miloven 16.08.12, 13:27 witam, nasłuchałem się troszkę o poprawkach lakiernicznych robionych przez importera, a niedługo odbieram swoją toyotę z salonu. Jak się przed tym przestrzec? Link Zgłoś Obserwuj wątek
nazimno Wlasnie sie przestrzegles. 16.08.12, 13:36 (chyba: "jak sie tego wystrzec") Zazadaj od salonu oswiadcznia na pismie, ze samochod nie byl poddawany zadnym zabiegom lakierniczym po opuszczeniu zakladu producenta. Link Zgłoś
gerv.azy Re: Wlasnie sie przestrzegles. 20.08.12, 12:42 Najlepiej zażądać pisemnego oświadczenia od salonu że nie było poprawek lakierniczych, a później jakiemuś rzeczoznawcy zapłacić za sprawdzenie oryginalności lakieru. Link Zgłoś
kontik_71 Re: odbieram auto z salonu 16.08.12, 13:38 Najgorsze co sie moze przytrafic to brak widocznych poprawek. W takim przypadku zawsze sie bedziesz zastanawial czy masz szczescie i auto nie bylo poprawiane, czy tez masz pecha a poprawka zostala tak dobrze zrobiona, ze jej nie widac :) Ciesz sie autem i nie wymyslaj powodow do psucia sobie humoru. Link Zgłoś
jamesonwhiskey Re: odbieram auto z salonu 16.08.12, 14:25 > Ciesz sie autem i nie wymyslaj powodow do psucia sobie humoru. rada co najmniej slaba chyba nie po to kupuje sie nowy salonowy zeby byl pokatnie lakierowany tez sie cieszysz jak kupisz mieso odswiezone stara sciera to ze troche zalatuje nie jest chyba powodem do psucia sobie humoru Link Zgłoś
kontik_71 Re: odbieram auto z salonu 16.08.12, 14:53 Jesli bedzie zle polakierowane to od razu to zauwazy i bedzie mogl zlozyc reklamacje. jesli bedzie to dobrze zrobione to tego zwyczajnie nie zauwazy. Ale niestety pozostanie mu "strach", ze auto bylo uszkodzone i on nic o tym nie wie. Link Zgłoś
maboo Re: odbieram auto z salonu 17.08.12, 11:01 Zdarza mi się asystować przy odbieraniu nowych samochodów z salonu i zawsze sprawdzam samochód miernikiem grubości lakieru. W trakcie pierwszych wizyt w salonie, gdy kupuje się samochód sygnalizuję, że przy odbiorze będziemy badać samochód miernikiem i że ogólnie chcemy go bardzo dokładnie sprawdzić - przypuszczam, że dzięki temu samochód jaki jest nam wydawany jest w pełni "zdrowym" egzemplarzem. Tym sposobem staram się uniknąć problemu polegającego na tym, że wykryłbym ingerencję lakiernika - i co wtedy? Autko już praktycznie sprzedane, zarejestrowane. Można wtedy bawić się w sądy, ale zdecydowanie wolę zapobiegać niż leczyć. Sytuacje gdy autko jest malowane zdarzają się... w jednych salonach częściej w innych wogóle, wszystko zależy od ekipy salonu i trochę od szczęścia. To że autka są malowane wiem na 100%, bo kiedyś pomagałem w wożeniu takich egzemplarzy do lakierni. Salony z których autka były wożone posiadały swoje lakiernie na miejscu, ale... ;-) lepiej zarysowany pojazd jak najszybciej wywieźć i reanimować po za salonem. Opisana metoda działania jest za pewne jedna z wielu, bo część pewnie maluje na miejscu, innym wogóle nie zdarzają się przycierki, itp. itd. Reasumując, kupujesz nowe, płacisz kupę kasy za komfort posiadania nowego samochodu. Weź kogoś kumatego w temacie z miernikiem i niech Ci przebada autko, tak dla świętego spokoju. Obejrzyj opony czy są z jednego rocznika i podobnych tygodni. PS. Znam jeden przypadek gdy dealer stracił autoryzację, bo klient na 3 dzień po wyjechaniu z salonu wjechał w tył innego pojazdu i z jego maski posypał się szpachel ;-) Dealer miał pecha, bo dodatkowo klientem był bardzo obrotny prawnik, który potrafił zająć się sprawą. Link Zgłoś
misiaczek1281 Re: odbieram auto z salonu 17.08.12, 12:42 maboo napisał: > Zdarza mi się asystować przy odbieraniu nowych samochodów z salonu i zawsze spr > awdzam samochód miernikiem grubości lakieru. W trakcie pierwszych wizyt w salon > ie, gdy kupuje się samochód sygnalizuję, że przy odbiorze będziemy badać samoch > ód miernikiem i że ogólnie chcemy go bardzo dokładnie sprawdzić - przypuszczam, > że dzięki temu samochód jaki jest nam wydawany jest w pełni "zdrowym" egzempla > rzem. Tym sposobem staram się uniknąć problemu polegającego na tym, że wykryłby > m ingerencję lakiernika - i co wtedy? Autko już praktycznie sprzedane, zarejest > rowane. Można wtedy bawić się w sądy, ale zdecydowanie wolę zapobiegać niż lecz > yć. > Reasumując, kupujesz nowe, płacisz kupę kasy za komfort posiadania nowego samoc > hodu. Weź kogoś kumatego w temacie z miernikiem i niech Ci przebada autko, tak > dla świętego spokoju. Obejrzyj opony czy są z jednego rocznika i podobnych tygo > dni. a po co sprawdzać nowe auto miernikiem lakieru? Przecież wszystkie używane to bite złomy a nówki są super ideał igła w stogu siana prosto z fabryki świeża pachnąca Hehe :) Jakbym kupił nówke i by się okazało że malowana to szlag by mnie trafił...walnąłbym się czołem w ściane z baranka 5 razy że dałem się tak wydymać i zapłaciłem tyle kasy za malowane auto i do tego stracę na wartości 30 tys.zł Buuuuhahhhaa Link Zgłoś
wujaszek_joe Re: odbieram auto z salonu 06.05.13, 13:59 > walnąłbym się czołem w ściane z baranka 5 razy najwyraźniej ten etap w życiu masz już za sobą Link Zgłoś
zgryzliwy1 Re: odbieram auto z salonu 07.05.13, 06:05 wujaszek_joe napisał: > > walnąłbym się czołem w ściane z baranka 5 razy > najwyraźniej ten etap w życiu masz już za sobą jemu i tak zadnej roznicy nie zrobi, czy walnie sie z baranka 5, 10, 100 razy, czy wcale sie nie walnie przeciez nie moze sobie uszkodzic czegos, czego i tak od urodzenie nie ma Link Zgłoś
iberia.pl Re: odbieram auto z salonu 09.05.13, 14:47 maboo napisał: > Zdarza mi się asystować przy odbieraniu nowych samochodów z salonu i zawsze spr > awdzam samochód miernikiem grubości lakieru. W trakcie pierwszych wizyt w salon > ie, gdy kupuje się samochód sygnalizuję, że przy odbiorze będziemy badać samoch > ód miernikiem i że ogólnie chcemy go bardzo dokładnie sprawdzić - przypuszczam, W takim razie mam pytanie: jaka grubosc lakieru powinna byc na poszczegolnych elementach nowego samochodu? Link Zgłoś
iberia.pl Re: odbieram auto z salonu 23.05.13, 09:33 iberia.pl napisała: > maboo napisał: > > > Zdarza mi się asystować przy odbieraniu nowych samochodów z salonu i zaws > ze spr > > awdzam samochód miernikiem grubości lakieru. W trakcie pierwszych wizyt w > salon > > ie, gdy kupuje się samochód sygnalizuję, że przy odbiorze będziemy badać > samoch > > ód miernikiem i że ogólnie chcemy go bardzo dokładnie sprawdzić - przypus > zczam, > > > W takim razie mam pytanie: jaka grubosc lakieru powinna byc na poszczegolnych e > lementach nowego samochodu? > UP, bo chcialabym sie dowiedziec cos o tym mierniku... Link Zgłoś
ineedonedolar Re: odbieram auto z salonu 17.08.12, 12:05 tez sie cieszysz jak kupisz mieso odswiezone stara sciera > to ze troche zalatuje nie jest chyba powodem do psucia sobie humoru zły przykład. żeby był adekwatny to powinno być: "też sie cieszysz jak kupisz mieso odswiezone stara sciera, które jednak nie zalatuje...... Ja osobiście o tym nie myślę. Jak kupię mięso i mi smakuje to nie zastanawiam się czy aby komuś nie upadło na ziemię i nie zostało podniesione starą ścierą. Link Zgłoś
jamesonwhiskey Re: odbieram auto z salonu 17.08.12, 12:49 > zły przykład. żeby był adekwatny to powinno być: "też sie cieszysz jak kupis > z mieso odswiezone stara sciera, które jednak nie zalatuje...... nie do konca zle wykonane lakierowanie moze skutkowac rdza smierdzace mieso moze zaskutkwac obstrukcja jedyna roznica to czas w ktorym to nastapi Link Zgłoś
misiaczek1281 Re: odbieram auto z salonu 17.08.12, 13:21 jamesonwhiskey napisał: > > zły przykład. żeby był adekwatny to powinno być: "też sie cieszysz jak > kupis > > z mieso odswiezone stara sciera, które jednak nie zalatuje..... > ]. > > > nie do konca > zle wykonane lakierowanie moze skutkowac rdza > smierdzace mieso moze zaskutkwac obstrukcja > jedyna roznica to czas w ktorym to nastapi Pytanie powinno brzmieć inaczej: ile zaoszczędzisz na nieświeżym mięsie? ODpowiedź: 30 zł ile zaoszczędzisz na nowym aucie kupując 4 latka? ODpowiedź: 30 tys.zł:) Link Zgłoś
nazimno Nie chce mi sie pisac wypracowan, link: 16.08.12, 14:33 kupujemysamochod.net/karoseria-z-make-upem/ Link Zgłoś
misiaczek1281 PO CO? 16.08.12, 14:50 ...więc po co kupować nowe auto skoro nie dość ze traci 50% wartości w 4 lata to jeszcze zdarzają się malowane nówki? Link Zgłoś
frequentflyer Re: PO CO? 16.08.12, 16:55 przecież tylko dzięki temu że ktoś czasem kupi nowy i po 4 latach sprzedaje za pół ceny, masz szansę na małowypierdzianego złoma. zniechęcając do kupna nowych strzelasz gola do własnej bramki, albo sobie w stopę. takie to trudne? Link Zgłoś
misiaczek1281 Re: Nie karm trolla n/t 16.08.12, 17:26 Nie wiesz co powiedzieć na moje argumenty to wyzywasz od trolli? :) Link Zgłoś
misiaczek1281 Re: PO CO? 16.08.12, 17:25 frequentflyer napisał: > przecież tylko dzięki temu że ktoś czasem kupi nowy i po 4 latach sprzedaje za > pół ceny, masz szansę na małowypierdzianego złoma. zniechęcając do kupna nowyc > h strzelasz gola do własnej bramki, albo sobie w stopę. takie to trudne? Nieprawda...Polaka nie stać na nowe więc w 80% kupuje używane...a jak braknie 4 latków to zawsze można z Niemiec sprowadzić :) Takie to trudne? Hehe :) Link Zgłoś
soner3 Re: PO CO? 16.08.12, 19:41 Ze tez ty qrwa pajacu nie masz dosc i tak smecisz od 2 lat przynajmniej Link Zgłoś
kontik_71 Re: PO CO? 16.08.12, 21:04 Jak dlugo bedzie karmiony, tak dlugo nie zniknie. Trolle tak maja, ze zeruja na chetnych, ktorzy z nimi "dyskutuja" Link Zgłoś
misiaczek1281 Re: PO CO? 16.08.12, 22:16 soner3 napisał: > Ze tez ty qrwa pajacu nie masz dosc i tak smecisz od 2 lat przynajmniej > > zazdrościsz że mam jaja co? :) Hehe Link Zgłoś
soner3 Re: PO CO? 17.08.12, 09:23 misiaczek1281 napisał: zazdrościsz że mam jaja co? :) Hehe Link Zgłoś
misiaczek1281 Re: PO CO? 17.08.12, 09:51 soner3 napisał: > misiaczek1281 napisał: > zazdrościsz że mam jaja co? :) Hehe zamiast mozgu , czego tu zazdroscic Nie zamiast tylko obok Hehe :) Popularności zazdrościć synku...popularności :) Link Zgłoś
klemens1 Re: PO CO? 17.08.12, 10:42 > Popularności zazdrościć synku...popularności Lepiej być niepopularnym, niż popularnym głupkiem. Przy pewnych skrzywieniach osobowości preferencje te są odwrócone. Link Zgłoś
misiaczek1281 Re: PO CO? 17.08.12, 12:25 klemens1 napisał: > > Popularności zazdrościć synku...popularności > > Lepiej być niepopularnym, niż popularnym głupkiem. Przy pewnych skrzywieniach o > sobowości preferencje te są odwrócone. > a jeszcze lepiej być kulturalnym człowiekiem...i nie wyzywać od głupków :) Link Zgłoś
klemens1 Re: PO CO? 17.08.12, 13:13 > > Lepiej być niepopularnym, niż popularnym głupkiem. Przy pewnych skrzywien > iach o > > sobowości preferencje te są odwrócone. > > > a jeszcze lepiej być kulturalnym człowiekiem...i nie wyzywać od głupków :) Stwierdzenie faktu to nie wyzywanie. Poza tym - skoncentruj się raczej na swoim problemie niedowartościowania, niedostatki intelektu przy tym to niewielka wada. Link Zgłoś
misiaczek1281 Re: PO CO? 17.08.12, 13:20 klemens1 napisał: > > > Lepiej być niepopularnym, niż popularnym głupkiem. Przy pewnych skr > zywien > > iach o > > > sobowości preferencje te są odwrócone. > > > > > a jeszcze lepiej być kulturalnym człowiekiem...i nie wyzywać od głupków : > ) > > Stwierdzenie faktu to nie wyzywanie. Poza tym - skoncentruj się raczej na swoim > problemie niedowartościowania, niedostatki intelektu przy tym to niewielka wad > a. > Nazwanie kogoś głupkiem to wyzywanie i obrażanie ! :) Link Zgłoś
klemens1 Re: PO CO? 17.08.12, 13:32 > Nazwanie kogoś głupkiem to wyzywanie i obrażanie ! :) Chyba że ten ktoś dąży usilnie żeby go tak nazywać. Oto definicja, głupku: Zniesławienie, pomówienie, obmówienie, oszczerstwo – występek polegający na pomówieniu innej osoby, grupy osób, instytucji, osoby prawnej lub jednostki organizacyjnej nie mającej osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności. (...) nie popełnia przestępstwa zniesławienia, kto publicznie podnosi lub rozgłasza prawdziwy zarzut, który służy obronie społecznie uzasadnionego interesu Link Zgłoś
misiaczek1281 Re: PO CO? 17.08.12, 14:04 klemens1 napisał: > > Nazwanie kogoś głupkiem to wyzywanie i obrażanie ! :) > > Chyba że ten ktoś dąży usilnie żeby go tak nazywać. > Oto definicja, głupku: > > Zniesławienie, pomówienie, obmówienie, oszczerstwo – występek polegają > cy na pomówieniu innej osoby, grupy osób, instytucji, osoby prawnej lub jednost > ki organizacyjnej nie mającej osobowości prawnej o takie postępowanie lub właśc > iwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufani > a potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności. (...) > nie popełnia przestępstwa zniesławienia, kto publicznie podnosi lub rozgłasz > a prawdziwy zarzut, który służy obronie społecznie uzasadnionego interesu > Wyzywanie od głupich to nie kwestia prawa tylko obyczajów i kultury osobistej :) Link Zgłoś
klemens1 Re: PO CO? 17.08.12, 14:17 > Wyzywanie od głupich to nie kwestia prawa tylko obyczajów i kultury osobistej Stwierdzanie prawdy świadczy jak najbardziej o kulturze osobistej. Link Zgłoś
misiaczek1281 Re: PO CO? 17.08.12, 14:48 klemens1 napisał: > > Wyzywanie od głupich to nie kwestia prawa tylko obyczajów i kultury osobi > stej > > Stwierdzanie prawdy świadczy jak najbardziej o kulturze osobistej. > jeśli ta prawda jest obraźliwa to już nie ! Link Zgłoś
klemens1 Re: PO CO? 17.08.12, 15:00 > > Stwierdzanie prawdy świadczy jak najbardziej o kulturze osobistej. > > > > jeśli ta prawda jest obraźliwa to już nie ! Chyba że ta prawda wynika z uporczywego zachowania tego którego dotyczy. Link Zgłoś
misiaczek1281 Re: PO CO? 17.08.12, 19:16 klemens1 napisał: > > > Stwierdzanie prawdy świadczy jak najbardziej o kulturze osobistej. > > > > > > > jeśli ta prawda jest obraźliwa to już nie ! > > Chyba że ta prawda wynika z uporczywego zachowania tego którego dotyczy. > Nic nie usprawiedliwia wyzywania ludzi...to świadczy o wyzywającym:) Link Zgłoś
klemens1 Re: PO CO? 17.08.12, 22:59 > Nic nie usprawiedliwia wyzywania ludzi...to świadczy o wyzywającym Usprawiedliwia permanentne zachowywanie się wyzywanego zgodnie z tym jak jest wyzywany. Wtedy to nie jest już wyzywanie, lecz zwyczajne stwierdzenie ogólnie znanego faktu. Link Zgłoś
misiaczek1281 Re: PO CO? 18.08.12, 10:04 klemens1 napisał: > > Nic nie usprawiedliwia wyzywania ludzi...to świadczy o wyzywającym > > Usprawiedliwia permanentne zachowywanie się wyzywanego zgodnie z tym jak jest w > yzywany. Wtedy to nie jest już wyzywanie, lecz zwyczajne stwierdzenie ogólnie z > nanego faktu. > To nie sa fakty...to są twoje tezy i domysły :) Wyzywanie to obrażanie...Żadne twoje wypociny tego ie zmienią...a jak ktoś dał się sprowokować to znaczy że jest podatny na sugestie. Link Zgłoś
klemens1 Re: PO CO? 20.08.12, 11:01 > To nie sa fakty...to są twoje tezy i domysły To są fakty - wystarczy poczytać co piszesz. Nie trzeba naprawdę wielkiej inteligencji, żeby z kilku twoich dowolnych postów wywnioskować że jesteś niezbyt bystrym osobnikiem z chorobliwą potrzebą bycia zauważonym. Zapodaj teraz jakiś ze swoich "ciętych argumentów". I nie zapomnij swojego tekstu wyboldować, bo a nuż ktoś nie zauważy i nie doceni geniuszu który łaskawie przelewasz poprzez klawiaturę i sieć na to pełne zazdrośników forum. Link Zgłoś
ryszardkk51 Re: PO CO? 21.08.12, 08:30 Walczysz z wiatrakami stary. Zostaw Pana w spokoju (piszę Pana, by się nie obraził, że Go wyzywam :)). Link Zgłoś
carfan Re: PO CO? 16.08.12, 21:48 Ja kupiłem nowy... bo taki miałem kaprys po kilku używanych. Link Zgłoś
misiaczek1281 Re: PO CO? 16.08.12, 22:12 carfan napisał: > Ja kupiłem nowy... bo taki miałem kaprys po kilku używanych. a ja kupiłem używany ale nowszy model :) Polo IV :) a nie przepłacac za nowe które straci na wartości 50% :) Link Zgłoś
ulubiony19 Re: PO CO? 16.08.12, 22:18 Misiaczek, zajebisty towar masz. Pochwal się jeszcze, jak to go w tym pojemnym i foremnym kufrze Polo po wsi rozwozisz. Autorze wątku, jak masz obawy, że diler cię wyrucha, to weź rzeczoznawcę. Po prostu na poważnie, a nie jakieś trele w morele. Link Zgłoś
galtomone Re: PO CO? 16.08.12, 22:38 Dokladnie tak - kupuj z rzeczoznawca. Co Ci dadza rady na forum... jak nie masz oka/doswiadczenia a dealer bedzie z mniej uczciwych/bedziesz miec zwyklego pecha to wcisna Ci co beda chcieli. A niestety prawda jest taka, ze sporo ASO dalej dziala troche jak komis Zenka co kazda ciemnote wcisnie klientowi bo zysk liczy sie dzis a firme buduje sie na teraz a nie na lata. Bo jak budowac na ata jak sie ma tupy w szafie i nie wiadomo kiedy przyjda i zamkna. Niesety sporo firm (nie tylko ASO0 wciaz tak dziala :-( Link Zgłoś
soner3 Re: PO CO? 17.08.12, 09:29 ulubiony19 napisał: Autorze wątku, jak masz obawy, że diler cię wyrucha, to weź rzeczoznawcę --------- Jeszcze jest ryzyko ze rzeczoznawca bedzie znajomym dilera wobec czego moze nas wyruchac na dwie manki . Warto jeszcze dodatkowo wynajac : prawnika , notariusza i bieglego sadowego Link Zgłoś
kontik_71 Re: PO CO? 17.08.12, 09:46 W sumie to profilaktycznie mozna zlozyc zawiadomienie o mozliwosci popelnienia przestepstwa przez dealera i przy okazji skierowac prywatny akt oskarzenia :) Link Zgłoś
galtomone Re: PO CO? 17.08.12, 12:04 Ewentualnie wziac na odbior auta kilku dresow... jak przy 5 polamanym palcu sprzedawca nadal bedzie twierdzil ze auto jest igla... topewnie mowi racje... dla pewnosci zawsze mozna polamac pozostale palce. Dodatkowo zagrozilbym spaleniem domu i zjedzeniem psa jesli za kilka lat kupujacy od Ciebie auto bedzie twierdzil, ze auto jest malowane ;-) Link Zgłoś
misiaczek1281 Re: PO CO? 17.08.12, 09:53 ulubiony19 napisał: > Misiaczek, zajebisty towar masz. Pochwal się jeszcze, jak to go w tym pojemnym > i foremnym kufrze Polo po wsi rozwozisz. > Autorze wątku, jak masz obawy, że diler cię wyrucha, to weź rzeczoznawcę. Po pr > ostu na poważnie, a nie jakieś trele w morele. Jestem z miasta a nie ze wsi :) Diler kojarzy mi się z innym towarem nie autem:) Co z tego że weźmiesz rzeczoznawcę? On Ci nie powie tego co ja że nówka straci na wartości 50% w 3 lata :) Hehe :) Link Zgłoś
zgryzliwy1 Re: PO CO? 17.08.12, 03:32 misiaczek1281 napisał: > ...więc po co kupować nowe auto skoro nie dość ze traci 50% wartości w 4 lat > a to jeszcze zdarzają się malowane nówki? a cwany misiu pysiu odczekuje 4 lata i dopiero kupuje przez ten czas bite i malowane auto samo ......przywroci sie do stanu fabrycznego, oczywiscie tylko to ktore misiek kupil qvra ale zj.eb uuuhahahahahaha Link Zgłoś
misiaczek1281 Re: PO CO? 17.08.12, 09:50 zgryzliwy1 napisał: > misiaczek1281 napisał: > > > ...więc po co kupować nowe auto skoro nie dość ze traci 50% wartości w > 4 lat > > a to jeszcze zdarzają się malowane nówki? > > a cwany misiu pysiu odczekuje 4 lata i dopiero kupuje > przez ten czas bite i malowane auto samo ......przywroci sie do stanu fabryczne > go, oczywiscie tylko to ktore misiek kupil > > qvra ale zj.eb > uuuhahahahahaha > > ja kupuje nie bite :) Link Zgłoś
klemens1 Re: odbieram auto z salonu 17.08.12, 10:39 Dobrze że kupujesz nowe - jeżeli nie będziesz go sprzedawał po 3-4 latach, to finansowo może ci się opłacić bardziej niż kupno używanego. Ja też kupuję tylko nowe, używane to najczęściej złom - albo zajeżdżony, albo wyklepany, albo jedno i drugie - czyli może się okazać że po kupnie używanego traci on w pierwszym dniu 50% wartości. Co do sprawdzenia - myślę że czujnik grubości lakieru powinien wystarczyć. Link Zgłoś
czujny_obywatel Re: odbieram auto z salonu 17.08.12, 11:56 Do autora zapytania. Oczywiście jak się nie znasz, to na odbiór samochodu weź np. z PZMotu (Polskiego Związku Motorowego) rzeczoznawcę, eksperta. Będzie to Cie kosztowało najwyżej kilkaset złotych, ale fachowiec sprawdzi Ci rzetelnie Twój wóz. Nie wiem czy oglądasz taki program na TVN Turbo - TurboKamerę. Tam pokazują jakie teraz straszne wały robią przy wydawaniu nowych samochodów. Samochody są malowane, szpachlowane, picowane, nie wiem czy dilerzy kupują na Zachodzie jakieś wraki i podpicowują, czy jakieś trupy po szkodach transportowych biorą za pół ceny i przerabiają na nówki nieśmiganie. Wymieniają części nowe na używane lub zużyte - np. turbiny, opony czy alufelgi lepsze na gorsze. Dobrze radzę, weź rzeczoznawce, on Ci wszystko posprawdza fachowym okiem i różnymi miernikami. Będziesz miał Święty Spokój i pewność (może na 99%) dobrego NOWEGO samochodu. ps. Do Administracji Forum, prośba. Zróbcie coś z tym trollem misiaczkiem, bo to już przestaje być śmieszne. U niego występują już jakieś mocne symptomy chorobowe, facet pisze całe elaboraty bez najmniejszego sensu, rozbijając ciekawe wątki nic nie wnoszącymi wstawkami o używanych samochodach. Kiedyś było to nawet śmieszne, teraz jest głupie, meczące, nudne i przeszkadzające czytać poszczególne posty. Nie dość, że troll to jeszcze dywersant. Link Zgłoś
misiaczek1281 Re: odbieram auto z salonu 17.08.12, 12:31 czujny_obywatel napisała: > Nie wiem czy oglądasz taki program na TVN Turbo - TurboKamerę. Tam pokazują jak > ie teraz straszne wały robią przy wydawaniu nowych samochodów. Samochody są mal > owane, szpachlowane, picowane, nie wiem czy dilerzy kupują na Zachodzie jakieś > wraki i podpicowują, czy jakieś trupy po szkodach transportowych biorą za pół c > eny i przerabiają na nówki nieśmiganie. Wymieniają części nowe na używane lub z > użyte - np. turbiny, opony czy alufelgi lepsze na gorsze. > > Dobrze radzę, weź rzeczoznawce, on Ci wszystko posprawdza fachowym okiem i różn > ymi miernikami. Będziesz miał Święty Spokój i pewność (może na 99%) dobrego NOW > EGO samochodu. > > ps. > > Do Administracji Forum, prośba. Zróbcie coś z tym trollem misiaczkiem, bo to > już przestaje być śmieszne. U niego występują już jakieś mocne symptomy chorob > owe, facet pisze całe elaboraty bez najmniejszego sensu, rozbijając ciekawe wąt > ki nic nie wnoszącymi wstawkami o używanych samochodach. Kiedyś było to nawet ś > mieszne, teraz jest głupie, meczące, nudne i przeszkadzające czytać poszczególn > e posty. Nie dość, że troll to jeszcze dywersant. > Cóż...ja przynajmniej nikogo nie wyzywam od idiotów i nie bluźnię słowami na "k" jak inni :) A to że mam oryginalne poglądy to moja sprawa... prawda w oczka kole? :) Link Zgłoś
czujny_obywatel Re: odbieram auto z salonu 17.08.12, 12:43 Ja tam tez nikogo nie wyzywam. Uważam, ze za wyzywanie innych powinien być ban. Generalnie chodzi o nachalność, wstawianie całych partii kłótni itp. Wyobraź sobie, że ja nawet podzielam dużą część Twoich poglądów, też uważam, ze dobra używka będzie lepsza od obecnych sypiących się od nowości jednorazówek (zwłaszcza spod znaku VW) z różnymi tsi, turbinkami, kompresorami i innym badziewnym guanem itp itd. Nie można jednak przeginać w żadną stronę, bo przegięcia niszczą nawet słuszne wartości i poglądy. Link Zgłoś
misiaczek1281 Re: odbieram auto z salonu 17.08.12, 12:49 czujny_obywatel napisała: > Ja tam tez nikogo nie wyzywam. Uważam, ze za wyzywanie innych powinien być ban. > Generalnie chodzi o nachalność, wstawianie całych partii kłótni itp. Wyobraź s > obie, że ja nawet podzielam dużą część Twoich poglądów, też uważam, ze dobra uż > ywka będzie lepsza od obecnych sypiących się od nowości jednorazówek (zwłaszcza > spod znaku VW) z różnymi tsi, turbinkami, kompresorami i innym badziewnym guan > em itp itd. Nie można jednak przeginać w żadną stronę, bo przegięcia niszczą na > wet słuszne wartości i poglądy. Cieszę się ze podzielasz moje argumenty o TSI, turbinach itp. :) Każdy ma inny styl pisania...Przyznaję że mój styl jest nieco kontrowersyjny , ale myślę że nie przekraczam pewnych granic dobrych obyczajów ...a przy tym wzbudzam emocje tak potrzebne do rozwoju ciekawych dyskusji :) Bez emocji nie ma forum :) Inni wyzywają mnie od psychicznych, od trolli, od głupków a ja nikogo w ten sposób nie obrażam...Więc to raczej im należy dać owego bana :) Link Zgłoś
misiaczek1281 Re: odbieram auto z salonu 17.08.12, 12:27 klemens1 napisał: > Dobrze że kupujesz nowe - jeżeli nie będziesz go sprzedawał po 3-4 latach, to f > inansowo może ci się opłacić bardziej niż kupno używanego. > Ja też kupuję tylko nowe, używane to najczęściej złom - albo zajeżdżony, albo w > yklepany, albo jedno i drugie - czyli może się okazać że po kupnie używanego tr > aci on w pierwszym dniu 50% wartości. > > Co do sprawdzenia - myślę że czujnik grubości lakieru powinien wystarczyć. > Czujnikiem chcesz mierzyć nowe auto? Po co? Przecież jak powiedziałeś tylko używane są zajeżdżonymi trupami :) Link Zgłoś
misiaczek1281 z baranka :) 17.08.12, 12:43 Jakbym kupił nówke i by się okazało że była malowana to szlag by mnie trafił...walnąłbym się czołem w ściane z baranka 5 razy że dałem się tak wydymać i zapłaciłem tyle kasy za malowane auto i do tego stracę na wartości 30 tys.zł w 3 lata Buuuuhahhhaa Link Zgłoś
klemens1 Re: z baranka :) 17.08.12, 13:27 > Jakbym kupił nówke i by się okazało że była malowana to szlag by mnie trafił > ...walnąłbym się czołem w ściane z baranka 5 razy że dałem się tak wydymać i za > płaciłem tyle kasy za malowane auto i do tego stracę na wartości 30 tys.zł w 3 > lata Mam nadzieję, że gdy kupisz używany za 15 tys. i po tygodniu okaże się że jest tak zespawany, że wart jest 3 tys., to walniesz się z baranka 50 razy że dałeś się tak wydymać i że twoje auto straciło w tydzień 12 tys. > Buuuuhahhhaa Nie inaczej. Link Zgłoś
misiaczek1281 Re: z baranka :) 17.08.12, 13:34 klemens1 napisał: > > Jakbym kupił nówke i by się okazało że była malowana to szlag by mnie tra > fił > > ...walnąłbym się czołem w ściane z baranka 5 razy że dałem się tak wydyma > ć i za > > płaciłem tyle kasy za malowane auto i do tego stracę na wartości 30 tys.z > ł w 3 > > lata > > Mam nadzieję, że gdy kupisz używany za 15 tys. i po tygodniu okaże się że jest > tak zespawany, że wart jest 3 tys., to walniesz się z baranka 50 razy że dałeś > się tak wydymać i że twoje auto straciło w tydzień 12 tys. > > > Buuuuhahhhaa > > Nie inaczej. > Nie ! Gdy okaże się że moje Polo jest pospawane to walnę baranka tylko raz :) Bo kosztowało 15 tys.zł :) a ghdybym utopił w nówke aż 60 tys.zł to musiałbym walnąć baranka co najmniej 4 razy bo 15 000 zł x 4 = 60 tys.zł .... 4 baranki to by mnie głowa bolała pół roku :) 4 razy mniejszy ból głowy :) Buuuuuuuhahahahahaha :) Link Zgłoś
klemens1 Re: z baranka :) 17.08.12, 13:39 > Gdy okaże się że moje Polo jest pospawane to walnę baranka tylko raz : > ) > Bo kosztowało 15 tys.zł :) a ghdybym utopił w nówke aż 60 tys.zł to musiałbym w > alnąć baranka co najmniej 4 razy bo 15 000 zł x 4 = 60 tys.zł .... Tylko że na polo tracisz 12 tys., a na nówce kilka tys. w tydzień gdy okaże się że polo było pospawane, a nówka lekko wgięta. Poza tym przy nówce te kilka tys. po kilku latach nie będzie miało znaczenia, bo i tak pewnie już gdzieś się utłucze. Czyli ty tracisz 12 tys. i nie masz jak jeździć, a w przypadku nówki utraty nie ma praktycznie żadnej. Jeszcze raz przelicz ile baranków walniesz - te rachunki są na tyle proste, że prawdopodobnie podołasz. Link Zgłoś
misiaczek1281 Re: z baranka :) 17.08.12, 14:08 klemens1 napisał: > > Gdy okaże się że moje Polo jest pospawane to walnę baranka tylko raz : > > ) > > Bo kosztowało 15 tys.zł :) a ghdybym utopił w nówke aż 60 tys.zł to musia > łbym w > > alnąć baranka co najmniej 4 razy bo 15 000 zł x 4 = 60 tys.zł .... > > Tylko że na polo tracisz 12 tys., a na nówce kilka tys. w tydzień gdy okaże się > że polo było pospawane, a nówka lekko wgięta. Poza tym przy nówce te kilka tys > . po kilku latach nie będzie miało znaczenia, bo i tak pewnie już gdzieś się ut > łucze. > Czyli ty tracisz 12 tys. i nie masz jak jeździć, a w przypadku nówki utraty nie > ma praktycznie żadnej. > Jeszcze raz przelicz ile baranków walniesz - te rachunki są na tyle proste, że > prawdopodobnie podołasz. > Przy nówce nie ma żadnej utraty wartości? Znaczy że czas się zatrzyma ? :) Nie martw się...Nówka za 20 lat będzie zabytkiem i jej wartość będzie rosła :) Hehe Link Zgłoś
klemens1 Re: z baranka :) 17.08.12, 14:19 > > Czyli ty tracisz 12 tys. i nie masz jak jeździć, a w przypadku nówki utra > ty nie > > ma praktycznie żadnej. > > Jeszcze raz przelicz ile baranków walniesz - te rachunki są na tyle prost > e, że > > prawdopodobnie podołasz. > > > Przy nówce nie ma żadnej utraty wartości? Znaczy że czas się zatrzyma ? :) > Nie martw się...Nówka za 20 lat będzie zabytkiem i jej wartość będzie rosła :) > Hehe Ty naprawdę jesteś "rozumny inaczej". Przecież piszemy o utracie wartości w związku z uszkodzoną nówką/używanym. Link Zgłoś
misiaczek1281 Re: z baranka :) 17.08.12, 14:49 klemens1 napisał: > > Przy nówce nie ma żadnej utraty wartości? Znaczy że czas się zatrzyma ? : > ) > > Nie martw się...Nówka za 20 lat będzie zabytkiem i jej wartość będzie ros > ła :) > > Hehe > > Ty naprawdę jesteś "rozumny inaczej". Przecież piszemy o utracie wartości w zwi > ązku z uszkodzoną nówką/używanym. > > Sam się wkręcasz:) Jak nówkę uszkodzę to jeszcze bardziej straci na wartości bo jest powypadkowa hehe :) Link Zgłoś
klemens1 Re: odbieram auto z salonu 17.08.12, 13:18 > Czujnikiem chcesz mierzyć nowe auto? Po co? Przecież jak powiedziałeś tylko > używane są zajeżdżonymi trupami Na pewno nie po to żeby sprawdzić czy jest zajeżdżonym trupem. Link Zgłoś
misiaczek1281 Re: odbieram auto z salonu 17.08.12, 13:23 klemens1 napisał: > > Czujnikiem chcesz mierzyć nowe auto? Po co? Przecież jak powiedziałeś tyl > ko > > używane są zajeżdżonymi trupami > > Na pewno nie po to żeby sprawdzić czy jest zajeżdżonym trupem. > a po co ? Po to żeby sprawdzić czy było całe malowane dwa razy bo miało dzwona jak stąd do Krakowa? Hehe :) Link Zgłoś
misiaczek1281 Re: odbieram auto z salonu 17.08.12, 13:29 Miernik lakieru nic ci nie powie jeśli auto zostało pomalowane w całości...wtedy warstwa lakieru byłaby wszędzie taka sama :) Ale nie martw się...jak pokażesz sąsiadowi fakturę zakupu to Ci uwierzy że masz prawdziwą nówkę igłę z salonu i w oczka go to zaboli bo przecież o to chodzi gdy się kupuje nowe auto żeby sąsiada zabolało i poczuł zazdrość w sercu nie? a to że straci 30 tys.zł po 3 latach? cóż...życie kosztuje :) Hehe :) Link Zgłoś
klemens1 Re: odbieram auto z salonu 17.08.12, 13:34 > a po co ? Po to żeby sprawdzić czy było całe malowane dwa razy bo miało dzwo > na jak stąd do Krakowa? Nie wiem czy jak stąd do Krakowa, bo nie określiłeś skąd. Ale generalnie właśnie po to. Link Zgłoś
misiaczek1281 Re: odbieram auto z salonu 17.08.12, 14:10 klemens1 napisał: > > a po co ? Po to żeby sprawdzić czy było całe malowane dwa razy bo miało d > zwo > > na jak stąd do Krakowa? > > Nie wiem czy jak stąd do Krakowa, bo nie określiłeś skąd. > Ale generalnie właśnie po to. To po co kupować nowe? Lepiej używane bo dużo taniej (aż 30 tys.zł) i też gwarancji nie ma :) > Link Zgłoś
klemens1 Re: odbieram auto z salonu 17.08.12, 14:21 > To po co kupować nowe? Lepiej używane bo dużo taniej (aż 30 tys.zł) i też g > warancji nie ma :) Żeby się nie okazało że używany jest pospawany i 12 tys. traci się w ciągu tygodnia. Już o to pytałeś. Link Zgłoś
misiaczek1281 Re: odbieram auto z salonu 17.08.12, 14:51 klemens1 napisał: > > To po co kupować nowe? Lepiej używane bo dużo taniej (aż 30 tys.zł) i też > g > > warancji nie ma :) > > Żeby się nie okazało że używany jest pospawany i 12 tys. traci się w ciągu tygo > dnia. Już o to pytałeś. > Jeśli używany traci 12 tys.zł w ciągu tygodnia to nówka 20 tys.zł w ciągu tygodnia:) skoro cena wysoka to jest co tracić nie? Hehe :) Link Zgłoś
klemens1 Re: odbieram auto z salonu 17.08.12, 14:58 > Jeśli używany traci 12 tys.zł w ciągu tygodnia to nówka 20 tys.zł w ciągu ty > godnia:) skoro cena wysoka to jest co tracić nie? Hehe :) Nie. Jeżeli nówka ma wgniecenie, a używany jest zespawany z 3 innych, to nówka traci kilka tys. (co nie ma znaczenia, bo po kilku latach i tak się obdrapie), a używany może stracić całą swoją wartość. Już ci o tym pisałem. Link Zgłoś
organista_pl Re: odbieram auto z salonu 17.08.12, 18:05 Poprawki lakiernicze to normalna rzecz w kazdej fabryce produkującej samochody , sa do tego specjalne stanowiska więc pewności ze nie było poprawiane nie masz nigdy chyba ze jesteś kierownikiem i możesz sobie kontrolowac produkcje swojego auta na lini montazowej Link Zgłoś
misiaczek1281 Re: odbieram auto z salonu 17.08.12, 19:20 organista_pl napisała: > Poprawki lakiernicze to normalna rzecz w kazdej fabryce produkującej samochody > , sa do tego specjalne stanowiska więc pewności ze nie było poprawiane nie masz > nigdy chyba ze jesteś kierownikiem i możesz sobie kontrolowac produkcje swojeg > o auta na lini montazowej No właśnie....lepiej nie kupuj nówki bo to jedna wielka niewiadoma ...a autko używane było już testowane na drodze i jest to sprawdzony model a nie nowy model czyli kot w worku :) Link Zgłoś
misiaczek1281 Re: odbieram auto z salonu 17.08.12, 19:18 klemens1 napisał: > > Jeśli używany traci 12 tys.zł w ciągu tygodnia to nówka 20 tys.zł w ciągu > ty > > godnia:) skoro cena wysoka to jest co tracić nie? Hehe :) > > Nie. Jeżeli nówka ma wgniecenie, a używany jest zespawany z 3 innych, to nówka > traci kilka tys. (co nie ma znaczenia, bo po kilku latach i tak się obdrapie), > a używany może stracić całą swoją wartość. Już ci o tym pisałem. > a jeśli zarówno nówka jak i używany są bez wypadku to które więcej traci ? Nówka....i to 3 razy więcej Hehe :) Link Zgłoś
klemens1 Re: odbieram auto z salonu 17.08.12, 23:00 > a jeśli zarówno nówka jak i używany są bez wypadku to które więcej traci ? Prawdopodobieństwo znalezienia używanego bez wypadku jest na tyle niewielkie, że statystycznie na X zakupów nówka traci mniej. Link Zgłoś
zgryzliwy1 Re: odbieram auto z salonu 18.08.12, 00:59 klemens1 napisał: > > a jeśli zarówno nówka jak i używany są bez wypadku to które więcej traci > ? > Prawdopodobieństwo znalezienia używanego bez wypadku jest na tyle niewielkie, ż > e statystycznie na X zakupów nówka traci mniej. miska przeciez nie obejmuja zadne statystyki (moze nawet nie wie czym sie to je) on ze wzgledu na rozum, jest poza wszelkimi statystykami Link Zgłoś
klemens1 Re: odbieram auto z salonu 20.08.12, 11:04 To fakt, z różnymi tu dyskutowałem, ale przynajmniej coś kojarzyli. Ten jedyne co potrafi, to "nówka traci 50% w 4 lata" - i uważa to za tak genialne że czuje potrzebę tłumaczenia tego na każdym kroku. Link Zgłoś
misiaczek1281 Re: odbieram auto z salonu 18.08.12, 10:09 klemens1 napisał: > > a jeśli zarówno nówka jak i używany są bez wypadku to które więcej traci > ? > > Prawdopodobieństwo znalezienia używanego bez wypadku jest na tyle niewielkie, ż > e statystycznie na X zakupów nówka traci mniej. > > Statystycznie? Jeśli mój sąsiad bije psa dwa razy dziennie a ja nie biję go wcale to statystycznie bijemy go raz dziennie :) Oto czym jest statystyka :) hehe Faktycznie trudno znaleźć używane auto bez wypadku...Nachodziłem się ze znajomym mechanikiem za autem dwa miesiące...i w końcu BINGO :) Znalazłem Polo z 2004 r. bez dzwona za 15 tys.zł:) Było warto szukać miesiącami :) Link Zgłoś
czujny_obywatel Re: odbieram auto z salonu 18.08.12, 15:36 Jak można było tak ciekawy temat zniszczyć. Misiaczek wstydź się. Forum to nie czat, po jaka cholerę wklejać całe posty, na które się odpowiada, wystarczy napisać kilka słów więcej, a nie pisać kilka słów odpowiedzi pod 20 centymetrami tekstu na który się odpowiada. Link Zgłoś
only_the_godfather Re: odbieram auto z salonu 18.08.12, 17:02 misiaczek powiedz ile przez 10 lat razy zmieniałeś samochód? Ja kupiłem jeden nowy i jeżdżę nim 9 lat i nie mam zamiaru sprzedawać bo po co skoro auto się nie psuje, znam je od podszewki i dbam o nie? Żeby kupić grata w którym będę musiał uwierzyć sprzedającemu że dbał o nie? Używane auto mogę tylko kupić od dobrego znajomego lub rodziny gdy znam auto i wiem jak ktoś o niego dbał. Link Zgłoś
misiaczek1281 Re: odbieram auto z salonu 19.08.12, 10:33 only_the_godfather napisał: > misiaczek powiedz ile przez 10 lat razy zmieniałeś samochód? > Ja kupiłem jeden nowy i jeżdżę nim 9 lat i nie mam zamiaru sprzedawać bo po co > skoro auto się nie psuje, znam je od podszewki i dbam o nie? Żeby kupić grata w > którym będę musiał uwierzyć sprzedającemu że dbał o nie? Używane auto mogę tyl > ko kupić od dobrego znajomego lub rodziny gdy znam auto i wiem jak ktoś o niego > dbał. Można też od rodziny ... byle nie z salonu bo przepłacone Hehe :) Link Zgłoś
only_the_godfather Re: odbieram auto z salonu 19.08.12, 11:27 Mistrzem manipulacji to fakt jesteś. Ale dalej nie odpowiedziałeś na moje pytanie ile razy zmieniłeś to swoje Polo w ciągu 10 lat? Link Zgłoś
zgryzliwy1 Re: odbieram auto z salonu 19.08.12, 04:42 misiaczek1281 napisał: > Statystycznie? Jeśli mój sąsiad bije psa dwa razy dziennie a ja nie biję go wcale > to statystycznie bijemy go raz dziennie :) Oto czym jest statystyka :) hehe no i co z tego durniu ? stwierdziles fakt (statystyczny) i sie z tego cieszysz jak maly Kazio po duzym piwku rownie dobrze mogles napisac ze : 2+2=4 oto czym jest arytmetyka uuuhahahahahaha Link Zgłoś
klemens1 Re: odbieram auto z salonu 20.08.12, 11:09 > Statystycznie? Jeśli mój sąsiad bije psa dwa razy dziennie a ja nie biję go wca > le to statystycznie bijemy go raz dziennie :) Oto czym jest statystyka :) Jeżeli na 50 zakupionych używek 2 są niezajeżdżone i bezwypadkowe, to statystycznie raz na 25 przypadków kupi się dobrą używkę. Oto czym jest statystyka. W temacie powypadkowości nowego i używanego masz jeszcze coś do powiedzenia? Link Zgłoś
miloven Re: odbieram auto z salonu 21.08.12, 12:03 Witam, Podjęta dyskusja mnie przeraża, bo zeszła na psy. A ja chciałnym rzeczowo. Poszperałem trochę i trafiłem na usługę której szukałem. Jest tego trochę, ale ja wziąłem autoconcierge.eu Zapłaicłem 200 pln ale wiem na czym stoję. reszta do negocjjaci :) Może miałem szczęscie? , a chłopaki z autoconcierge na papierosku powiedzieli mi jakie wałki odchodzą i to w salonach aut top premium, a ludzie o tym nie wiedzą, i wierzą handlowcowi z salonu bo jest ładnie ubrany, bo to twój najlepszy doradca, przyjaciel prawie... ppozdr Link Zgłoś
czujny_obywatel Re: odbieram auto z salonu 21.08.12, 12:19 miloven, Ja też jestem przerażony postępującą chorobą misiaczka. Gość ma w istocie dość dużo racji, ale sposoby w jakie te racje prezentuje, są do tego stopnia patologiczne, że powinien nim się zająć jakiś psychiatra. Poruszyłeś bardzo istotny i na czasie temat. Trochę pisałem w Twoim wątku, ale powtórzę. Bardzo dobrze zrobiłeś, że zamówiłeś profesjonalną pomoc przy odbiorze samochodu. Teraz samemu nie wolno tego robić, jest potrzebny specjalista, który będzie chronił interesy klienta. W dilerniach nowych samochodów dzieją się rzeczy straszne. Samochody są malowane (i nie chodzi o drobiazgi, ale o całe duże partie pojazdu), szpachlowane. Podmienia się nowe części, turbiny, pompy itp. na używane lub regenerowane. Powszechną praktyką jest podmienianie dobrych opon na te najgorsze, z najniższej półki. Tego jest mnóstwo i te praktyki są powszechne. Dlatego należy przy odbiorze samochodu wspomagać się specjalistą, który z jednej strony orientuje się biegle w zagadnieniach motoryzacyjnych, a z drugiej strony zna przekręty stosowane w dilerniach i sposoby ich wykrywania. Link Zgłoś
apodemus Re: odbieram auto z salonu 06.05.13, 12:06 miloven napisał: > Podjęta dyskusja mnie przeraża, bo zeszła na psy. A ja chciałnym rzeczowo. Posz > perałem trochę i trafiłem na usługę której szukałem. Jak dla mnie, to zajechało reklamą, ale może przewrażliwiony jestem. Link Zgłoś
bywalec.hoteli Re: odbieram auto z salonu 06.05.13, 15:02 Jak dla mnie też to jest kryptoreklama. Najpierw pyta się "Czy znacie?", a potem sam sobie odpowiada, że ci a ci oferują. Ale co do pytania o sprawdzanie auta przy odbiorze, to zauważyłem 3 podejścia: 1. wszystko sprawdzać, zabierać miernik lakieru, mechanika, lakiernika, rzeczoznawcę, prawnika. Wiem, że niektórzy znajomi sprawdzają np. szczelność takiego auta. 2. sprawdzić systematycznie wszystkie kluczowe elementy auta - wizualnie i czy działają, jak coś będzie jawnie zwalone, to reklamować. Inne rzeczy, które mogą się ujawnić później albo być zauważone później dealer ma obowiązek naprawić w ramach dwuletniej rękojmi czy gwarancji. 3. nic nie sprawdzać, niczym się nie przejmować :) Jestem zwolennikiem podejścia 2. Po co się za bardzo stresować w życiu na zapas? Tak jak ktoś napisał wyżej poprawki lakiernicze są w każdej fabryce aut, poprawki czy wgnioty mogą się zdarzyć również po transporcie z fabryki do dealera. Można sprawdzić milion rzeczy, podczas odbioru spędzić u dealera tydzień, a nie zapewni to tego, że coś się nie zepsuje. Dla mnie auto to nie jest obiekt kultu, tylko pojazd. Auta są robione z tysięcy części, które są od tysięcy dostawców. Każdy element może się zepsuć czy nawet mieć wady. Nowe auto jest po to, żeby nie martwić się rdzą no i żeby jeździć, a nie zamieniać w mechanika inspektora. Link Zgłoś
pejotpe4 Re: odbieram auto z salonu 25.05.13, 11:14 Ja też jestem zwolennikiem podejścia 2: pojazd obejrzeć, sprawdzić, czy nie ma widocznych rys, sprawdzić, czy wszystkie istotne elementy działają, zatankować do pełna i w drogę - auto ma jeździć. Może dlatego, że nie jestem wyznawcą teorii spiskowych... Dodatkowo kupiłem przedłużenie gwarancji o dodatkowy rok, bo dwa lata to trochę mało. Ostatnio pojawiły się na masce purchle obok znaczka Citroena - okazało się, że to wada fabryczna (źle dobrany podkład na aluminiowej masce) i przysługuje mi wymiana maski na nową i malowanie jej aktualnym kolorem auta (jako, że z czasem lakier delikatnie zmienia barwę). Pracownik ASO tylko podsumował: nie ma sensu malować starej maski, bo i tak lakier odpadnie, a jest pan trzecim klientem w tym tygodniu zgłaszającym wadę... Link Zgłoś