Dodaj do ulubionych

Pora emigrować.

IP: *.umcs.lublin.pl 08.11.02, 16:47
Szczęśliwa Kobieta" - fragment książki "Przygotowanie do życia w
rodzinie",
najnowszego podręcznika zaaprobowanego przezMEN i opłaconego z Naszych
podatków.

PRZECZYTAĆ DO KOŃCA

"Jestem kobietą szczęśliwą. Rano wstaję razem z moim
mężem i gdy on goli się w łazience, przygotowuję mu pożywne kanapki do
pracy. Potem, gdy całuje mnie
w czoło i wychodzi, budzę naszą piątkę dzieciaczków, jedno po drugim, robię
im zdrowe śniadanie i głaszcząc po główkach żegnam w progu, gdy idą do
szkoły. Zaczynam sprzątanie. Odkurzam, podlewam kwiatki,nucąc wesołe
piosenki. Piorę skarpetki i gatki mojego męża w najlepszym proszku,na który
stać nas dzięki pracy mojego męża, i rozwieszam je na sznurku na balkonie.
W międzyczasie dzwoni często mamusia mojego męża i pyta o zdrowie swojego
dziubdziusia. Teściowa to kobieta pobożna i katoliczka, znalazłyśmy więc
wspólny punkt widzenia. Po miłej rozmowie, jeśli już skończyłam pranie
i sprzątanie, które dają mi tyle radości i poczucie
spełnienia się w obowiązkach, idę do kuchni i przygotowuje smaczny obiad
dla
naszego pracującego męża i ojca, który jest podpora naszej rodziny, i dla
naszych pięciu pociech. Kiedy już garnki wesoło pyrkoczą na gazie, a
mieszkanie
jest czyste, pozwalam sobie na chwilę relaksu przy płycie z
Ojcem Świętym i robię na drutach sweterek i śpioszki dla naszej szóstej
pociechy, która jest już w drodze, a którą dał nam Pan mimo przestrzeganego
kalendarzyka, co
jest jawnym znakiem Jego woli. Czasami haftuje, tak, jak
nauczyłam się z kolorowego pisma dla katolickich pań domu. Moje dzieci
wracają ze szkoły radośnie świergocząc, wysłuchuję z uśmiechem, czego dziś
nauczyły się w szkole. Opowiadają mi o lekcjach przygotowania do życia
w kółka różańcowego. Córeczki proszą, abym nauczyła je szyć, ponieważ chcą
być prawdziwymi kobietami, nie zaś wynaturzonymi grzesznicami z okładek
magazynów, chłopcy natomiast szepczą na ucho, że na pewno nigdy nie
popełnią
tego strasznego grzechu i nie będą oglądać zdjęć
podsuniętych przez samego Szatana. Karcę ich lekko za wspominanie o
rzeczach obrzydliwych, lecz jestem szczęśliwa, że wczesne ostrzeżenie
uchroni moich
dzielnych chłopców przedmzboczeniem i abominacją.
Mój mąż wraca z pracy po południu. Witamy go
wszyscy w progu, po czym myje on ręce i zasiada do
posiłku, a ja podsuwam mu najlepsze kaski, aby zachował siłę do pracy.
Potem
mój mąż włącza telewizor
i zasiada przed nim w poszukiwaniu relaksu, a ja zmywam
talerze i garnki i zabieram jego skarpetki do cerowania, słuchając z
uśmiechem odgłosów meczu sportowego w telewizji. Wieczorem kąpie nasze
pociechy i kładę je spać.
Kiedy wykąpiemy się wszyscy, mój mąż szybko spełnia obowiązek małżeński, ja
zaś przeczekuje to w milczeniu, ze spokojem i godnością prawdziwej
katoliczki, modląc się w myśli o zbawienie tych nieszczęsnych istot, które
urodziły się kobietami, a które w obowiązku szukają wstrętnych i
grzesznych przyjemności.
Zasypiam po długiej modlitwie i tak mija kolejny szczęśliwy dzień mojego
życia."
Obserwuj wątek
    • Gość: fonf Re: Pora emigrować. IP: *.elartnet.pl / *.elartnet.pl 08.11.02, 20:43
      ach, to o mnie, o mnie:))))
      • Gość: mea_ Re: Pora emigrować. IP: 81.15.184.* 09.11.02, 15:34
        Jejku, jejku, musze isc zmywac, zeby posluchac, jak "garnki wesoło pyrkoczą na
        gazie".
        • tajny.agent1 Re: Pora emigrować. 11.11.02, 01:13
          Gość portalu: mea_ napisał(a):

          > Jejku, jejku, musze isc zmywac, zeby posluchac, jak "garnki wesoło pyrkoczą
          na
          >
          > gazie".
          garnki na gazie pyrkoczą przy zmywaniu???? idiotka
    • Gość: tiger Re: Pora emigrować. IP: *.proxy.aol.com 09.11.02, 20:33
      Przepraszam ze tak glupio pytam ale ...ty jestes stuknieta???..albo kpinki
      urzadzasz??? 5 bachorow??:)))))))))))))))))))))))))))))))) zaraz zdechne ze
      smiechu:)) a przestrzegaj kalendarzyka dalej...bedziesz ich miala 10:)) tiger
    • Gość: wisia Re: Pora emigrować. IP: 217.97.175.* 09.11.02, 20:53
      Murphy... to naprawde Ty? po co emigrowac? wystarczy nie czytac tych 'rzeczy',
      a dzieci wychowywac po swojemu... jak dzieki kalendarzykowi bedziesz juz mial
      piatke wlasnych... Ech Murphy, gratuluje poczucia humoru!!!

      Pozdrawiam krajanie :-)))

      wisia
    • Gość: beba Re: Pora emigrować. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.11.02, 22:49
      kazdy czlowiek ma prawo decydowac o swoim zyciu i tego w jaki sposob je spedza,
      jezeli ta kobieta w ten sposob sie "spelnia" to czemu z niej sie nasmiewac.
      mysle ze wielszym problemem w naszym zyciu sa panowie ktorzy preferuja zelazny
      podzial obowiazkow w malzenstwie i wychodza z zalozenia ze "on pracuje a zona
      tez pracuje i zamuje sie domem i dziecmi" moze czas zdac sobie sprawe z tego ze
      do posiadania dziecka nie przyczynia sie tylko kobieta ale w glownej mierze
      mezczyzna.
      sa ludzie ktorzy zaplanowali sobie duze rodziny z duza iloscia dzieci -
      realizuja swoje plany (marzenia) i jest im z tym dobrze, mysle ze dzieci
      (mlodziez) do ktorych ten podrecznik jest skierowany sama potrafi powiedziec
      jakiej rodziny chce w przyszlosci i czy wogole jej chce a biorac pod uwage
      swiatopoglad jaki jest preferowany w tej chwili przez mlodych ludzi w polsce
      raczej takie scenki rodzajowe nam nie groza - w koncu wolimy wolne zwiazki z
      planowana iloscia potomstwa, wiemy co to jest antykoncepcja i ze kalendazyk to
      przezytek.
      pozwolmy wiec ludziom decydowac o swoim losie - niech realizuja swoje marzenia
      w koncu o doroslosci swiadczy rowniez odpowiedzialnosc za swoje czyny

      pozdrawiam
      • Gość: brytyjka Re: Pora emigrować. IP: *.przezmierowo.sdi.tpnet.pl 13.11.02, 20:28
        beba ma 100% racje. I tyle.
    • Gość: krecha Re: Pora emigrować. IP: *.hwr.arizona.edu 09.11.02, 23:20
      Murphy,

      Powiedz mi, prosze, ze to tylko dowcip....
      • rena_gd Podpucha marphy'ego??? 09.11.02, 23:31
        Gość portalu: krecha napisał(a):

        > Murphy,
        >
        > Powiedz mi, prosze, ze to tylko dowcip....


        Murphy nas podpuszcza... to tylko dowcip... przyszedł do mnie nawet pocztą
        elektroniczną jakiś czas temu...:)))
        Murphy, jeśli to nie podpucha podaj dokładne źródło proszę... tytuł i autora..
        hahahaha

        pozdrawiam
        rena zbuntowana nie pilnująca garnków.. itp. itd.
      • Gość: Murphy Re: Pora emigrować. IP: *.umcs.lublin.pl 10.11.02, 09:33
        widzisz krecha ja też myślałem że to ponury żart mojej podświadomości że nie
        wybudziłem się jeszcze spod narkozy , ale to się okazuje prawdą.
    • Gość: tiger Re: Pora emigrować. IP: *.proxy.aol.com 10.11.02, 11:50
      A od kiedy to tak daleko w polsce juz zaszlo?? ..ja mysle ze dalej sie
      wpolsce gowniarze zenia a po 5 sexie 19 letnie dziewczyny sa wciazy:))..moze
      nie wszystkie ale wiekszosc mysli ze jak ma 25 lat i jest niezamezna to jest
      stara panno:)) polska jest krajem zacofanym nie tylko gospodarczo ale takze
      jesli chodzi o zwiazki pomiedzy ludzkie...niestety tiger
      • senne_marzenie Re: Pora emigrować. 10.11.02, 13:33
        Nie generalizuj. Nawet jesli by tak bylo, to sa gorsze rzeczy na swiecie niz
        byc 19to letnia matka. Kazdy ma prawo zyc jak mu sie podoba. Ale jasne...
        wszedzie jest lepiej, byle nie w Polsce i kazda mentalnosc jest lepsza od
        polskiej.
        • ireo Re: Pora emigrować? Nikt (już) nie zabrania. 10.11.02, 14:57
          ireo wstąpił sobie na chwilę na forum, naiwnie szukając wątku, który byłby >o
          czymś<.

          Takiego na razie nie było (może akurat wyszły?) ale za to trafiło się to i owo,
          na co można, a nawet trzeba zareagować.
          Na przykład ten. Z serii „jak >postępowa< młodzież postrzega życie
          wierzącego/wierzącej”.

          >postępowa< oznacza: „mająca sobie za nic wiarę w Boga i życie według tej
          wiary”.
          Wystarczy zamieścić gdzieś taki durny tekścik, jak powyżej, i od razu znajdzie
          się stadko przyklaskujących entuzjastów. Już mniejsza o to, czy fragment jest
          spreparowany, czy może nawet pochodzi z autentycznego tekstu (chociaż AŻ TAK
          ograniczonych autorów katolickich to chyba nie ma? :-), ważne, że można się
          podłączyć do najazdu na pewne istotne wartości, złośliwie zniekształcone w
          krzywym zwierciadle, bo taki najazd akurat jest w modzie i jeśli ktoś się do
          niego przyłącza, z pewnością może się poszczycić opinią >postępowego<,
          oczywiście w swoich własnych oczach – przecież chodzi o to, żeby skutecznie
          poprawić sobie samopoczucie. Na zasadzie „przykleiło się gówno do okrętu i
          mówi: - Płyniemy!”.

          Być może wielu uważa, że przestrzeganie przykazań wiąże się z taką
          mentalnością, jaką usiłuje wykreować wspomniany satyryczny tekścik miernego
          lotu, ale komuś, kto nie interesuje się poszukiwaniem prawdy i nie wie, na czym
          polega podążanie za Chrystusem, łatwo wmówić bzdury na ten temat. Zresztą takie
          bzdury niektórym bardzo pasują, bo utwierdzają ich w poczuciu, że właściwe jest
          takie życie, jakby Boga nie było, a postawa przeciwna jest po prostu śmieszna i
          godna politowania, dzięki czemu dalej mogą robić swoje, a z ręką w nocniku
          budzą się dopiero po własnej śmierci, kiedy nic już nie można zrobić.

          ireo ani nie ma nic przeciwko żartom w ogóle, ani nie kreuje się w tym miejscu
          na eksperta od teologii moralnej (zwłaszcza że sam ma wiele na sumieniu), ale
          to nie powód, żeby nie przeciwstawić się takim bluźnierczym pierdołom. I nie
          chodzi o jakieś tam „nieposzanowanie uczuć religijnych” czy inne hasła, tylko o
          to, że jeśli ktoś jest w takiej sytuacji, że nie chce i/lub nie rozumie wiary
          (konkretnie rzymskiego katolicyzmu), albo nie wie, na czym ona polega, to niech
          się może lepiej dowie, zamiast powtarzać bełkot rodem z „Nie”, „Faktów i
          czegoś_tam” itp. >postępowej< prasy, której nikt z klasą po prostu nie czytuje,
          jak nie czyta się wydawnictw popierających nienawiść rasową, świadomie
          fałszujących historię itp.

          Na szczegółową recenzję zasługuje inny ‘pogląd’ z tej samej rodziny idiotyzmów,
          cyt.: „wszedzie jest lepiej, byle nie w Polsce i kazda mentalnosc jest lepsza
          od polskiej”. Młodej (najwyraźniej) Autorce gratulujemy >postępowej<
          bezkompromisowości i zadajemy pytania:
          1. czy zna jakąkolwiek mentalność równie dobrze, jak polską (bo chyba jest
          w stanie z czymś porównać, skoro się wypowiada... nie? to szkoda)
          2. czy ktokolwiek przetrzymuje ją w tym znienawidzonym kraju siłą, wśród
          znienawidzonych rodaków? (nie? więc dlaczego...?)
          3. skoro podobno „wszędzie jest lepiej”, to dlaczego jeszcze nie
          przeniosła się do Bangladeszu albo na Cejlon? Hm?

          [dobranoc państwu]
          • ellenai Re: Pora emigrować? Nikt (już) nie zabrania. 10.11.02, 20:10

          • nonstop Re: Pora emigrować? Nikt (już) nie zabrania. 12.11.02, 13:17

            Ech ireo...
            nie za bardzo się zacietrzewiłeś (zdenerwowałeś, przejąłeś-niepotrzebne
            skreślić)???
            "Bluźniercze pierdoły, idiotyzmy (które pisze autorka, jakżeby inaczej -
            Młoda)"?
            Hmmm, coś wojną religijną zapachniało...
            sorry, ale mam takie wrażenie, bo jakby nie miłość bliźniego przyszła mi na
            myśl.
            • ireo Re: Pora emigrować? Nikt (już) nie zabrania. 12.11.02, 15:55
              non, jeszcze tego brakuje, żebyś Ty mi mówił, ile mam się czym przejmować albo
              kiedy zacietrzewiać.
              A jak chcesz, żeby było cacy-cacy, to sobie poczytaj o uprawie roślin
              ozdobnych, gdzie kontrowersje polegają na rodzajach nawozu.
              • tajny.agent1 Re: Pora emigrować? Nikt (już) nie zabrania. 12.11.02, 17:29
                wielki powrt ireo!!!!!!!! Mamy już kilkustronicowe epistoły (ech ta łatwość
                pisania) Jeszcze tylko brakuje nowego wątku o chamstwie.
                witaj ireo! jeszcze Ciebie tu brakowało
                • ireo Re: Pora emigrować? Nikt (już) nie zabrania. 12.11.02, 17:35
                  wzajemnie.
                  też Cię najwyraźniej brakowało.
                  na forum owszem, bywam jeszcze.
              • nonstop Re: Pora emigrować? Nikt (już) nie zabrania. 12.11.02, 18:42
                ireo napisał:

                > non, jeszcze tego brakuje, żebyś Ty mi mówił, ile mam się czym przejmować
                albo
                > kiedy zacietrzewiać.
                > A jak chcesz, żeby było cacy-cacy, to sobie poczytaj o uprawie roślin
                > ozdobnych, gdzie kontrowersje polegają na rodzajach nawozu.

                Dzięki i tak ireo, że z Wieży z Kości Słoniowej raczyłeś dojrzeć mrówkę.
                Ach, nie było wcale moim zamiarem, mówienie TOBIE, " <ile> masz się czymś
                przejmować, albo czym zacietrzewiać".
                Wprawdzie nie bardzo rozumiem sens wszystkich Twoich sformułowań, lecz
                widocznie nie znam wszystkich niuansów języka polskiego.
                Nie miałem złych lub złośliwych zamiarów.
                Po prostu tzw. Jedyne Prawdy Objawione, na dodatek bronione przez krzyżowców,
                to nie to, co lubię najbardziej.
                Duch polata, kędy chce.
                Bywa...
                pozdrawiam hmmm... ekumenicznie?
                non_świetnie_pasujący_do_poradników_o_naturalnych_nawozach
                • Gość: ireo odpowiada Re: Pora emigrować? Nikt (już) nie zabrania. IP: 212.244.167.* 12.11.02, 19:50
                  Ależ proszę :-). Nie mam wprawdzie naglącego przymusu odpowiadania, ale skoro
                  piszesz, że ‘nie miałeś złych lub złośliwych zamiarów’ itp., to – jako łagodny
                  i pokorny altruista – zasługujesz przecież na odpowiedź wartą spokojnego
                  dystansu, na jaki się z takim wdziękiem oddaliłeś od owych ‘krzyżowców’, co to
                  bronią niewiadomo czego.
                  • nonstop Re: Pora emigrować? Nikt (już) nie zabrania. 12.11.02, 21:01
                    Gość portalu: ireo odpowiada napisał(a):

                    > Ależ proszę :-). Nie mam wprawdzie naglącego przymusu odpowiadania, ale skoro
                    > piszesz, że ‘nie miałeś złych lub złośliwych zamiarów’ itp., to 
                    > 211; jako łagodny
                    > i pokorny altruista – zasługujesz przecież na odpowiedź wartą spokojnego
                    > dystansu, na jaki się z takim wdziękiem oddaliłeś od owych ‘krzyżowców
                    > 217;, co to
                    > bronią niewiadomo czego.

                    Coż, czego i w jaki sposób bronili krzyżowcy to powszechnie wiadomo.
                    A'propos: co sądzisz o "krucjacie dziecięcej"?
                    Zresztą, daję pokój myślom o Świętym Officium.
                    Poza tym nadzieją napawa mnie fakt, że masz tam teleskop na tej Wieży.
                    :-)
                    pozdrawiam,
                    non.który.się zasługiwał
                    • Gość: smok_telesfor Re: Pora emigrować? Nikt (już) nie zabrania. IP: 62.65.141.* 13.11.02, 16:26
                      oj, chyba o "krucjacie dziecięcej" nie slyszal, a encyklopedii brak na
                      podoredziu...

                      niech zyja srodki antykoncepcyjne!
    • Gość: tiger Re: Pora emigrować. IP: *.proxy.aol.com 10.11.02, 18:24
      Bez przesady..stwierdzilem tylko fakt..ale w dzisiejszym zyciu oczekuje sie
      czegos wiecej niz rodzenie dzieci w wieku 19 lat:))....i mam okazje porownac
      polske z inna spolecznoscia :)) tiger
      • senne_marzenie Re: Pora emigrować. 10.11.02, 19:40
        lew,
        tzn. czego sie oczekuje w "dzisiejszym zyciu"?
      • dziewczyna_szamana Re: Pora emigrować. 10.11.02, 19:55
        Jak Ty mnie wkurzasz... wrrr... nie jestem patriotką, ale nie mogę patrzeć na
        to pianie hymnów na cześć Niemiec i wszystko co związane z tym krajem. W każdym
        kraju są tacy i inni ludzie. Ale opamiętaj się trochę. Bo według Ciebie Polacy
        mają tylko wady, kraj jest do d***, a Polki to tylko o robieniu śniadanek
        mężusiom marzą i o przynoszenie kapciuszków jak pan i władca z pracy wróci.
        Otóż byłam w Niemczech na wymianie przez dwa tygodnie, mieszkałam z typową
        niemiecką rodziną, spotykaliśmy się w większym gronie wieczorami itp. I powiem
        Ci, że widziałam dużo rzeczy, które mi się nie podobały. I spotkałam ludzi,
        którzy by się od Polaków mogli wiele nauczyć. Ale i było odwrotnie. Więc proszę
        tylko, żebyś nie generalizował. A jak Ci się tak bardzo nie podoba to idź na
        niemiecki czat skoro Polska i Polacy są gorsi. Ufff! Skończyłam :)
        Buziaki.
        aluzjka
        • Gość: smok_telesfor Re: Pora emigrować. IP: 62.65.141.* 13.11.02, 16:33
          szamanka, szkoda nerwow! zostaw, jego sie nie da uratowac! On ma po prostu
          kompleks, ze jest polakiem, bo dzieki temu jego niemieccy koledzy z pracy nim
          pomitaja i traktuja tak, jak zasluguje na to nie-aryjczyk_typu_nordyckiego.

          dr Wiktor Kuppelweisser

          • Gość: kumpelka lwa Re: Pora emigrować. IP: *.dip.t-dialin.net 13.11.02, 17:30
            smoku tak pomiataja Toba tam gdzie jestes ??? Napewno wiesz to z wlasnego
            doswiadczenia.......
            ps. faszysci sa w kazdym kraju moj drogi smoku, a najwieksi to sa w neutralnej
            Szwajcari , miedzy gorami daleko od europy :-))))
            • Gość: smok_telesfor Re: Pora emigrować. IP: 62.65.141.* 15.11.02, 16:56
              jakos mnie sie nie czepiaja, a atmosfery w pracy nie mialem lepszej nigdzie.
              gwoli informacji w pracy mamy wiecej przedstawicieli innych narodow niz
              szwajcarow. co do faszystow to rzeczywiscie co drugi tutaj nosi brazowy albo
              czarny mundur i czapki z trupimi glowkami. pisze z takim opoznieniem bo wlasnie
              wrocilem ze szpitala, po kolejnym pobiciu.

              a tak powaznie, to nie mialem na mysli faszystow, nic z tych rzeczy.
              mialem na mysli to, co uslyszalem od paru ludzi mieszkajacych w Niemczech,
              o ich stosunku do "auslaenderow", niekoniecznie tylko do Polakow.
              zreszta "lepsze" kawaly o Polakach mozna uslyszec w stanach.

              smok_telesfor

              ps. skoro tak bardzo bronisz lwa, to rozumiem, ze podpisujesz sie pod tym co
              powiedzial (post z 10-11-2002 11:50). a moze po prostu nie lubimy smokow?
              no i co za odwaga cywilna wejsc anonimowo...
    • Gość: dUKE Re: Pora emigrować. IP: 80.48.71.* 11.11.02, 15:08
      Przeciez nikt nam nie karze tak zyc;-) A dzieci mozna sobie samemu
      wyedukowac...ze, np. wszystko co czarne to zle z wyjatkiem murzynek i
      murzynkow;-))))


      Pozdrawiam
      • Gość: medi2002 Re: Pora emigrować. IP: *.man.polbox.pl 12.11.02, 19:29
        Marfi masz racje, emigrujmy, nie wiem skad ty wziales te brednie, ja od samego
        czytania nabralem niewatpliwej ochoty upierdolic sie, amen, medi
    • she1961_lodz A co Wy na to...? 12.11.02, 23:26
      Do przemyslenia (zaznaczam: to przedruk!):
      Jesli wiedzial(a)bys, ze kobieta, ktora jest w ciazy, ma juz osmioro dzieci, w
      tym troje gluchych, dwoje niewidomych, jedno uposledzone, a ona sama ma
      syfilis - czy polecil(a)bys jej - bedac lekarzem - usunac ciaze? Odpowiedz,
      prosze, na to pytanie.
      • Gość: agni_me Re: A co Wy na to...? IP: *.u.mcnet.pl 13.11.02, 10:38
        she1961_lodz napisała:

        > Do przemyslenia (zaznaczam: to przedruk!):
        > Jesli wiedzial(a)bys, ze kobieta, ktora jest w ciazy, ma juz osmioro dzieci,
        w
        > tym troje gluchych, dwoje niewidomych, jedno uposledzone, a ona sama ma
        > syfilis - czy polecil(a)bys jej - bedac lekarzem - usunac ciaze? Odpowiedz,
        > prosze, na to pytanie.

        She :-)))
        zostaw Mozartową w spokoju. :-))))
        A poważniej. Ten przykład podawany z lubością przez wszystkie organizacje
        antyaborcyjne jest idiotyczny. Życie ludzkie ma tę samą wartość, bez względu na
        to, czy jest życiem Wolfganga Amadeusza czy życiem idioty.
        agni_me_i_divertimento_in_D_bodajże :-))))
        • Gość: ireo_sie_czepia Re: A co Wy na to...? IP: 212.244.167.* 13.11.02, 10:40
          to prawda, ale chodziło o Bethovena.
          • Gość: oczy_migdalowe Re: A co Wy na to...? IP: *.u.mcnet.pl 13.11.02, 10:49
            Gość portalu: ireo_sie_czepia napisał(a):

            > to prawda, ale chodziło o Bethovena.

            Ireo :-))))
            znowu na posterunku ?????? a swoją drogą polecam Ci divertimento, świetnie robi
            z rana, nawet jeśli przyczynia się do takich tragicznych pomyłek jak
            przypisanie Mozartowej syfilisu. :-)
            agni_me_i_sonata_z_kochelowskim_numerem_13
        • she1961_lodz Re: A co Wy na to...? 13.11.02, 13:15
          Agni, w moim zrodle to byla Beethovenowa...
          • Gość: agnni_me Re: A co Wy na to...? IP: *.u.mcnet.pl 13.11.02, 14:22
            she :-)))
            już wiem, już wiem :-))) przed ireo się kajałam za pomyłkę okrutną.
            Pociecha w tym, że pomyliłam przypadłości rodzinne wielkich kompozytorów, a nie
            symfonie :-))))
            Pytałaś o przemyślenia .... moje są właśnie takie. Argument wyjątkowo
            idiotyczny, jeśli ma skłonić do uznania aborcji za zło. Aborcja jest złem nie
            dlatego, że można w ten sposób nie usłyszeć kolejnego arcydzieła, jest złem bo
            jest zła.
            pozdrawiam serdecznie
            agni_me_i_ponownie_divertimento
      • Gość: ireo odpowiada Re: A co Wy na to...? IP: 212.244.167.* 13.11.02, 10:39
        Samo to, że czyjaś matka "ma już osmioro dzieci (w tym ileś-tam
        niepełnosprawnych) i syfilis" nie jest żadnym powodem do chęci unicestwienia
        tego kogoś.
        Z medycznego punktu widzenia taki płód miałby bardzo trudną sytuację i
        właściwie niewielkie szanse, ale zastanawiać należy się nad tym, jak sprawnie
        leczyć (przede wszystkim ten nieszczęsny syfilis - w trakcie ciąży), a nie nad
        tym, jak sprawnie zabić, żeby nie mieć kłopotu.
        Dla mnie cała publiczna debata o aborcji kręci się jak pies za własnym ogonem
        poza zasadniczym tematem, bo dyskutanci (a najczęściej dyskutantki) koncentrują
        się na prawach matki (czyli na sobie) nie biorąc pod uwagę praw dziecka, które
        nie jest przecież przedmiotem - własnością matki i ma prawo się narodzić.
        • Gość: smok_telesfor Re: A co Wy na to...? IP: 62.65.141.* 13.11.02, 16:59
          jesli chodzi o aborcje, jestem tego samego zdania (o dziwo, gdyz jestem
          ateista), jest to morderstwo z premedytacja, ale jesli chodzi o kolejne
          uposledzone dzieci to mysle, ze
          chyba lepiej skorzystac z czegos bardziej skutecznego niz "kalendarzyk" czy
          inne promowane przez Kosciol Katolicki, ktorego jestes wielkim oredownikiem
          (oczywiscie sluszny i jedyny rzymskokatolicki majay monopol na prawde), metody
          antykoncepcji.

          smok_antychryst

          ps1. wlacz sobie czasem radio Maryja i sie zastanow, co jest wieksza
          profanacja, to co jest napisane na poczatku tego watku (w zwiazku z czym
          zaszczyciles nas wielce umoralniajacym tekstem), czy to co w audycjach w/w
          radia idzie uslyszec.

          ps2. oszczedz sobie epitetow, przyjmuje wszystkie z poprzedniego tekstu, oraz
          w ciemno te, ktore cisna sie wlasnie na Twe usta

          • ireo dla smoka, co tak dużo napisał :-) 13.11.02, 18:16
            A, smok :-)
            - tylko skąd ten pomysł, że ireo miałby Cię czymś obrzucać? Ja Cię mogę
            ściegiem mereżkowym np., bo umiem jeszcze z prac ręcznych w przedszkolu, ale
            musiałbyś ładnie poprosić i dostarczyć materiały na własny koszt.

            Czy tekst był 'umoralniający'- nie wiadomo. Prawdopodobnie zależy dla kogo.
            I dlaczego w sprawie aborcji zgadzasz się 'o dziwo'? Czy myślisz, że jeśli się
            uważasz za ateistę, to samo to już Cię jakoś wyłącza spod zdrowego rozsądku i
            wrażliwości, czy co? Wydaje mi się, że ludzie mają różne dary i niekoniecznie
            łaska wiary zbiega się w jednej osobie z darem rozeznania, ale to już temat na
            osobne rozważanie.

            Owszem, zwolennikiem Kościoła jestem i się do tego przyznaję, ale to chyba
            logiczne, bo jak można do czegoś należeć i jednocześnie wieszać na tym czymś
            psy? (nawet w przypadku jakiejś zwykłej ludzkiej organizacji, bez wymiaru
            duchowego, byłaby to postawa dziwna i wskazująca na potrzebę udzielenia mi
            konsultacji przez biegłego specjalistę :-)

            Jeśli chodzi o metody antykoncepcji, to mam odpowiednie wykształcenie, żeby
            stwierdzić, że te dopuszczone przez Kościół nie są złe pod względem
            skuteczności, wyraźnie zaś lepsze pod względem bezpieczeństwa stosowania, a ich
            największe wady to: bezpłatność (nie można na nich zarobić, więc nikt do nich
            masowo nie zachęca) i konieczność uważnej obserwacji funkcji organizmu. Ale to
            też temat na osobną dyskusję, która zajęłaby chyba połowę portalu, i nie o to
            chodzi, tylko o aspekt duchowy całej sprawy.

            Mam jeszcze pytanie, co rozumiesz przez 'monopol na prawdę', bo nie wiem.
            Prawda jest, jaka jest, ale można sobie wybrać, czy się chce jej szukać i ją
            uznawać, czy raczej wierzyć w coś innego. Kiedy ludzie mówią o 'monopolu na
            prawdę' mam wrażenie, że mają Kościołowi za złe, że głosi poglądy wynikające z
            objawienia, zamiast ich własnych.

            Po co odsyłasz mnie do słuchania Radia Maryja? Radio M. to nie jest to samo, co
            Kościół. Wprawdzie pod wpływem ogólnopolskiego szumu na ich temat znalazłem
            sobie tę stację i ze dwa razy usłyszałem tam ciekawą audycję, ale także parę
            razy coś, co nie zgadzało mi się z nauką Kościoła (inna sprawa, że to
            spostrzeżenie dotyczyło raczej zdań wypowiadanych na antenie przez słuchaczy).

            Właściwie skoro tak dobrze wiesz, co mi się ciśnie na usta, mógłbyś skrócić
            sprawę i od razu odpowiedzieć na to, co napiszę Ci następnym razem :-)

            i.
            • Gość: smok_telesfor eeee, takie tam moje grafomanstwo... IP: 62.65.141.* 13.11.02, 21:25
              1. nie zrozumiales za bardzo intencji sennego_marzenia, to byla sarkastyczna
              odpowiedz na durny tekst tigra (lwa) - to jeszcze do wczesniejszej twej
              wypowiedzi
              2. co do obrzucania, uprzedzajac wyeliminowalem, a jesli bylem nadgorliwy to
              sorka
              3. nie uwazam sie za ateiste, ja nim jestem
              4. ty jestes zwolennikiem kosciola i jak mowisz jest logiczne, ze nie wieszasz
              na nim psow, natomiast nieprawdziwe jest zalozenie (przez co i cale rozwiazanie)
              iz osoba piszaca tytulowy tekst rowniez do kosciola nalezy
              5. antkoncepcja, wyksztalcenie, mania przesladowcza (przeklete koncerny
              farmaceutyczne wciskaja kit, antybiotyki tez lepiej odstawic, przeciez mozna
              wychodowac samemu troche zielonej plesni...). nie trzeba byc lekarzem (badz
              zawod pokrewny), zeby wiedziec conieco o roznych metodach antykocepcji, ich
              wadach i zaletach, a wybacz wole wydac te paredziesiat zlotych miesiecznie i
              miec pewnosc niz latac z termometrem, a potem jeszcze i tak miec ten 1%
              niepewenosci. "Aspekt duchowy calej sprawy" - skad ty bierzesz te slogany?
              6. ilu ludzi tyle prawd, wiec nie mow ze jest jedna i trzeba jej szukac
              7. Radio M - temat rzeka, moze lepiej go ominmy, no chyba, ze nalegasz
              8. moze jednak Ty napisz te odpowiedz, ja nie mam tak kwiecistego stylu

              smok_telesfor

              ps. niecierpliwie czekam na riposte, w koncu mozna pogadac


              • ireo znowu dla smoka i znowu dużo :-) 14.11.02, 12:23
                Gość portalu: smok_telesfor napisał(a):

                > 1. nie zrozumiales za bardzo intencji sennego_marzenia, to byla sarkastyczna
                > odpowiedz na durny tekst tigra (lwa) - to jeszcze do wczesniejszej twej
                > wypowiedzi
                > 2. co do obrzucania, uprzedzajac wyeliminowalem, a jesli bylem nadgorliwy to
                > sorka
                > 3. nie uwazam sie za ateiste, ja nim jestem
                > 4. ty jestes zwolennikiem kosciola i jak mowisz jest logiczne, ze nie
                wieszasz
                > na nim psow, natomiast nieprawdziwe jest zalozenie (przez co i cale
                rozwiazanie
                > )
                > iz osoba piszaca tytulowy tekst rowniez do kosciola nalezy
                > 5. antkoncepcja, wyksztalcenie, mania przesladowcza (przeklete koncerny
                > farmaceutyczne wciskaja kit, antybiotyki tez lepiej odstawic, przeciez mozna
                > wychodowac samemu troche zielonej plesni...). nie trzeba byc lekarzem (badz
                > zawod pokrewny), zeby wiedziec conieco o roznych metodach antykocepcji, ich
                > wadach i zaletach, a wybacz wole wydac te paredziesiat zlotych miesiecznie i
                > miec pewnosc niz latac z termometrem, a potem jeszcze i tak miec ten 1%
                > niepewenosci. "Aspekt duchowy calej sprawy" - skad ty bierzesz te slogany?
                > 6. ilu ludzi tyle prawd, wiec nie mow ze jest jedna i trzeba jej szukac
                > 7. Radio M - temat rzeka, moze lepiej go ominmy, no chyba, ze nalegasz
                > 8. moze jednak Ty napisz te odpowiedz, ja nie mam tak kwiecistego stylu
                >
                > smok_telesfor
                >
                > ps. niecierpliwie czekam na riposte, w koncu mozna pogadac
                >
                >


                1. może i nie zrozumiałem, już nie pamiętam :-) zwłaszcza, że ‘lwa’ nie
                czytuję.
                2. a drobiazg.
                3. wolę mówić, że się uważasz, bo przecież nic na ten temat nie wiem –
                ludzie deklarują się jako ateiści z różnych powodów, ale i tak każdy w coś
                wierzy (choćby w to, że niczego nie ma) – a poza tym to się niekiedy
                nieoczekiwanie zmienia.
                4. ‘osoba piszaca tytulowy tekst’ sama napisała, że należy. A jak należeć
                nie chce, to po co pisze?
                5. tu mylisz pojęcia. Narobiłeś w tym punkcie tyle bigosu, że nie wiem,
                czy w ogóle istnieje wyczerpująca odpowiedź. Spróbujmy:
                ‘koncerny farmaceutyczne’ znam doskonale, także od wewnątrz, i nie uważam ich
                bynajmniej za ‘przeklete’. Natomiast zdaję sobie sprawę z mechanizmów
                marketingowych i sposobu, w jaki działa rynek – skutkiem jest m.in. to, że w
                każdej aptece można dostać kilkadziesiąt róznych środków o działaniu
                antykoncepcyjnym lub wczesnoporonnym, a np. leku na trąd nigdzie nie kupisz –
                nie dlatego, że jest niepotrzebny albo że nie można go opracować i
                zarejestrować, tylko dlatego, że to się nie opłaca. Przemyśl to sobie i zważ,
                że preparaty antykoncepcyjne niczego nie leczą (przeciwnie – zaburzają jedną z
                funkcji organizmu, jaką jest płodność), więc porównanie do antybiotyków to
                nonsens. Innym ważnym pytaniem jest, czego właściwie jesteś pewny, wydając ‘te
                paredziesiat zlotych miesiecznie’... też warto się nad tym zastanowić. Ale
                niewiele z tego zastanawiania się wyniknie dla kogoś, dla którego kwestie
                duchowe to slogany. Wydaje Ci się, że istnieje tylko materia i energia? A skąd
                w takim razie bierze się miłość? To też slogan?
                6. tu się najbardziej nie zgadzamy. Nie jest tak, że ‘ilu ludzi tyle
                prawd’. Oczywiście każdy sobie wybiera, w co wierzy, zapewne pod wpływem
                okoliczności, ale to nie znaczy, że wszystkie ludzkie prawdy są równorzędne.
                Niektóre wyglądają bardzo ładnie, dopóki się nie popatrzy, do czego
                doprowadzają (w dużej skali: np. nazizm – ponad 50 mln ofiar, albo komunizm –
                ponad 80 mln ofiar – już po nierównej liczbie trupów widać, że nie
                były ‘równorzędne’). Zresztą ofiary mogą istnieć również wtedy, gdy ktoś podąża
                za własną ludzką prawdą, przedstawiając ją np. jako prawdę religijną, rzekomo
                tę właściwą. Prawda jest jedna (i to w każdej sprawie, nie tylko w
                zasadniczej), przejawiająca się w różny sposób, ale trudność polega na tym, że
                człowiek nie jest w stanie jej do końca poznać za życia, a poza tym nie każdy
                chce, bo wyobraża sobie, że to go narazi na cierpienia, zmiany, utratę złudnej
                kontroli itp. Wartość twierdzenia ‘ilu ludzi tyle prawd’ można na co dzień
                obserwować w mediach, jeśli ktoś jest wystarczająco wnikliwy i krytyczny. Jedna
                wersja, druga wersja, trzecia... potem jeszcze kilka innych... w końcu jedni
                wierzą w to, inni w tamto... a jak jest naprawdę, nie bardzo wiedzą nawet
                dziennikarze-autorzy.
                7. nie nalegam, bo słuchałem tylko kilka razy i nie mam materiału do
                dyskusji :-)
                8. właśnie skończyłem. Jeśli się wkradło trochę kwiecistości, to z
                rozpędu :-)

                Może jeszcze dla wyjaśnienia:
                nie usiłuję nikogo do niczego przekonywać. I tak nie dałbym rady :-), a poza
                tym nie uważam się za eksperta albo świętego, albo natchnionego, tylko
                zwyczajnie uważam, że jeśli się głosi rzeczy niedobre, od których ktoś mógłby
                stać się gorszy, niż jest (tzw. ‘zgorszenie’ – słowo jak najbardziej aktualne),
                albo utwierdzić się w sposobie myślenia/działania, który może go pozbawić życia
                (mam tu na myśli przede wszystkim ludzi ochrzczonych, bo do innych nic nie
                mam), to przeciwstawianie się jest uzasadnione.

                • Gość: smok_telesfor i znowu od smoka dla ireo IP: 62.65.141.* 15.11.02, 18:11
                  1. nie sadzisz, ze moglbys lwa nawrocic? nie powinno to byc twym celem, jako
                  czlonka Kosciola? poza tym jednak zabral glos i nie czytajac go tracisz kontekst
                  2. -
                  3. myslisz, ze jak sie zestarzeje i poczuje nadchodzaca smierc, to nagle pojde
                  na kolanach do Czestochowy? nic z tych rzeczy. natomiast z jakich powodow
                  jestem ateista i co przez to rozumiem to temat naprawde na duzo obszerniejsza
                  dyskusje i moglaby ona byc mocno emocjonalna z mojej jak i Twojej, badz innych
                  czytajacych, strony.
                  4. jesli to autobiografia, to do Kosciola nalezy i jak najbardziej jest z tego
                  szczesliwa. jesli zas nieautobiografia, to raczej brak informacji na ten temat.
                  napisales "Owszem, zwolennikiem Kosciola jestem i sie do tego przyznaje, ale to
                  chyba logiczne, bo jak mozna do czegos nalezec i jednoczesnie wieszac na tym
                  czyms psy? (nawet w przypadku jakiejs zwyklej ludzkiej organizacji, bez wymiaru
                  duchowego, bylaby to postawa dziwna i wskazujaca na potrzebe udzielenia mi
                  konsultacji przez bieglego specjaliste :-)". nie uwazasz, ze wiele zmian, w
                  roznych organizacjach, o charakterze religijnym czy tez swieckim, mialo miejsce
                  po krytyce ich dzialalnosci dobiegajacej od wlasnych czlonkow?
                  Widze, jestes bardziej konserwatywny niz obecny Papiez.
                  5. tu znowu zacytuje "skutkiem jest m.in. to, ze w kazdej aptece mozna dostac
                  kilkadziesiat róznych srodków o dzialaniu antykoncepcyjnym lub wczesnoporonnym,
                  a np. leku na trad nigdzie nie kupisz – nie dlatego, ze jest niepotrzebny albo
                  ze nie mozna go opracowac i zarejestrowac, tylko dlatego, ze to sie nie
                  oplaca."
                  drobne pytanie, ilu chorych na trad znasz? ja nie znam zadnego, nie slyszalem o
                  takim ani w mojej rodzinie, ani wsrod rodzin moich znajomych, a i w prasie o
                  takim przypadku nic nie znalazlem. Po co taki lek w aptece???
                  o chorych na raka slyszalem wiele, w rodzinie tez takowych mialem, mysle ze
                  kazdy mial. jesli byloby lekarstwo na niego to koncerny zarobilyby krocie!
                  a moze jednak nie jest tak latwo je wynalezc???

                  no koncowke w tym punkcie to masz kiepska - twierdzenie "Ale niewiele z tego
                  zastanawiania sie wyniknie dla kogos, dla którego kwestie duchowe to slogany"
                  delikatnie mowiac nie jest zbyt dobrym argumentem. zbyt mocno nagiales moja
                  wypowiedz, nie uwazasz? a moze brak argumentow merytorycznych?
                  6. no chlopie, faszyzm i komunizm to nie sa zadne prawdy, to sa doktryny
                  polityczne, cos ci sie pomieszalo. mowiac "co czlowiek to inna prawda" mam na
                  mysli to, ze prawda dla kazdego jest inna, bo inaczej ja odebral, w inny sposob
                  do niego dotarla, bo zmysly ktoymi ja odebral sa niedoskonale. po co szukac w
                  doktrynach, prosty przyklad to spalony w pilce noznej. zaleznie od kata pod
                  jakim patrzymy widzimy spalonego badz jego brak, zwykly blad paralaksy, a jesli
                  tak bardzo potrzbujesz przykladow z ofiarami, to napewno spalone ich troche tez
                  dostarczyly ;-)
                  a media maja to do siebie, ze dzieki nim mozna pokazywac to, co "komus" jest
                  najbardziej na reke, ale rowniez mozna przewinac i zobaczyc jak
                  bylo "naprawde", z wlasciwego kata.
                  7. -
                  8. -

                  co do epilogu, skad Twoje przeswiadczenie, ze to Ty masz racje? a moze to Ty
                  mozesz doprowadzic kogos do "zgorszenia" swoimi wypowiedziami?
                  moze intencje jednych i drugich sa takie same? ale dobrymi intencjami jest
                  pieklo wybrukowane, nieprawdaz?

                  smok_telesfor
          • Gość: bak Re: A co Wy na to...? IP: *.dip.t-dialin.net 14.11.02, 07:14
            Smoku, za morderstwo z premedytacja optujesz za kara smierci, czy tez jako
            humanista kara dozywotniego wiezienia sie zadowolisz?

            bak_bez_poczucia_humoru
            • Gość: smok_telesfor Re: A co Wy na to...? IP: 62.65.141.* 15.11.02, 17:02
              jak najbardziej smierc. aczkolwiek troszeczke bym to zmodyfikowal.
              niehumanitarny nie jest wyrok smierci, ale to, ze z tym wyrokiem ktos
              jeszcze zyje przez lata zanim jest on wykonany. wyrok i wykonanie go -
              natychmiastowe.

              smok_nie?humanitarny_dla_mordercow
    • Gość: triss co to jest menstruacja?-czyli do ireo i nie tylko! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.11.02, 12:04
      ireo, chyba nie zrozumiałeś intencji Murphiego :) To nie on ośmiesza "podstawy
      wiary" itd. ale ludzie, którzy tworza podobne teksty. Uważam, że podobne
      pierdoły (chodzi mi o tekst) są warte napietnowania, bo właśnie one kreują
      obraz zacofanego, zaściankowego Polaka katolika, który rówież uwaam za fałszywy
      (patrz: choćby doskonała od lat publicystyka Tygodnika Powszechnego) Nie wiem,
      czy ten, przytoczony przez Murphiego jest z podręcznika; ja natomiast na WŁASNE
      OCZY widziałam w książce do wychowania do życia w rodzinie (czy jakoś tak),
      zatwierdzonej przez MENIS (podówczas MEN)w 2000 r. (w weekend postaram się
      znaleźć dane, tzn. autorów, Wydawnictwo, leżą w kartonikach od czasu
      przeprowadzki itp.)tekst następujący:

      CO TO JEST MENSTRUACJA i odpowiedź
      : JEST TO PŁACZ MACICY KRWAWYMI ŁZAMI Z ŻALU ŻE NIE MA DZIECKA.Bez komentarza.
      • ireo Re: no i dalej nie wiem... 13.11.02, 15:56
        triss. co za zawód mi sprawiłaś.
        tak nie można. człowiek w dobrej wierze otwiera, a tam żadnych informacji.
        myślałem, że mi wreszcie wyjaśnisz, co to jest ta menstruacja, a Ty tu jakieś
        poezje...
      • pietrek2 Re: co to jest menstruacja?-czyli do triss 15.11.02, 06:33
        Triss, chyba po raz pierwszy nie moge sie zgodzic z Twym postem.
        Coz z tego, ze napietnujemy ludzi piszacych takie pierdolki? Przeciez to nie
        zmieni faktu, ze podzialy wewnatrz Kosciola katolickiego w Polsce istnieja, i
        sa zasadnicze. Podzialy tak swieckich, jak i duchowienstwa, w tym episkopatu.
        Publicystyka Tygodnika (czesciowo, oczywiscie, za to od dawna) jest polemika
        z 'zacofanym, zasciankowym Polakiem-katolikiem'. Publicystyka ta, o czym
        przeciez wiemy, byla i jest odbierana przez episkopat i prymasa raz lepiej raz
        gorzej. Podobnie zreszta jak sam 'Polak-Katolik', dla jednych bedacy 'sola tej
        ziemi', a dla drugich mniej jakby.
        Co do podrecznika: inne hasla sa rownie smaczne; znacznie bardziej jednak
        niepokoi mnie fakt, ze MEN to zatwierdzil.

        Ireo: duzy szacunek za pryncypialnosc. (Choc po przeczytaniu pierwszego posta
        podzielilem wrazenie Nona. Jak w starym dowcipie: 'Teraz nastapi taka walka o
        pokoj, ze kamien na kamieniu nie zostanie!')

        Melu Ponizej, drobna uwaga: nie tylko wybor wartosci, ale i sposob ich obrony
        jest sprawa bardzo indywidualna. Ireo i Smok z radoscia, jak mysle - a moze i
        Ty sie ze mna zgodzisz, mogli sie troche poszczypac, ale przeciez zrobili to
        gustownie.

        Pozdrawiam wszystkich;-)
        kanarek

        > To nie on ośmiesza "podstawy
        > wiary" itd. ale ludzie, którzy tworza podobne teksty. Uważam, że podobne
        > pierdoły (chodzi mi o tekst) są warte napietnowania, bo właśnie one kreują
        > obraz zacofanego, zaściankowego Polaka katolika, który rówież uwaam za
        > fałszywy (patrz: choćby doskonała od lat publicystyka Tygodnika
        > Powszechnego) Nie wiem, czy ten, przytoczony przez Murphiego jest z
        > podręcznika; ja natomiast na WŁASNE
        > OCZY widziałam w książce do wychowania do życia w rodzinie (czy jakoś tak),
        > zatwierdzonej przez MENIS (podówczas MEN)w 2000 r. (w weekend postaram się
        > znaleźć dane, tzn. autorów, Wydawnictwo, leżą w kartonikach od czasu
        > przeprowadzki itp.)tekst następujący:
        >
        > CO TO JEST MENSTRUACJA i odpowiedź
        > : JEST TO PŁACZ MACICY KRWAWYMI ŁZAMI Z ŻALU ŻE NIE MA DZIECKA.
        • Gość: triss pietrek ;-) ireo IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.11.02, 13:59
          Wiesz, tak naprawdę to ja nawet nie wiem, czy powinno się to piętnować :)
          napisałam to "ku obronie" Murphiego, któremu zależało jedynie na przedstawieniu
          tego tekstu w sposób humorystyczny, a dostał po głowie co najmniej tak, jakby
          obraził jakąś ważną relikwię ... (gdyby ten tekst w podręczniku był prawdziwy,
          możnaby się było uśmiechnąć, głównie z tytułu jego koszmarnej nieporadności
          i "natręctwa" oraz faktu, ze nie jest on w stanie zaciekawić i przekonać
          młodych ludzi do takich a nie innych wzorców życia - w tym kontekście
          śmieszność tkwi w nieporadności i indolencji "pedagogicznej" autora)
          Osobiście takie kawałki wywołują mój uśmiech, ale nie wiem czy jest sens z tym
          polemizować (jest to zastrzeżone dla publikacji chociażby K.H.Deschnera -
          nawiasem mówiąc, ireo, pietrek - ciekawi mnie czy czytaliście kiedyś coś tego
          gościa i co o tym myślicie?) Jednocześnie rozumiem ireo, który wypowiedział się
          w kwestii dość "mechanicznego" i banalnego ośmieszania pewnych - wcale nie
          reprezentacyjnych, moim zdaniem, postaw: jakoś dziwnie odnoszę wrażenie, że
          tego typu teksty są preparowane przez nawalonych winiaczem studentów pierwszego
          roku polonistyki czy pedagogiki i "puszczane w obieg" jako prawdziwych. To
          żałosne, z kilku przyczyn: po pierwsze - nikt nie ma prawa ośmieszać wzorców
          czy kanonów życia przyjętych przez innych - nie udowodniono naukowo, że
          życie "dzianego", stołecznego przedstawiciela klasy "single", włóczącego sie po
          nocnych "clubbingowych" party, a Wigilię spędziającego w modnych austriackich
          kurortach narciarskich, jest lepsze niż życie osób, które zdecydowały się na
          rodziny wielodzietne, kultywujące wartości chrześcijańskie, nawet takich, które
          dla "postępowych katolików" mogą ocierać się o dekoracyjną dewocję. Jedni
          szukają Boga wszędzie, podczas spacerów w lesie, w górach - inni potrzebują do
          tego blichtru i splendoru kościołów: obrazów, strojnych ołtarzy i kunsztownych
          dekoracji. Co w tym złego? Umiesz dostrzec Boga w brzozie? To się do niej
          uśmiechnij :) ... Potrzeba ci do tego personifikującej Go ikony, rzeźby,
          obrazu - co w tym złego? Na tym świecie jest miejsce dla wszystkich... Podstawą
          wszystkiego, jest według mnie, tolerancja ; takie "stachuryczne": "dla
          wszystkich starczy miejca, pod wielkim dachem nieba...." Mimo, iż jestem
          ewangeliczką, nie zamierzam przekonywać mojej babci ze strony taty, że nie
          należy rok w rok wyrzynać z ogrodu lilii złotogłów (pod ochroną)w celu
          dekoracji bocznej nawy "maryjnej". Jeśli to ją uszczęśliwia

          I PS. IREO PRZECIEŻ TŁUMACZYŁAM ŻE TO PŁACZ KRWAWYMI ŁZAMI NIE? ;-)?


          • pietrek2 Re: pietrek ;-) ireo 21.11.02, 04:42
            Triss, awaria domowego kompa, przepraszam za zwloke w odpowiedzi!!
            Nie znam K.H.Deschnera - polec prosze od czego zaczac?
            A co do reszty - zgoda oczywiscie, przeciez pisalem, ze z twymi
            postami to ja sie zgadzam!;-)
            Male wyjasnienie: Murphy napisal dwa posty, ten drugi tez o Kosciele
            ale mocno niesmaczny (Wojtek go swietnie skwitowal), i stad pewnie
            Murphiemu i tutaj sie obrywa.

            Pozdrawiam Cie;)
            kanarek
    • melancho Re: Pora emigrować. 14.11.02, 00:27

      Hm.

      Chciałem powiedziec , że dyskusja toczy się bardzo ciekawe mimo, że nie
      ustrzeżono się personalnych konfliktów, które naprawde nie są warunkiem
      koniecznym dyskusji.

      Osobiście sądzę, że tekst,który zamiescił Murph nie pochodzi ze źrodła które,
      zapewne w dobrej wierze, podał. Myślę, że nawet Ezechiel nie palnał by czegos
      takiego a i Savonarola miałby pewne opory;-) Po ludzku rzecz biorąc nikt nie
      byłby na tyle głupi by skalą idiotyzmów zniechęcać młodą osobę czytającą taki
      tekst. Kiedyś przypadkiem trafiłem na stronę Ku-Klux-Klanu i ku mojemu
      przerażeniu znalazłem odnośnik "KKK for kids"..rzecz straszna sama w sobie,
      niemniej jednak brak tam było wezwań do nienawiści rasowej, jedynie
      uzasadnienie segregacji, poparte wyrwanymi z kontekstu wersetemi Biblii.
      Zawarto nawet wskazanie że nalezy szanowac Murzynow, choc nie mieszac sie z
      nimi. Byly to oczywiscie klamstwa, przykrywka dla tego czym jest KKK i do czego
      prowadzi w nim udzial. Jaki z tego wniosek? Skoro nawet taka eksterma unika
      agresji w wypowiedziach do mlodych , to jaki cel mieliby wydawcy podrecznika??

      Zgadzam sie z ireo, co do tego, ze tego typu teksty sa niesmaczna falszywka,
      ktore produkuje sie w celu zaognienia stosunkow prawo-lewo. Czytajac watki
      forum GW (szczegolnie forum 'kraj') zauwazylem , ze zapieklosc niektorych osob
      deklarujacych sie jako lewicowcy osiagaja podobny stopien zacietrzewienia i
      nienawisci jak zółciowe wpisy skinheadow, integrystów itp. Dla mnie osobiście
      pojecie "Oszołom" odnosi sie zarówno do jednych jak i drugich i sądzę że wiele
      osób o tym zapomina, że tego typu działania należy piętnowac równie ostro
      niezależnie czy ma się poglądy lewicowe czy prawicowe. I gdyby miało być tak (
      w co nie wierzę zupełnie), że cytat Murpha rzeczywiście pochodzi z podręcznika
      to należałoby sprawę piętnować, jako,że kika zawartych w nim elementów (np o
      kobiecie jako ulomnym bycie) jest sprzeczne z Konstytucja, Deklaracja Praw
      Czlowieka i Obywatela i..katechizmem Kosciola Katolickiego.Z drugiej strony
      uważam jednak,że naganne jest wyszydzanie i wyśmiewanie (bez podania powodów
      krytyki) innego niż dominujący styl życia, jeśli stanowi czyjś wybór (tak jak
      napisala beba). Jesli jest pakowaniem się w prywatne sprawy nawoływanie do
      stosowania naturalnych środków antykoncepcyjnych, to czy nie jest nim szydzenie
      ze stylu życia kobiety zajmującej się tylko domem? W tym zakresie popieram
      stanowisko ireo.

      Trdycyjnie przyczepię się jednak do metody dyskusji. Postawienie tezy
      o "opowadaniu przez kogoś pierdół", bardzo obniża jakość wypowiedzi i może
      uniemożliwić drugiej stronie rozsądną replikę, mimo, że argumentu mogę opierać
      sie o logikę.
      Z kolei gwałtwona reakcja na krytykę (ireo naprawdę nie rozumiem co takiego
      nonstop napisał by spowodować taką żółć...) zaognia kłótnię a niszczy dyskusję
      (nonku, zgodzisz sie chyba, ze argument krucjaty dzieciecej przeciw Kosciolowi
      jako instytucji teraz jest efektowny moze ale chyba nie efektywny;-)).
      Prawdziwe forum to jest WYMIANA myśli, a nie GŁOSZENIE ich. Warto więc pomyśleć
      o partnerze w dyskusji zanim się coś napisze - empatia po pierwsze.

      Zdania wielu osób, także tych,z którymi różnię się światopoglądowo(pozdrawiam
      serdecznie drogi smoku :-))), były bardzo rozważne i spokojne, co biorąc pod
      uwagę temat należy bardzo cenić i ...miec nadzieję na przyszłość :-)

      melancho

      P.S. Wybaczcie tak długi wpis





      • Gość: smok_telesfor male sprostowanie IP: 62.65.141.* 15.11.02, 18:18
        prawica i lewica to nie katolicy kontra reszta swiata. To pojecia duzo szersze.
        Choc nie dziwie sie, ze ich uzyles skoro w masowych srodkach przekazu
        popelniany jest nagminnie ten sam blad.

        smok_telesfor
        • melancho Re: male sprostowanie 16.11.02, 11:28
          Gość portalu: smok_telesfor napisał(a):

          > prawica i lewica to nie katolicy kontra reszta swiata. To pojecia duzo
          szersze.
          >
          > Choc nie dziwie sie, ze ich uzyles skoro w masowych srodkach przekazu
          > popelniany jest nagminnie ten sam blad.
          >
          > smok_telesfor

          Drogi smoku
          Wcale nie twierdziłem , że prawica i lewica to...itd.
          Pisalem o ekstremach: lewakach i integrystach, ktorzy w rownym stopniu budza
          moj niesmak, a mam poczucie (byc moze mylne), ze lewackie farmazony nie sa tak
          gruntownie krytykowane jak integrystyczne.

          Pozdrawiam
          mel
          • orissa Re: Ludzie..... 16.11.02, 13:56
            Ja tylko informacyjnie. Przeczytalam caly watek kilkakrotnie.
            To milo, ze chcecie sobie porozmawiac. Bede sobie czytac czasem ten watek aby
            zobaczyc kiedy zdejmiecie biale rekawiczki.
            Pozdrawiam.
            • Gość: smok_telesfor Re: Ludzie..... IP: 217.20.198.* 16.11.02, 15:35
              przeczytaj jeszcze raz....
              • ireo dla smoka i najbardziej wytrwałych 17.11.02, 00:13

                Smoku drogi

                pomysł ‘przeczytania jeszcze raz’ jest niezły, o ile sam go zastosujesz, bo
                najwyraźniej ostatnim razem nie udało mi się spowodować, żebyś zrozumiał, co
                napisałem. Czasem dostrzegasz różne rzeczy, które wcale nie wynikają z mojego
                tekstu. To nie jest wygodne, bo jeśli chcę teraz zostać zrozumianym, powinienem
                zacząć wszystko rozdrabniać i wyjaśniać szczegóły, a możliwe, że i tak trafię w
                pustkę, bo nie musi Ci wcale chodzić o to, żeby zrozumieć, tylko o coś zupełnie
                innego (hipotezę tę będziemy być może jeszcze mieli okazję sprawdzić). To po
                kolei.

                1. nie, ‘nie sadzę, że mógłbym lwa nawrócić’, podobnie jak nie sądzę,
                że ‘mógłbym nawrócić’ kogokolwiek. Skąd to dziwaczne pytanie, ‘czy nie powinno
                to być moim celem jako członka Kościoła’? Niektórzy wierzą, że człowiek jest w
                stanie nawrócić innego, ale nie podzielam tego poglądu i uważam go za naiwny.
                Owszem, ludzie nawracają się pod wpływem działań albo słów innych, ale nie
                decyduje o tym człowiek, który coś głosi czy robi, i nie jego jest to zasługą.
                Dla ścisłości: nie wykluczam, że lew czy kto inny może się nawrócić (o ile tego
                potrzebuje, a na ogół ludzie potrzebują), i jeśli jakieś moje działanie mogłoby
                się do tego przyczynić, to proszę bardzo i chwała Panu, ale nie jest to moje
                dzieło i cel też nie osobiście mój. Moje pytanie zadawane samemu sobie mogło
                być raczej typu ‘czy nie zaniedbałem czegoś, co mogłoby temu komuś służyć do
                zbawienia, albo czy mu nie przeszkodziłem’. Z tego owszem, będę rozliczany, ale
                nie z samego faktu, czy ktoś się ‘nawrócił’ czy nie, bo to już nie moja rzecz.
                Czy to jest jasne?

                W części 6. posuwasz się do przypuszczenia, że ‘mogę doprowadzić kogoś do
                zgorszenia swoimi wypowiedziami’. Owszem, mogę, i myślę że nieraz mi się to
                zdarzało. Nawiasem mówiąc, jest to jedna z przyczyn, dla których nie bywam już
                na czacie. Ale czy masz na myśli coś konkretnego, co napisałem albo
                powiedziałem? I w jakim stopniu dotyczy to Ciebie? Zauważam tu przejaw
                popularnej tendencji wymagania od chrześcijan (a zwłaszcza od księży – w każdym
                razie od innych), żeby byli święci. Co Ci z tego, że z satysfakcją
                zauważysz: ‘ha! w tym nie jesteś doskonały! aha! i w tamtym też nie jesteś
                doskonały! i w tamtym też nie!’ – tak, to prawda, nie jestem, tylko co z tego
                wynika dla Ciebie? Czy myślisz, że wezwanie do świętości Cię nie dotyczy? A
                może dotyczy w mniejszym stopniu, niż mnie? Otóż nie. Każdego dotyczy w takim
                samym stopniu, i ktoś, kto próbuje się od tego uchylić odrzucając wiarę, nic w
                tym nie zmienia – nadal skierowane jest do niego wezwanie, na które albo
                odpowiada, albo nie.

                3. oczywiście, że nie wiem, czy ‘czując nadchodzącą śmierć pójdziesz na
                kolanach do Częstochowy’, ale zwróć uwagę, że Ty też tego nie wiesz (mimo
                Twojego obecnego zarzekania się), bo nie jesteś jasnowidzem. Możemy jedynie
                wspólnie domniemywać, że jest mało prawdopodobne, żebyś w takim momencie miał
                na to jeszcze czas, gdybyś jednak chciał. Dyskusja na ten temat może ‘mogłaby
                być emocjonalna’, tylko dlaczego z mojej strony, skoro nie o moją wiarę czy
                niewiarę by w niej chodziło? A poza tym ja wcale nie jestem zwolennikiem
                dyskutowania o wierze, bo myślę, że niewiele to komukolwiek daje. Nie pytam Cię
                o przyczyny Twojego ateizmu, bo to nie moja rzecz i ani myślę Cię ‘zwalczać’ –
                jeżeli już, to najwyżej niektóre Twoje poglądy. W tym wątku pojawiłem się
                dlatego, że denerwuje mnie, kiedy ktoś robi ludziom wodę z mózgu kolportując
                teksty, które mają ośmieszać Kościół albo wierzących – jest to forma pośredniej
                walki z Bogiem, a należę do (prawdopodobnie) mniejszości, która w ten sposób to
                odczytuje, bo na ogół jest to dla ludzi po prostu jeszcze jeden temat do
                powygłupiania się.

                4. nie przypadkiem umieściłem w nawiasie zdanie dające do zrozumienia, że
                Kościół nie jest jedynie jedną z wielu organizacji, w których zrzeszają się
                ludzie, i postrzeganie go tylko w taki sposób jest błędem, ale widzę, że nic
                nie pomogło. Papież nie sprawuje urzędu takiego, jaki ma przewodniczący jakiejś
                partii, chociaż wiele osób tak właśnie go traktuje i wydaje im się, że
                mechanizmy demokracji należy stosować w Kościele. To nonsens. Kościół nie jest
                po to, żeby się dostosowywać czy reformować według poglądów ludzi tak, jak ci
                ludzie sobie życzą. Rolą Kościoła jest głoszenie ewangelii według objawienia (w
                którym odczytuje się niekiedy nowe elementy – tak jak w przypadku nowo
                ogłoszonych części różańca), a nie przekształcanie się pod wpływem czegoś, co
                głoszą inni. Próby ‘ewangelizacji’ Kościoła czy Papieża czynione przez
                świeckich to kompletny nonsens, wynikający z niezrozumienia (czy też nie
                przyjęcia) istoty sprawy. Zdania, jakobym był ‘bardziej konserwatywny niż
                Papież’ nie komentuję, bo za bardzo mnie bawi :-))

                5. żartujesz? Wydaje Ci się, że domagałbym się, żeby leki na trąd były w
                aptece? Chodziło mi o skalę zjawiska (napisze jeszcze raz wprost, ale i tak nie
                wiadomo, czy to coś da): o to, że w każdej aptece możesz znaleźć
                rzekome ‘leki’, które niczego nie leczą, a tymczasem np. lek na trąd nie
                istnieje, m.in. dlatego, że nakłady badań nie mogłyby się zwrócić, bo chorych
                na trąd jest ‘tylko’ kilkadziesiąt tysięcy i są to ludzie biedni, żyjący w
                biednych krajach. Czy to jest jasne? W ogóle nie odnosisz się do meritum tej
                części wpisu, tylko czepiasz się szczegółu nieistotnego dla argumentacji. Poza
                tym trąd to nie rak i porównując te choroby (właściwie jedną chorobę z grupą
                chorób) walnąłeś jak kulą w płot. Opracowanie leczenia raka jest znacznie
                trudniejsze, niż trądu, a badania w tej dziedzinie pochłaniają mnóstwo
                pieniędzy m.in. ze względu na to, że leki p-nowotworowe sprzedają się
                znakomicie. Ale to temat na zupełnie inny wątek.

                6. bardzo dziękuję za rozsądną uwagę, że ‘komunizm i faszyzm to nie są
                żadne prawdy’ :-) ale niestety nie wszyscy zdawali i zdają sobie z tego sprawę.
                Z wieloma fałszywymi prawdami jest podobnie – przecież doktryny polityczne
                opierają się na pewnych założeniach, które mogą być prawdą albo fałszem –
                powodzenie danego nurtu politycznego zależy od tego, ilu ludzi w nie uwierzy.
                Dla nas jest jasne, że nazistowskie hasło ‘pozbądźmy się Żydów, a będziemy
                szczęśliwsi’ nie było prawdziwe, nie było prawdą, ale w takim razie skąd wzięli
                się ludzie, którzy to popierali? Skąd te miliony ludzi? Nie zawsze człowiek wie
                albo chce wiedzieć, co jest prawdą. Przykład ze spalonym – bardzo dobry.
                Niestety, nie mogę się wypowiadać na temat intencji innych. A ‘przeświadczenie,
                że mam rację’ pochodzi z mojego doświadczenia, z tego, co sam przeżyłem i czego
                rozumienie było mi dostępne. Wydaje mi się, że jest to pytanie w jakiś sposób
                równoważne temu, które zadaje się buddystom zen pytając o oświecenie – trudno
                to opowiedzieć. Ale gdyby ktoś bardzo chciał, mogę próbować.

                Na zakończenie jeszcze o intencjach. Przysłowie, że ‘dobrymi chęciami
                wybrukowane jest piekło’ odnoszę do tego, że dobre chęci nie wystarczą i czasem
                trudno przełożyć je na działanie. Natomiast kwestia intencji, które się ma, też
                nie jest łatwa do zbadania. Przynajmniej przez samego człowieka. Można się
                zastanawiać, kiedy człowiek ma tzw. ‘czyste intencje’. Moim zdaniem tylko w
                jednym wypadku – kiedy zanim coś zrobi, prosi o to żeby wszystkie jego myśli,
                zamiary, słowa i czyny były w sposób czysty skierowane wyłącznie ku większej
                chwale Bożej. Być może dla kogoś to, co teraz napisałem (pochodzi z ‘Ćwiczeń
                duchownych’ św. Ignacego), będzie niezrozumiałe, ale tak naprawdę wszystkie
                inne ludzkie intencje nie są całkowicie idealne. Dla mnie
                • Gość: smok_telesfor Re: dla smoka i najbardziej wytrwałych IP: 62.65.141.* 17.11.02, 20:22
                  na razie krociotenko z braku czasu:

                  4. historia Kosciola delikatnie mowiac przeczy temu, co mowisz.
                  ciesze sie, ze udalo mi sie Ciebie rozbawic, ciekaw jednak jestem
                  jak szybko zejdzie ci ten usmiech po wyborze nowego Papieza, choc
                  moze sie okazac, ze nic nie zauwazysz, bo czasem mam takie wrazenie
                  5. to moze kosciol zasponsoruje badania nad tradem??? a moze Ty osobiscie
                  zaloz fundacje, ktora mialaby taki cel? a tak wogole, wplaciles chocby
                  zlotowke na ten cel? czy moze jest to swietny argument, zeby pokazac jakim
                  dobrym czlowiekiem sie jest? a moze kupujac nowy czajnik, az ci slina w gardle
                  staje, ze nie mozesz uratowac kolejnego tredowatego?

                  to takie luzne spostrzezenia po tych kwiecistych, barokowych w stylu Twych
                  odpowiedziach

                  smok_telesfor

                  ps. krotko bo nie mam tak komfortowych warunkow, goraczka, lozeczko,
                  laptopik ...
              • ireo Re: Ludzie... wpis się nie zmieścił! :-) 17.11.02, 00:30
                więc ciąg dalszy:

                ...Dla mnie ta myśl była wielkim odkryciem.

                Pora kończyć, bo akurat teraz, kiedy mam trochę gorączki, nie mogę pracować i
                piszę sobie na laptopie leżąc w łóżku, jest to dla mnie rozrywka, ale to nie
                powód, żeby biednych ludzi katować takimi długimi wpisami :-)

                Poza tym zdaje się, że iskierka nie może się doczekać, kiedy będzie mogła zdjąć
                jakieś białe rękawiczki (może za ciasne wybrała? trochę jednak przesadza
                dziewczyna z tą elegancją), to trzeba pójść jej pomóc, bo pewnie trudno jej
                pisać:-)

                i.

                • vet_ Re: Ludzie... wpis się nie zmieścił! :-) 17.11.02, 05:54
                  hahahaha, ireo, wiedziałem, że jeśli kogoś to spotka (osiągnięcie ograniczenia
                  długości wpisywanego tekstu) to bedziesz właśnie Ty ;-)))
                  Dzięki za poprawienie humoru przed zaśnięciem, czytanie tego odkładam na lepszą
                  porę :-)))
                  wojtek31

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka