rybka.11 21.04.13, 15:52 na własne oczy ujrzałam scene z życia matki-nałogowca i jej małej córki... Czy nałóg aż tak bardzo wypacza rozum, że jest się w stanie odrzucić własne dziecko???.... Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
debi_bebi Re: Wczoraj 21.04.13, 20:31 Tak. Pamiętam, jak moja mama kazała mi się wynosić do diabła, kiedy chciałam wyprosić z domu jej nałogowe towarzystwo w trakcie libacji. Pamiętam, jak poszła w cug i w świat na dwa tygodnie, kiedy zdawałam maturę, a potem umówiła sie ze mną na dzisiejszym placu de Gaulle'a, żeby mi pogratulować zdanego egzaminu na studia. Zjawiła się pijana, uwieszona na jakimś obcym facecie. Pamiętam dużo rzeczy, których wolałabym nie pamiętać. Odpowiedz Link
leziox Re: Wczoraj 21.04.13, 23:12 A ja bylem swiadkiem ciaglego wrzeszczenia na dzieci siostry mojej kolezanki.Z powodem albo bez powodu.Dzieci zostaly na szczescie w koncu odebrane i umieszczone w domu dziecka,ale zdolaly sie juz nabawic zaburzen psychicznych.Ich matka nadal dobrze sie ma,pije codziennie i nie pracuje. I nie widac po niej,aby za dziecmi szczegolnie tesknila-teraz wrzeszczy na konkubenta a on na nia i okazjonalnie tlucze ja po mordzie. Odpowiedz Link
tetika Re: Wczoraj 22.04.13, 05:23 Kazdy z nas zna jakiegos nalogowca. zastanawiam sie tylko jak normalny zdrowy czlowiek moze sie poddac do tego stopnia zeby co sterowalo jego zyciem. Moje zycie do latwych nigdy nie nalezalo, a jednak nie udalo mi sie od czegokolwiek uzaleznic. Odpowiedz Link
rybka.11 Re: Wczoraj 22.04.13, 07:20 Ja przyznaje - mam uzależńienie - papierosy ... Poza tym jestem DDA. NIby taka krótka nazwa, a tak, jak Debi pisze, ryje w pamięci mnóstwo śladów nie do wymazania... A wtedy, ta kobieta, to nałogowa hazardzistka jest - dziecko, na oko 5-cio letnie, dziewczynka, stała przy niej i błagała: "mamusiu, proszę, chodź ze mną do domu... mamusiu błagam..." Odpowiedz Link
super.halusia Re: Wczoraj 22.04.13, 08:22 Widocznie jest to dla niej ważniejsze od dziecka,zawsze dzieci cierpią z takich nałogw Odpowiedz Link
debi_bebi Re: Wczoraj 22.04.13, 19:42 Myślę, że juz nawet lepiej być sierotą. Sierota przynajmniej może idealizować obraz rodzica. Obrazu rodzica pochłoniętego własnym nałogiem i wciągającego w ten chory wir resztę rodziny wyidealizować nie jestem w stanie. Odpowiedz Link
rybka.11 Re: Wczoraj 22.04.13, 21:45 Fakt, zwłaszcza, że takie przeżycia z dzieciństwa rzutują mocno na dalszy przebieg życia. Ma się po prostu zjechaną do zera psychikę, ciągłe poczucie zagrożenia, strachu, niepewności, bądź inne defekty, których nie mozna sie pozbyć, a przez to nie mozna sobie samemu ułożyć życia, normalnego życia... Odpowiedz Link
maly.jasio To przeciez znany syndrom, Rybko... 22.04.13, 15:52 rybka.11 napisała: > na własne oczy ujrzałam scene z życia matki-nałogowca i jej małej córki... > Czy nałóg aż tak bardzo wypacza rozum, że jest się w stanie odrzucić własne dziecko???.... To przeciez znany syndrom, Rybko... Czesc osob silnie uzaleznionych dobrowolnie oddaje swoje dzieci innym, instynktownie czujac, ze same nie podolaja ich wychowaniu - wiec to taki rozpaczliwy gest w obronie Interesow wlasnego dziecka... Odpowiedz Link
rybka.11 Re: To przeciez znany syndrom, Rybko... 22.04.13, 21:43 Inne odrzucenie mam na myśli - bardziej chodzi mi o takie mentalne - fizycznie dziecko jest z uzaleznionym osobnikiem ale mentalnie jest kontakt żaden... Odpowiedz Link
maly.jasio Re: To przeciez znany syndrom, Rybko... 23.04.13, 15:32 rybka.11 napisała: > Inne odrzucenie mam na myśli - bardziej chodzi mi o takie mentalne - fizycznie > dziecko jest z uzaleznionym osobnikiem ale mentalnie jest kontakt żaden... ale to odrzucenie - to w zasadzie tylko inny efekt uzaleznienia... tylko DOBRO ma jedno oblicze. ZLO - ma ich wiele... Odpowiedz Link