Dodaj do ulubionych

Kolejny mit poszedł się bujać

11.05.20, 00:30
Oficjalna historiografia (= bajkopisarstwo) utrzymywała i utrzymuje, że Korpus Ochrony Pogranicza, utworzony - przypomnijmy - w 1924 po kolejnych ekscesach sowieckich tajnych służb na kresach, był tak bardzo skuteczny, że wkrótce sytuacja została opanowana. Otóż nic z tych rzeczy. Istotnie, od samego początku, tj. od zakończenia wojny bolszewickiej sowiecki Razwiedupr (czyli wywiad wojskowy, poprzednik GRU) rozpoczął działania hybrydowe na polskich kresach wschodnich; nie będę pisać szczegółów. Dopiero utworzenie K.O.P. miało doprowadzić do opanowania sytuacji. Tymczasem nic z tych rzeczy! Sytuację opanował... Feliks Dzierżyński. Patrz artykuł "Leśna, Łowcza i Stołpce. Wojna hybrydowa na Kresach II RP. Sowieckie zielone ludziki 1.0"
Ścierały się bowiem w kierownictwie Sowdepii dwie koncepcje: działalności stricte szpiegowskiej reprezentowanej przez OGPU (czyli Dzierżyńskiego) i wojny hybrydowej, "zielonych ludzików", realizowanej przez wywiad wojskowy w ścisłej konspiracji, również wobec sąsiadów z OGPU. Owszem, po napadzie na Stołpce w sierpniu 1924, na pociąg Brześć-Łuniniec we wrześniu, oraz na pociąg Brześć-Baranowicze w listopadzie, rząd wkurzył się i uruchomił akcję odwetową (57 rozstrzelanych indywiduów na przełomie 1924 i 1925). Jakiś skutek to mogło mieć, jednakże zmieniła się sytuacja, zmarł Lenin a Trocki szedł w odstawkę wypychany przez bardziej umiarkowanego i mądrzejszego Stalina. Kropkę nad "i" postawił jednak pewien incydent ze stycznia 1925. Cytuję, bo mi się nie chce pisać: "Bezpośrednią przyczyną zaprzestania przez Razwiedupr dywersji naziemiach polskich był incydent w nocy z 7 na 8 stycznia 1925 r., kiedy oddział sowieckiego wywiadu wojskowego, przebrany w polskie mundury, uciekał przed ścigającymi ich „kopowcami".

W czasie przekraczania granicy w pobliżu wsi Siwki, nieopodal Jampola, został przez pomyłkę ostrzelany przez swoich pograniczników, którzy wzięli ich za Polaków. Wywiązała się strzelanina. Jeden dywersant zginął, a budynek strażnicy został zniszczony.

Wiadomość o zajściu dotarła do uszu Feliksa Dzierżyńskiego, legendarnego szefa Czeki. Głęboko zakonspirowana wojna hybrydowa prowadzona przez Razwiedupr prawdopodobnie właśnie wtedy wyszła na jaw. Oburzony czekista uważał, że „aktywny wywiad" kompromituje Związek Radziecki w stosunkach z sąsiadami. Towarzysze z Biura Politycznego podzielali jego opinię. Wydano rozkaz wygaszenia całej akcji. II Rzeczpospolita mogła chwilowo odetchnąć.
" Czyli inicjatywie ukręcił łeb Dzierżyński, gdy tylko sprawa się rypła.
Obserwuj wątek
      • gandalph Re: Kolejny mit poszedł się bujać 17.09.21, 13:19
        Proszę czytać ze zrozumieniem! Sowieccy dywersanci przekraczali ukradkiem granicę, nie dość pilnie strzeżoną przez formacje policyjne, a potem, narozrabiawszy, uciekali na teren Sowdepii. W tym konkretnym przypadku nadziali się na swoich pograniczników będąc w polskich mundurach i jako "polscy agresorzy" zostali ostrzelani, zanim się wyjaśniło, kto jest kto. Zaś sowieccy pogranicznicy powiadomili naczalstwo, w tym momencie Dzierżyńskiego, który się wściekł i urządził rozpiernicz. To jest cała historia, w której Korpus nie miał nic do rzeczy.
        • stasi1 Re: Kolejny mit poszedł się bujać 18.09.21, 11:08
          ,,Bezpośrednią przyczyną zaprzestania przez Razwiedupr dywersji naziemiach polskich był incydent w nocy z 7 na 8 stycznia 1925 r., kiedy oddział sowieckiego wywiadu wojskowego, przebrany w polskie mundury, uciekał przed ścigającymi ich „kopowcami".

          W czasie przekraczania granicy w pobliżu wsi Siwki, nieopodal Jampola, został przez pomyłkę ostrzelany przez swoich pograniczników, którzy wzięli ich za Polaków."
          Przeczytał to co ty wkleiłeś i mi wyszło że uciekali przed kopowcami. Gdybyś napisał że po wykonaniu zadania wracali przez granicę nic bym się nie czepiał.
          Swoją drogą nasi dywersanci też przekraczali w 38/39 roku granicę z Czechami i też ich ścigali
          • gandalph Re: Kolejny mit poszedł się bujać 18.09.21, 12:38
            Odpowiem krótko : znaj proporcje mocium panie.
            Usiłujesz podgrzewać spór o to, czy sułtan miał szelki zielone czy czerwone. KOP we wspomnianej sytuacji nie miał nic do rzeczy. Ważne jest to, że SPRAWA SIĘ RYPŁA, bo gamonie byli w polskich mundurach, wywiązała się strzelanina między swoimi, tyle że z różnych resortów. I w wyniku tego Dzierżyński (a nie KOP) wymusił zakończenue akcji trwającej od 1921 roku. Dla przypomnienia, KOP powstał w sierpniu-wrześniu 1924, a wspomniany incydent miał miejsce na początku 1925, kiedy KOP jeszcze nawet nie obsadził całej granicy.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka