Dodaj do ulubionych

KODY - francuski przekręt czy już norma ?

30.09.10, 11:04
Jestem w głębokim szoku. W programie motoryzacyjnym na TVN Turbo (chyba Turbo Kamera) był interwencyjny reportaż. Chodziło o gościa który kupił używany samochód marki wart około 15 000 złotych.

Po jakimś czasie padło mu wspomaganie kierownicy. Gość kupił używaną część, zawiózł do mechanika, nie związanego z ASO i chciał tą cześć zamontować w swoim Modusie. Operacja ta miała go kosztować (część + wymiana) około 700 złotych...ALE...

Okazało się, że części tej nie można zamontować, bo ten cały moduł wspomagania ma pozakładane jakieś elektroniczne obwody i aby go wymienić skutecznie tak , aby działał należy wprowadzić KOD. Kod można tylko wprowadzić na Autoryzowanej Stacji Obsługi Renault. Renault za wymianę wspomagania ŻĄDA OKOŁO 7500 ZŁOTYCH.. Gość się wściekł i zaprosił reporterów TVN, aby nagłośnić sprawę.

Sami przyznacie, ze to granda, aby wymiana modułu wspomagania w małym samochodziku jakim jest Renault Modus była zabezpieczona elektronicznymi kodami i kosztowała aż 7500 złotych.

Jak tak dalej pójdzie, to wszystkie samochody będą się rozpadać po 100 000 - 150 000 kilometrach, a ich ewentualna naprawa będzie możliwa tylko w ASO (bo wszystko będzie zabezpieczone elektronicznie kodami) i będzie kosztować tyle co nowy samochód. STRASZNE, SZOK
Obserwuj wątek
    • elfkabezhaltera Straszne, Szok!!! 30.09.10, 11:09
      czujny_obywatel napisała:

      > Jak tak dalej pójdzie, to wszystkie samochody będą się rozpadać po 100 000 - 15
      > 0 000 kilometrach, a ich ewentualna naprawa będzie możliwa tylko w ASO (bo wszy
      > stko będzie zabezpieczone elektronicznie kodami) i będzie kosztować tyle co now
      > y samochód. STRASZNE, SZOK
      Na znak protestu proponuję harakiri!
      • wujaszek_joe Re: Straszne, Szok!!! 30.09.10, 12:36
        Twoja lobotomia jest już wystarczającym ostrzeżeniem
    • czujny_obywatel Mam Pytanie ? 30.09.10, 11:10
      Podzieliłem się z Wami tą potwornie bulwersującą sprawą. Wstrząsnęło mnie to. Mam też w związku z powyższą historią pytanie, czy znane są wam podobne, tak mocną bulwersujące historie ze świata motoryzacji.
      • zimnokrwisty Re: Mam Pytanie ? 30.09.10, 11:21
        > czy znane są wam podobne, tak moc
        > ną bulwersujące historie ze świata motoryzacji.
        W wiekszości współczesnych samochodów wymiana elemntu zawierającego elektronikę wymaga ingerencji w oprogramowanie ECU. I nie ma z tym problemu. Wcale nie trzeba jechac do ASO, różne wersje VAGów itp urzadzeń mozna normalnie kupic np:
        www.obd2.pl/index.php?p32,polski-vag-4-9
        Problem faceta polega na tym, ze pojechał do warsztatu który sie na tym nie zna. Powinien znaleźć warsztat specjalizujacy sie w renówkach równierz w naprawach elektryki. I zrobili by mu to bez problemów. Ludzie łamia kody zabezpieczajace radia, autoalarmy, zmieniają mapowanie wtrysku paliwa, nie wierzę, żeby nie potrafili wprowadzic kodu od głupiego wspomagania.
        • czujny_obywatel Re: Mam Pytanie ? 30.09.10, 11:38
          Jeżeli chodzi tylko o słaby warsztat - to jest to pocieszające. Mi chodzi tylko o to aby nie było monopolu i haraczy ze strony ASO.

          Nie wiem czy problem w tak bulwersującym stopniu - wymiana wspomagania, a nie np. immobilizera czy komputera pokładowego, która wymaga stosowania ELEKTRONICZNYCH KODÓW, dotyczy tylko samochodów francuskich czy jest to już szersza tendencja.

          Przerażająca będzie wizja, że wymiana czegokolwiek w samochodzie, od zawieszenia, paska rozrządu czy w końcu oleju silnikowego będzie wymagała stosowania elektronicznych kodów, dostępnych za gigantyczną opłatą w ASO danej marki, a kierowca sam będzie mógł tylko zatankować na stacji benzynowej czy napompować koła (choć w tym przypadku to nie jest pewne, może będzie konieczne pompowanie samochodów w ASO, bo koła nie będą miały wentyli, a możliwość pompowania będzie zabezpieczona kodem).
          • tisi123 Re: Mam Pytanie ? 30.09.10, 11:55
            Spróbuj zainstalować nawigację albo zmieniarkę do płyt CD w jakimkolwiek europejskim samochodzie bez podpinania do komputera... ;-)
          • pavulon78 Re: Mam Pytanie ? 30.09.10, 12:23
            Tak przy okazji wymiany oleju to chyba w tym samym programie mówili ze w nowych mercedesach (nie wiem w jakiej konkretnie klasie) aby sprawdzić poziom oleju w silniku trzeba się podpiąć pod komputer diagnostyczny. Nie ma zwykłego bagnetu. Niedługo pewnie żeby podpompowac koło też trzeba bedzie do ASO ;)
            Zresztą sam byłem świadkiem jak przy mnie w ASO Renault koleś otwieral zlecenie na sprawdzenie i dolanie oleju w silniku megane, więc widac że zapotrzebowanie na usługi ASO jest :)
            • czujny_obywatel Dokładnie, 01.10.10, 10:02
              o tym też było w tym programie.

              Uważam, że jest to inny aspekt sprawy którą poruszyłem. Mercedes stosuje mechanizm tzw. trybu serwisowego, w którym samochód może jechać 10 - 20 kilometrów na godzinę, tak, aby mógł dojechać do najbliższego warsztatu.

              Problemem może być to, ze jak zbyt czule ustawi się taki system (a tak będzie prędzej czy później - bo to jest w interesie finansowym firmy), a jednocześnie wprowadzi się wymóg np. kontroli poziomu oleju czy ciśnienia w oponach na ASO, to dojdziemy do takiej sytuacji, że np. taki Mercedes z każdą pierdółką, przepaloną żaróweczką czy niedopompowana opona w spacerowym trybie będzie się udawał do swojego ASO gdzie klient będzie kasowany na dziesiątki tysięcy złotych :)

              To jest dopiero wymiar paranoi...
              • kontik_71 Re: Dokładnie, 01.10.10, 10:11
                To jest dopiero wymiar paranoi...

                Blad.. to nie jest paranoja tylko model biznesowy majacy na celu zwiekszenie zyskow producenta. Bardzo podobny do modelu stosowanego przez firme Apple.. Kazda firma, malenka lub ogromna, ma jeden cel - zarabianie jak najwiekszej ilosci pieniedzy cala reszta to tylko opakowanie.
                Zwsze mozesz sie na to nie zgodzic i kupic inny sprzet, ktorego producent nie stosuje takiego modelu... Drugim wyjsciem jest obrazenie sie na rzeczywistosc i wylewanie swoich zali na forach internetowych..ale to raczej niewiele ci pomoze.
                • czujny_obywatel Re: Dokładnie, 01.10.10, 10:35
                  kontik_71, ja tam nic nie wylewam na forach, tylko chce się z Wami podzielić informacją, która mnie zbulwersowała - elektroniczny kod we wspomaganiu kierownicy -oraz może pozyskać trochę wiedzy nt. takich praktyk i firm je stosujących.

                  Po takiej lekcji, to nowe lub prawie nowe samochody francuskie trzeba będzie obchodzić szerokim łukiem chyba.

                  Pomiędzy zarabianiem kasy, a jej wyłudzaniem jest cienka granica, która się zwie etyką biznesu, czyli ja bym zrozumiał naprawę lub wymianę tego wspomagania w Modusie za 1000 czy 2000 złotych, ale nie prawie za 8000. To już jest granda. Nie ten samochód, nie ta klasa i kasa.

                  Apple jest drogą, w naszej okolicy niszową, luksusową marką, która wyraźnie propaguje swój model biznesowy. Nic nie ukrywa, ani nie wyłudza, np. w ich notebookach nie ma wymiennych akumulatorów. Jak ci taki padnie to tylko pozostaje drogi serwis gwarancyjny lub pogwarancyjny. Ale ja nie używam ich produktów bo mam całą gamę innych do wyboru

                  Mam nadzieję, że taki stan rzeczy będzie też na rynku samochodowym. Jak ktoś chce mieć kłopoty i chce się pozbyć kasy, to kupi francuza, a jak ktoś ich nie chce to kupi prostego jak konstrukcja cepa passata z wolnossącą benzyną z początku lat 2000 lub weźmie samochód w leasing :)
                  • nazimno Kontik_71 nie rozumie wlasnie tych prostych 01.10.10, 10:41
                    i wcale nie delikatnych niuansow.


                    • kontik_71 Re: Kontik_71 nie rozumie wlasnie tych prostych 01.10.10, 10:46
                      Siedzisz tam w tym swoim Reichu i nic nie rozumiesz z otaczajacego cie swiata.. wydaje ci sie, ze biznes ma byc milusi i kochany i ma rozdawac swoje produkty kazdemu potrzebujacemu.. Niestety tak nie jest i pewnie nigdy nie bedzie.. Witamy w realnym kapitalizmie..
                      • nazimno Nie widze zadnego konfliktu 01.10.10, 11:31
                        pomiedzy slowami biznes i fair play.

                        Tobie to sprawia powazny problem.
                        Wiec niech Cie wyjelenia na jakiejs naprawie.


                        • kontik_71 Re: Nie widze zadnego konfliktu 01.10.10, 11:34
                          Moze zdefiniuj jeszcze pojecie "fair play"... Z tego co wiem to Renault nie obiecuje swoim klientom, ze auto nie bedzie powodowalo kosztow i naprawy beda groszowe, zgadza sie?
                          • nemo123 Re: Nie widze zadnego konfliktu 24.01.11, 15:52
                            konflikt jest i to na wielu płaszczyznach

                            np.
                            EU niby dba o środowisko i w tym celu wymusza używanie energooszczędnych rozwiązań np. wprowadzając opłaty za emisję CO2

                            ta sama EU pozwala jednocześnie na patologiczny model biznesowy który ze względu na ceny części zamiennych wymusza na użytkowniku złomowanie samochodu po ok. 10-15 latach eksploatacji; oczywiście dla środowiska jest o wiele lepiej gdy mogę sobie tanio wymienić kilka uszkodzonych części zamiast kupować nowy samochód
                        • bimota Re: Nie widze zadnego konfliktu 01.10.10, 13:07
                          Ja konflikt widze i to ogromny...

                          Chodzi o to by o tym na forach pisac by ludzie wiedzieli czego sie spodziewac. Renault pewnie nie obiecuje, ale raczej tez sie nie chwali, ze takie jaja sa z wymiana wspomagania...
            • rraaddeekk Re: Mam Pytanie ? 25.01.11, 23:16
              pavulon78 napisał:

              > Zresztą sam byłem świadkiem jak przy mnie w ASO Renault koleś otwieral zlecenie
              > na sprawdzenie i dolanie oleju w silniku megane, więc widac że zapotrzebowanie
              > na usługi ASO jest :)

              Normalna sprawa.
              Samochód flotowy.
              Sam tak robię, bo muszę... taka procedura.
              • pavulon78 Re: Mam Pytanie ? 26.01.11, 07:36
                No nie wiem czy to auto flotowe bo to była megana II 2.0 16V sport (chyba 225 KM). Niemniej jednak to auto raczej dla miłośnika samochodów a nie dla PH, wiec nie rozumiem jak można nie umieć sprawdzić poziomu oleju we własnym zakresie. Nawet jak facet rzygał kasą i zamiast samemu otworzyć maskę wolał zapłacić za sprawdzenie poziomu oleju i dolanie oleju w cenie ASO 100zł/litr to mi zwyczajnie byłoby szkoda czasu na jeżdzenie z taką pierdołą do serwisu.
      • pavulon78 Re: Mam Pytanie ? 30.09.10, 11:23
        Moze facet od Modusa trafił do jakiegoś słabego warsztatu który po prostu nie umiał zakodować tej przekładni.
        Wpisałem w google "kodowanie modus" i pierwsze z brzegu wyskoczyło coś takiego:
        www.auto.oyeyo.pl/
        Chawlą się na stronie m.in kodowaniem wspomagania. Widać więc że w takiej sytuacji pozostaje nie tylko ASO ale są też inne rozwiązania, chociaż napewno nie dostepne dla pierwszego lepszego mechanika.
    • nazimno Tylko gilotyna byla dobrym francuskim wynalazkiem. 30.09.10, 11:12
      Potem nastapil regres, ktory trwa do dzisiaj.
    • wielki_czarownik Zacytuję klasyka 30.09.10, 11:37
      W swojej książce "Dzieje Samochodu" Guru polskiej motoryzacji Witold Rychter napisał, że samochody francuskie były dobre, ale zaczynały być zbyt przekombinowane.
      Pisząc to miał na myśli... Lata 30 XX wieku.
      • nazimno "Przekombinowane" - to maja Francuzi we krwi. 30.09.10, 11:47
        Nawet kochaja sie inaczej, czyli po francusku.
        Robia tez splesniale sery, ktore popijaja jakims sfermentowanym plynem ze starych
        przegnilych debowych beczek, brrrrrr.

        Kto by pomyslal, ze mozna konsumowac takie swinstwa.
        Z samochodami jest tak samo.

    • driver_20 Re: KODY - francuski przekręt czy już norma ? 30.09.10, 12:20
      Facet miał pecha.pojechał pewnie do pana Miecia który naprawia auta bez elektroniki i facet nie mógł sobie poradzić z elektroniką.a wystarczyło podjechać do każdego serwisu pogwarancyjnego dla samochód francuskich (nie mówię to o ASO).Panowie poradzili by sobie z usterką a koszt byłby nieco większy od tego u pana Miecia.
      • kontik_71 Re: KODY - francuski przekręt czy już norma ? 30.09.10, 12:28
        No i tu jest pies pogrzebany.. koszt bylby wiekszy a przeciez wiadomo, ze kosztem auta jest tylko cena jego zakupu i paliwo a cala reszta powinna byc za darmo.. :D
        Ale gdy sie mowi, ze jesli kogos na cos nie stac to nie powinien tego miec, to zaczyna sie krzyk i biadolenie..
        • wujaszek_joe Re: KODY - francuski przekręt czy już norma ? 30.09.10, 12:35
          Autorowi chodzi tylko o to, że Renault za użyczenie swojej wiedzy tajemnej żąda 7500zł.
          Dla ciebie to normalna sytuacja?
          • nazimno kontik_71 odczuwa mrowienie w rdzeniu, gdy 30.09.10, 12:53
            go strzyga z tego zlozego runa. Niedawno mu to napisalem w jakiejs polemice.
            Tak wlasnie on ma.




            • nazimno Ooooo tu: 30.09.10, 12:56

              forum.gazeta.pl/forum/w,20,116766443,116767114,A_ty_kontik_71_lubisz_byc_w_stadzie_podobnie.html
            • nazimno Err: zlotego runa, i tak wiadomo, o co biega. 30.09.10, 12:59
          • czujny_obywatel Re: KODY - francuski przekręt czy już norma ? 30.09.10, 12:57
            Tak, o to też mi między innymi chodziło :)
          • kontik_71 Re: KODY - francuski przekręt czy już norma ? 30.09.10, 13:43
            Jak juz niektorzy powyzej nadmienili, nie jest tak, ze tylko i wylacznie ASO dysponuje mozliwosciami i ze programy uzywane w dzisiajszych autach nie sa jakas tajemna wiedza.. Tak to niestety jest, ze za wiedze trzeba placic i takze mechanik niezalezny, majacy wiedze na dany temat, bedzie zasadniczo drozszy od pana Wladka z garazu obok... Auta beda coraz bardziej skomputeryzowane i coraz wiecej rzeczy bedzie sie robilo przy pomocy klawiatury a nie mlotka. Oczywiscie, zawsze mozna sie przciw temu zbuntowac i jezdzic starym, dobrym, mechanicznym Garbusem lub innym duzym fiatem..
            • nazimno Oooooo, zrozumienie powraca... 30.09.10, 13:59
              Na szczescie istnieje konkurencja i po pewnym czasie NIKT nie bedzie w stanie
              ustawiac sie na rynku jako monopolista.

              Za wiedze trzeba placic?
              Owszem, ale nie stawke HARACZU.

              Latwosc zarobku jest skandalicznie wysoka w cytowanym przypadku.
              Tym bardziej, ze nie istnieja zadne przeslanki techniczne, aby
              tego rodzaju usluga byla az tak horrendalnie droga.

              Gdy Cie to trafi, milosc do subaru przeminie?
              Nie, nie przeminie, Ty lubisz, gdy ...
              (dalej juz wiesz)

              Na pustyni byc moze mozna sprzedac litr wody za 100 000 dolcow.
              Podobno zyjemy w "Jeuropie", regionie cywilizowanym.

              • kontik_71 Re: Oooooo, zrozumienie powraca... 30.09.10, 14:15
                marza ci sie czasy gdy wolny rynek nazywano zbrodniczym spiskiem kapitalisow przeciwko klasie pracujacej miast i wsi?

                Pomiedzy ASO a "panem Wladkiem" jest jeszcze wiele innych mozliwosci a wsrod nich tacy ktorzy wiedza jak sie zabrac za naprawe i do tego maja ceny ponizej cen ASO. Nikt nikogo nie zmusza do pojscia do aso i zaplacenia ich cen..
                • nazimno Nie "wkladaj" mi slow, ktorych nie powiedzialem. 30.09.10, 15:08
                  To wlasnie ja mowilem o zdrowej konkurencji, bo taka ona powinna byc.
                  Jezeli cos jest chore, nie waham sie tego tak okreslic.
                  A tutaj jest chore.

                  Nikt nikogo "nie zmusza", ale sa tacy, ktorzy zeruja na nieswiadomosci klientow.
                  Przypomnij sobie nasza dyskusje o praktykach bankow i pulapkach na myszy.
                  Tez ich (bankow) broniles, zrzucajac wine na klientow nie czytajacych klauzul.
                  Natomiast tych, ktorzy te klauzule swiadomie wprowadzili, nie krytykowales.


                  Podobnie i tutaj pare linijek wyzej obwiniles Bogu ducha winnego czlowieka za to,
                  ze jest biedakiem. (cytat: Ale gdy sie mowi, ze jesli kogos na cos nie stac ...)

                  Badz wiec konsekwentny.
                  ( i zacznij wreszcie cos rozumiec z tego swiata, na ktorym zyjesz)
            • lapufkasz Re: KODY - francuski przekręt czy już norma ? 01.10.10, 07:30
              kontik_71 napisał:
              Oczywiscie, zaw
              > sze mozna sie przciw temu zbuntowac i jezdzic starym, dobrym, mechanicznym Garb
              > usem lub innym duzym fiatem..


              Zawsze mozna byc na tyle glupim zeby udawac ze nie jest sie jeleniem
              Nie ma zadnego uzsasadnienia dla kodownia takiego ukladu wspomagania , jest to jedynie spsob na wyciaganie przez koncerny kasy od durni . Mozna sie na to godzic . siedziec cicho i jeszcz e usprawiedliwiac oszustow - jak ty
              • jestklawo Re: KODY - francuski przekręt czy już norma ? 01.10.10, 08:00
                lapufkasz napisał:

                > Zawsze mozna byc na tyle glupim zeby udawac ze nie jest sie jeleniem

                taka swoboda wypowiedzi (bredzenie bez sensu) u takiego miszcza?
                A pietruszka może udawać że nie jest ziemniakiem :)))

              • zimnokrwisty Re: KODY - francuski przekręt czy już norma ? 01.10.10, 10:33
                > Nie ma zadnego uzsasadnienia dla kodownia takiego ukladu wspomagania , jes
                > t to jedynie spsob na wyciaganie przez koncerny kasy od durni
                Byc może ty jestes wybitnym znawca renówek i wiesz dokładnie co siedzi w tej częśc . Ja tego nie wiem. Wiem, ze jest tam jakis moduł elektroniczny, bo gdyby to była czysto mechaniczna część, to ECU nigdy by się nie dowiedział, ze została wymieniona. Nie wiem, jakie informacje wymienia tenmoduł z ECU, ale moze to byc np informacja z jaka siłą ma działać wspomaganie (zależne od prędkości). I żeby mie pewnośc, że ta komunikacjajest prawidlowa, trzeba wprowadzić kod. Może są różne wersje modułu lub różne wersje ECO montowane w Modusach. Wprowadzenie kodu zapewnia, że wspomaganie będzie dzialalo tak jak to załozył projektant. Technika idzie do przodu. Jak sie kiedys komus zepsul piec do c.o. to przychodził fachowiec z młotkiem, szlifierką i palnikiem. Teraz palnik moze zostawic w domu, ale bez programatora lepiej niech sie nie zbliza do nowoczesnego pieca.
            • tede-tede Re: KODY - francuski przekręt czy już norma ? 03.10.10, 01:10
              kurde - o jakiej wiedzy tu niektórzy piszą za którą to niby trzeba płacić. Toż to nie jest żadna wiedza, tylko zwykłe zabezpieczenie, taki zwykły, wku...ający, "sim-lock". Ma to służyć tylko i wyłącznie temu, żeby nie pojechać do pana Władka ale do ASO. I tyle. Nie ma tu nic godnego pochwały - to zwykłe działania, które mają ograniczyć konkurencję. Wiedza to jest jak wymienić to wspomaganie - rozumiem, że pan Władek wie jak to zrobić ale przeszkadza tu ten nieszczęsny kod, który nie służy niczemu innemu jak tylko temu, żeby mu to uniemożliwić.
          • alfik7 Re: KODY - francuski przekręt czy już norma ? 01.10.10, 09:13
            W czym problem?
            Sam zaprojektuj Modusa, przecież to proste i rozdawaj później za darmo.

            Jeśli to zbyt skomplikowane dla ciebie zacznij od czegoś prostszego: np. wypiecz pyszny chleb i też rozdawaj za darmo.
            Przecież to normalne.

            > Autorowi chodzi tylko o to, że Renault za użyczenie swojej wiedzy tajemnej żąda
            > 7500zł.
            > Dla ciebie to normalna sytuacja?
            • nazimno Kazda firma sama "zapracowywuje" na "image". 01.10.10, 09:41
              (napisalem image, bo to jest po francusku, wiec pojma).

              No i oni tez musza miec tego swiadomosc.

              Jak na razie zakup samochodow tej marki nie jest objety systemem
              dystrybucji kartkowej.

              Klient glosuje NOGAMI, kapewu?
            • czujny_obywatel Re: KODY - francuski przekręt czy już norma ? 01.10.10, 10:11
              Co Ty gadasz, JAKIE ZA DARMO.

              Samochody są uczciwie kupowane za duże pieniądze, części lub ich zamienniki też, to z jakiej racji normalny, uczciwy człowiek ma płacić koncernowi na ASO gigantyczne pieniądze, za elektroniczny kod, którego stosowanie w module wspomagania nie ma żadnego uzasadnienia technicznego poza wyciąganiem gigantycznych pieniędzy od klienta.

              TAKIE PRAKTYKI MÓGŁBY STOSOWAĆ KONCERN TYLKO WTEDY JAKBY ROZDAWAŁ SAMOCHODY ZA 1 ZŁOTYCH I PÓŹNIEJ KOSIŁ KLIENTÓW NA SERWISIE I EKSPLOATACJI

              • kontik_71 Re: KODY - francuski przekręt czy już norma ? 01.10.10, 10:14
                A jak myslisz na czym zarabiaja koncerny motoryzacyjne? Czy wlasnie nie przypadkiem na czesciach zamiennych?
                • nazimno Mam nadzieje, kontik_71, ze ... 01.10.10, 10:31
                  ...Twoja ukochana firma zalatwi Cie tak samo.

                  Zycze Ci tego serdecznie w celach reedukacyjnych wylacznie.
                  Jak to mowia: za ...nauke trzeba placic.
                  • kontik_71 Re: Mam nadzieje, kontik_71, ze ... 01.10.10, 10:48
                    Mnie stac na moja ukochana firme i stac mnie na naprawy auta w ASO... wystarczy?
                    • nazimno Argument jest "nie do odrzucenia". 01.10.10, 11:28
                      Mnie tez stac. Problem polega na tym, za ja mam zrozumienie dla innych,
                      a Tobie pobyt u wytworcow dziurawych serow narobil niezlego balaganu
                      w glowie.
                      • kontik_71 Re: Argument jest "nie do odrzucenia". 01.10.10, 11:31
                        No tak, faktycznie Szwajcaria nie ma tendencji do bycia panstwem "opiekunczym" i nie probuje "chronic" obywatela przed rzeczywistoscia.. I wlasnie dzieki temu nie obrazam sie na rzeczywistosc tylko staram sie dzialac w niej z pozytkiem dla mnie..
                        Socjalistyczne myslenie jest mi obce i cale szczescie.
                        • nazimno Z tym odniesieniem do socjalizmu ... 01.10.10, 12:05
                          udowadniasz, ze w ogole nie rozumiesz, o co naprawde chodzi.
                          Zyczenie tym bardziej podtrzymuje.




                          • kontik_71 Re: Z tym odniesieniem do socjalizmu ... 01.10.10, 12:37
                            Czepiasz sie wasc..
                            A naprawde chodzi o nasze (jako spoleczenstwa) naiwne podejscie do biznesu... Nie czytamy umow, nie myslimy o konsekwencjach naszych dzialan i decyzji.. a potem jest placz bo sie okazuje, ze zycie jest twarde i nikt sie nad nami nie pochyli i nie poglaszcze po glowce..

                            To jest jak z kredytami.. ilu ludzi bezmyslnie sie zadluza a potem nie jest w stanie splacic kasy?
                            Potem oglada sie ich w programach a la "Uwaga" lub "Prosto z Polski" i zawsze winny jest bank bo tak latwo bylo dostac od niego kredyt..
                            • nazimno ...wiec czytaj i nie daj sie wyjelenic... 01.10.10, 13:10
                              ...przez ...








                              podobnych do Ciebie.

                              CTRL-Z

                • czujny_obywatel Re: KODY - francuski przekręt czy już norma ? 01.10.10, 10:52
                  Jasne, że wiem, że na częściach zarabiają - i bardzo dobrze. Niech zarabiają na częściach i na usługach, ale niech to będzie zarabianie, a nie haraczowanie.

                  Oczyma wyobraźni widzę taką sytuację. Masz jakiś samochód klasy C, który kosztował około 50 tys złotych. Po kilku latach chcesz wymienić klocki, tarcze hamulców czy w końcu sprężynę amortyzatora czy jakieś łożysko. OKAZUJE SIĘ, ŻE NIE MOŻESZ. Musisz kupić cały moduł czyli zespól części przedniego lub tylnego zawieszenia zabezpieczony sprytną kodowaną elektroniką. Moduł taki możesz tylko kupić i wymienić na ASO danej marki pojazdu, a koszt tej wymiany (czyli koszt całego zespołu-modułu i robocizny) to 30 tys złotych.

                  Takie właśnie działanie to według mnie jest działanie sprzeczne z etyka biznesu i bliższe działaniom mafijno-haraczowym.
                  • kontik_71 Re: KODY - francuski przekręt czy już norma ? 01.10.10, 11:02
                    Nikt, nikomu nie nakazuje kupna auta jakiejs konkretnej firmy. Wybor jest ogromny, konkurencja jest.. nie podoba sie auto napchane elektornika, to szuka sie takiego z mniejsza iloscia elektorniki.. proste i latwe.. Obrazanie sie na rzeczywistosc niewiele daje..

                    Cala ta historia przypomina historie pewnej Niemki, ktora pol zycia zbierala sobie na Ferrari. W koncu jej sie to udalo i w czasie krecenia reportazu dla SAT1 (czy innej prywatnej TV) wpierniczyla sie w wysoki kraweznik i okazalo sie, ze nie stac jej na naprawe uszkodzen... Tu mamy to samo.. gosciu kupil auto na ktore go nie stac, nie stac go na wymagania producenta... Ale pewnie autko bylo malo smigane i od dziadka jezdzacego tylko w niedziele... i tylko to sie liczylo i gosciu nie zadal sobie pytania czy stac go na ekspleatacje tego cuda.
                    Gdyby sobie kupil astre 1 tzw. clasic to nie mialby problemu...
                    • dark13 Re: KODY - francuski przekręt czy już norma ? 01.10.10, 11:10
                      kontik_71 napisał:

                      > Nikt, nikomu nie nakazuje kupna auta jakiejs konkretnej firmy. Wybor jest ogrom
                      > ny, konkurencja jest.. nie podoba sie auto napchane elektornika, to szuka sie t
                      > akiego z mniejsza iloscia elektorniki.. proste i latwe.. Obrazanie sie na rzecz
                      > ywistosc niewiele daje..
                      >
                      > Cala ta historia przypomina historie pewnej Niemki, ktora pol zycia zbierala so
                      > bie na Ferrari. W koncu jej sie to udalo i w czasie krecenia reportazu dla SAT1
                      > (czy innej prywatnej TV) wpierniczyla sie w wysoki kraweznik i okazalo sie, ze
                      > nie stac jej na naprawe uszkodzen... Tu mamy to samo.. gosciu kupil auto na kt
                      > ore go nie stac, nie stac go na wymagania producenta... Ale pewnie autko bylo m
                      > alo smigane i od dziadka jezdzacego tylko w niedziele... i tylko to sie liczylo
                      > i gosciu nie zadal sobie pytania czy stac go na ekspleatacje tego cuda.
                      > Gdyby sobie kupil astre 1 tzw. clasic to nie mialby problemu...

                      A jak myslisz, taki klient kupujac tani miejski samochod jest informowany ze bedzie musial placic taki ogromny haracz zeby utrzymac jego mobilnosc?
                      • kontik_71 Re: KODY - francuski przekręt czy już norma ? 01.10.10, 11:19
                        Wiesz co zrobilem gdy wrocilem do Polski i znalalem sie z moim Subaru w miejscu gdzie mam do wyboru ASO lub roznej masci warsztaty mechaniczne? Zaczalem sie dowiadywac jakie mam alternatywy, jakie sa inne mozliwe miejsca potencjalnej naprawy.. Wyglada na to, ze zostaje mi ASO wiec moglem podjac decyzje czy chce i stac mnie na to aby tam naprawiac, czy tez powinienem sie pozbyc mojego auta i kupic cos na co mnie bedzie stac.

                        Kazdy z nas musi sie nauczyc jednej rzeczy - pomoz sobie sam i dowiedz sie sam.. Liczenie na "humanitarnosc" jakiejkolwiek firmy jest z zasady zgubne.
                    • macgregor-72 Re: KODY - francuski przekręt czy już norma ? 01.10.10, 11:19
                      > Nikt, nikomu nie nakazuje kupna auta jakiejs konkretnej firmy. Wybor jest ogrom
                      > ny, konkurencja jest.. nie podoba sie auto napchane elektornika, to szuka sie t
                      > akiego z mniejsza iloscia elektorniki.. proste i latwe.. Obrazanie sie na rzecz
                      > ywistosc niewiele daje..

                      Niestety to nie jest tak. Niemal każde współczesne auto jest napchane elektroniką. Chcąc kupić starsze auto bez tej elektroniki też możemy narazić się na koszty. Lobby motoryzacyjne czy ekolodzy w części krajów narzuciło ekstra haracz na użytkowników starszych samochodów w postaci podatków lub wręcz uniemożliwia wjazd do centrów miast. W Polsce też są takie plany czy projekty. Wmawia się nam, że 5-cio letni i starszy samochód to złom.
    • josner Re: KODY - francuski przekręt czy już norma ? 30.09.10, 13:06
      Jakiś czas temu żonka miala problemy z alarmem. ASO wgrała do kompa w jej aucie uaktualnienie opragramowania. Jeszcze trochę a w salonach będą podawać czy auto ma viste, xp czy inne dziadostwo.
    • jasiek-23 Re: KODY - francuski przekręt czy już norma ? 01.10.10, 00:10
      Jaki tam przekręt.Jak sie kupuje takie "ekskluzywne" pojazdy to sie buli za rózne niedorobione wynalazki.. Jak ktoś lubi wygodę to jeździ starym lexusem i nawet nie wie co to jest przekładnia bo nie pada jak we francuskim gó...wozie..heh
      • wujaszek_joe Re: KODY - francuski przekręt czy już norma ? 01.10.10, 00:25
        No tak, stary lexus (sprowadzony skad wie skąd) to najlepsza alternatywa wobec uzywanego modusa
        • jasiek-23 Re: KODY - francuski przekręt czy już norma ? 01.10.10, 01:19
          lexy zazwyczaj są z japonii lub usa .a modusy są wytwarzane przez arabusów we francji skoro chcesz wiedzieć
          • tisi123 Re: KODY - francuski przekręt czy już norma ? 01.10.10, 10:29
            te ze Stanów to skręcają arabusy, portorykańczycy czy meksykanie? Pytam, bo widzę że znasz temat...
            • jasiek-23 Re: KODY - francuski przekręt czy już norma ? 03.10.10, 02:31
              chłopulku głupi.. faktycznie ten modus to jest dla ciebie.Kup sobie przekładnie,kod do przekładni i z pół kilo rozumu..
    • lucj To już od dawna jest normą 01.10.10, 08:42
      Wszystkie auta obecnie produkowane mają "zabezpieczoną" elektronikę. Nawet zwykła wymiana żarówki może powodować konieczność podpięcia do komputera diagnostycznego. Wszystkie systemy są tak budowane aby tylko ASO mogło je wymienić. Oczywiście takie komplikowanie powoduje że amatorzy mechanicy pracujący w ASO wiedzą tylko gdzie jest gniazdo diagnostyczne i gdy "komputer nie pokazuje błędów" to samochód jest sprawny a że nie daje się uruchomić silnika....no cóż. Wiele części dostępnych tylko w ASO (centralki, sterowniki, itp.) montowane są w miejscach w których łatwo ulegają uszkodzeniu w czasie kolizji, lub w wyniku działania wody i soli. To jest biznes, sprzedaż samochodu to dopiero początek, zarabia się głównie na serwisie. Wielu moich znajomych sprzedało nowe auta aby kupić starsze lepiej wyposażone i zdecydowanie bardziej trwałe od nowych jednorazówek.
      • czujny_obywatel Re: To już od dawna jest normą 01.10.10, 10:20
        Ten biznes zaczyna powoli przypominać mafijne wyłudzanie haraczy od uczciwych ludzi.

        Też tak sądzę, jak powyżej piszesz, że zjawisko będzie się nasilać. Ludzie nie są durni, będą kupować albo starsze samochody w których liczy się mechanika, a zastosowana elektronika ma swoje uzasadnienie. Będą też kupować np. samochody azjatyckie - koreańskie, chińskie czy indyjskie z gwarancjami na 7 -10 lat, tak aby poza opłatami eksploatacyjnymi nie ponosić żadnych kosztów. Będą tez w końcu, np. ze względów prestiżowo-reprezentacyjnych brać udziwnione europejskie samochody, ale w leasing, w którym przez okres 2-3 lat mają samochód na gwarancji, za nic nie płacą (poza eksploatacją), a po upływie tego okresu oddają finansową bombę leasingodawcy, a sami biorą coś bezproblemowego, nowego.

        Leasingodawca zaś będzie się starał znaleźć frajerów na jednorazowe POZABEZPIECZANE KODAMI zabawki.

        Mam jednakże nadzieję, że firmy stosujące takie nieetyczne i nieuczciwe praktyki znikną z rynku lub zmienią swoje podejście do klienta i do biznesu.
        • kontik_71 Re: To już od dawna jest normą 01.10.10, 10:51
          > Ten biznes zaczyna powoli przypominać mafijne wyłudzanie haraczy od uczciwych ludzi.

          Ciekawe w jakiej firmie pracujesz..hmmm pewnie takiej rozdajacej chleb bezdomnym i glodnym, co? I pewnie pracujesz tam za darmo, tylko za swiadomosc czynienia dobra...
          • dark13 Re: To już od dawna jest normą 01.10.10, 11:19
            kontik_71 napisał:

            > > Ten biznes zaczyna powoli przypominać mafijne wyłudzanie haraczy od uc
            > zciwych ludzi.

            >
            > Ciekawe w jakiej firmie pracujesz..hmmm pewnie takiej rozdajacej chleb bezdomny
            > m i glodnym, co? I pewnie pracujesz tam za darmo, tylko za swiadomosc czynienia
            > dobra...

            Ty masz chyba problem z mysleniem . Jest roznica miedzy rozdawaniem za darmo a praktykami majacymi na celu w sposob zlodziejki okradac wlasnych klientow.
            Po to wlasnie jest ot kodowanie aby zmusic wlasnego klienta do zaplacenia 400% wiecej niz jest tego faktyczna wartosc . W twoim rozumowaniu mniejszy narzut to czyste rozdawnictwo
            • kontik_71 Re: To już od dawna jest normą 01.10.10, 11:22
              1. Skad znasz faktyczna warosc uslugi?
              2. Skad wiesz jaka jest faktyczna przyczyna kodowania tej wlasnie czesci?
              3. ASO jest jedyna alternatywa? A moze jednak jest cos pomiedzy "panem Wladkiem" a ASO?

              Odpowiedz mi na te pytania...
              • dark13 Re: To już od dawna jest normą 01.10.10, 12:05
                kontik_71 napisał:

                > 1. Skad znasz faktyczna warosc uslugi?
                > 2. Skad wiesz jaka jest faktyczna przyczyna kodowania tej wlasnie czesci?
                > 3. ASO jest jedyna alternatywa? A moze jednak jest cos pomiedzy "panem Wladkiem
                > " a ASO?
                >
                > Odpowiedz mi na te pytania...

                1. Bo jestem mechanikiem sam. hobbysta . Podobne nowe zestawy np do VW czy Opla kosztuja ok 1600zl
                2. Faktyczna jest jedna - utrudnic naprawe niezaleznym warsztatom .To dzis powszechne postepowanie wiekszosci firm motoryzacyjnych
                3 Nie zawsze jest alternatywna poniewaz koncerny maja skuteczne sposoby aby to utrudniac . Potrzebne sa czesto specjalistyczne klucze ktore nie sa udostepniane warsztatom niezaleznym a jesli juz to po abstrakcyjnej cenie .
                Dobra rada - nie madrkuj skoro nie masz o tym zielonego pojecia

                Poczytaj sobie

                www.auto-swiat.pl/1-naprawa-samochodu-czyli-sposoby-na-wyciaganie-naszych-pieniedzy
                • kontik_71 Re: To już od dawna jest normą 01.10.10, 12:47
                  No tak.. nie jestem mechanikiem hobbysta.. powiem wiecej, jestem mechanicznym antytalentem..
                  Ale za to widze dla Ciebie wielka luke na rynku.. naucz sie lamania elektronicznych kodow i zrob konkurencje tym wrednym ASO :D Masz szanse na zrobienie swietnego interesu :)
                  • nazimno samarytanski doradca biznesowy 01.10.10, 13:31
                    (ktory w dodatku daje porady za darmo - coz za poswiecenie)

                    Ilez by to kosztowalo w firmie konsultingowej!
                    A to prosze, za FRIKO!
                • driver_20 Re: To już od dawna jest normą 02.10.10, 13:22
                  3 Nie zawsze jest alternatywna poniewaz koncerny maja skuteczne sposoby
                  > aby to utrudniac . Potrzebne sa czesto specjalistyczne klucze ktore nie s
                  > a udostepniane warsztatom niezaleznym a jesli juz to po abstrakcyjnej
                  > cenie .
                  > Dobra rada - nie madrkuj skoro nie masz o tym zielonego pojecia
                  >
                  > Poczytaj sobie
                  Zdziwię Cie ale jest masa warsztatów które zwią się serwis pogwarancyjny np u mnie w mieście jest serwis samochodów francuskich.Ceny mają dużo niższe niż w ASO i potrafią wszystko wymienić mimo że auta są nafaszerowane elektroniką.Czyli jak się chce to się da chyba że ktoś za warsztat niezależny uważa tylko pana Władka z garażu obok.
                • czujny_obywatel Ku przestrodzę 03.10.10, 14:58
                  [b]KU PRZESTRODZE
                  dark13 WIELKIE DZIĘKI za info

                  CZ I
                  Auto-Świat.pl www.auto-swiat.pl/1-naprawa-samochodu-czyli-sposoby-na-wyciaganie-naszych-pieniedzy

                  "Naprawa samochodu - Czyli sposoby na wyciąganie naszych pieniędzy

                  Na desce rozdzielczej luksusowego Mercedesa ML zapalił się komunikat: awaria oświetlenia, który następnie uporczywie włączał się po każdym uruchomieniu silnika. Po dłuższym poszukiwaniu usterki właściciel doszedł do wniosku, że przyczyną alarmu jest... lampka podświetlenia gniazda zapalniczki. Błahostka, można by ją zignorować zupełnie, gdyby nie natarczywe ostrzeżenia systemu. Właściciel pojechał więc do serwisu i poprosił o wymianę przepalonej żaróweczki.

                  Doradca serwisowy stropił się i zaczął tłumaczyć klientowi, że to nie takie proste. Żaróweczka bowiem jako osobna część... nie występuje. Trzeba zamówić moduł gniazda zapalniczki, ale wcześniej należy się upewnić, że wina leży po jego stronie. Auto podpięto więc pod komputer, który wykazał to, co właściciel podejrzewał od początku: przepaliła się żaróweczka podświetlenia.

                  Odpowiednią część zamówiono i podczas kolejnej wizyty wymieniono. W sumie rachunek wyniósł 500 zł. Do tego dwie wizyty w warsztacie, ale przecież na biednego nie trafiło.

                  Gorzej, że niespodzianki serwisowe coraz częściej spotykają mniej zamożnych właścicieli samochodów. W biurach konstrukcyjnych, nawet w czasach kryzysu, rosną w siłę działy odpowiedzialne za staranne planowanie usterek i kosztów napraw naszych aut. Podobnie pęcznieją komórki do spraw oszczędzania na kosztach produkcji. Nie chodzi bowiem o to, by samochody były wieczne, bo to dla producentów żaden interes, ale żeby zaczęły się psuć w odpowiednim czasie i aby koszty ich obsługi zachęcały do regularnej wymiany starych modeli na nowsze. Wypracowano zatem cały katalog sposobów, na które, szczególnie w Polsce, znaleziono jeszcze bogatszy wachlarz kontrsposobów."
                  [b]
                • czujny_obywatel Ku przestrodze 03.10.10, 15:02

                  KU PRZESTRODZE

                  dark13 WIELKIE DZIĘKI ZA INFO

                  Auto-Świat.pl www.auto-swiat.pl/1-naprawa-samochodu-czyli-sposoby-na-wyciaganie-naszych-pieniedzy

                  CZ 1

                  "Naprawa samochodu - Czyli sposoby na wyciąganie naszych pieniędzy

                  Na desce rozdzielczej luksusowego Mercedesa ML zapalił się komunikat: awaria oświetlenia, który następnie uporczywie włączał się po każdym uruchomieniu silnika. Po dłuższym poszukiwaniu usterki właściciel doszedł do wniosku, że przyczyną alarmu jest... lampka podświetlenia gniazda zapalniczki. Błahostka, można by ją zignorować zupełnie, gdyby nie natarczywe ostrzeżenia systemu. Właściciel pojechał więc do serwisu i poprosił o wymianę przepalonej żaróweczki.

                  Doradca serwisowy stropił się i zaczął tłumaczyć klientowi, że to nie takie proste. Żaróweczka bowiem jako osobna część... nie występuje. Trzeba zamówić moduł gniazda zapalniczki, ale wcześniej należy się upewnić, że wina leży po jego stronie. Auto podpięto więc pod komputer, który wykazał to, co właściciel podejrzewał od początku: przepaliła się żaróweczka podświetlenia.

                  Odpowiednią część zamówiono i podczas kolejnej wizyty wymieniono. W sumie rachunek wyniósł 500 zł. Do tego dwie wizyty w warsztacie, ale przecież na biednego nie trafiło.

                  Gorzej, że niespodzianki serwisowe coraz częściej spotykają mniej zamożnych właścicieli samochodów. W biurach konstrukcyjnych, nawet w czasach kryzysu, rosną w siłę działy odpowiedzialne za staranne planowanie usterek i kosztów napraw naszych aut. Podobnie pęcznieją komórki do spraw oszczędzania na kosztach produkcji. Nie chodzi bowiem o to, by samochody były wieczne, bo to dla producentów żaden interes, ale żeby zaczęły się psuć w odpowiednim czasie i aby koszty ich obsługi zachęcały do regularnej wymiany starych modeli na nowsze. Wypracowano zatem cały katalog sposobów, na które, szczególnie w Polsce, znaleziono jeszcze bogatszy wachlarz kontrsposobów. "

                  • czujny_obywatel Re: Ku przestrodze 03.10.10, 15:05
                    [b]
                    Auto-Świat.pl rel="nofollow">www.auto-swiat.pl/1-naprawa-samochodu-czyli-sposoby-na-wyciaganie-naszych-pieniedzy

                    CZ 2

                    "Sposób 1: łączenie w całość
                    Zamiast sprzedawać malutki element, który się łatwo psuje i równie łatwo się wytwarza (także przez producentów zamienników), zaczęto łączyć wiele elementów w jeden. Robią to firmy, które jeszcze do niedawna słynęły z przemyślanych, łatwo naprawialnych konstrukcji.

                    Przykładowo Mercedes klasy A: przepływomierz (malutki i niedrogi czujnik „liczący” ilość powietrza zasysanego przez silnik) zintegrowano z kosztownym sterownikiem silnika i zatopiono w plastikowej obudowie. A gdzie umieścić delikatną elektronikę? Najlepiej na drgającym, gorącym silniku! Jeśli się zepsuje, o co nietrudno, właściciel, który się zgłosi do firmowego serwisu, zapłaci kilka tys. zł za wymianę całego podzespołu. Jeżeli wykaże się czujnością, uda się do warsztatu „złotej rączki”, gdzie uszkodzony element mechanik wydłubie, wymieni na podobny i całość sklei lub na powrót zgrzeje, co pozwoli mu zarobić 1,5 tys. zł, a klientowi zaoszczędzić 3,5 tys. zł.

                    Niektóre elektroniczne części skutecznie zabezpiecza się przed tanią naprawą poza firmowym serwisem. Przykład (znów ten Mercedes!): automatyczna przekładnia do klasy A ma w środku malutki sterownik połączony z elementem wykonawczym. Jeśli się zepsuje, należy zamówić odpowiedni (tylko w sklepie firmowym) – dopasowany do numeru nadwozia. Zestaw przychodzi do sklepu albo „pusty”, albo już
                    z oprogramowaniem. Jeśli jest „załadowany” (droższy), można go po prostu założyć. Jeśli nie, w ASO dograją program. Tak czy inaczej – zapłacisz za naprawę 4 tys. zł!

                    O ile jeszcze mechaniczne awarie przekładni naprawia się łatwo poza autoryzowanym serwisem, co pozwala uniknąć kupna nowej skrzyni (kosztuje majątek!), o tyle z tego typu elektroniką jest problem. Wielu producentów pojazdów z automatycznymi lub zautomatyzowanymi przekładniami chowa w nich zawodną elektronikę. Nie dałoby się takich rzeczy uprościć, podzielić i sprawić, by naprawa np. kilkuletniego Opla Corsy kosztowała mniej niż połowę wartości auta?

                    Albo turbosprężarka połączona z kolektorem wydechowym w silniku Forda 1.8 TDCi: jej cena jest prawie dwa razy wyższa niż turbiny, którą można odkręcić i zachować stary kolektor. Nie dało się zrobić dwóch elementów zamiast jednego?

                    Można zrozumieć – ze względu na koszty produkcji – konieczność montażu modułowego w fabryce, jednak brak dostępu do niektórych drobnych elementów jako części zamiennych trzeba tłumaczyć wyłącznie próbą wyłudzenia pieniędzy za rozbudowane podzespoły. W tym miejscu warto „wyróżnić” firmę Opel, która w specjalny sposób traktuje użytkowników kilkuletnich aut tej marki. Np. czujnik położenia przepustnicy do Vectry C 2.2 DTI, rzecz zawodna, ale prościutka w budowie i tania w produkcji (wartość – najwyżej 20 zł), sprzedawana jest od jakiegoś czasu wraz z całym korpusem przepustnicy. Koszt bez wymiany: prawie 1800 zł! A przecież sam czujnik – wart, jak wspomniano, ok. 20 zł (użytkownicy wspominają z rozrzewnieniem wstrzymaną przez wytwórcę tej części sprzedaż samych czujników po 500 zł!) – daje się wymontować i z powrotem założyć. Obecnie nie ma innego wyjścia: trzeba iść do Opla.
                    Sposób 2: niech się zgniecie!
                    Jeśli coś zniszczy się w wyniku wypadku lub choćby drobnej stłuczki, nie wolno za to winić producenta! „Trzeba było nie rozbijać” – powie inżynier, ale nie przyzna, że coraz częściej auta są z premedytacją konstruowane w taki sposób, aby kolizje powodowały jak największe straty. Dlatego drogie rzeczy trafiają do przestrzeni pomiędzy przednimi błotnikami a plastikowym nadkolem albo we wnękę pod zderzakiem.

                    W niektórych modelach Opla Astry lub w Fordach Focusach w miejscu najbardziej narażonym na zgniecenie pochowane są sterowniki silnika. W Focusie wykorzystano też drugi błotnik – tam znajduje się elektryczna pompa wspomagania kierownicy. Niewielki „dzwon” spowoduje uszkodzenie zderzaka, błotnika, reflektora, komputera silnika i, jak dobrze pójdzie, także wiązki elektrycznej. To wystarczy, aby wysłać na złom prawie nowe auto.
                    Sposób 3: nietypowe śruby
                    Jakie techniczne uzasadnienie ma stosowanie śrub z nietypowym łbem, do których nie pasuje żaden z kluczy dostępnych w wolnej sprzedaży? Żadne! Ma to jednak sens ekonomiczny. Użytkownik nie naprawi samochodu sam, choćby nawet wiedział, jak się to robi. Warsztat, który trafi na taką przeszkodę, nie poradzi sobie z problemem, jeśli nie kupi (oczywiście, dostępnego w ASO) specjalnego klucza, który kosztuje o wiele więcej niż podobne narzędzie służące do odkręcania typowych śrub. Nie każdemu się to opłaca.

                    Na szczęście w polskich warsztatach dorabia się klucze do śrub niewymiarowych. Specjalne narzędzia „gubią się” też w warsztatach autoryzowanych.

                    Niektóre prywatne warsztaty kupują też oryginalne przyrządy. W przypadku większości aut, na które kończy się gwarancja, niezależne serwisy są już w pełni przygotowane na ich przyjęcie, choć oczywiście to przygotowanie generuje koszty, które potem dolicza się klientom do rachunku. Dlaczego np. w nowej Octavii śruba chroniąca dostęp do łożysk tylnych piast ma kształt podobny do zwykłego „torksa”, ale jeden rozmiar jest ciut za duży, a kolejny o włos za mały? Nawet rozmiar calowy nie pasuje!

                    Mechanicy bez narzędzi radzą sobie: „powiększają” mniejszy klucz blaszką z puszki od piwa, a z czasem dorabiają specjalne klucze.

                    Puszka od piwa nie pomoże jednak przy bardziej skomplikowanych naprawach, jak choćby wymiana paska rozrządu w silniku 2.0 TDI 16V w VW Passacie. Ta rutynowa na pozór czynność wymaga użycia sześciu specjalnych narzędzi, a sama instrukcja serwisowa po czterech zdaniach zniechęci 80 proc. mechaników. Komfort pracy na podstawie własnego doświadczenia poprawia fakt, że naprawia się nie swoje, a cudze auto, a operację – rzeczywiście dość skomplikowaną – tak się wyceni, że wynagrodzi to wszelki trud.

                    Gdzie te czasy, gdy średnio wprawny, domorosły mechanik potrafiący odczytać znaki na kole pasowym mógł wymienić pasek rozrządu pod domem?
                    " [b]
                  • czujny_obywatel Re: Ku przestrodze 03.10.10, 15:08

                    Auto-Świat.pl www.auto-swiat.pl/1-naprawa-samochodu-czyli-sposoby-na-wyciaganie-naszych-pieniedzy

                    CZ 2
                    "Sposób 1: łączenie w całość
                    Zamiast sprzedawać malutki element, który się łatwo psuje i równie łatwo się wytwarza (także przez producentów zamienników), zaczęto łączyć wiele elementów w jeden. Robią to firmy, które jeszcze do niedawna słynęły z przemyślanych, łatwo naprawialnych konstrukcji.

                    Przykładowo Mercedes klasy A: przepływomierz (malutki i niedrogi czujnik „liczący” ilość powietrza zasysanego przez silnik) zintegrowano z kosztownym sterownikiem silnika i zatopiono w plastikowej obudowie. A gdzie umieścić delikatną elektronikę? Najlepiej na drgającym, gorącym silniku! Jeśli się zepsuje, o co nietrudno, właściciel, który się zgłosi do firmowego serwisu, zapłaci kilka tys. zł za wymianę całego podzespołu. Jeżeli wykaże się czujnością, uda się do warsztatu „złotej rączki”, gdzie uszkodzony element mechanik wydłubie, wymieni na podobny i całość sklei lub na powrót zgrzeje, co pozwoli mu zarobić 1,5 tys. zł, a klientowi zaoszczędzić 3,5 tys. zł.

                    Niektóre elektroniczne części skutecznie zabezpiecza się przed tanią naprawą poza firmowym serwisem. Przykład (znów ten Mercedes!): automatyczna przekładnia do klasy A ma w środku malutki sterownik połączony z elementem wykonawczym. Jeśli się zepsuje, należy zamówić odpowiedni (tylko w sklepie firmowym) – dopasowany do numeru nadwozia. Zestaw przychodzi do sklepu albo „pusty”, albo już
                    z oprogramowaniem. Jeśli jest „załadowany” (droższy), można go po prostu założyć. Jeśli nie, w ASO dograją program. Tak czy inaczej – zapłacisz za naprawę 4 tys. zł!

                    O ile jeszcze mechaniczne awarie przekładni naprawia się łatwo poza autoryzowanym serwisem, co pozwala uniknąć kupna nowej skrzyni (kosztuje majątek!), o tyle z tego typu elektroniką jest problem. Wielu producentów pojazdów z automatycznymi lub zautomatyzowanymi przekładniami chowa w nich zawodną elektronikę. Nie dałoby się takich rzeczy uprościć, podzielić i sprawić, by naprawa np. kilkuletniego Opla Corsy kosztowała mniej niż połowę wartości auta?

                    Albo turbosprężarka połączona z kolektorem wydechowym w silniku Forda 1.8 TDCi: jej cena jest prawie dwa razy wyższa niż turbiny, którą można odkręcić i zachować stary kolektor. Nie dało się zrobić dwóch elementów zamiast jednego?

                    Można zrozumieć – ze względu na koszty produkcji – konieczność montażu modułowego w fabryce, jednak brak dostępu do niektórych drobnych elementów jako części zamiennych trzeba tłumaczyć wyłącznie próbą wyłudzenia pieniędzy za rozbudowane podzespoły. W tym miejscu warto „wyróżnić” firmę Opel, która w specjalny sposób traktuje użytkowników kilkuletnich aut tej marki. Np. czujnik położenia przepustnicy do Vectry C 2.2 DTI, rzecz zawodna, ale prościutka w budowie i tania w produkcji (wartość – najwyżej 20 zł), sprzedawana jest od jakiegoś czasu wraz z całym korpusem przepustnicy. Koszt bez wymiany: prawie 1800 zł! A przecież sam czujnik – wart, jak wspomniano, ok. 20 zł (użytkownicy wspominają z rozrzewnieniem wstrzymaną przez wytwórcę tej części sprzedaż samych czujników po 500 zł!) – daje się wymontować i z powrotem założyć. Obecnie nie ma innego wyjścia: trzeba iść do Opla.
                    Sposób 2: niech się zgniecie!
                    Jeśli coś zniszczy się w wyniku wypadku lub choćby drobnej stłuczki, nie wolno za to winić producenta! „Trzeba było nie rozbijać” – powie inżynier, ale nie przyzna, że coraz częściej auta są z premedytacją konstruowane w taki sposób, aby kolizje powodowały jak największe straty. Dlatego drogie rzeczy trafiają do przestrzeni pomiędzy przednimi błotnikami a plastikowym nadkolem albo we wnękę pod zderzakiem.

                    W niektórych modelach Opla Astry lub w Fordach Focusach w miejscu najbardziej narażonym na zgniecenie pochowane są sterowniki silnika. W Focusie wykorzystano też drugi błotnik – tam znajduje się elektryczna pompa wspomagania kierownicy. Niewielki „dzwon” spowoduje uszkodzenie zderzaka, błotnika, reflektora, komputera silnika i, jak dobrze pójdzie, także wiązki elektrycznej. To wystarczy, aby wysłać na złom prawie nowe auto.
                    Sposób 3: nietypowe śruby
                    Jakie techniczne uzasadnienie ma stosowanie śrub z nietypowym łbem, do których nie pasuje żaden z kluczy dostępnych w wolnej sprzedaży? Żadne! Ma to jednak sens ekonomiczny. Użytkownik nie naprawi samochodu sam, choćby nawet wiedział, jak się to robi. Warsztat, który trafi na taką przeszkodę, nie poradzi sobie z problemem, jeśli nie kupi (oczywiście, dostępnego w ASO) specjalnego klucza, który kosztuje o wiele więcej niż podobne narzędzie służące do odkręcania typowych śrub. Nie każdemu się to opłaca.

                    Na szczęście w polskich warsztatach dorabia się klucze do śrub niewymiarowych. Specjalne narzędzia „gubią się” też w warsztatach autoryzowanych.

                    Niektóre prywatne warsztaty kupują też oryginalne przyrządy. W przypadku większości aut, na które kończy się gwarancja, niezależne serwisy są już w pełni przygotowane na ich przyjęcie, choć oczywiście to przygotowanie generuje koszty, które potem dolicza się klientom do rachunku. Dlaczego np. w nowej Octavii śruba chroniąca dostęp do łożysk tylnych piast ma kształt podobny do zwykłego „torksa”, ale jeden rozmiar jest ciut za duży, a kolejny o włos za mały? Nawet rozmiar calowy nie pasuje!

                    Mechanicy bez narzędzi radzą sobie: „powiększają” mniejszy klucz blaszką z puszki od piwa, a z czasem dorabiają specjalne klucze.

                    Puszka od piwa nie pomoże jednak przy bardziej skomplikowanych naprawach, jak choćby wymiana paska rozrządu w silniku 2.0 TDI 16V w VW Passacie. Ta rutynowa na pozór czynność wymaga użycia sześciu specjalnych narzędzi, a sama instrukcja serwisowa po czterech zdaniach zniechęci 80 proc. mechaników. Komfort pracy na podstawie własnego doświadczenia poprawia fakt, że naprawia się nie swoje, a cudze auto, a operację – rzeczywiście dość skomplikowaną – tak się wyceni, że wynagrodzi to wszelki trud.

                    Gdzie te czasy, gdy średnio wprawny, domorosły mechanik potrafiący odczytać znaki na kole pasowym mógł wymienić pasek rozrządu pod domem?"

                    • czujny_obywatel Re: Ku przestrodze 03.10.10, 15:12

                      Auto-Świat.pl www.auto-swiat.pl/1-naprawa-samochodu-czyli-sposoby-na-wyciaganie
                      -naszych-pieniedzy

                      CZ 3

                      "Sposób 4: brak dostępu
                      Na taśmie montażowej samochody składa się z modułów. Im są one większe, tym praca idzie szybciej i ryzyko, że niedoświadczony robotnik coś zepsuje, staje się mniejsze. O ile jednak kiedyś każdy konstruktor brał pod uwagę, że wszystko się psuje, i myślał, czy uda się narażone na usterki części łatwo wymienić, o tyle teraz często bierze górę kwestia: czy można to łatwo złożyć w fabryce? Efekty? Żeby wymienić rozrusznik, pompę wody lub alternator (znów kłania się Mercedes klasy A), często najlepiej wyjąć silnik. Z tych samych względów w wielu samochodach wymienia się paski osprzętu i inne części eksploatacyjne „na zapas” przy okazji innych napraw. Wiadomo: najdrożej kosztuje robocizna. Ale tak czy inaczej, zapobiegliwość użytkowników też nie jest tania.
                      Sposób 5: elektronika i komplikacje
                      Żeby zbudować jeszcze szybsze, jeszcze bardziej komfortowe, oszczędne, a jednocześnie bardziej wysilone konstrukcje, auta „faszeruje się” wyrafinowaną, lecz niestety nietrwałą technologią. Winni są po części klienci oczekujący cudów, winni jesteśmy my, gdy punktujemy każdy niedopracowany detal. Wymagajmy jednak także trwałości! A tymczasem diesle, dawniej prawie niezniszczalne, dziś po kilkudziesięciu tys. km „padają” na dwumasowe koła zamachowe, które są traktowane przez producentów jako elementy eksploatacyjne, choć nimi nie są.

                      Naprawa rozlatujących się sprzęgieł to wydatek nawet kilku tys. zł. Należałoby albo lepiej przemyśleć to rozwiązanie, albo przynajmniej zapewnić dostęp do tanich części zamiennych. Tymczasem tylko producenci zamienników proponują opcje zastępcze o zupełnie innej konstrukcji, które jednak obniżają komfort i niszczą skrzynie biegów.

                      Podobnie nietrwałe są wtryskiwacze dawkujące paliwo kilkakrotnie w ciągu jednego obrotu wału korbowego, czyli wykonujące nawet 20-30 tys. operacji na minutę pracy! To zapewnia jedwabistą pracę wysilonego diesla, ale musi się psuć! Dla producenta ważne, aby wtryskiwacze dotrwały choć do końca gwarancji. Tymczasem coraz częściej się to nie udaje! Niektórzy wytwórcy mają obecnie wielki kłopot: co zrobić z dziesiątkami tysięcy zepsutych aut? Za kilka lat ten sam problem sprawi, że mało zużyte luksusowe auta każdy będzie mógł kupić za bezcen.

                      Jest to tym bardziej prawdopodobne, że już dziś niektórzy producenci aut nie sprzedają oprogramowania do nich na płytach CD, lecz jedynie zapewniają dostęp online warsztatom, które wykupią licencję. Tak jest szybciej, aktualniej i... drożej!
                      Sposób 6: rozmnażanie wersji
                      Coraz częściej elementy, które dawniej każdy mógł sobie dobrać na szrocie, są – bez fachowej pomocy – niedobieralne. W jednym modelu występują różne rozwiązania w tym samym podzespole, i to nawet
                      w samochodach z tego samego roku i z takim samym silnikiem. Nie bez powodu niektórzy producenci wymalowują farbą kod pod maską aut, np. na kielichu kolumny resorującej. Ten kod może być potrzebny podczas zamawiania części, gdy sam numer nadwozia (specjalność np. pojazdów koncernu PSA) nie wystarczy. Co się stanie, jeśli kod został zamalowany? Pozostaje przed zamówieniem części wymontować starą, aby mieć ją na porównanie. To kłopot, ale nie dla producenta.

                      Co z tego, że naprawa skrzyni biegów małego kilkuletniego autka kosztuje 10 tys. zł, podczas gdy jest ono warte 20 tys. zł? Nie chcesz, nie naprawiaj! Na razie zwykle udaje się znaleźć niezależne warsztaty oferujące tańsze i lepsze rozwiązania. Tylko jak długo jeszcze takie warsztaty będą nadążać za „technologią utrudniania napraw”? Odpowiedź na to pytanie jest warta dużo pieniędzy."

        • bimota Re: To już od dawna jest normą 01.10.10, 13:23
          Będą też kupować np. samochody a
          > zjatyckie - koreańskie, chińskie czy indyjskie z gwarancjami na 7 -10 lat, tak
          > aby poza opłatami eksploatacyjnymi nie ponosić żadnych kosztów

          Faktycznie naiwnys...
    • cloclo80 A co na to Dacia? 01.10.10, 09:06
      • nazimno Po cholere im podsuwasz "model marketingowy"? 01.10.10, 09:51
        Tu w (D) Logan jest nagminnie kupowany przez osoby budujace domki jednorodzinne.
        Maja po kilkuset jazdach zwrot kosztow transportu materialow budowlanych, farb,
        i czego tam jeszcze. Superauto do tego celu.


      • bimota Re: A co na to Dacia? 01.10.10, 13:21
        Dacia byla dostepna nawet bez wspomagania, nie wiem jak teraz... :)
        • misiaczek1281 w moim Polo nie ma kodów Haha 03.10.10, 11:22
          W moim zadbanym Polo z 1999 r. nie ma elektroniki i żadnych kodów...autko jeździ bez awarii bo jest proste jak konstrukcja cepa i nie musze płacić cwaniakom w ASO haraczu :) Dlatego nigdy nie kupie nowego auta ! poza tym nowe auto po 3 latach traci 50% wartości + ten haracz za kody i drogi serwis w ASO...szkoda przepłacać...
          • nom73 Re: w moim Polo nie ma kodów Haha 25.01.11, 20:40
            misiaczek1281 napisał:

            > W moim zadbanym Polo z 1999 r. nie ma elektroniki i żadnych kodów.

            Akurat do samochodów grupy VW masz ogolnie dostępne serwisówki a interfejs diagnostyczny kosztuje 50zł. :-)
    • chris62 Re: KODY - francuski przekręt czy już norma ? 08.10.10, 13:15
      Jak oglądałeś program to powinieneś wiedzieć ze to norma.
      Sam przedstawiciel Mercedesa skomentował to mniej więcej tak:
      "Nowe auta w stosunku do tego co w nich jest zapakowane przy sprzedaży w salonie mają mocno zaniżone ceny - po to są szczególne utrudnienia aby klient wrócił do ASO i zostawił pieniądze przy serwisowaniu."
      Zgadzam się z Kontikem ludzie nie zdaja sobie sprawy, że kupno auta to początek a nie koniec wydatków.
      I nie ma sie co bulwersować tylko zdać sprawę z tego że kupując w biedniejszym kraju towar pochodzący z bogatszego musisz akceptowac jego cenę i koszty eksploatacji a jak Cie nie stać kupuj towar rodzimy lub z kraju biedniejszego.
      Wyobraź sobie że produkujesz młotki które w PL kosztują 10 PLN.
      Przy ich serwisowaniu wymieniasz powiedzmy drewniany trzonek za 2 PLN po ok. tysiącu uderzaniach. Klient albo to akceptuje albo kupi nowy młotek droższy który wytrzyma 5 tys albo młotek chiński za 2 PLN który wytrzyma 700 i potem znów kupi nowy chiński itd.
      Jeśli eksportujesz swoje młotki do biednego kraju UMBGUMBA gdzie suma 2 PLN to jest 100% wypłaty to też taki klient się zapłacze jak mu trzonek przyjdzie wymenić ale Ty nie Chińczyk masz ZUS podatek media do zapłaty i jeszcze na życie musisz zarobić.
      Ponieważ rodzimi fachowcy wymieniali tanio te trzonki w Twoich młotkach przez co np wytrzymywały np zaledwie 100 uderzeń albno się łamały i młotkowy w czoło zarobił to Twój image jako producenta podupadł więc wpadłeś na pomysł aby kodować trzonki aby się zabezpieczyć przeciwko ichniejszym Mietkom.
      Jeśli więc klient z kraju UMBGUMBA stwierdzi, że pobierasz haracz za kodowany trzonek do młotka to się z tym zgodzisz?
      Niestety wielu posiadaczy aut jeździ czymś na co ich nie stać w efekcie często to się kończy na drzewie lub czołówce bo zjechał "z niewiadomych przyczyn".
      • nazimno Trawestujac: "bo paraliz postepowy... 08.10.10, 13:33
        najzacniejsze trafia glowy". Choroba, niestety, rozprzestrzenia sie.

        Ludzie stracili instynkt normalnosci bezpowrotnie.
        Kazdy moze oglupic kazdego - bezkarnie i z jego wlasnym przyzwoleniem.





      • czujny_obywatel Re: KODY - francuski przekręt czy już norma ? 08.10.10, 13:42
        chris62, oczywiście zgadzam się z Twoją argumentacją, ale nie do końca...

        Otóż oczywiście producent ma prawo zarabiać na swoich produktach, na ich serwisowaniu, na kosztach eksploatacji itp. Bulwersującą sprawą jest stosowanie elektronicznych kodów, które uniemożliwiają używanie, montowanie w samochodzie części używanych, części z aut np. rozbitych złomowanych, czy w końcu oryginalnych części ze sklepu.

        Jak mi coś się przykrego zdarzyło z samochodem to mam prawo przecież kupić sam część oryginalną (nawet w ASO) czy zamiennik i zamontować go u znajomego, zaufanego mechanika. Nie można tolerować sytuacji, takiej, że producent podzieli swój samochód na moduły, pozabezpiecza te moduły elektronicznymi kodami - pinami i umożliwi wymianę tych modułów na swojej ASO za gigantyczne w odniesieniu do wartości samochodu pieniądze.

        Rozumiem producentów, że chcą walczyć np. z podróbkami swoich części, z lewymi zamiennikami czy w końcu z częściami kradzionymi. OK, TO NIECH W SKLEPACH CZY W ASO SPRZEDAJĄ ORYGINALNE CZĘŚCI Z DOŁĄCZONYMI DO NICH KODAMI :)

        • nazimno Niestety, lepiej im wychodzi: "wyjelenic" 08.10.10, 13:45
          Taki image sobie tworza. Na wlasne zyczenie.
          • szela81 Re: Niestety, lepiej im wychodzi: "wyjelenic" 11.10.10, 11:41
            to jest ochrona komponentu
            w cyfrowej magistrali kazda czesc jest przypisana do VIN jak sie nie zgadza to mniejszy lub wiekszy problem - migaja zegary w pandzie, peugeot nie pojedzie
            wiesz po co to jest? po to ze jak ukradna tego modusa to nie uzyja jego czesci i nie sprzedadza na allegro bo przed wprowadzeniem "kodu" vin "dawcy" jest znany i jesli pochodzi z kradziezy to wyjdzie to na jaw
            ogolnie potrzebny wynalazek, jezeli czesc jest legalna to taka ochrone zdejmiesz za pareset zl

            radio tez jest juz tak zabezpieczane (cancheck) i jest to dobra droga (mniej wybitych szyb na parkingach osiedlowych)
            • nazimno Ochrona przed kradzieza? 11.10.10, 12:20
              A co mi za roznica kto mnie okrada. Mam nadzieje, ze rozumiesz te uwage.

              Operatorzy GSMu maja dla kazdego telefonu mozliwosc blokady aparatu wg numeru
              unikalnego IMEI, gdyby zostal skradziony z karta SIM w stanie wlaczonym, co zdarza
              sie bardzo czesto w wypadku kradziezy z torebek, kieszeni i t.p.

              Zlodziej moze telefonowac po calym swiecie, na Twoj koszt, przynajmniej przez kilkanascie godzin, dopoki Twoj operator nie zablokuje karty SIM.
              Skradziony telefon dalej jest lupem zlodzieja.

              I co robia to? Ano nie chca robic.
              To tylko jeden z przykladow.
              • szela81 Re: Ochrona przed kradzieza? 11.10.10, 14:36
                akurat w GSM pracowałem ostatnie 8 lat i wiem jak jest, procedura jest skopana - potrzebujesz zgłoszenia z policji i po max 12h tel nie dziala w zadnej polskiej sieci, ale ludziom sie nei chce na policje, woleliby u operatorow na podstawie np. umowy
                nie wnikam dlaczego trzeba policji ale tak jest - dlatego tak malo telefonow jest blokowanych (w sumie nie tak malo - co chwile przynosili mi zablokowany czy moze odblokuje) a jest to mechanizm skuteczny bo imei jest w taki sposob zapisany w modelach nowszysch ze go nie ruszysz
                w UK blokuja telefony z promocji jesli nie placisz, u nas jest inne podejscie, coz
                a mechanizm zabezpieczenia czesci samochodowych naprawde moze wyjsc na dobre, trzeba tylko troche normalnosci
                • nazimno Mniej pazernosci wyjdzie tym firmom na zdrowie. 11.10.10, 14:56
                  Bo pazerny traci i to jest pewne.
                  • misiaczek1281 Nie kupujcie nowych aut ! 11.10.10, 16:58
                    Koncerny i ASO to złodzieje...nie dość że auto traci po 3 latach 50% wartości to jeszcze drogie ASO nas okrada !...ja jeżdże Polo z 1999 r., jestem z tego autka zadowolony bo nigdy mnie nie zawiodło... nie kupie nigdy nowego bo jest droższe o 40 tys.zł + drogie cześci i ASO...szkoda mi kasy !
                    • nazimno Zawsze beda tacy, ktorzy je kupia. 11.10.10, 17:58
                      Jakze inaczej moglbys nabyc samochod uzywany, co?
                      Zeby byl uzywany, musi byc kiedys nowy, n´est pas?


                      • jasiek-23 Re: Zawsze beda tacy, ktorzy je kupia. 12.10.10, 09:48
                        Ale samochod ktory juz jako nowy jest problematyczny to jak bedzie stary moze byc tylko bardziej problematyczny a nie mniej..Chodzi o to,ze 90% nowych pojazdow juz w momencie opuszczania fabryki jest smieciami..Tak nie bylo jeszcze 10 lat temu .. Na przykladzie Szwecji (biedny kraj) czy Holandii (tez biedny kraj) widac,ze starymi a nawet bardzo starymi autami da sie jezdzic i jezdzi duza czesc spoleczenstwa.. W Pl oczywiscie -kraju milionerow, kazdy zas szuka auta "max 2-3"latka bo tam gdzie nie ma zadnej kultury motoryzacyjnej "rocznik" jest wlasciwie jedynym wyznacznikiem jakosci wozka a to zdaje sie slepa uliczka..
                        • nazimno Politycy na dodatek chca "zdelegalizowac" pojazdy 12.10.10, 09:59
                          starsze. Dowala podatek ekologiczny i beda dumni ze swojego dziela.

                          Ilu jeszcze idiotow urodzi sie na tym kawalku Ziemi...
    • kornel521 Re: KODY - francuski przekręt czy już norma ? 12.10.10, 23:33
      a tu chiński przekręt
      • bassooner Re: KODY - francuski przekręt czy już norma ? 12.10.10, 23:37
        kto kupuje chińskie odkurzacze? odkurzacze kupuje się Zelmera... ;-)))
        • czujny_obywatel Co z ludźmi robi choroba 13.10.10, 21:07
          Co z ludźmi robi ciężka choroba psychiczna. Tak kończą sprzedawcy handlujący francusko-włoskim złomem. Ach te kody :))))))

          forum.gazeta.pl/forum/w,20,117509474,117509474,Ciedzienna_walka_z_cieniem_made_in_Skoda.html
    • xystos Re: KODY - francuski przekręt czy już norma ? 26.01.11, 10:20
      czujny_obywatel 30.09.10, 11:04

      Re:

      celem "okodowania" czesci elektronicznych jest
      "umilenie zycia" samochodowym rzeznikom
      a wiec zlodziejom
      dziwne ze warsztat niespytal sie skad/od kogo
      ma pan te czesc ...
      • czujny_obywatel Re: KODY - francuski przekręt czy już norma ? 26.01.11, 10:53
        Dobrze, że wątek żyje. Trzeba przestrzegać ludzi, aby nie wchodzili we francuską motoryzację, aby nie dali się skubać z kasy, aby nie dali się dymać francuskiemu przemysłowi motoryzacyjnemu.

        @xystos, oczywiście problem jest mi znany i owszem, należy robić wszystko, aby utrudnić życie tym parszywym złodziejom samochodów.

        Ale, nie wolno pod przykryciem walki ze złodziejami samochodowymi i chęcią utrzymania jakości W PARSZYWY I OHYDNY SPOSÓB DYMAĆ UŻYTKOWNIKÓW SAMOCHODÓW I WYŁUDZAĆ OD NIECH OGROMNE PIENIĄDZE.

        Podobnie jak z ekologią, pod tym płaszczykiem robi się coraz droższe, coraz bardziej zawodne i o coraz krótszym życiu samochody. Też w imię szczytnych celów, chce się wydymać klienta i okraść go z forsy.

        Francuzi potrafią tylko produkować prostackie samochody dla plebsu czy innej tzw. klasy robotniczej. Nie potrafią produkować samochodów wyższych klas bo obce jest im pojęcie NIEZAWODNOŚCI. Ponadto są nastawieni (taki nawyk kolonialny, wszędzie widzą materiał do wydymania i ograbienia) na takie konstruowanie samochodów, aby ich produkt trzymał się dobrze na gwarancji, później jako tako po gwarancji, a po przejechaniu około 100 tys. kilometrów ma się tak sypać, aby nikomu już nie opłacało się go naprawiać.

        DLATEGO KOCHANI Z DALEKA TRZYMAJCIE SIĘ OD TEJ SZEMRANEJ FRANCUSKIEJ MOTORYZACJI.

        Każdy inny samochód, nawet Alfa Romeo, która się psuje, ale można ją normalnie naprawić, byle tylko nie francuski, pozabezpieczany elektronicznym kodami złom do wyłudzania kasy.

        • xystos Re: KODY - francuski przekręt czy już norma ? 26.01.11, 15:05
          czujny_obywatel 26.01.11, 10:53

          "Ale, nie wolno pod przykryciem walki ze złodziejami samochodowymi i chęcią utrz
          ymania jakości W PARSZYWY I OHYDNY SPOSÓB DYMAĆ UŻYTKOWNIKÓW SAMOCHODÓW I WYŁUDZAĆ OD NIECH OGROMNE PIENIĄDZE"


          .. oczywiscie ze niewolno,ze niemoralnie
          ale czy kiedykolwiek widziales moralnego
          businessmana ? a zwlaszcza francuza ?

          "Francuzi potrafią tylko produkować prostackie samochody dla plebsu czy innej tzw. klasy robotniczej. Nie potrafią produkować samochodów wyższych klas bo obce
          jest im pojęcie NIEZAWODNOŚCI"


          .. w rodzinie obecnie trzeci peugeot,sa/jest bezproblemowy
          ale ja/my jezdzimy po dobrych drogach i servicess zawsze na czas

          niezawodnosc auta to w wiekszej czesci warunki eksploatacji
          obecnie niema naprawde kiepskich aut,nawet dacia jest ok
          jezeli po duktach niebedzie jezdzic

          slyszalem ze na polskich experess ufkach nawet terenowki
          sruby i inne czesci skladowe gubia ..,dziekujmy pkp ze
          zaoszczedzila troche grosza na drogi
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka