Dodaj do ulubionych

Po co na prawo?

14.09.04, 17:06
Po co ci, którzy nie mają szans dostać się na aplikację (czyt. za mało
zdolni) idą na prawo? Na aplikacje dostają się nieliczni, najlepiej do tego
przygotowani. Owszem, jakiś nepotyzm istnieje, jak wszędzie zresztą ale nie
jest to jedyny powód, dla którego ilość miejsc na aplikacji jest ograniczona.
Codziennie przychodzą do mnie cv absolwentów prawa. Znakomita większość
ląduje od razu w koszu, ponieważ ludzie ci nie mają żadnego doświadczenia,
niczego nie potrafią nie znają języków obcych (albo znają jeden i to tak
sobie). Trochę więcej samokrytyki. Aplikacja jest dla ludzi, którzy mają
trochę praktyki, potrafią napisać pismo procesowe, dysponują jakąś sensowną
wiedzą wykraczającą poza teorię ładowaną na studiach. Mimo to świeżo
upieczonym absolwentom prawa (którzy nie wiedzą nawet, po której stronie się
ustawić na sali sądowej)wydaje się, że wszystkie rozumy pozjadali.
To po pierwsze. Po drugie, z jakiś niewyjaśnionych powodów absolwentom prawa
WYDAJE się, że jak dostaną się na aplikację i zostaną adwokatami czy radcami
to będą zarabiać straszne pieniądze. Nic z tego, robaczki. Już teraz w
zawodzie robi się cienko. Najlepsze kąski są obsługiwane przez duże i
renomowane kancelarie a nowych klientów wcale nie jest łatwo zdobyć. Przy
ograniczeniach reklamy klientów (sensownych, nie jakieś urzędówki) zdobywa
się głównie przez znajomości na zasadzie że ktoś kogoś polecił.
Czy wiecie, ilu adwokatów zarabia bardzo kiepsko? Ilu radców prawnych pracuje
za psie pieniądze, a ilu jest bezrobotnych? Czy myślicie, że większa ilość
adwokatów konkurujących głównie cenami (bo młody prawnik może zaoferować
jedynie konkurencję cenową, a nie profesjonalną) będzie aż taka cudowna? Ten
torcik robi się powoli coraz mniejszy. Jak myślicie czy dopuszczenie do niego
nieograniczonych ilości chętnych dobrze mu zrobi?
I jeszcze na koniec - adwokat czy radca prawny sprzedaje swój czas. To nie
jest fabryka, gdzie można zwiększyć produkcję i obniżyć ceny. Możesz pracować
ileś godzin i sprzedać je. Ale przy pewnej cenie za godzinę pracy (ciężkiej,
bo umysłowej i odpowiedzialnej) po prostu może przestać się to opłacać.
Obserwuj wątek
    • ola.z.przedszkola Re: Po co na prawo? 14.09.04, 17:42
      a ty po co tu? i po co to w ogole piszesz? do juz studiujacych? wejdz na jakies
      forum "matura" jesli chesz podyskutowac czy jestn sens to stduiowac czy go nie
      ma. A tak..włazisz cholero na forum JUZ studiujaych i sie wymadrzasz. Co chcesz
      tym zyskac??? ze w tym momencie 1/2 studiujacych zrezygnuje?? w ogole cie nie
      rozumiem, I nie pisz wiecej..bo sie robi niedobrze..i czlowieka mdli.
      • tulenka Re: Po co na prawo? 14.09.04, 17:51
        A może Jego krytyczny stosunek do studentów prawa wynika z zazdrości ?????
    • wpia Re: Po co na prawo? 14.09.04, 20:31
      a może to praktykujący prawnik/
    • jsq Re: Po co na prawo? 14.09.04, 21:05
      >Owszem, jakiś nepotyzm istnieje, jak wszędzie zresztą ale nie
      > jest to jedyny powód, dla którego ilość miejsc na aplikacji jest ograniczona.
      Oczywiscie ze nie jedyny. Przeciez jak juz zrobi sie adwokatow z ludzi nie
      majacych pojecia o prawie, to nie mozna dopuscic do tego, zeby klient mogl
      wybrac sobie kogos, kto jakies rozeznanie w tej materii posiada.

      >Trochę więcej samokrytyki. Aplikacja jest dla ludzi, którzy mają
      > trochę praktyki, potrafią napisać pismo procesowe, dysponują jakąś sensowną
      > wiedzą wykraczającą poza teorię ładowaną na studiach. Mimo to świeżo
      > upieczonym absolwentom prawa (którzy nie wiedzą nawet, po której stronie się
      > ustawić na sali sądowej)wydaje się, że wszystkie rozumy pozjadali.
      W sumie racja: absolwent-dziecko/wnuczek/siostrzeniec adwokata ma szerokie
      doswiadczenie zawodowe - wyssal je z mlekiem matki. Aplikacja jest wlasnie po
      to, zeby sie dowiedziec po ktorej stronie sie ustawic na sali sadowej i zdobyc
      niezbedna praktyke. A ze nie kazdemu jest to dane...

      > Czy wiecie, ilu adwokatów zarabia bardzo kiepsko? Ilu radców prawnych pracuje
      > za psie pieniądze, a ilu jest bezrobotnych?
      jezeli tak bardzo zle wiedzie sie tym adwokatom i radcom prawnym, dlaczego nie
      zmienia pracy? dzis trzeba byc bardzo elastycznym. proponuje zatrudnic sie jako
      sekretarki za 800 zl (radcowie maja doswiadczenie w pisaniu roznych dokumentow,
      wiec sie nadadza), adwokatom moge doradzic zawod nauczyciela przedsiebiorczosci
      (uczyc dzieci jak sie w zyciu ustawic - 1000 zl).

      >Czy myślicie, że większa ilość
      > adwokatów konkurujących głównie cenami (bo młody prawnik może zaoferować
      > jedynie konkurencję cenową, a nie profesjonalną) będzie aż taka cudowna? Ten
      > torcik robi się powoli coraz mniejszy. Jak myślicie czy dopuszczenie do niego
      > nieograniczonych ilości chętnych dobrze mu zrobi?
      Mysle, ze wiele osob bardziej zadowoli sie tania i zarazem mniej fachowa porada
      prawna niz darmowym brakiem porady, gdyz na "profesjonalna" ich po prostu nie
      stac. Torcik przynajmniej bedzie dla wszystkich i idioci-adwokaci, ktorzy ledwo
      skonczyi prawo nie beda mogli zjesc wisienki z czubka. Po prostu sa zbyt slabi
      i to nagle moze zaczac byc widoczne. (oczywiscie pisze tu o slabych adwokatach)

      (...) I jeszcze na koniec - adwokat czy radca prawny sprzedaje swój czas. To
      nie
      > jest fabryka, gdzie można zwiększyć produkcję i obniżyć ceny. Możesz pracować
      > ileś godzin i sprzedać je. Ale przy pewnej cenie za godzinę pracy (ciężkiej,
      > bo umysłowej i odpowiedzialnej) po prostu może przestać się to opłacać.
      Jesli ta praca jest zbyt ciezka i nieoplacalna, proponuje przejsc sie na
      budowe. Albo jezeli juz wspominasz o fabryce...


      W Stanach, z tego co sie orientuje, dostajesz dyplom magistra prawa i masz
      wszelkie uprawnienia do wykonywania zawodu. Prawnikow jest full, ale jak ktos
      sie w tym lapie to nie narzeka. Jestes dobry - ludzie do ciebie przychodza i
      masz forsy po uszy, jestes kiepski - wynajmujesz jakies lipne biuro i
      zarabiasz, wyciagajac ubezpieczenie za zlamanie nogi. Rynek jak kazdy inny,
      masz forse - masz dobrego prawnika, nie masz - prawnik slaby. A u nas: masz
      forse - masz prawnika, nie masz forsy - nie masz prawnika wcale. Dlatego prosze
      nie pier***** glupot o tym, jak wolny dostep do zawodu wplynie na jakis torcik.
      Wasz torcik moglbym co najwyzej psu dac do zjedzenia.
      • paul_78 Re: Po co na prawo? 14.09.04, 21:11
        Na razie to się cienko orientujesz w funkcjonowaniu korporacji w Stanach.
        Dyplom magistra i uprawnienia do wykonywania zawodu? Chyba na łeb upadłeś,
        frustracie.
        • jsq Re: Frustracie? 14.09.04, 22:14
          www.art65.org/index1.php?action=start&rmenu=off&lang=pl&id=3
          W Stanach Zjednoczonych zezwalanie prawnikom na praktykę adwokacką, ustalanie
          zasad etyki adwokackiej oraz postępowanie w sprawach dyscyplinarnych należy do
          kompetencji stanowych sądów najwyższych (!!!). Prawnicy uzyskują licencję na
          występowanie przed sądami stanowymi oraz organami sądowo-administracyjnymi
          przez uzyskanie członkostwa w stanowym stowarzyszeniu adwokackim (odpowiednik
          izby adwokackiej). Wymogi uzyskania wpisu na listę adwokacką są w większości
          stanów następujące:
          · ukończenie studiów prawniczych (podyplomowych, trzyletnich bądź
          czteroletnich - w systemie zaocznym),
          · zbadanie podanych przez kandydata informacji na temat jego moralnych
          kwalifikacji,
          · zdanie egzaminu adwokackiego.

          Egzamin adwokacki jest pisemny. Obejmuje wszystkie podstawowe dziedziny prawa
          stanowego i federalnego oraz zasady etyki zawodowej. Pytania testowe i tematy
          esejów, obejmujące zagadnienia prawa materialnego i procesowego są opracowywane
          przez organ centralny (konferencję egzaminatorów). Dodatkowo każdy kandydat na
          adwokata zdaje odrębny „Ogólny Egzamin Odpowiedzialności Zawodowej” (Multistate
          Professional Responsibility Examination, „MPRE”). (PS Swoja droga, taki
          powinien byc egzamin magisterski)

          NOTA BENE >>>>>>> Niektóre stany zrezygnowały z wymogu zdania egzaminu
          adwokackiego, wychodząc z założenia, że skoro uniwersytet uzyskał zgodę na
          otwarcie wydziału prawa to studia wystarczająco przygotowują do zawodu adwokata
          <<<<<<<<<<<<

          Kandydaci, którzy uzyskali wymagany stopień akademicki, spełniają kryteria
          etyczne oraz zdali egzamin adwokacki mają gwarantowane przez Konstytucję prawo
          do wykonywania wybranego zawodu. Prawa tego mogą być pozbawieni tylko z
          przyczyn pozostających w racjonalnym związku z ważnym interesem publicznym, w
          celu zapewnienia ochrony klientom bądź bezpieczeństwa wymiaru sprawiedliwości.
          Przy szeregu okazji Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych stwierdzał bezprawność
          działań zmierzających do ograniczania dostępu do zawodu adwokata, jako nie
          spełniających warunku bycia koniecznym i wystarczającym dla ochrony interesu
          publicznego.


          Jakos sie jednak orientuje. I na leb to moze ty upadles (okreslen uzywal nie
          bede), co widac czytajac twoje wywody. Pozdrawiam.
    • czarnajagoda Re: Po co na prawo? 15.09.04, 09:54
      paul_78 napisał:

      > Po co ci, którzy nie mają szans dostać się na aplikację (czyt. za mało
      > zdolni) idą na prawo?
      a) bo zdając maturę jeszcze nie wiedzą, że są za mało zdolni, żeby dostać się
      na aplikację,
      b) bo na uczelniach przewiduje się więcej miejsc niż na aplikacjach, o czym w
      momencie skladania papierów nikt potencjalnych studentów nie informuje,
      c) żeby ci wybrani, wystarczająco zdolni, żeby się dostać na aplikację, mogli
      poczuć się elitą: niewieloma z wielu którzy są godni być "prawdziwymi
      prawnikami"

      > Na aplikacje dostają się nieliczni, najlepiej do tego
      > przygotowani. Owszem, jakiś nepotyzm istnieje, jak wszędzie zresztą ale nie
      > jest to jedyny powód, dla którego ilość miejsc na aplikacji jest ograniczona.
      I tutaj przestaję Cię rozumieć... z jednej strony piszesz "ci którzy nie mają
      szans dostać się na aplikację (czyt. są za mało zdolni)" i zaraz potem "jakiś
      nepotyzm istnieje". O ile mi wiadomo to nepotyzm istnieje całkiem spory, a
      nie "jakiś", osobiście znałam ludzi po aplikacji, którzy po zrobieniu aplikacji
      pracowali w takich zawodach, w jakich wystarcza tytuł mgr prawa... to byli ci
      zdolni bez krewnych... (przypadki zdolnych którzy po aplikacji pracują w
      zawodzie też znam - sztuk 1)
      Więc może pytanie powinno brzmieć: po co ci, którzy nie wywodzą się z
      prawniczych klanów, nie mają odpowiednich znajomości ani nie są wybitnie zdolni
      idą na prawo?

      ale jako osoba, która idąc na prawo wiedziała, że jest za mało zdolna na
      aplikację, a jednak poszła na te studia odpowiem: otóż poszłam, bo chciałam. I
      jak dla mnie to był wystarczający powód...
    • quille Re: Po co na prawo? 15.09.04, 12:34
      to pytanie "czy się dostanę na aplikację?" towarzyszyło pewnie wielu studentom
      prawa, bo tylko nieliczni - ci najzdolniejsi i ci, których rodzinki mają
      kontakty i dostaną się po znajomości byli pewni że się na aplikację dostaną.

      Ja nie mam takiej pewności a mimo to poszłam, bo
      1) mnie to po prostu interesuje
      2) nie wiadomo jak za kilka lat będzie wyglądał proces przyjmowania na
      aplikację - już niedługo ma się coś zmieni, mam nadzieję, ze faktyczie tak
      będzie
      3) mam jeszcze drugi kierunek - mianowicie euriopistykę i być może będę
      pracować właśnie w tym zawodzie, aplikacja będzie mi w ogóle nie potrzebna, za
      to wiedza, którą na studiach zdobędę, owszem
      4) nawet jak ktoś robi tylko prawo, to zawsze bezaplikacji może robić wiele
      róznych ciekawych rzeczy - być doradcą prawnym, albo założyć własną firmę - na
      pewno będzie mu łatwiej ze znajomością przepisów

      POZDRO

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka