j.oker
13.05.06, 00:18
Idzie facet ulicą patrzy a tam strzałka z napisem: "burdel U sióstr
Urszulanek".
hmmm, myśli facet, tego jeszcze nie było. wszedł, a tam za ciężkim dębowym
biurkiem siedzi stara zakonnica I pyta
- czego chciał?
- n... No... skorzystać z, z, z U-U-usług...
- płaci TU 500,- zł I idzie w te drzwi po prawej.
zapłacił I poszedł. A tam na końcu korytarza kolejna, już młoda zakonnica
siedzi przy zwyczajnym biurku.
- witam pana.
- witam, chciałem...
- tak, tak wiem, 300,- zł I drzwi po lewej.
zapłacił, poszedł. I na końcu korytarza widzi nowicjuszka siedzi przy
stoliczku...
- dzień dobry.
- dzień dobry, chciałem skorzystać z usług.
- ach, tak... 100,- zł I te drzwi za mną.
OK, zapłacił, już tyle wydał, to stówa go nie zbawi pomyślał.
Wszedł
Drzwi się zatrzasnęły, a facet stoi na dworze, nie można już wrócić, bo
klamki z tej strony nie ma... rozgląda się (nieco skołowany), a TU mała
tabliczka z napisem
"właśnie zostałeś wyru..y przez siostry urszulanki".