maja-z-podworka
11.06.11, 07:35
Wdepnęłam. Komentując jeden tekst nie przypuszczałam, że to cała, wielka debata. Zabawne, że część jej uczestników połowę swoich postów poświęca na zapewnienia, że nie czytają tego, co komentują, nie piszą na temat, na który piszą, nie interesują ich opinie, którym poświęcają swoje posty.
Pozostanę przy tej jednej wypowiedzi, od której zaczął się mój udział w tej dyskusji.
Komentowane posty:
Ulisses:
Pozwolę sobie wyrazić skromna opinie, że różne bywają stopnie zidiocenia, ale nadal , niezależnie od szatek, pozostaje to zidioceniem właśnie.. Ot przykład z dzisiaj: mężczyzna w sile wieku informuje mnie że "nareszcie z ulgą z tego kraju wyjeżdża" (do Niemiec). Później okazuje się, że choć sprawiał wrażenie jakby tam mieszkał od lat i nabył stosownej perspektywy , nie zna nawet języka .... Rozpływa się nad pięknem życia pośród rodaków Goethego i oczywiście wytyka, że Polacy "nie dorastają".. ... Podobni mu ludzie z uporem maniaka kolekcjonują wszelkie rzeczywiste i urojone uchybienia oraz zaniedbania w Polsce obecne. Zidiocenie zaś polega na tym, że wydaje sie im, iż mówią coś sensownego.. Kiedyś mnie to denerwowało. Teraz wzruszam ramionami Bo też żyć w niemal "idealnym kraju pośród tak wspaniałych obywateli" idiota będąc, to musi bolec.. W końcu lekko znudzony perora tego obywatela zwróciłem mu uwagę na prosty fakt: skoro , licząc li tylko od II wojny, trzy pokolenia Niemców (nacja dowolna, za wyjątkiem Austriaków , bo to wyjątkowo zakłamana nacja, co łatwo udowodnić ich historią) żyją w dobrobycie, to nie dziwota, że są spokojni i jako tacy życzliwsi, bo od tychże trzech generacji żyją w poczuciu materialnego bezpieczeństwa. My przez te same trzy pokolenia doświadczaliśmy rzeczy dokładnie odwrotnych... Przyczyna-skutek. Ergo, enuncjacje części emigrantów polegające na niedostrzeganiu rzeczy naprawdę istotnych a kolekcjonujących z maniakalnym uporem wszelkie przypadki i zjawiska służące im do utwierdzaniu się we własnym, mętnym i drobnomieszczańskim sosie postrzegam już nawet nie jako rodzaj hipokryzji, ale postępujące zidiocenie własnie.. Ale to już jest ich, a nie mój problem..
Maja:
Przeczytałam przeniesiony tu post Ulissesa z prawdziwym zaskoczeniem.
„Austriacy to wyjątkowo zakłamana nacja, co łatwo udowodnić ich historią.”
Jakież to fakty z historii Austrii mogą uzasadnić taką opinię o całym narodzie? Dech zapiera z wrażenia…..Austriacy to kłamcy….Aż strach zapytać o opinię na temat Żydów, Murzynów, Romów….
Jak się okazuje – zawsze można dowiedzieć się czegoś nowego na temat starych znajomych.
Ulisses:
... no comment oprócz tego tylko, że czytanie ze zrozumieniem rzeczywiście przerasta możliwości wielu osób i tego że ktoś dopatrzył sie w moich/naszych postach mesjanizmu !!! czy tez mesjanistycznego bełkotu, i wyznam, że czytając to choćby, że uważam wszystkich Austriaków za kłamców (nie żartuje, tak tam stoi jak byk!) po raz kolejny przekonałem się do tego, żeby nie zaglądać tam, chyba że będzie mi bardzo smutno
Ulissesie. Aktualna matura nie wymaga czytania ze zrozumieniem, lecz rozumienia tekstu w „jedynie słuszny sposób” i pisania o tym, co się zrozumiało, w tenże sam, jedynie słuszny sposób. Zdawałam maturę już dość dawno, więc nie mam tej pożądanej umiejętności.
Jeśli źle zrozumiałam to, co napisałeś, nikt nie ucieszy się bardziej ode mnie. Z prawdziwą przyjemnością Cię przeproszę.
„W końcu lekko znudzony perora tego obywatela zwróciłem mu uwagę na prosty fakt: skoro , licząc li tylko od II wojny, trzy pokolenia Niemców (nacja dowolna, za wyjątkiem Austriaków , bo to wyjątkowo zakłamana nacja, co łatwo udowodnić ich historią) żyją w dobrobycie, to nie dziwota, że są spokojni i jako tacy życzliwsi, bo od tychże trzech generacji żyją w poczuciu materialnego bezpieczeństwa. My przez te same trzy pokolenia doświadczaliśmy rzeczy dokładnie odwrotnych...”
Zdanie rzeczywiście nieco dla mnie trudne, ale zawiłości dotyczące przynależności Austriaków do Niemców pomijam. Interesowała mnie jedynie wypowiedź na temat oceny Austriaków jako nacji.
Nacja czyli naród? Dobrze rozumiem? Naród czyli ogół ludzi, których łączy wspólna kultura, język, religia, historia czy pochodzenie etniczne? (wikipedia, nie chce mi się sięgać po SŁownik języka polskiego – myślę, że ta definicja wystarczy )
Napisałam, że piszesz o całym narodzie. Nie widzę, byś w swojej wypowiedzi zastosował jakieś kryterium wyłączające.
„Austriacy to wyjątkowo zakłamana nacja, co łatwo udowodnić ich historią.” To niestety Twoje słowa Ulissesie „stoją jak byk”.
W ramach reformy egzaminów maturalnych położyłabym większy nacisk na pisanie ze zrozumieniem. Czytanie będzie wtedy łatwiejsze.
Co do mojej uwagi o mesjanistycznym bełkocie, dotyczyło to przekonania o wyjątkowości zarówno naszych nieszczęść narodowych jak i osiągnięć. U Ciebie w wersji light, ale obecne.