pafik
04.12.03, 01:10
Kilkanaście miesięcy temu zgłaszałem na tym forum konieczność ponownego (już po raz trzeci!) zamontowania "kocich oczek" przy progach zwalniających na nowym odcinku Jaracza - bo stare powypadały czyniąc progi niewidocznymi. Postulowałem także, aby w obliczu nagminnego wypadania oczek rozważyć zamiast tego kwestię pomalowania owych progów w pasy dobrą (trwałą) farbą odblaskową. Pisał Pan wtedy, że inspektor zostanie wysłany i jeśli problem się potwierdzi, to przy sprzyjającej pogodzie niezbędne prace zostaną wykonane.
Minął ponad rok. Niedobitki oczek dawno przeniosły się na śmietnik historii, progi pozostają nieoznakowane.
Czy mam rozumieć, że przez ten czas ani razu nie było sprzyjającej pogody?
Chyba nie...
Nie tak dawno w podobnej sprawie skarżyli się mieszkańcy ulicy Matejki. Tam
też zbudowano progi i także kiepskiej jakości farba szybko się wytarła. Dopiero po artykule w prasie coś się ruszyło, a dokładniej - w ciągu kilku dni od publikacji progi ponownie pomalowano, dodatkowo montując oznakowanie pionowe.
Zaprawdę, czy dopiero nacisk mediów może sprawić, że instytucja przez Pana reprezentowana zaczyna działać? Czy ja też mam się udać do gazet, żeby ZDiK zrobił to, co do niego należy? Gwarancja wykonawcy na ten odcinek ulicy przypuszczalnie już się skończyła, dlaczego więc mimo zgłoszeń nikt wcześniej nie zadbał, żeby prace, które i tak trzeba wykonać, zrobiono na jego koszt, a nie koszt podatnika?