cy_nick
01.06.05, 21:46
Mamo, mamo, wczoraj w nocy
Wystrzeliłem się na Marsa!
Wyleciałem stąd jak z procy!
Synku, nie kłam
Toż to farsa
Mamo, mamo, dziś wesoły
Wstałem, aż tu-palec, główka...
Nie poszedłem więc do szkoły...
Synku-z czego ta klasówka?
Matko droga, dziś nie mogę
Ty rozumiesz-studia, praca
I z wysiłku jak na trwogę
We łbie dzwoni- Co, masz kaca?
Wrócę rankiem, droga żono
Koleżanka straaasznie chora
Bym sie zajął nią, proszono
-A więc bawisz się w doktora?
Nikt nie wierzy, nam, chłopczykom
Ani matka, ani żonka
One wierzą statystykom
Dla nas fakty -dla nich mżonka
A więc chłopcze-moja rada
Gdyś niewinny, kłam namiętnie
I mów prawdę, jeśli zdrada
W kłamstwo każda wierzy chętnie
No,a dla Was drogie Panie
Nie mam żadnej dyrektywy
My jesteśmy tanie dranie
Wy wierzycie w świat prawdziwy
Dla nas Niebo dla Was Ziemia
My są z Marsa,Wy z Wenusa
Każde dziecko wie-to chemia!
Każdy starszak zna-pokusa!
Proste Życia są zasady
My dodatni -Wy ujemne
My jesteśmy bez ogłady
Wy zaś moce znacie ciemne
Jak to zgodzić? Jak to skłócić?
Jak to zmieszać jednym ruchem?
Czy Was z Waszych dróg zawrócić?
Czy też walnąć Was obuchem?
I za włosy, jak przystało
Naszym przodkom, niech im świeczka
Zawlec ciało, tam gdzie chciało
Jeszcze potarmosic z deczka?
Nie wiem-przyznam się bez bicia
Nie to,żebym lubił baty
ale tyle ma człek z życia
Ile zdoła wziąć na raty
I w tym bieda
I w tym sęk
Że się nie da
Choćbym pękł
Pomożecie?
-Pomożemy!
Wierzę,że w tym nie ma ściemy
Piszcie, bo brak pointy przecie
To najgorszy grzech na swiecie:)