jerzy.zawadzki1
06.01.05, 18:56
Po obserwacji kilku czatów, w trakcie ostatnich dni, nasunęły mi się
spostrzeżenia, z którymi pragnę się podzielić z P.T. moimi partnerami. Nie
chciałbym prawić eufemizmów, ale czat zgodnie z jego założeniem, nie tylko
teoretycznie, winien być wymianą poglądów, na pewnym, dość określonym
poziomie. Jakkolwiek byłyby cenne i oryginalne, wręcz kontrowersyjne
wynurzenia osobistych przemyśleń, to poza ich niecodzienną treścią, forma nie
powinna odbiegać od powszechnie dopuszczalnych i przyjętych norm wzajemnego
kontaktowania się ludzi. Chociaż czasami, na oburzające nas do szpiku
sformułowania, w kieszeni otwiera się przysłowiowy "nóż", to nie powinnuśmy
zapominać, że używanie poręcznych wulgaryzmów, na zasadzie opisywanjych przez
Wańkowicza - "słów wytrychów", dowodzi ubóstwa dyskutantów. Mędrcy mawiali,
że "żadne ubóstwo nie hańbi, zwłaszcza umysłowe", co usprawiedliwiałoby tak
pojęty tok dyskusji. Osobiście byłbym zwolennikiem powiedzenia Horacego, (I
w.p.n.Ch.:"odi profanum vulgus et arceo - nie lubię ludzi nie obytych i
trzymam się z daleka!"