Dodaj do ulubionych

trudne słowa na zet - cz. III

15.11.04, 00:03
ZAUFANIE

Bylo o zazdrosci, bylo o zdradzie..
Teraz mnie zaufanie męczy - jego obecność i jego niedostatek, a czasem wręcz
brak.
Obserwuj wątek
    • ewka5 Re: trudne słowa na zet - cz. III 15.11.04, 01:25
      she1961_lodz napisała:

      > Teraz mnie zaufanie męczy - jego obecność i jego niedostatek, a czasem wręcz
      brak.

      - ja tam mam. Lubie miec. Ograniczone.
      • kleszczo Re: trudne słowa na zet - cz. III 15.11.04, 06:55
        A juz myslalem, ze bedzie o "zortziko":)

        K.K.
      • hippy_pottamus Re: trudne słowa na zet - cz. III 15.11.04, 11:36
        hm, wewku, buha! ;-)
        ja miewam, bardzo ograniczone, czasami
        • orissa Re: trudne słowa na zet - cz. III 15.11.04, 11:38
          Zdecydowanie,
          którego ostatnio mi brak.
        • hippy_pottamus Re: trudne słowa na zet - cz. III 15.11.04, 11:56
          a, PiEs,
          „Zarabianie” ciezkie slowo, jak slowo ;-)
    • same_zalety Zprzedaż n/t 15.11.04, 12:13
    • peter.steele Re: trudne słowa na zet - cz. III 15.11.04, 12:39
      Podstawowa zasada nie ufaj nikomu (bo nie warto)
      • paiha Re: trudne słowa na zet - cz. III 15.11.04, 12:57
        Ufaj i kontroluj- mawiali starzy ludzie, nigdy nie sprawdzilam, czy mieli racje:)
        Pai
        • hippy_pottamus Re: trudne słowa na zet - cz. III 15.11.04, 14:59
          sprawdzanie nie ma sensu, bo zabiera czas, najlepiej a priori zalozyc, ze
          wszyscy łżą ;-)
          hipek
          • runek Re: trudne słowa na zet - cz. III 15.11.04, 18:26
            hippy_pottamus napisała:

            > sprawdzanie nie ma sensu, bo zabiera czas, najlepiej a priori zalozyc, ze
            > wszyscy łżą ;-)
            > hipek


            kolejnym etapem jest brak zaufania do samego siebie - albo do swego
            drugiego 'ja'
            • she_5 Re: trudne słowa na zet - cz. III 15.11.04, 18:33
              runek napisał:

              > kolejnym etapem jest brak zaufania do samego siebie - albo do swego
              > drugiego 'ja'

              Tak, a jeszcze kolejnym (etapem) - brak zaufania drugiego 'ja' do tego
              pierwszego, tak?

              PS. Dziękuję tym Państwu, którzy 'wrócili z powrotem' do tematu zaufania, gdyż
              albowiem nie było moim zamiarem dowcipkowanie sobie, a uzyskanie pomocy
              Forumowiczów na dręczący mnie temat, tak?
              Wyslij!
              • runek Re: trudne słowa na zet - cz. III 16.11.04, 09:21
                w twojej stopce chodzi o sw. Tomasza z Akwinu i brakuje 'nawyku'
                przed 'mniemania'.
                • she_5 trudne słowa na zet - ZADAĆ (sobie trud) 16.11.04, 10:27
                  runek napisał:

                  > w twojej stopce chodzi o sw. Tomasza z Akwinu i brakuje 'nawyku'
                  > przed 'mniemania'.

                  już ok?
          • binka Re: trudne słowa na zet - cz. III 15.11.04, 18:29
            nooo, to dopiero trudne po-życie z innymi jak się tak założy margitu;-)

            bo czy naprawdę więcej traci osoba, która ufa czy ta która naduużywa lub zawodzi
            zaufanie czyjeś?
            w kontekście człowieczeństwa ofkors
          • peter.steele Re: trudne słowa na zet - cz. III 15.11.04, 19:44
            Hipek może nie łżą, ale prawda bywa wzgledan co jednego dnia jest czystą prawda
            za jakis czas okazuje się kłamstwem. Wiec pytam sie po co ufac ??
            Ale i tak za jakis czas znowu zaczynmy ufac z nadzieję, że bedzie inaczej
            • she_5 Re: trudne słowa na zet - cz. III 15.11.04, 19:46
              peter.steele napisał:

              > za jakis czas znowu zaczynmy ufac z nadzieją, że bedzie inaczej

              Ja przepraszam, ale nadzieja to jest słowo na N, też trudne, tak...
              • peter.steele Re: trudne słowa na zet - cz. III 16.11.04, 09:24
                > Ja przepraszam, ale nadzieja to jest słowo na N, też trudne, tak...
                To kiedy bedzie N ???
        • nick.odem Re: jeśli już to... 16.11.04, 17:30
          "Ufaj, ale kontroluj"
          towarzysz Dzierżyński.
    • ramon1 Re: trudne słowa na zet - cz. III 15.11.04, 18:48
      zaufanie, hym...ciezka sprawa, mialem zaufanie do jednej osoby,
    • rekiny_dwa Re: trudne słowa na zet - cz. III 15.11.04, 19:06
      trudne slowo na zet to my jedno takie znamy "zet-chemie" mianowicie


      pozdrawiamy :-)
      • eevvaa Re: trudne słowa na zet - cz. III 15.11.04, 19:50

        Nie raz zawiodłam się w życiu, ale ufam w dobroć ludzi...

        Serdecznie pozdrawiam
        ewa

        "życie jest piękne - tylko trzeba to jeszcze zauważyć"
        • olek Re: trudne słowa na zet - cz. III 15.11.04, 23:52
          zappa frank
    • she_5 no niech mi ktos odpowie... 16.11.04, 01:00
      ...jak można aż tak nie ufać??? No jak???
      • toulaa Poświatowska odpowie 16.11.04, 08:57
        she_5 napisała:

        > ...jak można aż tak nie ufać??? No jak???



        Można tyle razy (nie) ufać, ile razy można umrzeć z miłości.
        A ile razy można umrzeć z miłości? Tyle: (Ty na pewno to znasz, ale to ładne
        jest):



        "ile razy można umrzeć z miłości
        pierwszy raz to był gorzki smak ziemi(...)

        drugi raz - tylko smak przestrzeni(...)

        trzeci raz czwarty raz piąty raz
        umierałam z rutyną mniej wzniośle
        cztery ściany pokoju na wznak
        a nade mną twój profil ostry"

        ("Wszystkie moje śnierci")


        q.e.d.
        • madame.leokadia tou :) 16.11.04, 11:09
          ten nick tylko pasowal...
        • agga33 Re: Poświatowska odpowie 16.11.04, 22:16
          toulaa napisała:

          > she_5 napisała:
          >
          > > ...jak można aż tak nie ufać??? No jak???
          >
          >
          >
          > Można tyle razy (nie) ufać, ile razy można umrzeć z miłości.
          > A ile razy można umrzeć z miłości? Tyle: (Ty na pewno to znasz, ale to ładne
          > jest):
          >
          >
          >
          > "ile razy można umrzeć z miłości
          > pierwszy raz to był gorzki smak ziemi(...)
          >
          > drugi raz - tylko smak przestrzeni(...)
          >
          > trzeci raz czwarty raz piąty raz
          > umierałam z rutyną mniej wzniośle
          > cztery ściany pokoju na wznak
          > a nade mną twój profil ostry"
          >
          > ("Wszystkie moje śnierci")
          >
          >
          > q.e.d.
          >
          > Dziękuję, że ujęłaś to jej słowami...
          Zapatrzenie - to też na "Z" - w poezję chyba nie pomaga ufać drugiemu
          człowiekowi... Zresztą - to zależy od człowieka.
          >
          >
          >
          >
          >
      • hippy_pottamus Re: no niech mi ktos odpowie... 16.11.04, 16:48
        she_5 napisała:

        > ...jak można aż tak nie ufać??? No jak???
        >
        normalnie, z nawyku, she
        ;-)
        • she_5 Re: no niech mi ktos odpowie... 16.11.04, 16:56
          hippy_pottamus napisała:

          > normalnie, z nawyku, she

          To mnie nie pshekonuje - jak sadzisz? walczyc?
          • hippy_pottamus Re: no niech mi ktos odpowie... 16.11.04, 17:36
            hm, spytaj runka ;-) on zdaje sie ma optymizm w genach ;-)))
            u mnie chwilowo z walki nici, zycie potwierdzilo bowiem ostatnio teze o
            nieufaniu a' priori ;-)
            • binka Re: no niech mi ktos odpowie... 16.11.04, 17:54
              wydaje mi się jednak, że wielu tu wypowiedziało się za zaufaniem;

              ps "dopisywanie się" wprowadza czasem lekki chaos w logiczności odpowiedzi,
              brakuje mi opcji "cytując"
              • prawdziwy.krytyk Re: no niech mi ktos odpowie... 16.11.04, 17:58
                binka napisała:

                > brakuje mi opcji "cytując"

                Och bini - skopiuj sobie z okienka na dole, jako i ja czynie, tak?
                Pzdr :-*
              • bella1 Re: no niech mi ktos odpowie... 17.11.04, 08:52
                Zaufanie zaklada zaistnienie zawodu.Zezem zerka zlowieszczo zza zalomu.Zlo
                zarasta zasniedziale zakamarki.Zolza / zastanawiajace/ zostawia zaszlosci -
                zastygajac zaczyna zabawiac zasluchanych zuchow -zlorzeczac
                zalamanemu .Zalapalam........Zwyciestwo
              • wichrowe_wzgorza fragment, który dobrze znacie 17.11.04, 14:18

                A. de Saint - Exupery, "Mały Książę"

                XXI
                Wtedy pojawił się lis.

                - Dzień dobry - powiedział lis.

                - Dzień dobry - odpowiedział grzecznie Mały Książę i obejrzał się, ale nic nie
                dostrzegł.

                - Jestem tutaj - posłyszał głos - pod jabłonią!

                - Ktoś ty? - spytał Mały Książę. - Jesteś bardzo ładny...

                - Jestem lisem - odpowiedział lis.

                - Chodź pobawić się ze mną - zaproponował Mały Książę. - Jestem taki smutny...

                - Nie mogę bawić się z tobą - odparł lis. - Nie jestem oswojony.

                - Ach, przepraszam - powiedział Mały Książę. Lecz po namyśle dorzucił: - Co
                znaczy "oswojony"?

                - Nie jesteś tutejszy - powiedział lis. - Czego szukasz?

                - Szukam ludzi - odpowiedział Mały Książę. - Co znaczy "oswojony"?

                - Ludzie mają strzelby i polują - powiedział lis. - To bardzo kłopotliwe.
                Hodują także kury, i to jest interesujące. Poszukujesz kur?

                - Nie - odrzekł Mały Książę. - Szukam przyjaciół. Co znaczy "oswoić"?

                - Jest to pojęcie zupełnie zapomniane - powiedział lis. - "Oswoić"
                znaczy "stworzyć więzy".

                - Stworzyć więzy?

                - Oczywiście - powiedział lis. - Teraz jesteś dla mnie tylko małym chłopcem,
                podobnym do stu tysięcy małych chłopców. Nie potrzebuję ciebie. I ty mnie nie
                potrzebujesz. Jestem dla ciebie tylko lisem, podobnym do stu tysięcy innych
                lisów. Lecz jeżeli mnie oswoisz, będziemy się nawzajem potrzebować. Będziesz
                dla mnie jedyny na świecie. I ja będę dla ciebie jedyny na świecie.
                - Zaczynam rozumieć - powiedział Mały Książę. - Jest jedna róża... zdaje mi
                się, że ona mnie oswoiła...

                - To możliwe - odrzekł lis. - Na Ziemi zdarzają się różne rzeczy...

                - Och, to nie zdarzyło się na Ziemi - powiedział Mały Książę.
                Lis zaciekawił się:

                - Na innej planecie?

                - Tak.

                - A czy na tej planecie są myśliwi?

                - Nie.

                - To wspaniałe! A kury?

                - Nie.

                - Nie ma rzeczy doskonałych - westchnął lis i zaraz powrócił do swej myśli: -
                Życie jest jednostajne. Ja poluję na kury, ludzie polują na mnie. Wszystkie
                kury są do siebie podobne i wszyscy ludzie są do siebie podobni. To mnie trochę
                nudzi. Lecz jeślibyś mnie oswoił, moje życie nabrałoby blasku. Z daleka będę
                rozpoznawał twoje kroki - tak różne od innych. Na dźwięk cudzych kroków chowam
                się pod ziemię. Twoje kroki wywabią mnie z jamy jak dźwięki muzyki. Spójrz!
                Widzisz tam łany zboża? Nie jem chleba. Dla mnie zboże jest nieużyteczne. Łany
                zboża nic mi nie mówią. To smutne! Lecz ty masz złociste włosy. Jeśli mnie
                oswoisz, to będzie cudownie. Zboże, które jest złociste, będzie mi przypominało
                ciebie. I będę kochać szum wiatru w zbożu...
                Lis zamilkł i długo przypatrywał się Małemu Księciu.

                - Proszę cię... oswój mnie - powiedział.

                - Bardzo chętnie - odpowiedział Mały Książę - lecz nie mam dużo czasu. Muszę
                znaleźć przyjaciół i nauczyć się wielu rzeczy.

                - Poznaje się tylko to, co sie oswoi - powiedził lis. - Ludzie mają zbyt mało
                czasu, abu cokolwiek poznać. Kupują w sklepach rzeczy gotowe. A ponieważ nie ma
                magazynów z przyjaciółmi, więc ludzie nie mają przyjaciół. Jeśli chcesz mieć
                przyjaciela, oswój mnie!

                - A jak się to robi? - spytał Mały Książę.

                - Trzeba być bardzo cierpliwym. Na początku siądziesz w pewnej odległości ode
                mnie, ot tak, na trawie. Będę spoglądać na ciebie kątem oka, a ty nic nie
                powiesz. Mowa jest źródłem nieporozumieć. Lecz każdego dnia będziesz mógł
                siadać trochę bliżej...

                Następnego dnia Mały Książę przyszedł na oznaczone miejsce.

                - Lepiej jest przychodzić o tej samej godzinie. Gdy będziesz miał przyjść na
                przykład o czwartej po południu, już od trzeciej zacznę odczuwać radość. Im
                bardziej czas będzie posuwać się naprzód, tym będę szczęśliwszy. O czwartej
                będę podniecony i zaniepokojony: poznam cenę szczęścia! A jeśli przyjdziesz
                nieoczekiwanie, nie będę mógł się przygotowywać... Potrzebny jest obrządek.

                - Co znaczy "obrządek"? - spytał Mały Książę.

                - To także coś całkiem zapomnianego - odpowiedział lis. - Dzięki obrządkowi
                pewien dzień odróżnia się od innych, pewna godzina od innych godzin. Moi
                myśliwi, na przykład, mają swój rytuał. W czwartek tańczą z wioskowymi
                dziewczętami. Stąd czwartek jest cudownym dniem! Podchodzę aż pod winnice.
                Gdyby mysliwi nie mieli tego zwyczaju w oznaczonym czasie, wszystkie dni byłyby
                do siebie podobne, a ja nie miałbym wakacji.

                W ten sposób Mały Książę oswoił lisa. A gdy godzina rozstania była bliska, lis
                powiedział:
                - Ach, będę płakać!

                - To twoja wina - odpowiedział Mały Książę - nie życzyłem ci nic złego. Sam
                chciałeś, abym cię oswoił...

                - Oczywiście - odparł lis.

                - Ale będziesz płakać?

                - Oczywiście.

                - A więc nic nie zyskałeś na oswojeniu?

                - Zyskałem coś ze względu na kolor zboża - powiedział lis, a później dorzucił: -
                Idź jeszcze raz zobaczyć róże. Zrozumiesz wtedy, że twoja róża jest jedyna na
                świecie. Gdy przyjdziesz pożegnać się ze mną, zrobię ci prezent z pewnej
                tajemnicy.

                Mały Książę poszedł zobaczyć się z różami.

                - Nie jesteście podobne do mojej róży, nie macie jeszcze żadnej wartości -
                powiedział różom. Nikt was nie oswoił i wy nie owoiłyście nikogo. Jesteście
                takie, jakim był dawniej lis. Był zwykłym lisem, podobnym do stu tysięcy innych
                lisów. Lecz zrobiłem go swoim przyjacielem i teraz jest dla mnie jedyny na
                świecie.

                Róże bardzo się zawstydziły.

                - Jesteście piękne, lecz próżne - powiedział im jeszcze. - Nie można dla was
                poświęcić życia. Oczywiście moja róża wydawałaby się zwykłemu przechodniowi
                podobna do was. Lecz dla mnie ona jedna ma większe znaczenie niż wy wszystkie
                razem, ponieważ ją właśnie podlewałem. Ponieważ ją przykrywałem kloszem.
                Ponieważ ją właśnie osłaniałem. Ponieważ właśnie dla jej bezpieczeństwa
                zabijałem gąsienice (z wyjątkiem dwóch czy trzech, z których chciałem mieć
                motyle). Ponieważ słuchałem jej skarg, jej wychwalań się, a czasem jej
                milczenia. Ponieważ... jest moją różą.

                Powrócił do lisa.

                - Żegnaj - powiedział.

                - Żegnaj - odpowiedział lis. - A oto mój sekret. Jest bardzo prosty: dobrze
                widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.

                - Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu - powtórzył Mały Książę, aby
                zapamiętać.

                - Twoja róża ma dla ciebie tak wielkie znaczenie, ponieważ poświęciłeś jej
                wiele czasu.

                - Ponieważ poświęciłem jej wiele czasu... - powtórzył Mały Książę, aby
                zapamiętać.

                - Ludzie zapomnieli o tej prawdzie - rzekł lis. - Lecz tobie nie wolno
                zapomnieć. Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś. Jesteś
                odpowiedzialny za twoją różę.

                - Jestem odpowiedzialny za moją różę... - powtórzył Mały Książę, aby
                zapamiętać.





                • she_5 Rybko... 17.11.04, 14:30
                  ...jeżeli powiem, że ryczę teraz jak bóbr, to będziesz wiedziała, że trafiłas w
                  sam środeczek??? Tylko Kobiety to potrafią...
                  • wichrowe_wzgorza Re: She... 17.11.04, 14:37
                    ...nie ja, tylko mądre myśli ludzi, które podziwiamy, a często, najczęściej
                    zapominamy o nich i tak prawie wcale nie umiemy z tych mądrości korzystac.
                    P.S. Masz chusteczkę ( ale nie mam haftowanej)
                    :)
                  • peter.steele Re: Rybko... 17.11.04, 23:48
                    ><> a Mały ksiąze oswoił liska i co zostawił go - zrobił najgorszą rzecz jaka
                    mozna bylo zrobic.
                    • wichrowe_wzgorza Re:Peter.Steele 18.11.04, 15:53
                      Zacytuję tylko to, co napisałeś w tym wątku niżej:


                      "jednych zapomniec innych zapamietac, ale tych, których zapamietac to oni sa
                      najceniejsi i dlatego warto o nich pamietac i zapamietac ich jak byli oni koło
                      nas..."
                      <><


                  • toulaa Re: Rybko... 18.11.04, 00:49
                    she_5 napisała:

                    >Tylko Kobiety to potrafią...


                    Trafiać w sam środeczek? Niestety, nie tylko kobiety:(((
    • she_5 trudne słowa na zet - zachód 17.11.04, 14:33
      "- Wiesz, gdy jest bardzo smutno, to kocha się zachody słońca.

      - Więc wówczas gdy oglądałeś je czterdzieści trzy razy, byłeś aż tak
      bardzo smutny? - zapytałem.

      Ale Mały Książę nie odpowiedział."
      • paiha trudne słowo na zet - zapomniec 17.11.04, 15:14
        • hippy_pottamus Re: trudne słowo na zet - zapomniec 17.11.04, 16:19
          zapomniec? Za_nic!
          ;-)
          • paiha Re: trudne słowo na zet - zapomniec 17.11.04, 16:34
            Pozwol Margit-ku, ze popolemizuje z Toba;), naprawde nigdy nie mialas ochoty cos/kogos
            wykasowac z pamieci?;) Jak Kate Winslet w Zakochanym bez pamieci...:)
            Pai
            • peter.steele Re: trudne słowo na zet - zapomniec 17.11.04, 23:46
              jednych zapomniec innych zapamietac, ale tych, których zapamietac to oni sa
              najceniejsi i dlatego warto o nich pamietac i zapamietac ich jak byli oni koło
              nas.
            • hippy_pottamus Re: trudne słowo na zet - zapomniec 18.11.04, 15:41
              a wiesz pai, ze nie
              mialam ochote wykasowac swoje idiotyczne postepowanie w zwiazku z czyms czy
              kims, ale zapomniec to jakby swiadomie narazac sie na powtorke,
              bo przeciez jesli nie pamietamy, to nie mozemy drugi raz uniknac jakiejs
              potwornej wpadki
              tak wiec: wybaczac - tak, godzic sie z czyms - tak, ale zapominac - nie
              twoj hipek teskniacy :-)
          • korelka trudne słowo na zet - zapamietac 17.11.04, 23:40
            zapamietac? za_nic_na_swiecie?!
            • corpus_delicti Re: trudne słowo na zet - zapamietac 18.11.04, 23:45
              korelka napisała:

              > zapamietac? za_nic_na_swiecie?!

              zapomniec - zapamietac
              choc oba trudne slowa na "z" lacza sie z pamiecia to mam wrazenie, ze o wiele
              latwiej jest zapamietac niz zapomniec. czasem jest tak, ze czegos nie mozemy
              zapomiec a czasem nie chcemy. Jesli nie mozemy - trudno, jakos trzeba z tym
              zyc, jesli nie chcemy - szkoda, bo sami skazujemy sie na pamiec. rzecz jednak
              nie w tym czy zapomniec, ale w tym czy ciagle ogladac sie za siebie, tkwic ze
              wzrokiem przykutym do sladow, czasem bolesnych, zamiast patrzec czy wlasnie nie
              tracimy czegos w tej chwili, ktorej nie sposob bedzie ani cofnac, ani
              powtorzyc. a jesliby potraktowac pamiec jako szkielko przez ktore patrzymy w
              przyszlosc, to czy nie jest tak, ze lepiej je wyczyscic, wyglansowac, zeby nie
              zostal na nim ani pylek, ktory nalozy sie na to co nowe, a jesli nowe to i inne
              i znieksztalci to. skad mozemy wiedziec czy nie lepsze jesli szkielko
              zapaprane? a moze zaufac, ze to co przed nami moze byc lepsze?....

              a moje trudne slowo na "z".... zostac


              • delicti_corpus Re: trudne słowo na zet - zapamietac 19.11.04, 00:10
                Zapominanie to dar, nie każdemu dany, na szczęście. Nie każdy nań zasługuje ;).
                Świetna pamięć może niekiedy zaprowadzić na manowce, gdy zapomnimy, że darem
                nie mniej ważnym od zapamiętywania jest dar zapomnienia.
                • corpus_delicti Re: trudne słowo na zet - zapamietac 19.11.04, 03:20
                  delicti_corpus napisał:

                  > Zapominanie to dar, nie każdemu dany, na szczęście. Nie każdy nań
                  zasługuje ;).
                  > Świetna pamięć może niekiedy zaprowadzić na manowce, gdy zapomnimy, że darem
                  > nie mniej ważnym od zapamiętywania jest dar zapomnienia.

                  a czymze to nalezy sie tak zasłuzyc zeby dostapic tego daru? i jesli swietna
                  pamiec moze niekiedy zaprowadzic na manowce to zapominanie powinno nas od nich
                  uchronic. az tak Ci zalezy na tym zeby niektorzy na nich wyladowali? ejze...
                  zakrawa mi to na msciwosc nielicha.
                  acha, i nie da sie zapomniec majac swietna pamiec.
                  i zbyt wiele tu darow...od kogo? od boga?....chyba nie jest az tak zly zeby na
                  manowce kierowac. dla mnie bywa czasem laskawy. niekiedy nawet mysle, ze zbyt.
                  wiec pomodl sie czasem do niego, moze pozwoli Ci nie zapominac....wlasnego
                  nicka i obdarzy (skoro juz o darach mowa) odrobina wyobrazni przy wymyslaniu
                  nowych. mam nadzieje, ze zaslugi Twe sa wielkie i dostapisz tego daru. chociaz
                  tego.
                  P.S. wybacz jesli bylo to zlosliwe nieco, ale moze wlasnie taki dar ja
                  otrzymalem, zamiast daru zapominania.
                  • toulaa Re: trudne słowo na zet - zapamietac 19.11.04, 16:25
                    corpus_delicti napisał:

                    > acha, i nie da sie zapomniec majac swietna pamiec.


                    No właśnie, niestety.

              • toulaa Re: trudne słowo na zet - zapamietac 19.11.04, 16:30
                corpus_delicti napisał:

                > tkwic ze wzrokiem przykutym do sladow, czasem bolesnych


                Jak zwykle, przypomina mi się J. N. a propos tych sladów:

                "Idę wśród kropli deszczu
                przez miasto, które znam
                i szukam śladów twoich stóp
                naszych stóp"

                ("Kochanie, pachniesz deszczem" - J. N.)
        • toulaa A jak zapomnieć? (n/t) 18.11.04, 00:51
          Tylko proszę nie cytować tej straszliwej piosenki o tym tytule.
          • ailija Re: A jak zapomnieć? (n/t) 18.11.04, 02:14
            "Zapomniec Ciebie - to jak przestac zyc..." - tej?
            :)
            • toulaa Re: A jak zapomnieć? (n/t) 18.11.04, 02:22
              Raczej tej "ile dałbym, by zapomnieć cię" itd., gdzie na końcu prosi Boga, by
              juz nikt nie zamieszkał w jego sercu, czy tak jakoś.
      • toulaa Zachodu słońca na gwałt szukam (n/t) 18.11.04, 00:50

        • toulaa Moje ukochane słowo na Z 19.11.04, 16:31
          ...to zemsta, która jest rozkoszą wiadomo kogo.

          ;)
    • zabi_odbiornik Re: trudne słowa na zet - cz. III 23.11.04, 03:49
      Nie chce mi sie czytac waszych glupot wpisanych, wiec zaznaczam jebynie, ze
      trudne slowo to nie ja.
      • hippy_pottamus Re: trudne słowa na zet - cz. III 23.11.04, 14:11
        zabi_odbiornik napisał:

        zaznaczam jebynie, ze
        > trudne slowo to nie ja.
        bo ty jestes trudny przypadek
        (Vocativus interruptus?) ;-))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka