Dodaj do ulubionych

MFW i spadający PLN

09.02.09, 07:13
Negocjujemy z MFW? Słyszeliście o tym?

www.pulsbiznesu.com.pl/Default2.aspx?ArticleID=fb6d79ef-a8e0-4388-afd6-ee1bd342b431&readcomment=1#comment

Pierwsze słyszę, ale Strauss Kahn to nie jest pierwszy lepszy CEO
jakiegoś tam banku. Nazwisko zobowiązuje, heh, więc raczej wie co
mówi.

Ten fragment jest najlepszy, to o Polsce:
"- Mówią też, że nie jest niemożliwe iż w przyszłości znajdą się pod
presją, więc rozmawiamy z nimi aby zobaczyć czy potrzebują, czy nie
potrzebują być bardziej konkretni wobec Funduszu – dodał."

Jak dla mnie Kohn mówi: sprawdzamy ile macie rezerw, na razie sie
trzymacie, ale będziemy próbować dalej.

A biedni Polacy naprawdę myślą, że jak zacieśnią politykę budzetową,
jak będą grzeczni, zrobią wszystko jak należy i przytną deficyty, to
się im odpuści. Ciekawe kiedy dotrze, że to nie zależy od
ekonomicznej poprawności naszych finansów, tej czy innej partii
tylko po prostu: WYROK JUŻ ZAPADŁ.

Dodajmy do tego straszenie 10% spadkiem przez "Die Welt", :
www.pb.pl/Default2.aspx?ref=topcomm&ArticleID=70510009-e2b3-4677-9cc3-9aeb8cf2c958

Na kogoś w Polsce działa takie 10%??? 10% to my w tydzień potrafimy
strzelić.

Pisałem, że teraz zamiast obywateli NINJA w USA dziś kapitaliści
szukają PAŃSTW NINJA?? Pisałem o przerzucaniu kosztów europejskiej
inflacji? Lastboyscout pisał o nadchodzącym BUM w Polsce? Zamiast
drukować i szukać sobie dłużników za granicami, będziemy spłacać
niemiecki sen o dezinflacyjnym drukowaniu. Pisałem, że z Euro
mielibyśmy nieporównywalnie większe mozliwości udzielania pożyczek?

To zamiast dodrukować waluty jak robią Niemcy, Francja i UK, to my,
znani w świecie rasowi kapitaliści, mimo deflacji zredukowaliśmy
deficyty, zacieśniemy pasa, bo Polak potrafi i pozwolimy wyssać
rynek kredytem mówiąc, że go ratujemy. Dadzą nam kredyt w
umacniającym się USD. Cuuudownie.

Acha, oczywiście te wypowiedzi, to są czyste przypadki, czyste
przypadki, po prostu naturalny zbieg okoliczności. Taki sobie mały,
niepozorny przeciek...

Wszystkim obstawiającym spadek USD polecam ponownie przemyśleć jaki
sens z punktu widzenia wierzyciela ma dawanie pożyczki w walucie
którą przecenia się inflacją.

Zostaje życzyć Wam miłego dnia.
In the long run we're all emigrants.
Obserwuj wątek
    • bagracz Re: MFW i spadający PLN 09.02.09, 09:47
      vice_versa napisał:


      > Wszystkim obstawiającym spadek USD polecam ponownie przemyśleć jaki
      > sens z punktu widzenia wierzyciela ma dawanie pożyczki w walucie
      > którą przecenia się inflacją.

      No właśnie Vice-versa. Dlaczego banki amerykańskie nie chcą udzielać pożyczek? Mają jakiś tajny zakaz? Już nie pytam o europejskie.
    • stoje_i_patrze Re: MFW i spadający PLN 09.02.09, 09:53
      @wszyscy
      amerykanie maja piekne powiedzenie "at the end of the day" czyli pod koniec dnia
      przychodzi rozliczyc wszystkie gadki szmatki i dzialania. A jakie mamy
      dzialanie? pozyczka. zatem jestesmy w dupie jak ukraina lotwa estonia i wegry.
      Rudy Tusku moze gadac bzdety jacy to jestesmy silni i jaką to wyspą jestesmy,
      bla bla. Prawda jest zupelnie inna.

      A tak przy okazji to wyjasnilo sie czemu sie tak zlotowka oslabiala. Takiej
      pozyczki sie nie negocjuje w jeden dzien, proces trwa z miesiac dwa.KAzdy jest
      czlowiekiem, zatem tacy bankierzy z MFW tech chodza na "obiadki" np z JP
      Morganem czy Morgan Stanleyem. Innymi slowy odpowiednie osoby wiedzialy o tym z
      miesiac dwa temu wg mnie, ze po nia sie zglosimy (dwa miesiace temu rozpoczete
      rozmowy) - grube ryby niezle sie oblowily.
      A teraz wyobrazcie sobie jak smieszne i niedorzeczne sa rozmowy politykow i
      polskich analitykow (codziennie w gazetach, radio telewizji). Oni codziennie
      musza zaprezentowac komentarz (bo maja rubryke) co jak i dlaczego sie umacnia. I
      pomyslcie sobie ze oni pisza bzdury od dwoch miesiecy, trzech. teraz wyszlo ze
      bylo zupelnie inaczej.

      Tak czy siak bedac gruba ryba mozna sie niezle usmiac z codziennych prasówek

      @Vice_versa
      zastanawia mnie Twoje mocne stanowisko co do dolara. Nie boisz się o jego
      dodruk? To właściwie przesądzone pomimo takich niusów:
      www.bloomberg.com/apps/news?pid=20601110&sid=aryE4wUPBu9c
      Wiem że dolarów strasznie brakuje (ECB ma bodajże 40mld dolarów swapów dla
      europejskich banków) jednak tak potężny dodruk dolara powinien wymusić jego
      osłabienie.
      Kluczowe pytanie w tym temacie to:
      a) co zrobią FCB i instytucje trzymające obligacje usa
      b) co zrobią FCB i inne instytucje trzymające aktywa w postaci papierów GSE czy
      MBS które zaczął skupować FED. Z dotychczasowej praktyki i obserwacji bilansu
      FED wynika, że FED skupił już za 97mld takich papierów (planuej 500mld). i co?
      Oklazuje się że właście te instytucje wyprzedaja się z tych aktywów.

      Znając odpowiedź na te pytania wiedzielibyśmy co będzie dalej z dolarem.
      • vice_versa Re: MFW i spadający PLN 10.02.09, 01:18
        To są dobre pytania. Skupię się na odpowiedziach.

        > Wiem że dolarów strasznie brakuje (ECB ma bodajże 40mld dolarów
        > swapów dlaeuropejskich banków) jednak tak potężny dodruk dolara
        > powinien wymusić jego osłabienie.

        Sam dodruk nie oznacza osłabienia. Na jaką walutę miałby być
        wymieniany USD? Na juana już był, ale wtedy były kredyty equity do
        ekstrakcji. A teraz co?

        Teraz pieniądz jest w bilansach banków i dokąd nie będzie tanich
        zagranicznych aktywów, dotąd USD nie znajdzie się w obiegu. A tanie
        będą dlatego, że pozostałe państwa uginają się pod ciężarem
        nadmiernego drukowania, ich waluty spadają, a firmy zagraniczne
        odsysają te kraje z pieniądza. Szczególnie banki, ściągają z rynku
        depozyty i wycofują do spółek matek.

        > Kluczowe pytanie w tym temacie to:
        > a) co zrobią FCB i instytucje trzymające obligacje usa
        Uważam że większość rezerw jest wartością bilansową, a nie realnymi
        UST. Z części musieli wyprzedawać się już wtedy kiedy USD spadał.
        Kupili inne papiery na większy % i dlatego w momencie upadku
        Lehmanna i bailoutów FED głośno krzyczał, że wszystko przejmie i
        gwarantuje spłatę.

        > b) co zrobią FCB i inne instytucje trzymające aktywa w postaci
        > papierów GSE czy MBS które zaczął skupować FED. Z dotychczasowej
        > praktyki i obserwacji bilansu FED wynika, że FED skupił już za
        > 97mld takich papierów (planuej 500mld). i co?
        > Oklazuje się że właście te instytucje wyprzedaja się z tych
        > aktywów.

        Wyprzedają się, bo deflacja wymaga konsumowania rezerw, inwestycji w
        infrastrukturę, na gwałt budowania popytu wewnętrznego czy zwykłych
        dotacji do przedsiębiorstw na pensje. U niektórych rezerwy znikają
        szybciej jak na Ukrainie u innych wolniej jak w Chinach czy Rosji.
        Właśnie dlatego, że tych rezerw jest jeszcze całkiem sporo wydaje mi
        sie, że deflacja jeszcze potrwa. Wystarczy powstrzymywać konsumpcję
        w USA i kontrolować ilość wymienianych papierów, państwa i
        instytucje zamieniają to na swoje waluty więc dolar i tak się
        osłabia (o czym np. świadczą ceny złota). Tyle, że szybciej
        osłabiają się waluty pozostałych.

        Podsumowanie:
        Te MBS czy GSE skupowane przez FED osłabiają USD(-).
        Zahamowanie obrotów handlowych powoduje, że USD nie trafia na rynek
        i nie ma podaży (+) .
        Wiekszość walut słabnie, bo wliczały do GDP a to surowce a to
        handel, który zamarł stąd mają deflację, więc zwiększają emisję
        własnego pieniądza(+).
        W dodatku spółki robią konsolidację i wyprowadzają waluty z
        emerging markets i krajów gdzie inwestowały czyli tworzą popyt na
        rezerwy dewizowe(+).
        Pożyczki dla BC są rozdawane over the counter, a następnie BC
        dokapitalizowują banki walutami, ściągając z rynku nadmiar własnej
        waluty(0)

        Moim zdaniem różnica potencjałów ciśnień jest aż nadto widoczna.

        A nowo wydrukowany dolar trafi na rynek później i sukcesywnie wraz z
        odchodzącą depresją i wykupywaniem światowych rynków będzie
        uzupełniał brakujące światowe rezerwy BC. Więc nie pojawi się w
        wymianie.

        Nie potrafię natomiast wyjaśnić pewnego paradygmatu sensowności tej
        amerykańskiej polityki czy fenomenu, że dyktując światu tempo
        deprecjacji naprzemian z zacieśnianiem polityki pieniężnej, można za
        pomocą pieniądza trzymać cały świat w garści, jak marionetkę i
        zdobywać coraz większą część tortu. To jest jak efekt kuli śnieżnej,
        większy rośnie bardziej. W pewnym sensie to jest nieprzetłumaczalne.

        Pozdr.
    • dorota_3 Re: MFW i spadający PLN 09.02.09, 11:30
      Coś dla tych, którzy już widzą Polskę w sytuacji Ukrainy:
      www.parkiet.com/artykul/35,779613.html
      • slv-net Re: MFW i spadający PLN 09.02.09, 13:19
        no wlasnie mialem cos podobnego napisac... rozmawialem z pewna zaufana osoba, i
        to byla sciema z tym MFW. ktos sobie pogrywa na polskim rynku
        • bagracz Re: MFW i spadający PLN 09.02.09, 13:54

          Mnie się wydaje, że to jest mały odprysk czegoś większego. Wojny walutowej. Dlaczego akurat Polska i inne kraje tej części Europy?
          Pierwsza odpowiedź. Bo najłatwiej i najwygodniej właśnie tutaj go wywołać. Dalej trzeba by się zastanowić komu duży kryzys na tym obszarze przyniosł by korzyści albo komu straty. Tutaj odpowiedź już może nie być taka jednoznaczna ale sądząc po znanych już faktach i zaangażowanych podmiotach można ją wystarczająco zawęzić. Pozostaje określić cel. Ale z tym najtrudniej w tego rodzaju konfiktach.
          • polarbeer cel 09.02.09, 14:18
            >>>Pozostaje określić cel. Ale z tym najtrudniej w tego rodzaju konfiktach

            To jest chyba najbardziej proste... Tutaj zupelnie sie zgadzam z Vice_Versa:
            celem jest przerzucenie kosztow na kogos innego. Kogokolwiek. Wszyscy to musza
            robic
            • bagracz Re: cel 09.02.09, 14:31

              Przerzucenie kosztów może byc takim celem dalekosiężnym, którego osiągnięcie wymaga jednak czegoś więcej niż przerzucania kosztów na kogo popadnie bez żadnego planu. W tym przypadku mielibyśmy doczynienia z bezładną bijatyką a nie wojną. To też możliwe przy tym poziomie chaosu jaki nam zafundowali spece od ekonomii.
            • dorota_3 Re: cel 09.02.09, 14:44
              "przerzucenie kosztów" - mógłbyś wyjaśnić, co masz właściwie na
              myśli?
              W sytuacji silnego spowolnienia gospodarczego wszystkie kraje
              próbują WŁASNĄ walutę osłabić. "Wojna handlowa" głównie na tym
              polega - na konkurencyjnych dewaluacjach własnych walut.
              To, co obserwujemy na złotówce to "zwykła" spekulacja - zauważono
              słabość regionu + przewartosciowanie złotego + płytkość rynku. W
              końcu skasują zyski i pójdą sobie smile
              • polarbeer Re: cel 09.02.09, 15:36
                Przez "przezucanie kosztow" mam na mysli, kto trzyma bezwartosciowy papier po
                bankructwie jakiejs jednostki. Wezmy np. Lehmana. Jezeli Lehman jednego dnia
                przestaje istniec, ktos komu Lehman byl winien pieniadze ma strate. Nie moze juz
                tego nawet rolowac jako "asset", dzieki ktoremu jego finanse wygladaja ladniej.
                Jezeli wezmiesz pod uwage ze np. BoA albo JPM wiedza ktore z ich papierow nie
                maja szans na splate, ale ciagle mozna to ukrywac
                • vice_versa World Monetization zamiast Inflacji 09.02.09, 18:36
                  Trafnie to opisałeś Polarny, ten aspekt "przerzucania kosztów". I
                  zgadzam się z tym co napisałeś o wojnie walutowej.

                  M.zd. jedynym powodem taniego USD w okresie 01.2007-06.2008 było
                  wyprzedawanie rezerw przez Chiny które przecież w poprzednim okresie
                  patrzyły jak wartość ich TBills spada w oczach. Dlatego m.zd. w
                  dużej części te chińskie rezerwy są wartością bilansową, a nie
                  realnym pieniądzem.

                  Ten sposób miał zasadnicze znaczenie wcześniej. Kiedy
                  piszę "przerzucanie kosztów" czy szukanie NINJA, mam na myśli
                  dzisiejsze ruchy i ruchy na najlbliższą przyszłość. Dziś szuka się
                  kredytobiorców NINJA czyli państw z których wypłynęło tyle
                  pieniądza, że ich gospodarki zaczynają się dusić i gwałtownie
                  poszukiwać źródeł finansowania. Na każdy %, z neoficką wiarą, że
                  ograniczanie deficytów przed czymkolwiek nas uchroni.
                  Kiedy Zachód drukuje się pusty pieniądz są tylko DWA wyjścia nie
                  powodujące inflacji:
                  Pierwsze to jest wysycanie kredytowe i rewaluacja(czyt hossa) na
                  rynkach o ograniczonej podaży tj nieruchomości, surowców i w
                  mniejszej mierze akcji. I to już było, na to dziś nie ma rynku.
                  Drugie to jest znalezienie finalnego dłużnika POZA granicami
                  własnego systemu pieniężnego, wtedy udzielone pożyczki księgowane są
                  jako aktywa. Inflacji nie ma, bo w kraju pożyczkobiorcy spadek
                  waluty krajowej powoduje nieograniczony wręcz popyt na waluty,
                  naturalny odruch uciekania od własnej taniejącej.

                  Różnica między Zachodem a Polską jest taka, że Zachód w okresie
                  deflacji drukował a firmy szukały safe heaven m.in. w zacieśniającej
                  politykę monetarną Polsce. Dziś my mamy deflację i dalej
                  zacieśniamy, licząc na napływ kredytów i tezaurując u siebie w
                  obcych walutach. To jest ciężka paranoja, w obu fazach cyklu
                  bierzemy baty. Polacy nie udzielali pożyczek w okresie inflacyjnego
                  zwiększania ilości pieniądza na Zachodzie, czyli nie dostaniemy
                  procentów. Cała ucieczka od taniejącego USD czy Euro powodowała
                  napływ pieniądza do PL, który dziś odpływa w drugą stronę, na
                  szczęście jeszcze zanim nie wejdziemy do ERM2 po wyższych kursach.

                  Im dłużej będzie trwać deflacja w USA, tym większe będą potrzeby
                  pożyczkowe krajów eufemistycznie nazywanych "emerging economies".
                  Tym bardziej desperackie będzie poszukiwanie pieniądza przez te
                  państwa (vide nacjonalizacja ubezpieczeń w AR). Dlatego wróżę wielką
                  przyszłość CDSom na sovereign debt.
                  Nowo wydrukowane pieniądze którymi monetyzowne są największe banki,
                  wkrótce posłużą do monetyzacji świata, czyli taniego wykupu
                  zagranicznych aktywów, przecenionych z powodu braku widoków na
                  zyski. Więc te USD nie przepłyną przez normalny rynek walutowy i nie
                  będą wymieniane na waluty lokalne, uzupełnią po prostu rezerwy
                  walutowe z których obecnie spłukują się pozostałe państwa. Dlatego
                  drukowanie USD nie musi oznaczać inflacji.

                  I to ma zasięg globalny, w Europie robi to EBC z Niemcami i Francją,
                  a USA robią to WB/IMF. Ponieważ z powodów ideologicznych ekonomistom
                  tych państw wmówiono, że drukowanie pieniądza zawsze jest złe i
                  zawsze skutkuje inflacją. A to nie jest prawda, na zachodzie drukuje
                  się znacznie więcej, tylko przerzuca koszty na finalnego dłużnika.
                  Te wszystkie Fulbrighty i inne stypendia fundowane były PO COŚ.
                  There is no free lunch. Pranie mózgów+ dyspozycyjność= gwarancją
                  kariery w PL. W ten sposób imperia rekrutowały i edukowaly gorliwych
                  rzeczników własnych interesów.

                  A z wypowiedzi tutaj na tym forum widać, że to co piszę to bajki o
                  żelaznym wilku. Wystarczy popatrzeć na wątek "Czy przewalutować
                  kredyt", po co skoro samochody są tańsze niż w EU, mieszkanie
                  spadło 14tys do 9tys, a w ogóle to vice_versa nie zna się na
                  realnej gospodarce, a cojestdoktorku mu wytłumaczy, że to KURSY
                  dostosują sie do CEN, a nie CENY do kursów...
                  Pożyjecie zobaczycie, czy głowa kręci ogonem, czy ogon głową.
                  • bagracz Re: World Monetization zamiast Inflacji 09.02.09, 19:36
                    vice_versa napisał:

                    Zaraz, zaraz Panowie bo czegoś nie rozumiem mimo, że podobno jesteście tacy zgodni.
                    Polarny pisał chyba, że kraje NINJA są kredytodawcami a Vice_versa, że kredytobiorcami. Polarny twierdził, że nikt nic nie wie a Vice-versa, że różne Fulbrighty realizowały plany na ten okres już 40 lat temu poprzez pranie mózgów narybku.
                    Patrząc na obecne fakty. Choćby na ogromne shorty na złocie, różne dziwne analizy, depesze i komunikaty widać, że zamieszanie jest niezłe. Mój mózg potrafi zaakceptować teorię, że każdy każdego próbuje obecnie wyrolować by nie pójść na dno w pierwszej kolejności czy sukcesywne dojenie poszczególnych naiwnych na poszczególnych rynkach. Nie bardzo jednak mogę sobie wyobrazić, że obecna sytuacja jest pod kontrolą, ma cel i była z góry zaplanowana na 40 lat naprzód. To mi się kupy nie trzyma.
                    Nie rozumiem tłumaczenia, że wszystkie kraje starają się osłabić swoją walutę a z drugiej strony chcą swoją inflację wyeksportować. Czyli by zamiast tego osłabiały się waluty innych krajów. Poza tym, nie bardzo rozumiem to, że Chiny poprzednio pozbywały się dolara bo dolar taniał oraz dolar taniał bo pozbywały się go Chiny. A co najciekawsze teraz dolara Chiny już nie mają? I pewnie teraz będą go kupować czyli będzie drożał?
                    Może faktycznie jestem za głupi na to forum?
                    • dorota_3 Re: World Monetization zamiast Inflacji 09.02.09, 20:00
                      Hehe, to byłoby nas dwoje smile Nie ukrywam, że wypowiedzi niektórych
                      po prostu nie rozumiem. Dwa możliwe wyjaśnienia: 1. brak mi polotu,
                      2.brak w tych wypowiedziach sensu. Tertium non datur, jak mówią
                      prawnicy.
                      • bagracz Re: World Monetization zamiast Inflacji 09.02.09, 20:37
                        Mnie to coraz bardziej zaczyna wyglądać na coś w rodzaju strategii pasterskiej.
                        Wypuszcza się owieczki na pastwiska. Niech się pasą. Niech rosną, niech się rozmnażają, niech wybierają najsmaczniejszą trawkę, niech walczą o co smaczniejsze kąski. A jak trawka już wyżarta to przegania się owieczki na inne pastwiska. Do przeganiania służą jak wiadomo psy pasterskie. Muszą odpowiednio groźnie wyglądać i w razie czego pożądnie ugryźć. Tak żeby owieczki nawet nie myślały o kwestionowaniu ich możliwości.
                        A jak przyjdzie pora na strzyżenie, to się je zagania do zagrody i strzyże do gołej skóry.
                        Są różne stada owieczek, różne pastwiska, różne kolory wełny i różne pory strzyżenia.
                        Coś mi się wydaje, że teraz przyszła kolej na strzyżenie tych, które już zbyt mocno wyrosły i zrobiły się za sprytne. Tym bardziej, że ostatnio psy pasterskie strasznie schudły i trzeba je było na gwałt dokarmiać.
                        Słowem, wygląda mi na zaganianie kapitału spekulacyjnego na wielkie strzyżenie. W tym celu zniechęca się go kolejnych pastwisk, które przejmują wygłodniałe psy pasterskie, które też skutecznie obstawiają miejsca gdzie tłuste owieczki mógłyby próbować uciec.
                        Np. te shorty na złocie, to wielkie ryzyko w Europie Wschodniej, kaplica w Rosji, kryzys w Chinach, doły na surowcach, kicha na akcjach. I owieczki siedzą na kasie z którą nie mają co zrobić więc trzeba je tylko delikatnie nakierować ... żeby się za szybko nie spłoszyły. I ulżyć im.
                    • polarbeer Re: World Monetization zamiast Inflacji 09.02.09, 20:40
                      Ja sie bede musial zastanowic nad tym co napisal Vice_Versa
                      • polarbeer Re: World Monetization zamiast Inflacji 09.02.09, 20:45
                        mialem na mysli przymus krajow takich jak Polska w braniu kredytu od "Master
                        NINJA"...

                        Wlasnie tego typu konsekwencje mialem na mysli piszac ze mechanizm jest prosty
                        ale detale sa nieslychanie skomplikowane... ta siec zobowiazan kotraktami
                        papierow pochodnych powoduje straszne dziwolagi... Jak NINJA po obu stronach...
                        • bagracz Re: World Monetization zamiast Inflacji 09.02.09, 20:55

                          No dobrze. Ale jeśli Polska chce wziąść 5 mld Euro kredytu to dlaczego ma go brać w dolarach? A jeśli ma zwrócić dolary to przecież może też wziaść kredyt w Euro. Wiec wybor jest. Chyba, że Euro i dolar to to samo z punktu widzenia tego Master
                          • vice_versa Re: World Monetization zamiast Inflacji 09.02.09, 23:34
                            WB i IMF większość pożyczek nominują w USD
                            EBC udziela w Euro
                            SNB daje we Franku

                            Detale są skomplikowane jak np. bilans operacji swapowych pomiędzy
                            SNB a NBP. Oczywiście newsy takie jak tensugerują idealną symetrię:
                            www.bankier.pl/wiadomosc/SNB-ECB-NBP-to-stick-to-weekly-EUR-CHF-swap-operations-by-end-April-1893435.html

                            > Chyba, że Euro i dolar to to samo z punktu widzenia tego
                            > Master

                            Właśnie. Więc porównując już sam trend z ostatniego pół roku widać,
                            że dolar umocnił się podobnie do CHF, trochę mniej umocniło się
                            Euro, a PLN spadło najbardziej. Więc PLN spadł względem każdej z
                            walut, co oznacza, że z punktu widzenia Servant jest to wybór
                            mniejszego zła. Ale jeśli dojdzie do tego ERM2, to już wcale nie
                            jest to przesądzone. Niezależnie od tego w której dostaniemy kredyt
                            i tak dług nam się umocni. Oczywiście więc, że kredyt w Euro mniej
                            nas pogrąży i narazi niż kredyt w bardziej umacniającym się USD.
                            Tyle, że news dotyczył IMF(jak się okazało "nieprawdziwy",
                            jakkolwiek świadczyłoby to o Reutersie i jego cytatach).
                            Przyznaję a priori uznałem, że skoro IMF to kredyt będzie w USD.

                            Dorocie jeszcze podpowiem, że przerzucanie kosztów oznacza m.in.
                            ERM2, bo Niemcy Wschodnie przyjeły DM z dnia na dzień. Bo wtedy
                            chodziło o Zjednoczone Niemcy, a ERM2 nie wymyślono dlatego, że
                            chodziło o Zjednoczoną Europę i równy koszt kredytu. Tylko właśnie o
                            amortyzowanie szoków walutowych spowodowanych zmianą trendu w USA na
                            kraje ościenne. Narzucenie niższego tempa deprecjacji oznacza
                            uzyskanie przewagi.

                            www.fxstreet.com/news/forex-news/article.aspx?StoryId=f4e16859-d430-4a39-a690-a6df00609a42

                            Zwróćcie uwagę na to zdanie:
                            "At this stage, we think this instrument is not attractive"
                            W dziwny sposób koresponduje to ze słowami Straussa Kahna,
                            Testujemy Was, na razie Wam się udaje, ale będziemy próbować dalej...
                    • fajnyrys Re: World Monetization zamiast Inflacji 09.02.09, 22:06
                      rany ... straszne dzięki za tego posta!
                      3x czytałem tekst v_v i nie kumam związków przyczynowo-
                      skutkowych ... wink,

                      a jak już sie zgodził z polarnym, kóry wydawało mi się napisał coś
                      przeciwnego ręce mi opadły.

                      mam prywatną spiskową teorię, że ww. koledzy są agentami CIA (choć
                      może lepiej Mossadu), ktorzy stosując wyrafinowane techniki
                      (opieranie się na rzeczywistych danych, używanie słów
                      typu "wysycanie kredytów") robią nam wodę z mózgu. zauważyliście jak
                      zawsze sprytnie przemycają takie drobne stwierdzenia, że kto ich
                      (świata) nie rozumie jest półinteligentem lub specjalnie
                      manipulowanym i przygotowanym na oszukanie przez wiadomokogo idiotą -
                      chcąc wyraźnie osłabić nasze poczucie wartości i pewenie w efekcie
                      zmanipulować. ostatecznie każdy przyznaje ze wstydem "czegoś tu nie
                      rozumiem, chyba cos nie tak u mnie z synapsami"

                      wiem, powyższa teoria spiskowa blado wygląda przy termicie w WTC.

                      przepraszam za te banialuki na tak poważnym forum ale mam dzisiaj
                      słabszy dzień, mam nadzieję że koledzy nie wezmą tego bardzo do
                      siebie
                      • polarbeer Niecalkowita zgodnosc pogladow... 09.02.09, 23:01
                        Moze glowne roznice miedzy mna a Vice_Versa wynikaja z podstawowej filozofi. Ja
                        lubie "wlasnosc"
                    • damkon Re: World Monetization zamiast Inflacji 09.02.09, 22:31

                      Tak zaatakowales rzekoma zgodnosc Polarbeera z Vice_Versa, ze az dwa
                      razy przeczytalem ich wypowiedzi i przyznam, ze nic takiego nie
                      znalazlem. No chyba, ze zwykla kurtuazje nazywasz zgodnoscia?
                      • bagracz Re: World Monetization zamiast Inflacji 10.02.09, 05:01
                        Weź poprawkę na to, że o tej zgodności Vice-versa a ja tylko kulturalnie starałem się wprost jej nie negować.
                        Polarnego to ja zwykle świetnie rozumiem. Kawa na ławę. Z Vice-versa jest bardzo podobnie. Tylko dokładnie na odwrót. Czyli vice-versa.
                    • vice_versa Re: World Monetization zamiast Inflacji 09.02.09, 22:53
                      > Polarny pisał chyba, że kraje NINJA są kredytodawcami a
                      > Vice_versa, że kredytobiorcami

                      NINJA to byli kredytobiorcy hipoteczni subprime, "No Income, No
                      Job, no Assets".

                      Co absolutnie nie znaczy, że mechanizm przedstawiony przez
                      Polarnego nie jest trafny. Nikt nie powiedział że nie można
                      jednocześnie dawać kredyty NINJA a oferować mu produkty w których
                      zajmuje pozycję kredytodawcy. To po prostu nie jest sprzeczne.

                      To fakt, że Polarny uważa że nikt nic nie wie. Tak się składa że ja
                      uważam inaczej.

                      Stypendia wykształciły kadry namiestników imperium. Przygotowały
                      grunt. A ponieważ metody walutowego podboju świata, są dokładnie
                      takie same jak z lat 70tych, to i nauka pozostaje aktualna. W końcu
                      Gierek z Balcerowiczem z resztą, zaciągali kredyty a jak stopy w USA
                      wywindowały do poziomu 20% w latach 80tych to Jaruzelski ogłosił
                      niewypłacalność, NIE??? Polska wypsztykała się z dewiz do zera.

                      Dlatego dziś jest i będzie deflacja, a państwa NINJA będą brać
                      kredyty w każdej walucie, bez wzgledu na trend, pocieszając się
                      niskimi stopami, a jak stopy wzrosną, to co, KTO ogłosi
                      niewypłacalność??? Czy to nie jest deja vu? Dziś na szczęście jest
                      jeszcze EU, która udzieli nam kredytów wcześniej a BUM będzie mniej
                      bolesne niż w latach 80tych, ale będzie. Kupy Ci się nie trzyma, bo
                      nie rozumiesz, że kredyty które za Gierka udzielano państwu, a
                      państwo doiło obywateli, żądając np. wpłat dewizowych czy wkładów
                      własnych, a dziś te same kredyty walutowe udzielały banki, prowizje
                      zatrzymując dla siebie. Państwa najpierw pozbywają się rezerw, potem
                      biorą kredyty i dokapitalizowują banki, czyli ściągają nadmiar
                      waluty lokalnej z rynku, oddając waluty, a waluty wypływają za
                      granicę.

                      Za chwilę, za dwa-trzy lata, jak stopy na Zachodzie pójdą w górę
                      zarządają od nas spłat w walutach, z odsetkami, których przy
                      zmniejszającej się ilości pieniądza NIE DA SIĘ wyprodukować. A
                      państwo zdając sobie sprawę z zapaści monetarnej, i patrząc na kurs
                      walutowy będzie musiało zaciągać kredyty nie patrząc na umacnianie
                      się waluty długu. To jest właśnie sytuacja NINJA.

                      > Choćby na ogromne shorty na złocie, różne dziwne anali
                      > zy, depesze i komunikaty widać, że zamieszanie jest niezłe.

                      Polarny mówi o defaulcie na Comexie, w co ja nie wierzę.

                      > Nie rozumiem tłumaczenia, że wszystkie kraje starają się osłabić
                      > swoją walutę a z drugiej strony chcą swoją inflację wyeksportować.

                      Ponieważ nie zauważasz różnic w słowach "osłabić" "wyemitować" i
                      stawiasz między nimi znak równości. Drukowanie NIE OZNACZA
                      osłabienia!!! Żeby waluta osłabła MUSI przejść przez rynki czyli
                      zostać wymieniona na inną walutę. A ja pisałem, że w "emerging
                      economies" tworzy się ogromna luka POPYTU na zachodnie waluty...
                      Czyli Eur czy CHF trafiają do nas over the counter nie powodując
                      jakiegokolwiek ruchu walutowego a banki uzupełniają WALUTAMI swoje
                      bilanse. Wycofywanie się spółek z naszego rynku powoduje też
                      deflację rezerw walutowych i konieczność uzupełniania bilansu NBP,
                      znowu WALUTAMI. Pozyczki udzielane Polsce nie mają więc wpływu na
                      kurs walut, a transfery z Polski za granicę mają. W ten sposób
                      następuje monetyzacja i wypieranie walutowe...

                      > Poza tym, nie bardzo rozumiem to, że Chiny poprzednio pozbywały
                      > się dolara bo dolar taniał oraz dolar taniał bo pozbywały się
                      > go Chiny

                      Pozbywały się USTBills. I kupowały bardziej rentowne CDSy wypierane
                      i sprzedawane przez amerykańskie banki, bardzo atrakcyjnym
                      oprocentowaniu, z ratingami AAA. I o tym też pisał Polarny, że
                      najlepiej upchnąć takie papiery za granicą.

                      > A co najciekawsze teraz dolara Chiny już nie mają? I pewnie teraz
                      > będą go kupować czyli będzie drożał?

                      Nie napisałem że Chiny nie mają USD. Napisałem, że NIE WIADOMO jaka
                      część chińskich rezerw jest w USD a jaka jest tylko wartością
                      bilansową. Napisałem że dolar spadał bo Chiny pozbywały się dolara a
                      kupowały CDSy.

                      Polemizowanie bagracz z Twoimi interpretacjami moich tekstów jest
                      naprawdę karkołomne.
                      • polarbeer Shorts i default na Comex 10.02.09, 00:42
                        To prawda ze pisalem o tym. Byc moze nawet niepotrzebnie, poniewaz duzo za
                        wczesnie, gdyz szanse byly bardzo male w grudniu... Uwazalem jednak ze jest to
                        cos na co ludzie powinni zwracac uwage.

                        Moim zdaniem "Shorts" na Comex wcale nie sa golasami. Oni po prostu uzywaja
                        Comex po to zeby ich "dead asset" przynosil dochod, sprzedajac opcje. (Wcale nie
                        wypuszczajac ze swoich rak "ubezpieczenia systemowego"
                      • dorota_3 Re: World Monetization zamiast Inflacji 10.02.09, 10:06
                        "Za chwilę, za dwa-trzy lata, jak stopy na Zachodzie pójdą w górę
                        zarządają od nas spłat w walutach, z odsetkami, których przy
                        zmniejszającej się ilości pieniądza NIE DA SIĘ wyprodukować."

                        W tym, co napisałeś jest wewnętrzna sprzeczność. W jaki - u licha -
                        sposób miałyby w sytuacji deflacji ("zmniejszającej się ilości
                        pieniądza") stopy iść w górę?

                        Poza tym, Twoje podstawowe założenie o umacnianiu się dolara jest
                        całkowicie (IMHO) błędne - Stany NIE MAJĄ innego wyjścia z zadłużenia
                        (wewnętrznego i zewnetrznego) jak inflacja.

                        Poza tym - mistrzowsko opanowana sztuka mętnego pisania wink
                        • vice_versa Re: World Monetization zamiast Inflacji 10.02.09, 14:57
                          > W tym, co napisałeś jest wewnętrzna sprzeczność. W jaki - u licha
                          > sposób miałyby w sytuacji deflacji ("zmniejszającej się ilości
                          > pieniądza") stopy iść w górę?

                          1. Poziom stóp.

                          Przeczysz sobie sama, jak można mówić o "inflacji" i zaprzeczać
                          wysokim stopom? Uważasz, że stopy będą wieczenie na niskim poziomie
                          a deflacja będzie trwała wiecznie?

                          2. Deflacja/inflacja

                          Deflacja ma dwa znaczenia, monetarne o którym piszesz, i już od
                          momentu obniżania stóp czyli 07.2007 wiadomo, że ilość pieniądza
                          będzie się zwiększać a nie zmniejszać, nazwane to zostało
                          pieszczotliwie quantity easing.

                          Drugie znaczenie to spadające ceny spowodowane zbyt małą ilością
                          pieniądza w POWSZECHNYM OBIEGU. Oczywiste jest że mamy do czynienia
                          z tym drugim rodzajem deflacji, a nie z tym monetarnym.

                          3. Zmniejszająca się ilość pieniądza

                          Widziałaś M1? Słyszałaś o bailoutach, TARP, obniżkach podatków,
                          kolejnym planie pomocowym? Więc jaka zmniejszająca się ilość
                          pieniądza? Więc jak to możliwe że mamy deflację cen POMIMO inflacji
                          monetarnej?

                          4.
                          >Stany NIE MAJĄ innego wyjścia z zadłużenia
                          > (wewnętrznego i zewnetrznego) jak inflacja.

                          Owszem mają. Tanie przejęcie rynków. Wykup aktywów na świecie
                          i "export zobowiązań pożyczkowych" które uzupełnienią rezerwy
                          walutowe, dzisiaj wydawane.

                          5. Bądź wyraźniejsza.
                          • dorota_3 Re: World Monetization zamiast Inflacji 10.02.09, 16:04
                            1. Spolemizowałeś sam siebie. To Ty piszesz :
                            "Za chwilę, za dwa-trzy lata, jak stopy na Zachodzie pójdą w górę
                            zarządają od nas spłat w walutach, z odsetkami, których przy
                            zmniejszającej się ilości pieniądza NIE DA SIĘ wyprodukować."
                            Taki timing z tej wypowiedzi wynika, że stopy miałyby iść w górę
                            przy jednocześnie zmniejszającej sie ilości pieniądza. Pure nonsens.

                            2. Tutaj zgoda - to niskie velocity "znosi" efekt powiększającej sie
                            bazy monetarnej. Pewnie do czasu.

                            3. I co z tego, że baza monetarna się powiększa? To są - jak na
                            razie - zabiegi czysto księgowe. FED kreuje dodatkową podaż, zasila
                            nią banki, które natychmiast umieszczają te środki z powrotem na
                            depozytach Fedu. Doskonale wiesz o tym, kwestia bilansów FED była
                            omawiana tutaj wielokrotnie.


                            4. "Tanie przejęcie rynków. Wykup aktywów na świecie" - ZA CO ???
                            To, co teraz w Stanach się dzieje, to rozpaczliwa próba "zasypania"
                            przez FED "dziur" w bilansach instytucji finansowych. Skala tych
                            wszystkich bad assets to ogromna finansowa "czarna dziura", w której
                            giną pieniądze kreowane przez FED (i długo jeszcze będą ginąć).
                            Owszem, uzyskaliby środki na kupowanie aktywów na świecie pod
                            warunkiem, że uda im się zmonetyzować to, co wykreowali. Ale wtedy
                            rozpętają inflację i nie będą to już tanie przejęcia...

                            5. ?



                            • vice_versa Re: World Monetization zamiast Inflacji 11.02.09, 04:24
                              Bardzo dobrze opisałaś punkty 2. i 3.
                              Jak widać możemy mieć więc równocześnie do czynienia z deflacją
                              aktywów i rynków, i inflacją monetarną. O tym zamkniętym obiegu
                              wielokrotnie pisałem i jakoś nie miałem wrażenia, żeby to się
                              spotykało ze szczególnym zrozumieniem i jasnością. Do punktu 3. mam
                              to zastrzeżenie, że pokazany mechanizm nie jest zabiegiem księgowym
                              czy bilansowym, bo korzystając z systemu rezerw cząstkowych oznacza
                              to bankową kreację pieniądza i REAL MONEY.

                              Punkt 4.
                              Na pytanie "ZA CO?" odpowiedziałem m.in. TARP Paulsona+ stymulus
                              Obamy+inne programy "pomocowe" + kreacja pomiędzy FED a bankami o
                              której wyżej. Również lwia część dzisiejszych FR Excess Deposits
                              pochodzących z dzisiejszego globalnego wycofywania kapitałów.
                              MAŁO????

                              Gdybyś się zastnowiła co oznacza BILANSOWO i PRAWNICZO owo
                              <"zasypywanie" przez FED "dziur" w bilansach instytucji finansowych >
                              to zrozumiałabyś, że na to nie potrzeba ANI JEDNEGO DOLARA, a
                              reszta jest czystym żywym pieniądzem (errata specjalnie dla
                              Polarnego: "brudnym zgniłym pieniądzem fiat" wink Nawet jeśli nazwiesz
                              odpisy na utracone aktywa/nieściągalne pożyczki sztuczką księgową.

                              Nota bene te sformułowania których używasz takie jak wyżej czy <bad
                              assets to ogromna finansowa "czarna dziura"> to jest NIC nie mówiący
                              żargon prasowy.
                              Pobieżnie pisałem o tym tu:
                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=91124550&a=91125186
                              Mamy wiec mnóstwo świeżutko wyemitowanych dolarów, oraz mnóstwo
                              ściągniętych ze świata, kosztem ich rezerw walutowych. Więc ZA TO.
                              A PO zakupach zagranicznych aktywów, spowrotem trafią one m.in. do
                              uszczuplonych rezerw BC i będą służyć normalnemu obrotowi
                              międzynarodowemu w warunkach wzrostu gospodarczego, czyli umożliwią
                              płynność walutową państw które do tej pory ograniczały możliwość
                              wyprowadzania zysków, np. przez peg czy sztuczne zawyżanie kursu
                              walutowego, czyt. zmuszanie inwestorów do płacenia haraczu
                              walutowego w zamian za dewizy.

                              > "Za chwilę, za dwa-trzy lata, jak stopy na Zachodzie pójdą w górę
                              > zarządają od nas spłat w walutach, z odsetkami, których przy
                              > zmniejszającej się ilości pieniądza NIE DA SIĘ wyprodukować."
                              >> Taki timing z tej wypowiedzi wynika, że stopy miałyby iść w górę
                              >> przy jednocześnie zmniejszającej sie ilości pieniądza.

                              Nie zrozumiałaś. Taki timing wypowiedzi oznacza że NA ZACHODZIE
                              stopy pójdą w górę WCZEŚNIEJ podwyższając nam koszty bieżącej
                              obsługi zadłużenia, w Polsce pójdą wyżej POMIMO nadal utrzymującej
                              się deflacji. Napływu kapitału nie będzie, bo USA będą bardziej
                              atrakcyjne inwestycyjne, kompletnie dezinflacyjnie. A to oznacza, że
                              podnosimy podatki, albo zaciągamy jeszcze większy dług. Na coraz
                              wyższy procent. Im dłużej utrzymywane będą dziś niskie stopy FED,
                              EBC i SNB, tym mocniej zostaną wywindowane w górę w następnym
                              okresie.

                              Pokazując to na jeszcze prostszym aktualnym przykładzie
                              "przerzucania kosztów": z 10mld Eur pożyczki od EBC 2mld Eur zostały
                              przeznaczone na wykup papierów skarbowych od zagranicznych banków. Z
                              prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością można uznać, że
                              zagraniczne banki te dewizy wytransferowały.
                              Powiedz Dorota KTO i Z CZEGO zapłaci odsetki od tych 2mld Euro?
                              W bilansach pożyczkodawców widnieją one jako aktywa. Wliczają się
                              więc do GDP. Czyli jest skutek jest dezinflacyjny: pożyczyliśmy dwa
                              mld, dwa mld napłynęły.

                              "Własnymi ręcami" zaimportowaliśmy sobie odsetki i ułatwiliśmy życie
                              zagranicznym bankom , które te taniejące polskie skarbowe zaczęły
                              parzyć, de facto dokapitalizowując je Euro w miejsce polskich
                              skarbowych. Tymi skarbowymi teraz dokapitalizujemy banki...

                              Ponieważ ten wariant powtarza się nie pierwszy raz, a odsetki MUSI
                              spłacić rynek, czyli zrezygnować z części wygenerowanej dźwigni na
                              rzecz pożyczkodawcy zagranicznego, stopy % w PL i poziom rezerwy
                              obowiązkowej MUSZĄ być wyższe niż na Zachodzie, a tym samym kreacja
                              pieniądza mniejsza. Po prostu pieniądz na obsługę takich byznesów
                              CZYMŚ trzeba ściągnąć z rynku. Stopami % i poziomem rezerw
                              obowiązkowych, również wyższych niż w Zachodniej Europie, jest to
                              osiągnąć łatwiej niż podatkami korporacyjnymi.

                              Jedno zastrzeżenie: oczywiście możesz postawić tezę, że banki
                              amerykańskie też sprzedawały NBP polskie skarbówki, więc nigdzie nie
                              jest powiedziane. To prawda nie jest. Jednak dolary przeciw
                              orzechom, że było tak jak piszę, a EBC czy SNB nie sponsorowały
                              Amerykanów.

                              >Pure nonsens.

                              Zamiast Pure, kup Nestle, podobno łagodzi obyczaje.

                              >Mistrzowsko opanowana sztuka mętnego pisania wink
                              >>5. Bądź wyraźniejsza.
                              >>> 5. ?

                              Na mętne argumenty odpowiadam życzeniami wyrazistości.
                              Czy bycie prawniczką nie uderzyło Ci do głowy?
                              Pytam jako prawnik.
                              • kurt76 wtret robaczka 11.02.09, 08:20
                                v_v sorry, ze naruszam strukture tej dyskusji, ktora jestem z
                                najwyzsza trudnoscia objac i to tylko wylacznie intuicyjnie smile
                                ale z tego co piszesz, to caly swiat jest bezwolna laleczka, ktora
                                podskakuje w rytm konwulsji dolara i us gospodarki. mam dwa pytania:
                                1) Czy nie przeceniasz troche potegi USD?, jak myslisz jaka bedzie
                                tolerancja na psucie rynku np. u Germanow czy Frankow po dluzszym
                                okresie posuchy w wymianie gospodarczej przez ocean?
                                2) Czy jest mozliwosc wyrwania sie z tego zakletego kregu
                                niekorzystnych "transakcji" dla takich podmiotow jak Polska? Jezeli
                                tak to z jakimi skutkami to by sie musialo wiazac.... w koncu
                                odbiorcami tych tresci sa obywatele polscy i chcieliby zapewne
                                wyrobic sobie jakis poglad na co sie przygotowac, jak zaplanowac
                                inwestycje.
                                Podsumowuac prosze o troche utylitaryzmu, komentarza w troche
                                bardziej przystepnej formie...

                                Pozdrawiam & Podziwiam
                        • damkon Re: World Monetization zamiast Inflacji 10.02.09, 21:39

                          Faktem jest, ze Vice_versa ma rzeczywiscie polemiczny charakter i
                          czesto merytoryka miesza sie u niego z retoryka, lecz prawda jest
                          taka, ze to forum bez niego byloby o wiele ubozsze i zdecydowanie
                          mniej ciekawe. Bowiem malo kto z nas ma taka umiejetnosc
                          sprowokowania interesujacej dyskusji jak wlasnie Vice_versa.

                          Jednak wracajac do Twojej z nim rozmowy, to ja takze podobnie jak
                          Vice_versa mam wrazenie, ze nie odrozniasz inflacji czy deflacji
                          jako zjawisk monetarnych od zmian cen wywolanych niemonetarnymi
                          czynnikami. Swiadczy o tym chociazby ta Twoja wypowiedz:

                          > W jaki - u licha - sposób miałyby w sytuacji deflacji
                          > ("zmniejszającej się ilości pieniądza") stopy iść w górę?
                        • przycinek.usa to jest bardzo proste 10.02.09, 22:36
                          W jaki - u licha -
                          > sposób miałyby w sytuacji deflacji ("zmniejszającej się ilości
                          > pieniądza") stopy iść w górę?


                          Dorota, to jest wszystko bardzo proste. Ale zaczne od konca. My tutaj
                          dyskutujemy sobie jalowo na rozne tematy od wielu lat i wiekszosc z nas pamieta
                          te stare dyskusje i dlatego czesto pojawiaja sie skroty myslowe. Bedac adminem
                          powinienem przywolac stare dyskusje ale nie mam niestety tak duzo czasu, za co
                          przepraszam.
                          Trudno jest sledzic wszystkie dyskusje i odwolywac sie do archiwum.

                          Z tymi zjawiskami monetarnymi to jest tak, ze system bankow centralnych opiera
                          sie na przekonaniu, ze regulacja stopa procentowa jest skuteczna. To zas
                          przekonanie jest bledne, bo duzo wazniejsze sa stopy rynkowe a banki centralne
                          tak naprawde nie kontroluja stop na rynku. Ludzie myla stope z regulacje BC.
                          Regulacja BC jest mozliwa tylko w pewnym waskim zakresie wyznaczonym przez
                          rynek. Na przyklad trudno aby NBP obnizyl stope do zera, skoro wlasnie
                          obserwujemy brak popytu na obligacje rzadowe i ich procent idzie w gore. To jest
                          prosty mechanizm, ktory powoduje, ze obnizka stopy przez NBP tak naprawde
                          niewiele da i nie mozna oczekiwac, ze spadek stop NBP pociagnie za soba spadek
                          ceny pieniadza na rynku. Obnizka stop przez NBP nic nie da jesli na rynku nie
                          bedzie popytu na obligacje. I to jest wlasnie ten rynkowy mechanizm
                          przeciwstawiajacy sie spadkowi stopy. Zjawisko skurczu kredytowego powoduje
                          spadek podazy pieniadza na rynku, a to powoduje trudnosci w finansowaniu i
                          wzrost stop. BC chca sie temu przeciwstawiac, ale rynek wlasnie udowodnil, ze te
                          dzialanie jest nieskuteczne. BC sa nieskuteczne do tego stopnia, ze rzady
                          najwiekszych krajow musialy zagwarantowac rynek pozyczek miedzybankowych. Bez
                          tego stopy rynkowe juz dawno przekroczylyby wartosci 2 cyfrowe.

                          Ten mechanizm mozna z powodzeniem porownac do kartek na paliwo.
                          Paliwa nie bylo i byly kartki na paliwo. Bylo tak dlatego, bo rzad ustalil za
                          niskie ceny paliwa i nikt go nie chcial sprzedawac.
                          To wszystko bylo nierealne. Tak samo jest z bankiem centralnym. Koszt pieniadza
                          ustalony przez wladze jest za niski, wiec nikt go nie chce pozyczac i koszt
                          rynkowy rosnie. Cena pieniadza z banku centralnego przypomina wiec takie
                          sybsydiowane dzialanie wladzy socjalistycznej. Wladza chce dac pieniadze, ale
                          nie moze sobie poradzic z rynkiem, ktory tych pieniedzy nie ma. Wladza nie moze
                          tych pieniedzy z rynku zebrac, bo poglebi kryzys, a drukowanie nic nie daje, bo
                          jest zbyt male, aby powstrzymac skurcz.

                          I dlatego wlasnie jest rzecza najzupelnie naturalna, ze stopy ida w gore, bo
                          jest deflacja!

                          Natomiast wracajac do zagadnienia waznego jakim jest kurs USD - cena usd na
                          rynku zalezy od podazy USD na rynku. I teraz jest takie zjawisko, ze jezeli
                          podmioty masowo sprzedadza obligacje - to nastapi znaczne ograniczenie plynnosci
                          na rynku, dolary zostana zgromadzone na rachunkach pienieznych i wzrosna rezerwy
                          bankow co jest odzwierciedlone w poziomie rezerw w raportach FED. To zjawisko
                          znacznie ogranicza podaz pieniadza i powoduje umocnienie sie waluty czyli USD.
                          Jezeli jednym z tych podmiotow sa Chiny, to naturalnym efektem sprzedawania
                          obligacji UST przez Chiny jest umocnienie sie USD. Oslabienie kursowe
                          nastapiloby dopiero wtedy, kiedy Chinczycy zdecydowaliby sie zamienic te dolary
                          na rynku FOREX na inne waluty.
                          Wtedy nastapiloby silne oslabienie USD. Taki przeplyw USD powoduje oslabienie
                          USD. Ale jezeli tego przeplywu nie ma, to USD sie umacnia.

                          Wszystkie te zaleznosci sa dosyc logiczne i proste. Problem pojawia sie wtedy,
                          kiedy liczba zaleznosci jest wielka a przeplywy netto sa albo nieokreslone, albo
                          bardzo trudne do okreslenia.

                          A Vice Versa chodzi prawdopodobnie o to, ze wraz z rozwojem skurczu kredytowego
                          i wzrostajacej ilosci rezerw w bankach nastepuje powolny proces drenowania rynku
                          z pieniedzy i w ciagu kilku lat stopy na rynku beda musialy znaczaco wzrosnac o
                          ile BC nie utraca kontroli nad emisja pieniedzy. Przy obecnym rezimie prawnym i
                          ograniczonych mozliwosciach emisyjnych watpliwe jest zalanie rynku walutami. I
                          dlatego V-V mowi, ze stopy wzrosna. A jak bedzie to tak naprawde nikt nie wie,
                          bo tego nie da sie przewidziec. Tych wszystkich kredytow nie da sie splacic z
                          odsetkami, bo nie ma tyle pieniedzy na rynku. Jezeli BC beda emitowac forse na
                          splate tych wszystkich dlugow, to moze byc tak, ze w pewnym momencie w
                          przyszlosci rynek nagle ruszy, przegrzeje sie i zatka moce produkcyjne i popyt
                          doprowadzi do ogolocenia polek z towarow tak jak to bylo w Polsce.
                          No ale wtedy wybuchnie hiperinflacja na calym swiecie.
                          • kw.pol Re: to jest bardzo proste 10.02.09, 23:35
                            Bardzo dobrze napisane, ale jednego nie rozumiem.

                            Cyt.
                            > Natomiast wracajac do zagadnienia waznego jakim jest kurs USD -
                            cena usd na
                            > rynku zalezy od podazy USD na rynku. I teraz jest takie zjawisko,
                            ze jezeli
                            > podmioty masowo sprzedadza obligacje - to nastapi znaczne
                            ograniczenie plynnosc
                            > i
                            > na rynku, dolary zostana zgromadzone na rachunkach pienieznych i
                            wzrosna rezerw
                            > y
                            > bankow co jest odzwierciedlone w poziomie rezerw w raportach FED.
                            To zjawisko
                            > znacznie ogranicza podaz pieniadza i powoduje umocnienie sie
                            waluty czyli USD.
                            > Jezeli jednym z tych podmiotow sa Chiny, to naturalnym efektem
                            sprzedawania
                            > obligacji UST przez Chiny jest umocnienie sie USD. Oslabienie
                            kursowe
                            > nastapiloby dopiero wtedy, kiedy Chinczycy zdecydowaliby sie
                            zamienic te dolary
                            > na rynku FOREX na inne waluty.
                            > Wtedy nastapiloby silne oslabienie USD. Taki przeplyw USD powoduje
                            oslabienie
                            > USD. Ale jezeli tego przeplywu nie ma, to USD sie umacnia.

                            Trzymajmy się przykładu tych Chin, aby nie zaciemniać obrazu. Nie
                            rozumiem jednego. Dlaczego, gdy Chiny sprzedają obligacje i nie
                            zamieniają otrzymanych za nie dolarów na inne waluty,to rośnie kurs
                            dolara? Gdzie tu mamy mechanizm umacniania waluty USA? Przecież
                            Chińczycy już podnieśli kurs dolara kupując dolary aby nabyć za nie
                            obligacje USA. Mógłbyś mnie oświecić?
                            Jeśliby zamienili tą walutę na inną, to pełna zgoda.

                            Fragment o stopach procentowych rewelacyjny. Zawsze to powtarzam, że
                            to co robią w tej materii BC to nic innego tylko naśladowanie rynku
                            lub próba jego wyprzedzenia i generalnie nie ma to żadnego znaczenia
                            w dłuższym terminie. No może z wyjątkiem tego co robią w tym
                            momencie, gdyż w tej chwili to pójście w zaparte, zapewne dlatego,
                            że gdyby mieli zachować się klasycznie, to właśnie mielibyśmy już
                            dwucyfrowe stopy procentowe i koniec tego makulaturowego systemu.
                            • przycinek.usa OK. 11.02.09, 03:17
                              Faktycznie to wymaga wyjasnienia. Chodzi o to, ze problem deficytu w handlu
                              zagranicznym jest zjawiskiem historycznie mlodym. Dawniej nie bylo takich
                              problemow. Panstwa niekoniecznie trzymaly rezerwy w obligacjach. W ogole banki
                              centralne nie byly takie sklonne do inwestycji. Ale rynek sie strasznie rozwinal
                              i skomplikowal.
                              My obecnie przyjmujemy za pewien fakt medialny, ze BC inwestuja dlugoterminowo w
                              obligacje i w ten sposob utrzymuja stabilnosc kursowa w stosunkach miedzy
                              panstwowych. Ale jezeli panstwo ma zrownowazony handel - to nie musi utrzymywac
                              dlugoterminowych rachunkow w obligacjach, a raczej krotkoterminowe papiery -
                              albo gotowke na oprocentowanych rach pienieznych w innym banku, co moze sluzyc
                              np. dalszym rozliczeniom. Tylko panstwa o strukturalnych nadwyzkach eksportowych
                              beda sklonne do dlugoterminowych inwestycji.

                              Posluzmy sie przykladem Japonii i USA, choc to bez znaczenia.
                              Zalozmy ze Japonia ma nadwyzke eksportowa w wysokosci 100B.
                              I oni dostaja 100B w dolarach. Eksporterzy dostaja za to wyemitowane na rynku
                              wewnetrznym przez BOJ jeny i to nas chwilowo nie interesuje.
                              Te 100B nie kupuje zadnej waluty. Calosc tej wymiany ma takie znaczenie kursowe,
                              ze to 100B nie przeplywa przez FOREX i skutek kursowy jest zerowy choc przybywa
                              towarow w USA i ubywa USD = powodujac presje deflacyjne. ALE: konsumenci wydali
                              100B co zablokowalo gotowke na rachunku BOJ w FED i w efekcie powstal skutek
                              rynkowy w postaci spadku podazy pieniadza. zablokowane 100B oznacza, ze gdzies
                              jest mniej gotowki a mniejszy popyt inwestycyjny powoduje wyzsza stope
                              procentowa i presje na umocnienie USD, bo nastepuje przeplyw FOREX z innych
                              panstw na zasadzie naczyn polaczonych. To dziala dosyc silnie, bo taki BOJ moze
                              spokojnie akumulowac dolary i nawet zarzadac fizycznego dostarczenia gotowki
                              samolotem z FED. Taka sytuacje dziala z podobna sila jak podniesienie rezerwy
                              obowiazkowej lub stopy funds. Gdyby BOJ wyjal z systemu FED 1T dolarow, to podaz
                              pieniadza spadlaby o prawie 10% biorac pod uwage stan na koniec okresu
                              raportowania. Wystarczy tylko wyslac z Japonii toawru za 1T i zarzadac gotowki. -)

                              Teraz jednak pojawia sie chec BOJ osiagniecia korzysci odsetkowych z tytulu
                              posiadanych dolarow. I wtedy oni reinwestuja te 100B na rynku w obligacje UST.
                              Te pieniadze trafiaja do systemu bankowego w USA i podnosza plynnosc rynku
                              powodujac spadek stopy procentowej i wieksza dostepnosc kredytu. To jest
                              paradoksalnie dzialanie oslabiajace dolara w porownaniu do sytuacji chomikowania
                              gotowki.

                              Czyli gdyby BOJ wyjmowal USD z systemu w formie dostaw fizycznych, to efekt
                              kursowy takiej interwencji bylby silniejszy od zamiany tych pieniedzy na
                              obligacje UST. To zas oznacza, ze teoretycznie zagraniczne banki centralne
                              moglyby osiagnac silniejsze efekty kursowe, gdyby magazynowaly dolary w gotowce,
                              zamiast zamieniac je na dlug rzadu federalnego.

                              I na zasadzie analogii - jak BOJ opyli te obligacje, to USD sie powinien umocnic
                              az do momentu, kiedy BOJ zabierze ze stoly gotowke i wymieni ja przez FOREX np.
                              na Euro. To sa jednak rozwazania teoretyczne, bo BOJ raczej tego nie zrobi,
                              chyba, ze dojdzie do konfliktu politycznego i ktos mu kaze w co watpie.
                              • kw.pol Re: OK. 11.02.09, 23:59
                                Dobrze, czyli w uproszczeniu, po sprzedaży obligacji i nie dokonania
                                zamiany na inne waluty, następuje obniżenie się możliwości ekspansji
                                kredytowej poprzez uszczuplenie bilansu FED. Wszystko jasne, tylko w
                                takim razie co oni z tą gotówką zrobią.
                                - Jeżeli zaczną poprzez ten swój fundusz (pisze o Chinach, bo
                                faktycznie trudno zakładać, aby Japonia czy saudyjczycy zaczęli
                                sprzedawać te obligi) kupować fizyczne aktywa w USA, to ostatecznie
                                te pieniądze powrócą do systemu bankowego USA i efekt tego
                                uszczuplenia możliwości ekspansji będzie dość ograniczony.
                                - Jeśli kupią akcje, surowce to napędzą nowe bańki spekulacyjne,
                                które mogą spowodować ujście całej pozostałej kasy leżącej w FED i
                                czekającej na odblokowanie. Czyli ostatecznie mamy początek mocnego
                                impulsu inflacyjnego i raczej spadek USD niż jego wzrost.
                                W zasadzie innych alternatyw nie ma (poza sprzedażą dolarów i kupna
                                innych walut, gdzie zgadzamy się, że będzie to skutkować spadkiem
                                USD). I tak źle i tak niedobrze.
                                Tak jest, czy coś pokręciłem ?
                                A tak na marginesie, jeśli Chiny zdecydują się sprzedawać obligi
                                USA, to zakładasz, że nie będą wymieniać dolarów na cokolwiek
                                innego, w tym na inne waluty?
                  • cojestdoktorku Re: World Monetization zamiast Inflacji 10.02.09, 08:39
                    > spadło 14tys do 9tys, a w ogóle to vice_versa nie zna się na
                    > realnej gospodarce, a cojestdoktorku mu wytłumaczy, że to KURSY
                    > dostosują sie do CEN, a nie CENY do kursów...

                    łohoho...zara zara
                    kto powiedział że się nie znasz na realnej gospodarce?
                    to że kursy się dostosują do cen to też nie jest pewnik który
                    zakładam tylko jedna z mozliwości... przeciez napisałem że jeśli tak
                    nie bedzie to wtedy inflacja
                    w porównaniu z Toba i większością forumowiczów to w sprawach
                    ekonomii jestem chłopek roztropek....ale mogę przedstawić moje
                    poglądy przecież?

                    tak wogóle to w tamtym watku żaden sposób nie podważyłem Twojego
                    rozumowania, nie podważam że w długim terminie dolar może sie
                    umacniać, podważam tylko tempo umocnienia (próbuję)
                    75% w ciągu pół roku to dużo
                    przecież nie umocni się o kolejne 75% w następne 6 miesięcy?
                    kurs nie może rosnąć długo w zupełnym oderwaniu od rzeczywistosci

                    > Pożyjecie zobaczycie, czy głowa kręci ogonem, czy ogon głową.

                    chciałem zwrócic uwagę tylko na temat którego nie uwzględniasz w
                    swoich obliczeniach patrząc na kursy
                    to nie są czasy żelaznej kurtyny
                    mimo że nie mamy euro, mimo ze nie mamy kursu z euro oficjalnie
                    związanego to jednak nieoficjalnie jest on powiązany ponieważ w
                    zalezności od kursów walut to nasza granica zachodnia przepuszcza
                    euro na zachód lub tak jak obecnie sytuacji zasysa ogromne ilosci
                    tej waluty do Polski

                    > Pożyjecie zobaczycie, czy głowa kręci ogonem, czy ogon głową.

                    to czy ogon bedzie kręcił psem zalezy od wielkości przepływów o
                    których mówisz, tych "miedzybankowych" w stosunku do wielkości
                    przepływów w realnej gospodarce
                    ale trzeba pamiętać że przy dalszym wzroście ceny dolara a przy tym
                    euro "opór psa" bedzie coraz wiekszy bo w końcu dojdzie do sytuacji
                    że całe wschodnie niemcy beda całe swoje euro wydawać w Polsce lub u
                    siebie ale na polskie produkty
                    chyba że sprawe załatwi inflacja - tyle że tego nikt z was w Polsce
                    nie zakłada takiej mozliwosci pewnie patrząc na
                    nadchodzącą "światowa deflację"



                    • cojestdoktorku Re: World Monetization zamiast Inflacji 10.02.09, 08:59
                      oto co sie dzieje przy granicach
                      cytat z innego forum:
                      "Słowaków w Targu mało, jeżdżą w Jurgowie na nartach, bo 10 eurosów
                      za pół dnia na krześle, u nich 20 a do granicy rzut beretem. Targi
                      średnie - odpoczywają, ale w Almie to lodówka z mięsem wieczorem w
                      czwartki i soboty po jarmarkach to wyczyszczona do cna jest. No i
                      ostatnio Słowak mi powiedział, że kupił dwie zajebiste tanie wódki i
                      robi przymiarkę do samochodu w PL. Generalnie schodzi wszystko -
                      rtv&agd, budowlanka, wykończenia, usługi, motoryzacja, turystyka,
                      odzież, wyposażenie, spożywka. W sklepach w dni jarmarczne czuję się
                      jak w Popradzie na wczasach"

                      przeciez jeszcze w grudniu było dokładnie odwrotnie

                      czy wy wiecie że my importujemy wegiel?
                      tzn. przy tych cenach walut zaraz się moze okazac że importowaliśmy
                      i wiele takich przykładów mozna znaleźć...
      • herr7 ręka hrabiego Monte Cristo? 09.02.09, 15:13
        Osobista zemsta bankierów?
    • herm-es28 Re: MFW i spadający PLN 15.02.09, 11:40
      vice_versa, przyczinek, poolarbeer - świetne wpisy. Od roku interesuję się
      rynkami finansowymi i od pewnego czasu zaczynam łapać ten mechanizm. Na początku
      to było takie intuicyjne czucie.
      Vice_versa pisze o przerzucaniu przez amerykanów kosztów inflacyjnych na inne
      "prowincje". Czy w takim razie można przyjąć dla takich państw jak Ukraina i
      Polska, Węgry, Rumunia, Bułgaria scenariusz podobny jak w latach 1980 - 1995 ?
      Drenowanie tych państw z kapitału, osłabienie lokalnych walut doprowadzi w
      pewnym momencie do upadku prywatnego sektora (proces ten oczywiście może być
      łagodzony przez popyt na nasze dobra ze strony UE) Osłabienie lokalnych walut
      podbije koszty importu wielu surowców kupowanych w dolarach. Surowce takie jak
      ropa naftowa już w tej chwili sprzedawane są poniżej kosztów produkcji i nie ma
      siły aby przy ograniczonej podaży cena pozostała na takim samym poziomie.
      Jak padnie sektor prywatny to łatwiej będzie można ruszyć z drukiem na rynek.
      Państwo ponownie posiądzie monopol na ustalanie płac. W tej chwili propozycje
      podwyzki płacy minimalnej zadusi prywatny sektor produkcyjny i zwiekszy
      bezrobocie.
    • herm-es28 Kto ponosi koszty inflacyjnego wzrostu? 15.02.09, 12:04
      Amerykanie nigdy od początku istnienia "fiat money" nie denominowali swojej
      waluty. Nam taka przyjemność zdarzyła się w XX wieku dwa razy i nie wykluczona
      jest powtórka z historii. Koszty za nich ponoszą inni. Skandynawowie 1991 -
      1994, Rosja, Tajlandia, Indonezja, Korea Południowa, Meksyk - 1998, 2001
      Argentyna itd. Od 1980 amerykanie powiększają deficyt na rachunku obrotów
      bieżących i uchodzi im to bezkarnie ze względu na skuteczność mechanizmu o
      którym pisze vice_versa. Czy taki model ma szansę przetrwać na dłuższą metę.
      Podobne wydarzenia miały miejsce w dalekiej przeszłości. Starozytny Rzym,
      Venecja. Podaję link
      www.schillerinstitute.org/fid_91-96/954_Gallagher_Venice_rig.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka