paiha
09.07.02, 12:25
Sobota wieczor.
Na dzialce trwa impreza. Wylacznie meskie towarzystwo: w menu piwo i
zeberka. Z pachnacego grilla oczu nie spuszcza rottweiler, wykorzystujac
kazda chwile nieuwagi chlopcow, by zdobyc cos dla siebie. W koncu
basta!! Chlopcy lapia psa i ...przerzucaja go przez plot do ogrodu
sasiada:) Zabawa trwa dalej...:) Piwo, zeberko, piwo, zeberko...:)
Ucztowanie przerywa nieoczekiwanie pies, ktory wraca z...jamnikiem w
pysku. Ze martwym nie musialam dodawac...Konsternacja....Co robic?
Wreszcie chlopcy wpadaja na genialny(?) pomysl.Postanawiaja jamnika
podrzucic do jego budy jak gdyby nigdy nic...Ale przedtem wypadaloby
troche psiaka doprowadzic do porzadku, bo brudny, w ziemii, trawie od
tego tarmo..czytaj noszenia w pysku rottweilera....Wiec myja go, pucuja,
susza, wycieraja, wyglada jak...nowy, i podrzucaja do jego budy. Uff,
wreszcie mozna dalej sie bawic...Piwo, zeberko, piwo, zeberko...
Nastepnego dnia rano...
Chlopcy wychodza przed dom i natykaja sie na sasiada. Sasiad stoi i
oslupialym wzrokiem patrzy na bude jamnika... Na bude i na nich, na
bude, na nich...Milczenie przeciaga sie, jeden z chlopcow nie wytrzymuje i
mowi:
Dzien dobry, Sasiedzie. Co tak sasiad patrzy i patrzy na te bude? Stalo sie
cos?
Mezczyzna milczy chwile, po czym odpowieda:
Kurna, chlopy, dzieje sie cos dziwnego...Trzy dni temu zdechl mi jamnik,
pochowalem go, a dzis znalazlem w budzie...