ryszq
08.12.04, 21:10
Zastanawiające jest jak rozwój współczesnej techniki ogranicza naszą prywatność. Komputer okazał się być najważniejszym wynalazkiem minionego wieku. Korzystając z komputerowej światowj sieci , nawet nie zdajemy sobie sprawy, ze podlegamy ustawicznej inwigilacji. Przebywając w Internecie, zostawiamy bowiem niezliczoną ilość elektronicznych,,odcisków" palców. Tak , tak, przekonał(a) się już niejeden(a). Usłyszałem taką historię (przy barze) : ,,- panie Stefanie, traci pan pracę - usłyszał po powrocie z urlopu ceniony adwokat w jednej z kancelarii. - oglądał pan strony pornograficzne w czasie pracy. Nie wiedział , że w czasie kiedy wygrzewał się na Majorce, jeden z szefów potrzebował danych z jego komputera. Korzystał też z Internetu na jego stanowisku. I wtedy przez przypadek zajrzał do pliku historii Stefan , będąc początkującym użytkownikiem sieci, był przekonany , że ten przycisk w oknie przeglądarki służy do otwierania stron o tematyce h i s t o r y c z n e j. A ponieważ przeszłość interesowała go znacznie mniej niż nieskromne niewiasty, nigdy nie kliknął na tę stronę. Gdyby to zrobił, dowiedziałby się , że wszystkie miejsca w sieci, które ostatnio odwiedził, zostały odnotowane. I nie trzeba było otwierać tych witryn, by się przekonać, co zawierały. Same adresy, w których przewijały się słowa porn, xx, sex, zdradzały zawartość. Potem dowiedział się o c o o k i e s, czyli o "ciasteczkach". Prawie za każdym razem, kiedy łączysz się z witryną, na kompie pojawiają się "ciasteczka". To takie specjalne pliki, które ciebie, a dokładniej twój komputer rozpoznają, przy każdej wizycie. Część zaś elementów witryn przechowana jest w tzw. niszy ( c a c h e ). Wszystko po to, by przyspieszać pracę w Inernecie. Nie wystarczy wykasować pliku historii, by ukryć swoją działalność na kompie. Jak wiemy, przekonała się o tym również Aleksandra Jakubowska.