizej jej
              wartosci?!
              Bedac zmuszonym na otwieranie u siebie obcym hal produkcyjnym ?!
              Umozliwieniem wejscia na ich rynek wielkim korporacjom ?!
              Byciem zmuszonym do funkcjonowania w nieprzygotowanym do konkurencji
              systemie politycznym, spolecznym i bankowym !?
              lawinowym niszczeniem wlasnego srodowiska naturalnego ?!
              Niewyobrazalna bomba demograficzna w ciagu kilku dziesiecioleci
              (bedaca efektem wczesniejszej polityki 2+1 a teraz modelu
              materialistycznego) ?!

              Chiny PRZEGRALY swoja wojne (ze swiatem i swoimi obywatelami)
              na Placu Niebianskiego Spokoju, niezaleznie jak to teraz chca mile
              nazwac media.
              Praktycznie sa SKAZANE na tania produkcje i pozyczanie innym aby
              kupowali u nich coraz taniej a to jak ulal pasuje do twojej bardzo
              dawnej wypowiedzi o tym, ze to Wicek ma problem, ze ma towar do
              sprzedania nie jego kupiec.
              DLATEGO swiat tak ostro i bezkarnie gra inflacja, grozac zoltym i
              nie tylko deflacja.







              • vice_versa Re: Nadpodaz surowca (sily roboczej) JEST kleska 26.11.08, 19:23
                Witaj wypoczęty,

                OK, co za różnica "diametralnie zmieniło" czy "zniszczyło".

                > Tak wiec posuniecia wszelkich rzadow musialy byc, musza i beda
                > musialy byc bardziej polityczne niz ekonomiczne.

                Nie bardzo wiem o co Ci chodzi. Większość celów politycznych
                Ameryka osiąga za pomocą środków ekonomicznych a ogromna większość
                decyzji politycznych ma cel ekonomiczny.

                > Co was w ogole wzielo z tymi Chinami?!!!
                > Bo niby jak zolte i duze to silne?

                Mam wrażenie że nie jesteś w temacie. Tu pisałem o przyczynach
                deflacji w Japonii, a nie pean o żółtej sile i potędze.

                > Chiny PRZEGRALY swoja wojne (ze swiatem i swoimi obywatelami)
                > na Placu Niebianskiego Spokoju, niezaleznie jak to teraz chca mile
                > nazwac media.

                To coś nowego, jak Jaruzelski wyprowadził wojska na ulice to wg
                Ciebie wojny nie przegrał tylko był ostatnim który bronił
                niepodległości, a jak Chiny "skuteczniej" utrzymały "nadpodaż
                surowca" w karności to przegrały swoją wojnę ze światem. Czegoś nie
                kumam czy to były tylko przewrotne chwyty retoryczne?

                Żadnej wojny nie przegrywa się raz i na zawsze. Ta wojna trwa LBS,
                drożejące surowce i spadający dolar to był jeden z jej odcinków,
                brak pieniądza i popytu to kolejny rozdział dramatu. Nie jest tak,
                że światu jest to na rękę, wręcz odwrotnie znacznie łatwiejsza dla
                cywilizowanego świata byłoby otwarcie chińskiego rynku.

                > Praktycznie sa SKAZANE na tania produkcje i pozyczanie innym aby
                > kupowali u nich coraz taniej a to jak ulal pasuje do twojej bardzo
                > dawnej wypowiedzi o tym, ze to Wicek ma problem, ze ma towar do
                > sprzedania nie jego kupiec. DLATEGO swiat tak ostro i bezkarnie
                > gra inflacja, grozac zoltym i nie tylko deflacja.

                Świat grał inflacją w celu przyzwyczajenia chińczyków do zysków i
                rozwoju. Jednocześnie dostawał tanio to czego potrzebował. Teraz
                jest syty, a deflacja MUSI spowodować, że Chińczycy nierentownie
                rozdysponują swoje rezerwy i w kolejne inwestycje w infrastrukturę,
                a popytu wewnętrznego i tak nie zbudują.

                Jak zauważył polarbeer inflacja jest jak narkotyk. Przy deflacji
                mamy syndrom narkomana na odwyku, tylko polarbeer mówił o
                amerykańskim konsumencie, a ja w tym widzę walkę między systemami.
                Dlatego margin call banków, foreclosures i gwałtowne przeceny NYSE
                nie budzą mojego sprzeciwu, wręcz przeciwnie są naturalną
                konsekwencją procesu, przykrą bo przykrą, ale nieodzowną i jedyną
                sensowną. Amerykańskiego konsumenta da się utrzymać przy życiu
                choćby kartami kredytowymi.
                • lastboyscout Re: Nadpodaz surowca (sily roboczej) JEST kleska 26.11.08, 20:23


                  >Świat grał inflacją w celu przyzwyczajenia chińczyków do zysków i
                  >rozwoju. Jednocześnie dostawał tanio to czego potrzebował. Teraz
                  >jest syty, a deflacja MUSI spowodować, że Chińczycy nierentownie
                  >rozdysponują swoje rezerwy i w kolejne inwestycje w infrastrukturę,
                  >a popytu wewnętrznego i tak nie zbudują.

                  To dokladnie mialem na mysli ale moze zle sie wyrazilem


                  > Mam wrażenie że nie jesteś w temacie.

                  Masz racje, nie nadazylem za glownym tematem = czy ja zawsze musze
                  samolocie zlapac jakis butaprenowy katar, ktory zakleja mi
                  myslenie ?!!! sad sad sad



                  >Jak zauważył polarbeer inflacja jest jak narkotyk. Przy deflacji
                  >mamy syndrom narkomana na odwyku, tylko polarbeer mówił o
                  >amerykańskim konsumencie, a ja w tym widzę walkę między systemami.


                  Tez sie z wami zgadzam. Infacja to CHUC, poniewaz jako krotkotrwale
                  zludzenie kupienia wiecej niz sie wytworzy daje podatnym na grzech
                  zludzenie darmowego sniadanka.

                  P.S.
                  Aaaaach ! Mialem taka ochote sie poklocic a znowu wyszla mi pelna
                  zgoda wink
                  Do nastepnego razu ! smile
            • szutnik Re: Gdzie skutek a gdzie przyczyna 26.11.08, 17:46
              > Nie jest prawdą, że "główną i pierwotną przyczyną deflacji w
              Japonii
              > było pęknięcie gigantycznej bańki nieruchomościowej". Takie bańki
              > nie biorą się znikąd!

              Pozwolisz, że się nie zgodzę?
              Bańka pękła w....1991/92 r. Chińska konkurencja na liczącą się dla
              Japonii skalę to dopiero późna II połowa lat 90-tych, prawda?

              >a bańka nieruchomościowa
              > była skutkiem inflacyjnej działalności,

              Bańka tak. Ale jej PĘKNIĘCIE jest praprzyczyną deflacji.
              Każde pęknięcie bańki spekulacyjnej ma oddziaływanie silnie
              deflacyjne.
              Jeśli jednak system ma rezerwę na przyjęcie nowego kredytu, (vide
              USA 2001, po pęknięciu dot.com)do deflacji nie dochodzi lub jest ona
              słaba/krótkotrwała.
              System japoński w latach 80'tych został tak obciążony długiem w
              czasie pompowania się bańki, że nowa emisja kredytu (zresztą bardzo
              słaba!!!)w II polowie lat 90-tych nie skutkowała już wzrostem
              inflacji cenowej.
              Konsument od polowy lat 90-tych prawie wogole nie zaciąga kredytu,
              za to stopa wzrostu jego oszczędności sięgała do niedawna
              15%/rocznie prawda?
              Sektor finansowy również się nie zadłużał - wręcz odwrotnie. Starał
              się zdelewarować portfele wypchane akcjami.
              Dodajmy do tego stale spadającą wartość zabezpieczenia kredytu (cenę
              nieruchomości)....
              Jasne, że japońska gospodarka ma też i problemy strukturalne. Ale
              deflacja z nich się nie wzięła.

              Oczywiście, wyzwalaczem do pęknięcia bańki był ruch BoJ z 1989 r.
              podniesienia stóp procentowych, co spowodowało niemal natychmiastową
              przewrotkę rynku akcji (przed Sylwestrem '89)i nieco późniejszą
              rynku nieruchomości - o tyle się z Tobą zgadzam.

              Gdyby w obliczu chińskiej ekspansji
              > dewaluowano jena nie byłoby tak długotrwałego marazmu w Japonii,
              > zdecydowano się jednak nie na ekspansywną politykę konkurencji
              tylko
              > na zachowawczą politykę ochrony dochodów i rynku wewnętrznego.

              To drugorzędna przyczyna.

              Kwestia zbyt dużego ciężaru długu dla systemu była pierwszoplanowa.
              To ona powodowała upadki banków w latach 1993-2003 i podkręcanie się
              spirali deflacyjnej z tym związane.
              Japoński system bankowy nie jest zdrowy do tej pory, pomimo znacznej
              juz poprawy i gigantycznej akcji kredytowej na zagranicę, co
              znacząco poprawiało bilanse banków. Dlaczego? "Z powodu chińskiej
              konkurencji"?

              > Problem był strukturalny: zacieśnienie polityki monetarnej w USA,
              > twardy dolar i konkurencyjność produkcji chińskiej powodowała
              > konieczność poluzowania polityki monetarnej przez Japonię, to
              > napompowało balon nieruchomości.

              Jakim problemem była dla Japonii gospodarka chińska w latach 1989-
              92? Żadnym. Produkcja nieskomplikowanych zabawek/tekstyliów miałaby
              być konkurencją dla Japonii? Przenoszenie produkcji z USA do Chin
              dopiero startowało (reperkusje polityczne po Tienanmen były tu
              olbrzymią przeszkodą!!!!)
              Zacieśnienie polityki monetarnej przez USA...w 1997 r? Bo to wtedy
              pojawila się deflacja w Japonii...

              Co zaś do kursu jena...jen słabł w latach 1995-98 do USD (ruch z
              83JPY do 140 JPY za USD, spoory). To miałoby pogarszać
              konkurencyjność Japonii w czasie tuż przed deflacją?
              • baldazar Re: Gdzie skutek a gdzie przyczyna 26.11.08, 20:34
                Tyle, że ta teoria jakoś nie chciala się potwierdzić w Japonii w
                czasie deflacji z lat 90-tych/2000-nych. Baza monetarna rosła jak na
                drożdżach, a deflacja nie znikała. Oczywiście monetaryści
                stwierdzili - Japończycy za mało drukowali. 40% rocznie przyrost
                bazy to za mało? To ile to powinno rosnąć? 100% rocznie?

                Panowie, przepraszam. Zgubiliśmy wątek. Teza była:
                Można zadrukować deflację!

                Przykład Japonii pokazał, że nie można bo konsumenci
                nie odzyskali zaufania do swojej siły nabywczej między innymi
                z powodu braku pracy oraz psychologicznej bariery przebytego
                doświadczenia. Czy zgadzamy się?

                Z prawdziwą przyjemnością dyskutuje się z Wami. Pozdrawiam.
            • baldazar Re: Gdzie skutek a gdzie przyczyna 26.11.08, 20:05
              Wreszcie pokrewna dusza co sięga do jądra .... zagadnienia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka