Dodaj do ulubionych

Chamstwo w Warszawie

    • Gość: sknera Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.epsa.pl 04.04.02, 11:13
      nie ma czym się podniecać wawka to miasteczko jak każde inne i problemy te same
      trochę więcej samochodów i buraków którzy się spieszą.
      teksty w stylu "my" w warszawie świadczą tylko o lokalnym szowiniżmie i niczego
      nie usprawiedliwiają.
      • Gość: Żyrafa Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.hogart.com.pl 04.04.02, 11:33
        Uspokuj sie juz kampel... Od razu widac ze nalezysz do tych, ktorzy mowia ze w
        Warszawie jezdza i zyja same buraki. Ciekwe skad jestes :)
        • Gość: sknera Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.epsa.com.pl 04.04.02, 14:03
          Z Poznania. To chyba wszystko wyjaśnia :)
          • Gość: Żyrafa Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.hogart.com.pl 05.04.02, 13:15
            Moze nie wszystko ale troche na pewno :)
      • Gość: Robert Re: Chamstwo w Warszawie IP: 157.25.125.* 05.04.02, 14:09
        Chcialbym przypomniej ze 50% burakow mieszkajacych w Warszawie to buraki z poza
        Warszawy
        • Gość: Żyrafa Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.hogart.com.pl 05.04.02, 14:12
          Mysle ze nawet wiecej. Wszyscy sie do Warszawy pchaja a potem nagle Warszawa
          beee. Z tymi nowymi Warszawiakami to tak jak z Polakami w Stanach. Staraja sie
          byc bardziej amerykanscy niz sami Amerykanie :)) Jesli tak bardzo Warszawa wam
          sie nie podoba to dlaczego sie tu zjezdzacie ???
          • chrisfox Re: Chamstwo w Warszawie 05.04.02, 19:03
            Otóż to. Zacytuję moją żonę. Powiedziała, nawiązując do tej dyskusji:
            walczycie z nami o pracę - walczcie też na jezdni. Jak już pisałem, rozumiem,
            że wielu z przyjezdnych nie miało się gdzie nauczyć jeździć. Ale jeśli już są
            lepsi od nas w pracy (przeważnie cenowo, poza tym nie brakuje im motywacji i
            bezwzględności, widywałem takich wielu), mogą też potrenować nieco jazdy w
            stylu odmiennym od wiejskiego.
          • Gość: kuba Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.acn.pl / 10.134.129.* 02.05.02, 20:28
            Gość portalu: Żyrafa napisał(a):

            > Jesli tak bardzo Warszawa wam
            > sie nie podoba to dlaczego sie tu zjezdzacie ???

            Kasa, misiu, kasa...

            ;-)))

    • Gość: Libercik Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.04.02, 19:33
      Ja bywam czasami w Warszawie i bardzo mi sie podoba styl jazdy, sprawny i
      szybki. Nigdy nie mam tez klopotu jak pomyle droge bo zawsze znajdzie sie ktos
      kto mnie "pusci". Owszem zdarzaja sie kierowcy o malej wyobrazni ale to mozna
      spotkac wszedzie. Gdyby miszkancow innych miast przerzucic do Warszawy to
      pewnie cale miasto utkneloby w korkach.
      pozdrawiam Warszawiakow - troche wiecej ostroznosci ale ani troche mniej
      sprawnosci
      • Gość: ast Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 06.04.02, 22:04
        Jak myslicie ze w warszawie zle prowadza to powinniscie sporbowac w Californii !
        Kierowcy tutaj to banda idooitow i bardzo nieuprzejmi !!nigdy nie prowadzilem w
        warszawie ale mysle ze Amerykanie nawet sie ni umywaja do polskich kierowcow!!
    • Gość: Korba Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.broker.com.pl 07.04.02, 00:01
      To i tak miałeś szczęście mnie mnie taki jeden bydlak na Warszawskich numerach
      chciał zepchnąć do rowu
      • Gość: rychu Re: Chamstwo w Warszawie IP: 194.204.130.* 08.04.02, 10:08
        Ludzie , proponuję troszkę dystansu ; ja na przykład jestem z wiochy ,ale po
        Warszawie jeżdzi mi się całkiem dobrze (chociaż nie znam dobrze topografii
        miasta) - przepisy w całym kraju są jednakowe , trzeba tylko być pewnym swego
        i dostrzegać innych ;) zaś jeśli chodzi o chamstwo to w % chyba jest taksamo
        wszędzie , zresztą z tym to jest chyba tak , że jeśli stu jedzie ok to ich po
        prostu nie zauważasz , a tego jednego buraka , co ci psuje krew to będziesz
        pamiętał czasami b. długo ;0)


        rychu
        • Gość: Michel Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.horsens.dk 08.04.02, 15:05
          Bywam od czasu do czasu w Warszawie przyznam, ze najchetniej samolotem ale
          czasami trzeba i samochodem.
          Chyba wiekszosci z Was nie byla jeszcze na swiecie, kiedy ja juz jezdzilem
          samochodem po Warszawie.
          Chamstwo, to wizytowka warszawiakow. Przykre ale prawdziwe. Najwyrazniej to
          widac, kiedy sie ja opusci i patrzy po latach z perspektywy. To tak jak z
          jezykiem. Nam Polakom wydaje sie, ze nasz to latwy a wszystkie inne sa trudne.
          Jak nasz polski jezyk jest trudny widac dopiero wtedy, kiedy nasze dzieci a
          pozniej wnuki maj sie go uczyc na obczyznie. Tragedia.
          Tak jest i z tym chamstwem. Jak sie zyje na codzien otoczonym chamami to jak tu
          zauwazyc, ze sie nie jest chamem ?
          Warszawa sie zmienia. Widac to juz wyraznie np. w sklepach ale chyba tylko
          dlatego, ze wlasciciel jest z zachodu.
          W urzedach jest juz lepiej ale to jeszcze nie to
          Ulica nalezy do kierowcow i tu chamstwo ma pierwszenstwo. W sklepie, w biurze
          juz musi ale na ulicy jest wreszcie soba.
          Zreszta ilu warszawiakow mieszka naprawde w Warszawie, widac wyraznie w
          weekend. Ulice sa wspaniale puste bo Warszawa jest w domu rodzinnym.

    • Gość: WW Re: Chamstwo w Warszawie IP: 195.115.130.* 08.04.02, 14:58
      Jezeli tak duzo osob krytykuje, to skad biora sie kierowcy-cwaniaczki ?
      Podjezdzaja maksymalnie daleko prawym pasem, koczujac nastepnie i blagajac o wpuszczenie
      na lewy pas skad skrecaja w lewo.
      Wariantem "B" jest jazda pasem i przerzucenie sie na pas dla jadacych prosto
      (Postepu-od Ursynowa-Marynarska)
      Spieszy im sie ? Nalezy wstac 10 minut wczesniej i zatruwac pozostalym zycia.
      Zatrwazajacym jest fakt, iz to nie tylko 19-letnie glupolki, ale dorosli faceci 30-40 lat.
      Prosze o odrobine szacunku dla drugiego czlowieka.
      • Gość: megafon Re: Chamstwo w Warszawie IP: 160.80.81.* 09.04.02, 10:39
        Gość portalu: WW napisał(a):

        > Jezeli tak duzo osob krytykuje, to skad biora sie kierowcy-cwaniaczki ?
        > Spieszy im sie ? Nalezy wstac 10 minut wczesniej i zatruwac pozostalym zycia.
        > Zatrwazajacym jest fakt, iz to nie tylko 19-letnie glupolki, ale dorosli faceci
        > 30-40 lat.
        Teoretycznie jest to prawda, ale tylko teoretycznie...
        Tym sie spieszy najbardziej i nie zawsze maja 10min... To jest dobre dla kogos,
        kto jedzie do pracy, zostawia samochod, odpracuje swoje i wraca do domu (btw: dla
        takich ludzi najlepsze jest metro i autobusy komunikacji miejskiej - wtedy od
        razu w centrum zrobi sie luzniej i nawet bedzie duzo miejsc do parkowania, no a
        poza tym w Wawie jest tylko jedna linia metra, wiec to temat na calkiem inne
        rozwazania...)
        10 min wczesniej ma swoje zalety gdzies mniej wiecej przed 7 rano, wtedy da sie
        zaoszczedzic nawet 30 min jazdy, ale nie wtedy, kiedy zacznie sie szczyt! Wtedy
        zwlaszcza w centrum, albo na Trasie Lazienkowskiej, nawet 10 min nie pomoze, a
        nie wydaje mi sie, zeby ktokolwiek jechal do pracy 2 godz. wczesniej, zreszta
        tylko naprawde szczesliwy czlowiek ma w chwili obecniej to 10min.
        > Prosze o odrobine szacunku dla drugiego czlowieka.
        Czy miara szacunku dla czlowieka jest to ze sie go nie wyprzedza, czy to, ze sie
        go wpuszcza albo tez przepuszcza jak chce gdzies wjechac??? Zawsze mi sie
        wydawalo, ze to drugie... A poza tym, czy kiedykolwiek zdarzylo sie, ze ta osoba,
        ktora powinna przejechac przez swiatla (jesli byloby to mozliwe), nie
        przejechala, przez swiatla tylko dlatego ze ktos z przodu wjechal z innego pasa?
        Czy moze jest to kwestia dumy - jak to, on moze, a ja musze stac w tym ogonku i w
        ogole jak to mozliwe ze ktos przejedzie przede mna??? Ale to jest temat rzeka i
        nie do tego watku...
        • Gość: WW Re: Chamstwo w Warszawie IP: 195.115.130.* 09.04.02, 12:40
          Gość portalu: megafon napisał(a):

          > Gość portalu: WW napisał(a):
          >
          > > Jezeli tak duzo osob krytykuje, to skad biora sie kierowcy-cwaniaczki ?
          > > Spieszy im sie ? Nalezy wstac 10 minut wczesniej i zatruwac pozostalym zyc
          > ia.
          > > Zatrwazajacym jest fakt, iz to nie tylko 19-letnie glupolki, ale dorosli f
          > aceci
          > > 30-40 lat.
          > Teoretycznie jest to prawda, ale tylko teoretycznie...
          > Tym sie spieszy najbardziej i nie zawsze maja 10min... To jest dobre dla kogos,
          >
          > kto jedzie do pracy, zostawia samochod, odpracuje swoje i wraca do domu (btw: d
          > la
          > takich ludzi najlepsze jest metro i autobusy komunikacji miejskiej - wtedy od
          > razu w centrum zrobi sie luzniej i nawet bedzie duzo miejsc do parkowania, no a
          >
          > poza tym w Wawie jest tylko jedna linia metra, wiec to temat na calkiem inne
          > rozwazania...)
          > 10 min wczesniej ma swoje zalety gdzies mniej wiecej przed 7 rano, wtedy da sie
          >
          > zaoszczedzic nawet 30 min jazdy, ale nie wtedy, kiedy zacznie sie szczyt! Wtedy
          >
          > zwlaszcza w centrum, albo na Trasie Lazienkowskiej, nawet 10 min nie pomoze, a
          > nie wydaje mi sie, zeby ktokolwiek jechal do pracy 2 godz. wczesniej, zreszta
          > tylko naprawde szczesliwy czlowiek ma w chwili obecniej to 10min.
          > > Prosze o odrobine szacunku dla drugiego czlowieka.
          > Czy miara szacunku dla czlowieka jest to ze sie go nie wyprzedza, czy to, ze si
          > e
          > go wpuszcza albo tez przepuszcza jak chce gdzies wjechac??? Zawsze mi sie
          > wydawalo, ze to drugie... A poza tym, czy kiedykolwiek zdarzylo sie, ze ta osob
          > a,
          > ktora powinna przejechac przez swiatla (jesli byloby to mozliwe), nie
          > przejechala, przez swiatla tylko dlatego ze ktos z przodu wjechal z innego pasa
          > ?
          > Czy moze jest to kwestia dumy - jak to, on moze, a ja musze stac w tym ogonku i
          > w
          > ogole jak to mozliwe ze ktos przejedzie przede mna??? Ale to jest temat rzeka i
          >
          > nie do tego watku...

          Calkowicie zgadzam sie z dwiema godzinami spedzonymi w samochodzie w drodze do pracy oraz faktem, iz 10 minut
          nie ma wiekszego znaczenia. Wracajac do tematu dumy. Nie kieruje mna duma, ze osoba chce wjechac przede mnie,
          natomiast ja jej nie wpuszczam. W lusterku wstecznym widze jak kierowca ustawia sie na prawym pasie (jazda na
          wprost) gdzie przed swiatlami stoi 30 pojazdow. Lewy pas sluzy do skrecania w lewo, lecz tam czeka 5
          samochodow. Wspomniany kierowca (dostrzezony w lusterku) zmienia nitke i podjezdza jako szosty pojazd, wlacza
          kierunkowskaz i czeka... . Nie drazni mnie, iz on tak postapil, ale fakt, iz podobny manewr stosuje 6 kolejnych.
          Nie chodzi o to, ze czuje sie gorszy, poniewz nie potrafie tak postapic, ale o fakt, ze taka postawa przenosi sie na
          pozostale elementy zycia spolecznego (poczta, bank, biuro paszportowe, sklep). W tym tez upatruje powodu
          zacofania naszego spoleczenstwa wzgledem Niemcow, Szwedow, Holendrow... . Na ulicy jestesmy zobowiazani do
          respektowania pewnych zasad. Nie wiem kim czuja sie osoby-kierowcy zajezdzajacy, wymuszajacy i wkrecajacy
          sie wszedzie tam gdzie jest 1,5 metra dzielacego dwa samochody ? Tak czy inaczej i mamy prawo do
          rozwiazywania problemow kazdy we wlasnym zakresie, a nie zmuszania innych do uczestniczenia w tej
          przepychance.
          • Gość: megafon Re: Chamstwo w Warszawie IP: 160.80.81.* 10.04.02, 12:01
            Gość portalu: WW napisał(a):

            > nie ma wiekszego znaczenia. Wracajac do tematu dumy. Nie kieruje mna duma, ze o
            > soba chce wjechac przede mnie,
            Nigdy nikgo o to nie posadzalem, specjalnie pisze ogolnikowo, to jest taki
            malutki robak ktory toczy kazdego z nas... cos co jest widoczne zwlaszcza w
            naszym kraju, prowadze samochod od kad skonczylem 17lat i bardzo czesto
            spotykalem sie z czyms w stylu, nie wpuszcze go bo szczeniak, albo jak to
            mozliwe, ze on jedzie szybciej ode mnie...
            > natomiast ja jej nie wpuszczam. W lusterku wstecznym widze jak kierowca ustawia
            >...
            > kierunkowskaz i czeka... . Nie drazni mnie, iz on tak postapil, ale fakt, iz po
            > dobny manewr stosuje 6 kolejnych.
            Z drugiej strony rzecz biorac, mania kierowcow i to chyba nie tylko w Wawie, jest
            zajmowanie skrajnej lewej, badz prawej czesci pasa przeznaczonego do skrecania i
            widac to zwlaszcza na rondach, kiedy, to kilka samochodow sie ustawi a reszta
            musi czekac przed swiatlami. Czemu nie zajmowac calej dostepnej przestrzeni-
            przejedzie wiecej samochodow przy jednej zmianie swiatel... Tak samo jesli jest
            zmiana ilosci pasow za swiatlami, wystarczy jazda na zamek blyskawiczny, troche
            plynnej jazdy pozniej i tez przejedzie wiecej samochodow, niz gdyby mialy stac i
            czekac na zmilowanie przed swiatlami. Oczywiscie, jak juz ktos napisal na glupote
            nie ma rady, ale napewno jest srodek - wyrozumialosc.
            A tak przy okazji to wszystko az sie prosi o wielka prosbe (tylko praktycznie nie
            wiem do kogo): Moze by tak polskich kierowcow zamiast parkowania zaczac uczyc
            jezdzic, zaczac uczyc poprawnego zachowania na drodze!!! Kulture kazdy wynosi z
            domu, temperament mozna utemperowac, a parkowania kazdy nauczy sie sam, kiedy
            bedzie musial wcisnac samochod pomiedzy dwa inne, wystarczy mu to kilka razy
            pokazac.
            > Nie chodzi o to, ze czuje sie gorszy, poniewz nie potrafie tak postapic, ale o
            > fakt, ze taka postawa przenosi sie na
            > pozostale elementy zycia spolecznego (poczta, bank, biuro paszportowe, sklep).
            Tu bym sie nie zgodzil, bo moim zdaniem, to przenosi sie calkowicie w innym
            kierunku i bierze sie z raczej z ostatnich lat historii naszego narodu...
            > W tym tez upatruje powodu
            > zacofania naszego spoleczenstwa wzgledem Niemcow, Szwedow, Holendrow... . Na ul
            Nie wydaje mi sie ze nalezy mowic o zacofaniu, a aspekty kulturalne i
            socjologiczne mozna tutaj mnozyc, nie sa one moja najmocniejsza strona, ale z
            tego co pamietam to ma to calkiem inne podloze... A napewno nie jestesmy
            zacofani...
            Kultura nazwijmy to Europy zachodniej byla budowana na calkowicie innych zasadach
            i nie odnosi sie to tylko do zachowania na drodze.
            > icy jestesmy zobowiazani do respektowania pewnych zasad.
            Tak, ale to wlasnie my jestesmy zobowiazani do przestrzegania zasad a nie do ich
            egzekwowania...
            > Nie wiem kim czuja sie osoby-kierowcy zajezdzajacy, wymuszajacy i wkrecajacy
            > sie wszedzie tam gdzie jest 1,5 metra dzielacego dwa samochody ?
            Najczesciej nic, ciesza sie, ze przejechali przez swiatla i tyle, niektorzy nawet
            potrafia podziekowac ze zostali wpuszczeni. Natomiast przy plynnej jezdzie (i
            chcialbym tu zaznaczyc tylko przy plynnej jezdzie a nie w przypadku "wjade i
            zwolnie") jest calkowicie normalne, ta odleglosc wystarczy.
            Sa jeszcze dwa aspekty, kazdy samochod ma mniejsza lub wieksza martwa strefe i
            nie wszystko widzi sie w lusterkach, czasami moze sie okaza, ze z tylu na jej
            granicy, na pasie obok znajduje sie samochod, ktorego ram byc nie powinno.
            Jest jeszcze jazda "na wydre"(czyli "jak mi sie uda to wydre") ale tego chyba
            nikt nie pochwala i to wlasnie to powinno sie tepic w kierowcach podczas kursow.
            > Tak czy inaczej i mamy prawo do
            > rozwiazywania problemow kazdy we wlasnym zakresie, a nie zmuszania innych do uc
            > zestniczenia w tej przepychance.
            Tego prawa nikt nikomu nie zabiera, mamy prawo do rozwiazywania problemow, ale
            nikt nam nie daje prawa do wymierzania sprawiedliwosci.

            Pozdrawiam...
    • Gość: Tomy Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.pjwstk.edu.pl / 10.120.4.* 09.04.02, 18:39
      Witam,

      Generalizowanie to nie jest zbyt dobry pomysl na ocene wszystkich kierowcow z
      Warszawy, ktora jest miastem z beznadziejna infrastruktura komunikacyjna. Brak
      obwodnic, zbyt malo mostow, waskie i dziurawe ulice robia powoduja korki i
      raczej normalne jest ze komus odbija i zaczyna zachowywac sie dziwnie na ulicy.
      Sam codziennie nabijam sporo km po Warszawie i wiem ze wystarczy jezdzic pewnie
      przestrezegajac przepisow i jest ok. Ja osobiscie boje sie kierowcow z poza
      Warszawy po tym jak taki jeden malo mnie nie staranowal na pustej ulicy. Osoby
      z poza Warszawy jadace niepewnie, zagubione w miescie, przytloczone iloscia
      samochodow i korkami oraz potrzeba posiadania "oczu w dupie" (np. na
      skrzyzowaniu z torami tramwajowymi) moga miec problem i pewnie zdaza sie ze
      inni na nich trabia itd. Po Warszawie po prostu trzeba nauczyc sie jezdzic, ja
      to lubie, jest w tym pewnien rodzaj uroku ;))

      Pozdrawiam
      Tomy
    • Gość: ktos 100 IP: *.csc.com.pl 09.04.02, 20:04
      ....aaaaaa dopiszę się - będzie 100 na liczniku.

      Na debili, zjebów, samobójców, osłów, niedzielnych kierowców, dresiarzy, i
      innych tego typu pojebów trzeba się poprostu uodpornić. Słabą macie ludzie
      psychikę (bez obrazy) jeśli napieprzacie cały czas na gości którzy "coś tam"
      zrobili żle.Tak jest i szybko się nie zmieni. A może wystarczy jak my
      zaczniemy jeżdzić dobrze i wszystko będzie ok. Niech kultura jazdy będzie z
      wami........

      pozdrawiam pomagający ktos.
      • Gość: pappa Re: 100 IP: *.proxy.lucent.com 24.04.02, 13:27
        I z tobą...
    • Gość: dancan Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.clinternal / 10.2.6.* 12.04.02, 09:43
      masz chyba klapki na oczach: gdzie ty kolego masz warszawiaków w warszawie ?
      rozejrzyj się po twarzach i blachach mijanych aut w warszawie a
      zobaczysz "chamstwo" (czyt. "chłopstwo") na warszawskich drogach, połowa zaś
      warszawskich blach to chamstwo które znalazło pracę w stolicy i teraz jeździ
      samochodem służbowym.
      ja też mam długi staż za kółkiem,zjeździłem zawodowo kupe kilosów i swoje też
      widziałem,i drażni mnie, rodowitego warszawiaka uogólnianie problemu chamstwa
      na warszawskich drogach.

      pozdrawiam wszystkich userów stalowych rumaków.
      • Gość: Skolmi Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.waw.cdp.pl 12.04.02, 09:56
        racja!!!
        najbardziej w Warszawie szaleje radom
        RDW i RDH powinni sobie wyrobić PJ kategorii W (na wanne)
        wiem co pisze - trzy razy mnie potrącili
    • Gość: ww Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.04.02, 23:11
      Kolego.
      Jestem z Warszawy i niestety mogę tylko potwierdzić Twoje
      spostrzeżenia.Chamstwo jest nagminne, szczególnie u małolatów i dorobkiewiczów
      z niezłymi wózkami.Na pocieszenie zapewniam,że jest też wielu normalnych
      kierowców i tak naprawdę to oni stanowią większość.

    • Gość: Nina Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 14.04.02, 23:36
      No,poczytalam i wyszlo mi,ze:
      1.chamstwo i buractwo naplywowe "rowna" do tego
      miejscowego,zasiedzialego,rodowitego.
      2.20 lat temu warszawiacy we wszystkich regionach kraju byli jednakowo chamscy,
      nie zmienilo sie to do dzisiaj.Pochodze z Mazur i wiem,co mowie.I wtedy i
      dzisiaj gdy warszawiak laduje na drzewie nikt nie pyta-kto mu przeszkodzil?
      Wszyscy sie ciesza,ze nikogo nie zabil.Na przedwojennych,mazurskich drogach
      piratuja,jak na autostradzie,lapa z klaksonu im nie zlazi,a jedyna alternatywa
      dla jadacego przed warszawiakiem samochodu to ucieczka w las.Mycie samochodow
      wprost nad jeziorem to tez czesty widok.Teksty "a u nas,w
      Warszawie..."doprowadzaja do furii nie tylko na Mazurach.Jednym slowem-stolica.
      • Gość: Dandy Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.horsens.dk 15.04.02, 11:28
        Nie tylko warszawiacy ale ogol jezdzi po chamsku ...........

        Jak tu ktos napisal, przez wieki, kultura szla z zachodu i zwolnila mocno tempo
        tuz za Poznaniem w kierunku wschodnim. Po wojnie, olbrzymia wiekszosc tych juz
        cywilizowanych opuscila te tereny zostawiajac je dla wschodniej dziczy, ktora
        widac do dzis na polskich drogach. Nie jest to wiec fenomen Warszawy ale plaga
        calej Polski.
        Przepraszam za te slowa nielicznych cywilizowanych rodakow, ktorzy gina w masie
        prostatctwa.
        Nie pomoga tu wykrzykiwania, ze w Grecji czy w Turcji jezdzi sie jeszcze
        gorzej.



      • Gość: lo Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.acn.waw.pl 15.04.02, 12:01
        Gość portalu: Nina napisał(a):

        >> 2.20 lat temu warszawiacy we wszystkich regionach kraju byli jednakowo chamscy,
        >
        > nie zmienilo sie to do dzisiaj.Pochodze z Mazur i wiem,co mowie.I wtedy i
        > dzisiaj gdy warszawiak laduje na drzewie nikt nie pyta-kto mu przeszkodzil?
        > Wszyscy sie ciesza,ze nikogo nie zabil.Na przedwojennych,mazurskich drogach
        > piratuja,jak na autostradzie,lapa z klaksonu im nie zlazi,a jedyna alternatywa
        > dla jadacego przed warszawiakiem samochodu to ucieczka w las.Mycie samochodow
        > wprost nad jeziorem to tez czesty widok.Teksty "a u nas,w
        > Warszawie..."doprowadzaja do furii nie tylko na Mazurach.Jednym slowem-stolica.

        Z uwagą przeczytałam to, co napisała Nina na temat warszawskich kierowców. Jest
        oczywiste, że każdy ma prawo do wlasnych poglądów. Więc wykorzystując to prawo,
        ja warszawski kierowca (a raczej kierowczyni) napiszę, co sądzę o "przedwojennych
        mazurskich drogach". Po zimie zawsze są pełne dziur, które łatane są byle jak
        czasem aż do końca lata. Latem nagminne jest, że na jezdniach bawią się bez
        żadnego dozoru małe dzieci. Włóczą się też pozostawione bez opieki psy, koty,
        kury itp. Jezdnie często są zanieczyszczone np. obornikiem spadającym z
        nieszczelnych naczep traktorów, bądź zwyczajnie obsrane przez przepędzane drogą
        krowy. Do tego dołóżmy pijanych pieszych, rowerzystów, nieoświetlone po zmroku
        furmanki i będziemy mieli obraz mazurskich dróg, na których tak bezczelnie
        zabijają sie warszawscy kierowcy. A propos mycia samochodów w jeziorach, to z
        moich obserwacji wynika, że zdecydowanie najczęściej robią to miejscowi, gdy w
        niedzielę całą rodziną przyjeżdżają nad wodę. W każdym przypadku jest to zwyczaj
        karygodny.

        • vwdoka Re: Chamstwo w Warszawie 15.04.02, 18:36
          Czemu przeszło połowa stłuczek i wypadków w Warszawie jest powodowana przez
          przyjezdnych (nie mówię o uczestnikach tylko sprawcach)?

          Pozdrawiam,
          vwdoka
        • Gość: Nina Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 15.04.02, 20:12
          Jasne,znam ten bol dziurawych drog,ptactwo,ludzie w roznym wieku i
          stanie,rowery bez oswietlenia.Ale skoro o tym wiemy,to czemu na drodze o
          szerokosci 5 metrow i przy permanentnym ograniczeniu predkosci do 40-50km/h
          warszawiak pedzi setka i domaga sie przepuszczenia?Widzisz,ja wiem,ze nie tylko
          warszawiacy tak jezdza,ale mam wrazenie,ze to wlasnie oni ustanowili w naszym
          kraju te zasady poruszania sie po drogach.Poza tym-miejscowi nie byliby w
          stanie samodzielnie doprowadzic tych drog do tak strasznego stanu,ma w tym
          udzial cala reszta kraju.A ze od Warszawy daleko,to i naprawy sa byle jakie i
          sporadyczne.Pozdrawiam
          • Gość: lo Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.acn.waw.pl 15.04.02, 21:25
            Nina, to może wypracujmy jakiś kompromis? My trochę zwolnimy, ale niech
            z "przedwojennych mazurskich dróg" znikną dzieci, zwierzęta, pijacy no i te
            placki nawozu. To są akurat takie rzeczy, które nic nie kosztują. Wystarczy
            trochę dobrej woli. Dziury w jezdni zostawmy na później.
            Pozdrawiam
            • Gość: jupp Re: Chamstwo w Warszawie IP: 62.148.83.* 16.04.02, 08:06
              Gość portalu: lo napisał(a):

              > Nina, to może wypracujmy jakiś kompromis? My trochę zwolnimy, ale niech
              > z "przedwojennych mazurskich dróg" znikną dzieci, zwierzęta, pijacy no i te
              > placki nawozu. To są akurat takie rzeczy, które nic nie kosztują. Wystarczy
              > trochę dobrej woli. Dziury w jezdni zostawmy na później.
              > Pozdrawiam

              lo, nie zwalniaj!!! przecież przyjemność z szybkiej jazdy na pewno Ci się należy
              a to tylko małe dzieci i jakieś zwierzęta. zawsze można przyspieszyć i włączyć
              wycieraczki.
              Pozdr
              • vwdoka Re: Chamstwo w Warszawie 17.04.02, 12:20
                Gość portalu: jupp napisał(a):

                > Gość portalu: lo napisał(a):
                >
                > > Nina, to może wypracujmy jakiś kompromis? My trochę zwolnimy, ale niech
                > > z "przedwojennych mazurskich dróg" znikną dzieci, zwierzęta, pijacy no i t
                > e
                > > placki nawozu. To są akurat takie rzeczy, które nic nie kosztują. Wystarcz
                > y
                > > trochę dobrej woli. Dziury w jezdni zostawmy na później.
                > > Pozdrawiam
                >
                > lo, nie zwalniaj!!! przecież przyjemność z szybkiej jazdy na pewno Ci się należ
                > y
                > a to tylko małe dzieci i jakieś zwierzęta. zawsze można przyspieszyć i włączyć
                > wycieraczki.
                > Pozdr

                A może wystarczy przypilnować dzieci tudzież inwentarza?

                Pozdrawiam,
                vwdoka

    • Gość: 76911753 przykład IP: *.shell.nl 16.04.02, 11:46
      codziennie jeżdżę do pracy około 5 kilometrów, z Muranowa na bliską Ochotę:

      --------

      auta jadące Jana Pawła na skrzyżowaniu z Anielewicza regularnie blokują ruch
      poprzeczny, bo wjeżdzają na skrzyżowanie nie patrząc, czy będą mogły z niego
      zjechać

      jadąc Anielewicza przed skrzyżowaniem z Jana Pawła są dwa pasy w każdą stroną.
      Zawsze zdaży się ktoś, kto skręca w lewo, ale stojąc na światłach nie raczy
      włączyć kierunkowskazu, blokując potem tych jadących prosto;

      to samo przed skrzyżowaniem ze Smoczą

      na Anielewicza (a może to się nazywa Esperanto?) przed skrzyżowaniem z Okopową
      są dwa pasy (choć bez znaków poziomych). Większość skręca w lewo i staje na
      lewym pasie. Ale zawsze znajdzie się „dynamiczny” kierowca, któremu nie chce
      się stać w kolejce, więc stoi sobie na prawym pasie, blokując skrecających w
      prawo

      na Okopowej do Solidarności wiele osób szuka parkingu z prawej strony. Ale
      rzadko która włączy kierunkowskaz na czas, na ogół w ostatniej chwili, jak
      zobaczą wolne miejsce

      auta jadące Okopową na skrzyżowaniu z Lesznem i Solidarności regularnie blokują
      ruch poprzeczny, bo wjeżdzają na skrzyżowanie nie patrząc, czy będą mogli z
      niego zjechać

      na Towarowej za skrzyżowaniem z Solidarności samochody z pasa dojazdowego
      (skręcające od Woli w prawo) wymuszają pierszeństwo wjeżdżając na prawy pas

      na Towarowej przed skrzyżowaniem z Grzybowską wszyscy ci, którym się spieszyło
      na skrajnym lewym pasie i których przyblokowali ci skręcający w lewo, wpychają
      się na środkowy pas

      na Towarowej przed Rondem Daszyńskiego „dynamiczni” którzy zamierzają jechać
      prosto (na lewym i środkowym pasie jest na ogół kolejka przed światłami)
      wjeżdżają na skrajny prawy pas blokując skręcających w prawo i doskonale
      wiedząc, że za skrzyżowaniem pas ten się kończy, przechodząc w zatoczkę dla
      autobusów; potem za skrzyżowaniem wpychają się z tego pasa na lewo

      na Towarowej do Placu Zawiszy trwa bezsensowne przeskakiwanie na pasy. Jeśli
      jedziesz jak człowiek i trzymasz dystans pół auta od poprzednika, bądź pewny że
      wskoczy ci przed maskę ktoś komu się właśnie wydaje, że tu będzie szybciej. Nie
      wiem czy to chamstwo czy po prostu dziecinada

      za Placem Zawiszy zdaża się, że niektóre auta (na warszawskich numerach, więc
      nie przyjezdni!) usiłują skręcić w lewo, w Koszykową, ze środkowego albo nawet
      prawego, zanikającego pasa pod Sobieskim

      przed Placem Lotnika „dynamiczni” ustawiają się na skrajnym prawym pasie
      blokując skrecających w prawo i wiedząc, że pas ten za rondem kończy się i
      przechodzi w zatoczkę; potem będą się wpychać

      -------------

      Jednym słowem kilka ciągle tych samych, jakże miłych i lubianych tricków. Z
      przykrością stwierdzam, że niekiedy sam też je stosuję. Człowiek chamieje.
      • Gość: jarek Re: przykład IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.04.02, 18:39
        Chora dyskusja. Pojedzcie do Bonn, Amsterdamu, Paryza itd. W kazdym duzym
        miescie jezdzi sie inaczej niz na pustej drodze. A stwierdzenie, ze tylko w W-
        wie jest chamstwo, to nieporozumienie. A zreszta w koncu 50% "warszawiakow" to
        ludzie z malych miast.
        • Gość: 76981134 Re: przykład IP: *.shell.nl 17.04.02, 10:33
          oczywiste odwracanie kota ogonem.

          Nie znam Francji, ale w krajach niemieckojęzycznych czy Holandii PIERWSZY
          napotkany kierowca wpuści kogoś czekającego na podporządkowanej. Jak na trasie z
          dopuszczalną szybkością 60 ktoś jedzie 55, NIKT go nie wyprzedza. I tak dalej i
          tak dalej. Takich "sprytnych" i "dynamicznych" jak opisałem powyżej po prostu nie
          ma.

          Oczywiście nie udowodnię tego. Jedyny sposób żeby przekonać się jak jest to
          pojechać i zobaczyć.
          • Gość: is Re: przykład IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 17.04.02, 10:51
            Dlaczego tak się dzieje? Weźmy na przykład Berlin. Pomijając oczywiście większą
            kulturę jazdy niemieckich kierowców i większą skuteczność karania za
            wykroczenia, przepisowa jazda jest wymuszana dodatkowo:
            1. co chwilę skrzyżowanie ze światłami (zielona fala - rzadko)
            2. w wielu miejscach są trzy pasy BARDZO wąskie.
            Proponuję w Warszawie np. na Puławskiej czy Okopowej zamiast trzech szerokich
            pasów cztery wąskie - zobaczycie jak ludzie zgrzecznieją (no, może nie
            wszyscy ;-). Pozdrawiam.
          • Gość: młody hej! cyferki!!! IP: *.pl 18.04.02, 22:42
            Gość portalu: 76981134 napisał(a):

            > Jak na trasie z
            > dopuszczalną szybkością 60 ktoś jedzie 55, NIKT go nie wyprzedza. I tak dalej
            i
            > tak dalej.

            Okiej ale czego to dowodzi? Że wyprzedzanie to chamstwo więc nie wolno czy
            Holendrzy rozleniwieni po wypaleniu tony haszyszu po prostu nie chcą wyprzedzać
            bo i po co?
            Albo jeszcze jedno pytanie...ile by musiał jechać ten "wolniejszy" by ktoś go
            wreszcie wyprzedził...przecież zbyt wolna jazda prowadzi do zakorkowywania.

            Kiedy jeździsz po Warszawie te 5km do pracy bo teraz jesteś chyba w Holandii
            właśnie?
            • Gość: 3776124 pardon, przegapiłem Twoje pytania IP: *.shell.nl 19.04.02, 10:51
              dopiero dzisiejszy nocny post zwrócił mi na to uwage.

              O czym to świadczy? Hm.. może że Holendrzy bardziej szanują przepisy, że im się
              mniej spieszy, że bardziej boją się mandatów, że mają sprawniejszą policję… ale
              chyba głównie o tym, że w tym zamożnym kraju generalnie dominuje etos
              współpracy i wzajemnej pomocy, a nie jak u nas, etos walki o wszystko.

              Ile by musiał jechać wolniejszy? No tyle, żeby wyprzedzenie go nie wymuszało
              konieczności łamania limitów prędkości. Więc zależy to też od okoliczności, jak
              ruch z przeciwka, sytuacja na poboczach itd. Zresztą nie oszukujmy się, trochę
              nakłamałem w poprzednim poście, przyznaję, w Holandii też są “dynamiczni”, ale
              są zdecydowanym wyjątkiem

              Po Warszawie owszem, jeżdżę dość często. Nie sugeruj się domeną, ona nie ma
              znaczenia.
      • Gość: qocur prawy pas IP: *.alcatel.pl 17.04.02, 12:20
        A propos skrajnego prawego pasa - zgoda, że ustawianie się do jazdy prosto i
        blokowanie pasa przeznaczonego WYŁĄCZNIE do skrętu w prawo jest chamstwem,
        buractwem i do tego wykroczeniem. Ale nie wszystkie wymienione w przykładach
        miejsca spełniają powyższe kryterium. Jeśli żadne znaki nie mówią, że z tego
        pasa NIE MOŻNA jechać prosto, to niby dlaczego mam stać w długiej kolejce za
        ciężarówkami i innymi zawalidrogami, jeśli mogę tego uniknąć? A że pas za
        skrzyżowaniem się kończy, to już zupełnie inna historia.

        PS. Oczywiście powyższe uwagi dotyczą dużego natężenia ruchu. Jeśli mam kilka
        PUSTYCH pasów do wyboru, to właśnie buractwem byłoby ustawianie się na skrajnym
        prawym... ;-)
        • vwdoka Re: prawy pas 17.04.02, 12:22
          Drogi qocurze,

          Zauważ, iż większość ludzi olewa to, iż pas przeznaczony do jazdy na wprost i
          do skręcania w prawo i dostaje piany, iz musi poczekać do zmiany świteł!

          Pozdrawiam,
          vwdoka
          • Gość: qocur Re: prawy pas IP: *.alcatel.pl 17.04.02, 12:42
            Zauważam wielokrotnie - trudno nie zauważyć, kiedy palant za tobą trąbi, błyska
            i wrzeszczy niecenzuralnie przez otwarte okno ;-) W ogóle zdarza się niestety
            często, że ludzie po chamsku DOMAGAJĄ SIĘ tego, co ewentualnie może (ale nie
            musi) być im wyświadczone jako grzeczność (typu właśnie przepuszczenie
            skręcającego, wpuszczenie z podporządkowanej czy z sąsiedniego pasa). Ale to
            właśnie jest kwestia dobrego wychowania z jednej strony, a zimnej krwi i
            odporności psychicznej z drugiej...

            Pozdrawiam
            • vwdoka Re: prawy pas 17.04.02, 12:50
              A co powiesz na to: jedziesz poznańską a z przeciwka wali na ciebie TIR
              wyprzedzający drugiego TIRa i trąbi na ciebie, abyś zjechał na bok...
              Dla mnie to codzienność, na szczęście prawie.

              Pozdrawiam,
              vwdoka
              • Gość: dandy Re: chamstwo czy glupota ? IP: *.horsenskom.dk 17.04.02, 13:26
                Jest pewna roznica miedzy tymi dwoma okresleniami polskiego kierowcy.

                a) mozna byc "madrym chamem", czyli robic to swiadomie
                b) mozna byc "madrym z brakiem wyobrazni" a wiec glupim na drodze
                c) mozna byc poprostu glupim chamem bez wyobrazni

                Tych ostatnich jest niestety chyba najwiecej.

                Miedzy polskim kierowca a niemieckim jest taka roznica:

                Polak boi sie bata a Niemiec mandatu. Innymi slowy: Polak musi byc bity w morde
                a Niemiec w kieszen.

                Szkoda, ze polska policja nie daje po mordzie za przekroczenia zamiast "wlepiac
                mandat", od ktorego i tak da sie wykupic.

                Ktos spyta co za glupia teoria !

                To szczera prawda a nie zadna teoria.

                Popatrzcie jak jezdza nasi za zachodnia granica, jak baranki a dlaczego, bo
                boja sie mandatu !!!!

                Ot i cale wytlumaczenie polskiego chamstwa na polskich drogach.
                • Gość: is Re: chamstwo czy glupota ? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 17.04.02, 13:59
                  Nie zawsze nasi jeżdżą na Zachodzie jak baranki i nie zawsze kary są
                  nieuniknione. Przykład: znajomy (nasz rodak) jechał niemiecką autostradą 160 w
                  miejscu gdzie można było 100 (jakieś prace przy drodze). Zatrzymały go misie.
                  Zastosowali:
                  1. poprawkę na licznik - minus 20 km/h
                  2. poprawkę na "ciężką nogę" - kolejne minus 20.
                  Zapłacił mandat jak za 120.
                  Zdarza się też, że jak się nie stawiasz, to karę darują. Ale jak podskakujesz,
                  to może skończyć się naprawdę przykro...
              • Gość: Blondyn Re: prawy pas IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 10.05.02, 14:36
                A ja jestem sobie kierowcą TIRa . i niech jakiś palant z Warszawy pomyli sie
                przedemną to bedzie mógł sobie pojeżdzic ale na wózku inwalidzkim
            • Gość: 76198335 panowie, pozwolę sobie się nie zgodzić IP: *.shell.nl 17.04.02, 13:14
              Jeżeli skrajny prawy pas nie jest oznaczony jako przeznaczony wyłącznie do
              skrętu w prawo, to naturalnie nie jest łamaniem kodeksu czekanie tam na
              zielone. Ale buractwo to niekoniecznie łamanie kodeksu. To generalnie brak
              szacunku dla innych, kodeks czy nie kodeks.

              Jeżeli wiemy, że na jakimś skrzyżowaniu ludzie często skręcają w prawo, to
              ustawianie się na prawym pasie tylko dlatego żeby wyprzedzić dwa, trzy, a nawet
              i dziesięć samochodów jest moim zdaniem chamstwem. I to nie tylko w stosunku do
              tych skręcających w prawo. Również w stosunku do tych wszystkich, którym kilka
              sekund wcześniej chciało się stanąc w kolejce na lewych pasach, choć przecież
              mogli stanąć na prawym.

              Wiele razy wściekam się na siebie czekając w kolejce na światłach i widząc,
              jak "dynamiczni" mijają mnie na wolnym prawym pasie. Jak się bardzo wścieknę,
              to wtedy sam chamieję i następnym razem sam jadę jak burak. I tak to się kręci.
              • vwdoka Re: panowie, pozwolę sobie się nie zgodzić 17.04.02, 13:24
                Gość portalu: 76198335 napisał(a):

                > Jeżeli skrajny prawy pas nie jest oznaczony jako przeznaczony wyłącznie do
                > skrętu w prawo, to naturalnie nie jest łamaniem kodeksu czekanie tam na
                > zielone. Ale buractwo to niekoniecznie łamanie kodeksu. To generalnie brak
                > szacunku dla innych, kodeks czy nie kodeks.
                >
                > Jeżeli wiemy, że na jakimś skrzyżowaniu ludzie często skręcają w prawo, to
                > ustawianie się na prawym pasie tylko dlatego żeby wyprzedzić dwa, trzy, a nawet
                >
                > i dziesięć samochodów jest moim zdaniem chamstwem. I to nie tylko w stosunku do
                >
                > tych skręcających w prawo. Również w stosunku do tych wszystkich, którym kilka
                > sekund wcześniej chciało się stanąc w kolejce na lewych pasach, choć przecież
                > mogli stanąć na prawym.
                Mogli, ale nie stanęli. Jeżeli chodzi o skręcających. Jestem takim samym
                użytkownikiem drogi jak i oni, jeżeli nie łamię przepisów a wykorzystuję swoje
                prawa nie uważam się za chama i buraka, chyba, że wjeżdżam przed kogoś kto
                sygnalizuje zamiar skrętu. Cały czas mam na myśli sytuację iż pozostałe pasy są
                zajęte!
                Pozdrawiam,
                vwdoka
                • Gość: 98433134 śmierć frajerom IP: *.shell.nl 17.04.02, 13:55
                  ""Również w stosunku do tych wszystkich, którym kilka sekund wcześniej chciało
                  się stanąc w kolejce na lewych pasach, choć przecież mogli stanąć na prawym.""

                  "Mogli, ale nie stanęli"

                  No to jesteśmy w domu. Sami są sobie winni, że chcieli być uprzejmi. Kiedyś to
                  się chyba nazywało "śmierć frajerom". I za to cała Polska kocha swoją stolicę.
                  • vwdoka Re: śmierć frajerom 17.04.02, 14:07
                    Gość portalu: 98433134 napisał(a):

                    > ""Również w stosunku do tych wszystkich, którym kilka sekund wcześniej chciało
                    > się stanąc w kolejce na lewych pasach, choć przecież mogli stanąć na prawym.""
                    >
                    > "Mogli, ale nie stanęli"
                    >
                    > No to jesteśmy w domu. Sami są sobie winni, że chcieli być uprzejmi. Kiedyś to
                    > się chyba nazywało "śmierć frajerom". I za to cała Polska kocha swoją stolicę.

                    Żadne tam "śmierć frajerom", nie skorzystali z tego co im się należało. Ich
                    sprawa, ja nie będę czynił sobie wyrzutów z tego powodu. Poza tym, może woleli
                    nie wysłuchiwać trąbienia i niecenzuralnych komentarzy pod swoim adrese.

                    Dla mnie "śmierć frajerom" to następująca sytuacja: pas TYLKO do skręcania w
                    prawo, gostek podjeżdża i stoi do zmiany świateł a potem rura i aby zdążyć się
                    wcisnąć, albo omijanie poboczem kolejki samochodów, albo wcisaknie się ze
                    środkowego pasa TYLKO do jazdy na wprost na skręt w lewo bądź prawo, itd, itd.

                    Poza tym trafiłeś kulą w płot, ponieważ akurat nie miaeszkam w warszawie.

                    Pozdrawiam,
                    vwdoka

              • Gość: qocur Re: panowie, pozwolę sobie się nie zgodzić IP: *.alcatel.pl 17.04.02, 13:48
                Gość portalu: 76198335 napisał(a):

                [ciach]

                > Wiele razy wściekam się na siebie czekając w kolejce na światłach i widząc,
                > jak "dynamiczni" mijają mnie na wolnym prawym pasie. Jak się bardzo wścieknę,
                > to wtedy sam chamieję i następnym razem sam jadę jak burak. I tak to się kręci.

                Szanowny 76198335! Na coś się trzeba zdecydować (tym bardziej że zdecydowanie to
                jedna z podstawowych cech dobrego kierowcy ;-)). Albo jedziemy dynamicznie, albo
                nie - i to jest NASZ wybór. Wybacz, ale dla mnie bez sensu jest wściekanie się z
                tego powodu, że JA nie zdecydowałem się zrobić tego co KTOŚ robi. Na tej samej
                zasadzie można się wściec, że się jedzie grzecznie i powoli, a tu ktoś cię
                wyprzedza... Albo że jadę fiatem, a ktoś ma lamborghini...
                • Gość: Tojo Re: panowie, pozwolę sobie się nie zgodzić IP: 62.89.110.* 17.04.02, 14:12
                  W Piasecznie w kierunku Warszawy jest dodatkowy prawy pas przez 200 m. Ale jest
                  korek. Jeśli wjedzie się na ten dodatkowy prawy pas to potem trzeba się
                  wciskać na zwykły pas. Omija sie w ten sposób kilkadziesiąt samochodów.
                  Chamstwo czy nie?
                  Według mnie nie jest ok. Najczęściej ludki wymuszają pierwszeństwo, żeby wrócić
                  na odpowiedni pas lub robią niewinne spojrzenie włączając kierunkowskaz.Gdyby
                  wszyscy zaczeli tak jeździć to byłby kompetny bałagan.
                  O dziwo w większości są to samochody z rej. spoza Warszawy.(ludki pokupowały
                  nowe mieszkania w Pisecznie)
                  Pozdrowienia.
                  • Gość: młody Re: panowie, pozwolę sobie się nie zgodzić IP: *.pl 18.04.02, 23:00
                    Gość portalu: Tojo napisał(a):

                    > W Piasecznie w kierunku Warszawy jest dodatkowy prawy pas przez 200 m. Ale jest
                    >
                    > korek. Jeśli wjedzie się na ten dodatkowy prawy pas to potem trzeba się
                    > wciskać na zwykły pas. Omija sie w ten sposób kilkadziesiąt samochodów.
                    > Chamstwo czy nie?

                    A znasz zasadę "zamka błyskawicznego"? W naszej sytuacji i rozwiązaniach
                    komunikacyjnych powinno być to codziennością. Zauważyłem że Warszawiacy(w
                    przeciwieństwie do mieszkańców wielu innych dużych miast gdzie stoją kilometrami
                    na jednym pasie bo droga się zwęża) potrafią "wciskać się"(stosować
                    zasadę "zamka") najlepiej nie hamując przy tym przesadnie i nie tworząc korków.

                    pozdrawiam
                    • Gość: 6933542 Re: panowie, pozwolę sobie się nie zgodzić IP: *.shell.nl 19.04.02, 00:08
                      w porządku, zasadę zamka wszyscy znamy i kochamy. Kiedyś pisał o tym chyba
                      Niknejm albo civic_vtec, że pas który się kończy jest taki sam jak każdy inny i
                      jest dobrym prawem nim jechać; co więcej, należy to robić, bo rozładowuje się
                      wtedy korki na sąsiednich pasach.

                      Ale na taką "zasadę zamka" jaką stosują "dynamiczni" na skrajnym prawym pasie
                      np. dojeżdżając od Placu Zawiwszy do Pomnika Lotnika, to ja kicham. Stoi taki
                      kolega na prawym, podbija obroty, zerka na światło i.... już! A za nim drugi
                      taki, albo i trzeci, i każdy chce zdążyć za rondem zjechać na lewo... Żeby nie
                      dostawać cholery, już zawsze dojeżdżając do Lotnika staję na pasie drugim od
                      lewej (do skrętu w lewo i jazdy prosto), bo wtedy przynajmniej
                      taki "dynamiczny" nie wjedzie mi przed maskę.
                      • Gość: młody Re: panowie, pozwolę sobie się nie zgodzić IP: *.pl 19.04.02, 00:29
                        Gość portalu: 6933542 napisał(a):

                        > w porządku, zasadę zamka wszyscy znamy i kochamy. Kiedyś pisał o tym chyba
                        > Niknejm albo civic_vtec, że pas który się kończy jest taki sam jak każdy innyi
                        > jest dobrym prawem nim jechać; co więcej, należy to robić, bo rozładowuje się
                        > wtedy korki na sąsiednich pasach.

                        nie trzeba być Nicknejmem by to wiedzieć

                        > Ale na taką "zasadę zamka" jaką stosują "dynamiczni" na skrajnym prawym pasie
                        > np. dojeżdżając od Placu Zawiwszy do Pomnika Lotnika, to ja kicham. Stoi taki
                        > kolega na prawym, podbija obroty, zerka na światło i.... już! A za nim drugi
                        > taki, albo i trzeci, i każdy chce zdążyć za rondem zjechać na lewo... Żeby nie
                        > dostawać cholery, już zawsze dojeżdżając do Lotnika staję na pasie drugim od
                        > lewej (do skrętu w lewo i jazdy prosto), bo wtedy przynajmniej
                        > taki "dynamiczny" nie wjedzie mi przed maskę.

                        Tak się składa że ja znam wspomniane skrzyżowanie w Piasecznie i nie
                        przeszkadzałoby stosować tam wspomnianą zasadę.
                        Trzeba myśleć by jazda była przyjemnością a nie udręką.

                        pozdrawiam
                        p.s. Jak tam pytanie w poście "hej!cyferki!" parę linijek wyżej :)
      • Gość: okęciak Re: przykład IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 24.04.02, 17:25
        Gość portalu: 76911753 napisał(a):

        > codziennie jeżdżę do pracy około 5 kilometrów, z Muranowa na bliską Ochotę:
        >
        > --------
        >
        > auta jadące Jana Pawła na skrzyżowaniu z Anielewicza regularnie blokują ruch
        > poprzeczny, bo wjeżdzają na skrzyżowanie nie patrząc, czy będą mogły z niego
        > zjechać
        >
        > jadąc Anielewicza przed skrzyżowaniem z Jana Pawła są dwa pasy w każdą stroną.
        > Zawsze zdaży się ktoś, kto skręca w lewo, ale stojąc na światłach nie raczy
        > włączyć kierunkowskazu, blokując potem tych jadących prosto;
        >
        > to samo przed skrzyżowaniem ze Smoczą
        >
        > na Anielewicza (a może to się nazywa Esperanto?) przed skrzyżowaniem z Okopową
        > są dwa pasy (choć bez znaków poziomych). Większość skręca w lewo i staje na
        > lewym pasie. Ale zawsze znajdzie się „dynamiczny” kierowca, któremu
        > nie chce
        > się stać w kolejce, więc stoi sobie na prawym pasie, blokując skrecających w
        > prawo
        >
        > na Okopowej do Solidarności wiele osób szuka parkingu z prawej strony. Ale
        > rzadko która włączy kierunkowskaz na czas, na ogół w ostatniej chwili, jak
        > zobaczą wolne miejsce
        >
        > auta jadące Okopową na skrzyżowaniu z Lesznem i Solidarności regularnie blokują
        >
        > ruch poprzeczny, bo wjeżdzają na skrzyżowanie nie patrząc, czy będą mogli z
        > niego zjechać
        >
        > na Towarowej za skrzyżowaniem z Solidarności samochody z pasa dojazdowego
        > (skręcające od Woli w prawo) wymuszają pierszeństwo wjeżdżając na prawy pas
        >
        > na Towarowej przed skrzyżowaniem z Grzybowską wszyscy ci, którym się spieszyło
        > na skrajnym lewym pasie i których przyblokowali ci skręcający w lewo, wpychają
        > się na środkowy pas
        >
        > na Towarowej przed Rondem Daszyńskiego „dynamiczni” którzy zamierza
        > ją jechać
        > prosto (na lewym i środkowym pasie jest na ogół kolejka przed światłami)
        > wjeżdżają na skrajny prawy pas blokując skręcających w prawo i doskonale
        > wiedząc, że za skrzyżowaniem pas ten się kończy, przechodząc w zatoczkę dla
        > autobusów; potem za skrzyżowaniem wpychają się z tego pasa na lewo
        >
        > na Towarowej do Placu Zawiszy trwa bezsensowne przeskakiwanie na pasy. Jeśli
        > jedziesz jak człowiek i trzymasz dystans pół auta od poprzednika, bądź pewny że
        >
        > wskoczy ci przed maskę ktoś komu się właśnie wydaje, że tu będzie szybciej. Nie
        >
        > wiem czy to chamstwo czy po prostu dziecinada
        >
        > za Placem Zawiszy zdaża się, że niektóre auta (na warszawskich numerach, więc
        > nie przyjezdni!) usiłują skręcić w lewo, w Koszykową, ze środkowego albo nawet
        > prawego, zanikającego pasa pod Sobieskim
        >
        > przed Placem Lotnika „dynamiczni” ustawiają się na skrajnym prawym
        > pasie
        > blokując skrecających w prawo i wiedząc, że pas ten za rondem kończy się i
        > przechodzi w zatoczkę; potem będą się wpychać
        >
        > -------------
        >
        > Jednym słowem kilka ciągle tych samych, jakże miłych i lubianych tricków. Z
        > przykrością stwierdzam, że niekiedy sam też je stosuję. Człowiek chamieje.



        Ta jazda na wprost przez skrzyzowanie z prawego skrajnego pasa (pomimo tego ze
        konczy sie on za skrzyzowaniem) bardzo czesto dopuszczalna jest przez
        przepisy .Tak wiec skoro nie jest zabroniona jest dozwolona dlatego bede tak
        jezdzil mimo tego ze kos mnie nazwie chamem.Niejednokrotnie przejechalem przez
        skrzyzowanie stojac tylko na jednej zmianie swiatel zamiast na trzech.Jeszcze
        jedno czesto jezdze pasem przeznaczonym dla autobusow (ale robie to tylko w
        godzinach dopuszczalnych czyli zgodnych z tymi ktore widnieja na znakach)
        kierowcy stojacy w sznureczku patrza na mnie z duza niechecia i zloscia.
        Tymczasem trzeba p[opatrzec na znaki zjechac na prawy i do przodu a nie jeczec ze
        cham i burak lamie przepisy. Powyzsze nie obowiazuje kiedy godziny sa takie jak
        te na znakach.Czesto cham dla jednego wcale niekoniecznie musi byc chamem dla
        drugiego
    • Gość: MmM Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.iba.waw.pl 17.04.02, 14:22
      Masz rację. Sam jestem od pięciu lat posiadaczem prawa jazdy i właścicielem
      malucha. Staram się nie być zawalidrogą, ale możliwości mojego autka są dosyć
      ograniczone. Każdy kierowca za ujmę na honorze uważa bycie wyprzedzonym przez
      fiacika. Dodaje wtedy gazu i pokazuje swoją kulturę (raczej jej brak).
      Wracałem wczoraj do domu i aż mnie krew zalewała: na Puławskiej przed
      Domaniewską prawy pas jest przeznaczony do skrętu w prawo (co za debil wymyślił
      na tych kilkuset metrach zwężenie Puławskiej do dwóch, dość szerokich
      pasów ???!!!): w czasie kilku minut "jazdy" tylko kilka samochodów skręciło z
      tego pasa w prawo, reszta (w tym wielkie autobusy) pojechało prosto dosłownie
      taranując jadących środkowym pasem (pewien czerwony samochód tylko dzięki
      ostremu hamowaniu nie zrobił sobie garażu z mojego nadwozia). Wróciłem do domu
      a tam na WOT red. Bitnet swoim niezyt ciekawym głosem opowiada jak to dzielna i
      ładna policjantka (fakt: ładna) w trosce o bezpieczeństwo dziecka zatrzymuje
      starą skodę z dziewczynką na tylnej kanapie. Jeśli policja chce zarobić to
      niech ustawi się na tym właśnie skrzyżowaniu w godzinach popołudniowego szzytu.
      Kilka takich wizyt a będzie bezpieczniej.
    • Gość: Agi Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.inteligo.com.pl 18.04.02, 17:02
      Ja mieszkam w Warszawie jeszcze krócej bo ok pól roku. Mam podobne
      spostrzeżenia, ale nie chcę uogólniać stwierdzeniem że Warszawiacy to chamy bo
      to moim zdaniem nieprawda. Takich kierowców jest tu sporo, ale to nie znaczy że
      wszyscy. Zresztą nie każda warszawska rejestracja oznacza warszawiaka za
      kołkiem. Co do twoich uwag o tych dziwnych praktykach zwiazanych z wybieraniem
      pasów - zdaża mi sie ciagle jeszcze skręcać z lewego pasa w prawo
      albo z pasa do skrętu w prawo pojechać prosto i to nie z powodu chamstwa ale po
      prostu nie znam miasta, a zmienić pas w korku jest dosyć trudno i czasami sie
      wpakuję. Nie wiem dlaczego wielu kierowców nie uznaje mrugajacego
      kierunkowskazu jako sygnału do skrętu - czy tak trudno zdjać na chwilke nogę z
      gazu? Być moze to jest przyczyna że wielu kierowców nie uzywa kierunkowskazu?
      Takich uwag mam w zanadrzu wiele ale nie chcę przynudzać - każde miasto ma swój
      folklor i tyle.
      Pozdrawiam forumowiczów
      Agi
      • Gość: Nefer Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.acnielsen.pl 18.04.02, 17:06
        Ja mieszkam w Warszawie od urodzenia i od 12 lat jestem kierowcą. Prawda :
        chamów nie brakuje. Mnóstwo ludzi po prostu nie zna przepisów. Prawda : w
        innych miastach jeżdżą na pamięć i nie dość, że nie znają przepisów to nie ma
        znaków. Chamstwo jest wszędzie. I w Warszawie i w Polsce i na świecie (polecam
        jazdę po Kasablance dla relaksu:))
        Pozdrawiam
        • vwdoka Re: Chamstwo w Warszawie 18.04.02, 17:43
          Drobny przyczynek do chamstwa w Warszawie: jest go więcej, bo kierowców i
          samochodów jest dużo więcej niż w innych miastach.
          Rok temu wyprowadziłem się z Warszawy na wieś. Codziennie jestem bo pracuję
          nadal w Warszawie. Styl jazdy mam może trochę łagodniejszy (punkty, ech te
          punkty za speed), natomiast jestem dużo częściej obtrąbiany niż wcześniej, gdy
          jeźdźiłem na warszawskich numerach....

          Pozdrawiam,
          vwdoka
        • Gość: Krakus Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.olsza.krakow.pl 18.04.02, 20:50
          Mieszkam w Krakowie i wielu lat jestem kierowcą ale to co wyprawiają
          warszawiacy to przechodzi ludzkie pojęcie. Często jeżdżę do Zakopanego i widze
          jadące chamstwo warszawskie. Przepisy ruchu drogowego to nie dla nich.
          Najwięcej wypadków na zakopiance powodują warszawiacy, njwięcej mandatów płacą
          warszawiacy. Dla nich powinni wydawać osobne pozwolenia na wyjazd z Warszawy.
          Chamstwo kierowców warszawskich to mało powiedziane. W żadnym mieście w Polsce
          warszawiacy są niemile widziani.
          • Gość: dandy Re: do Krakusa IP: *.horsens.dk 19.04.02, 09:22
            Oj Krakus, w twoim poscie przebija zwykly "karakowski buc".
            Co innego oceniac "chamstwo kierowcy", a co innego warszawiaka. Posuwasz sie za
            daleko.
            Och pardon, ja wcale nie chce cie obrazac, kocham Krakow ale warszawska
            rejetracja nie musi byc jednoznaczna z warszawiakiem.
            Na warszawskiej rejestracji moze np. jezdzic jakis buc krakowski, pyr poznanski
            lub poprostu polski chaaaaaaaam.

          • irenaaa Re: Chamstwo w Warszawie 19.04.02, 14:03
            Zazdroszczę kierowcom, którzy nie muszą codziennie dojeżdżać przez stołeczne
            miasto do pracy. Mogą sobie pozwolić na luksus bezstresowej jazdy.
            Jeżdżąc po zatłoczonym mieście trzeba myśleć , żeby nie stać bez sensu
            w czasochłonnych korkach. Dojeżdżając do skrzyżowania nikt nie ustawia się
            na najbardziej zatłoczonym pasie , lecz wybiera pas dający możliwość
            w mierę szybkiego przejazdu. Nie mówię o łamaniu przepisów ale o jeździe z
            sensem. A takiego sensu nie widzę gdy po lewym pasie jedzie beztrosko z
            przepisową szybkością kierowca często równo z samochodem na sąsiednim pasie
            i nie da się wyprzedzić. Poza tym Warszawa jest zatłoczona nie tylko
            samochodami z warszawską rejestracją i stwierdzam, że brak kultury
            rozkłada się równo ( mam na myśli nie tylko nieliczenie się z innymi
            przez zajeżdżanie ale również przez bezsensowną jazdę blokującą ruch ).









            • Gość: Tecumseh Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.mos.gov.pl / 194.181.153.* 22.04.02, 10:17
              Poniedziałek 22.04 ok.8.30 ulica Okopowa jak zwykle zakorkowana w stronę Pl.
              Zawiszy. Srebrna Honda Civic, za kierownicą młody człowiek. Co chwila z piskiem
              opon zmienia pasy na lewo, na prawo (bez migaczy). Wykorzystuje niewielkie luki
              ale czesto wymusza. Po ok. 5 minutach dojeżdżam do Pl. Zawiszy. Srebrna Honda
              koło mnie! Nic nie zyskał - a stracił wiecej paliwa i nerwów (nie tylko
              swoich).
        • Gość: Toopach Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.mos.gov.pl / 194.181.153.* 21.05.02, 11:38
          Gość portalu: Nefer napisał(a):

          > Ja mieszkam w Warszawie od urodzenia i od 12 lat jestem kierowcą. Prawda :
          > chamów nie brakuje. Mnóstwo ludzi po prostu nie zna przepisów. Prawda : w
          > innych miastach jeżdżą na pamięć i nie dość, że nie znają przepisów to nie ma
          > znaków. Chamstwo jest wszędzie. I w Warszawie i w Polsce i na świecie (polecam
          > jazdę po Kasablance dla relaksu:))
          > Pozdrawiam
          Całkowicie się zgadzam

    • belami Re: Chamstwo w Warszawie 22.04.02, 14:56
      Pracuje i wieksza czesc miesiaca spedzam w Warszawie, reszte w rodzinnym
      miescie Lodzi. Musze powiedziec, ze w Warszawie jest tyle samo chamskich
      kierowcow co gdzie indziej. Ba, czesciej mozna tu trafic na kierowcow
      kulturalnych. W Lodzi niezbyt czesto spotyka sie kierowce, ktory ustepuje
      pieszemu czekajacemu przed przejsciem. A w Warszawie bardzo czesto gdy stoje
      przy przejsciu pojazdy zatrzymuja sie i przepuszczaja. Jezeli chodzi o styl
      jazdy to jest po prostu dostosowany do warunkow na drodze. Jedyna szansa
      na "przebicie" sie przez zakorkowane miasto to jazda dynamiczna i z rozmyslem.
      Faktem jest, ze tu czesciej niz gdzie indziej zapomina sie o kierunkowskazach i
      tez mnie to denerwuje. Wydaje mi sie, ze wszystkie teksty o "warszawskich
      chamach" sa generalizowaniem i z tego powodu sa nieprawdziwe. Po Warszawie
      jezdzi mi sie calkiem dobrze, kierowcy sa uprzejmi, a tzw. buraki czesciej
      zdarzaja sie na trasach niz w miescie. (Zreszta wogole gdy przenoszono mnie do
      pracy w Warszawie przyjezdzalem tu z glowa napakowana stereotypami
      o "warszawce" - wszytskie okazaly sie nieprawdziwe!).
      • Gość: is Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 22.04.02, 15:03
        Podpisuję się obiema rękami.
        PS. Po Łodzi też jeździ się nie najgorzej... Pozdr.
        • vwdoka Re: Chamstwo w Warszawie 22.04.02, 15:04
          Gość portalu: is napisał(a):

          > Podpisuję się obiema rękami.
          > PS. Po Łodzi też jeździ się nie najgorzej... Pozdr.

          Tu akurat zgodzę się z Belami

          Pozdrawiam,
          vwdoka
          • Gość: is Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 22.04.02, 15:08
            Pisząc o Łodzi miałem na myśli Wrocław. Fajne miasto, ale przyjezdnego (czyli
            np. mnie) czeka kluczenie po całym mieście wg drogowskazów albo szukanie
            skrótów - na jeżdżenie po Wrocławiu skrótami trzeba już mieć naprawdę dużo
            czasu. Pozdrawiam.
      • Gość: Toopack Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.mos.gov.pl / 194.181.153.* 22.04.02, 18:50
        belami napisał(a):

        > Pracuje i wieksza czesc miesiaca spedzam w Warszawie, reszte w rodzinnym
        > miescie Lodzi. Musze powiedziec, ze w Warszawie jest tyle samo chamskich
        > kierowcow co gdzie indziej. Ba, czesciej mozna tu trafic na kierowcow
        > kulturalnych. W Lodzi niezbyt czesto spotyka sie kierowce, ktory ustepuje
        > pieszemu czekajacemu przed przejsciem. A w Warszawie bardzo czesto gdy stoje
        > przy przejsciu pojazdy zatrzymuja sie i przepuszczaja.

        Gdzie ty jeździsz po Warszawie! Wczoraj stałem na przejściu 10 minut i
        żaden "kulturalny" Warszawiak sie nie zatrzymał

        Jezeli chodzi o styl
        > jazdy to jest po prostu dostosowany do warunkow na drodze.

        Warunki na drodze to 50 km/h i nic nie usprawiedliwia wariatów grzejących setką
        po Jagielońskiej

        Jedyna szansa
        > na "przebicie" sie przez zakorkowane miasto to jazda dynamiczna i z rozmyslem.
        > Faktem jest, ze tu czesciej niz gdzie indziej zapomina sie o kierunkowskazach i
        >
        > tez mnie to denerwuje. Wydaje mi sie, ze wszystkie teksty o "warszawskich
        > chamach" sa generalizowaniem i z tego powodu sa nieprawdziwe. Po Warszawie
        > jezdzi mi sie calkiem dobrze

        Mieszkam w tej samej Warszawie, a jeździ mi się źle (dodam że jestem z innego
        dużego miasta)

        , kierowcy sa uprzejmi,

        Nie są!


        a tzw. buraki czesciej
        > zdarzaja sie na trasach niz w miescie. (Zreszta wogole gdy przenoszono mnie do
        > pracy w Warszawie przyjezdzalem tu z glowa napakowana stereotypami
        > o "warszawce" - wszytskie okazaly sie nieprawdziwe!).

        U mnie wrecz przeciwnie. Dopiero tu zrozumiałem dlaczego tak nie lubi się
        aroganctwa, cwaniactwa i wyjątkowego chamstwa mieszkańców stolicy
        • Gość: is Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 22.04.02, 19:50
          Gość portalu: Toopack napisał(a):

          > Gdzie ty jeździsz po Warszawie! Wczoraj stałem na przejściu 10 minut i
          > żaden "kulturalny" Warszawiak sie nie zatrzymał
          >
          Tu się zgadzam. Na tych szerszych w-wskich ulicach przejście przez jezdnię
          graniczy z cudem.

          > Warunki na drodze to 50 km/h i nic nie usprawiedliwia wariatów grzejących setką
          > po Jagielońskiej
          >

          Przepisy są najważniejsze i powinno się ich przestrzegać ale problem W-wy polega
          na tym, że wiele ulic jest "na przestrzał": szerokie, proste (temat dziur w
          jezdniach pomijam), odległości między światłami duże, na pewnych odcinkach w
          ogóle nie ma przejść dla pieszych - nie tak jak w moim mieście (może piszemy o
          tym samym mieście, tego nie wiem). Z tych powodów w W-wie czasami aż się prosi,
          żeby pojechać dużo szybciej niż pozwalają przepisy. W moim mieście na wielu
          ulicach analogicznych do Jagiellońskiej od razu stoi znak ograniczenia do 70-ciu
          a czasami do 90-ciu (ja ich nie stawiałem :-)).

          > Mieszkam w tej samej Warszawie, a jeździ mi się źle (dodam że jestem z innego
          > dużego miasta)

          To twoje subiektywne odczucie, ja z kolei nie narzekam.

          > , kierowcy sa uprzejmi,
          >
          > Nie są!
          >
          Teraz Ty uogólniasz. Nie brakuje w W-wie chamów ale nie brakuje też uprzejmych,
          którzy chętnie cię wpuszczą, jak oczywiście odpowiednio wcześnie zasygnalizujesz
          swój zamiar. Ostatnio Al. Solidarności na wysokości placu Bankowego wcisnął się
          również przede mnie samochód na konińskich numerach (sam mam numery bardzo
          odbiegające od w-wskich) - jego kierowca chyba uznał, że wszyscy mają postawić
          swoje wózki w miejscu na sztorc, bo ON JEST PRZYJEZDNY! Sytuacja była w każdym
          razie niewesoła mimo że nikt w tym czasie nie jechał więcej niż 60.

          > U mnie wrecz przeciwnie. Dopiero tu zrozumiałem dlaczego tak nie lubi się
          > aroganctwa, cwaniactwa i wyjątkowego chamstwa mieszkańców stolicy

          To znowu Twoje własne zdanie, ale i uogólnienie. Czy uważasz, że wszyscy
          mieszkańcy stolicy są arogantami, cwaniakami i chamami (nie twierdzę że takich
          nia ma wcale)? Zresztą wystarczy to co już napisałem wyżej. Pozdrawiam.

          • Gość: Nefer Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.04.02, 20:33
            OK, ok, Drodzy Przyjezdni,

            Bardzo chętnie was wpuszczałam, ale mi sie znudziło. W Warszawie jest taki
            ładny zwyczaj, że jak ktos cię wpuszcza to mu dziękujesz. Machnąć łapką można,
            albo mrugnąć - cokolwiek. Na palcach jednej ręki mogę policzyć przyjezdnych,
            którzy mi podziękowali. Częściej to robią autobusy (a to duży gest ...).
            Anyway, zastanówcie się też nad swoim zachowaniem. Kiedy przyjeżdżacie do
            miasta gdzie jeździ się ciut szybciej (być może) niż u was nie zakładajcie, że
            wszyscy w koło to buraki. Może warto czasem po prostu podziekować ? Dziś też
            miałam taki przypadek. Nie powinnam kolesia wpuścić bo cwaniakował, ale obce
            numery - zagapił sie, nie zna miasta... itd. I nawet "pocałuj mnie w dupę".
            Skończyło sie. Jesli o mnie chodzi to sobie poczekacie.
            Pozdrawiam
            • Gość: Nefer Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.04.02, 21:01
              Czekam na parę krótkich :) od wszystkich "co to jeżdżą cool"
              • Gość: is Re: Do Nefer IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 22.04.02, 22:04
                Czy Twój nick pochodzi z książki "Egipcjanin Sinuhe"? Pozdrawiam.
                • Gość: Nefer Re: Do Is-a IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.04.02, 18:23
                  Gość portalu: is napisał(a):

                  > Czy Twój nick pochodzi z książki "Egipcjanin Sinuhe"? Pozdrawiam.

                  Tak, drogi Isie , dokładnie z tej książki, co prawda daleko mi do kapłanki....
                  • Gość: is Re: Do Is-a IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 28.04.02, 20:02
                    To dobrze, Nefer.
                    Pozdrawiam :-).
                    • Gość: Nefer Re: Do Is-a IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.04.02, 01:19
                      Papatki. Pierwszy , który wiedział o co chodzi i nie pisał do mnie Neferze.
                      Pozdrawiam
                      • Gość: is Re: Do Nefer IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 29.04.02, 22:30
                        A jak się jeździ po Casablance? Pozdrawiam.
              • Gość: qocur :-) do Nefer (-: IP: *.alcatel.pl 25.04.02, 13:48
                Gość portalu: Nefer napisał(a):

                > Czekam na parę krótkich :) od wszystkich "co to jeżdżą cool"

                Nie wiem, czy moją jazdę można nazwać "cool", bo jestem z tych "dynamicznych", co
                to nie stoją pokornie na najbardziej zapchanym pasie czekając, aż wszyscy
                porządni i spokojni przejadą... Nagminnie wyprzedzam z prawej, ze świateł ruszam
                wprawdzie bez pisku opon, ale natychmiast w momencie zapalenia się zielonego, na
                trasach Ł i T dwukrotnie przekraczam dozwoloną prędkość... no i oczywiście nigdy
                nie przepuszczam okazji, żeby wykorzystać czyjeś zagapienie się albo oszczędne
                przyspieszanie i się przed niego wepchać... więcej grzechów nie pamiętam, ale i
                tak wiem, żem cham i burak ;o))))
            • belami Re: Chamstwo w Warszawie 24.04.02, 14:12
              Czyzbys chciala dolaczyc do burakow ;-) Zartuje oczywiscie, ale czy nie szkoda
              Ci przestac byc mila ... W miescie nie pochwalam dziekowania kierunkowskazami
              (moze zdezorientowac w duzym ruchu innego kierowce), ale reka macham zawsze, a
              jak nie moge reka to kiwam glowa (jezeli jestem widoczny dla drugiego
              kierowcy). Nie mscij sie wiec na mnie za tych, ktorzy nie potrafia byc mili ...
          • Gość: Toopack Do: is IP: *.mos.gov.pl / 194.181.153.* 23.04.02, 11:41
            Gość portalu: is napisał(a):

            > Gość portalu: Toopack napisał(a):
            >
            > > Gdzie ty jeździsz po Warszawie! Wczoraj stałem na przejściu 10 minut i
            > > żaden "kulturalny" Warszawiak sie nie zatrzymał
            > >
            > Tu się zgadzam. Na tych szerszych w-wskich ulicach przejście przez jezdnię
            > graniczy z cudem.
            >
            > > Warunki na drodze to 50 km/h i nic nie usprawiedliwia wariatów grzejących
            > setką
            > > po Jagielońskiej
            > >
            >
            > Przepisy są najważniejsze i powinno się ich przestrzegać ale problem W-wy poleg
            > a
            > na tym, że wiele ulic jest "na przestrzał": szerokie, proste (temat dziur w
            > jezdniach pomijam), odległości między światłami duże, na pewnych odcinkach w
            > ogóle nie ma przejść dla pieszych - nie tak jak w moim mieście (może piszemy o
            > tym samym mieście, tego nie wiem). Z tych powodów w W-wie czasami aż się prosi,
            >
            > żeby pojechać dużo szybciej niż pozwalają przepisy. W moim mieście na wielu
            > ulicach analogicznych do Jagiellońskiej od razu stoi znak ograniczenia do 70-ci
            > u
            > a czasami do 90-ciu (ja ich nie stawiałem :-)).
            >
            > > Mieszkam w tej samej Warszawie, a jeździ mi się źle (dodam że jestem z inn
            > ego
            > > dużego miasta)
            >
            > To twoje subiektywne odczucie, ja z kolei nie narzekam.
            >
            > > , kierowcy sa uprzejmi,
            > >
            > > Nie są!
            > >
            > Teraz Ty uogólniasz. Nie brakuje w W-wie chamów ale nie brakuje też uprzejmych,
            >
            > którzy chętnie cię wpuszczą, jak oczywiście odpowiednio wcześnie zasygnalizujes
            > z
            > swój zamiar. Ostatnio Al. Solidarności na wysokości placu Bankowego wcisnął się
            >
            > również przede mnie samochód na konińskich numerach (sam mam numery bardzo
            > odbiegające od w-wskich) - jego kierowca chyba uznał, że wszyscy mają postawić
            > swoje wózki w miejscu na sztorc, bo ON JEST PRZYJEZDNY! Sytuacja była w każdym
            > razie niewesoła mimo że nikt w tym czasie nie jechał więcej niż 60.
            >
            > > U mnie wrecz przeciwnie. Dopiero tu zrozumiałem dlaczego tak nie lubi się
            > > aroganctwa, cwaniactwa i wyjątkowego chamstwa mieszkańców stolicy
            >
            > To znowu Twoje własne zdanie, ale i uogólnienie. Czy uważasz, że wszyscy
            > mieszkańcy stolicy są arogantami, cwaniakami i chamami (nie twierdzę że takich
            > nia ma wcale)? Zresztą wystarczy to co już napisałem wyżej. Pozdrawiam.

            Masz rację. Popełniłem ten sam błąd co moj przedmówca i uogólniłem sprawę.
            Twierdzenie, że wszyscy w W-wie są, jeżdżą... jest z gruntu nie prawdziwe ale
            chodzi o pokazanie pewnych tendencji, które są bardziej zauważalne niż w innych
            miastach. Od wielu lat jeżdżę samochodem i niewiele mogło mnie zaskoczyć. Ale
            stolica zaskakuje po prostu brakiem kultury (staram sie nie uogólniać). Tyle sie
            mówi na forum o specyfice stolicy, zachowaniu na wielopasmówkach (zasada zamka)
            ale po co to wszystko. Jeżeli chcę na najbliższym skrzyżowaniu skręcić w lewo to
            trzymam się lewego pasa. Jeżeli ryzykuję na prawym, to...ryzykuję i mój problem ,
            a nie innych uczestników którzy odstali swoje a teraz barana co się spiszy "żeby
            było płynniej" muszą wpuścić.
            Pozdrawiam

            • topiel Re: Do: is 24.04.02, 14:26
              W miescie, praktycznie nie obowiazuje zasada trzymania sie prawego pasa przy
              ruchu wielopasmowym. Chyba, ze jest bardzo maly ruch powinno jechac sie
              srodkowym pasem ale tez tylko tam, gdzie sa duze odleglosci od poprzecznych
              ulic. Jednym slowem, mozna wyprzedzac po prawej stronie, jesli napotkamy
              wyjatkowego slamazare na lewym pasie.

              Jednak pamietajcie - dozwolone np. 70 kmh nie oznacza, ze ja musze tyle jechac.

              To jest szybkosc maksymalna dozwolono na tym odcinku drogi.

              Droga jest dla wszystkich i nie wyzywajmy jadacego wolniej, zaraz od furmanow
              tylko dlatego, ze mnie sie spieszy.

              Wsiadajac w samochod, musze wziasc namiar na rozne przeszkody a wiec powinienem
              wyjechac deczko wczesniej, chcac dotrzec na czas albo mam poprostu PECHA, ze
              nie wszystkim jednakowo sie spieszy !!!!!!!!!!!!!








              • vwdoka Re: Do: is 24.04.02, 14:58
                topiel napisał(a):

                > W miescie, praktycznie nie obowiazuje zasada trzymania sie prawego pasa przy
                > ruchu wielopasmowym. Chyba, ze jest bardzo maly ruch powinno jechac sie
                > srodkowym pasem ale tez tylko tam, gdzie sa duze odleglosci od poprzecznych
                > ulic. Jednym slowem, mozna wyprzedzac po prawej stronie, jesli napotkamy
                > wyjatkowego slamazare na lewym pasie.
                >
                > Jednak pamietajcie - dozwolone np. 70 kmh nie oznacza, ze ja musze tyle jechac.
                >
                >
                > To jest szybkosc maksymalna dozwolono na tym odcinku drogi.
                >
                > Droga jest dla wszystkich i nie wyzywajmy jadacego wolniej, zaraz od furmanow
                > tylko dlatego, ze mnie sie spieszy.
                >
                > Wsiadajac w samochod, musze wziasc namiar na rozne przeszkody a wiec powinienem
                >
                > wyjechac deczko wczesniej, chcac dotrzec na czas albo mam poprostu PECHA, ze
                > nie wszystkim jednakowo sie spieszy !!!!!!!!!!!!!
                >
                >
                Drogi topielu, z ust mnie to wyjąłeś.
                Pozdrawiam,
                vwdoka
              • Gość: is Re: Do: is IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 24.04.02, 20:04
                topiel napisał(a):

                >
                > Jednak pamietajcie - dozwolone np. 70 kmh nie oznacza, ze ja musze tyle jechac.
                > To jest szybkosc maksymalna dozwolono na tym odcinku drogi.
                >

                Według mnie jak jest pusta droga, czy też mały ruch to możesz sobie jechać nawet
                20 kmh, bo jest sporo miejsca, żeby cię wyprzedzić. Ale jak jest bardzo duży ruch
                i wszyscy jadą 70 kmh a ty jedziesz 30 kmh bo tak ci się podoba (albo ci się
                mniej spieszy) to po prostu tamujesz ruch i jak w takim miejscu będzie stała
                policja to mogą ci wlepić mandat. Pozdrawiam.

                PS. Resztę twoich argumentów w zasadzie popieram.
                • Gość: TRUSKAVA Re: Do: is IP: 195.94.197.* 25.04.02, 09:28
                  Gość portalu: is napisał(a):


                  > Według mnie jak jest pusta droga, czy też mały ruch to możesz sobie jechać nawe
                  > t
                  > 20 kmh, bo jest sporo miejsca, żeby cię wyprzedzić. Ale jak jest bardzo duży ru
                  > ch
                  > i wszyscy jadą 70 kmh a ty jedziesz 30 kmh bo tak ci się podoba (albo ci się
                  > mniej spieszy) to po prostu tamujesz ruch i jak w takim miejscu będzie stała
                  > policja to mogą ci wlepić mandat. Pozdrawiam.

                  Dokładnie tak. Prawo ruchu drogowego zobowiązuje nie tylko do nieprzekraczania
                  ograniczeń prędkości, ale też do jazdy w taki sposób, aby nie utrudniać tego
                  innym użytkownikom, wiec sytuacja opisana powyżej jest wykroczeniem drogowym.

                  Pozdr@wiam

                  TRUSKAVA
        • Gość: kuba Re: biedaczek... IP: *.acn.pl / 10.134.129.* 02.05.02, 20:53
          Gość portalu: Toopack napisał(a):

          > Mieszkam w tej samej Warszawie, a jeździ mi się źle (dodam że jestem z innego
          > dużego miasta)

          > a tzw. buraki czesciej
          > > zdarzaja sie na trasach niz w miescie. (Zreszta wogole gdy przenoszono mni
          > e do
          > > pracy w Warszawie przyjezdzalem tu z glowa napakowana stereotypami
          > > o "warszawce" - wszytskie okazaly sie nieprawdziwe!).
          >
          > U mnie wrecz przeciwnie. Dopiero tu zrozumiałem dlaczego tak nie lubi się
          > aroganctwa, cwaniactwa i wyjątkowego chamstwa mieszkańców stolicy

          To czemu się nie przeprowadzisz, jak taki nieszczęśliwy jesteś??? Bo tu masz
          kasę/dziewczynę/rodzinę? To ciesz się z tego co masz! Wiadomo, w Wawce nie jest
          kolorowo, ale ty prezentujesz widzenie czarno-białe, któremu na imię szowinizm.

          Pamiętaj, jesteś panem własnego losu.
    • Gość: Qbuś Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 28.04.02, 15:39
      Chamstwo panuje nie tylko w Warszawie. Często ( 2 x tydzień) jeżdżę na trasie
      Łódź - Katowice i tak od dwóch lat. Nie jeżdżę wyścigówką ale całkiem niezłym
      samochodem a 120 km/h to moim zdaniem bezpieczna szybkość choć do max brakuje
      jakieś 60. Kiedy wyprzedzam ciężarówkę to już z daleka mruga na mnie jakiś
      baran, mimo że zdążyłbym wyprzedzić co najmniej trzy tiry a nie tylko jednego.
      Tablice rejestracyjne takiego buraka pochodzą z W-wy lub z Łodzi. NIE BYŁO
      PRZYPADKU OD DWÓCH LAT BY BYŁA TO JAKAŚ INNA TABLICA.
      • topiel Re: Chamstwo w Warszawie 29.04.02, 08:16
        Nie przeginajcie paleczki w druga strone. Napisalem, ze 70 kmh to max szybkosci
        co nie oznacza takze, ze mam jechac 20 kmh. mimo, ze teoretycznie mi wolno ale
        pokaz mi gdzie i kto jedzie 70 kmh ?
        Wszyscy posuwaja przynajmniej 100 !!!
        I wlasnie ten, co chce jechac zgodnie z nakazem wydaje sie reszcie "slamazara".

        To jest drobna roznica spojzenia na problem !!!!!!!!!!!!!!!!
        • Gość: is Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 29.04.02, 21:51
          topiel napisał(a):

          > Nie przeginajcie paleczki w druga strone. Napisalem, ze 70 kmh to max szybkosci
          >
          > co nie oznacza takze, ze mam jechac 20 kmh. mimo, ze teoretycznie mi wolno ale
          > pokaz mi gdzie i kto jedzie 70 kmh ?
          > Wszyscy posuwaja przynajmniej 100 !!!
          > I wlasnie ten, co chce jechac zgodnie z nakazem wydaje sie reszcie "slamazara".
          >
          > To jest drobna roznica spojzenia na problem !!!!!!!!!!!!!!!!

          W jednym ze wcześniejszych postów napisałeś:
          > Jednak pamietajcie - dozwolone np. 70 kmh nie oznacza, ze ja musze tyle jechac.
          > To jest szybkosc maksymalna dozwolono na tym odcinku drogi.
          I TYLKO do tego zdania się odnosiłem. Chciałem tylko podkreślić (masz rację że
          zrobiłem to przesadnie), że w pewnych sytuacjach musisz (może lepszym słowem
          jest: powienieneś) jechać 70.
          A jak jest dozwolone 70 to nikt jadący szybciej nie ma prawa cię poganiać
          (pomijając fakt że nie ma prawa jechać szybciej) - i tu się w pełni z tobą
          zgadzam.
          Pozdrawiam.
          • Gość: DD A Z J A ;-) IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 29.04.02, 22:45
            Już dajcie spokój tym warszawiakom. Taka kultura, tacy ludzie ... Azja -
            wspólny kontynent. Dehli, Karachi, Wwa ...

            ;-)
            • Gość: is Re: A Z J A ;-) IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 29.04.02, 22:51
              U nas niewiele lepiej, DD. Podstawowa różnica polega na tym że za bardzo nie ma
              gdzie się rozpędzić... Pozdrawiam.
              • Gość: DD Re: A Z J A ;-) IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 29.04.02, 23:09
                Nie mów, że na Hetmańskiej nigdy nie leciałeś 200 ...

                ;-)
                • Gość: is Re: A Z J A ;-) IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 29.04.02, 23:19
                  Wyjątek potwierdza regułę... ;-).
            • vwdoka Re: A Z J A ;-) 17.05.02, 17:42
              Gość portalu: DD napisał(a):

              > Już dajcie spokój tym warszawiakom. Taka kultura, tacy ludzie ... Azja -
              > wspólny kontynent. Dehli, Karachi, Wwa ...
              >
              > ;-)
              Za Wisła dopiero się zaczyna Azja.
    • Gość: maciek Re: Chamstwo w Warszawie IP: 195.216.121.* 30.04.02, 10:11
      Drogi Simonie,
      Zgadzam się z Tobą co do wielu kwestii, które poruszyłeś, jednak w kwestii
      jednej rzeczy nie mog Ci przyznać racji. Chodzi mi o jazdę wolniejszych
      pojazdów przy prawej krawędzi jezdni. Uważasz, iż jest to zwyczaj, otóż nie -
      jest to właśnie obowiązek, który ściśle określony jest w przepisach (Rozdz. 3,
      O.1 Art. 16, pkt. 4 KRD). Pozdrawiam!
    • Gość: gdynia Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.topaz.vessel.geco-prakla.slb.com 03.05.02, 14:41
      ilekroc przejezdzam przez warszawe, to mysle sobie - 'spoko, to zwykle gnojki'
      i tak ich trzeba traktowac.
      • Gość: Rafal Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.ab.hsia.telus.net 05.05.02, 14:28
        Prowadzilem brata samochod w Warszawie i zatrzymalem sie przed zebra,
        chcialem przepuscic pieszego (tak mam juz zakodowne).
        Nagle brat na mnie krzyczy:
        - czy ty chcesz byc morderca !!!!!!!!!!!!!
        - nigdy nie zatrzymuj sie!!!!!!!!!!!!
        - nie przepuszczaj pieszego na pasach-zebra!!!!!!!!!!!!!

        Juz bylo za pozno!!!!!

        Zgroza.
        Osoba weszla i Bogu dziekowac-byla przed maska samochodu.
        Z dwoch stron idioci na pelnym gazie mnie mijali!!!!
        Jezdnia byla tylko jedno pasmowa!!!!

        Nie mam dalszego komentarza, po za jednym - rodacy -JAK WY TO ROBICIE?
        • zosia11 Re: Chamstwo w Warszawie 05.05.02, 14:30
          Gość portalu: Rafal napisał(a):

          > Prowadzilem brata samochod w Warszawie i zatrzymalem sie przed zebra,
          > chcialem przepuscic pieszego (tak mam juz zakodowne).
          > Nagle brat na mnie krzyczy:
          > - czy ty chcesz byc morderca !!!!!!!!!!!!!
          > - nigdy nie zatrzymuj sie!!!!!!!!!!!!
          > - nie przepuszczaj pieszego na pasach-zebra!!!!!!!!!!!!!
          >
          > Juz bylo za pozno!!!!!
          >
          > Zgroza.
          > Osoba weszla i Bogu dziekowac-byla przed maska samochodu.
          > Z dwoch stron idioci na pelnym gazie mnie mijali!!!!
          > Jezdnia byla tylko jedno pasmowa!!!!
          >
          > Nie mam dalszego komentarza, po za jednym - rodacy -JAK WY TO ROBICIE?

          Ech...
          Dobry z Ciebie kierowca Rafale.
          • Gość: Rafal Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.ab.hsia.telus.net 05.05.02, 14:38
            do: zosia11

            Dziekuje za Twoje wpisy pod kilkoma moimi uwagami,,,
            (mam trudnosci z nocnym spaniem)
            lubie Twoja "ironie"...ale czy meski rod kierowcow zrozumie Twoje
            subtelne uwagai????

            Czy jestem dobrym kierowca? Nie wiem - jeszcze dalej zyje....
      • Gość: marek Re: Chamstwo w Warszawie IP: 212.76.37.* 06.05.02, 15:25
        Tak, owszem... to zwykle gnojki z calej Polski.
    • derbeste Re: Chamstwo w Warszawie 06.05.02, 15:12
      Kolejny przykład ze stolicy.
      Początek długiego weekendu na Al. Krakowskiej w stronę Raszyna, Janek tworzą
      się jak zwykle olbrzymie korki. Za zjazdem do "Walthera" jest czwarty dodatkowy
      pas do zjazdu na stację Aral, oznaczony znakami poziomymi jako tylko do zjazdu
      w prawo. Pas ten następnie przechodzi w wyjazdowy z "Walthera". Tylko na tym
      krótkim odcinku (stałem tam ok. 5 minut)kilkanaście samochodów zjeżdżało na pas
      do skrętu w prawo, po czym cięły zamalowaną wysepkę żeby za kilkaset metrów
      wpychać się ponownie w lewo.
      Pełna kultura
    • Gość: Weekend Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.05.02, 00:31
      Jeżdżę w Warszawie codziennie. Szybko a nawet bardzo szybko. Z prawego pasa
      też mi się zdarza ruszyć spod świateł. Według mnie nie jest to jednak
      przejawem chamstwa. Po prostu jadę szybko i jeśli miałbym czekać normalnie aż
      wszyscy ruszą, popatrzą się na boki, wrzucą jedynkę, przestawią stację w radiu
      potem dwójkę to można szału dostać. Nie chce tu się chwalić ale po 100 metrach
      za skrzyżowaniem jadę 2x szybciej. Co innego gdy ktoś rusza z prawego aby
      wyprzedzić 3 samochody a zaraz potem wlecze się 50 na godzinę.
      Ktoś wspomniał że wszyscy co się tak wpychają z kończących się pasów wyznają
      zasadę „śmierć frajerom” – i to jest prawda. Niech mi ktoś powie dlaczego
      nagminnie jeździ taki jeden z drugim? Bo zawsze wie że spotka frajera który
      specjalnie zostawi dla niego miejsce i niemalże daje zaproszenie żeby przed
      niego wjechać. A wystarczy, żeby takiemu przytrzeć nosa i nie wpuszczać go (co
      ostatnio z radością zauważyłem coraz częściej się zdarza ) i jak tak 20 razy
      się oszuka czekając kilkanaście samochodów to się oduczy. Sam osobiście tak
      robię i nie pamiętam kiedy kogoś wpuściłem przed siebie. Polecam taką formę
      relaksu stojąc w korku. Człowiek się nie nudzi bo cały czas obserwuje co się
      dzieje w lusterku a ile frajdy jest jak się takiego cwaniaczka nie wpuści. I
      błędne jest tu określenie zamka błyskawicznego. Dlaczego na takich zwężeniach
      robią się korki? Bo właśnie jadą tacy kierowcy preferujący owe „zamki”.
      Logicznym jest że o wiele szybciej by było gdyby ustawiła się jedna kolejka.
      Czasami można by było zastosować ten „zamek” ale trzeba by było wyeliminować
      80% staruszków i kobiet co jest tematem do nowej dyskusji. Np.„Baby i
      dziadkowie za kólkiem” ;)
      Chciałbym jeszcze przytoczyć jedną ciekawostkę. Gdy byłem w stanach oprócz
      tablic z ograniczeniem prędkości max była też informacja o prędkości
      minimalnej. I to jest to!
      • Gość: Weekend Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.05.02, 00:39
        Acha! I jeszcze jedno. Nie ma tam bezsensownych ograniczeń prędkości tak jak u
        nas że panowie miesiąc temu rozkopywali ulice i zostawili 20km/h albo jest
        zakręt w który można spokojnie wejść 60 jest tam 40. Ograniczenia są normalne.
        A za przekroczenie prędkości mandacik, punkty i więcej kasy na ubezpieczenie (
        w sumie około 400 dolarów strat). I wszyscy jeżdzą spokojnie o dziwo?
      • Gość: abc Re: Chamstwo w Warszawie IP: 212.76.37.* 07.05.02, 10:24
        Gość portalu: Weekend napisał(a):

        > ...Z prawego pasa też mi się zdarza ruszyć spod świateł. Według mnie nie jest
        to jednak przejawem chamstwa...


        A czego ?
        • Gość: dandy Re: Wytlumaczcie prosze ................. IP: *.horsens.dk 07.05.02, 11:34
          Wytlumaczcie mi prosze, dlaczego ci wszyscy cwaniacy i chamy jezdza tak
          poboznie kiedy przekrocza granice na Odrze w kierunku zachodnim ?
          A robia to do tego stopnia poboznie, ze jada 90-100 kmh. lewym pasem na
          autostradzie.

        • Gość: Weekend Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.05.02, 11:38
          ...prawego pasa jeśli jest on także do jazdy na wprost a zaraz za
          skrzyżowaniem się kończy.
          Przejawem że jadę 2x szybciej i jak wspomniałem nie wpycham się nikomu. Jak
          widzę że są na tym pasie już 2-3 samochody to jadę normalnie.
    • Gość: Wydech Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.mega.net.pl 07.05.02, 16:38
      Apropo zjeżdżania na pobocze w celu ustąpienia pojazdowi który nas
      wyprzedza.Nie robie tego dlaczego?,juz odpowiadam dlatego,że na tym odcinku
      drogi jest ograniczenie do 90km/h, ja jadąc sobie 100-110 nie mam obowiązku
      ustępowania(do wszystkich!! jest to tylko grzeczność wyprzedzanego nie
      obowiązek, i nic nie pomoga Wasze debilne trąbienie i mruganie światełkami.To
      tylko pogarsza sytuacje i tym bardziej ludzie nie zjadą na pobocze.Dlaczego ja
      mam jechać po poboczu po jakiś dziurach,kałużach narażając sie jadąc z
      prawidłową prędkością????.to tyle- pozdrawiam
      • Gość: młody Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.pl 08.05.02, 14:34
        Wyczuwam skrywane kompleksy, chęć wyżycia się i takie tam...chłop żywemu nie
        przepuści!

    • Gość: adam Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.warszawa.tpnet.pl 08.05.02, 11:04
      To wiadomo już od dawna.Dlatego w całej Polsce kierowcy z Warszawy są nie
      lubiani
      • Gość: młody Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.pl 08.05.02, 14:38
        Gość portalu: adam napisał(a):

        > To wiadomo już od dawna.Dlatego w całej Polsce kierowcy z Warszawy są nie
        > lubiani

        bzdura! Ja nie lubie tylko tych co mi drogę zajeżdżają albo trąbią bez potrzeby.
        A czy delikwent jest z Łodzi, Krakowa, Grójca itd to nie ma dla mnie
        najmniejszego znaczenia.
    • Gość: zniemiec Re: Chamstwo w Warszawie IP: 141.39.41.* 08.05.02, 16:19
      W 1958 pierwszy raz po wojnie do Polski
      przyjechal Jan Kiepura. W jednym ze swoich
      wywiadow ( zarejestrowanych przez Polskie Radio )
      wypowiadal sie rownie krytycznie o kierowcach
      jezdzacych wowczas po Warszawie ( ... szoferzy
      poluja na pieszych... czy cos podobnego )

      Wynika stad wniosek , iz chamstwo za kierownica
      bylo juz wtedy problemem ( choc samochodami jezdzili
      wowczas tylko taksowkarze, kierowcy instytucjoanlni
      i mala garstka prywatnych wlascicieli ). Zjawisko
      bylo zauwazalne pomimo prawie pustych ulic ( zapytajcie
      o to rodzicow ).

      Tak wiec brak kultury za kierownica ( i nie tylko za kierownica )
      jest nieodlaczna cecha obywateli tego miasta,
      o czym swiadcza aktualne wypowiedzi wiekszosci panstwa,
      a jest ich tu sporo.

      Sprobujmy odpowiedziec na pytanie: DLACZEGO ?
      Zachecam do takiej wlasnie dyskusji.
      • vwdoka Re: Chamstwo w Warszawie 08.05.02, 16:21
        Gość portalu: zniemiec napisał(a):

        > W 1958 pierwszy raz po wojnie do Polski
        > przyjechal Jan Kiepura. W jednym ze swoich
        > wywiadow ( zarejestrowanych przez Polskie Radio )
        > wypowiadal sie rownie krytycznie o kierowcach
        > jezdzacych wowczas po Warszawie ( ... szoferzy
        > poluja na pieszych... czy cos podobnego )
        >
        > Wynika stad wniosek , iz chamstwo za kierownica
        > bylo juz wtedy problemem ( choc samochodami jezdzili
        > wowczas tylko taksowkarze, kierowcy instytucjoanlni
        > i mala garstka prywatnych wlascicieli ). Zjawisko
        > bylo zauwazalne pomimo prawie pustych ulic ( zapytajcie
        > o to rodzicow ).
        >
        > Tak wiec brak kultury za kierownica ( i nie tylko za kierownica )
        > jest nieodlaczna cecha obywateli tego miasta,
        > o czym swiadcza aktualne wypowiedzi wiekszosci panstwa,
        > a jest ich tu sporo.
        >
        > Sprobujmy odpowiedziec na pytanie: DLACZEGO ?
        > Zachecam do takiej wlasnie dyskusji.
        >
        Bo już wtedy większością byli przyjezdni....
      • Gość: młody Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.pl 08.05.02, 16:45
        Zdefiniuj co znaczy chamstwo wg. Ciebie u kierowców z Warszawy i najlepiej
        podaj konkretne przykłady a potem pojedź do innego miasta i zobacz czy jest
        lepiej czy gorzej?
        • Gość: Rafal Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.transcanada.com 08.05.02, 21:53
          Mam inne pytanie, ktore nasunelo mi sie czytajac tutejsze wpisy.

          A mianowicie zauwazylem wielki antygonizm regionalny.
          Co mam na mysl?
          otoz wydaje sie jednym kierowcom, ze jak sa z" Warsiawy" to sa lepsi od tych co sa "Krakowia".
          Nie daj Panie Boze juz byc z "prowincji" lub z Grojca!

          Panowie, sami siebie osmieszacie stawiajac tak sprawe.
          Gdyz STAWIANIE na pochodzenie z wiekszej lub mniejszej miejscowosci
          ustawia obywateli tego kraju odrazu na "peryferiach" cywilizowanego spoleczenstwa.
          Co to znaczy, ze sa "rowni i rowniejsi"? ...ale to chyba jest problem calej Europy.

          Zauwazylem to juz od lat, ze tak sie wlasnie zachowuja biedniejsze spoleczenstwa...
          sfrustrowane swoja nie moca.

          Prosze odpowiedzcie mi - czy mam racje w swoich spostrzezeniach i obserwacjach?!
          • Gość: megafon Re: Chamstwo w Warszawie IP: 160.80.81.* 09.05.02, 11:41
            Gość portalu: Rafal napisał(a):

            > A mianowicie zauwazylem wielki antygonizm regionalny.
            To jakby nie bylo kwintesencja wiekszosci dyskusji.

            > Zauwazylem to juz od lat, ze tak sie wlasnie zachowuja biedniejsze spoleczenstw
            > a...
            > sfrustrowane swoja nie moca.
            Troche to przesadzone, ale prawdziwe..., wpelni sie z tym zgadzam...

            > Prosze odpowiedzcie mi - czy mam racje w swoich spostrzezeniach i obserwacjach?
            > !
            Na zakonczenie pragnalbym dodac ze stwierdzenia, z ostatnich postow sa poprostu
            obrazliwe i to juz nie antagonizm, tylko jawna potwarz!!!
            Nie widze w swoich butach slomy i nie zastawiam snopkami drzwi w domu (oj, bo
            zaraz sie Samoobrona odezwie!!!), chociaz juz niejaki Rydel w "Weselu" promowal
            taki sposob zycia jako lepszy i mniej stresujacy. Tymniemniej nie wnikajac zbyt
            gleboko czuje sie obrazany, jak zreszta wiekszosc ludzi mieszkajacych w
            Warszawie, postami, ktore wytykaja mi brak kultury a co za tym idzie tym ktorzy
            to robia i tak pisza proponuje zeby najpierw obejrzeli swoje buty a pozniej
            zaczeli sie zastanawiac, czy powinni KOMUKOLWIEK wytykac brak kultury...
            Specjalnie podkreslam to komukolwiek - bo jesli ktos uwaza ze jakas inna osoba
            jest niekulturalna to niech sam postepuje tak zeby dawac dobry przyklad innym
            bedziemy wtedy najbardziej kulturalnym narodem na swiecie... ale to wszystko
            tylko tak przy okazji, bo tak naprawde to chcialem napisac glownie to, ze...
            ------------------>>>>>>>>><<<<<<<-----------------------------
            Wpelni popieram to co zostalo napisane w poprzednim poscie.

            Acha jeszcze kilka rzeczy(kwintesencja tego co zostalo napisane w innych postach):
            - Jezdze na warszawskich blachach i raczej nie spotykam sie z zadnymi
            antagonizmami (tym razem biorac pod uwage wiekszosc kierowcow w innych
            miastach)...
            - Jezdze duzo po kraju i nie tylko i jakos nigdy nie spotykam sie z wrogoscia
            wobec mnie lub mojego samochodu (generalnie...)
            - Jesli ktos uwaza ze ma lepszy i szybszy samochod - to jego sprawa, ja wiem co
            potrafi moj samochod i to mi wystarcza, jesli trzeba to te mozliwosci poprostu
            wykorzystuje bo wymaga tego ode mnie sytuacja - i to moge ocenic tylko ja a nie
            nikt inny.
            -Nie czuje sie pokrzywdzony, jesli ktos bawi sie w fotografa i chce zebym mu
            ustapil miejsca, wazne zeby poczekal az bedzie do tego odpowiednio duzo miejsca i
            nie bedzie to zagrazalo nikomu na drodze. Jesli jemu spieszy sie bardziej niz mi,
            niech jedzie, to jego sprawa czy zatrzyma sie na najblizszym drzewie czy na
            najblizszym patrolu drogowki.
            -Jezdze tez czasami przez Austrie i tam specjalnie dla polskich kierowcow w
            zrozumialym (bo Polskim) jezyku jest czesto napisane mniej wiecej cos
            takiego: "Kierowco trzymaj sie prawej strony drogi". Mysle ze o tym tez nalezy
            przypomniec tym ktorzy jezdza "przepisowo bo 70" lewym pasem albo prawie srodkiem
            drogi.

            Pozdrawiam.
          • Gość: młody Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.pl 09.05.02, 12:13
            Gość portalu: Rafal napisał(a):

            > otoz wydaje sie jednym kierowcom, ze jak sa z" Warsiawy" to sa lepsi od tych co
            > sa "Krakowia".
            > Nie daj Panie Boze juz byc z "prowincji" lub z Grojca!

            Przeczytaj moje posty a zobaczysz że dla mnie nie ma to większego znaczenia byle
            jeździł w miarę prawidłowo. A tak się niestety zdarza że kierowcy z prowincji
            często z mniejszymi umiejętnościami popełniają więcej błędów i nie potrafią się
            przystosować do "agresywnej" czy odpowiedniej jazdy tamując drogę na lewym
            pasie...ale to nie jest żaden antagonizm regionalny.

            pozdrawiam
            p.s. Tak jak to ujął w swym poście jeden człowiek, wątki "chamstwo w Warszawie"
            i brednie tam wypisywane zaczynają denerwować a zdecydowanie obrażają kierowców
            z Warszawy. Jaka jest tego przyczyna i jakie jest lekarstwo bo moim skromnym
            zdaniem nie tkwi ona w umiejętnościach i stylu jazdy Warszawiaków tylko
            kompleksach wśród przyjezdnych którzy nie potrafią sobie poradzić na ulicach
            Warszafki...

    • Gość: Decay Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.05.02, 11:57
      Zgadzam sie w zupelnosci!!! Szczegolnie te kierunkowskazy. Codziennie odwoze i
      przywoze rodzine do/z pracy/zlobka i prawde mowiac prawie zawsze mam dusze na
      ramieniu. Podobno dobrze jest stosowac sie do zasady 'ograniczonego zaufania' w
      stosunku do innych uzytkownikow drogi. W w-wie nalezalo by raczej wprowadzic
      zasade 'nieograniczonego braku zaufania'. No oczywiscie nie dotyczy to
      taxiarzy :) w koncu oni jezdza pancernymi autami super-uprzywilejowanymi w
      ruchu :) A zeby popatrzec na chamstwo w czystej postaci wystarczy przejechac
      sie mostem grota (zjazd na tarchomin) od strony centrum tak mniej wiecej 16'sta
      18'sta. :) Ja wiem, ze sa korki ale to co tam sie dzieje to sajgon!
      (coddziennie tak wracam). zero kultury, cwaniactwo, chamstwo, 'moja bryka jest
      zawsze lepsza' , 'to co ze jade pasem do skretu w prawo - i tak pojade w lewo'
      itp. ...
      • derbeste Re: Chamstwo w Warszawie 10.05.02, 11:14
        Gość portalu: Decay napisał(a):

        > Zgadzam sie w zupelnosci!!! Szczegolnie te kierunkowskazy. Codziennie odwoze i
        > przywoze rodzine do/z pracy/zlobka i prawde mowiac prawie zawsze mam dusze na
        > ramieniu. Podobno dobrze jest stosowac sie do zasady 'ograniczonego zaufania' w
        >
        > stosunku do innych uzytkownikow drogi. W w-wie nalezalo by raczej wprowadzic
        > zasade 'nieograniczonego braku zaufania'. No oczywiscie nie dotyczy to
        > taxiarzy :) w koncu oni jezdza pancernymi autami super-uprzywilejowanymi w
        > ruchu :) A zeby popatrzec na chamstwo w czystej postaci wystarczy przejechac
        > sie mostem grota (zjazd na tarchomin) od strony centrum tak mniej wiecej 16'sta
        >
        > 18'sta. :) Ja wiem, ze sa korki ale to co tam sie dzieje to sajgon!
        > (coddziennie tak wracam). zero kultury, cwaniactwo, chamstwo, 'moja bryka jest
        > zawsze lepsza' , 'to co ze jade pasem do skretu w prawo - i tak pojade w lewo'
        > itp. ...


        Święte słowa!
    • Gość: skuti Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 18.05.02, 21:59
      spotykam sie z tym wowczas gdy jezdze autem na numerach gdanskicz [mam 2 auta z
      czego tylko jedno z warszawskimi numerami],zmieniajac czasem auto nie zmienia
      sie moje zachowanie za kierownica.mialem kiedys spotkanie ze zlotowa[taxiarz]
      hotelowym,moze troche mu zajechalem ale nie do tego stopnia zeby wysiadal
      bluzgal i walił w samochod.nistety bylem z malym dzieckiem ktore zaczelo plakac
      i nie moglem nic zrobic .podobne sytuacje zdazaja sie zazwyczaj gdy jezdze na
      gdanskich numerach
      • zlotyrybek Re: Chamstwo w Warszawie 21.05.02, 16:51
        Jeżdżę po Warszawie od 11 lat i nigdy nie zwracałam uwagi na numer rejstracyjny.
        Nigdy , dopóki nie zaczęłam czytać wątków o warszawskim chamstwie.Przypadek z
        dnia dziesiejszego : pan z lewego pasa (wewnętrznego, bo to rondo) zjeżdża na
        prawo (w poprzek pozostałych 3 pasów). Rejestracja nie z Warszawy. Pani na
        światłach (róg Krakowskiego i Senatorskiej) ma włączony kierunkowskaz w prawo.
        Zapala się zielona strzałka - ona stoi. Gaśnie zielona strzałka - ona rusza.
        Numery nie z Warszawy. Z samego dzisiejszego dnia mogę Wam podać jeszcze parę
        przykładów.
        Jak mówiłam : od niedawna zwracam uwagę na rejestrację, dzięki Wam Forumowicze
        co to jesteście tak gnojeni w Warszawie. I podtrzymuję swoją tezę : chamstwo
        jest w Warszawie - to prawda - ale głównie chamstwo przyjezdne.
        • Gość: Artek Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.horsens.dk 23.05.02, 09:50
          A ilu jest to "prawdziwych warszawiakow" w Warszawie ?
          Siegnijmy np. dwa pokolenia wstecz a wiec 50 lat.
          Chamstwo na ulicach - nietylko samochodowe, chamstwo w urzedach - np. sejm,
          NIK, chamstwo na uczelniach, chamstwo w mowie - jadac np. tramwajem to az roi
          sie od wulgaryzmu, chamstwo na bazarach, chamstwo w miejscu zamieszkania i to
          wszystko jedno czy w bloku czy w dzielnicach tzw. willowych, totalne chamstwo
          na obrzezach Warszawy - szczegolnie w kieruneku Zielonki i Ursusa.
          Wystarczy poogladac polskie seriale w TV, praktycznie wszystkie o chamstwie w
          Warszawie i wokol Warszawy plus troche z dalekiego wschodu, prymityw az ciarki
          przechodza. Od czasu do czasu, jakis komediant amerykanski w kowboiskim
          kapeluszu, zgrywajacy kompletnego idiote albo maly hazardzista. I to ma byc ten
          kwiat inteligencji i polskiego intelektu w "ziemi obiecanej".
          Pewnie tworcy wiedza co robia i co pokazuja. Czyzby celowo ?

    • Gość: wiki Re: Chamstwo w Warszawie IP: *.combidata.com.pl 22.05.02, 11:03
      Wiekszosc samochodow poza warszawa z warszawska rejestracja to samochody
      suzbowe akwizytorow. Poniewaz to sluzbowki to wszystko im jedno jak jezdza i
      czy nie spowoduja wypadku - firma zaplaci.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka