zeb
22.09.02, 22:28
Sens zycia zastanawia nas kiedy wydarzy sie jakies zdarzenie losowe dotyczace
bezposrednio nas. Ksztaltujemy swoje zycie od samego poczecia, rozwoj
przebiega roznie i ma dla nas wielkie znaczenie w dalszym zyciu. W miare
dorastania tworzymy jego sens. Dla jednych to rodzina, dzieci dla drugich co
innego. Dla dzieci irodziny robi sie wszytsko tak zeby mialy szczesliwe zycie
i lepszy start niz my rodzice. Kazdy kochajacy rodzic tego pragnie, pragnie
dac swojemu dziecku wiecej niz on sam mial, wyksztalcenie, milosc, mozliwosc
lepszego startu w doroslym zyciu. Podczas wykonywania tej misji oczekuej sie
wsparcia partnera, partnera ktory pomaga , pomaga na duchu, wspiera w
ciezkich chwilach, a nie ucieka. Czy to jest za malo, dac siebie calego? No
taknie mozna zapomniec jeszcze o partnerze(ce), ktory powinien byc obok i
pomagac. Ale co zrobic jesli partner(ka),ktory jest biernym obserwatorem i
nic nie robi w kierunku wsparcia (nie chodzi o kase) i nie reaguje nie
zwracauwagi kiedy sa problemy. W dodatku pograza przy kazdej sposobnosci,
pograza to co sie osiagnelo, nie stara sie zapobiec problemom, niszczy opinie
czlowieka. Co zrobic jesli partner nic nie robi, nie czuje, pograza, nie
czuje sie we wspolnocie rodzinnej- zabiera sens zycia, dzieci? Jesli zycie
partnera bylo jakas wizja wlasnego swiata, w duzej czesci virtualnego, bylo
wizja nie zwiazana z cieplem domowym, ogniskiem, budowa domu na skale nie na
piasku. Moze dlatego ze jego zycie bylo w dziecinstwie pozbawione ojca? Czy
to jest powod zeby niszczyc to co sie dostalo od losu? Czy jest sens
tworzenia tego samego swoim dzieciom? Czy jest sens rozmawiac ze wszystkimi
wokol,w tym i czat, a nie z partnerem? Kazdy z nas ma jakas wizje tworzenia
przyszlosci, wspolnej,a jesli sa problemy nalezy o nich mowic z partnerem,
nie z "kolegami" - gdzies. Do czego daze? Daze do tego ze brak wymiany
informacji, pogladow, rozmowy z innymi koncza sie zazwyczaj bolesnie dla
zwiazku, to i tak kropla w morzu w porownaniu do tego jak dzieci na tym
cierpia. Czy tak trudno jest rozroznic zycie virt od tego co sie toczy? Czy
trudno zauwazyc granice. Wiem ze virt zastepuje nam czesto przyjaciol,
ktorych nie mamy lub nie mamy czasu na nich (wciaz praca), wpadamy tu zeby
sie odprezyc i pogadac a nie zdradzac partnerow! Kazdy wie, ze virt nie
pozwoli nam sie utrzymac, nie da nam to co zycie (real), realizowac cele,
dazyc do wspolnego prowadzenia rodziny, podtrzymania ciepla rodzinnego - daje
nam tylko zludzenie tego wszystkiego, szepty kuszace o lepszym. Czy to samo?
Jaki ma to sens? Dlaczego tak sie dzieje? Wiem ze w zycia sa piekne tylko
chwile i dla nich sie zyje, trzeba tylko te chwile czesciej stwarzac. A moze
to tylko frajerstwo polegajace na realizacji celow w zyciu, sensu
polegajacego na zapewnieniu wlasnym dzieciom lepszej przyszlosc. A moze to
wina partnera ze zycie sie rozwala, moze podloze jego dziecinstwa. Same
sprzecznosci - jesli ja nie mialbym ojca, to staralbym sie dac go wlasnym
dzieciom a nie zabierac dzieci od niego. Za duzo virt, brak odroznienia to co
realne a to co virt, brak odpowiedzialnosci. Wina zawsze jest po dwoch
stronach i kazdy ma racje. A co z miloscia, ktora byla, widac sie skonczyla i
przerodzila sie w nienawisc? A przezyte wspolnie lata, nic nie znacza? Co
trzeba dac facetowi utrzymujacemu w pelni zone, rodzine i dom? Nic wiecej
tylko cieplo ogniska domowego, zeby wracal i nabieral sil na dalsze dni. Czy
to duzo? Czy za malo oddac siebie calego rodzinie, ktora jest jego sensem
zycia?
Frajerstwo czy tylko krzyk w ciszy?
sory za taki wywod, dlugo sie zastanawialem czy to zrobic, moze ktos to
przeczyta i moze zrozumie....moze. Moze inni zrozumia co moze zrobic wplyw
ludzi z czat na czlowieka i jego rodzine...moze. Nikomu nie zycze tego.
Sory za brak polskich literek i styl.
pozdrawiam
----------------------------------------------
("`-''-/").___..--''"`-.__
`6_ 6 ) `-. ( ). `-.__.`)
(_Y_.)' ._ ) `._ `. ``-..-'
_..`--'_..-_/ /--'_.' ,'
(il),-'' (li),' ((!.-'