gandalph
10.05.13, 21:47
Czytam właśnie pamiętniki admirała Miklosa Horthy'ego, regenta Węgier do 1944 r. Książka ciekawa sama w sobie, ale znalazłem jedno zdanie wtrącone w kontekście kwestii agrarnych okresu międzywojennego na Węgrzech. Mianowicie autor przywołał wypowiedź lorda Castlereagha, brytyjskiego ministra spraw zagranicznych w okresie Kongresu Wiedeńskiego 1815, który tak skwitował Kodeks Cywilny Napoleona: "Przy tym prawie dziedziczenia Francja za 100 lat nie będzie mieć armii". Od razu przypomniało mi się, co swego czasu napisał graf von Krockow w którejś ze swoich książek na temat historii Niemiec, że w latach 1800-1900 ludność Niemiec (w granicach Rzeszy, a więc z Czechami i Morawami, bez Prus Wsch. oraz Alzacji i Lotaryngii) zwiększyła się 2,5 raza, mimo nasilonej emigracji za ocean, sięgającej w niektórych latach nawet 200 tys. osób rocznie. W tym samym czasie ludność Francji zwiększyła się tylko o 20%. To z kolei znajduje potwierdzenie w pismach Studnickiego, który pisał, że od początku XX w. niektóre departamenty Francji wręcz pustoszały, wypełniała je zaś ludność napływowa, przede wszystkim z Włoch, ale też np. z Polski (w ten sposób francuskie czynniki "poprawiały" statystykę).
Z kolei Anglia/Wielka Brytania falę eksplozji demograficznej przeszła wcześniej, bo w latach od ok. 1720-1820, bo jej ludność zwiększyła się 2,3 raza, przede wszystkim w wyniku drastycznego spadku śmiertelności noworodków, niemowląt i dzieci, z ok. 75% (!) do ok. 32%, stała się więc społeczeństwem bardzo młodym i dynamicznym.
Nie mam szczegółowych danych np. dla Włoch, poza tym, co napisał Studnicki, że w latach, powiedzmy 1900-1930 przyrost demograficzny był bardzo wysoki.
Warto o tym pamiętać analizują różne wydarzenia historyczne.