Dodaj do ulubionych

czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"?

IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 11.03.10, 18:24
mój syn marzy o tym,żeby było już po...
Obserwuj wątek
    • verdana Re: czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"? 11.03.10, 19:04
      Mój też. Nawet się nie denerwuje, ale ma dosyć. I napięcia, i
      szkoły, i kursów (w soboty, a żeby było smieszniej, to przez trzy
      tygodnie w niedzielę są probne egzaminy) i narzekania
      nauczycieli "że zdolny, a same tróje ma" i niepewności, gdzie iść i
      wszystkiego w ogóle.
      • Gość: menodo Re: czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"? IP: *.adsl.inetia.pl 12.03.10, 00:40
        verdana napisała:

        > Mój też. Nawet się nie denerwuje, ale ma dosyć. I napięcia, i
        > szkoły, i kursów (w soboty, a żeby było smieszniej, to przez trzy
        > tygodnie w niedzielę są probne egzaminy) i narzekania
        > nauczycieli "że zdolny, a same tróje ma" i niepewności, gdzie iść i
        > wszystkiego w ogóle.

        Widzisz Verdana, gdybym byla wredna - zapytalabym Cie teraz,dlaczego Twoje
        dziecko sie nie rozwija tylko marnuje czas na chodzenie na jakies glupie
        kursy,ktore maja przygotowac go do glupiego testu, kosztem rozwoju rozwoju
        osobowsci.
        Ale nie jestem wredna,chociaz pamietam jak na tym forum musialam sie
        tlumaczyc z tego - dlaczego moje dziecko chodzi na kursy i to glownie przed Toba.
        Albo - dlaczego uwazam, ze w trzeciej klasie gimnazjum warto przylozyc sie do
        nauki, nawet kosztem rezygnacji z tego, co dziecko rozwija i co jest jego pasja.
        ( zreszta w przypadku mojego dziecka szczerze powiedziawszy - nie mialo to miejsca).

        Rozumiem, ze zmienilas zdanie,bo dotarlo do Ciebie, ze 3 klasa gimnazjum to nie
        jest najlepszy moment na robienie tego, co lubi sie najbardziej:)






        • ratyzbona Re: czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"? 12.03.10, 01:07
          Cóż z tego co wiem to jednak chodzenie na kursy nie równa się
          rezygnowaniu z pasji ( z których moim zdaniem należy rezygnować
          jedynie wtedy kiedy zmuszają do tego sprawy finansowe). A co do tego
          co pisała verdana to było to raczej stwierdzenie że nakręcanie życia
          dziecka wokół egzaminu przez cały rok non - stop jest szkodliwe. Nie
          chodzi o to by egzamin olać ale o to by nie wymagać do niego jeszcze
          super średniej i ucznia się po nocach. Wiem że pomimo kursów i
          korepetycji Verdana daje jeszcze mnóstwo wolności by móc sobie
          poczytać czy robić cokolwiek innego niż uczenie się do egzaminu -
          nawet kosztem ewentualnych gorszych wyników
          • Gość: menodo Re: czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"? IP: *.adsl.inetia.pl 12.03.10, 10:14
            Ratyzbona, chodzenie na dodatkowe kursy w weekendy jest rezygnacja z wolnego
            czasu, ktory mlody czlowiek moglby poswiecic na wiele roznych przyjemnych
            rzeczy, jak chociazby sen. Nawet jesli Verdana "daje jeszcze mnostwo wolnosci"
            swojemu dziecku, aby moglo sobie robic, co mu sie podoba.
            Mnie o to tylko chodzi, ze kiedy inne matki martwia sie o wyniki egzaminu
            dziecka albo o jego stopnie - to obie z Verdana nazywacie to rzecza szkodliwa
            dla dziecka, tak jak Ty teraz na przyklad - "nakrecaniem zycia dziecka wokol
            egzaminu".
            I bylybyscie oburzone - gdyby ktos teraz powiedzial: a po co mu kursy,
            korepetycje; przeciez system na pewno przydzieli dzieciaka do jakiejs szkoly, bo
            jest obowiazek szkolny, a tymczasem - niech sie rozwija, czyta, oglada filmy,
            uprawia sport, chodzi na randki ....

            Tylko nikt rozsadnie myslacy tak Wam nie powie, zwlaszcza kiedy ma juz za soba
            doswiadczenia z dzieckiem w 3 klasie gimnazjum, a dodatku rozwijajacym sie w
            sposob nierowny, swietnym w jednych dziedzinach i beznadziejnym w innych.
          • Gość: menodo Re: menodo IP: *.adsl.inetia.pl 12.03.10, 15:24
            Wiem, ze samo nieprzemilczenie postu Verdany moze juz swiadczyc o mojej
            wredocie. Jednak nie posluguje sie insynuacjami -mowie wprost,o co mi chodzi.
            Moja intencja bylo zwrocenie uwagi, ze nawet jesli wyznaje sie jakies zasady,
            warto brac pod uwage sytuacje zyciowa osob,ktore sie ocenia, bo jak wiadomo w
            zyciu bywa roznie, a punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.
      • verdana Re: czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"? 12.03.10, 16:35
        Dlaczego moje dziecko chodzi na kursy i dlaczego wszyscy się temu
        dziwia?
        Cóż, bowiem nie bardzo rozumieja chyba to, co piszę.
        Nigdy nie pisałam, ze mlody człowiek ma się nie przygotowywać do
        egzaminu. Oczywuiście, ze ma. natomiast Menodo, o ile pamietam,
        dyskusja toczyła się o tym, ze nic nie szkodzi, jesli przez rok
        mlody człowiek zrezygnuje ze wszystkich pasji i nie przeczyta ani
        jednej książki - bowiem egzamin jest najwazniejszą rzeczą i
        poświęcenie roku czytania to nie jest nic istotnego. Dla mnie jest.
        Owszem, można poswięcić 4 godziny w sobotę, ale nie czytanie, pasje
        itd. Nie widzisz róznicy - poswiecenie czasu na przygotowanie do
        egzaminu jest oczywiscie konieczne, poświęcenie wszystkiego, co jest
        wazne dla młodego człowieka - jest i niekonieczne i szkodliwe.
        Szkola mojego syna jest bardzo dobra, tyle, ze nie oznacza to, ze
        mój syn jest dobrym uczniem. Zatem przydadza mu się zajęcia
        dodatkowe, porzadkujące materiał z trzech klas, bo jak znam życie -
        to sam tego nie zrobi.
            • joa66 Re: czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"? 12.03.10, 16:58
              Nie wypowiem się , bo nie pamiętam.

              Natomiast uważam, że warto na rok ograniczyć tzw obijanie się (czyli
              nawet nie pasje tylko takie nie wiadomo co) , żeby zawalczyć o dobre
              wyniki.


              Samo obijanie , "nicnierobienie" od czasu do czasu uważam za bardzo
              zdrowe i całkowita rezygnacja z tego nie jest moim zdaniem dobra,
              ale w tym kluczowym roku warto miec nad tym kontrolę.

              • ratyzbona Re: czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"? 12.03.10, 17:37
                Przecież w tym wątku menodo pisze że warto porzucić na rok swoje pasje więc nie
                ma co daleko szukać. Rodzice mają niezwykłą właściwość podpisywania pod obijanie
                się wszystkiego co nie jest pożyteczne i wartościowe dla rozwoju młodego
                człowieka. Jeśli się wykasuje w roku egzaminacyjnym obijanie się dostanie się
                człowieka do egzaminów świetnie przygotowanego ale niestety nie zdatnego do
                dalszego użytkowania. Ja swój gimnazjalny rok egzaminacyjny wspominam koszmarnie
                - żyłam przez kilka miesięcy w ciągłym poczuciu winy że nie wystarczająco się
                uczę - może słusznie bo wyników jakiś cudownych nie miałam ale z drugiej strony
                przerażało mnie że nie zdołam się nauczyć wszystkiego bo to fizycznie nie
                możliwe. Żaden późniejszy egzamin w życiu nie wywoływał we mnie tyle lęku
                niechęci i poczucia bezradności. W porównaniu z tym matura czy znienawidzony
                egzamin ze statystyki to była łatwizna. Piszę to nie by zyskać czyjąkolwiek
                przychylność ale by uświadomić wam że dzieciaki i tak mają mnóstwo stresu.
                • Gość: menodo Re: czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"? IP: *.adsl.inetia.pl 12.03.10, 18:28
                  "Przecież w tym wątku menodo pisze że warto porzucić na rok swoje pasje więc nie
                  ma co daleko szukać"

                  oczywiscie ze warto w 3 klasie chodzic na kursy zamiast np. na zajecia
                  plastyczne/muzyczne/ taneczne/sportowe - ktore odbywaja sie w tym samym czasie.
                  (tak bylo u mojej corki)
                  Chyba ze dziecko chce wiazac swoja przyszlosc z tymi pozaszkolnymi
                  aktywnosciami. Wtedy bym olala i stopnie, i test - bo po artyscie albo
                  sportowcowi dobry ogolniak?
                  • verdana Re: czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"? 12.03.10, 18:35
                    A zajęcia z filozofii na które chodzi moj syn? Warto czy nie? Na
                    zajęcia plastyczne dla wybitnie uzdolnionych? A regularne,
                    organizowane przez szkołę wypady do filharmonii? A czytanie - cóż,
                    na pewno przez czytanie wyniki mojego syna będą na egzaminie gorsze.
                    Warto, czy lepiej uczyć się matematyki? Nie sądzę, aby moje dziecko
                    kiedykolwiek trafiło na filozofię, czy na ASP, a juz na pewno nie do
                    konserwatorium.
                    Jednak wykształcenie to nie tylko program szkolny, a nawet nie
                    tylko dostanie się do dobrego liceum.
                    • Gość: menodo Re: czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"? IP: *.adsl.inetia.pl 12.03.10, 19:44
                      "A zajęcia z filozofii na które chodzi moj syn? Warto czy nie? Na
                      zajęcia plastyczne dla wybitnie uzdolnionych? A regularne,
                      organizowane przez szkołę wypady do filharmonii? A czytanie - cóż,
                      na pewno przez czytanie wyniki mojego syna będą na egzaminie gorsze."

                      A czy te zajecia odbywaja sie w tym samym terminie co kursy? A gdyby byly? Warto
                      czy nie?
                      A zdajesz sobie sprawe, ilu ksiazek nie przeczytalo Twoje dziecko w czasie
                      kursow i korepetycji? Warto czy nie?
                      A ilu ich jeszcze nie przeczyta jesli trafi do wymagajacego liceum, do ktorego
                      wlasnie przygotowuje sie na kursach?

                      Verdana, robisz dokladnie to, co ja robilam i co robi wiele innych matek, ktorym
                      zalezy aby ich dziecko nie wyladowalo po gimnazjum w
                      szkole dla mlodocianych przestepcow. Osobiscie nie widze w tym nic zlego, tylko
                      prosze - nie zaprzeczaj temu, co widac golym okiem.
                      • verdana Re: czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"? 12.03.10, 20:30
                        Nie - wybralismy kursy , ktore odbywają się w innym terminie, tyle,
                        ze to nie ma nic do rzeczy. Pytanie bylo - dlaczego w ogóle kursy -
                        to raz. Dwa - że na rok nie nalezy rezygnowac z zainteresowań
                        wyłącznie na rzecz nauki. To twoja teza, nie moja. Ni pisałaś "Nie
                        nalezy czytać zamiast się uczyć do klasówki" - bo to jest oczywiste
                        nawet w pierwszej klasie szkoły podstawowej i obowiazuje do końca
                        życia - nie nalezy się obijać zamiast wykonywać obowiązki.
                        Twierdzilaś, że nic się nie stanie, jeśli trzecioklasista w ogóle
                        zrezygnuje na rok z pasji i zainteresowań. A nie po prostu bedzie
                        robił to co zawsze - czyli najpierw obowiazek, a potem przyjemność.
                        Na kursach moje dziecko nie przygotowuje się do żadnego wymagającego
                        liceum, bo do zadnego wymagającego się nie dostanie. I nie uwazam,
                        aby szkoły mniej wymagające były dla mlodocianych przestępców, a
                        jesli tak, to niewątpliwie moje dzieci były i są mlodocianymi
                        przestępcami.
                • joa66 Re: czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"? 13.03.10, 00:51
                  "Rodzice mają niezwykłą właściwość podpisywania pod obijanie
                  się wszystkiego co nie jest pożyteczne i wartościowe dla rozwoju
                  młodego człowieka"

                  ratyzbona...czyi rodzice?

                  "Ja swój gimnazjalny rok egzaminacyjny wspominam koszmarni
                  żyłam przez kilka miesięcy w ciągłym poczuciu winy że nie
                  wystarczająco sie uczę"

                  Przykro mi, że miałaś stresujący rok w 3 klasie gimnazjum, ale i tak
                  pewnie było tobie łatwiej niż innym bo miałaś dużo przestrzeni na
                  pasje i zainteresowania.

                  Tylko skąd to poczucie winy???
                • myszmusia Re: czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"? 13.03.10, 06:20
                  Ale tu jest rola madrych rodziców - zeby ten stres i to parcie na egzamin nie było najwazniejsze w zyciu.I wytłumaczenie, przekazanie,ze to nie jest podstawa egzystencji i ze świat sie nie zawali jak tych punktów bedzie kilka mniej.Tylko to nie jest działanie na kilka miesiecy pred egzaminem tylko przez cały szkolny czas.Jka czułas taka potworna presje i tak odbierałas ten egzamin to cos była "przegapione" i zaniedbane wczesniej
                • joa66 Re: czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"? 13.03.10, 01:11
                  Stosunkowo łatwo wylecieć???

                  Chyba przesadzasz. Poza tym przez obijanie się nie rozumiem olewania
                  szkoły, zero zainteresowań i snucia się między komputerem i
                  telewizorem. Każdy potrzebuje nicnierobienia od czasu do czasu, to
                  tylko kwestia proporcji, A jak pisała ratyzbona, nigdy potem (po
                  gimnazjum) już tak cięzko nie było. A on jest chyba najmłodsza z nas
                  wszystkich więc może najlepiej pamięta?


                  Nie chcę się wymądrzać, ale między innymi dltageo UWAŻNIE wybiera
                  się szkoły, żeby uniknąć sytuacji typu "łatwo się wylatuje", tego,
                  że trzeba się dokształcac na kursach, zarywac noce i Bóg wie co, a
                  to wszystko z 2 godzinnym dojazdem. Uważny wybór szkoły POMAGA sie
                  rozwijać , pozwala na pasje i zainteresowania, pozwala osiągnąć
                  poziom wiedzy wystarczający do podjęcia wybranych studiów.

                  To, że ma się do tego zbyt swobodny stosunek czasami owocuje własnie
                  miotaniem się między szkołą a kursami przygotowującymi do matur,
                  ekwilibrystyką logistyczną, wiecznym zmęczeniem dojazdami, trudnymi
                  wyborami. To wszystko sa cenne doświadczenie kiedy stosowane są w
                  umiarze, a nie kiedy są codziennością.

            • Gość: menodo Re: czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"? IP: *.adsl.inetia.pl 12.03.10, 20:01
              verdana napisała:
              "Menodo pisała, ze nie szkodzi, jeśli na rok dziecko zawiesi swoje
              pasje i np. nie będzie czytało dla przyjemnosci. Nie mogę teraz
              znaleźć tego postu, ale dobrze pamiętam dyskusję."

              Moze chodzi Ci o dyskusje kiedy pisalam ze jesli w 3 klasie dziecko czyta
              przygody szwejka a nastepnego dnia ma klasowke to ja uwazam ze ma nie czytac
              tylko sie zajac klasowka.

              Ja zreszta czesto robie nieustanne awantury swojemu dziecku ze za duzo czyta, bo
              uwazam ze czyta za duzo. No i zabij mnie teraz elektronicznie albo zapisz sie do
              organizacji, ktora zamierza zalozyc moja corka - Pozwol mi czytac, Mamo.

              Bo ja od zawsze sympatyzowalam z Fortynbrasem, Hamletow ci u nas dostatek i same
              z nimi klopoty.
              Pamietam taka dyskusje gdzie wyrazilam swoje zyciowe przeslanie cytatem z
              Herberta. (tren Fortynbrasa)

                • Gość: menodo Re: czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"? IP: *.adsl.inetia.pl 12.03.10, 20:40
                  ratyzbona napisała:

                  > Menodo nie wiem czy wiesz ale jedna z popularniejszych interpretacji
                  > Trenu Fontymbrasa Herberta jest utożsamienie Fontymbrasa z
                  > totalitarną władzą w której nie ma miejsca na intelektualne
                  > jednostki. Tak nie wiem czemu przyszło mi do głowy czytając twój
                  > ostatni post."

                  To kicha. Matka sympatyzyjaca z totalitarna wladza. Rzeczywiscie.
                  Niemniej,kocham ten fragment:

                  "Żegnaj książę czeka na mnie projekt kanalizacji
                  i dekret w sprawie prostytutek i żebraków
                  muszę także obmyślić lepszy system więzień
                  gdyż jak zauważyłeś słusznie Dania jest więzieniem"

                  I czesto go powtarzam, zwlaszcza gdy wracam do domu i zastaje totalny syf i
                  smutnego kota przed pelna skarbow kuweta, ktorej nie chcialo sie nikomu
                  posprzatac, bo kazdy zajety jest swoim rozwojem intelektualnym.
                  • ratyzbona Re: czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"? 12.03.10, 21:42
                    "Odchodzę do moich spraw Dziś w nocy urodzi się
                    Gwiazda Hamlet Nigdy się nie spotkamy
                    To co po mnie zostanie nie będzie przedmiotem tragedii"

                    Gdybym ja miała kogoś wychowywać to na osobę której losy będą przedmiotem tragedii.

                    Z resztą coś nas łączy. Ja uwielbiam jakże smutną puentę tego wiersza ale to już
                    zupełny off top.

                    "Ani nam witać się ani żegnać żyjemy na archipelagach
                    A ta woda te słowa cóż mogą cóż mogą książę "
                    • Gość: menodo Re: czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"? IP: *.adsl.inetia.pl 12.03.10, 23:47
                      Ratyzbona, ja kocham poezje i moglabym na ten temat dlugo dyskutowac. Ale w tej
                      chwili moim zmartwieniem jest to, ze kiedy bede stara, w budzecie naszego
                      panstwa zabraknie pieniedzy dla emerytow. Ja sobie poradze, po prostu zarobilam
                      w zyciu duzo pieniedzy, ale inni- nie i to mnie martwi.Tak sie sklada, ze znam
                      sie rowniez na ekonomii i w ogole sprawach gospodarczych, mimo ze ksztalcilam
                      sie w zupelnie innym kierunku.

                      Dlatego ja nie wychowuje dzieci na bohaterow tragedii. Robie wszystko, aby
                      wyksztalcic je na osoby, ktore beda placic wysokie skladki na ZUS czy jak to sie
                      tam bedzie w przyszlosci nazywalo.
                      I uwazam, ze dobrze bylo, gdyby inni rodzice tez tak mysleli.
                  • verdana Re: czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"? 12.03.10, 21:44
                    Mało poetycznie (ja nie Ratyzbona, na poezji się nie znam) - to
                    trzeba towarzystwo pogonić, a nie hamletyzować. Rozwój intelektualny
                    nie zostaje zubozony przez sprzątniecie kuwety.
                    I zająć się własnym rozwojem z satysfakcją patrzac, jak inni
                    pracują. Jako osoba leniwa - polecam.
            • Gość: menodo Re: czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"? IP: *.adsl.inetia.pl 13.03.10, 14:54
              verdana napisała:

              > Menodo pisała, ze nie szkodzi, jeśli na rok dziecko zawiesi swoje
              > pasje i np. nie będzie czytało dla przyjemnosci. Nie mogę teraz
              > znaleźć tego postu, ale dobrze pamiętam dyskusję."

              Moze chodzi o te moja wypowiedz nt. piorytetow w 3 klasie gimnazjum?
              forum.gazeta.pl/forum/w,1129,100113054,100289679,Re_chyba_jestem_jedyna_ktora_musi_motywowac_.html
              Nie widze roznicy w owczesnym moim i obecnym Twoim podejsciu.
              Tak samo martwi Cie, ze Twoje dziecko ma zbyt slabe stopnie, aby dostac sie tam,
              gdzie chce. I probujesz mu w tym pomoc - stad kursy i korepetycje.
              Roznica polega na tym, ze te same zachowania rodzicow oceniasz inaczej w
              zaleznosci od tego, czy dotycza Twoich czy cudzych dzieci.
              Ty sie martwisz, troszczysz, pomagasz, rozwijasz, inni - dominuja, kontroluja,
              odzieraja z resztek osobowosci.

              Slowo "oceniasz" jest tu trafne - bo Ty oceniasz wlasnie, wartosciujesz,
              a nawet stawiasz wyroki, bo Ty oczywiscie juz wiesz - jak skoncza dzieci matek,
              ktore w danej dyskusji maja inne niz Ty zdanie.

              To bardzo nie fair sposob dyskutowania, zwlaszcza ze kiedy po czasie okazuje
              sie, ze kiedy Twoje dziecko znajduje sie w analogicznej sytuacji - robisz
              dokladnie to samo, co kazda odpowiedzialna matka.
              I nawet jesli teraz napiszesz - alez nienienie, moj syn tylko troszke tych kursow
              ma i korepetycji, a nadal przede wszystkim sie rozwija, nie tak jak dzieci
              innych matek, to ja Ci nie uwierze.
              Twoj syn, jak kazdy 3 trzecioklasista, ktory stara sie o wyzsze koncowe oceny i
              wieksza liczbe punktow - przede wszystkim ciezko haruje.
              Dokladnie tak jak moje dziecko i wiele innych.

              I ode mnie to tyle w tej sprawie.

              • Gość: mama menodo - cytat dnia IP: 195.150.82.* 22.03.10, 17:15
                > Roznica polega na tym, ze te same zachowania rodzicow oceniasz inaczej w
                > zaleznosci od tego, czy dotycza Twoich czy cudzych dzieci.
                > Ty sie martwisz, troszczysz, pomagasz, rozwijasz, inni - dominuja, kontroluja,
                odzieraja z resztek osobowosci.
                > Slowo "oceniasz" jest tu trafne - bo Ty oceniasz wlasnie, wartosciujesz,
                > a nawet stawiasz wyroki, bo Ty oczywiscie juz wiesz - jak skoncza dzieci
                >matek, ktore w danej dyskusji maja inne niz Ty zdanie.

                Brawo za taką trafność wypowiedzi!!! (chociaż wątpię, aby do verdany cokolwiek
                dotarło)

                A co do meritum: u nas luz totalny i chociaż też uważam, ze warto rok, ba
                MIESIĄC chociaż z życiorysu wyciąć, presji nie wywieram. Moje dziecię wyszło z
                założenia, że górna półka liceów to za wysokie progi, szkoda życia i nerwów przy
                danym przez naturę potencjale, wiedząc przy tym, że do wszelkich "średniaków"
                dostanie się bez zarywania wieczorów i weekendów. Tak więc - jako właśnie
                verdana zaleca;) - korzysta z życia, rozwija pasje, a kursy przygotowawcze
                odpuszcza, nawet żadnych testów nie ćwiczy. Zresztą ogólnie szkoła ma luzackie
                podejście i presji nie wywiera.
                No a test próbny wyszedł całkiem, całkiem.
    • nchyb moje chyba nie jest... 13.03.10, 07:46
      moje dziecię egzamin ma chyba w głębokim poważaniu. Wychodzi z
      założenia, że jakoś to będzie. Teraz szykuje się do bierzmowania i
      to zabiera mu wiele cennego czasu, ktory mogłby poświęcić
      przyjemnościom. A tu jeszcze ten egzamin - na razie nie ma na niego
      czasu :-)

      Ostatnio został finalistą konkursu językowego, dyplom przyda się do
      złożenia w ogólniaku, ale na pytanie - co z egzaminem - odpowiada -
      mama, spoksik, będzie dobrze.
      No to będzie. Ja się za niego nie przygotuję i nie zdam, więc ufam
      dziecku, ze faktycznie jakoś to będzie :-)
      • Gość: aga Re: czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.04.10, 21:43
        A ja nie rozumiem, dlaczego dzieci muszą chodzić na kursy. Na jakie kursy chodzą?
        Egzamin jest naprawdę łatwy. Najważniejsze to umiejętność koncentracji, uważnego
        czytania poleceń. Mówię o części humanistycznej.
        Znajomość lektur przydaje się, ale, niestety, nie jest konieczna, żeby dobrze
        napisać egzamin. Pisanie krótkich i dłuższych form wypowiedzi ćwiczy się w
        szkole przez całe 3 lata, zadania testowe są banalne, więc czego uczą na tych,
        pewnie drogich, kursach?
          • nchyb Re: czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"? 26.04.10, 09:14
            moje dziecię na kursy żadne nie chodzi.
            Czyta olbrzymie ilosci książek - to zdaniem jego polonistki oraz
            wrodzony talent po mamusi :-) sprawi, że raczej część humanistyczną
            napisze dobrze (na próbnym był jednym z najlepszych w szkole bez
            żadnych przygotowań).

            Dodatkowo bardzo dużo kontaktuje się w necie z kolegami z całego
            świata (głównie w grach i na forach) po angielsku, więc językowo też
            się nie obawiam.

            Byleby część ścisła w miarę dobrze poszła, to ma spore szanse dostać
            się do wybranej przez siebie szkoły.
            Ja się trochę denerwuję, on nie i żadnego zmęczenia tematem egzaminu
            u niego na szczęście chyba nie widzę.
            • Gość: menodo Re: czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"? IP: *.adsl.inetia.pl 26.04.10, 10:04
              nchyb napisała:

              > moje dziecię na kursy żadne nie chodzi.
              > Czyta olbrzymie ilosci książek - to zdaniem jego polonistki oraz
              > wrodzony talent po mamusi :-) sprawi, że raczej część humanistyczną
              > napisze dobrze (na próbnym był jednym z najlepszych w szkole bez
              > żadnych przygotowań)."


              Do napisania testu humanistycznego na bardzo dobry wynik nie jest potzrebne
              oczytanie,czasami zbyt duza liczba przeczytanych ksiazek w rozwiazaniu testu
              moze tylko przeszkodzic. Nie jest to tylko moja prywatna opinia - wypowiadalo
              sie na ten temat wielu doswiadczonych polonistow, takze egzaminatorow.

              Zdolne i pracowite dziecko z bardzo dobrego gimnazjum ma szanse na wynik z
              testu powyzej 90 proc. - a tyle mniej wiecej potrzeba, aby dostac sie bez
              problemu do bardzo dobrego liceum w Warszawie, nie wiem jak w innych miastach.
              Jesli tak samo zdolne i pracowite dziecko do bardzo dobrego gimnazjum nie chodzi
              i na przyklad w ciagu 3 lat z glownych przedmiotow zmienilo mu sie kilkoro
              nauczycieli - male ma szanse na bardzo dobry wynik.

              Doswiadczenia mojej corki i jej kolezanek pokazuja, ze sposrod dzieci, ktore w
              tescie szostoklasisty mialy powyzej 35 punktow (bardzo dobrzy uczniowie) te,
              ktore w gimnazjum chodzily na kursy mialy z testu o ok. 10 punktow wiecej niz
              te, ktore nie chodzily.

              Moja corka chodzila tylko na kurs z czesci mat.-przyr., w dodatku tylko w soboty
              2 m-ce drugim semestrze, bo wczesniej przygotowywala sie do konkursow i
              zwyczajnie nie mialaby czasu. W sumie miala 80 pkt. - i byla bardzo
              rozczarowana, z tym ze za final konkursu miala dodatkowych 14 punktow.

                • Gość: menodo Re: czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"? IP: *.adsl.inetia.pl 26.04.10, 10:52
                  joa66 napisała:

                  > "ze sposrod dzieci, ktore w
                  > tescie szostoklasisty mialy powyzej 35 punktow (bardzo dobrzy
                  > uczniowie) "
                  >
                  > Z ciekawości - jaka była średnia szkoły/klasy?
                  >
                  > Czy Ci dobrzy uczniowie wypadli lepiej niż ich słabsi koledzy?
                  > (różnie bywa)"

                  Nie wiem jaka byla srednia, ale musiala byc bardzo wysoka skoro moje dziecko po
                  otrzymaniu wyniku powiedzialo, ze czuje sie debilem na tle klasy.
                  Odczucie dzieci bylo jasne - ich bardzo dobre wyniki okupione byly zmarnowanymi
                  weekendami przez cala 3 klase.
                  Z kolei te,ktore nie chodzily na kursy mialy zal do siebie, czasem do rodzicow.
                  W co najmniej dwoch przypadkach ten zal byl moim zdaniem uzasadniony.

                  I to zreszta widac, gdzie ostatecznie wyladowaly. Spora grupa w wysokoprogowych
                  liceach (te po kursach), czesc jednak w szkolach trzeciego wyboru (bez kursow).
                  A w tej klasie nie bylo dzieci niezdolnych, bo byly to dzieci wyselekcjonowane
                  (egzamin z jezyka i wyniki po 6 klasie)

                  Znam tez dziewczynke, kolezanke mojej corki z podstawowki ktora w tescie po 6
                  klasie miala 40 punktow, ale trafila do rownie kiepskiego gimnazjum. I teraz
                  chodzi do liceum ktorego nazwy nie zapamietalam.
                  Powiedziala mi, ze z jej klasy tez sporo dzieci chodzilo na kursy, ale jej
                  rodzice po prostu nie byli w stanie za nie zaplacic...

                  • verdana Re: czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"? 26.04.10, 12:19
                    Kursy sa też dobre dla mlodziezy, ktora nie jest systematyczna.
                    Kosztem "zmarnowanych" sobót ma szansę powtórzyc sobie materiał. No
                    i ja nie bardzo wierze w przełozenie się "oczytania" na test
                    humanistyczny, przeciwnie. Moja niezwykle oczytana córka wcale nie
                    napisała rewelacyjnie ani części humanistycznej, ani matury z
                    polskiego - zabrakło jej umiejętnosci konwencjonalnych odpowiedzi
                    wg. klucza i umiejetnosci pisania stylem czysto urzędowym, zamiast
                    literackim.
              • nchyb Re: czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"? 26.04.10, 12:37

                > Do napisania testu humanistycznego na bardzo dobry wynik nie jest
                potzrebne
                > oczytanie,czasami zbyt duza liczba przeczytanych ksiazek w
                rozwiazaniu testu
                > moze tylko przeszkodzic. Nie jest to tylko moja prywatna opinia -
                wypowiadalo
                > sie na ten temat wielu doswiadczonych polonistow, takze
                egzaminatorow.


                w przypadku Familiady i matury - tak. W przypadku egzaminu gim z
                tego co się zorientowałam, niekoniecznie.

                Co do testów 6klasy, nie pamiętam wartości punktowej, miał chyba
                najwyższą w szkole, również niespecjalnie się ucząc, ale jeszcze
                bardziej się ucząc niż obecnie.

                Akurat te dwa testy bardziej zdolność myślenia i kojarzenia
                sprawdzają, niż umiejętność wbicia się w jedyny słuszny klucz.
                • joa66 Re: czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"? 26.04.10, 13:15
                  Jak tak czytam, to wszystkie dzieciaki wyluzowane.

                  Ciekawe jak będzie z moim za rok. Obawiam się, że jednak się
                  przejmie - ten egzamin, w przeciwieństwie do sprawdzianu 6klasisty
                  będzie o czymś decydował - a on nawet nie ma doświadczenia zmiany
                  szkoły. Podejrzewam, że relaks będę musiała zarządzić odgórnie.

                  Chociaż też nie wiadomo - nastolatki się zmieniają.

                  p.s. jeśli syn napisze egzamin na poziomie przeciętnej szkoły , będę
                  zadowolona (a zwykle świadectwa i inne osiągnięcia ma powyżej,
                  czasami sporo, chociaż prymusem nigdy nie był). Najbardziej boję się
                  pecha:)
                    • joa66 Re: czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"? 26.04.10, 14:34
                      Wiadomo, że rodzice się martwią bardziej.


                      Ale dzieci też są różne.

                      Zwłaszcza kiedy młody człowiek spędził życie w jednej szkole licząc
                      od 1 klasy podstawówki i w ogóle zmiana szkoły to jakiś kosmos a tu
                      jeszcze jakieś egzaminy.

                      Nigdy nie zapomnę jak na początku gimnazjum, kiedy doszło kilkoro
                      dzieci z zewnątrz (zresztą baardzo lubianych przez syna) , syn nagle
                      zadeklarował rezygnację z kieszonkowego i innych wydatków na rzecz
                      ewentualnego czesnego w liceum społecznym.
                • verdana Re: czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"? 26.04.10, 13:53
                  Na egzaminie gimnazajalny, o ile wiem - przynajmniej tak pouczają
                  syna nauczyciele - wskazany jest sztywny, urzedowy styl wypracowań.
                  Moje nieszczęsne dzieci mają tendencje raczej do pisania stylem
                  literackim - i to jest podobno niedobrze.
                  Mój syn dlatego dwukrotnie dostał obniżony stopień z opowiadania -
                  było napisane językiem "potocznym". Cóż, zawsze myslałam, ze tak się
                  opowiadania pisze, ale nie. Trzeba sztywno i urzędowo.
                  • Gość: learning-to-fly Re: czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"? IP: 95.108.50.* 26.04.10, 14:17
                    Opowiadanie to jeszcze pół biedy, gorzej z rozprawkami, które z definicji są
                    drętwe i nudne, a na egzaminie muszą być dostatecznie "rozprawkowe", więc trzeba
                    każdy element nazwać w swojej pracy. To nic, że nawet największy debil
                    zauważyłby, że pierwszy akapit pełni funkcję wstępu, a drugi jest jednym z
                    argumentów, jeśli wstęp nie został nazwany wstępem, a argument pierwszy
                    argumentem pierwszym, to zaczyna się loteria, bo jeden sprawdzający uzna, że
                    forma jest zachowana, a inny nie.
                    Styl literacki często idzie w parze z tendencją do "wygładzania" rozprawki,
                    robienia z niej prawie eseju - to jest bardzo niedobrze, w zasadzie to grzech
                    śmiertelny.
                  • Gość: menodo Re: czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"? IP: *.adsl.inetia.pl 26.04.10, 14:48
                    Na egzaminie gimnazajalny, o ile wiem - przynajmniej tak pouczają
                    syna nauczyciele - wskazany jest sztywny, urzedowy styl wypracowań.
                    Moje nieszczęsne dzieci mają tendencje raczej do pisania stylem
                    literackim - i to jest podobno niedobrze.
                    Mój syn dlatego dwukrotnie dostał obniżony stopień z opowiadania -
                    było napisane językiem "potocznym". Cóż, zawsze myslałam, ze tak się
                    opowiadania pisze, ale nie. Trzeba sztywno i urzędowo."

                    W ubieglym roku temat rozprawki brzmial mniej wiecej "Podroz niejedno ma imie-
                    wedrowka, tulaczka, wyprawa"
                    Moja "glupia"corka wdala sie w dyskusje z zalozeniem tematu tej rozprawki -
                    argumentujac, ze podroz to jednak co innnego niz tulaczka. Podala przyklady
                    Tumima i Lechonia, ale takze wielu artystow wedrujacych np. z armia Andersa...
                    Ale za takie "dywagacje" nie ma dodatkowych punktow, wiec corka otzrymala ich
                    odpowiednio mniej.
                    Gdyby chodzila na kurs, pewnie by sie dowiedziala, ze z teza dyskutowac niewarto.

                    • nchyb Re: czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"? 26.04.10, 15:12

                      > Moja "glupia"corka wdala sie w dyskusje z zalozeniem tematu tej
                      rozprawki -
                      > argumentujac, ze podroz to jednak co innnego niz tulaczka.

                      jeżeli wyjść z założenia, że SJP czasami rację ma, to jednak córka
                      błędnie podważała tezę. Zgodnie z definicją słownikową tułaczka jest
                      jedną z form podróży...
                      • Gość: menodo Re: czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"? IP: *.adsl.inetia.pl 26.04.10, 15:37
                        > Moja "glupia"corka wdala sie w dyskusje z zalozeniem tematu tej
                        rozprawki -
                        > argumentujac, ze podroz to jednak co innnego niz tulaczka.

                        jeżeli wyjść z założenia, że SJP czasami rację ma, to jednak córka
                        błędnie podważała tezę. Zgodnie z definicją słownikową tułaczka jest
                        jedną z form podróży...

                        Tak, tak , na pewno blednie.
                        Ale to wlasnie argument na rzecz kursow, bo tam wlasnie dookreslaja dzieciom
                        pojecia, ktore im wydaja sie wzgledne albo niejednoznaczne.

                        Corka miala 43 pkt. z tego testu, wiec ewidentnym glupkiem jednak nie jest.
                          • Gość: menodo Re: czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"? IP: *.adsl.inetia.pl 26.04.10, 16:11
                            nchyb napisała:

                            > ale jak rozumiem, córka do dobrej szkoły już się dostała, tak?
                            > Co więc by zmieniło to, że o kilka punktów więcej by miała?
                            > Teraz już wie, by tez nie podważać, na maturę się to przyda, ale czy
                            > 43 czy 45 pkt, to chyba wiele nie zmienia?"

                            Tak, miala bardzo duzo punktow. Pytanie tylko, co by sie stalo, gdyby nie byla
                            finalistka kuratoryjnego konkursu i nie wygrala dwoch innych mniej waznych
                            "warszawskich" konkursow, za ktore dostala dwie szostki z kierunkowych przedmiotow.

                            Corka chodzi do bardzo dobrego liceum i wlasnie ta jej cecha, ze jednak czasem
                            podwaza tezy wypracowan, bardzo jej sie w obecnej szkole przydaje. Przygotowuje
                            sie do olimpiad z dwoch przedmiotow.
                      • verdana Re: czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"? 26.04.10, 16:45
                        Przypomina mi to , zaiste, jak moja matka narzekała, ze ojciec
                        jedzie znowu za granicę na jakieś stypendium, a ona siedzi w Polsce.
                        Na co mój ojciec powiedział "Nie narzekaj, ty za granicą byłaś całe
                        dwa lata".
                        Matka faktycznie była za granicą dwa lata - w obozie Bergen-Belsen.
                        Słownikowo wszystko w porządku, matka rzeczywiście przebywała dwa
                        lata za granicą. Dostrzegam jednak pewną różnicę.
                        Ojciec nie mowił tego serio, zeby nie było.
                        • joa66 Re: czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"? 26.04.10, 17:15
                          No to sie przyznam...ja też uważam, że tułaczka może być podróżą,
                          bo..podróż NIEJEDNO ma imię. Słowo "podróż" nie zawiera w sobie
                          słow "dobrowolna" , "przyjemna" itp

                          I ja tak zrozumiałam temat rozprawki - uwzględnienie tego, co na
                          pierwszy rzut oka trudno nazwac podróżą.

                          Pomijając już to, że życie jest podróżą.
                          • verdana Re: czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"? 26.04.10, 17:27
                            Natomiast podróż zawiera w cobie cel. Tulaczka nie. Nie chodzi tu o
                            przyjemność, ale o pewne subtelne rozróżnienie znaczeniowe. Słowa są
                            nacechowane emocjonalnie - pochód różni się od spaceru, choć w obu
                            wypadkach czynność wykonywana jest analogiczna. Trudno nazwać
                            emigracją wysiedlenia. Dla mnie to pewne naruszenie znaczenia -
                            dobre w przenosniach "zycie jest podróżą", niedobre w rozprawce na
                            egzamin.
                          • Gość: menodo Re: czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"? IP: *.adsl.inetia.pl 26.04.10, 17:34
                            oa66 napisała:

                            > No to sie przyznam...ja też uważam, że tułaczka może być podróżą,
                            > bo..podróż NIEJEDNO ma imię. Słowo "podróż" nie zawiera w sobie
                            > słow "dobrowolna" , "przyjemna" itp
                            >
                            > I ja tak zrozumiałam temat rozprawki - uwzględnienie tego, co na
                            > pierwszy rzut oka trudno nazwac podróżą.
                            >
                            > Pomijając już to, że życie jest podróżą."

                            No niby tak. Ale z tego punktu widzenia nie ma zadnej roznicy miedzy wycieczka
                            na Costa Brava, tulaczka dzieci wojny i na przyklad katastrofa pod Smolenskiem.
                            Po cholere porownywac te doswiadczenia? Ze niby wszyscy sie przemieszczali?
                            • joa66 Re: czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"? 26.04.10, 17:43
                              Ale chyba właśnie temu służył temat rozprawki!

                              Nie pamiętam dokładnie tematu, cos tam było oprócz tułaczki;) ale
                              założmy, że są to wakacje.

                              Chyba założeniem było to, że te podróże POMIMO tego, że kwalifikują
                              sie do tej samej nazwy (podróży właśnie, chociazby wg słownika) są
                              ZUPEŁNIE RÓŻNYM doświaczeniem. Chyba nie trzeba było uzasadnić tego,
                              że to wszystko to jest to samo, tylko to, że bardzo różni się od
                              siebie.
                              • verdana Re: czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"? 26.04.10, 17:52
                                Tylko, o ile pamietam, w tytule rozprawki nie przewidziano, ze z
                                postawioną tezą można się nie zgadzać. A jest to tak kontrowersyjne
                                założenie, ze uczeń ma prawo mieć inne zdanie.
                                Dla mnie wszelkie tematy prac zakładające, ze dobrą ocenę dostaje
                                się tylko za poparcie tezy zawartej w temacie, są nie do przyjecia.
                                I co gorsza - jest to skrajnie niewychowawcze.
                                    • verdana Re: czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"? 26.04.10, 18:05
                                      Ale stwierdzenie, ze tułaczka to nie podróż - zdaniem wielu osób i
                                      to nie w wielu lat 16 - w pełni uzasadnione, bylo traktowane jako
                                      odpowiedź błędna. Nie widzę też nic złego w odróżnianiu przez
                                      mlodzież "podróży", od "tułaczxki" i przypisywaniu im różnego
                                      znaczenia - swiadczylo by to raczej o lepszym, a nie gorszym
                                      wyczuciu językowym.
                                      Trudna uznać, ze Żyd-Wieczny Tulacz jest podróznikiem...

                                      Mops i kot

                                      img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
                                      • joa66 Re: czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"? 26.04.10, 18:14
                                        Ale słowo podróż ma bardzo szerokie znaczenie.

                                        Oczywiście można dawac przykłądy, kiedy słowo podróż/podróznik nie
                                        są właściwymi słowami. Ba, nawet uczestnim zorganizowanej wycieczki
                                        do Egiptu raczej nie powie "podróżowałem do Egiptu"


                                        Czym innym jest korzystanie z danego słowa w konkretnej sytuacji - w
                                        konkretnej sytuacji dobieramy słowo właściwe, najlepiej oddające
                                        sytuację.

                                        Kiedy punktem wyjścia jest słowo ("podróż") - można pisac o
                                        wszystkim co to słowo zawiera.


                                        • verdana Re: czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"? 26.04.10, 18:19
                                          Ale to oznacza własciwie, ze "podróż" i "zmiana miejsca pobytu" czy
                                          tez "przemieszczanie się" oznacza to samo.
                                          Tymczasem to jednak nie to samo. I wykorzystanie slowa "podróż" w
                                          kontekście tulaczki wielu osobom wydaje się wręcz niestosowne. Innym
                                          nie. Ale, jako ze sprawa jest kontrowersyjna, nie powinna na
                                          egzaminie być punktowana tylko jedna opcja, wybrana arbitralnie
                                          przez CKE.
                                              • joa66 Re: czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"? 26.04.10, 18:28
                                                Szkoda, że nie oddają poprawionych prac.

                                                Rozprawka to przecież świetna "okazja" do błędów ortograficznych,
                                                interpunkcyjnych, stylistycznych i tak dalej. Sprzyja to wszystko
                                                sytuacji, że uczniowie snują domysły.

                                                Przy okazji powtórzę pytanie- czy ktos wie gdzie jest lista
                                                obowiązkowych lektur w gimnazjum (sztuk podobno pięć)?
                                                  • Gość: aga Re: czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.04.10, 19:21
                                                    To nieprawda, że wypracowanie musi być napisane stylem urzędowym, nieprawda, że
                                                    nie ceni się lekkości pióra i umiejętności wypowiadania się językiem literackim.
                                                    Owszem, np. podanie nie może być napisane innym niż urzędowy stylem , ale
                                                    opowiadanie może być napisane językiem potocznym, jeśli uzasadnienie dla tego
                                                    typu języka znajduje się w treści wypracowania. Rozprawka może zbliżać się do
                                                    eseju i chyba żaden egzaminator nie jest debilem, żeby wymagać od ucznia
                                                    napisania we wstępie, że to wstęp.
                                                    Uczeń ma prawo nie zgodzić się z tezą postawioną w temacie. Jeśli ją zaneguje,
                                                    musi umieć się z tego wybronić i tyle. Negując tezę, ma szansę na maksymalną
                                                    ilość punktów.
                                                    Nie demonizujcie tego egzaminu, naprawdę nie jest trudny i oceniany jest
                                                    sprawiedliwie.
                              • Gość: menodo Re: czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"? IP: *.adsl.inetia.pl 26.04.10, 19:14
                                joa66 napisała:

                                > Ale chyba właśnie temu służył temat rozprawki!
                                >
                                > Nie pamiętam dokładnie tematu, cos tam było oprócz tułaczki;) ale
                                > założmy, że są to wakacje.
                                >
                                > Chyba założeniem było to, że te podróże POMIMO tego, że kwalifikują
                                > sie do tej samej nazwy (podróży właśnie, chociazby wg słownika) są
                                > ZUPEŁNIE RÓŻNYM doświaczeniem. Chyba nie trzeba było uzasadnić tego,
                                > że to wszystko to jest to samo, tylko to, że bardzo różni się od
                                > siebie."

                                No wlasnie NIE!!!
                                To bylo wlasnie zadanie "udowodnij ze ..." Tulaczka. wedrowka, wyprawa. Udowdnij
                                ze podroz niejedno ma imie.

                                I wlasnie o to chodzilo zeby pokazac, ze podroz moze byc tym albo tamtym
                                siamtym, ale to jednak podroz. Tak bylo w KLUCZU!!!
                                  • Gość: menodo Re: czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"? IP: *.adsl.inetia.pl 26.04.10, 20:19
                                    Gość portalu: aga napisał(a):

                                    > No dobrze, trzeba było uwodnić, że podróż niejedno ma imię, te imiona
                                    > gimnazjaliści mogli podać także samodzielnie, zdanie było urwane, niedokończone
                                    > ,
                                    > otwierało drogę do własnej interpretacji podróży. Warunkiem uzyskania punktów
                                    > było uzasadnienie własnych argumentów."

                                    Dobre! To co trzeba bylo w koncu uzasadnic?
                                    Bo najpierw piszesz, ze trzeba bylo udowodnic, ze podroz niejedno ma imie a
                                    dalej - ze urwane zdanie otwiera pole do wlasnej interpretacji podrozy...

                                    W internecie widzialam modelowe wypracowanie jakiejs polonistki na ten
                                    nieszczesny temat i bylam wdzieczna losowi, ze nie uczyla mojego dziecka.

                                • joa66 Re: czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"? 26.04.10, 19:32
                                  słownik:

                                  "przebywanie drogi do odległego miejsca; przemierzanie rozległych
                                  terenów; podróżowanie"

                                  udowodnij, że niejedno ma imię

                                  udowodnij, że "przebywanie drogi do odległego miejsca; przemierzanie
                                  rozległych terenów;" niejedno ma imię.

                                  Ja wiem, że słowo "tułaczka" ma swoje znaczenie i swoją emocjonalną
                                  moc, ale to też jest przemieszczanie się.

                                  Nikt nie powie "mój dziadek podróżował na Sybir", chociaż "przebył
                                  drogę do odległego miejsca"

                                  Mam wrażenie, że mówimy o dwóch niezależnych słowach "podróż" - o
                                  takim, jakiego uzywamy w danym kontekście i słowem-ogólnym pojęciem.


                                  • Gość: menodo Re: czy wasze dzieci nie są zmęczone "egzaminem"? IP: *.adsl.inetia.pl 26.04.10, 20:06
                                    joa66 napisała:

                                    > słownik:
                                    >
                                    > "przebywanie drogi do odległego miejsca; przemierzanie rozległych
                                    > terenów; podróżowanie"
                                    >
                                    > udowodnij, że niejedno ma imię
                                    >
                                    > udowodnij, że "przebywanie drogi do odległego miejsca; przemierzanie
                                    > rozległych terenów;" niejedno ma imię.
                                    >
                                    > Ja wiem, że słowo "tułaczka" ma swoje znaczenie i swoją emocjonalną
                                    > moc, ale to też jest przemieszczanie się.
                                    >
                                    > Nikt nie powie "mój dziadek podróżował na Sybir", chociaż "przebył
                                    > drogę do odległego miejsca"
                                    >
                                    > Mam wrażenie, że mówimy o dwóch niezależnych słowach "podróż" - o
                                    > takim, jakiego uzywamy w danym kontekście i słowem-ogólnym pojęciem.
                                    >
                                    >

                                    A na przyklad - cos takiego jak podroz (wedrowka) "w glab siebie" i Maly Ksiaze
                                    do tego. Miesci sie w tym pojeciu czy nie?

                                    Nie zalezy mi na tym, aby wykazywac, ze moje dziecko powinno miec wiecej
                                    punktow, zwlaszcza ze i tak mialo duzo.

                                    Chodzi mi o to, ze na kursach ucza dzieci - jak pisac takie prace, jesli dziecko
                                    nie nauczylo sie ich pisac w szkole.

                                    Moje dziecko dopiero w liceum uczy sie tego czym jest KLUCZ i jak wielka jest
                                    jego MOC.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka