13.03.09, 20:41
Myślę, że już nadchodzi powoli czas inflacji.
Wypowiedzi Chińczyków na temat bezpieczeństwa ich dolarowych aktywów mogą oczywiście mieć różne podłoże ale z pewnością jakieś podłoże mają. Takich wypowiedzi nie rzuca się ot tak sobie. Zapowiada się druk banknotów o dużych nominałach w Chinach. BoE i SNB dokładają do pieca. A Steinbrueck ostrzega.
http://www.khaleejtimes.com/biz/inside.asp?xfile=/data/finance/2009/March/finance_March33.xml§ion=finance
I to wszystko w ciągu paru zaledwie dni.
Amerykanie naciskają Europę by więcej wydawała. Geithner postuluje już światowe stimulusy. Pewnie dlatego, by dolar nie został samotnym liderem. Tym razem w fazie inflacji.
Krótka faza deflacji zgromadziła potężne siły inflacji. I to nie w pojedynczym kraju. Czy uda się je zneutralizować. Czy to w ogóle możliwe. Chyba trzeba kupować złoto.
Obserwuj wątek
    • bagracz Rate cut, rate cut, rate cut. Quantitative easing, 13.03.09, 21:49
      Let the currency wars begin

      http://news.goldseek.com/GoldSeek/1236968400.php
      • pawel-l Re: Rate cut, rate cut, rate cut. Quantitative ea 14.03.09, 09:42
        The psychological aspect of deflation and depression
        cannot be overstated. When the social mood trend changes
        from optimism to pessimism, creditors, debtors, producers and
        consumers change their primary orientation from expansion to
        conservation. As creditors become more conservative, they slow
        their lending. As debtors and potential debtors become more
        conservative, they borrow less or not at all. As producers become
        more conservative, they reduce expansion plans. As consumers
        become more conservative, they save more and spend less. These
        behaviors reduce the “velocity” of money, i.e., the speed with
        which it circulates to make purchases, thus putting downside
        pressure on prices. These forces reverse the former trend.
        The structural aspect of deflation and depression is also
        crucial. The ability of the financial system to sustain increasing
        levels of credit rests upon a vibrant economy. At some point, a
        rising debt level requires so much energy to sustain — in terms
        of meeting interest payments, monitoring credit ratings, chasing
        delinquent borrowers and writing off bad loans — that it slows
        overall economic performance. A high-debt situation becomes
        unsustainable when the rate of economic growth falls beneath
        the prevailing rate of interest on money owed and creditors refuse
        to underwrite the interest payments with more credit.
        When the burden becomes too great for the economy to
        support and the trend reverses, reductions in lending, spending
        and production cause debtors to earn less money with which to
        pay off their debts, so defaults rise. Default and fear of default
        exacerbate the new trend in psychology, which in turn causes
        creditors to reduce lending further. A downward “spiral” begins,
        feeding on pessimism just as the previous boom fed on optimism.
        The resulting cascade of debt liquidation is a deflationary crash.
        Debts are retired by paying them off, “restructuring” or default.
        R.Pretchter
        • przycinek.usa Re: Rate cut, rate cut, rate cut. Quantitative ea 19.03.09, 03:39
          zaraz, a mowiles, ze teoria velocity jest niesluszna...
          Jezeli to cytujesz, to znaczy, ze sie zgadzasz.
          A jak sie zgadzasz, to znaczy, ze velocity jednak jest.


    • llukiz Re: Inflacja 14.03.09, 13:28
      > Myślę, że już nadchodzi powoli czas inflacji.

      No ale chyba nie na złotym?
      • bagracz Re: Inflacja 14.03.09, 21:29
        Znając kliencką mentalność naszej klasy politycznej to zrobią wszystko by Polska wyszła na tym jak najgorzej. Jeśli więc faktycznie inni zaczną na wyścigi osłabiać swoje waluty, to Tusk zacznie się chwalić, że z sukcesami broni wartości złotówki.
    • vice_versa Re: Inflacja 14.03.09, 15:04
      Bagracz,

      Kiedyś namawiałem Cię, żebyś pisał z większym sensem.
      Moim celem nie było, to żebyś się samobiczował swoją stopką.Wybrałeś
      swój disclaimer, trudno.

      Dziś piszesz coraz sensowniej, jak widać "Stajesz się lepszy grając
      z lepszym przeciwnikiem" - Podstawy Szachów.

      Może czas zmienić stopkę? Jak Ci sie podoba np. taka?

      "Głupota i mądrość jest sama w sobie karą i nagrodą"
      albo
      "Człowiek mądry więcej uczy się od swych wrogów, niż głupiec od
      przyjaciół."

      Co Ty na to?
      Pozdrawiam.
      • bagracz Re: Inflacja 14.03.09, 22:14
        Do stopki już się przywykłem. Usunąłem tylko fragment o zwracaniu się do profesjonalisty po rady finansowe. Wyraźnie kłócił się z resztą.
        A co do szachów, to mam wrażenie, że pozycja kibica to nie to samo co pozycja gracza. Samo obstawianie kolejnych posunięć na szachownicy też jeszcze graczem nie czyni. Tym bardziej, że wszyscy jesteśmy tylko pionkami w tej grze. Prawdziwi gracze dobrze o tym wiedzą i dlatego pionki dostają tylko taki przekaz jaki jest niezbędny by zachowywały się w pożądany sposób.
        Mnie ta gra zupełnie nie bawi. M.in. dlatego, że można się domyśleć zasad, a właściwie ich braku w ścisłym znaczeniu, oraz celów.
        Nie lubię być pionkiem, któremu daje się wrażenie uczestniczenia w grze.
    • tirol1 Re: Inflacja 18.03.09, 08:25
      no ale moim zdaniem inflacja bedzie wtedy jak panstwo zmusi banki
      do udzielania kredytu a na razie banki trzymią kasę jak za
      czasow Roosvelta na swoich depozytach nei udzielając kredytow

      a po drugie znaczny spadek popytu i koncert dewaluacji walut
      i polityki protekcjonistycznej był przyczyną 1 i 2 wojny ale
      dzis chyba wojny nie bedzie moze na dalekim wschodzie i w azzji
      but all is possible
    • bagracz Re: Inflacja 18.03.09, 19:52
      No i dolar też piknie

      http://www.bankier.pl/wiadomosc/Rezerwa-Federalna-rozpoczyna-dodruk-pieniadza-1925509.html
      • bagracz Re: Inflacja 18.03.09, 19:54
        Aha, byłbym zapomniał. Japonia też się już zgłosiła. Kto następny?
      • cojestdoktorku Zeby się tylko chińczyk nie zdenerwował 18.03.09, 20:42
        bo głębokie bagno może z tego wyjśc...no chyba że to skonsultowali...
        • bieda_inwestor Re: Zeby się tylko chińczyk nie zdenerwował 19.03.09, 11:05
          "The dollar's role will gradually be shifted," Zhang Yunling, director of
          Institute of Asian and Pacific Studies at Chinese Academy of Social Sciences,
          told a news conference in Tokyo after a meeting of Asian research groups.

          "China hopes to have a stable and gradual transition rather than a radical
          revolution," he added."

          China daily:
          www.chinadaily.com.cn/world/2009-03/19/content_7596312.htm
          Ale ogolnie to Chinczycy sa juz niezle nabuzowani. Ja obstawiam na wielkie
          zmiany na spotkaniu G20 na poczatku kwietnia. Wszytkie znaki na ziemi i wodzie
          to zapowiadaja:

          www.chinadaily.com.cn/bizchina/2009-03/19/content_7594063.htm
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=88555019&a=91282656
          Chipsy i piwo juz mam. W niedziele lece znowu do Chin, wiec miejsce w pierwszym
          rzedzie bede mial zapewnione. Nic tylko zasiadac i przygladac sie, bo bedzie sie
          dzialo...

          Moze powinienem przed tym szczytem nakupic sobie CNY, jak myslicie?
          • bieda_inwestor USD, SDR-y IMF-u i Chiny 25.03.09, 14:31
            "China may offer US$100 billion in additional financing to the International
            Monetary Fund during the upcoming G20 summit in London, giving the agency more
            ammunition to fight the unfolding global financial and economic crisis, a senior
            economist said on Monday."

            www.chinadaily.com.cn/china/2009-03/25/content_7613932.htm
            i drugi artykul:
            "BEIJING
      • 7.dni Re: Inflacja 19.03.09, 00:23
        No to teraz zacznie sie ustawiac kolejka. Ciekawe czy tu bedzie jakas okreslona
        kolejnosc, czy na zywiol, bo Chinczyk ma tego duzo. smile Coraz smieszniej to
        zaczyna wygladac.
        • vice_versa Re: Inflacja 19.03.09, 01:19
          Oto jak Ben to wyjaśnia:

          CytatFirst, when the nominal interest rate has been reduced to
          zero, the real interest rate paid by borrowers equals the expected
          rate of deflation, however large that may be.

          As I have mentioned, some observers have concluded that when the
          central bank's policy rate falls to zero--its practical minimum--
          monetary policy loses its ability to further stimulate aggregate
          demand and the economy. At a broad conceptual level, and in my view
          in practice as well, this conclusion is clearly mistaken. Indeed,
          under a fiat (that is, paper) money system, a government (in
          practice, the central bank in cooperation with other agencies)
          should always be able to generate increased nominal spending and
          inflation, even when the short-term nominal interest rate is at zero.

          By increasing the number of U.S. dollars in circulation, or even
          by credibly threatening to do so
          , the U.S. government can also
          reduce the value of a dollar in terms of goods and services, which
          is equivalent to raising the prices in dollars of those goods and
          services. We conclude that, under a paper-money system, a determined
          government can generate higher spending and hence positive inflation.

          Because long-term interest rates represent averages of current and
          expected future short-term rates, plus a term premium, a commitment
          to keep short-term rates at zero for some time--if it were credible--
          would induce a decline in longer-term rates. A more direct method,
          which I personally prefer, would be for the Fed to begin announcing
          explicit ceilings for yields on longer-maturity Treasury debt (say,
          bonds maturing within the next two years).
          The Fed could enforce these interest-rate ceilings by
          committing to make unlimited purchases of securities up to two years
          from maturity at prices consistent with the targeted yields.

          If this program were successful, not only would yields on medium-
          term Treasury securities fall, but (because of links operating
          through expectations of future interest rates) yields on longer-term
          public and private debt (such as mortgages) would likely fall as
          well.


          globaleconomicanalysis.blogspot.com/
          • bagracz Re: Inflacja 19.03.09, 07:38
            Jeśli Chiny zdecydują się na uwolnienie kursu Yuana to Bernake będzie miał swoją "pozytywną" inflację jak w banku (ale ani ruskim ani amerykańskim). Wtedy Chiny zaczną pozbywać się dolara a z nimi cały świat. Jeśli o tym miałyby decydować same Chiny to nie nastąpi to prędko. Wydarzenia jednak zachodzą teraz bardzo szybko więc nie wiadomo czy Chiny nie będą zmuszone przyspieszyć swoich decyzji.
            • pawel-l Re: Inflacja 19.03.09, 08:15
              > Wtedy Chiny zaczną pozbywać się dolara a z nimi cały świat.

              I co w zamian ?
              Wszyscy prowadzą wyścig na osłabienie waluty. Nawet Szwajcarzy
              oszaleli.
            • kw.pol Re: Inflacja 19.03.09, 09:20
              Bardzo dziwnym trafem FED robi akcję dodruku kasy w obieg m.in.
              poprzez zatrzymanie spadku na rynku obligacji tuż po tym, jak Chiny
              podzieliły się obawą co do ich inwestycji w te obligacje. Zapewne
              zbieg okoliczności. Ciekawe kto tu się boi wycinki US obligacji, bo
              wszyscy twierdzą, że Chiny hahaha.

              A swoją drogą zapytanie do twardych deflacjonistów na tym forum, w
              szczególności do Szanownego Vice-versa: jak nazwać zapowiedzi
              zakupów przez FED różnego rodzaju obligacyjnego śmiecia? Bo ja bym
              to nazwał monetaryzacją, czyli czymś co jeszcze długo miało nie
              nastąpić. Jestem w błędzie? I czy w takim razie dolar będzie dalej
              rulezz? I dalej będziemy wpajać wszystkim bajki o deflacji? A
              najzabawniejsze jest to, że Chiny i tak muszą zrezygnować z pega
              dolarowego. Wycinka i dolara i US obligacji nastąpi już niedługo z
              prawdopodobieństwem = 1.
              • vice_versa Re: Inflacja 19.03.09, 15:29
                > Bardzo dziwnym trafem FED robi akcję dodruku kasy w obieg m.in.
                > poprzez zatrzymanie spadku na rynku obligacji tuż po tym, jak
                > Chiny podzieliły się obawą co do ich inwestycji w te obligacje.
                > Zapewne zbieg okoliczności. Ciekawe kto tu się boi wycinki US
                > obligacji, bo wszyscy twierdzą, że Chiny hahaha.

                Na jakimś zagranicznym forum czytałem podobne tezy, że widocznie
                Chińczycy chcą się pozbyć rezerw na 300mld i stąd interwencja FED.
                Jednak po przeczytaniu wypowiedzi Bernanke nie mam już wątpliwości,
                że to mit.

                > A swoją drogą zapytanie do twardych deflacjonistów na tym forum, w
                > szczególności do Szanownego Vice-versa: jak nazwać zapowiedzi
                > zakupów przez FED różnego rodzaju obligacyjnego śmiecia? Bo ja bym
                > to nazwał monetaryzacją, czyli czymś co jeszcze długo miało nie
                > nastąpić. Jestem w błędzie?

                Ależ ja również piszę o monetyzacji, ze szczególnym uwzględnieniem
                monetyzacji dolarowej świata! Czym innym są SDRy jak nie monetyzacją
                robioną POZA budzetowo, przez instytucję międzynarodową, i chęcią
                powiększenia inflacji w pozostałych krajach????
                Po prostu bilanse federalne nie nadążają za spiralą deflacji, one są
                ZAWSZE i z zasady WTÓRNE do tego co się dzieje na rynku. I w tym
                sensie oczywiście jestem inflacjonistą monetarnym, tyle że WIEM że
                żadne bailouty i żaden buy back UST nie spowoduje zmiany NA RYNKU.
                A zjazd USD może być TYLKO techniczny, bo zanim te nowe USD nie
                pojawią się w obrocie forexowym minie jeszcze MNÓSTWO CZASU.

                Obecny bear market trwa od 2001, państwo przejmuje naczelną rolę
                drukarza, a rynek tylko za tym podąża (cały subprime i cała magia
                pochodnych wzięły się właśnie z tego), P/E spada i jeszcze spadnie,
                nawet jeśli Dow nominalnie i inflacyjnie wzrośnie, np. wskutek
                znacznej poprawy bilansów w bankach. Sektor prywatny/bankowy nie
                jest w stanie przejąć pierwszych skrzypiec, zanim jego pasywa(w
                nowomowie zwane "bad assets", hehehe) nie znikną. I deflacja właśnie
                powoduje clearing tych zobowiązań, ich śmieciowość, oraz daje
                pretekst do zasypania tych ujemnych bilansów.

                Pisałem, że Obama MUSI mieć sukces i oczywiste jest że Ben będzie mu
                w tym pomagał. Popatrz co mówi Bernanke, on mówi że przy zerowych
                stopach, stopy 30YTBonds, oznaczają spodziewany poziom deflacji... I
                zakupy własnych papierów mają ten poziom deflacji zmniejszyć. To
                chyba znaczy, że Ben wie, że NA RYNKU mamy deflację, co??????

                Deflacjonistą jestem tylko w znaczeniu spadku CEN, a nie spadającej
                ilości pieniądza. Działania Bena i tak nie ożywią gospodarki w
                sensie zmiany trendu i przejścia do gospodarki prywatnej jako motoru
                wzrostu.

                Zwrócę Ci uwagę na co innego, normalnie masz tak: Kongres pożycza w
                FED, a rząd sprzedaje bankom, banki oddają ludziom robiąc leverage
                rzędu 25 na działalności bankowej, a w zasadzie nieograniczony
                leverage na działalności inwestycyjnej (czyli emisje i obrót
                przeróżnymi papierami bankowymi). Dziś mamy taką sytuację, że FED
                pożycza Kongresowi/Rządowi, a potem kupuje od Kongresu/Rządu!
                Na giełdzie taki buy back oznacza manipulowanie kursem własnych
                akcji, nie oznacza poprawy wyników i perspektyw spółki.
                Czy to jest normalne???? Czy to umożliwia bankom leverage a
                przedsiębiorstwom stwarza SZYBKĄ szansę na kapitał bankowy???

                Co to oznacza??? To oznacza że papiery będące podstawą lewarowania
                i działalności kredytowej NIE TRAFIAJĄ DO BANKÓW. Tzn te pieniądze
                trafią na rynek programami rządowymi poprzez sektor publiczny i
                dopiero POTEM pojawią się w bankach i umożliwią kredytowe QE.
                I tu pojawia się zasadniczy element: CZAS.
                Bo ZANIM te pieniądze trafią do ludzi, zostaną zebrane przez banki i
                umożliwią dalsze lewarowanie przedsiębiorstw MIJA CZAS.
                To bardzo dobrze widać na tym wykresie: tinyurl.com/dje8t7
                Co z tego, że ilość pieniądza wzrasta na poziomie federalnym, skoro
                lewarowanie przez banki i akcja kredytowa się KURCZY? To jest
                właśnie czas na dalszą deflację CEN i bankructwa na rynku.

                Ilość wpompowana przez Bena w Treasury Bills + zakupy śmieci to
                ZALEDWIE 1.25T USD. Oczywiście to powiększa bazę monetarną, ale NIE
                POWODUJE samo z siebie zwiększenia ilości USD na rynku i na forexie!
                A tylko to może spowodować realny spadek USD. Obecne odbicie jest
                jedynie techniczne i de facto oznacza DALSZĄ DEFLACJĘ CEN NA RYNKU,
                bo wpompowanie tego na rynek, zajmuje CZAS.

                A Chiny mają problem bo jeśli w USA popyt nie ruszy, to oni będą
                musieli wyprzedawać się z USD, a to owszem powoduje spadek USD, jak
                było widać od 2007r. kiedy zaczęli dywersyfikować rezerwy.

                Ogłaszanie zmiany trendu na USD jest zdecydowanie przedwczesne,
                giełdy nie mają szans przekonać wszystkich że mają czyste bilanse,
                nieruchomości nie pociągnie akcja kredytowa, a normalne
                przedsiębiorstwa nie mają szans na kapitał. USA czeka zwiększenie
                wydatków rządowych i kolejne manipulacje kursowe. To wszystko.
                Realny rynek odcięty od kredytu i tak zrobi swoje.
                • bagracz Re: Inflacja 19.03.09, 22:40

                  Na to by realny rynek zrobił w USA porządek, czyli to co trzeba zrobić, nie ma większych szans. Na to potrzeba czasu i odpowiedniego środowiska. Nikt chyba nie ma wątpliwości, że te bailouty takiego środowiska nie stworzą. Wręcz przeciwnie. Nie stworzy go również dalej mocno przewartościowany dolar a tym bardziej kolejne sztuczki finansistów. Nieubłaganie nadchodzi czas płacenia rachunków. Ale politycy i ci z FED-u zrobią wszystko by odsunąć tą przykrość i rozsmarują ją czasie. Co oczywiście tylko pogłębi przykrości ale umożliwi ugotowanie tej żaby. A przy okazji uratowanie rodowych sreber z dodatkowymi tłustymi bonusami od ogłupionej publiki.
                  Wygląda na to, że Amerykanie zostaną skutecznie wydojeni i w najlepszym przypadku porzuceni. Jeśli dojdzie do masowych rozruchów. Obecnie skutecznie sparaliżowani politycznie już są. Coraz więcej, coraz bezczelniejszych ruchów elit wskazuje na schyłkowe ratowanie własnych tyłków i wysysanie tego co się da, póki się da. Celente może mieć absolutną rację.
                • polarbeer Re: Inflacja 20.03.09, 14:30
                  CytatKongres pożycza w
                  FED, a rząd sprzedaje bankom, banki oddają ludziom robiąc leverage
                  rzędu 25 na działalności bankowej, a w zasadzie nieograniczony
                  leverage na działalności inwestycyjnej (czyli emisje i obrót
                  przeróżnymi papierami bankowymi). Dziś mamy taką sytuację, że FED
                  pożycza Kongresowi/Rządowi, a potem kupuje od Kongresu/Rządu!


                  Zapominales o czyms w opisie tego nowego systemu. Nie zauwazyles kluczowej
                  dziury ktora pompuje ta kase ze zbiornika kartelu na rynek: rzad kupuje
                  bezwartosciowe papiery rynkowe. Rynek z radoscia to dostarczy.
    • frusto Niech sie wali i pali, ale dopiero za 3 miesiace.. 19.03.09, 11:28
      Panowie, przerazacie mnie. Mam odlozone nieco gotowki, za ktore za 3 miesiace
      bedzie mnie stac wreszcie na wymarzona dzialke budowlana. Uwazacie, ze wszystko
      lupnie do tego czasu, czy jest szansa, ze moje oszczednosci do tego czasu
      jeszcze nie straca na wartosci?
      • dorota_3 Re: Niech sie wali i pali, ale dopiero za 3 miesi 19.03.09, 14:28
        To chwilę potrwa, zanim i u nas wpadną na pomysł QE, a tymczasem :
        gospodarka.gazeta.pl/Gielda/1,85951,6396625,Dzialki_pod_inwestycje_gwaltownie_tanieja.html

        Tak nawiasem mówiąc, najbardziej podobał mi się agrument, że ceny
        gruntu NIE mogą spaść, bo przecież go nie przybywa smile
    • szutnik Re: Inflacja? A może nie? 25.03.09, 15:00
      Proszę przeanalizować przypadek QE w Japonii w latach 2001-03.
      W system wpuszczono olbrzymią masę pieniądza i...gdzie była inflacja?
      Pojawiła się?
      Myślenie typu: "drukują pieniądz to bedzie inflacja" jest zbytnim
      uproszczeniem sprawy. Owszem, tak się dzieje w 90% przypadków.
      Pozostaje jednak owe 10% kiedy tak się nie dzieje....Czy my czasem
      nie mamy teraz takiej sytuacji?

      Mam wrażenie, że wszyscy widzą tylko jedną część równania.
      Obecnie gospodarkę światową można porównać do wielkiego, dziurawego
      zlewu, do którego banki centralne nalewają kranem wodę, by zapobiec
      jej ucieczce ze zlewu. Kiedyś pewnie przejściowo przytkają dziurę i
      poziom wody zacznie się podnosić, ale jak na raziep to poszukiwania
      hydraulika, który mógłby to zrobić (choć trochę uszczelnić system
      finansowy) trwają...
      • bagracz Re: Inflacja? A może nie? 25.03.09, 21:24
        W Wlk.Brytanii już mają pierwsze objawy tego braku inflacji.
        http://www.marketskeptics.com/2009/03/british-bond-auction-fizzles.html
        Prawdopodobnie już wkrótce będzie podobnie w USA, które tak ochoczo skopiowało brytyjski "eksperymentalny sukces". Tym bardziej, że potrzeby rosną a potencjalni inwestorzy kurczą. Ten scenariusz może dotknąć zresztą prawie cały świat. Bardzo wątpię w duże zaangażowanie Chin i Japonii w zakupy amerykańskich papierów. Netto to zaanagażowanie powinno znacząco spadać. To wymusi monetyzowanie długu. Nie tylko w USA. A rosnąca infalcja, czy nawet tylko inflacyjne obawy osłabią zainteresowanie. Gadanie Geithnera i Obamy o silnym dolarze są tylko werbalną próbą uspokojenia rynków. Czyli są dowodem, że jest się czego bać. To zaś, że Gordon Brown do spółki z Geithnerem odrzuca chińsko-rosyjskie postulaty wprowadza wojnę walutową na nowy poziom. Zobaczymy czym się skończy G-20. Wygląda na to, że niczym. Podobnie jak poprzednie, bo nie ma woli do żadnego kompromisu. Amerykanie wiedzą, że dolar jest jak tama, jeśli zacznie przeciekać, a do tego zmierzają propozycje Chin i Rosji, bardzo szybko się zawali w widowiskowej katastrofie. Tama jednak już przecieka a z Chinami, Rosją i mniej czy bardziej cichym poparciem EBC nie można się rozprawić tak jak z Irakiem. Na dłuższą metę jedyne wyjście to ucieczka do przodu. I wtedy dolar będzie główną ofiarną kozą.
        • boorack W US też mają dzisiaj te objawy. 25.03.09, 21:53

          tinyurl.com/dbpxfm
          • bagracz Re: W US też mają dzisiaj te objawy. 25.03.09, 22:05
            Tak szybko? Wszystko teraz dzieje się coraz szybciej. Kwiecień będzie jeszcze szybszy?
            • boorack Tu masz poprzedni tekst. 25.03.09, 22:26
              Na razie jeszcze nie jest tak źle jak w UK (tam nie sprzedali wszystkiego) ale
              chyba niewiele brakuje.

              tinyurl.com/cjv3h4
              Zanosiło się na to - były dni kiedy akcje spadały i jednocześnie bondy spadały.
              Jak US zabraknie kasy, mogą zacząć odwijać swapy żeby jakoś utrzymać swoich
              wojaków w Iraku i Afganistanie. To oznacza że wiele innych walut (i europejskich
              banków) pójdzie z dymem. Gdzie można znaleźć informacje na temat aktualnego
              stanu swapów FED z Europą ?
              • bagracz Re: Tu masz poprzedni tekst. 25.03.09, 22:43
                Po grafice zamieszczonej przez Bieda_investora, mam dziwne wrażenie, że strefa euro znalazła sobie już alternatywne źródełko. Teraz jest gra na czas. Kto szybciej padnie.
                • boorack Chciałbym żeby to źródełko zadziałało. 25.03.09, 22:50
                  Faktycznie, niewielki "haczyk" na eksporcie UE i imporcie w Chinach. Nie ukrywam
                  że ucieszyłbym się gdyby to przynajmniej częściowo zadziałało. Jeśli nie dla
                  całej Europy to przynajmniej u nas (Polska znaczy się).

                  BTW, dobrze byłoby zobaczyć szczegółowo o co chodzi - gdzieś wyczytałem że to
                  jest tak że Chińczycy skupują w europie złoża i upadające biznesy a my u nich
                  gumowe kaczki i inne wyroby. Nie wiem czy dotyczy to tego konkretnego rysunku.
      • polarbeer Re: Inflacja? A może nie? 25.03.09, 22:56
        Amerykanie to nie Japonczycy. Tutaj taki CEO zarabia 500 razy wiecej niz
        normalny pracownik
        • pawel-l Re: Inflacja? A może nie? 26.03.09, 08:08
          > Jak na razie wszystkie dzialania wszystkich rzadow sa klasycznym
          pierwszym krokiem w kierunku hiperinflacji:
          >

          Powiedz mi kiedy stopy% urosną do 5% (nie mówiąc o 500) i co będzie
          z rynkiem kredytowym
          Scenariusz Zimbabwe jest ciekawy, ale to jednak daleko
          • polarbeer Kiedy? 26.03.09, 14:43
            Cytat Powiedz mi kiedy stopy% urosną do 5% (nie mówiąc o 500) i co będzie z
            rynkiem kredytowym


            Szybka odpowiedz: dopiero wtedy kiedy bedzie juz za pozno na powstrzymanie
            hiperinflacji.

            Dopuki psychologia chomikowania (deflation scare) nie zamieni sie w kupowanie
            czegokolwiek co ma wartosc realna, BC beda trzymaly stopy tak blisko zera jak
            mozliwe w celu taniego finansowania deficytow rzadowych. Lek przed deflacja
            bardzo im to ulatwia, dlatego to propaguja...

            Co do rynku kredytowego: wszystko wskazuje na to ze kredyt bedzie brany od
            rzadu, a banki powoli zamieniaja sie w posrednikow... Kto wie czy to sie uda...
            • pawstone Re: Kiedy? 26.03.09, 14:59
              No właśnie cały czas mnie nurtuje pytanie. Czy FED w dzisiejszych
              czasach może np. przywalić stopy porcentowen na 20% i trzymać tak
              np. przez rok? Czy dzisiejszy zlewarowany kredytem świat jest w
              stanie coś takiego wytrzymać? Przecież nie wszystkie kredyty w
              stanach są na fixed rate...

              W polsce rozumiem ze taki scenariusz moze sie zdarzyć w przypadku
              gwałtownych prób obrony kursu. Ale też chyba nawet u nas
              długoterminowo nie da się trzymać dwucyfrowych stóp...
              • pawel-l Re: Kiedy? 26.03.09, 18:38
                Większość osób nie chce przyjąć do wiadomości, że scenariusz hiperinflacji kłoci się całkowicie z ogromnym rynkiem długu i z historią podobnych kryzysów.
                Tak jak wielu wydaje się że FED zniszczy sam siebie.
                FED podąża za rynkiem. Kiedyś rynek chciał niskich% to je dostał.
                Inwestorzy będą czekali spokojnie, politycy będą siedzieć chicho, Chińczycy dalej będą kupować. A FEF będzie drukował dowolną ilość makulatury. To są bajki.

                Obudźcie mnie jak ceny domów wzrosną 2 razy. Narazie się nie zanosi...
    • bagracz Re: Inflacja 03.04.09, 15:58

      http://www.marketoracle.co.uk/Article9834.html
      • pawel-l Re: Inflacja 03.04.09, 17:43
        Zajrzyj na mój wątek o Roosevelcie.
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=93402042
        Zauważ, że gość ani trochę nie pisze o recesji 1937/38 a trudno nie zauważyć 18% spadku PKB. To takie typowe dla takich manipulatorów.
        Oczywiście dewaluacja pomaga (Argentyna robiła to kilka razy, PRL też wymieniał peniądze), ale na pewno nie jest to droga do bogactwa.
        Poza tym skoro w latach 30-tych wszyscy dewaluowali pieniądz to na czym polegał sukces ?
        Rządzący mają tendencję do podejmowania zdecydowanych kroków na dnie (najgorsze nastroje społeczne). A potem w podręcznikach historii piszą, że to dzięki temu albo tamtemu.
        • scibor3 Re: Inflacja 23.04.09, 11:36
          W kwestii formalnej PRL nigdy nie wymieniał pieniędzy, ponieważ powstał w 1952
          roku a wymiana pieniędzy była bodajże w 1949. Złotówką wybitą w 1949 mogłeś
          teoretycznie zapłacić (piszę teoretycznie, bo pod koniec miała znikomą wartość)
          aż do denominacji w latach 90-tych.
    • pawel-l Re: Inflacja 21.04.09, 12:39
      Świetny artykuł dlaczego przez najbliższe 10 lat będzie deflacja a
      nie inflacja:

      Inflation/Deflation
      Over the next decade, the critical element in any investment
      portfolio will be the correct call regarding inflation or its
      antipode, deflation. Despite near term deflation risks, the
      overwhelming consensus view is that "sooner or later" inflation will
      inevitably return, probably with great momentum. This inflationist
      view of the world seems to rely on two general propositions. First,
      the unprecedented increases in the Fed's balance sheet are, by
      definition, inflationary. The Fed has to print money to restore
      health to the economy, but ultimately this process will result in a
      substantially higher general price level. Second, an unparalleled
      surge in federal government spending and massive deficits will
      stimulate economic activity. This will serve to reinforce the
      reflationary efforts of the Fed and lead to inflation.

      These propositions are intuitively attractive. However, they are
      beguiling and do not stand the test of history or economic theory.
      As a consequence, betting on inflation as a portfolio strategy will
      be as bad a bet in the next decade as it has been over the
      disinflationary period of the past twenty years when Treasury bonds
      produced a higher total return than common stocks. This is a
      reminder that both stock and Treasury bond returns are sensitive to
      inflation, albeit with inverse results.
      ...
      www.investorsinsight.com/blogs/john_mauldins_outside_the_box/archive/2009/04/20/quarterly-review-and-outlook-first-quarter-
      2009.aspx
      • polarbeer Ani slowa o papierach pochodnych ktore nadal rosna 21.04.09, 14:53
        Jaka wartosc maja analizy tego typu bez najwazniejszego elementu?

        Teraz panstwa zaczely bawic sie derywatywami (przejmujac ryzyka tych "too big to
        fail")
        • vice_versa Re: Ani slowa o papierach pochodnych ktore nadal 23.04.09, 15:52
          "- czyli nastepnym etapem beda bankructwa calych panstw..."

          Zgadzam się z tym całkowicie.
          Jednak z innego powodu niż Polarny: stanie się tak nie dlatego, że
          państwa przejęły niespłacalne (dziś) derywatywy, bo państwa
          spokojnie zapewnią płynność tego rynku dodrukiem (rozkładając go w
          czasie, a po przywróceniu płynności z powrotem zwracając bankowym
          bilansom). Muszą zapewnić, bo inaczej ich PKB siadłby tak, że
          deficyty budzetowe nie wystarczyłyby na opłacenie/przetrwanie
          sektora publicznego. To jest kwestia arytmetyczna: lepiej wrzucić
          kilka anglosaskich Tryllionów pustego pieniądza, na utrzymanie
          płynnośći niż przyznać że z globalnego GDP znika 1,4Quadrilliona
          USD. Jeśli dobrze liczę, to 1T pusty oznacza ZALEDWIE 1/1400
          problemu, zgadza się? Big deal! wink
          To mniej wiecej tak jak ze 1000pln w cashu wyprodukować 140000
          AKCEPTOWALNEJ W OBROCIE wartości bilansowej. Pytanie podstawowe
          brzmi ILE trzeba wpompować w chwili bankructwa systemu czyli
          zarzucenia AKCEPTOWALNOŚCI i zamarcia tej elektronicznej wymiany aby
          ją przywrócić? Dopiero w momencie przywrócenia kapitalizacji,
          zacznie działać dźwignia rynku, czyli aktywa na rynku zaczną być
          wyceniane wyżej. Oczywiście światowe instytucje finansowe potrzebują
          znacznie mniej cashu, niż całkowita suma bilansowa, by przywrócić
          wymianę MIĘDZY SOBĄ i odbudować gwarancje bankowe, kredyty etc. W
          końcu wiedzą, że gra toczy się w ich własnym interesie, więc
          wirtualna wycena jest jak najbardziej pożądana. Mark-to-fantasy jest
          doskonałym przykładem księgowej legitymizacji obrotu i akceptacji
          wirtualnej wyceny. Spoiwem jest więc arytmetyka i konieczność
          utrzymania bilansów.

          I pamiętajmy o słowach: "bad assets" to są zwykłe pasywa, sam fakt
          akceptacji tego języka mówi nam wiele o sposobie księgowania, to nie
          jest dzisiejszy wynalazek: wystarczy zaksięgować pasyw jako aktyw,
          żeby reszta frajerów została z bilansami daleeeeeko w tyle, prawda?
          Dlatego też to jest IMMANENTNY element kapitalizmu i... wolności,
          a'la róbta co chceta, księgujta co chceta... I dlatego też baza i
          wycena na Zachodzie może wzrastać w kosmos, a u nas armia
          rzetelnych, prawych i rygorystycznych przypilnuje żebyś wcześniej
          zbankrutował na podatkach.

          Kolejna kwestia to CZAS. Im dłużej ten rynek derywatyw jest
          obsługiwany przez państwo, tym więcej pieniądza znajduje się u
          pozostałych wierzycieli CDS, CMO, SIV etc. Co jeszcze nie znaczy, że
          gwałtownie odbudują swoją pozycję gwaranta czy kredytodawcy. Rok/dwa
          utrzymywania tych transferów w połączeniu z dokapitalizowaniem,
          czyszczeniem bilansów i magią księgową, daje już całkiem dużą
          poprawę wirtualnych wartości do cashu w obrocie.

          Nie dziwicie się kiedy słyszymy "pesymistyczne" dane statystyczne o
          2% spadku GDP? Was nie dziwią te liczby w zestawieniu z wartosciami
          nominalnymi? Ja już nie mogę słuchać tych bzdur! Coś na rynek
          informacji rzucić trzeba, coś czego i tak nikt nie zweryfikuje. Tak
          niskie spadki są kompensowane tylko i wyłącznie pustym dodrukiem i
          zwiększeniem volatility na poziomie bilansów bankowych.
          Więc w sumie prawdę mówią kłamczuchy, nie???

          Pojawia się natomiast inny problem: globalność rynków. Można
          wydrukować sobie, ale nie można ot, tak wydrukować innym. Stąd
          pomysły na rozdawanie SDRów, linie i pakiety IMF, i wszystko to co
          opisywałem jako World Monetization. To faktycznie
          magicznie "uzdrawia" bilanse instytucji zachodnich, mniej więcej tak
          jak wcześniej CMO,SIV i CDSy "uzdrawiały" wcześniejsze bilanse.

          To właśnie doprowadzi, do a) odbudowy bilansowej rynków i
          poprawy "nastrojów" b) w dłuższym okresie do pękania państw
          kredytobiorców, których Zachód nie będzie już ratował,(tak jak z
          kredytobiorcami subrime, byli potrzebni, żeby nakręcić maszynkę, a
          potem zostali winnymi). Bo po co skoro można ich "zreformować",
          przejąć i ograniczyć ich dotychczasową, w miarę dużą- ZA DUŻĄ z
          perspektywy Zachodu- swobodę monetarną.

          Dokładnie to samo miało z resztą miejsce przy upadku komunizmu:
          prawo do inflacji i nierównowagi budzetowej "przepłynęło" z Europy
          Środkowo-Wschodniej na Zachód, a nam zostało zacieśninie deficytów,
          ograniczanie emisji i dewaluacja walut jako jedyna odpowiedź na
          problem skokową i gigantyczną wirtualizację obrotu na Zachodzie.

          W państwach dłużnikach tych odsetek NIE DA się spłacić produkcją i
          pracą, a księgowej "liberalizacji" nie będzie, więc rygoryzm i
          podatki i tak doprowadzą nas do zapaści. Dlatego te
          państwa "trzeciego świata" które nie wystarczająco szybko
          wirtualizowały swoje PKB pomimo zwiększającego się obciążenia
          kosztami obsługi długu pękać muszą. Innymi słowy, gdyby Argentyna
          przyjęła prawo do księgowania każdego pasywu jak aktywu byłaby dziś
          najbogatszym państwem na świecie. Czy USA robią coś innego???
          Nie, robią w białych rękawiczkach, oficjalnie łamiąc pozory
          rzetelności jedynie incydentalnie, stwarzając pozory nadzwyczajności
          sytuacji.

          Ale... to jest od dawna wbudowane w system kapitalistyczny, jest
          podatkowo-księgową solą tej ziemi jak prawo KG w kwestiach
          monetarno/papierowych.
          To trwa od wielu lat, mieliśmy Enron, LTCM, Andersena, KPMG i setki
          innych... Znacie metodę LILO/STILO, lease in lease out europejskiej
          infrastruktury? Genialnie proste, na genialnie makro skalę:
          finance.senate.gov/hearings/testimony/2003test/102103janettest.pdf
          Rozprawiono się z tym doktryną "lack of economic substance", ale
          trudno uznać, że zmniejszanie kosztów jest brakiem ekonomicznego
          uzasadnienia... Państwo musi mieć jakiś bat, żeby zachować monopol
          podatku inflacyjnego. I tyle.
          • polarbeer LILO 23.04.09, 16:49
            Dzieki za ten link. Wyglada na to ze teraz gdy politycy zagladaja w ksiegi
            gigantow typu BoA czy Freddy zaczyna sie epidemia na samoojstwa...

            Reguly gry zmieniaja sie dramatycznie podczas nacjonalizacji. Panstwa nie bawia
            sie prawnikami, wysylaja zolnierzy gdy nie sa w stanie wymusic swojej woli...
            • vice_versa Re: LILO 24.04.09, 01:28
              Zauważyłeś, że to dotyczy przesłuchań senackich z 2003???
              LILO/SILO to była mega historia, nawet trudno sobie wyobrazić jak
              skończyły te kontrakty. Schemat prostacki, jedna strona zwolniona od
              podatków, druga z ogromnymi należnościami wynikającymi z
              gigantycznych obrotów (zapewne głównie derywatowymi).

              To jest never-ending-story, bo im większy obrót robisz musisz
              zrównoważyć należne podatki stratami. Najłatwiej dorwać się do
              największych, bo sprzedają gotowe "produkty" i "schematy" a
              pragmatyka nakazuje obciążyć ich karami i... pozwolić działać dalej.
              Natomiast klienci dostaną po uszach za kilka lat, tuż przed
              przedawnieniem zobowiązań podatkowych. Wtedy jakakolwiek assistance
              tax advisora nie będzie miała znaczenia, bo prowizję już dostał.

              Zarówno E&Y jak KPMG w ostatnich latach mogły podzielić los
              Andersena, ale... w końcu wykonują globalnie świetną robotę
              transferując zyski z innych państw. Nie opłaca się więc zarzynać
              krowy, globalnie służącej amerykańskiej gospodarce.
              I IRS ani żadne inne służby podatkowe razem z politykami tego nie
              zwalczą, bo nie mogą. Mogą tylko łatać dziury post factum, nakładać
              kary i ogłaszać kolejne abolicje.
              Mogą wsadzić kilku gości, mogą tępić UBS, Deutsche czy Juliusa
              Baer'a ale antyreżimowych ruchów wolności podatkowej nie zwalczą
              NIGDY. Bo to nie unikanie podatków jest przyczyną, tylko
              opodatkowanie: sztuczne przepływy wewnątrz gospodarki, po to, żeby
              liczby GDP były coraz wyższe a wraz z nimi coraz wyższe deficyty
              budzetowe. Nic dziwnego, że trzeźwo myślącym ten bandytyzm się nie
              podoba i organizują "sztuczne" systemy pompowania kosztów kumulując
              straty podatkowe czy podatku należnego w VAT skutkujące zwrotami
              budżetowymi. Szczególnie w systemie nieograniczonych źródeł
              podatkowych, klauzul generalnych(najogólniej mówiąc szerokich pojęć
              ustawowych) i dużej dowolności interpretacji.
              Popatrz tutaj:
              finance.senate.gov/sitepages/hearing102103.htm
              Np. zeznania Roberta Schmidta pokazują jak to działa na poziomie
              korporacyjnej struktury, a Henryego Camferdama jak to wygląda od
              strony klienta.
              Tu pewne podsumowanie frontu bieżącej walki:
              www.aicpa.org/pubs/taxadv/online/mar2008/mcgowan.html
          • wioocha Re: Ani slowa o papierach pochodnych ktore nadal 24.04.09, 00:45

            Z całym szacunki, ale:

            ten derywat
            te derywaty
            tych derywatów
            itd.

            Czytam codziennie to forum i z wielką uwagą.
            Derywatywy - niby drobiazg - ale drażniące.

            pozdrawiam
            • vice_versa Re: Ani slowa o papierach pochodnych ktore nadal 24.04.09, 02:07
              Dzięki, postaram się uważać, ale pewnie się nie zmienię, za co z
              góry przepraszam. Przede wszystkim są derivatives, nigdy nie
              zastanawiałem się jak to się odmienia. W poetycznej Polsce nazwano
              je wielce obiecująco "instrumentami pochodnymi". Dobrze, że chociaż
              to wiem jak się odmienia wink
              Nawiasem pisząc, biznes posługuje się setkami akronimów od CDS, CMO,
              CDO, SIV, Reremic'i etc. i daje się z tym żyć, jeśli się wie czym to
              jeść. My na jedno słówko musimy mieć dwa i jeszcze odmieniać... Ale
              ekonomia to nie literatura piękna.Wiem co prawda, że CIRS to
              walutowa transakcja zamiany stóp procentowych, ale taka poezja
              • vice_versa CD... 24.04.09, 02:08
                Wiem co prawda, że CIRS to walutowa transakcja zamiany stóp
                procentowych, ale taka poezja zajmuje szmat czasu. Życie i tak nas
                zmusiło do anagramów, a język polski będzie musiał to przełknąć, bo
                tego nie sposób przetłumaczyć, odmieniać i mówić nowymi polskimi
                skrótami, bo nikt nie będzie wiedział o co chodzi.
    • kikokos Re: Inflacja 23.04.09, 20:09
      znalazłam na allegro
      allegro.pl/item617852956_domena_sejmpolski_pl_bcm.html myślę ,że inflację
      zmniejszyłoby znacznie wyatwienie całego budynku wraz z zawartością smile
    • stoje_i_patrze nie bedzie jej - hiperinflacji 16.05.09, 11:01
      yellowroad.wallstreetexaminer.com/blogs/?p=192
      teraz sie juz mowi o m4 czyli o shadow banking system czyli ile jest gotowki i
      papierów nie tylko w systemie jako takim ale takim ukrytym, poza kontrola i nie
      mierzonym dotychczas czyli ile jest długo poza oficjalnym systemem, a wiec dług
      korporacyjny (corporate debt), papiery zabezpieczone nieruchomościami (Mortgage
      backed securities) itd

      wychodzi na to ze spadlo to z 30trillions an 20trillions. zadna hiperinflacja
      nam nie grozi. poza tym mozliwy jest dodatni oficjalny pkb w usa w 2009 -
      przeczytajcie dlaczego. nie bedzie to jednak mialo duzo wspolnego z poziomem
      zycia ludzi (nie polepszy sie)

      no i co ciekawe kolezka radzi sprzedaj surowce i grac na spadki (tak tez wynika
      z teorii fal elliota ze ropa znowu spadnie do 30dolarow. zatem ciekawie moze sie
      wydawac fundusz DUG ktory gra na spadki w oil i gas (ProShares UltraShort Oil &
      Gas (ETF))

      hej
      • stoje_i_patrze Re: nie bedzie jej - hiperinflacji 16.05.09, 11:02
        Hiperinflacja historycznie wywoływana była prawie zawsze przez jeden czynnik:
        rozdawanie gotówki zwykłym ludizom, głównie poprzez wzorst pensji.
        NA razie widać że wszyscy tną pensje. Wszyscy. Zatem nie widzę szans na
        hiperinflację. Jedyny czynnik który może ją wywołać pośrednio to spadek wartości
        dolara a przez to wzrost cen za surowce. Mamy bowiem po raz pierwszy w historii
        na skalę niespotykaną wcześniej strasznie rozwinięte rynki finansowe. Zatem tu
        widzę “czarnego łabędzia”. Surcowe i dolar to podstawa w hiperinflacji w naszych
        czasach. Patrzać na sprawę historycznie, z perspektywy pensji i wynagrodzen nie
        widać jednak dla niej potencjału.
        • stoje_i_patrze Re: nie bedzie jej - hiperinflacji 16.05.09, 11:34
          most items that your really need have stopped getting cheaper....brakes for your
          car, ice cream for your dessert, gasoline for your auto, insurance premiums,
          health care....printing is getting through to many items.

          meanwhile, items that you do not need (for the REASON that virtually -0- are
          getting raises in salaries) are dropping in price, you may like a new $2,300,000
          house in Devon, PA, but you do not need the $30 k in taxes and the air
          conditioning bill, since you have -0- confidence that you can sell it at a
          higher price.

          Once a house in a $2.3 million hood trades at, let's say, $1.4 million, it is
          TOTALLY OVER.

          unless and until Wages Increase rapidly, where is the vig?

          The structure is eroding faster than the BS can cover the foundation stones.
    • pawel-l Re: Inflacja 10.06.09, 07:58
      www.elliottwave.com/freeupdates/archives/2009/06/09/Deflation-or-Inflation-Yield-Curve-Holds-the-Answer.aspx

      The Federal Reserve’s balance sheet has exploded, with total reserve
      bank assets now standing at $2.079 trillion. This same time last
      year, total assets stood at $1.181 trillion. Inflation? Yes, the
      balance sheet is significantly inflated
      • bagracz Re: Inflacja 10.06.09, 20:48
        Jak dla mnie dość mało przekonywujące.

        Tu są konkrety
        Rosja-juz-nie-chce-wiecej-amerykanskich-dolarow
        • pawel-l Re: Inflacja 11.06.09, 10:56
          bagracz napisał:

          > Tu są konkrety

          "W zamian Rosja będzie kupować dług emitowany przez MFW."

          A ilu podatników ma MFW ? Śmiechu warte.


          • bagracz Re: Inflacja 11.06.09, 18:33

            Ja tam nie wiem co jest śmiechu warte, ale pytanie o liczbę podatników jest chyba śmiechu warte w kontekscie długu już ma i jaki sobie właśnie funduje, na koszt podatnika zresztą, USA. Ten dług jest niespłacalny przy obecnej wartości dolara. To wie każdy kto nie jest zaczadzony wykresami, wróżeniem z fusów i bezgraniczną wiarą we wszechmocność FED-u.
            Gdybym ja powiedział, że nie kupię już obligacji USA to nie miałoby to najmniejszego znaczenia, jeśli powie to np. Wenezuela też nie ma to większego znaczenia. Ale jeśli powiedziała to Rosja to ma to spore znaczenie. Rosja obecnie robi, na światowej scenie, za odważnego ogłaszającego to co mają zamiar robić, lub już robią kraje BRIC. Tak było z SDR-ami i złotem. Jeśli więc Rosja to oficjalnie ogłasza to ma to swoje ekonomiczne i polityczne znaczenie. I to niemałe. I nie ma tu nic do śmiechu.
            • pawel-l Re: Inflacja 11.06.09, 20:48
              Po pierwsze MFW jest 100 razy mniej wiarygodne od rządu US.
              Po drugie wiadomość o rychłym upadku US albo dolara są mocno przesadzone.
              Po II wojnie US miały 3 razy większy dług i jakoś sobie z tym poradziły.
              Po trzecie politycy podobnie jak zwykli inwestorzy często podejmują decyzje w najmniej odpowiednim momencie. Kupują na szczycie a sprzedają w dołku. Gordon Brown sprzedawał złoto po 250$
              To że przestaną kupować dolara albo bondy nic nie znaczy. Albo znaczy że wzrosną stopy%. Czy to oznacza wzrost wartości dolara czy spadek ? Czytając takie wiadomości czytasz o przeszłości
              Putin wierzył też w ropę po 150$.
              Po czwarte historia uczy że najpierw będzie deflacja. Dopiero potem inflacja...
              • bagracz Re: Inflacja 11.06.09, 22:33
                Nic z tego nie rozumiem.
                MFW nie ma prawie nic wspólnego z tym info od Rosjan.
                Po II wojnie USA miały potężną, niezniszczoną gospodarkę. Reszta, mogąca się liczyć, miała zgliszcza. Teraz jest zupełnie inaczej. Ergo, takie argumenty, o minionej świetności, są raczej dowodem ich braku.
                Zgoda, że politycy i ekonomiści podejmują, nader często zresztą, błędne decyzje. Ale tyczy to wszystkich polityków i ekonomistów. Ci z FED-u nie są wyjątkiem, jak się niektórym jeszcze wydaje.
                Historia jeszcze nikogo, niczego nie nauczyła. W rep. Weimarskiej deflacja trwała ok 9 mies. chyba. Od września zeszłego roku właśnie mniej więcej tyle mija.
                • pawel-l Re: Inflacja 12.06.09, 09:38
                  W tym komunikacie była informacja:
                  "W zamian Rosja będzie kupować dług emitowany przez MFW."

                  Co jest śmieszne bo w MFW rządzą amerykanie i MFW może jeszcze szybciej być niewypłacalne jak US.

                  Pełna zgoda, że FED razem z Obamą prowadzą US na manowce.
                  Ale po takim boomie kredytowym zawsze najpierw jest jego likwidacja. Dopiero potem przychodzi czas na inflację. To trochę potwa.
                  Żeby była inflacja konsumenci muszą dostać kasę do wydania i ją wydać. Na razie wszystkim brakuje kasy i to bardzo dużo.

                  • bagracz Re: Inflacja 12.06.09, 15:20
                    pawel-l napisał:

                    Cytat
                    Na razie
                    wszystkim brakuje kasy i to bardzo dużo.


                    Hiperinflacja zaczyna się od tego, że wszystkim brakuje kasy. A szczególnie rządowi. Właśnie dlatego się jej tyle drukuje.
    • pawel-l Re: Inflacja 20.06.09, 14:47
      Excerpted from The Elliott Wave Theorist by Bob Prechter, published June 11, 2009

      Inflation vs. Deflation
      In recent days, at least six very famous and globally respected financial gurus announced that the dollar has begun a phase of hyperinflation, and many lesser lights have echoed their feelings….

      Despite the impressive brain power behind some of these statements, I maintain the opposite opinion: that the world’s financial system is in the early stages of the greatest deflation ever. Just before the March low in the stock market, we were able to call for a respite in the trend, so the calls for inflation that this rally has rekindled appear to us as a normal development. Investors typically fight the last war. Economic bears today are inflationists because they fear a bigger version of the 1970s. Paul Krugman (with whom I disagree on virtually everything) on May 29 quoted an economic historian on the sentiment of the early 1930s, when the inflationary ’teens were likewise burned into people’s memories:

      "…during the early years of the Great Depression…many influential people were warning about inflation even as prices plunged. As the British economist Ralph Hawtrey wrote, 'Fantastic fears of inflation were expressed. That was to cry, Fire, Fire in Noah’s Flood.' And he went on, 'It is after depression and unemployment have subsided that inflation becomes dangerous.'"

      The latter statement above is exactly what Conquer the Crash said:
      "While I can discern no obvious forces that would counteract deflation, after deflation is another matter. At the bottom, when there is little credit left to destroy, currency inflation, perhaps even hyperinflation, could well come into play."

      Consider also that more inflation is the easiest call on the planet. The presumed forces of external causality are clear as can be: We all know that Bernanke is an inflationist. We can see that the Fed and other central banks are offering unlimited credit. We can see that the government is spending money at a record rate. And we know that nothing tangible backs the dollar. But simple logic based on external causes does not work in predicting financial markets.

      No one was predicting hyperinflation in 1999 and 2001, when the dollar was topping and the metals bottomed; on the contrary, at that time it was “obvious” that the Fed had the monetary system under control, there was a “New Economy,” and stocks were the only smart investment. At the 2008 all-time highs in commodities, everyone knew the opposite: inflation had been soaring since 2001, the dollar was crashing, and it was “obvious” that the Fed was engineering a powerful inflation. That was right before commodities fell more in eight months than at any time in modern history. Many of the hyperinflationists quoted above are career contrarians, as I try to be; but a forecaster should be quite concerned about the true extent of his contrariness if the evidence for his being correct were cycling right along with that for the average (bullish) economist, which is exactly the position of today’s believers in hyperinflation: Every time the markets rally, the opinions of both groups feel right.
      www.elliotwave.com
      • bagracz Re: Inflacja 20.06.09, 19:13
        Już kiedyś pisałem co myślę o takich zgadywankach. I na razie nie widzę powodu do zmiany przekonań. Mnie nie interesuje przewidywanie przyszłości bazujące na tak wątłych podstawach. Ja wolę rozumieć co się dzieje czyli zachodzące procesy. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że pieniądz tkwi w ludzkich głowach i jest ich wytworem. Ale dzieci zwykle się usamodzielniają i nie inaczej jest i w tym przypadku. Świat finansów ma swoje prawa i to one nim rządzą a nie zasada, że jak wszyscy myślą, że będzie tak to akurat będzie inaczej. Takie kalkulacje tylko obnażają bezradność.
        Infalcja jest wtedy gdy pieniądz traci wartość a nie wtedy gdy rosną ceny. Ceny rosną, w warunkach inflacji, nie z powodu ogromnego popytu ale z powodu utraty wartości pieniądza.
        W chwili obecnej wygląda na to, że wpływy podatkowe w USA spadają i to mocno. Już w kwietniu rządowi USA brakowało pieniędzy na wypłaty dla pracowników rządowych. USA ma ogromne wydatki związane ze swoją imperialną pozycją i równie ogromny, rosnący deficyt finansowy.
        W warunkach takiego ostrego i przedłużającego się kryzysu musi nastąpić w końcu kolaps. Jedynym ratunkiem jest pożyczenie kasy czyli emisja bondów, wyssanie potrzebnych środków z rynku. I to właśnie się dzieje. Problem w tym, że świat już nie chce pożyczać. I dowiedzieliśmy się o tym parę dni temu oficjalnie w Jekaterinburgu.
        Zostają zatem rezerwy banków zgomadzone na kontach FED-u. Teraz banki będą kupować bondy. Ciekawe zresztą ile z tych wykazywanych nadmiarowych rezerw już zostało zamienione na bondy. Na jak długo to starczy? Kiedy wymuszone monetyzowanie długu zacznie się rozkręcać na pełną skalę? Jeśli się zacznie to nic nie powstrzyma hiperinflacji. Nie ma takiej siły, bo świat finansów to nie jest światem dobrych czarodziejów, na których się kreują kolejni szefowie FED-u. Z próżnego i Salomon nie naleje a co dopiero Bernanke.

        --
        Jestem kompletnym ignorantem we wszystkich sprawach jakich tyczy się to forum. Nie inwestuję. Moja pisanina nie może być podstawą do czegokolwiek, w szczególności do wydawania na coś własnej kasy.
        • hubert100 Re: Inflacja 20.06.09, 20:18
          Tu cos ciekawego dla wszystkich...


          news.goldseek.com/InternationalForecaster/1245585900.php
    • przycinek.usa na razie nie bedzie inflacji - bedzie wielki krach 20.06.09, 21:38
      Ale po kolei. Bo to zalezy gdzie. Popatrzmy:
      Chiny kupowaly bondy dolarowe i emitowaly swoja walute. To oznacza, ze
      nastepowala KONCENTRACJA dlugu w USA a o stabilnosci cenowej w USA decydowal FED
      trzymajac podaz pieniadza na rynku na (relatwynie) stabilnym poziomie.

      W Chinach natomiast nastepowalo ROZDROBNIENIE dlugu poprzez niekontrolowana
      emisje waluty, kredytu i ekspansje produkcji.
      Dlatego w Chinach inflacja wyrwala sie spod kontroli a w USA nie.

      To jest dosyc wazne kto ma pieniadze i jak je wydaje. Obecnie panuje wielka
      koncentracja dlugu denominowanego USD. Na rynku natomiast panuje stan zapasci
      kredytowej i wzrost stop pozyczki.

      Dlatego Chinczycy NIE CHCA juz kupowac papierow denominowanych USD bo oni
      zrozumieli, ze ich gospodarka automatycznie znajdzie sie poza nawiasem
      gospodarki swiata, bo towary stana sie zbyt drogie aby je kupowac. Juz sa za
      drogie. Prawda?

      Popatrzmy przed jakimi paradoksami stoja Chiny:
      1) Beda kupowac papiery rzadowe USA i emitowac yuany i doprowadza do dalszego
      wzrostu cen i stana sie niekonkurencyjni poczawszy od teraz.
      2) Nie beda kupowac papierow rzadowych i yuan wzrosnie i stana sie
      niekonkurencyjni poczawszy od teraz.

      Dlatego Chinczycy robia cos posrodku - ani nie kupuja, ani nie przestali
      kupowac. Robia zaslone dymna wokol swoich dzialan i staraja sie zamienic
      przynajmiej czesc pieniedzy na jakies aktywa w tym zloto, miedz itp.

      Jaki bedzie dalszy rozwoj sytuacji rynkowej ze strony Chin? Najwyrazniej
      gromadzenie zapasow ma swoj limit i oni przestana kupowac, co widac juz powoli w
      kursach potentatow miedzi. Wykres miedzi przypomina do zludzenia wykres gieldy w
      USA. Sugeruje to, ze dzialania Chin na styku handlowym z USA beda miec
      pierwszorzedny wplyw na notowania akcji.

      Ale co sie moze stac w USA?
      Dzialanie rzadu USA dowodzi, ze wszelkie bailouty sa skoncentrowane na bankach i
      ich ratowaniu. Dostarczane sa pieniadze do bankow i powoduja wzrost rezerw
      bankow. Te pieniadze nie laduja na rynku w formie pozyczek, bo na rynku panuje
      skurcz kredytowy. Rzad zalewa rynek obligacjami, ktore zbieraja z rynku nadwyzki
      gotowkowe i to dzialanie ma wrecz antyinflacyjny charakter. Bondami nie placi
      sie w sklepie, wiec wzrostu cen nie ma a na rynku panuje mordercza konkurencja i
      spada zatrudnienie. Dzieje sie dokladnie to, co powinno sie dziac. Rynek
      koryguje dysproporcje cenowe. Poniewaz istnialy manipulacje kursowe i skoro nie
      da sie zmienic kursu wymiany - to spada zatrudnienie na rynku, gdzie byly wyzsze
      ceny i w oczywisty sposob spadaja pensje w USA. Dlatego w USA jeszcze przez pare
      kwartalow nie bedzie zadnej inflacji. Problem zrobi sie dopiero wtedy, kiedy te
      bondy wyladuja na rynku, bo po pierwsze Chinczycy juz tego nie chca z
      wymienionych powodow, a po drugie inflacja panuje wlasnie na bondach, bo ich
      przybywa w strasznym tempie. Skoro podaz bondow wzrasta - to stopa procentowa
      tez musi rosnac. Skoro rosnie stopa procentowa, to waluta jest mocna a rynek
      slaby. Dlatego wszystko wskazuje na to, ze akcje, podobnie jak i rynki surowcow
      czeka kolejna fala przeceny, dlatego ja w zeszlym tygodniu otwarlem krotkie na
      sektorze finansowym i podwoilem pozycje w piatek.

      Tutaj jest ladnie napisane jak wzrosly stopy w USA:
      finance.yahoo.com/bonds
      30-latki podniosly stope o 0.37% w miesiac
      10-latki o 0.58%
      5-latki o 0.77%
      3-latki o 0.52%
      2-latki o 0.37%

      Widac wyraznie, ze nastepuje gwaltowna i agresywna zmiana stop rynkowych, co jak
      pamietamy w ubieglym roku wywolalo ciezka fale spadkow. Wtedy jednak na rynku
      wystapiala sytuacja w ktorej nikt nikomu nie pozyczal ze strachu i w gore poszly
      LIBORy - a teraz nikt niekomu nie bedzie pozyczal z powodu braku gotowki (bo
      jest koncentracja dlugu rzadowego) i pojda w gore rentownmosci obligacji.

      Dlatego dzialanie FED i US Treasury jest bardzo niebezpieczne dla rynku, ale
      rownoczesnie dzialanie Chin i Japonii tez jest niebezpieczne. Nic sie nie da
      zrobic z tym pasztetem, poniewaz z makroekonomicznego punktu widzenia
      nierownowaga, ktora wystepowala przez ostatnie 20 lat wlasnie sie wyrownuje.
      Japonia i Chiny maja oszczednosci a USA nie. Przyszlosc rynku zalezy od tego, co
      Japonia i Chiny zrobia z tymi swoimi oszczednosciami. Problem polega na tym, ze
      te oszczednosci nie doprowadza do takich gwaltownych wzrostow obrotow
      handlowych, aby utrzymac wzrost gospodarczy na rynku przesyconym towarami a na
      jakies plany na przyszlosc nie mozna liczyc, bo nikomu sie nie chce tworzyc
      dlugotrminowych planow rozwoju technologii. Nic sie wiec nie da zrobic.
      Produkowac sie nie oplaca, oszczedzac sie nie oplaca, wiec aktywnosc gospodarcza
      musi malec. To oznacza przewlekle spadki cen. Dopoki nastepuje koncentracja
      dlugu, doputy czeka nas okres dezinflacji.

      Rynek ruszy dopiero wtedy, kiedy politycy zrozumieja fundamentalne prawo rynku -
      prawo wymiany towarowo handlowej. Wymiany wolnej od barier, koncesji i podatkow.
      Wolnej od manipulacji rynkowych.
      I wolnej konkurencji, ktora nie polega na zadluzaniu sie rzadowym w obcych
      panstw. Mysle jednak, ze politycy nie zrozumieja tej podstawowej prawdy.
      Musieliby bowiem zrozumiec, ze panstwo nie moze zyc na kredyt. Tego nigdzie
      zaden polityk nie zaakceptuje. I dlatego czeka nas dalszy ciag kryzysu.
      • bagracz Re: na razie nie bedzie inflacji - bedzie wielki 20.06.09, 22:03
        Wszystko ładnie opisałeś z uzasadnieniem. Ale brakuje mi jednego do tej układanki. Zakładasz mianowicie chyba milcząco, że rynek kupi każdą ilość wyemitowanych bondów. Ja mam co do tego bardzo poważne wątpliwości. Po pierwsze rentowności rosną i będą rosły przy takich potrzebach pożyczkowych. Jeśli rosną, rosną też raty kredytów hipotecznych i koszt pieniądza, rosną więc straty sektora bankowego i/lub ubezpieczeniowego oraz jak zauważyłeś wzrasta bezrobocie i ilość bankructw, spada aktywność gospodarcza czyli maleją dochody budżetu. To zwiększa potrzeby pożyczkowe państwa i nakręca spiralę emisji bondów. Jak długo to może trwać? Kiedy inwestorzy się zorientują, że kupowanie bondów jest zwykłym paleniem pieniędzy?
        A jeśli bondy nie będą kupowane to muszą być monetyzowane.
        I wtedy mamy gwarantowaną spiralę Zimbabwe. Jeśli nie będą monetyzowane to muszą być ograniczone wydatki budżetu i to w sposób bardzo drastyczny. Jakoś się na to nie zanosi prawda? I jestem prawie pewny, że jest to politycznie i ekonomicznie niemożliwe.
        Dlatego jestem pewny, że monetyzowanie na dużą skalę się zacznie.
        Coś pominąłem?
        • kw.pol Re: na razie nie bedzie inflacji - bedzie wielki 20.06.09, 22:46
          > Dlatego jestem pewny, że monetyzowanie na dużą skalę się zacznie.

          Ależ ono już się zaczęło parę miesięcy temu. Wystarczy popatrzeć na agregaty. M0 wzrosło rok do roku przeszło 100%. Wcześniej ekscesy na poziomie 16% takiego wzrostu tworzyły banię na dotcomach. Pisanie o deflacji powoli jest bez sensu, jeśli te terminy zarezerwujemy do działań FED, gdyż tak je powinno się rozumieć. Koledzy z USA chyba mentalnie nie są do tego przygotowani, że coś takiego w tej oazie "wolności" może wystąpić. Zresztą, chyba nie tylko koledzy z USA!
          • stoje_i_patrze money supply 21.06.09, 00:02
            I think it’s important to note that while this broad measure of the most liquid
            forms of money has been in a holding pattern for 3 months, over that period the
            Fed has bought $425 billion worth of Treasuries, Agencies, and MBS. At the same
            time, alphabet soup has dropped by an identical $425 billion. The net result has
            not only been a wash on the Fed’s balance sheet, it has also been a wash in this
            broad measure of money. So, if you are betting on inflation, it isn’t showing up
            here.
            • bagracz Re: money supply 21.06.09, 00:37
              Chyba nie bardzo rozumiem.
              Infalcji nie będzie tylko dlatego, że FED zamienia bondy na gotówkę wyczarowaną ze śmieci? Zamiast jak zwykle z powietrza?
              Możesz objaśnić na czym polega ta różnica? Oprócz oczywiście tego propagandowego bajdurzenia o czyszczeniu czegoś?
      • emaniana Re: na razie nie bedzie inflacji - bedzie wielki 20.06.09, 23:27
        przycinek.usa napisał:

        > Ale po kolei.[...]
        > Dlatego Chinczycy robia cos posrodku - ani nie kupuja, ani nie przestali
        > kupowac. Robia zaslone dymna wokol swoich dzialan i staraja sie zamienic
        > przynajmiej czesc pieniedzy na jakies aktywa w tym zloto, miedz itp.

        Lubię takie wypowiedzi. Patrzymy teraz na cenę miedzi i złota wink
        I wychodzi, że albo Chiny nic nie kupują, albo zaraz szybko sprzedają bo ceny
        nie rosną wink

        Gdyby Chiny chciały coś kupić to cen by skoczyła choćby o te marne 20% a tu NIC,
        słownie: 0,0
        • stoje_i_patrze Re: na razie nie bedzie inflacji - bedzie wielki 21.06.09, 00:01

          Spójrz na ropę.
    • bagracz Strach się bać 22.06.09, 23:33
      Déjà Vu All Over Again
      • hubert100 Re: Strach się bać 23.06.09, 03:12
        Jak mieszkasz w US to tak trzeba sie przygotowac...

        news.goldseek.com/DollarCollapse/1245697526.php
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka