sunbaby
17.03.03, 21:03
BEZ KOMENTARZA
Są tacy co się nigdy nie mylą,
rzadko kiedy żyją chwilą,
Chcą brać, a nie dają,
pragną mieć, a uciekają,
Są głusi, zaślepieni,
szukają cieni.
Miotałam się pomiędzy wyborem,
musiałam stoczyć walkę ze stworem,
Mogłam uciec w dalekie głębie,
jednak swe myśli o śnieg oziębię.
Choć Ci mówiłam, tłumaczyłam mile,
niczym w Twych oczach
były krótkie chwile,
A nie od długości, tylko wartości,
jest miara prawdziwej miłości.
Miłość to zaufanie, to wspólne granie,
to nie zwycięstwo i przegrywanie,
Umiej się cieszyć, naucz się kochać,
póki co trzeba nad Tobą szlochać.
Trudno przewidzieć Twoją reakcję,
nigdy nie wiem jak rozegrasz
swą akcję; Unikasz wzroku,
chowasz głowę w piasek,
A ja przeciwnie,
ja się nie lękam, nie wstydzę,
I wokół siebie ludzi widzę,
Popełniam błędy, lecz w tym przypadku,
to Ty się pomyliłeś bratku.
Uczucia moje były Ci obojętne,
ja się w Twe myśli nie zagłębię,
Stawiałeś warunki, dyktowałeś drogę,
ja nie chcę, nie umię, nie mogę,
Mam swoje życie, moje prywatne,
żadne Twe propozycje nie były
adekwatne.
Pozostała mi tylko modlitwa,
może tak rozwiąże się Twa gonitwa:
Biegi za czynem, uczuć dowodem,
odpłyną w dal najbliższym promem.
Może dusza Twa ocknie się w porę,
i odrzuci na zawsze złą zmorę.
Środa 17 stycznia 2001 roku (godz. 00.53)
Kraków