loop_
10.02.03, 14:17
Zatem akcelerator, akceleracja etc.!
Akcelerator jak sama nazwa naprowadza, przyspiesza! Tyle, ze czastki... Ale
jakze to milo czasem zaobserwowac akcelerujacego czlowieka! Sila swych
tytanow, czworoglowow i sciegien probuje zmagan z nieublaganym czasem i
dystansem... Jakze to fizyczne do kosci! Pojedynek z czaso-przestrzenia!
Powody akceleracji moga byc rozne... Poczynajac od banalnych jak zwyczajna
pogon za humorem kierowcy miejskiego autobusu, aby tylko uslyszec psssss
tuz, tuz przed wlasnym nosem! Inna rzecz i o wiele bardziej zawila i
skomplikowana, to akceleracja Pana mlodego wywiezionego pod biegun polnocny
przez uczynnych swych wspolbraci z chromosomem Y i fantastycznym poczuciem
humoru na dzien przed godzina slubu...! Jak wielka miloscia i hartem ducha
wslawi sie nasz akcelerujacy mlodzian? Tego juz sie nie dowiemy, gdyz z
dzika zajadloscia uderzamy w tematy gastronomiczne! Ach, ilez to razy
puszczalismy sie w blogim break dancowym stylu lecz skulonym nieco pedem w
kierunku koleczka lub trojkacika po majonezie u Cioci, ktora o nie wiele
dba, a juz na pewno nie o "Best Before" na opakowaniach zywnosci... :)) Ta
salatka rzeczywiscie podejrzany smak miala mowimy jz kilka godzin pozniej...
Ale ktozby odmowil kochanej Siostrze Mamy... O akceleracje nie trudno takie
w bardziej intymnych sytuacjach, a zwlaszcza gdy sytuacja napieta przez
naplyw krwi, przyroda wie skad... Wtedy, gdy w ciemnosciach rozchodzi sie
przenikliwy szept tryskajacy troska o przyszlosc, a rozbijajacy romantyzm
jak mlot uderzajacy w krysztalowa szklanke: -A masz sie w co "ubrac",
kochany? A tu niespodziewanie(!), bo miala to byc tylko herbatka i
kremowki!!! a spada nieoczekiwanie mus pedu, szalenczej pogoni wyscigu
najwazniejszego od dawnych dziejow pierwszego maratonczyka! Czy wystarczy,
sil i inwencji o drugiej w nocy w mazurskiej gluszy...? Tego juz sie nie
dowiemy, bo czas na pierwszy krok a wlasciwie wkrok nowego zycia w ten
piekny Swiat... I coz mlody poczety 9 miesiecy temu Tato ma robic jak nie
akcelerowac z malzonka na najblizsze pogotowie... Truchta obok gleboko
oddychajacej kobiety probujac podtrzymywac cos niewidzialnego na wysokosci
jej brzucha... Obawia sie ze cos moze wypasc... Jakiez jego zdziwienie a
pozniejsza akceleracja, kiedy dopadajac do drzwi samochodu siega do
kieszeni, tylko po to, aby przekonac sie, ze kluczyki zostaly, tam gdzie
lezaly czyli na stole w kuchni... I dalej, hejze ha! Na dziesiate pietro po
scho-dach!, gdyz akurat dzisiaj winda ze-psu-ta... Ale juz dosc
akcelerowania, bo sami mamy mnustwo do wspominania, a zanudzajac nie pozwole
przypomniec, jakze, to sami ostatnio musielismy sie zdac na przyspieszenia w
domu neuronow, serca i pozostalych zasobow naszych fizycznych "ja"... A ja
przecie musze robic za co mi placa :)) Szybko! do roboty! :))
Pozdrawiam serdecznie!
Zycze spokojnego, leniwego dnia!
loop_
PS Agni, jak zauwazyc mozna, bylo "ja", to chyba rzeczywiscie mam
problem... :))))) hahahahha! jakby rzekla Ewka! :))