Dodaj do ulubionych

Monty Python 2002

09.07.02, 12:25
Sobota wieczor.

Na dzialce trwa impreza. Wylacznie meskie towarzystwo: w menu piwo i
zeberka. Z pachnacego grilla oczu nie spuszcza rottweiler, wykorzystujac
kazda chwile nieuwagi chlopcow, by zdobyc cos dla siebie. W koncu
basta!! Chlopcy lapia psa i ...przerzucaja go przez plot do ogrodu
sasiada:) Zabawa trwa dalej...:) Piwo, zeberko, piwo, zeberko...:)

Ucztowanie przerywa nieoczekiwanie pies, ktory wraca z...jamnikiem w
pysku. Ze martwym nie musialam dodawac...Konsternacja....Co robic?
Wreszcie chlopcy wpadaja na genialny(?) pomysl.Postanawiaja jamnika
podrzucic do jego budy jak gdyby nigdy nic...Ale przedtem wypadaloby
troche psiaka doprowadzic do porzadku, bo brudny, w ziemii, trawie od
tego tarmo..czytaj noszenia w pysku rottweilera....Wiec myja go, pucuja,
susza, wycieraja, wyglada jak...nowy, i podrzucaja do jego budy. Uff,
wreszcie mozna dalej sie bawic...Piwo, zeberko, piwo, zeberko...

Nastepnego dnia rano...
Chlopcy wychodza przed dom i natykaja sie na sasiada. Sasiad stoi i
oslupialym wzrokiem patrzy na bude jamnika... Na bude i na nich, na
bude, na nich...Milczenie przeciaga sie, jeden z chlopcow nie wytrzymuje i
mowi:
Dzien dobry, Sasiedzie. Co tak sasiad patrzy i patrzy na te bude? Stalo sie
cos?
Mezczyzna milczy chwile, po czym odpowieda:
Kurna, chlopy, dzieje sie cos dziwnego...Trzy dni temu zdechl mi jamnik,
pochowalem go, a dzis znalazlem w budzie...
Obserwuj wątek
    • Gość: zed Re: Monty Python 2002 IP: *.knurow.sdi.tpnet.pl 09.07.02, 13:40
      To ma być Python???!!!
      Tani dowcip z taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaka brodą
    • Gość: salatka Re: Monty Python 2002 IP: 5.2.1R* / *.Mathematik.Uni-Mainz.DE 11.07.02, 11:32
      paiho, sloneczko, jamnikow nie trzyma sie w budzie.
      to pieski podkolderkowe sa.

      p.
    • Gość: wkamil Re: Monty Python 2002 IP: *.sieradz.sdi.tpnet.pl 11.07.02, 12:08
      Nie wiem jakie wy macie długie brody i kto trzyma jamnika pod kołdrą (ja akurat
      trzymam kotkę), ale stwierdzam, że coś z MP w sobie ten dowcip ma :))))
      Fajny :)))))
      Paiho, może żeberko? :)
      wkamil
      • runek Re: Monty Python 2002 11.07.02, 12:11
        Gość portalu: wkamil napisał(a):

        > Nie wiem jakie wy macie długie brody i kto trzyma jamnika pod kołdrą (ja akurat
        >
        > trzymam kotkę), ale stwierdzam, że coś z MP w sobie ten dowcip ma :))))
        > Fajny :)))))
        > Paiho, może żeberko? :)
        > wkamil

        żeberko Adama ?
        • Gość: wkamil Re: Monty Python 2002 IP: *.sieradz.sdi.tpnet.pl 11.07.02, 12:16
          Adama to jabłko, żeberko Kamila raczej ;)
          wkamil
        • Gość: adam Re: Monty Python 2002 IP: *.bielsko.msk.pl 11.07.02, 16:30
          odwalić się ode mnie prosze!

          Adam
    • Gość: Olek_ Re: Monty Python 2002 IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 11.07.02, 12:36
      nieeee - monty pytony by tak nie zrobily nigdy w zyciu!
    • Gość: tylda Re: Monty Python 2002 IP: *.tarnow.cvx.ppp.tpnet.pl 13.07.02, 23:40
      Skrzynecka dawno temu to opowiadała w radiu, tylko, że to był królik.
      Tylda Pan
      • Gość: Paiha Re: Monty Python 2002 IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.07.02, 02:11
        To strrraszne, ze ja nic o tym dotad nie wiedzialam...

        :)
      • Gość: wkamil Re: Monty Python 2002 IP: *.sieradz.sdi.tpnet.pl 15.07.02, 08:49
        To był królik? I mieszkał w psiej budzie, to rzeczywiście Monthy Python... ;)

        wkamil
        • olek_ Re: Monty Python 2002 15.07.02, 10:09
          Gość portalu: wkamil napisał(a):

          > To był królik?

          jezeli krolik to tylko trojanski
          • Gość: wkamil Re: Monty Python 2002 IP: *.sieradz.sdi.tpnet.pl 15.07.02, 10:43
            Jeśli już trojańska, to buda ;)
            wkamil
            • Gość: madzia Re: Monty Python 2002 IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 21.07.02, 00:14
              nie trojańska tylko Trojanowska, Iza Trojanowska :P
        • Gość: lolek Re: Monty Python 2002 IP: 213.77.78.* 15.07.02, 11:22
          > To był królik? I mieszkał w psiej budzie, to rzeczywiście Monthy Python... ;)

          a moze to byl ten krolik, ktory napadal na rycerzy w sw. graalu?
    • feministka0.75 Re: Monty Python 2002 20.07.02, 16:17
      To nie może być!!!!!!!!!
      A gdzie noga z kolacmi????????
      • melancho Re: Monty Python 2002 21.07.02, 12:59
        feministka0.75 napisała:

        > To nie może być!!!!!!!!!
        > A gdzie noga z kolacmi????????


        Noga z "kolacmi" ??
        Może raczej noga z kolacji? Teraz kwestią jest jaka, czy też czyja jest to
        noga. Jeśli byłaby to jakaś noga (udko kurczęcia bądź cielęca gicz) to
        zasmuciłoby to wszelkich wielbicieli mielonki-mielonki-mielonki-z fasolą-
        mielonką-mielonką-mielonką. Jeśli zaś byłaby to czyjaś noga, to należałoby się
        zastanowić, czy ta noga aby nie jest dziwna i nie pochodzi od pracownika
        przesławnego Ministerstwa Dziwnych Kroków. Konsumpcja takiegoż odnóża
        stanowiłoby: 1-o atak na urzędnika państwowego, 2-o zabór mienia (jeśli i TY
        staniesz się urzędnikiem to będzie można rzec "tiebia społecznego"). W związku
        z powyższym na kolację radziłbym spożyć zupę z łubinu.

        Jeżeli noga miała być z kolcami--to całkowicie nie mam pojęcia o co chodzi, ale
        o to chyba chodzi, no nie ?

        dziadek melancho

        P.S. and now: number 1--the larche...the larche

    • Gość: m Re: Monty Python 2002 IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 25.07.02, 06:31
      [wnętrze szkolnej auli ze sceną przysłoniętą kurtyną; poniżej po prawej stronie
      stoi pianino; przed stoi drewniana ławka, na której siedzą trzy osoby; wchodzi
      Pralina niosący stołek od pianina oraz Brooky niosący pod pachą kartki z
      nutami; Pralina stawia stołek przy pianinie; obok niego siada Brooky i rozkłada
      na pianinie nuty; Pralina zaczyna nieporadnie grać, przerywając na czas
      potrzebny Brooky'emu na przewrócenie kartki z nutami; po chwili z prawej strony
      sceny, zza kurtyny, pojawia się dłoń z zaciśniętymi czterema palcami i kciukiem
      skierowanym ku górze; Pralina przerywa granie i uderza w pojedynczy akord]

      DYREKTOR
      [zza kurtyny]

      Siedem narzeczonych dla siedmiu braci.

      [niemrawe oklaski; kurtyna rozsuwa się do góry i odsłania dyrektora szkoły
      ubranego w charakterystyczną czarną togę i nakrycie głowy]

      DYREKTOR
      Już czas żeby siedmiu braci Smith znalazło sobie żony. Dajcie mi tu Smitha
      Najstarszego.

      [wchodzi Smith Najstarszy ubrany w szkolne garniturek z krótkimi spodenkami]

      SMITH NAJSTARSZY
      Jestem.

      DYREKTOR
      Już czas żebyś się ożenił z także szóstka twoich braci.

      SMITH NAJSTARSZY
      Dziękuję, panie dyrektorze.

      DYREKTOR
      Dawaj tu swoich sześciu braci żeby siedmiu braci było razem.

      [Smith Najstarszy dzwoni szkolnym dzwonkiem; wchodzi trzech mężczyzn ubranych
      identycznie jak Smith Najstarszy i ustawiają się obok niego twarzą do widowni]

      BRACIA SMITH
      Oto siedmiu braci.

      DYREKTOR
      Dobrze. Watsona, Wilkinsa i Spratta wezwę potem na dywanik.

      [chwila ciszy; dyrektor szturcha łokciem Smitha Najstarszego]

      SMITH NAJSTARSZY
      Gdzie mamy znaleźć siedem narzeczonych dla siedmiu braci?

      SMITH DRUGI
      W szkole dla panienek.

      SMITH TRZECI
      Właśnie odbywają się tam coroczne tańce.

      DYREKTOR
      Dajcie mi tu siedem narzeczonych dla siedmiu braci.

      [wchodzą dwie uczennice ubrane w szkolne sukienki]

      DWIE UCZENNICE
      Oto siedem narzeczonych.

      DYREKTOR
      Dajcie tu kapelana żeby siedem narzeczonych mogło wyjść za siedmiu braci.

      [brak reakcji; wszyscy się rozglądają]

      Dajcie mi tu wychowacę żeby siedem narzeczonych mogło wyjść za siedmiu braci.

      [wbiega kapelan]

      KAPELAN
      Przepraszam za spóźnienie panie dyrektorze. Zmagałem się z Platonem.

      DYREKTOR
      Co ksiądz wyrabia w wolnym czasie napisane jest na ścianie zakrystii.

      KAPELAN
      Czy wy czterej chłopcy bierzecie te dwie dziewczyny za waszych siedem żon?

      BRACIA SMITH
      Tak.

      KAPELAN
      W porządku. No to wracajcie do zajęć.

      [uczniowie i uczennice rozchodzą się; Pralina gra na pianinie; zbliżenie na
      karty z nutami]

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka