sirius_et_paper
14.04.07, 13:53
O skarpetach Wolfowica, usmiechnalem sie nieco zobaczywszy dziury
w skarpetach Banku Swiata, po prostu obciach? Fotoszop? 911 ? Bez liku
mnozyc mozna komplikacje, buty za ciasne, nowe skarpety kupione na tureckim
targu nie wytrzymaly proby czasu, palce postanowily pozowac do zdjec,
moze byly to skarpety ubrane "na szczescie", moze byla to proba obnazenia
prawdziwej sytuacji smutnych bankierow ktorych konta sa dziurawe a pieniadze
uciekaja dolem przez dziurawe skarpety? Nic bardziej mylnego. Dla niewtajemniczonych
umyslow wszystkie te propozycje moge byc niezwykle kuszace aby tylko
przykryc to kolderka pozornej konsternacji i zwyczajnego faux pas. Ha, faux pas,
to pierwszy schodek na ktory musimy wejsc a ktory tak niewiadomo skad
wygodnie podpiera nasza stope. Francja, kraj pelen tajemnic, tutaj pojawia
sie pierwszy link do pelnej tajemnic podrozy na ktora jestesmy zaproszeni
przez pozorna garderobiana pomylke. Wersal, pierwsze miejsce ktore
przychodzi nam do glowy, usmiech Mona Lizy, dlaczego i i skad ten usmiech?
wielu poszlo ta droga ktora niestety nie zaprowadzila ich nigdzie. Racja, usmiecha
sie z politowaniem wiec widziala chyba wystarczajaco duzo odklejonych
zelowek i dziurawych skarpet. Dwie dziury, czemu dwie, nie jedna?
Skarpety byly bez watpienia produkowane w Chinach, moze tutaj znajdziemy
to czego szukamy, dlatego tez napijmy sie zielonej herbaty. Bez cukru.