Gość: Avia
IP: 62.111.218.*
27.10.05, 14:01
Od kilku tygodni przeglądamy z mężem oferty developerów i biur nieruchomości.
Zwłaszcza te pierwsze powodują, że zadaję sobie pytanie - czy architekci to
ludzie, którzy przypadkowo i po znajomości ukończyli studia? Mieszkają w
oborach i nie znają się na projektowaniu?
Kto mi wytłumaczy, dlaczego w 90metrowym mieszkaniu przedpokój ma aż 15mkw.,
a w 100metrowym i przy 5 pokojach jest tylko jedna łazienka i do tego taka,
która ma 4 m.kw (tak proponuje WPBM Mój Dom na Reja)???
Czemu wszystkim oferuje się tylko i wyłącznie otwarte kuchnie, połączone z
pokojem dzinnym (STALMONT na Dzierżonia)?
Czemu z garażu za cholerę nie da się wejść do domu tylko trzeba biegać przez
podwórko (szeregówka na Ametystowej, nie pamiętam developera, bo nie warto)?
Co Was, drodzy twórcy, ugryzło?
Już nie wspomnę o tym, że w 99% aby dojść do pokoju dziennego trzeba
przespacerować się przez całe mieszkanie, wszystkie możliwe pokoje można
sobie pooglądać.
Przykładów kretynizmu jest wiele, ale najbardziej zastanawiające jest, że
ludzie te mieszkania kupują. To jest dla mnie niepojęte! Pewnie dlatego
przedstawiciele developerów zachowują się, jakby łaskę robili, że z nami
rozmawiają...
Ale to temat na inny wątek.
Teraz tylko jedno - jeżeli czyta to jakikolwiek architekt, który ma wpływ na
kształ miszkań - apeluję - MYŚLCIE!!!! To mają być miejsca do mieszkania,
wygodnego i komfortowego a nie miejsca popisu Waszych umiejętności! Czemu
przez Wasz niezmierzoną głupotę i próżność muszę zrezygnować z rewelacyjnej
lokalizacji, bo nawet cenę przeżyję?
Błagam, na przyszłość - spróbujcie chociaż zrobić kilka wersji mieszkań,
niech chociaż część będzie sensowna...
Czy ktoś na tym forum przyłączy się do mojego apelu?