Dodaj do ulubionych

Niespodzianka diesla

07.06.12, 00:12
Zjeżdżając z autostrady (dłuższy czas jazda na wysokich obrotach) na łuku wcisnąłem sprzęgło i wrzuciłem luz (to tak "w skrócie"). Silnik stanął. Oczywiście natychmiast wrzuciłem bieg i puściłem sprzęgło - silnik "odpalił" niejako "na pych". Trochę się wystraszyłem, bo przecież bez silnika 0 wspomagania. Teraz się zastanawiam, czy to normalne, czy gnać z pretensjami do mechanika, który robił remont silnika.
W poprzednich samochodach nigdy czegoś takiego nie miałem, ale ŻADEN z nich nie był z turbo ...
Wóz 2,3 TD - mercedes Vito 12 letni ...
Obserwuj wątek
    • nazimno Abstrahujac od ew. sprawnosci/niesprawnosci: 07.06.12, 09:13
      NIE JEZDZI SIE NA LUZIE.

      Poza tym:

      skontrolowania wymaga regulacja biegu jalowego silnika, a sam tego nie zrobisz.



      • crannmer Strachy na Lachy 07.06.12, 10:10
        nazimno napisał:
        > NIE JEZDZI SIE NA LUZIE.

        W swej ogolnej ogolnosci wypowiedz zawartoscia merytoryczna zblizona do zabobonow w stylu czarnego kota na drodze oraz wplywu masturbacji na rdzen pacierzowy.

        Strachy na Lachy.
        • nazimno ze az zadam pytanie... 07.06.12, 11:39
          1. A Sz. pan jezdzi na luzie?
          2. W jakich okolicznosciach?
          3. Ma to jakis uzasadniony sens?
          4. Gdzie to jest "zalecane"?


          Czekam na stosowne wyjasnienia -
          nie w stylu czarnego kota, a tym bardzie kota, ktory sie masturbuje.


          • crannmer Re: ze az zadam pytanie... 07.06.12, 11:59
            nazimno napisał:
            > 1. A Sz. pan jezdzi na luzie?

            Czasem.

            > 2. W jakich okolicznosciach?

            Dotaczanie sie do widocznej przeszkody.

            > 3. Ma to jakis uzasadniony sens?

            Nalezy spojzec z innej strony. Nie ma zadnych przeciwwskazan, a dotaczanie sie na nie-luzie nie ma zadnego uzasadnienia.

            > 4. Gdzie to jest "zalecane"?

            ??
            Habe Mut, dich deines eigenen Verstandes zu bedienen!
            • nazimno Z tych wlasnie powodow ja tego samego nie robie. 07.06.12, 12:12
              A zwlaszcza zima na sliskiej nawierzchni.
              Nawyki, te niepotrzebne, sa rowniez czasem szkodliwe albo nawet niebezpieczne.
              • crannmer Re: Z tych wlasnie powodow ja tego samego nie rob 07.06.12, 12:28
                nazimno napisał:
                > A zwlaszcza zima na sliskiej nawierzchni.
                > Nawyki, te niepotrzebne, sa rowniez czasem szkodliwe albo nawet niebezpieczne.

                Co jest szkodliwe, a nawet niebezpieczne i dlaczego?
                Zwlaszcza zima na sliskiej nawierzchni.
                • nazimno To proste. 07.06.12, 12:32
                  Jesli ktos nie potrafi "miekko" (obroty dobrane do przelozenia + praca sprzegla) dobrac przelozenia do konkretnej predkosci, to moze wpasc w poslizg.

                  Nie zdarzalo sie w przeszlosci?
                  Od razu bylismy "perfekcjonista"?



                  • crannmer Re: To proste. 07.06.12, 12:37
                    nazimno napisał:
                    > Jesli ktos nie potrafi "miekko" (obroty dobrane do przelozenia + praca sprzegla
                    > ) dobrac przelozenia do konkretnej predkosci, to moze wpasc w poslizg.

                    Argument zupelnie z czapy. Raz, ze przy ach jak zalecanej (choc zupelnie niepotrzebnej) redukcji podczas dojazdu to samo moze sie zdarzyc. Dwa, ze wlasnie dojezdzanie na luzie do przeszkody uwalnia od dobierania obrotow do biegu i predkosci.

                    Masz wiecej takich?
                    • nazimno A po co, skoro i tak zrobisz inaczej? 07.06.12, 13:53
                      .
                      • crannmer Re: A po co, skoro i tak zrobisz inaczej? 07.06.12, 14:03
                        Czyli nie masz. I tylko trolowac potrafisz.
                        Zycze milego dnia.
                        • nazimno I wzajemnie. 07.06.12, 14:07
                          A teraz konkretnie, drogi Perfekcjonisto, konkretnie.


                          Podaj jakies rozsadne zrodlo (z wyjatkiem Ciebie samego), ktore nie widzi nic zlego
                          ewentualnie zaleca jazde na luzie.

                          Moze byc cos z ksiazki Rychtera.

                          Czekam.
                          Udowodnij, ze sam nie trollujesz.
                          Czekam.
                          • crannmer Re: I wzajemnie. 07.06.12, 14:17
                            Nie ja stawialem teze o szkodliwosci i niebezpieczenstwach plynacych z luza, nie ja musze ja obalac.

                            Gdyby byly jakies racjonalne przyczyny, juz bys ich podal z tuzin. Ale zamiast podania racjonalnych przyczyn powtarzasz w kolko, ze jest bee i ze nie bedziesz tak robic. Czemu bee, dalej nie wiadomo.
                            • nazimno Wycofujesz sie rakiem (nie ja stawialem) 07.06.12, 14:25

                              To stan teraz na wysokosci i zagrzmij.

                              Bo nie znasz takiej pozycji literaturowej, ktora zalecalaby te technike jazdy.

                              Podstawowe przyczyny nie jezdzenia na luzie:

                              Uklad odcinania paliwa dziala poprawnie przy hamowaniu silnikiem.
                              Twoje uwagi o "katalizatorze" to marginalne zuzyci paliwa, sa nieistotne.

                              Na biegu jalowym zuzycie siega 0,5...0,7 l/h.

                              Hamowanie silnikiem oszczedza tez w niewielkim stopinu, ale oszczedza hamulce.
                              Inne powody jazdy "bez luzu" podal milos75.
                              Nie mam zamiaru powtarzac.


                              No to teraz grzmij.


                              • crannmer Re: Wycofujesz sie rakiem (nie ja stawialem) 07.06.12, 14:40
                                nazimno napisał:
                                > nie ja stawialem)

                                Alez skad. Tekst NIE JEZDZI SIE NA LUZIE o 9:13 napisaly krasnoludki.

                                > Bo nie znasz takiej pozycji literaturowej, ktora zalecalaby te technike jazdy.

                                Kurde, ale argument.

                                > Podstawowe przyczyny nie jezdzenia na luzie:
                                > Uklad odcinania paliwa dziala poprawnie przy hamowaniu silnikiem.

                                Nie zawsze. Tzn. dziala poprawnie, ale nie zawsze odcina.
                                Argument juz powyzej obalony.

                                > Twoje uwagi o "katalizatorze" to marginalne zuzyci paliwa, sa nieistotne.

                                Oszczednosc przez hamowanie silnikiem rowniez.

                                > Na biegu jalowym zuzycie siega 0,5...0,7 l/h.

                                A czasem znacznie wiecej. Brak zwiazku z tematem niebezpieczenstw i szkodliwosci.

                                > Hamowanie silnikiem oszczedza tez w niewielkim stopinu, ale oszczedza hamulce.

                                A przy redukcji podczas hamowania zuzywa sprzeglo, skrzynie biegow, waly i przeguby. Oraz paliwo na dodawanie gazu w celu lagodnego wlaczania biegow.

                                > Inne powody jazdy "bez luzu" podal milos75.

                                No wlasnie zadnych (poza rzekomym dodaniem gazu w dziwnych przypadkach) nie podal.

                                > Nie mam zamiaru powtarzac.

                                Poza gadaniem, ze jest bee i ze tak nie bedziesz robic, jeszcze nic nie powtorzyles.
                            • nazimno Bylbym zapomnial. 07.06.12, 14:40
                              I to ty, ten perfekcyjny, kulturalny, nieomylny autorytet wszelkiej wiedzy uzywa
                              tych francuskich wersetow???
                              Jesli to robisz swiadomie, to tym gorzej dla ciebie.
                              Jesli to robisz nieswiadomie, to sie osmieszasz.
                              Chcesz przewyzszyc hanniego z jego "DFG" ???
                              Odpowiedz sobie sam, bo dla mnie jest OBOJETNE, co teraz napiszezsz.
                              Drogi stary.
                              • crannmer Re: Bylbym zapomnial. 07.06.12, 14:41
                                Odchedoz sie od mojej sygnaturki.
                                • nazimno Ja nie uzywam sygnaturek odnoszacych sie 07.06.12, 14:48
                                  do twojej rodziny, jaka by ona nie byla, piewco wiedzy o jezdzie na luzie.

                                  Wiec tez sie odchedoz (ja tylko cytuje, krynico kultury osobistej).

                                  Skoczyly ci sie madrosci, wiec sie wq...s.
                                  Tak juz masz.



                                  • crannmer Re: Ja nie uzywam sygnaturek odnoszacych sie 07.06.12, 14:54
                                    nazimno napisał:
                                    > do twojej rodziny,

                                    Do podstawowej wiedzy nalezy, ze sygnaturka nie odnosi sie osobiscie do nikogo. A juz szczegolnie nie do osoby czy rodziny czytelnika.

                                    > Skoczyly ci sie madrosci, wiec sie wq...s.

                                    Buahahahahahahaa
                                    • nazimno Kretacz. 07.06.12, 15:21
                                      Do nikogo, rzeczywiscie, wierze gleboko.
                                      Sygnaturki (rozne) stosujesz wg dobrze znanego ci systemu.
                                      Dementi tylko potwierdza te hipoteze.

                                      PS
                                      To moze odnosi sie ona do samego autora?
                                      (czyli do nikogo)

                                      • crannmer Re: Kretacz. 07.06.12, 15:25
                                        nazimno napisał:
                                        > Sygnaturki (rozne) stosujesz wg dobrze znanego ci systemu.

                                        Ten rzekomy system to funkcja losowego wstawiania sygnaturek tego portalu. Portal losowo wybiera sygnaturki z przez uzytkownika podanej listy.

                                        > Dementi tylko potwierdza te hipoteze.

                                        Jasne. Jeszcze cos? Moze w temacie niebezpieczenst plynacych z dojezdzania do skrzyzowania na luzie?
                                        • nazimno Rzeczywiscie? 07.06.12, 15:34
                                          Przypadek, czysty przypadek (ze sygnaturka jest na liscie badz nie jest) .
                                          W kazdej chwili to mozesz zmienic.
                                          Oczywiscie przypadkowo.

                                          Dojezdzaj sobie do skrzyzowan na luzie. Mozesz rowniez na luzie odjezdzac ze skrzyzowania,
                                          jesli spadek na to pozwala, mozesz wreszcie robic, co chcesz "na luzie", nie wnikam.

                                          Mnie to "lata" krynico luznej wiedzy, tez na luzie.

                            • jamesonwhiskey Re: I wzajemnie. 07.06.12, 17:14
                              > Nie ja stawialem teze o szkodliwosci i niebezpieczenstwach plynacych z luza, ni
                              > e ja musze ja obalac.

                              ale to chyba post poczatkowy jest teza o szkodliwosci luza
                              gdyby mu zlom nie odpalil , to troche ciezko bez wspomagania i hamulcow na zakecie przy jakiejs tam predkosci wyjsc z problemu
                              • nazimno Crannmer by "wyszedl z problemu". 07.06.12, 17:20
                                On nawet z "leopardem 2" na pace przejedzie przez mikro-rondo bez zawadzania o kraweznik i zrobi to na luzie.

                                Zycze duzo zdrowia w tej dyskusji.






                                • bimota Re: Crannmer by "wyszedl z problemu". 07.06.12, 23:21
                                  Przejechalem kiedys na luzie (bez paliwa) 2 skrzyzowania (na ktorych skrecalem - prawo, lewo) i do stacji tez skrecilem i zaparkowalem przed dystrybutorem. :P Na szczescie wtedy jeszcze nie bylo tam sygnalizacji..
                              • milos75 Re: I wzajemnie. 07.06.12, 17:28
                                jamesonwhiskey napisał:

                                > >
                                > ale to chyba post poczatkowy jest teza o szkodliwosci luza
                                > gdyby mu zlom nie odpalil , to troche ciezko bez wspomagania i hamulcow na zake
                                > cie przy jakiejs tam predkosci wyjsc z problemu

                                W jakim samochodzie na luzie nie ma wspomagania i hamulców? Autor wątku po prostu ma coś nie tak z samochodem i nie ma to nic wspólnego ze szkodliwością albo nieszkodliwością "luza". Po prostu dyskusja mocno zboczyła.
                                • jamesonwhiskey Re: I wzajemnie. 07.06.12, 17:42
                                  > Autor wątku po pros
                                  > tu ma coś nie tak z samochodem i nie ma to nic wspólnego ze szkodliwością albo
                                  > nieszkodliwością "luza

                                  generalnie to tak
                                  ale widzisz w przypadku szczegolnym jaki sie wydarzyl
                                  wrzucil na luz i mu zdechl, lecialby na biegu to silnik by sie krecil
                                  na milion razy wszytko bedzie ok , raz cos sie spierdzieli i to moze byc raz ostatni
                                  takze ja bym byl bardziej sklonny do minimalizowania ryzyka i wyrobiena dobrego nawyku


                                  • crannmer Re: I wzajemnie. 07.06.12, 18:53
                                    jamesonwhiskey napisał:
                                    > takze ja bym byl bardziej sklonny do minimalizowania ryzyka i wyrobiena dobrego
                                    > nawyku

                                    Zadnego zagrozenia nie bylo, wiec i sensu wyrabiania nawykow dalej nie ma.
                                    • jamesonwhiskey Re: I wzajemnie. 07.06.12, 21:20
                                      > Zadnego zagrozenia nie bylo, wiec i sensu wyrabiania nawykow dalej nie ma.

                                      pomijajac jazde na luzie
                                      raz mialem w samochodzie problemy z przepustnica i zdarzalo sie mu zgasnac
                                      raz zgasl w zakrecie , nie jechalem szybko wiec nie ze jakos straszna panika sie stala
                                      ale nagla strata wspomagania nie jest przyjemna, no i hamulce to tez tak zbytnio szalowo nie dzialaja
                                      • crannmer Re: I wzajemnie. 07.06.12, 22:25
                                        jamesonwhiskey napisał:
                                        > hamulce to tez tak zbytnio szalowo nie dzialaja

                                        To jest efekt sugestii sytuacji podbramkowej. Plus ewentualnie wskaznik, ze wspomaganie jest niesprawne. Przy sprawnym wspomaganiu pierwsze dwa..trzy hamowania zaraz po zgaszeniu silnika beda tak samo silne, jak przy pracujacym silniku.
                                        • nazimno Nooo, teraz pojawia sie "statystyka" hamowania. 08.06.12, 09:34
                                          Dwa, trzy,... powinny wystarczyc,... buhaha.

                                          Mozna tego uniknac.
                                          Tylko trzeba przestac byc upartym..... (domysl sie).



                                          [ bez stopek ]



                                • nazimno Czy tak do konca "zboczyla"? 07.06.12, 17:45
                                  Crannmer usilowal tu udowodnic, ze taki wlasnie styl jazdy nikomu w niczym nie przeszkadza, a zwlaszcza jemu samemu. W to moge jeszcze uwierzyc.




                                  • milos75 RE: Sama nie "zboczyła" ale... 07.06.12, 18:05
                                    wybacz, ale nie będę wskazywał "zboczeńców" :)
                                    • nazimno A wskazuj sobie, kogo chcesz. 07.06.12, 18:21
                                      Jest wolnosc (jezdzenia na luzie, oczywiscie).

                                      • milos75 Re: No właśnie nie chcę... 07.06.12, 18:36
                                        bo musiałbym wskazać co najmniej trzy osoby, w tym siebie :-)
                              • crannmer Brak uzasadnienia 07.06.12, 18:52
                                jamesonwhiskey napisał:
                                > ale to chyba post poczatkowy jest teza o szkodliwosci luza
                                > gdyby mu zlom nie odpalil , to troche ciezko bez wspomagania i hamulcow na zake
                                > cie przy jakiejs tam predkosci wyjsc z problemu

                                Jako, ze wspomaganie hamulcow dziala przez kilka hamowan rowniez bez pracy silnika, a brak wspomagania kierownicy w jadacym kilkadziesiat km/h samochodzie nie jest absolutnie konieczne (w jadacym samochodzie mozna bez problemu kierowac bez wspomagania), ergo teza o luzie jako zrodle niebezpieczenstwa nie ma uzasadnienia.

                                Szczegolnie przy bardziej wspolczesnych samochodach, gdzie wspomaganie kierownicy jest elektryczne i dziala niezaleznie od obrotow silnika.
                                • nazimno Nie kazdy geniusz kierownicy wie o tym. 08.06.12, 09:46
                                  Nie kazdy geniusz ma swiadomosc czy "wspomaganie dziala" czy NIE DZIALA bez pracy silnika ( raz, a moze dwa razy, buhaha) (= nie wszyscy sa crannmerami).

                                  Nie wszyscy tez jezdza "wspolczesnymi samochodami".
                                  (co widac na drogach)

                                  Poniewaz moze to doprowadzic do niebezpiecznych sytuacji, zastanow sie czy propagujesz
                                  cos, co na to rzeczywiscie zasluguje. Jestes przeciez krynica madrosci, crannmerze.

                                  I jeszcze raz:

                                  KARTY NA STOL. POKAZ ZRODLO WIEDZY ZALECAJACE JAZDE NA LUZIE.
                                  CZEKAMY Z UTESKNIENIEM.

                                  PS
                                  Oczywiscie zignorujesz to, co powyzej, bo takiego zrodla nie znajdziesz.
                                  (no moze za wyjatkiem porabanych zielonych)

                                  Jestes przeciez "ponad" to cale.... jezdzenie NIE NA LUZIE.
                                  • rysiekk111 "źrodlo wiedzy": fizyka/mechanika/energochłonność 12.06.12, 22:26
                                    nazimno napisał:

                                    > KARTY NA STOL. POKAZ ZRODLO WIEDZY ZALECAJACE JAZDE NA LUZIE.
                                    > CZEKAMY Z UTESKNIENIEM.
                                    >
                                    każde ponowienie pytania może spotkać się z ponowieniem jedynie słusznej odpowiedzi jak w tytule
                    • bimota Re: To proste. 07.06.12, 23:16
                      Raz, ze przy ach jak zalecanej (choc zupelnie niepot
                      > rzebnej) redukcji

                      Czyli na 5 biegu silnik tak samo hamuje jak na 1 ?

                      A w jezdzie na luzie tez nie widze nic zlego...
                  • piesior666 Re: To proste. 12.06.12, 19:28
                    nazimno napisał:

                    > Jesli ktos nie potrafi "miekko" (obroty dobrane do przelozenia + praca sprzegla
                    > ) dobrac przelozenia do konkretnej predkosci, to moze wpasc w poslizg.
                    >
                    > Nie zdarzalo sie w przeszlosci?
                    > Od razu bylismy "perfekcjonista"?
                    >
                    >
                    >
                    > "miekko",to niewiele osob potrafi.
              • nazimno W firmie mamy 3 samochody. 07.06.12, 12:29
                Dwa z nich posiadaja automatyczne skrzynie biegow.

                Jeden tylko jest z manualna skrzynia.

                I ten wlasnie traktowany jest z duza NIECHECIA, gdy trzeba jechac "do miasta".

                Natomiast, gdy sie jedzie gdzies dalej - ludzie go chetnie biora.
                Moze tak jest dlatego, ze mozna nim troche "poszalec", taka marka.
                Mnie sie czasem tez zdarza go brac.

                A na luzie nigdy nie jezdze.
                • crannmer Re: W firmie mamy 3 samochody. 07.06.12, 12:38
                  nazimno napisał:
                  > A na luzie nigdy nie jezdze.

                  Nie martw sie. To stosunkowo malo szkodliwe spolecznie dziwactwo i przesad.
                  • nazimno Juz napisalem, ze mi to "lata". 07.06.12, 12:40
                    Natomiast NA PEWNO nie zaczne jezdzic na luzie, nawet, jesli mialbym to zrobic dlatego tylko,
                    ze crannmer tak robi.

                    Jasne?

                    • crannmer Re: Juz napisalem, ze mi to "lata". 07.06.12, 12:43
                      nazimno napisał:
                      > Natomiast NA PEWNO nie zaczne jezdzic na luzie,

                      Rozumiem. Mnie tez nie udalo przekonac sie jednej babci, ze mozna napic sie mleka do kapusty bez sensacji zoladkowych, a takze ze przekroczenie dziecka nie wplywa na jego wzrost i inny rozwoj.

                      Niektorych zabobonow nie da sie wykorzenic. Trzeba poczekac, az problem rozwiaze sie biologicznie.
                      • nazimno Totez zycze Sz. Panu dluuuuuuugiego zycia!!!! 07.06.12, 12:53
                        (aby sie biologicznie nia za wczesnie rozwiazalo).

                        Ciekawe, ilu uczniow Sz. Perfekcjonisty przekona sie do jazdy na luzie.
                        ( w tym czasie, oczywiscie)


                        PS
                        Babcie i dzieci zostawilbym w spokoju.
                        Dadza sobie rade.

          • josner jeżdzenie na luzie miało sens 08.06.12, 12:14
            Miało to sens w epoce żuków i nys.
            Pod koniec lat 80. stary kierowca instruował mnie jak mam jeżdzić żeby na koniec miesiąca wyjść na plus: wrzucasz bieg pierwszy, drugi, trzeci i kulasz sie na luzie do świateł. W sumie, to kulasz się na luzie gdzie tylko możesz...
            • nazimno josner, crannmer sie teraz poplacze... 08.06.12, 12:21
              ...krokodylimi lzami.

              Po co to, na litosc boska, zrobiles?

            • jamesonwhiskey Re: jeżdzenie na luzie miało sens 08.06.12, 14:38
              > Miało to sens w epoce żuków i nys.
              > Pod koniec lat 80. stary kierowca instruował m

              a ja lata temu slyszalem ze w tylnonapedowce nie m0zna na luzie bo sie jakies luzy na wale robia
              i teraz pytanie
              prawda , nie prawda
              dotyczy tylko fiaciora 125p czy wspolczesne samochody tez moga po wale dostac
              • crannmer Re: jeżdzenie na luzie miało sens 12.06.12, 07:59
                jamesonwhiskey napisał:
                > a ja lata temu slyszalem ze w tylnonapedowce nie m0zna na luzie bo sie jakies l
                > uzy na wale robia i teraz pytanie
                > prawda , nie prawda

                Nie prawda, lecz czysta fikcja nienaukowa.

                > dotyczy tylko fiaciora 125p czy wspolczesne samochody tez moga po wale dostac

                Nie dotyczy ani jednego, ani drugiego.
            • crannmer Re: jeżdzenie na luzie miało sens 12.06.12, 08:04
              josner napisał:
              > Miało to sens w epoce żuków i nys.

              No to trzeba to powiedziec konstruktorom takiego np. calkiem aktualnego Porsche Panamera S Hybrid, ktory podczas stalej jazdy automatycznie wysprzegla, gasi silnik i jedzie na luzie. (Funkcja aktywna do 165 km/h.)
              • nazimno A nie doladowuje akumulatora? 12.06.12, 10:58
                (na tym luzie) Nic a nic?

                (nie chce teraz sprawdzac)
              • nazimno "regenerative braking" 12.06.12, 11:03

                alternativefuels.about.com/od/hybridvehicles/a/regenbraking.htm
              • simr1979 Nie manipuluj... 12.06.12, 11:09
                ....wspomniane auto wyposażone jest w automatyczną skrzynię biegów - po dotknięciu przez kierownika któregoś z pedałów połączenie kół z silnikiem elektrycznym jest przywracane w czasie zapewne nie przekraczającym 0,1 sek, a załączenie spalinowego trwa niewiele dłużej, przy czym odbywa się to z właściwą dla tego typu napędu łagodnością.
                Jest to zatem nieporównywalne z sytuacją turlania się na luzie auta wyposażonego w mechaniczną skrzynią biegów oraz łącznik między kierownica a pedałami o temperamencie szachisty.
                Dla forumowiczów zainteresowanych Panamerą Hybrid podaję link:
                www.konstruktion.de/uploads/2011/11/Presse-Information_lang.pdf
                oraz (dla niecierpliwych i niemieckojęzycznych) odnośny fragment tekstu w oryginale:
                "...bietet das von Porsche entwickelte System zusätzlich die Möglichkeit, mit dem Panamera S Hybrid bis zu einer Geschwindigkeit von 165 km/h ohne Verbrennungsmotor und Elektromaschine antriebslos zu segeln "
                • nazimno oranyboskie, bedzie sie dzialo... 12.06.12, 11:33
                  "...turlania się na luzie auta wyposażonego w mechaniczną skrzynią biegów oraz łącznik między kierownica a pedałami o temperamencie szachisty. "

                  PS
                  Lacznik mi sie podoba !!!
                  Jednak nie jestem calkiem pewien czy chodzi o "pedaly o temperamencie szachisty"
                  czy tez "lacznik o temperamencie szachisty".

                  Sprecyzuj, bo inaczej bedzie goraco.
                  • simr1979 Re: oranyboskie, bedzie sie dzialo... 12.06.12, 11:42
                    Oczywiście że łacznik, co wynika jasno z kontekstu i czego nie potrzeba wyjasniac nikomu, kto opanował umiejetność czytania ze zrozumieniem... ;)
                    • nazimno Ale nie ze skladni wynika. 12.06.12, 11:47
                      Zreszta - nie ma to istotnego znaczenia, bo jest dokladnie tak jak napisales, gdy chodzi
                      o dzialanie tego calego hybrydowego produktu.
          • rysiekk111 Wystarczy slowo klucz : energochlonność 12.06.12, 10:52
            ono, po prawidlowej analizie zjawiska jazdy daje odpowiedź na ponizsze pytania

            nazimno napisał:

            > 1. A Sz. pan jezdzi na luzie?
            > 2. W jakich okolicznosciach?
            > 3. Ma to jakis uzasadniony sens?
            > 4. Gdzie to jest "zalecane"?

            oczywiscie luz w wielu wypadkach nie jest właściwy o ile przedtem Człowiek Rozumny zastosuje zasadę najważniejszą: zaniechiwac niepotrzebnego rozpędzania
            • misiaczek1281 Re: Wystarczy slowo klucz : energochlonność 12.06.12, 11:15
              rysiekk111 napisał:

              > ono, po prawidlowej analizie zjawiska jazdy daje odpowiedź na ponizsze pytania
              >
              > nazimno napisał:
              >
              > > 1. A Sz. pan jezdzi na luzie?
              > > 2. W jakich okolicznosciach?
              > > 3. Ma to jakis uzasadniony sens?
              > > 4. Gdzie to jest "zalecane"?
              >
              > oczywiscie luz w wielu wypadkach nie jest właściwy o ile przedtem Człowi
              > ek Rozumny zastosuje zasadę najważniejszą: zaniechiwac niepotrzebnego rozpędza
              > nia
              >
              Jak chcesz uniknąć niepotrzebnego rozpędzania jadąc z górki? Kierowca nie ma tu ic do gadania....tu działają siły fizyki ... ja zawsze z górki wrzucam na luz....zajadę kilometr dalej niż na biegu i kilometr dalej wciskam gaz....Nie sprawdzałem ile w ten sposób oszczędzam, ale pewnie z litr na 100 km:)
              • rysiekk111 Re: Wystarczy slowo klucz : energochlonność 12.06.12, 18:58
                oczywiście przypadek zjazdu z górki jest odmienny i metoda którą podajesz, a ja sam tez czesto stosuję jest na ogól słuszna.
                ..aczkolwiek znając trasę i wiedząc przed szczytem, że dalej zjazd, można nadmiernego rozpędzania uniknąć w fazie podjeżdżania pod górkę.
                osobnym przypadkiem jest taki gdy na dole widać światła i wtenczas częstokroć racjonalnym postępowaniem jest nie podjeżdżanie do końca kolejki wytracenie prędkości jak najwyżej, by wykorzystać energie potencjalna wtedy gdy mamy pewność ze należy przyspieszać i ze zdążymy przeskoczyć na zielonym
        • galtomone A ja na luzie nie jezdze, bo: 12.06.12, 13:06
          Tu zrodlo (motoryzacja-samochody.blogspot.com/2012/01/hamowac-slinikiem-czy-wrzucic-na-luz.html) bo mi sie przepiusywac nie chcialo a argumenty mam te same.

          Jednak w dyskusji widze, ze gadacie o 2 roznych rzeczach - co innego jezdzic na luzie (mam 120km/h i na autostradzie dojezdzam sobie na luzie do zjazdu, ewentualnie tak sobie jade na zakrecie bo za 500 m bede mial znak STOP) a co innego dotoczyc sie na luzie do swiatel (czyli jezdziemy w scisku 20km/h widzimy, ze zaraz znow stoimy to z dwojki sie wrzuca luz i juz).

          1. Hamowanie silnikiem wspomaga hamowanie hamulcem nożnym. Dzięki temu podczas jazdy w górzystym terenie, gdzie konieczne jest częste hamowanie podczas zjazdów, mamy pewność, że nie zagotujemy płynu hamulcowego, ani nie ujrzymy dymku wydobywającego się z okolic klocków hamulcowych. Należy pamiętać, że hamowanie silnikiem jest szczególnie wskazane przy zjazdach w zimie, gdzie hamowanie hamulcem nożnym może doprowadzić do zablokowania kół i do poślizgu! Oczywiście im mniej hamujemy, tym wolniej zużywają się tarcze i klocki hamulcowe, dohamowywanie silnikiem zdecydowanie wydłuża żywotność i odciąża elementy układu hamulcowego.

          Nie wierze Crannmer, ze jezdzac w gorach (zjezdzajac dol), zamiast jechac na trojce bez gazu ze stala predkoscia (spadek), wrzucasz na luz i co chwile dohamowujesz.

          2. Pojazd, który ma załączony bieg jest stabilniejszy, w takim sensie, że jesteśmy w stanie szybciej zareagować na niespodziewaną sytuację na drodze, np. gdy trzeba nagle przyśpieszyć, czy gdy wpadliśmy w poślizg i trzeba dodać gazu. Szczególnie w przypadku samochodów bez systemu ABS istnieje możliwość wpadnięcia w poślizg podczas hamowania na luzie.

          Nie da sie ukryc, ze gdy auto jest na bi9egu do tego by zaczelo przyspieszac trzeba wykonac mniej czynnosci niz gdy jest na luzie. Nie da sie ukryc, ze auto bez ABS moze przy ostrzejszym hamowaniu przyblokowac jedno kolo (i wpasc w poslizg), przy hamowaniu silnikiem kola sa bardziej rownomiernie zwalniane a i ostre hamowanie nam nie grozi (bo silnikiem raczej tak sie nie robi) a jak juz dohamujemy silnikiem to poco wciskac hamulec do podlogi.

          No i fakt jest nie zaprzeczlany, ze hamujac silnikiem (mowimy o autach z wtryskiem elektronicznym) oszczedzamy paliwo. Za to faktycznie niszczymy sprzeglo (jesli nie umiemy go uzywac).
          • tomek854 Re: A ja na luzie nie jezdze, bo: 12.06.12, 21:42
            > Nie wierze Crannmer, ze jezdzac w gorach (zjezdzajac dol), zamiast jechac na tr
            > ojce bez gazu ze stala predkoscia (spadek), wrzucasz na luz i co chwile dohamow
            > ujesz.

            Jak jeździ trabantem albo dwusuwem, to pewnie tak robi właśnie ;-) Bo tam przy hamowaniu silnikiem nie ma smarowania ;-)

            > Nie da sie ukryc, ze gdy auto jest na bi9egu do tego by zaczelo przyspieszac tr
            > zeba wykonac mniej czynnosci niz gdy jest na luzie.

            Dość odważna teoria.

            Rozważmy trzy przypadki:
            1. Jadę sobie 90 km/h i widzę w oddali czerwone światło. Więc zdejmuję nogę z gazu, obroty spadają mi niżej i niżej, już-już mam zredukowac, ale widze, że ktoś mi chce w tyłek wjechać, więc dodaję gazu, obroty są za niskie i silnik gaśnie
            2. Jadę sobie 90 km/h i widzę w oddali czerwone światło. Więc zdejumę nogę z gazu, obroty spadaj mi niżej i niżej, już-już mam zredukować, ale widze, że ktoś mi chce w tyłek wjechać, więc szybko wysprzęglam, wyrzucam bieg który mam, wrzucam na bieg odpowiedni dla prędkości, i przyśpieszam
            3. Jadę sobie 90 km/h i widze w oddali czerwone światło. Więc zdejmuję nogę z gazu, wrzucam na luz i bezstresowo się turlam nie musząc myśleć o tym, żeby redukować i tak dalej. Nagle widze, że ktoś chce mi wjechąc w tyłek, więc wysprzęglam, wrzucam bieg odpowniedni dla prędkości i przyśpieszam.

            Jak dla mnie mniej czynności trzeba wykonywać jadąc na luzie własnie.

            Poza tym miałem tą dyskusję z instruktorem nauki jazdy jak robiłem kurs kat. C. Tam problem jest jeszcze większy, bo np. mogę się spokojnie turlać na 7 biegu, ale żeby przyśpieszyć, musiałbym zrzucić na dolny zakres (co trwa często jakąś sekundę jeśli nie lepiej w przypadku pneumatycznie sterowanych skrzyń biegów) i dopiero potem wrzucić pożądany bieg. Obiecał, że jak mi znajdzie teoretyczną wykładnie tego mitu to mi przyniesie. Nie przyniósł do dziś, a ja egzamin zdałem, pomimo tego, że bardzo sobie wmawiałem, żeby nie dojeżdzać na luzie do świateł, ale że mam już taki odruch to dojechałem i nawet nie zostało to uznane za błąd.

            Nie da sie ukryc, ze auto b
            > ez ABS moze przy ostrzejszym hamowaniu przyblokowac jedno kolo (i wpasc w posli
            > zg), przy hamowaniu silnikiem kola sa bardziej rownomiernie zwalniane a i ostre
            > hamowanie nam nie grozi (bo silnikiem raczej tak sie nie robi) a jak juz doham
            > ujemy silnikiem to poco wciskac hamulec do podlogi.

            Ale przecież jak chcesz ostro zahamować, to nie hamujesz silnikiem tylko hamulcem obojętnie czy jedziesz na luzie, czy nie. A od spokojnego spowalniania hamulcem przy dojeździe do świateł jeszcze nikt z drogi nie wyleciał.
            • simr1979 Re: A ja na luzie nie jezdze, bo: 13.06.12, 11:46
              tomek854 napisał:

              > 3. Jadę sobie 90 km/h i widze w oddali czerwone światło. Więc zdejmuję nogę z g
              > azu, wrzucam na luz i bezstresowo się turlam nie musząc myśleć o tym, żeby redu
              > kować i tak dalej. Nagle widze, że ktoś chce mi wjechąc w tyłek, więc wysprzęgl
              > am, wrzucam bieg odpowniedni dla prędkości i przyśpieszam.

              Powyższy akapit powinien bezwzględnie znaleźć się w dziele p.t. "Zapiski dotaczacza", oczywiście z wytłuszczonym fragmentem "nie musząc myśleć ", który to fragment
              wydaje sie najpełniej odzwierciedlać filozofie drogową (a zapewne i życiową) cytowanego autora.
              Nie muszę chyba dodawać, że moim zdaniem wyznawca owej filozofii nigdy nie powinien był zasiąść za kierownicą jakiegokolwiek pojazdu, nie mówiąc już o wykonywaniu ZAWODU kierowcy.

              P.S. - abstrahuję tu od tego, czy "dotaczacz" (czyli kierownik, cytuję, "bezstresowo się turlający" ) realizuje się na luzie czy na VII biegu.....
              • nazimno Ciesze sie, ze mamy podobne opinie. 13.06.12, 11:51
                Tez, juz dawno temu, doszedlem do tego samego wniosku.
                Jakkolwiek jemu to bedzie trudno przyjac do wiadomosci.

              • crannmer W kolo Macieju 13.06.12, 12:41
                simr1979 napisał:
                > Powyższy akapit powinien bezwzględnie znaleźć się w dziele p.t. "Zapiski dotacz
                > acza", oczywiście z wytłuszczonym fragmentem "nie musząc myśleć "
                > , który to fragment
                > wydaje sie najpełniej odzwierciedlać filozofie drogową (a zapewne i życiową) cy
                > towanego autora.
                > Nie muszę chyba dodawać, że moim zdaniem wyznawca owej filozofii nigdy nie powi
                > nien był zasiąść za kierownicą jakiegokolwiek pojazdu, nie mówiąc już o wykonyw
                > aniu ZAWODU kierowcy.

                Jak zwykle standard. Peany, ze luz jest beeeee i zuo wcielone oraz inwektywy na myslacych inaczej.
                Ale jak zwykle ___zero___ jakiegokolwiek rzeczowego argumentu, czemuz to zuo ma byc takie zle, niedobre, niebezpieczne i w ogole.

                Jak ktos powiedzial, swiatopoglad to suma przesadow, jakich czlowiek nauczy sie do ukonczenia osiemnastego roku zycia. Proba dyskusji ze swiatopogladem z gory zdana jest na porazke.
                • nazimno Te sama zasade stosuj rowniez wobec siebie samego. 13.06.12, 12:56
                  Bedzie rownowaga.
                  • crannmer Re: Te sama zasade stosuj rowniez wobec siebie sa 13.06.12, 13:10
                    Gdybys kiedykolwiek czytal posty, na ktore trollujesz, widzialbys, ze najpierw i dosc dlugo argumentuje merytorycznie. Rowniez i w tym watku i temacie.

                    A teraz tekst tylko do zimnego:
                    Jestes nieulczalnym trollem i pieniaczem. I dlatego w trybie natychmiastowym ladujesz na mojej liscie ignorow. Twoich postow nie bede od dzisiaj widzial. A wiec i nie bede na nie odpowiadal.

                    Przyjemnego dalszego trollowania.
                    • nazimno Czyli, ze peanu nie bedzie. 13.06.12, 13:30
                      Tego mozna bylo sie spodziewac.
                • nazimno Dla owej rownowagi. 13.06.12, 13:06
                  Napisz jakis krotki pean na czesc jedzenia na luzie.
                  Z zainteresowaniem przeczytamy.

                • galtomone Re: W kolo Macieju 13.06.12, 13:56
                  crannmer napisał:

                  > Jak zwykle standard. Peany, ze luz jest beeeee i zuo wcielone oraz inwektywy na
                  > myslacych inaczej.
                  > Ale jak zwykle ___zero___ jakiegokolwiek rzeczowego argumentu, czemuz to zuo ma
                  > byc takie zle, niedobre, niebezpieczne i w ogole.

                  Crannmer - przyjedz w gory. Pojedziesz kilka km w dol przy uzyciu tylko hamulcow to nie bedziesz zadawac durnych pytań.
                  Skoro najwyrazniej potrzebujesz miec sprawe wytlumaczona lopatologicznie to to wydaje mi sie najprostsza opcja abys zrozumial dlaczego na luzie sie (generalnie) nie jedzi.
                  Co innego dotoczenie sie 20 m do swiatel a co innego permanentne wrzucanie na luz gdzie tylko i kiedy tylko sie da, a wiec glownie z gory bo po plaskim i pod gorke na luzie auta jada ch..wo.

                  > Jak ktos powiedzial, swiatopoglad to suma przesadow, jakich czlowiek nauczy sie
                  > do ukonczenia osiemnastego roku zycia. Proba dyskusji ze swiatopogladem z gory
                  > zdana jest na porazke.

                  Jak widac na Twoim przykladzie. Dlatego ponawiam propozycje. Salmopol wystarczy, kup byle jakie auto - im tansze tym lepsze (im gorsze hamulce tym efekt zaobserwujesz wczesniej) i luz. Kilka km z gory wystarczy zebyts na dole hamowal jak jaskiniowiec.

                  A do tych co w gorach nie jezdza ale na luzie lubia.
                  Mnie uczyli, zeby nie czuc sie zapewnie za kierownica bo wszystkiego sie przewidziec nie da, ze kierowca powienien jechac tak aby jak najczesciej miec obie rece na kierownicy - jazda na luzi wymusza to, ze jedna reka trzeba wrzucic bieg. Jazda na luzi sprawa, ze muszac wrzucic najpier wrzucic bieg jestesmy nieprzygotowani na wieksza ilosc syt. ktore moga nas zaskoczyc niz gdy na biegu jestesmy.
                  • crannmer Re: W kolo Macieju 13.06.12, 14:14
                    galtomone napisał:
                    > Crannmer - przyjedz w gory. Pojedziesz kilka km w dol przy uzyciu tylko hamulco
                    > w to nie bedziesz zadawac durnych pytań.

                    Przykro mi, ale teraz obracasz sprawe do gory ogonem i dyskutujesz z tezami, ktorych nigdzie nie popelnilem. Chyba, ze uda Ci sie na tym forum znalezc miejsce, gdzie pochwalam jazde na luzie w gorach. Wtedy zapraszam na drogi obiad w porzadnym lokalu.

                    Szukaj dobrze. Ja na tym forum udzielam sie juz od kilku lat. Moze bedziesz mial szczescie :->

                    Od samego poczatku natomiast wystepuje przeciw potepianiu __wszelkiej__ jazdy na luzie, np. dotaczania sie do czerwonego swiatla. Dla misjonarzy nie-luzu wszelki luz jesz zuem wcielonym i zwalczaja go namietnie.

                    A ja tylko mowie, ze jak najbardziej sa sytuacje, gdzie luz jest nieszkodliwy. Np. dotaczanie sie do czerwonego swiatla.

                    > Mnie uczyli, zeby nie czuc sie zapewnie za kierownica bo wszystkiego sie przewi
                    > dziec nie da, ze kierowca powienien jechac tak aby jak najczesciej miec obie re
                    > ce na kierownicy - jazda na luzi wymusza to, ze jedna reka trzeba wrzucic bieg.

                    Posiadanie recznej skrzyni biegow samo w sobie wymusza czeste zdejmowanie jednej reki z kierownicy. Szczegolnie w warunkach duzego i zmiennego ruchu. Wyjecie biegu podczas dotaczania sie do przeszkody nijak nie ogranicza panowania nad samochodem bardziej, niz normalne zmiany biegow podczas jazdy.

                    > Jazda na luzi sprawa, ze muszac wrzucic najpier wrzucic bieg jestesmy nieprzyg
                    > otowani na wieksza ilosc syt. ktore moga nas zaskoczyc niz gdy na biegu jestesm
                    > y.

                    Juz powyzej wyjasnialem. Jak nie zdejmiesz reki i zostaniesz na najwyzszym biegu, to nic z tego biegu miec nie bedziesz. Jak bedziezs redukowac, zeby miec uzyteczny bieg, to jeszcze czesciej bedziesz mial reke nie na kierownicy. Argument wydumany.
                    • galtomone Re: W kolo Macieju 13.06.12, 15:39
                      crannmer napisał:

                      > Przykro mi, ale teraz obracasz sprawe do gory ogonem i dyskutujesz z tezami, kt
                      > orych nigdzie nie popelnilem. Chyba, ze uda Ci sie na tym forum znalezc miejsce
                      > , gdzie pochwalam jazde na luzie w gorach. Wtedy zapraszam na drogi obiad w por
                      > zadnym lokalu.

                      Owszem, nie napisales. Ale tez nie pisales, ze piszac jazda na luzie (niezla skladania wyszla swoja droga) - masz na mysli TYLKO dotaczanie sie do swiatle. Dotaczanie sie do swiatel bolo za to jedynym przykladem ktory mial udowodnic ogolna tez, ze JAZDA NA LUZIE JEST OK. Nie jest, poza bardzo specyficznym wypadkiem/kami typu dotaczanie sie do swiatel.

                      Generalna zasada brzmi, ze na luzie sie nie jezdzi - prawda?

                      Nazimno pisal Ci, ze twierdzeniem , ze jezdznie na luzie jest OK (bez dodatkowych wyjasnien i adnotacji) wprowadzasz luzi w blad i sprowadzasz na innych niebezpieczenstwo - bo ktos sluchajac Twoich rad pojedzie na luzie nie do swiatel tylko z np. z jakiejs w CH. wysokiej gory. ALe olales go... a teraz wycofujesz sie rakiem...
                      Bo chyba nie jestes na tyle ****, zeby twierdzic, ze jazda z gorki czy w zakrecie (gdy sie nie toczysz wolno) jest OK.

                      > Od samego poczatku natomiast wystepuje przeciw potepianiu __wszelkiej__ jazdy n
                      > a luzie, np. dotaczania sie do czerwonego swiatla. Dla misjonarzy nie-luzu wsze
                      > lki luz jesz zuem wcielonym i zwalczaja go namietnie.

                      Dziwisz sie, jak komus dasz palec to za chwile bedzie chcxial cala reke.
                      Po to zeby kretynom (patrz M. i jego wypowiedz w tym watku) nie trzerba bylo tlumaczyc, ze dotaczanie do swiatel (nie zawsze!) jest na luzie OK, ale jazda z gorki juz nie bardzo... bezpieczniej dla wszystkich jest wtlaczac (w tym do baranich glow) zasade ze na luzie sie nie jezdzi i kropka.
                      Dzieki temu mniejsze szkody, nie sadzisz?
                      Dzieki temu moze jak bedzisz np. na skrzyzowaniu gdzies w dolinie to duren pedzocy z gory bedzie wstanie Cie nie zabic, bo bedzie pamieta, ze na luzie sie nie jezdzi... a nie jechac w dol (od kilku km) przy uzyciu samych hamulcow... i kiedy mialby stanac za Toba, bo przed Toba swiatla to juz nie bedzie mial jak.

                      Zasada ograniczonego zaufania - znasz? W zwiazku z tym ze nikomu (kierowcom) nie ufamy lepiej powiedziec, ze na luzie sie nie jezdzi, bo moze nie kazdy mysli rozsadnie i skuma co i jak.

                      Zgadzasz sie?

                      > A ja tylko mowie, ze jak najbardziej sa sytuacje, gdzie luz jest nieszkodliwy.
                      > Np. dotaczanie sie do czerwonego swiatla.

                      Owszem sa. Ale na droga sporo debili wiec lepiej nie podsowac im glupich pomyslow.

                      > Posiadanie recznej skrzyni biegow samo w sobie wymusza czeste zdejmowanie jedne
                      > j reki z kierownicy. Szczegolnie w warunkach duzego i zmiennego ruchu. Wyjecie
                      > biegu podczas dotaczania sie do przeszkody nijak nie ogranicza panowania nad sa
                      > mochodem bardziej, niz normalne zmiany biegow podczas jazdy.

                      Dlatego tez zawsze twierdzielm, ze auta (inne niz sportowe dle kumatych ludzi) powinny byc sprzedawane z automatyczna skrzynia i na wszelki wypadek kawalkiem sprawnego mozgu!

                      > Juz powyzej wyjasnialem. Jak nie zdejmiesz reki i zostaniesz na najwyzszym bieg
                      > u, to nic z tego biegu miec nie bedziesz. Jak bedziezs redukowac, zeby miec uzy
                      > teczny bieg, to jeszcze czesciej bedziesz mial reke nie na kierownicy. Argument
                      > wydumany.

                      Myslisz sie, gdy na biezoco redukujesz aby miec dobrany bieg do predkosci - nie robisz tego co 0,5 s. bo hamowanie odbyloby sie na ok. 3 m i nie byloby tematu - to dluzej jedziesz na poszczegolnych biegach niz trwa zmiana przlozenia. Gdy staje sie nie przewidziane masz wybor - od razu przyspieszam od razu hamuje. Gdy jestes na luzie masz wybor - wboija bireg i przyspieszam lub hamuje.

                      Jesli naprawde wg. Ciebie szybciej jest wbic bieg i przyspieszyc, niz przyspieszyc (gdy wczesniej jest sie juz na dobrym biegu) to o czym ta rozmowa????
                      • nazimno Bardzo trafnie odczytales moje intencje, galtomone 13.06.12, 18:12
                        Tak wlasnie uwazam.
                        • galtomone Re: Bardzo trafnie odczytales moje intencje, galt 13.06.12, 18:22
                          Do usług ;-)

                          A Crannmera o takie trollowanie (bo chyba od 20 postow udaje, ze nie rozumie) nigdy nie podejrzewalem :-( Smutno :-(
                          • nazimno Stwierdziles tylko niezbite fakty. 14.06.12, 09:35
                            Dziekuje, jakkolwiek sam tez sobie daje rade, ale dobrze jest wiedziec, za sa ludzie podobnie myslacy.
                            Bo to akurat nie bylo TYLKO przeciwko crannmerowi.
                            Chodzilo wlasnie o innych, ktorzy moga to wszystko zle zinterpretowac.
                            Szkoda tylko, ze on UDAJE, ze o nich nie wie.
                            Bo on dobrze o tym wie, szczegolnie on.

              • galtomone Re: A ja na luzie nie jezdze, bo: 13.06.12, 13:49
                simr1979 napisał:

                > tomek854 napisał:
                >
                > > 3. Jadę sobie 90 km/h i widze w oddali czerwone światło. Więc zdejmuję no
                > gę z g
                > > azu, wrzucam na luz [...] przyśpieszam.

                > Powyższy akapit powinien bezwzględnie znaleźć się w dziele p.t. "Zapiski dotacz
                > acza", oczywiście z wytłuszczonym fragmentem "nie musząc myśleć "
                > , który to fragment
                > wydaje sie najpełniej odzwierciedlać filozofie drogową (a zapewne i życiową) cy
                > towanego autora.
                > Nie muszę chyba dodawać, że moim zdaniem wyznawca owej filozofii nigdy nie powi
                > nien był zasiąść za kierownicą jakiegokolwiek pojazdu, nie mówiąc już o wykonyw
                > aniu ZAWODU kierowcy.

                LIKE! +1 :-)
            • galtomone Re: A ja na luzie nie jezdze, bo: 13.06.12, 13:47
              tomek854 napisał:

              > Jak jeździ trabantem albo dwusuwem, to pewnie tak robi właśnie ;-) Bo tam przy
              > hamowaniu silnikiem nie ma smarowania ;-)

              Marne szanse. Teraz o takie auta sie dba, wiec w ekstremalnych warunkach (gory) sie nimi nie jezdzi :-)

              > Rozważmy trzy przypadki:
              > 1. Jadę sobie 90 km/h i widzę w oddali czerwone światło. Więc zdejmuję nogę z g
              > azu, obroty spadają mi niżej i niżej, już-już mam zredukowac, ale widze, że kto
              > ś mi chce w tyłek wjechać, więc dodaję gazu, obroty są za niskie i silnik gaśni
              > e

              Nie wiem czym ty jezdzisz, ale u mnie na 5 biegu 35/40 km/h jedzie sie spokojnie. Poza tym bezj jaj!!!!

              Zakladam, ze prawo jazdy daja ludziom w maire rozsadnym i w miare myslacym. Nie ma zakazu by redukowac bieg wczesniej, gdy jeszcze nie slychac zaworow. Wtedy nic Ci nie zgasnie.
              CO wiecej, im wczesniej zredukujesz bieg tym efektywniejsze bedzie hamowanie silnikiem, bo nizsze biegi maja inne przelozenia - prawda?

              Chyba jest oczywistym, ze jadac na biegu (NORMALNIE!!! a nie usilujac udowodnic, ze luz jest lepszy - czyli 5km/h na 6 biegu wieszczac swiatu, ze sie nie da!) wystarczy wcisnac gaz by auto zaczelo przyspieszac.
              Nie ma tez kwesti wahania (bo czas jest wazny) - przy 55km/h.... czy wrzucac jeszcze dwojke, czy moze juz trojke... a moze czworke...

              > Jak dla mnie mniej czynności trzeba wykonywać jadąc na luzie własnie.

              Jak dla mnie na biegu wystarczy wcisnac gaz a na luzie trzeba wcisnac sprzeglo, webic bieg i dopiero zaczac przyspieszac. Nie liczac koniecznosci zdjecia reki z kierownicy jakby nie patrzec przy luzie rzeczy do zrobienia jest wiecej.

              > Poza tym miałem tą dyskusję z instruktorem nauki jazdy jak robiłem kurs kat. C.
              > Tam problem jest jeszcze większy, bo np. mogę się spokojnie turlać na 7 biegu,

              Ja sie nie znam... ale jakos mi sie wydaje, ze technika jazdy ciezarowka i autem osobowym troszke sie od siebie roznii...

              Czyli rozumie, ze jak jezdzie sobie TIR z Gory Sw. Anny na A4, to jedzie na luzie i tylko sobie hamuje hamulcami (zeby te 20t. ladunku z gory nie kulalo sie szybciej niz 90km/h), tak???

              Jak autobus zjezdza z Salmopolu (Szczyrk/Wisła) - to tez cała drogę i zakręty w dól na luzie....

              Super! Tylko troche strach sie bac, jak na dole takiej gory nagle msui zrobic prawdziwy stop - bo na moje oko, to z hamulcow to nie bardzo jest co zrbierac (przynajmniej dopoki nie wystygna).

              To pewnie dlatego tez w rajdach czy wyscigach metry tuz przed zakretem i przed szczytem zakretu pokonuje sie na luzie...? Bo przeciez latwiej i szybciej mozna przyspieszac gdy trzeba jeszcze wbic bieg a nie gdy redukcji dokona sie przed zakretem (nie liczac oszczednosci w paliwie!). A do tego auto stabilniejsze - wiec mniejsza szansa na wylecenie z toru....

              Dzieki Wam wszystkim - bo cale zycie zle jezdzilem... a teraz juz wiem -Najlepiej na luzie!

              > Ale przecież jak chcesz ostro zahamować, to nie hamujesz silnikiem tylko hamulc
              > em obojętnie czy jedziesz na luzie, czy nie. A od spokojnego spowalniania hamul
              > cem przy dojeździe do świateł jeszcze nikt z drogi nie wyleciał.

              Ale dojezdzanie do swiatel jakby nie patrzec nie jest tym samym co jazda na luzie na codzien, z gorki i gdzie tylko sie da! Przynajmniej tak dyktuje mi rozsadek!
              • nazimno Crannmer sie wsciekl. 13.06.12, 13:56
                Zwlaszcza, gdy mu zaproponowalem napisanie o zaletach jazdy na luzie.

                Taka technika jazdy ma tylko jeden sens: ten, ktory ja zachwala - ma terapie zajeciowa.

                Dobrze, ze to napisales, bo ja nie mam nerwow do upartych filozofow.

              • crannmer Re: A ja na luzie nie jezdze, bo: 13.06.12, 14:04
                galtomone napisał:
                > Nie wiem czym ty jezdzisz, ale u mnie na 5 biegu 35/40 km/h jedzie sie spokojnie.
                A u mnie nie. A o jakimkolwiek przyspieszeniu, czy chocby wplywie silnika na samochod na najwyzszym biegu moge juz ponizej 50..60 km/h zapomniec.

                > Poza tym bezj jaj!!!!
                Co chciales tym powiedzeic?

                > Zakladam, ze prawo jazdy daja ludziom w maire rozsadnym i w miare myslacym. Nie
                > ma zakazu by redukowac bieg wczesniej, gdy jeszcze nie slychac zaworow. Wtedy
                > nic Ci nie zgasnie.

                Pytanie zasadnicze: __po__co__redukowac__?

                > CO wiecej, im wczesniej zredukujesz bieg tym efektywniejsze bedzie hamowanie si
                > lnikiem, bo nizsze biegi maja inne przelozenia - prawda?

                Po co na upartego podczas dojezdzania do swiatel do konca hamowac silnikiem?

                > Chyba jest oczywistym, ze jadac na biegu (NORMALNIE!!! a nie usilujac udowodnic
                > , ze luz jest lepszy - czyli 5km/h na 6 biegu wieszczac swiatu, ze sie nie da!)
                > wystarczy wcisnac gaz by auto zaczelo przyspieszac.

                Jesli przyspieszenie ma byc mierzone kalendarzem, to byc moze. jesli przyspieszenie ma byc znaczace dla sytuacji, to niestety nie.

                > Jak dla mnie na biegu wystarczy wcisnac gaz a na luzie trzeba wcisnac sprzeglo,

                Tylko, jesli podczas dotaczania sie redukowales. A ja sie jeszcze raz pytam - po co podczas dotaczania redukowac?

                > webic bieg i dopiero zaczac przyspieszac. Nie liczac koniecznosci zdjecia reki
                > z kierownicy jakby nie patrzec przy luzie rzeczy do zrobienia jest wiecej.

                Jesli redukujesz (co jest jak widac konieczne), to i tak zdejmujesz reke z kierownicy.

                > Ja sie nie znam... ale jakos mi sie wydaje, ze technika jazdy ciezarowka i aute
                > m osobowym troszke sie od siebie roznii...

                W aspekcie dotaczania sie do czerwonego swiatla praktycznie sie nie rozni.

                > Dzieki Wam wszystkim - bo cale zycie zle jezdzilem... a teraz juz wiem -Najlepi
                > ej na luzie!

                Erystyka i brak zwiazku z tematem.

                > Ale dojezdzanie do swiatel jakby nie patrzec nie jest tym samym co jazda na luz
                > ie na codzien, z gorki i gdzie tylko sie da! Przynajmniej tak dyktuje mi rozsad
                > ek!

                No to skoro to wiesz, to czemu nieustannie powyzej mieszasz jedno z drugim? Bawisz sie w zimnego?
                • galtomone Re: A ja na luzie nie jezdze, bo: 13.06.12, 15:24
                  crannmer napisał:

                  > galtomone napisał:
                  > > Nie wiem czym ty jezdzisz, ale u mnie na 5 biegu 35/40 km/h jedzie sie sp
                  > okojnie.

                  > A u mnie nie. A o jakimkolwiek przyspieszeniu, czy chocby wplywie silnika na sa
                  > mochod na najwyzszym biegu moge juz ponizej 50..60 km/h zapomniec.

                  No to nie mozesze przy 50-60 jechac na nizszym biegu? Masz klopot ze zmieniem biegow czy co?
                  Wtedy "w razie czego" (gdyby wszyustko bylo przewidywalne nie byloby wypadkow!) jestes gotow i do przypspieszania i hamowania.

                  > > Poza tym bezj jaj!!!!
                  > Co chciales tym powiedzeic?
                  Ze wymagam od rozmowcow odrobiny rozsadku. W przeciwnym wypadku rozmowa nie ma sensu - bo to jak tlumaczyc 3 latkowi co to demokracja czy kilka innych abstrakcyjnych okreslen.
                  Chyba, ze piszesz te wszystki bzdury z przekory? Ale wtedy podchodzisz pod Trolla - czyli dyskusja nie ma sensu bo nikt Ci niogdy nie udowodni, ze biale jest biale.

                  >
                  > Pytanie zasadnicze: __po__co__redukowac__?

                  A jak chcesz efektywanie hamowac silnikiem bez redukcji biegu?
                  Jak Chcesz bezpiecznie i efektywnie przejechac zakret bez redukowania biegu?
                  Jak chcesz sprawic by sielnik optymalniej pracowal np. jadac pod gore?

                  Po to.

                  > Po co na upartego podczas dojezdzania do swiatel do konca hamowac silnikiem?

                  PONAWIAM KWESTIE!!!!
                  Mowimy o dojezdzaniu do swiatel na luzie - bo predzej czy pozniej kazdy z nas na luz wrzucic musi - inaczej auto gasnie. Kwestia dyskusyjna jest czy madrzej jest na luzie jechac 100 m czy te 100 m jednak dotoczyc sie na biegu...

                  CZY TEZ!!!
                  mowimy o jezdzniu na luzie generalnie - bo o tym raczej jest dyskusja!!??!!
                  Czyli jedzie na luzie nie tylko jak widac swiata ale wszdzie gdzie sie da - zgodnie z Twoja zasada - "A czemu nie?". Czyli np. w dol.

                  > Jesli przyspieszenie ma byc mierzone kalendarzem, to byc moze. jesli przyspiesz
                  > enie ma byc znaczace dla sytuacji, to niestety nie.

                  Jakiekolwiek przyspieszenie jest lepsze niz wciskanie gazu na luzie gdzie silnik wyje a auto dalej nioe przyspiesza - wogole, a nie nawet troszke.

                  Dlatego, zgodnie z zasadami techniki jazdy kierowca powienien miec wlaczony bieg odpowiedni do predkosci z ktora jedzie. Stad nie jedzie sie 20 km/h na piatce i 150 na dwojce.
                  Jak kierowca nie umie dobrac biegu do predkosci to powienien udac sie na kurs nauki jazdy.

                  > Tylko, jesli podczas dotaczania sie redukowales. A ja sie jeszcze raz pytam - p
                  > o co podczas dotaczania redukowac?

                  Po to zeby miec dobrany odpowiedni bieg do predkosci auta.

                  > W aspekcie dotaczania sie do czerwonego swiatla praktycznie sie nie rozni.

                  Ale jie o tym (przynajmniej ja) caly czas pisze.

                  > Erystyka i brak zwiazku z tematem.

                  Jak i Twoje wypowiedzi, bo cos gledzisz o dotaczaniu sie do swiatel a nie odnosisz sie do innych przykladow jazdy na luzie.
                  Jak sam widzisz trzba pisac konkretniej bo uogolnanie nie ma sensu.

                  > > Ale dojezdzanie do swiatel jakby nie patrzec nie jest tym samym co jazda
                  > na luz
                  > > ie na codzien, z gorki i gdzie tylko sie da! Przynajmniej tak dyktuje mi
                  > rozsad
                  > > ek!
                  >
                  > No to skoro to wiesz, to czemu nieustannie powyzej mieszasz jedno z drugim? Baw
                  > isz sie w zimnego?

                  Ja... to ty ciagle odnosisz sie do jednego.
                  Piszesz, ze lepiej jest jezdzic na luzi, ze to dobre, madre, bezpieczne, itd, itd... ale na poparcie swojej tezy dajesz tylko jeden przyklad - swiatla.

                  Zgadzam sie - do swiatel mozna dotaczac!!!! sie na luzie ale to wcale nie zmienia faktu, ze na luzie sie nie jezdzi! Jazda z gorki to nie dotaczanie sie do swiatel.

                  Czy wg Ciebie z gory nalezy jezdzic na luzie???? - prosze o konkretna odpowiedz.
                  Zeby nie bylo nie domowien. Mam na mysli konkrenta gore, kilka km osterych zjazdow i zakretow a nie pagorek dla dzieci na sanki obok garazu.

                  Jesli teraz stwierdzisz, ze nalezy jezdzic na luzie a nie hamowac silnikiem to dalsza dyskusja jest bezcelowa.
          • tomek854 Re: A ja na luzie nie jezdze, bo: 12.06.12, 21:45
            A co do Twojego bloga:
            " W takim samochodzie, jeżeli już się na to decydujemy, lepiej wrzucić luz. Na biegu jałowym samochód spali tyle, ile potrzebuje, żeby je utrzymać na stałym poziomie. W tym wypadku spalanie na luzie jest zdecydowanie najmniejsze, no chyba że zgasimy silnik ;)"

            Zawsze myślałem, ze to przy hamowaniu silnikem silnik nie dostaje paliwa w ogóle (a kręci się tylko dzięki temu, że jest napędzany z kół), czyli na logikę rzecz biorąc spala mniej paliwa niż na luzie... No ale ja się pewnie nie znam ;-)
            • galtomone Re: A ja na luzie nie jezdze, bo: 13.06.12, 14:02
              tomek854 napisał:

              > A co do Twojego bloga:

              Nie mojego, tylko znalezionego

              > " W takim samochodzie, jeżeli już się na to decydujemy, lepiej wrzucić luz.
              > Na biegu jałowym samochód spali tyle, ile potrzebuje, żeby je utrzymać na stały
              > m poziomie. W tym wypadku spalanie na luzie jest zdecydowanie najmniejsze, no c
              > hyba że zgasimy silnik ;)"


              > Zawsze myślałem, ze to przy hamowaniu silnikem silnik nie dostaje paliwa w ogól
              > e (a kręci się tylko dzięki temu, że jest napędzany z kół), czyli na logikę rze
              > cz biorąc spala mniej paliwa niż na luzie... No ale ja się pewnie nie znam ;-)

              Zalezy od auta (nie wiem o jakim aucie pisalo na blogu) - w autach gaznikowych paliwo kapie caly czas o ile mi wiadomo.
              Dyskusja jest jednak o tym, ze na luzie sie nie jezdzi bo to niebezpieczne a nie w jakiej syt. auto mniej spala.
              Nowoczesne auta z wtryskiem wielopunktowym (nie wiem jak z GDI/FSI/D4 - ale podejrzewam, ze podobnie) nie wtryskuja paliwa do cylindrow gdy obrotysilnika sa wyzsze niz na biegu jalowym. Masz racje (juz sporo bylo o tym tu dyskusji) - auto jadac na biegu "bez gazu" nie zuzywa paliwa.
      • uny Re: Abstrahujac od ew. sprawnosci/niesprawnosci: 07.06.12, 11:12
        jak to nie? wystawiasz "zimny łokieć", mjuzik na maxa i już masz "jazdę na luzie"
      • kocinos Re: Abstrahujac od ew. sprawnosci/niesprawnosci: 07.06.12, 11:48
        nazimno napisał:
        "NIE JEZDZI SIE NA LUZIE."
        Napisałem, że to tak w skrócie. Zmieniałem bieg z 5 (autostrada) na 3 (zjazd po łuku), dość "leniwie", fakt, ale efekt był właśnie taki, że przez chwilę samochód był na jałowym biegu.
        Dzięki za sugestię - regulacja jałowego biegu.
        • nazimno Tak to sie stalo. 07.06.12, 11:54
          Tym bardziej zatrzymanie silnika jest dziwne, nie powinno sie to stac.

          Zas co do jazdy na luzie - NIKT tego nie zaleca z roznych konkretnych powodow.
          Nie mam czasu, aby je wyliczac. Mozesz sobie o tym poczytac w ramach zainteresowania
          technika.

          Oczywiscie, ze mozna to zrobic, jednak pozostaje pytanie, wezykiem ~~~~~~~ :

          PO CO, do cholery to robic.
          ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
        • nazimno Ogolnie, bardzo ogolnie: 07.06.12, 11:57

          technika-jazdy.wieszjak.pl/eko/271519,Dlaczego-nie-nalezy-jezdzic-na-luzie.html
          Poza samym zuzyciem paliwa istnieja rowniez inne czynniki.
          • crannmer Re: Ogolnie, bardzo ogolnie: 07.06.12, 12:03
            nazimno napisał:
            > Dlaczego-nie-nalezy-jezdzic-na-luzie.html

            Uogolnienia az do zupelnej blednosci. W wielu samochodach odcinanie wtrysku jest powaznie ograniczone, aby chronic katalizator. Sa takie stany pracy, gdzie hamowanie slinikiem zuzywa wiecej paliwa, niz dojazd z tej samej predkosci na luzie i biegu jalowym.

            Moge podac przyklady wspolczesnych samochodow.

            > Poza samym zuzyciem paliwa istnieja rowniez inne czynniki.

            Np. niepotrzebne zuzycie elementow przeniesienia napedu przez zbyteczne brandzlowanie sie redukcja podczas dojezdzania do swiatel.
            • milos75 Re: Ogolnie, bardzo ogolnie: 07.06.12, 12:08
              Np. niepotrzebne zuzycie elementow przeniesienia napedu przez zbyteczne brandzl
              > owanie sie redukcja podczas dojezdzania do swiatel.

              A po co redukcją? Jak dojeżdżam do czerwonego światła jadąc np. 100 km/h na 6 biegu to zdejmuję nogę z gazu i naciskam hamulec. Nie wciskam sprzęgła ani nie zmieniam biegu aż do momentu wytracenia prędkości do ok. 20-30 km/h kiedy to wciskam sprzęgło, wrzucam na luz i tak wytracam prędkość aż do zupełnego zatrzymania.
              • crannmer Re: Ogolnie, bardzo ogolnie: 07.06.12, 12:34
                milos75 napisał:
                > Nie wciskam sprzęgła ani nie zmieniam
                > biegu aż do momentu wytracenia prędkości do ok. 20-30 km/h kiedy to wci
                > skam sprzęgło, wrzucam na luz i tak wytracam prędkość
                > aż do zupełnego zatrzymania.

                Wielcy piewcy Strasznych Niebezpieczenst Jazdy na Luzie powiedza Ci, ze zachowujesz sie blednie i sprowadzasz na siebie i otoczenie niebezpieczenstwa wszelakie.

                BTW w jakim samochodzie osobowym na szostym biegu przy predkosci 20 km/h i puszczonym sprzegle silnik nie szarpie, bo obroty spadly mocno ponizej jalowych?
                • nazimno Wyluzuj, crannmer, wyluzuj.... 07.06.12, 12:37
                  ...racje moze i masz, ale TYLKO, gdy chodzi o Ciebie samego.
                  Bo, ZAKLADAM, ze wszystko perfekcyjnie kontrolujesz.

                  Ale - nie kazdy tak ma.
                • milos75 Re: Ogolnie, bardzo ogolnie: 07.06.12, 12:42
                  Toyota Verso 1.8. No może powiedzmy wrzucam na luz przy 30 km/h. Tak poza tym to przecież nie da się zatrzymać samochodu z manualną skrzynią biegów bez wrzucenia na luz lub wciśnięcia sprzęgła w którymś momencie, bo inaczej auto zgaśnie w momencie lub na chwilę przed zatrzymaniem. Ale wrzucania na luz już w momencie rozpoczęcia hamowania z np. 100 km/h, jak to kiedyś robiła moja żona, absolutnie nie popieram bo jest to niebezpieczne, ponieważ nie masz wtedy żadnej kontroli nad samochodem. Co innego wrzucenie na luz w ostatniej fazie hamowania przy ok. 30 km/h.
                  • crannmer Re: Ogolnie, bardzo ogolnie: 07.06.12, 12:45
                    milos75 napisał:
                    > Ale wrzucania na luz już w momenci
                    > e rozpoczęcia hamowania z np. 100 km/h, jak to kiedyś robiła moja żona, absolut
                    > nie nie popieram bo jest to niebezpieczne, ponieważ nie masz wtedy żadnej kontr
                    > oli nad samochodem.

                    O ile taki wczesny luz nie ma uzasadnienia na plus, o tyle wspomniany kompletny brak panowania nad samochodem jest jednym z pokutujacych przesadow.
                    • milos75 Re: Ogolnie, bardzo ogolnie: 07.06.12, 13:01
                      Napisałem o braku kontroli nad samochodem na luzie ponieważ, żeby cokolwiek zrobić w razie zmiany sytuacji na drodze, żeby dodać gazu, najpierw musisz dobrać i wrzucić odpowiedni bieg a to zajmuje sporo czasu. Jadąc na biegu tak jak ja to robię (zwykle 5 lub 6) do pewnej prędkości (ok. 50-70 km/h) możesz zareagować na nagłą zmianę sytuacji na drodze dodając gazu.

                      Reasumując, mamy trzy sposoby zachowania podczas dojeżdżania do przeszkody z dużą prędkością:
                      1. Wrzucenie na luz we wczesnej fazie hamowania i dojechanie do przeszkody na luzie
                      2. Dojeżdżanie do przeszkody na wysokim biegu i wrzucenie na luz dopiero w ostatniej fazie hamowania
                      3. Płynne redukowanie biegów w miarę wytracania prędkości

                      Pierwszy sposób uważam za niebezpieczny, po wielu dyskusjach udało mi się wyperswadować go żonie. Trzeci sposób moim zdaniem nie ma żadnego uzasadnienia, wpływa na przyspieszone zużycie układów przeniesienia napędu i zwyczajnie nie mam czasu ani ochoty na taką zabawę. Stosuję sposób drugi i dobrze mi z tym.
                      • nazimno Miejmy nadzieje, ze to, co napisales... 07.06.12, 13:09
                        ... nie zostanie zakwalifikowane do zabobonow.

                        Chociaz.... ktoz to wie....
                      • milos75 Re: Ogolnie, bardzo ogolnie: 07.06.12, 13:10
                        PS Jest jeszcze czwarty sposób i taki polecają młodym adeptom szkoły jazdy - początek jest taki jak w sposobie drugim, którego używam: dojeżdżanie do przeszkody na wysokim biegu, zgodnie z tym sposobem jednak w ostatniej fazie hamowania należy wcisnąć sprzęgło i dojechać na sprzęgle bez zmiany biegu do całkowitego zatrzymania. Dopiero po zatrzymaniu wrzucamy na luz. Jest to również dobry i prawidłowy sposób, który uważam za równoważny z moim. Jest polecany niedoświadczonym kierowcom ponieważ w ten sposób kierowca przez cały czas ma obie ręce na kierownicy aż do całkowitego zatrzymania kiedy to dopiero sięga do lewarka. Dla kierowcy doświadczonego nie ma to już takiego uzasadnienia więc sposób ten uważam za równie dobry ale nie lepszy niż ten, którego sam używam.
                      • crannmer Re: Ogolnie, bardzo ogolnie: 07.06.12, 14:29
                        milos75 napisał:

                        > Napisałem o braku kontroli nad samochodem na luzie ponieważ, żeby cokolwiek zro
                        > bić w razie zmiany sytuacji na drodze, żeby dodać gazu, najpierw musisz dobrać
                        > i wrzucić odpowiedni bieg a to zajmuje sporo czasu. Jadąc na biegu tak jak ja t
                        > o robię (zwykle 5 lub 6) do pewnej prędkości (ok. 50-70 km/h) możesz zareagować
                        > na nagłą zmianę sytuacji na drodze dodając gazu.

                        Jesli reakcja samochodu przy owych 50..70 km/h ma byc wiecej, niz symboliczna, to i tak trzeba by z najwyzszego biegu zredukowac. W wiekszosci np. benzynowcow dodanie gazu przy 50 km/h na najwyzszyb biegu zmieni co najwyzej odglos pracy silnika.

                        Ergo nie widze przewagi nad luzem.

                        Dwa, ze nie wiem, co w przypadku dojezdzania do przeszkody ma pomoc dodanie gazu. Walnac z wieksza predkoscia? W zdecydowanej wiekszosci przypadkow przy dzisiejszym ruchu nie ma nawet mozliwosci ominiecia.

                        Do silnego hamowania bieg nie jest potrzebny.

                        > Pierwszy sposób uważam za niebezpieczny, po wielu dyskusjach udało mi się wyper
                        > swadować go żonie.

                        Niepotrzebnie robiles sobie i zonie stres, bo szkodliwosc takiego postepowania jest dosc umiarkowana.

                        Trzeci sposób moim zdaniem nie ma żadnego uzasadnienia,
                        > wpływa na przyspieszone zużycie układów przeniesienia napędu
                        > i zwyczajnie nie mam czasu ani ochoty na taką zabawę.

                        Ot co.

                        > Stosuję sposób drugi i dobrze mi z tym.

                        Tylko wyjmuj bieg albo przynajmniej wysprzeglaj, zanim zostana osiagniete obroty biegu jalowego.
                        • milos75 Re: Ogolnie, bardzo ogolnie: 07.06.12, 15:23
                          crannmer napisał:

                          >
                          > Dwa, ze nie wiem, co w przypadku dojezdzania do przeszkody ma pomoc dodanie gaz
                          > u. Walnac z wieksza predkoscia? W zdecydowanej wiekszosci przypadkow przy dzisi
                          > ejszym ruchu nie ma nawet mozliwosci ominiecia.
                          >

                          Chodziło mi właśnie o ominięcie dodatkowej przeszkody w razie potrzeby. Może to przyzwyczajenie starego kierowcy ale dla mnie jazda z dużą prędkością na luzie samochodem, który jest może subiektywnie ale "bezwładny" jest psychologicznie nie do przyjęcia.

                          > Tylko wyjmuj bieg albo przynajmniej wysprzeglaj, zanim zostana osiagniete obrot
                          > y biegu jalowego.
                          >

                          Sądzę, że tak właśnie robię.
                  • tomek854 Re: Ogolnie, bardzo ogolnie: 12.06.12, 21:49
                    Ale wrzucania na luz już w momenci
                    > e rozpoczęcia hamowania z np. 100 km/h, jak to kiedyś robiła moja żona, absolut
                    > nie nie popieram bo jest to niebezpieczne, ponieważ nie masz wtedy żadnej kontr
                    > oli nad samochodem. Co innego wrzucenie na luz w ostatniej fazie hamowania przy
                    > ok. 30 km/h.

                    A jaką masz kontrolę nad samochodem jadąc 40 km/h na szóstym biegu?
                    • milos75 Re: Ogolnie, bardzo ogolnie: 18.06.12, 13:26
                      Żadnej. Dlatego też pisałem o wyższych prędkościach niż 40 km/h.
                • milos75 Re: Ogolnie, bardzo ogolnie: 07.06.12, 13:35
                  PS Nic mi nigdy nie szarpie przy tym sposobie, silnik do momentu wciśnięcia sprzęgła pracuje całkowicie gładko, zresztą to trwa moment i nie dodajesz wtedy gazu tylko przeciwnie - hamujesz więc silnik nie jest obciążony. Tak samo robiłem w Hondzie Civic 1.6 na 5 biegu i też nic nigdy nie szarpało. Chociaż nie mogę wykluczyć, że w istnieją samochody, w których trzeba by wrzucać na luz wcześniej niż przy 30 km/h.
              • rysiekk111 uprawiejac patologię, nie chwalic sie tym 12.06.12, 22:36
                milos75 napisał:
                > A po co redukcją? Jak dojeżdżam do czerwonego światła jadąc np. 100 km/h....

                to ze takie osoby sa widać na ulicach, ale by nie mieć wstydu i publicznie o tym pisać ?
                przerażające !!!
                poza tym, to podpada pod pewien paragraf
                • milos75 Re: uprawiejac patologię, nie chwalic sie tym 18.06.12, 13:24
                  Jebnij się w łeb. Jechałeś kiedyś gierkówką? Pod jaki paragraf podpada jeżdżenie tą i wieloma innymi trasami "szybkiego ruchu" ze światłami w Polsce? O miastach nie piszę, zresztą czytałem już, że Twoim zdaniem powinno się zabronić emisji spalin (czyli jeżdżenia) w miastach.
            • nazimno I jeszcze to: 07.06.12, 12:17
              "Np. niepotrzebne zuzycie elementow przeniesienia napedu przez zbyteczne brandzlowanie sie redukcja podczas dojezdzania do swiatel."

              Machania dzwignia oszczedza mi automat - "lata mi wiec machanie dzwignia".

              A przelaczac sie na sekwencyjny tryb manualny - nie chce mi sie, zwlaszcza w miescie,
              bo po cholere mam automat(?!).

              Jezdzenie na luzie jest wiec w moim przypadku calkowicie niepotrzebne.

              • crannmer Re: I jeszcze to: 07.06.12, 12:31
                To po §$%& bierzesz udzial w dyskusji o jezdzie skrzynia reczna, a wypowiadasz sie (nikomu o tym nie mowiac) o jazda automatem?
                • nazimno Oto ta cholera: 07.06.12, 12:35

                  forum.gazeta.pl/forum/w,20,136467731,136474103,To_proste_.html
                  Sadzisz, ze WSZYSCY posiadaja Twoja wiedze i doswiadczenie?
                  I, ze robia wszystko SWIADOMIE i z PREMEDYDACJA jak Ty?

                  Ten, ktory zapytal o zatrzymanie silnika jest przykladem na to, ze sie mylisz.
                  • crannmer Re: Oto ta cholera: 07.06.12, 12:41
                    nazimno napisał:
                    > Sadzisz, ze WSZYSCY posiadaja Twoja wiedze i doswiadczenie?
                    > I, ze robia wszystko SWIADOMIE i z PREMEDYDACJA jak Ty?

                    Jakiekolwiek gadania o prefekcji, bledach itp maja ___zero___ jakiegokowiek zwiazku z tematem "dojezdzac do przeszkody na luzie, czy na biegu".

                    > Ten, ktory zapytal o zatrzymanie silnika jest przykladem na to, ze sie mylisz.

                    On nie jest zadnym przykladem, bo nie popelnil zadnego bledu. Ergo jak na razie nigdzie sie nie myle.
                    • nazimno Jasne, nie moze byc inaczej. 07.06.12, 12:42
                      Od dzisiaj czytelnicy F. Auto zaczna jezdzic na luzie.

                      W ten sposob spokojnie bedziesz mogl sie podrapac za uchem.
                      • crannmer Re: Jasne, nie moze byc inaczej. 07.06.12, 12:47
                        nazimno napisał:
                        > Od dzisiaj czytelnicy F. Auto zaczna jezdzic na luzie.
                        > W ten sposob spokojnie bedziesz mogl sie podrapac za uchem.

                        Zamiast sprobowac merytorycznej dyskusji i podac kilka przykladow na uzasadnienie nieluzowania, strzelasz focha i zbierasz zabawki. I starasz przejsc z meritum na dyskusje personalna.
                        • nazimno No jasne. 07.06.12, 13:00
                          Propagator jazdy na luzie W OGOLE nie dopuszcza, aby ktos inny mogl miec na ten temat inne zdanie, niz Jedyny Perfekcjonista na tej Ziemi, ktory jednoczesnie nie boi sie czarnych
                          kotow przebiegajacych przez droge (zabobony).

                          A teraz prywatnie, po cichu Ci powiem, dlaczego tego nie robie.

                          Po prostu uwazam jazde na luzie za bezuzyteczna z punktu widzenia moich ewentualnych
                          watpliwych korzysci, ktore moglbym osiagnac robiac to, co Ty propagujesz.

                          I tyle.

                          PS
                          Mozesz sie wiec podrapac za uchem.
                          Nie ma to dla mnie zadnego znaczenia.





                          • pacanek_ten_prawdziwy Re: No jasne. 07.06.12, 13:28


                            Hallo !!!!

                            Prosze o dyskusja oparta na argumentach a nie na wycieczkach osobistych -

                            pacanek


                            Prawdomownosc nazimno":
                            forum.gazeta.pl/forum/w,510,131140272,131356748,Re_nazimno_nie_bylo_blysk_intelektu_.html
                            "Miazdzace argumenty nazimno":
                            forum.gazeta.pl/forum/w,510,118525901,118552274,Psychoanaliza_dla_ubogich.html
                            “Brak argumentow nazimno “
                            forum.gazeta.pl/forum/w,510,118525901,118584430,Wiesz_ze_jestes_prostackie_bydle_tak_.html
                            “Skutki argumentow nazimno “
                            forum.gazeta.pl/forum/w,510,118525901,118584782,Prosba_do_tiges_wiz_a_od_nazimno.html
                            • nazimno Ty zadasz "argumentow" ???? 07.06.12, 13:47
                              Stopkowy pacanie....

                              Nawet, gdy byly zaadresowane do ciebie, nie skapowalbys, o co biega.
                            • nazimno Napisales juz zazalenie? 07.06.12, 13:48
                              Jesli jeszcze tego nie zrobiles, to moge chetnie Twoj post wylac jako link, OK?

                          • misiaczek1281 Re: No jasne. 07.06.12, 13:30
                            a ja moim Polo jeżdżę na luzie i nie narzekam...opory toczenia są mniejsze niż na biegu przez co kilometr dalej zajadę i później dodaję gazu...jeszcze nie sprawdzałem czy to ma wpływ na niższe spalanie ale podejrzewam że tak :)
                            • milos75 Re: No jasne. 07.06.12, 13:36
                              co ty misiaczek z ch...a sabrałsja?
                              • misiaczek1281 Re: No jasne. 07.06.12, 14:55
                                ja do mnie piszesz to kulturalnie i czytelnie po polsku bo inaczej nie wiem co chcesz :)
    • tiges_wiz Re: Niespodzianka diesla 07.06.12, 13:45
      > ch". Trochę się wystraszyłem, bo przecież bez silnika 0 wspomagania.

      bzdety..
      u mnie w hamulcach jest akumulator cisnienia i starcza jeszcze na kilka razy hamowania, a jezeli chodzi o kierownice to w czasie jazdy to nie jest problem.

      wiec sie nie strasz, a reakcja prawidlowa.
    • nom73 Re: Niespodzianka diesla 07.06.12, 20:44
      kocinos napisał:

      > ch". Trochę się wystraszyłem, bo przecież bez silnika 0 wspomagania.
      > Wóz 2,3 TD - mercedes Vito 12 letni ...

      Pompa wspomagania napędzana się od silnika sam. czy elektryczna?

      W 12 letniej Fabii pompa wspomagania jest już elektryczna.
      • kocinos Re: Niespodzianka diesla 08.06.12, 00:15
        Panowie tiges_wiz i nom73, aż się boję odpowiadać, bo tu jakaś dyskusja o wyższości świąt wielkiej nocy nad świętami bożego narodzenia się rozpętała ...
        Niestety, wspomaganie działa mi tylko z działającym silnikiem (mam na myśli zarówno hamulec, jak i kierownicę, co przy niższych szybkościach - kierownica - daje się odczuć - wóz ma ok. 2 tony ...) . Tak czy inaczej jadę do mechesa, ale wolałbym jakieś sugestie znać wcześniej. Ufam ludziom, ale nie do końca ...
        Pzdr
        • nom73 Re: Niespodzianka diesla 08.06.12, 23:37
          kocinos napisał:

          > Niestety, wspomaganie działa mi tylko z działającym silnikiem (mam na myśli zar
          > ówno hamulec, jak i kierownicę, co przy niższych szybkościach - kierownica - da
          > je się odczuć - wóz ma ok. 2 tony ...) .

          Ja tak miałem kiedyś w służbowym partnerze 2003 rok, zjeżdżałem z górki i potem zakręt 180*, przed zakrętem chciałem zredukować bieg na II a silnik zgasł. Ja chcę skręcić kierownicę, a ta ciężko się obraca. :-)
          Puściłem sprzęgło i silnik zapalił, wspomaganie wróciło.
          • kocinos Re: Niespodzianka diesla 09.06.12, 13:59
            Faktycznie, analogiczne. Też tak ze "swojego problemu" wyszedłem, ale jak szukam adrenaliny, to idę w skałki się powspinać, a na drodze, to niekoniecznie za nią gonię ... Taki charakter ...
            To jednak regulacja silnika - wolnych obrotów?
            • pacanek_ten_prawdziwy Re: Niespodziank? Zadnej madrej odpowiedzi ???? 11.06.12, 19:15

              Hallo kocinos !!!!!


              Jak widac po bardzo dlugiej i "rzeczowej wymianie argumentow " , dalej nie wiesz co robic ??
              Ja bym tobie zaproponowal poszukania forum mercedesa i tam zadanie tego pytania jeszcze raz .
              Podejrzewam , ze znajdziesz tam na forum mercedesa ludzi ktorzy potrafia tobie doradzic , bo tu mozesz tylko sie dowiedziec jak jezdzic czolgiem leopardem ( no musi byc niemiecki )
              po rondzie i tym podobne glupoty - ja jezdze automatikiem i mi to lata !!!!


              pacanek ktory sie wstydzi za "forumowych profesore "

              "Prawdomownosc nazimno":
              forum.gazeta.pl/forum/w,510,131140272,131356748,Re_nazimno_nie_bylo_blysk_intelektu_.html
              "Miazdzace argumenty nazimno":
              forum.gazeta.pl/forum/w,510,118525901,118552274,Psychoanaliza_dla_ubogich.html
              “Brak argumentow nazimno “
              forum.gazeta.pl/forum/w,510,118525901,118584430,Wiesz_ze_jestes_prostackie_bydle_tak_.html
              “Skutki argumentow nazimno “
              forum.gazeta.pl/forum/w,510,118525901,118584782,Prosba_do_tiges_wiz_a_od_nazimno.html


    • derff Re: Niespodzianka diesla 12.06.12, 11:24
      Lubię dyskusja o jeżdzie na luzie bo była tu już wielokrotnie i dlatego się wtrącę.
      Jazda na luzie zmniejsza zużycie paliwa ponieważ silnik pracuje na wolnych obrotach (najniższych możliwych) a na biegu na znacznie wyższych więc zuzywa więcej energii (kinetycznej samochodu).Osobiście jeżdżę często na luzie z górki przed światłami, przed przejściami dla pieszych itd. Na niektórych trasach jadę na luzie jakieś 30-40 % drogi.
      Twierdzę że w ten sposób jadę bezpiecznie bo zwalniam przed ograniczeniami predkości przejściami i palę mniej. Moje zgorszenie budzą typy jadące równo i wyprzedzające na przejściach a jest ich co nie miara.
      • nazimno Jako NAWYK taka jazda kiedys sie zemsci. 12.06.12, 13:52
        Jesli KTOS sadzi, ze zawsze ma pelna kontrole nad wszystkim, to jest to tylko nadzieja.

        Zaskoczenie, kilka bodzcow + zbyt pozna reakcja i bedzie dzwon.

        Z tego powodu NIKT tego formalnie nie zaleca poza porabanym zielonymi w celu oszczedzania paliwa.

        Jesli ktos takie dziwactwo uprawia na swoj uzytek - niech sobie to robi.

        Jesli natomiast ropzpowszchnia prawdy o dobrodziejstwach jazdy na luzie,
        to po prostu szkodzi innym, ktorzy nie wszystko zalapali.

        I tyle.

      • tomek854 Re: Niespodzianka diesla 12.06.12, 21:46
        > Jazda na luzie zmniejsza zużycie paliwa ponieważ silnik pracuje na wolnych obro
        > tach (najniższych możliwych) a na biegu na znacznie wyższych więc zuzywa więcej
        > energii (kinetycznej samochodu)

        No właśnie. Na luzie silnik jest napędzany paliwem, przy hamowaniu silnikiem nie potrzebuje paliwa bo jest napędzany (jak to fachowo nazwałeś :) ) energią kinetyczną samochodu ;-) Czyli pali jeszcze mniej ;-)
        • nazimno To zwykla elektronika. 13.06.12, 10:46
          Rozwazania o zasadzie zachowania energii sa mocno na wyrost i przecietnemu
          kierowcy niewiele wyjasnia.

          Uklad odcinania paliwa wszystko zalatwia automatycznie, gdy tylko nastepuje hamowanie silnikiem.

          Wskaznik chwilowego zuzycia paliwa, jesli jest, pokazuje wowczas 0.
          Do zauwazenia tego zjawiska wystarcza zdrowe oczy.

          W czasie jazdy na luzie silnik utrzymuje ok 800 obr/min, a to w konsekwencji
          kosztuje 0,5...0,7 l/h paliwa (litrow przecietnie w ciagu godziny, niektore silniki samochodow osobowych pija wiecej).

          Te "korzysci" z jazdy na luzie sa wiec zupelnie iluzoryczne.

          Znacznie lepsza technika oszczedzania paliwa (hobby takie) jest jazda z predkoscia predykcyjna, ktora jednak wymaga wielkiej intuicji od kierowcy. Predkosc predykcyjna to taka predkosc, przy ktorej w chwilowych warunkach ruchu zminimalizujemy hamowanie.

          I nie musimy jezdzic na luzie - jak radza prorocy





          • misiaczek1281 Re: To zwykla elektronika. 13.06.12, 18:33
            jadąc na luzie obroty silnika są mniejsze niż na biegu, poza tym na biegu auto hamuje a opory toczenia są większe i w efekcie zajedziesz bliżej niż na luzie czyli wcześniej musisz wciskać pedał gazu a spalanie rośnie a na luzie spalasz śladowe ilości paliwa 0,7 l na 100 km i zajedziesz kilometr dalej !
            Na odcinku 20 km, 5 km przejechalem na luzie czyli na 100 km wychodzi 25 km na luzie !!!
            spalanie mam mniejsze o 25% znawcy !
          • galtomone nazimno - watch out! 13.06.12, 18:36
            Uwazaj! M. atakuje od dolu!

            Nie czytalem ale moge sie zalozyc, ze to co napisal jest powtorka tego co juz napisal (gdzies, kieds).
            BTW: wiesz, ze jak kupisz uzywke, ktora pod gore pchasz a z gory na luzie to masz same oszczednosci?
            • samspade Re: nazimno - watch out! 15.06.12, 19:15
              Żałuj że tego nie przeczytałeś. Pan M potrafi przejechać nawet 25% dystansu przejechać na luzie. Co prawda uważa że jadąc na luzie spala się 0.7 litra na 100 km i w ten sposób oszczędza 25% paliwa.
              Reasumując tym razem napisał śmiesznie i nie było nic o używanych i utracie wartości.
              • galtomone Re: nazimno - watch out! 15.06.12, 21:28
                Na 100% o tym myslal ;-)
    • galtomone Kocinos - tym razem na temat ;-) 13.06.12, 19:09
      Koniecznie jedz do mechanika.
      W dieslu takie zachowanie jest bardzo niewskazane i dosc dziwne.
      Silnik diesla nie potrzebuje iskry do pracy wiec jak juz ruszy, dochodzi paliwo, ma kompresje to powinien sobie pyrkac.

      O ile wiem (tu moge sie mylic) odpalanie diesla na popych jest wyraznie niewskazane.
      Przy aucie jak Twoje (ciezki Van) prowadzenie i hamowanie bez wspomagania (bez silnika hydraulika nie dziala bo nie dzialaja pompy) jest wyjatkowo nie fajne.

      Pierwsze co mi przychodzi do glowy to jakas usterka pompy paliwa - przestala z jakiegos powodu sama z siebie pchac paliwo do silnika lub cos nie tak z listwa wtryskowa jesli tam jest CR, generalnie cisnieniem w ukladzie paliwa.

      Moze filtr zapchany syfem i za malo paliwa szlo?

      Bez mechanika sie nie obejdzie - objaw sie powtorzyl?
      • pacanek_ten_prawdziwy Re: Kocinos - tym razem na temat ;-) 13.06.12, 19:37

        Hallo !!!!

        No , wreszcie po tak wielu wypowiedziach "forumowych profesore " na rozne tematy nie zwiazane
        z pytaniem zadanym przez "kocinos " , jest jedna rzeczowa odpowiedz !!!!

        Chlopie drogi , jak tobie zycie twoje i innych wazne to jedz jak najszybciej do warstatu i daj to sprawdzic przez fachowca !!!!!!

        Jak juz galtomone napial :
        "Przy aucie jak Twoje (ciezki Van) prowadzenie i hamowanie bez wspomagania (bez
        > silnika hydraulika nie dziala bo nie dzialaja pompy) jest wyjatkowo nie fajne."
        i moze sie czasem zle skonczyc !!!

        pacanek

        "Prawdomownosc nazimno":
        forum.gazeta.pl/forum/w,510,131140272,131356748,Re_nazimno_nie_bylo_blysk_intelektu_.html
        "Miazdzace argumenty nazimno":
        forum.gazeta.pl/forum/w,510,118525901,118552274,Psychoanaliza_dla_ubogich.html
        “Brak argumentow nazimno “
        forum.gazeta.pl/forum/w,510,118525901,118584430,Wiesz_ze_jestes_prostackie_bydle_tak_.html
        “Skutki argumentow nazimno “
        forum.gazeta.pl/forum/w,510,118525901,118584782,Prosba_do_tiges_wiz_a_od_nazimno.html
        • kocinos Re: Kocinos - tym razem na temat ;-) 15.06.12, 18:23
          Panowie, dzięki za podpowiedź - listwa, pompa - jutro jadę (wreszcie) do mechesa (wcześniej nie miałem okazji, bo poza moim miastem byłem).
          Niestety, objaw (zgaśnięcie po "wysprzęgleniu") się powtórzył.
          A do "niepomyślności" braku wspomagania nie musicie mnie przekonywać. Na tyle wyobraźni mi starczy ...
          • pacanek_ten_prawdziwy Re: Kocinos - prosba !! 15.06.12, 18:57


            Hallo kolego !!!

            Wydaje mi sie , ze bedzie to mile z twojej strony , gdy zamiescisz tu info co zrobili z tym fantem w warsztacie !!!!

            pozdrawiam pacanek

            "Prawdomownosc nazimno"
            forum.gazeta.pl/forum/w,510,131140272,131356748,Re_nazimno_nie_bylo_blysk_intelektu_.html
            "Miazdzace argumenty nazimno":
            forum.gazeta.pl/forum/w,510,118525901,118552274,Psychoanaliza_dla_ubogich.html
            “Brak argumentow nazimno “
            forum.gazeta.pl/forum/w,510,118525901,118584430,Wiesz_ze_jestes_prostackie_bydle_tak_.html
            “Skutki argumentow nazimno “
            forum.gazeta.pl/forum/w,510,118525901,118584782,Prosba_do_tiges_wiz_a_od_nazimno.html
            • kocinos Re: Kocinos - prosba !! 15.06.12, 20:24
              No problem, acz z góry przepraszam za ew. "nieprecyzyjne" sformułowania. Jak Meches się rozpędzi z terminologią specjalistyczną, to pewnie połowę zapomnę zanim dojadę do chałupy ...
              Niestety (lub "stety") jestem typowym "używaczem" samochodu, a nie fanem motoryzacji ...
              • kocinos Response 16.06.12, 17:55
                Wymiana filtrów (wszystkich - przejechałem ok. 5 000 km ponad "normę", uparłem się by zrobić to u "swojego mechesa" wraz z przeglądem, a do dziś nie miałem okazji ...) - na razie wydaje się ok. Może to faktycznie tylko to - jak sugeruje meches. W ciągu tygodnia się okaże. Za tydzień zeznam, czy się powtórzyło ...
                • galtomone A nie mowilem :-) 17.06.12, 08:23
                  galtomone napisał:

                  > Moze filtr zapchany syfem i za malo paliwa szlo?
                  Odpuszczales gaz, spadalo cisnienie w ukladzie (silnika nie wspomagal pompy "ssac" rope) i gasl.
                  Tyle, ze do glowy mi nie przyszlo, ze nie serwisujesz auta regularnie - przekroczenie interwalu przegladu w delikatnym silniku diesla o 5k (bez powodu jak sadze) to glupota.
                  I jak sam widzisz ma konsekwencje - ciesz sie, ze tylko na tym sie skonczylo.
                  • kocinos Re: A nie mowilem :-) 17.06.12, 23:58
                    No, fakt, że trochę przegiąłem z tymi 5k km, ale:
                    1 - od 5 tygodni ląduję w domu tylko na sobotę i niedzielę, a i to nie w każdą (taka robota), a w tygodniu robię ponad 1k km. Meches też człowiek, wolne w weekend mu się należy, a zależało mi, by zrobił to mój "stały". Zaplanowałem inaczej, ale zmienił mi się harmonogram i w rozsądnym terminie się nie dało.
                    2 - nigdy by mi do głowy nie przyszło, że silnik 2,3 TD jest "delikatny".
                    3 - to się dopiero okaże w trasie, czy to TO było przyczyną.

                    Reasumując, może to i głupota z mojej strony, ale trochę "wymuszona" przez sytuację. Teraz - w analogicznej sytuacji - zrobię wymianę gdziekolwiek w trasie ...
                    Pzdr
                    • galtomone Re: A nie mowilem :-) 18.06.12, 09:50
                      Filtr to nie filozofia.
                      A przy naszej jakosci ropy (i uczciwosci stacji - bo pewnie na malych tez Ci sie zdarza tankowac, a osobiscie znam przypadki chrzeczenia ropy na stacjach [franszyza] "koncernu") moze to miec duzy wplyw na prace silnika.

                      Kazdy disel jest deliktany :-) (w porownaniu do silnik ana benzyne).
                      Zobacz co sie stanie u Ciebie, jak go zagotujesz :-) (czego oczywiscie nie zycze!!!).
                      • kocinos Re: A nie mowilem :-) 21.06.12, 20:44
                        Zagotować (odpukać w niemalowane .. czoło ...) jeszcze mi się nie zdarzyło. A że zdziwiłem się, cóż, pisałem, że jestem "używaczem", nie "autofanem". Gorzej, że zjawisko powtórzyło się (teraz, po wymianie oleju i "ofiltrowania"). Znów powędruję do mechesa, bo mam przyszły tydzień wolny.
                        Wygląda to tak, jakby po szybkim zejściu z wysokich obrotów na minimalne ("podstawowe") przy obciążeniu (wspomaganie - skręt kierownicy + wentylator chłodnicy + np hamulec) silnik się zadławiał, przy czym gdy chodzi na wolnych obrotach to samo obciążenie go nie zatrzymuje, choć słychać, że trochę bardziej się "wysila" - acz to (chyba) normalne. Chyba nie muszę pisać, że w opisanej sytuacji sprzęgło mam "wciśnięte" ...
                        Nie wiem, czy klarownie opisałem objaw ...
                • kocinos Re: Response 21.06.12, 20:46
                  Niestety, powtórzyło się ...
                  Opis - Tekst linka
                  • galtomone Re: Response 22.06.12, 07:22
                    Cos musi byc nie halo z cisnieniem w ukladzie paliwowym (moze z podcisnieniem).
                    Dlatego sam silnik na obrotach pracuje, na wolnych generalnie tez - a przy gwaltownej zmianie gasnie.

                    Polecalbym poszukac na forach Mercedesa/Vito (bo byc moze to typowa usterka) - wg silnika i modelu. To mi wyglada na pie... ale.... Jakis przypchany wezyk, itp.

                    Daj znac jak sie rozwiaze sprawa.
    • bimota Re: Niespodzianka diesla 16.06.12, 18:14
      Ponad 130 WYPOWIEDZI... Ustaliliscie w koncu co grozilo autorowi (lub jego autu) z powodu jazdy na luzie, poza nieuzasadnionym strachem przed brakiem wspomagania kierownicy ?
      • kocinos Re: Niespodzianka diesla 16.06.12, 19:20
        bimota napisał:
        "... poza nieuzasadnionym strachem przed brakiem wspomagania kierownicy ?"
        Pozwolę sobie nieśmiało zwrócić uwagę, że wspomaganie dotyczy nie tylko kierownicy, co przy circa 2 tonach jadących np. 70 km/h w kierunku stojących w kolejce samochodów może wywołać skok adrenaliny ... Oczywiście można twierdzić, że wyobraźnia szkodzi, ale osobiście uważam, że tylko wtedy, gdy paraliżuje. Więc z tym "nieuzasadnieniem" bym polemizował ...
        A, że rozpętała się tu dyskusja konfabulacyjna ... cóż, nie jest to ewenementem. Ale ... "baš me briga" ...
      • galtomone Re: Niespodzianka diesla 17.06.12, 08:26
        Owszem ustalilismy.
        Grozil mu wypadek, gdyby np. auto zgaslo gdy jechal z gory (czyli ejcal coraz syzbciej a nie coraz wolniej) a auto nie chcialo odpalic.

        Inna sprawa, ze moglby (ze "zgaszonym silnikiem") nadal nim hamowac. Ale np. w luku na zakrecie, auto bez napedu, na luzie moze byc niestablilne na sliskim (wodzie).

        Generalnie ustalilismy, ze co innego dotoczyc sie do swiatel na luzie (OK) a co innego jezdzic na luzie (nie OK).
        • misiaczek1281 Re: Niespodzianka diesla 17.06.12, 10:01
          galtomone napisał:

          > Owszem ustalilismy.
          > Grozil mu wypadek, gdyby np. auto zgaslo gdy jechal z gory (czyli ejcal coraz s
          > yzbciej a nie coraz wolniej) a auto nie chcialo odpalic.
          >
          > Inna sprawa, ze moglby (ze "zgaszonym silnikiem") nadal nim hamowac. Ale np. w
          > luku na zakrecie, auto bez napedu, na luzie moze byc niestablilne na sliskim (w
          > odzie).
          >
          > Generalnie ustalilismy, ze co innego dotoczyc sie do swiatel na luzie (OK) a co
          > innego jezdzic na luzie (nie OK).

          Abstrahując od tego czy jazda na luzie jest bezpieczna, to na pewno jest ona oszczędna i spalanie spada ... o litr, może nawet dwa :)
          • samspade Re: Niespodzianka diesla 17.06.12, 11:09
            Jaką masz technikę jazdy? Rozpędzasz samochód do jakiejś prędkości wyrzucasz na luz, potem kiedy samochód zwolni znowu przyśpieszasz i tak w kółko? Przy jakiej prędkości wyrzucasz na luz a przy jakiej znowu przyśpieszasz?
            • misiaczek1281 Re: Niespodzianka diesla 17.06.12, 17:59
              samspade napisał:

              > Jaką masz technikę jazdy? Rozpędzasz samochód do jakiejś prędkości wyrzucasz na
              > luz, potem kiedy samochód zwolni znowu przyśpieszasz i tak w kółko? Przy jakie
              > j prędkości wyrzucasz na luz a przy jakiej znowu przyśpieszasz?

              Wszystko zależy od ukształtowania terenu...Z górki rozpędzam auto do 100 km/h i jadę sobie daleko - nawet 2 km na luzie...prędkość zmniejsza się w tym czasie ze 100 km/h do
              50-60 km/h :) Na odcinku 30 km robię tak 5 razy :) Razem 10 km na luzie co daje około
              10-20 % mniejsze spalanie :) Oczywiście mam opony napompowane troszkę więcej niż zwykle żeby opory toczenia były mniejsze :)
              • samspade Re: Niespodzianka diesla 18.06.12, 09:38
                Troll na forum, zawalidroga na drodze.
                • galtomone Re: Niespodzianka diesla 18.06.12, 09:51
                  ??? To do mnie ???
                  • samspade Re: Niespodzianka diesla 18.06.12, 09:57
                    Pisałem do pana M.
                    • galtomone Re: Niespodzianka diesla 18.06.12, 10:51
                      Spoko, zrozumialem po wylogowaniu.
                      Podziwiam Cie, ze ci sie chce.
                      Wieksza szanse ma nauczyc osla latac niz na rzeczowa dyskusje z M.
            • galtomone Re: Niespodzianka diesla 18.06.12, 09:51
              Mnie pytasz ???
              • samspade Re: Niespodzianka diesla 18.06.12, 09:59
                Pytałem się pana M o jego technikę jazdy, którą potrafi zmniejszyć spalanie o litr a nawet 2(jak sam twierdzi).
                • galtomone Re: Niespodzianka diesla 18.06.12, 10:52
                  Phi... tylko tyle?
                  Ja potrafie zmniejszyc spalanie o 100%!!!
                  Tylko potem mnie rece od pchania bola :-)
          • kocinos Re: Niespodzianka diesla 17.06.12, 17:38
            misiaczek1281 napisał:
            "... jest ona oszczędna ..."
            Najoszczędniej jest na holu ... przynajmniej dla holowanego ... dopóki nie dojedzie ... :)
            • galtomone Re: Niespodzianka diesla 17.06.12, 20:56
              Ewentualnie pchac mozna - tez tanio wychodzi i za dnia w miare bezpiecznie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka